Psy, ktore sie nie lubia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Psy, ktore sie nie lubia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Psy, ktore sie nie lubia

Jak wiecie mam buldoga amerykanskiego. Normalnie to slitasny zwierzak, przylepa niesamowita, chce sie bawic z prawie kazdym psem. No wlasnie...z prawie z kazdym hmm W malym miescie w ktorym mieszkam jest jeden pies, ktorego po prostu Ludo nie znosi, a ze miasto male, to czesto na siebie wpadaja. Oczywiscie nie pomaga to, ze jest tez meskim niekastrowanym psem. Widza sie z odleglosci 20 metrow i juz zaczyna sie warczenie, szczekanie, rwanie za smycz. Ostatnim razem urwal mi sie kompletnie i byla prawdziwa bojka- na szczescie bez gryzienia- ale zebiska lataly, ze az strasznie bylo yikes. Przywolalam go do porzadku i w mig posluchal, ale mna i drugim wlasciecielem to niezle wstrzasnelo.

Co robic? To tylko jeden pies w calym miescie, tylko glupio chyba umawiac sie z jego wlascicielem zeby chodzil innym szlakiem w parku?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Ludo? Jak Ludo z Labiryntu?

3 Ostatnio edytowany przez Husky (2016-12-15 15:08:41)

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Beyondblackie, może spróbuj tak:
Kiedy widzisz, że ten pies pojawia się na horyzoncie (tu trzeba być bardzo czujnym) to dosłownie w sekundzie w której twój pies go zauważy odwracasz jego uwagę -to musi być jakiś dziwny dźwięk, którego do tej pory nie zna - jakiś gwizdek, czy coś. I od razu jak się rozproszy i uda ci się przekierowac jego uwagę (choćby to była króciutka chwila) to od razu nagroda. Jakiś smakol, który twój pies najbardziej lubi.
Możesz to powtórzyć jeszcze raz i zawróć, dopóki są daleko od siebie, żeby nie zepsuć ćwiczenia. Jest szansa, że po iluś razach skuma, że widok tamtego psa i olanie go=nagroda i będziecie mogli podejść trochę blizej i z czasem przejść obok. Oczywiście wymaga konsekwencji i wytrwałości.
Co do nagrody - mój dałby się pokroić nawet za listek sałaty, ale wiem, ze dużo psów ma inaczej i ludzie muszą nosić naprawdę śmierdzące świnstwa, żeby psa dobrze wychować:P

Aha i wazne: staraj się nie ściągać smyczy w taki sposób, żeby stawał na tylnich łapach i "wypinał klatę", bo to nakręca agresję.
Spróbuj, żeby go jakoś ściągać w bok i zawracać (chociaz wiem, że przy buldogu amerykanskim to nie takie łatwe;), w ostateczności możesz zrobić trening z kantarkiem.

Reklama

4

Odp: Psy, ktore sie nie lubia
Małpa69 napisał/a:

Ludo? Jak Ludo z Labiryntu?

No nie wink Ludo jak po lacinie "bawie sie" big_smile

Husky, dobre tipy. Sproboje nastepnym razem z jakims gwizdkiem i psimi ciasteczkami. Bo generalnie, inaczej nie widze jak sie problem rozwiaze.

5 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2016-12-15 18:50:33)

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

a mi się od razu ten skojarzył https://perspectiveofawriter.files.wordpress.com/2014/04/ludo-from-labyrinth.jpg


Swoją drogą ciekawe czemu tylko na tego jednego tak reaguje.

Reklama

6

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Malpa, bo ten drugi jest tez wobec niego agresywny. Widac z kilometra jak sie jezy i napina. Po prostu sie nie lubia i kazdy chce walczyc o dominacje.

7

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Niestety nie mam dużego doświadczenia z samcami, u mnie same panny wink Ale moja jest łobuziara pewnie większa niż nie jeden pies.

8

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Malpa, ja zawsze z kolei mialam samce wiec wiem jak sie moga wobec siebie zachowywac.

Tylko, ze moj normalnie jest naprawde zabawowy wobec innych psow wiec troche sie zestresowalam jak sobie znalazl 'smiertelnego wroga' w miescie. Dwa duze walczace psy sa raczej dosyc przerazajace hmm Jeszcze bylabym w stanie zrozumiec jakby byly blisko siebie w jakiejs waskiej alejce, ale 20 metrow dystansu i taka reakcja?!

9

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

No to mam update na sytuacje.

Pies faktycznie jest mniej narwany do zabawy z innymi psiakami jak mu odwracam uwage smakolykiem i daje komende "zostaw". Niestety, jezeli chodzi o jego reakcje na tego innego samca, to jest kompletnie bez zmian sad Wczoraj przypadkiem na niego wpadlismy tuz przed domem i efekt jest taki, ze mam dwa poharatane kolana i stluczony kciuk, bo szarpna tak silnie smycza, ze mnie przewrocil i sie wyrwal. Na szczescie wlasciciel drugiego psa mial zimna krew i od razu zlapal go za obroze. Myslalam, ze sie ze wstydu spale sad Ja juz nawet wydedukowalam gdzie ten inny pies mieszka i gdzie chodzi na spacery, zeby wiedziec jakich miejsc unikac, a tu taki klops hmm

Zupelnie nie wiem co mam juz robic.

10

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Czy tamten samiec też jest niekastrowany?
Czy do innych samców też się tak stawia jak do Twojego?

Może warto by umówić się z właścicielem tamtego psiaka na spacery tak byście się nie widywali?
Na pewno tamten facet też ma dosyć szarpania się ze swoim psem.

Może spróbuj zakupić swojemu psu obrożę z feromonami.Czy Twój pies lubi zabawki? Jeśli tak-to może zabieraj ulubioną zabawkę na spacer i gdy widzisz tego psiaka zainteresuj swego psa zabawką.

Wszyscyśmy płazy w gwiazd kałuży.

11

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Gojka, problem jest tylko z tym jednym psem (tez niekastrowany samiec). Normalnie moj sie ze wszystkimi chce bawic, niezaleznie od plci czy tez od mienia gonad. A przy tym jednym jest warczenie, nastroszona siersc i skakanie do gardla. Po uczciwosci, ten drugi pies tez jest bardzo agresywny.

Jak pisalam wczesniej, ja juz jestem wyczulona na szlaki, ktorymi ten drugi chodzi i unikam jak ognia. Ale wiesz, miasto jest male wiec od czasu do czasu zdarzy sie powtorka z rozrywki hmm Chyba bede zmuszona kupic mu kolczatke, bo nie wyobrazam sobie jak mam go inaczej kontrolowac. Jak takie 50 kg miesni ciagnie i skacze, to ja nie mam szans. On nawet Miska, ktory jest calkiem solidnym 90 kg facetem, potrafi wywrocic.

12

Odp: Psy, ktore sie nie lubia
Beyondblackie napisał/a:

Gojka, problem jest tylko z tym jednym psem (tez niekastrowany samiec). Normalnie moj sie ze wszystkimi chce bawic, niezaleznie od plci czy tez od mienia gonad. A przy tym jednym jest warczenie, nastroszona siersc i skakanie do gardla. Po uczciwosci, ten drugi pies tez jest bardzo agresywny.

Jak pisalam wczesniej, ja juz jestem wyczulona na szlaki, ktorymi ten drugi chodzi i unikam jak ognia. Ale wiesz, miasto jest male wiec od czasu do czasu zdarzy sie powtorka z rozrywki hmm Chyba bede zmuszona kupic mu kolczatke, bo nie wyobrazam sobie jak mam go inaczej kontrolowac. Jak takie 50 kg miesni ciagnie i skacze, to ja nie mam szans. On nawet Miska, ktory jest calkiem solidnym 90 kg facetem, potrafi wywrocic.

No tak,wiem,że tylko z tym jednym psem masz kłopot.

Więc może dlatego tylko podczas spaceru spróbuj stosować obrożę feromonową.Może być też taka sytuacja,że tamten pies wyczuwając na szyi Twojego tę obrożę zacznie go inaczej traktować:) Warto spróbować.
Co do kolczatki-sądziłam,że Twój pies ją nosi.

Wszyscyśmy płazy w gwiazd kałuży.

13

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Gojka, on zawsze nosil normalna, miekka obroze i nie bylo zadnych problemow. Nie mialam potrzeby kupowania mu kolczatki. Nauczylam go spokojnie chodzic kiedy smigaly rowery (uwielbia ganiac), jak i ignorowac inne psy. Ale przy tym jednym, to tak jakby kompletnie zapomnial jak ma sie zachowywac.

No coz, czas go zakolczatkowac, a i obroze feromonowa tez zamowie. Zobaczymy jak zadziala.

14

Odp: Psy, ktore sie nie lubia
Beyondblackie napisał/a:

Gojka, on zawsze nosil normalna, miekka obroze i nie bylo zadnych problemow. Nie mialam potrzeby kupowania mu kolczatki. Nauczylam go spokojnie chodzic kiedy smigaly rowery (uwielbia ganiac), jak i ignorowac inne psy. Ale przy tym jednym, to tak jakby kompletnie zapomnial jak ma sie zachowywac.

No coz, czas go zakolczatkowac, a i obroze feromonowa tez zamowie. Zobaczymy jak zadziala.



NIEEEEE błagam, na pewno obejdzie się bez tego strasznego narzędzia tortur:(
Po pierwsze: pies na prawdę odczuwa taką kolczatkę na szyi dokładnie tak samo jak człowiek i owszem, był to jednen ze średniowiecznych wspomagaczy torturowych.
Po drugie: nie raz nie dwa widzi się psy w kolczatkach, które zachowują się równie agresywnie i nerwowo, tylko dodatkowo mamy problemy z uszkodzoną szyją i psim cierpieniem, które pies odczuje po czasie, kiedy opadnie adrenalina.
Po trzecie: ból często potęguje agresję, a dodatkowo ciężko przewidzieć z czym w głowie psa ten nieprzyjemny bodziec tak naprawdę się skojarzy. Można niechcący pociągnąć psa, kiedy akurat zapatrzy się na jakąs staruszkę i wytworzy się schemat "staruszka-ból-no to co mam zrobić, atak". W Anglii dano już absolutny zakaz stosowania kolczatek do szkolenia psów w służbach, uznając metodę za niebezpieczną i nie do końca skuteczną.

Moja rada w celu ratowania twojego zdrowia podczas spacerów ByondBlackie to trening z kantarkiem, albo nawet przepięcie smyczy na klatkę piersiową (o ile pies nosi szelki). To powinno zminimalizować Twoje obrażenia przy całych tych zajściach.
A druga sprawa to bardzo precyzyjne wychwytywanie momentu między dostrzeżeniem psa, a wejścia w wyłuczoną reakcję. Tam zawsze jest taka mikrosekunda, która dobrze wykorzystana rokuje w stronę przywrócenia psu świadomości;)
dobrze by było, gdybyś miała możliwość wybrania się na taki jeden spacer z (dobrym) behawiorystą, bo zobaczenie na własne oczy co jest MOŻLIWE przywraca wiarę w sens treningów;)

15 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2017-02-18 11:53:00)

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Husky,jak zapewne wiesz buldogi angielskie mają na tyle obniżony próg odczuwania bólu,że nie sygnalizują absolutnie żadnych dolegliwości bólowych.
Jest to silny pies i w sytuacji gdy widzi agresywnego psa potrafi właściciela przeczołgać konkretnie.
Ja także jestem przeciw powszechnemu stosowaniu kolczatki tylko dlatego,że pies jest duży.Jestem za stosowaniem jej w wyjątkowych sytuacjach:gdy pies może zrobić krzywdę przez szarpanie i jestem za tym by wiedzieć,że kolczatka wisząca jak korale na szyi psa nie spełnia swej funkcji.Nigdy natomiast do nauki chodzenia przy nodze.
Kolczatka nie może zastąpić obroży-czyli pies powinien ją nosić do momentu gdy problem zniknie.No i ja jestem za tym by kolczatkę jednak nosić kolcami na zewnątrz.

Wszyscyśmy płazy w gwiazd kałuży.

16 Ostatnio edytowany przez Husky (2017-02-18 14:56:40)

Odp: Psy, ktore sie nie lubia
gojka102 napisał/a:

Husky,jak zapewne wiesz buldogi angielskie mają na tyle obniżony próg odczuwania bólu,że nie sygnalizują absolutnie żadnych dolegliwości bólowych.
Jest to silny pies i w sytuacji gdy widzi agresywnego psa potrafi właściciela przeczołgać konkretnie.
Ja także jestem przeciw powszechnemu stosowaniu kolczatki tylko dlatego,że pies jest duży.Jestem za stosowaniem jej w wyjątkowych sytuacjach:gdy pies może zrobić krzywdę przez szarpanie i jestem za tym by wiedzieć,że kolczatka wisząca jak korale na szyi psa nie spełnia swej funkcji.Nigdy natomiast do nauki chodzenia przy nodze.
Kolczatka nie może zastąpić obroży-czyli pies powinien ją nosić do momentu gdy problem zniknie.No i ja jestem za tym by kolczatkę jednak nosić kolcami na zewnątrz.


Noszenie kolczatki z kolcami na zewnątrz to już powinno być karalne - pomyśl o podniebieniu psa, który chwyci tak przyozdobionego osobnika za kark chociażby w zabawie.
Jeżeli mają wysoki próg bólu tym gorzej - tym bardziej kolczatka może wbić się do krwi - zakażenia i babranie się ciągle na nowo podrażnianych ran piękna sprawa. A do tego, jeżeli uważasz, że ten próg bólu jest tak wysoki to po co w ogóle kolczatka, skoro nie wysyła sygnału? I dlaczego nie skorzystać z innych metod warunkowania, skoro istnieją i są znacznie... ekhem, przyjemniejsze? Noszenie takiej kolczatki jest okrutnie nieprzjyjemne również w momentach, kiedy pies nie ciągnie - spróbuj sobie założyć, zobaczysz jak to jest. Skóra psa na szyi nie jest dużo mniej wrażliwa od ludzkiej. No i poddenerwowany taką kolczatką na szyi pies bynajmniej lepiej nie współpracuje.
Co do bezpieczeństwa psiego przewodnika - owszem, silne psy potrafią nieźle przetargać (sama przez mojego kilkukrotnie skręciłam kostkę), ale tak jak pisałam - są kantarki, przepięcie smyczy na klatkę piersiową itp.

Kolczatki są bezwzględnie złe. Koniec kropka.

17

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Husky-nigdzie nie napisałam,że pies ma biegać z kolczatką i bawić się z psami smile więc nie ma co sobie podobnych katastrof wyobrażać.
Co do zabaw także-nie wydaje mi się,że właściciel takiego podbiegacza jest na tyle ograniczony bo nie zapytać najpierw czy jego pies może pobawić się z moim.Jesli nie pyta-sam swoją głupotą naraża własnego psa.
Kiedy byłam w ciąży i miałam psy na DT kolczatka nieraz uratowała mi życie a na pewno zdrowie.Podobnie ludziom,którzy moje dwa psy w typie onków wyprowadzali gdy ja musiałam iść do szpitala.
Nie wyobrażam sobie na przykład bym miała im tłumaczyć,że nie mogą psów wyprowadzać w kolczatkach.Ja cieszyłam się,że psy mają regularne spacery.
Ja mam inne doświadczenia-moje dwa agresory tymczasowe przy szarpnięciu na kolczatce od razu się hamowały.
Więc ja nie mówię zdecydowanego nie kolczatkom.

Wszyscyśmy płazy w gwiazd kałuży.

18 Ostatnio edytowany przez Husky (2017-02-18 17:27:39)

Odp: Psy, ktore sie nie lubia
gojka102 napisał/a:

Husky-nigdzie nie napisałam,że pies ma biegać z kolczatką i bawić się z psami smile więc nie ma co sobie podobnych katastrof wyobrażać.
Co do zabaw także-nie wydaje mi się,że właściciel takiego podbiegacza jest na tyle ograniczony bo nie zapytać najpierw czy jego pies może pobawić się z moim.Jesli nie pyta-sam swoją głupotą naraża własnego psa.
Kiedy byłam w ciąży i miałam psy na DT kolczatka nieraz uratowała mi życie a na pewno zdrowie.Podobnie ludziom,którzy moje dwa psy w typie onków wyprowadzali gdy ja musiałam iść do szpitala.
Nie wyobrażam sobie na przykład bym miała im tłumaczyć,że nie mogą psów wyprowadzać w kolczatkach.Ja cieszyłam się,że psy mają regularne spacery.
Ja mam inne doświadczenia-moje dwa agresory tymczasowe przy szarpnięciu na kolczatce od razu się hamowały.
Więc ja nie mówię zdecydowanego nie kolczatkom.

Ok, z tego co opisujesz wynika, że faktycznie miałaś sytuacje ekstremalną i nietypową, więc absolutnie nie potępiam, do tego szacun za tymczasowanie:)
Nie mniej ludzie mają tendencję do nazywania wszelkich sytuacji ekstremalnymi na tyle, żeby tylko użyć tej pieprzonej kolczatki i stąd czuję jakąś taką misję nauczania, żeby za wszelką cenę uświadamiać, jakie to jest be. Jak piszesz o psiej kulturze, że najpierw trzeba się skonsultować czy psy mogą się pobawić to jest to jasna sprawa, ale... wiadomo jak to wygląda w praktyce:( no i wtedy przez głupiego właściciela płaci pies.
Wiadomo, nawet we wspołczesnej psychiatrii są przypadki gdzie stosuje się elektrowstrząsy, jest to w pełni uzasadnione i pomocne, ale selekcja na taką terapię musi być przeprowadzona baaaardzo dokładnie.
Tak samo z kolczatkami - w pierwyszm rzucie zawsze wole napisać, że to zły pomysł, co by nie nakręcać popularności tej metody.

Btw podczepię się pod temat, bo wypowiadają się tu psiarze to może coś wiecie: przeprowadzam się właśnie niedaleko parku krasińskich w wawie i słyszałam, że powstał tam jakiś fragment przeznaczony specjalnie dla psów. Widział ktoś z was coś takiego? Dobrze sie sprawdza taka koncepcja?

19

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Widziałam coś takiego i nawet korzystałam.
Jeden za granicą-było ok,jako dziecko mogłam tam zabrać swego psa i nigdy nie było żadnej spiny.Ale tam chodzili ludzie z psami bezproblemowymi i odwoływalnymi.
Parę razy byłam z kuzynką w parku we Wrocławiu.No i tu był problem.Kuzynka mówiła o dwóch właścicielach i ich psach.Psy nieposłuszne-jeden w typie ttb,drugi-hmm,coś chartowatego.Jak oni byli na placu,od razu się wyludniało.I wypsiało:)
Nie pomagało zwracanie uwagi-twierdzili,że mają prawo tu być.I koniec pieśni.
A,ze któryś z psów zaatakował inne,spokojne? Cóz,właścicielka ttb powiedziała,że każdy tu wchodzi na własne ryzyko.
Ale w większości parków jest normalnie smile

Wszyscyśmy płazy w gwiazd kałuży.

20

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

dzięki za info gojka:)
a tak na marginesie - jesteś może behawiorystą albo jesteś jakoś związana z branżą?
Ja sobie ostatnio tak pomyślałam, że mam w głowie trochę teorii i lubię czytać nowinki, udało mi się skutecznie rozwiązać parę psich problemów i u mojego przybłędy i u znajomych, tak więc... może nie głupią koncepcją byłoby wybranie się na jakiś kurs i zdobyć papiery na działalność behawiorystyczną.
Dla mnie to byłaby dobra zabawa, a przy okazji troszkę dorobić można;) no i tak się zastanawiam, od której strony to ugryźć.

21

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Niee,behawiorystą nie jestem.Czytam, a jak miałam DT to trochę trudnych psiaków miałam i musiałam je ogarnąć.Często trzeba było popracować z nimi pod okiem behawiorysty.I tylko tyle wiem smile
Ale moja kuzynka zrobiła,chyba 2010 kurs behawiorysty w Związku Kynologicznym.
Poszukaj ogłoszeń z kursami na stronie COAPE.
Koncepcja na pewno głupia nie jest.

Wszyscyśmy płazy w gwiazd kałuży.

22

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Nie jestem normalnie za kolczatka, Husky, ale nie chce tez skonczyc z polamanymi palcami ani wybitymi zebami. To jest doslownie ulamek sekundy kiedy Ludo zauwaza tego samca i uderza do ataku. On ma wizje 180 stopni wiec ja zawsze bede z tylu.

23

Odp: Psy, ktore sie nie lubia

Wizje ma 180 stopni, joj - to może jest na haju?

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Psy, ktore sie nie lubia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016