Witam. Mam 20 lat, tak samo jak mój chłopak. Jesteśmy ze sobą półtora roku i bardzo sie kochamy. Widujemy sie codziennie, nie zadzyla nam się rozłąka dłuższa niż 2 dni... A jednak czeka nas cos gorszego. Moj chłopak wyjeżdża na drugi kraniec polski na szkolenie do policji, które portwa pół roku. Jak przetrwac tak długi okres czasu, by w związku nic sie nie popsuło? Przez ten okres czasu pewnie bedziemy mieli pare kazji na spotkania, lecz watpie, by byly wiecej niz raz w miesiacu. Jesteśmy przyzwyczajeni do ciagłęgo kontaktu, wiec bedzie nam bardzo trudno. Proszę o rady, przydadzą się...
Pozdrawiam.
myslę, ze to bedzie dla Was dobra próba.. bedziecie mieli okazję potesknic, zobaczyc czego wam najbardziej brakuje
mysle, ze jesli naprawde sie kochacie to ta rozłaka jescze bardziej scementuje was
a o kontakt sie nie bój.. są telefony, maile, skype
a mozna przeciez wyslac tradycyjny list
staroświeckie ale jakie miłe
pol roku szybko minie.. uwierz.. bedzie dobrze ![]()
Dzięki za pocieszenie, mam nadzieje, że będzie tak jak napisałaś ![]()
Spokojnie, mamy XXI wiek, nie musisz czekać do spotkania. Codziennie możecie rozmawiać na Skypie ![]()
Witam napewno dasz sobie rade ja jestem w rozlace juz 8 miesiecy i widuje sie z misiem raz w miesiacu
A ja jestem w związku 2 lata z czego półtora roku w rozłące bo moj Misio wyjeżdzał do pracy, ale wracał po miesiącu, dwóch, sześciu. We wrześniu mi się oświadczył i znów pojechał tym razem na 2 i obiecał, że to już koniec z wyjazdami. Takze będzie dobrze, jeśli się kogoś naprawdę kocha, to wszystko się wytrzyma.