teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1 Ostatnio edytowany przez natasza1412 (2011-09-18 13:46:09)

Temat: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Witam,

Wczoraj pokłóciłam się ostro z moim mężem, na temat tego że jego mama odwiedza mnie codziennie bez zapowiedzi o dowolnych porach dnia.

opiszę sytuację i jej pokrewne wątki, bo dość to jest zawiłe.

Jesteśmy małżeństwem od czerwca 2011, mieszkaliśmy od października 2010 do lipca 2011 u nich - czyli u teściowej lat 63 emerytka i teścia lat 65 tez emeryta.

Byłam wtedy w ciąży z naszym drugim synem, mam starszego syna - ma 2 lata i 7 miesięcy z poprzedniego związku- bez kontaktu z jego biologicznym ojcem. Pochodzę ze Śląska i przeprowadziłam się tu z synem by ułożyć sobie życie w moim obecnym mężem który pochodzi z woj. dolnośląskiego gdzie mieszkamy na małej wiosce z której pochodzi on i mieszka tu jego połowa rodziny.
Podczas mojej drugiej ciąży, remontowaliśmy mieszkanie które jest własnością męża - które dostał po babci od strony ojca. Wzięliśmy na remont kredyt na 13 tys i praktycznie wszystko kupiliśmy za swoje.

Urodziłam synka 8 sierpnia i byliśmy miesiąc w szpitalu - z powodów zdrowotnych on i ja. Już w ciąży wiedziałam że synek jest chory. Mój mąż podczas nieobecności mojej wziął na starszego syna opiekuńczy urlop. Narazie starszy syn nie został usynowiony przez mojego męża, a jest taka możliwość bo jego ojciec biologiczny go nie uznał i nosi nawet nazwisko mojego męża. Przed ślubem byłam samotną matką i panną.

Przyszłam z drugim synem ze szpitala, 1 raz do naszego mieszkania - bo akurat remont skończył się gdy ja byłam w szpitalu i mąż ze starszym synem przeprowadzili się tam beze mnie. Jestem już ponad miesiąc u siebie, ale nie do końca czuje że jestem u siebie, u nas.

  Teściowa odkąd jestem w domu, przychodzi bez zapowiedzi o której chce, codziennie  i bierze starszego syna nawet bez pytania czy ma go wziąć do siebie, bo "żebym odpoczęła". Starszy synek jest tam praktycznie od 12 do 19. Ale nawet nie o to chodzi że synek jest bardzo niegrzeczny, bo u dziadków robi co chce a jak przychodzi to płacze bo chce iść na dwór. Dziadkowie mają duży dom z ogrodem i działką a my mamy 52 metrowe mieszkanie w którym nie może tak szaleć.

Przeszkadza mi to, że przychodzi teściowa glównie, bo teść rzadko bez zapowiedzi. Tymbardziej że jest to mieszkanie na parterze gdzie wystarczy podejść do okna które jest bardzo nisko by wszystko widzieć. Przychodzi i woła mnie przez okno.

Powiedziałam wczoraj mężowi, że przeszkadza mi to że przychodzi codziennie bez zapowiedzi, bo ja np. jestem zajęta niemowlakiem lub nie mam najzwyczajniej ochoty na odwiedziny, lub źle się czuje- miesiąc po porodzie, kobieta jest rozdrażniona i ma problemy intymne - jestem po drugim cesarskim cięciu. Mam ochotę pochodzić sobie w pół nago po moim mieszkaniu ale świadomość że w każdej chwili może teściowa zapukać do okna i wołać na całego "otwórz drzwi" doprowadza mnie do irytacji.

Teściowie mieszkają zaledwie dwie uliczki stąd. Nie wspomnę o reszcie rodziny jego, tez wszystko obok.

Nie chodzi mi wcale o to że zabraniam kontaktów z wnukami, lub że jej nie chce widzieć, ale jak codzienne wizyty to przesada, gdybym chciała pomocy lub opieki nad synem starszym to bym powiedziała. Mieszka blisko więc nie uciekniemy jej. Lubie mieć wszystko w miarę zorganizowane, w końcu mamy własne mieszkanie, i mogę spokojnie coś poczytać czy kogoś zaprosić bo tam nikogo nie zapraszaliśmy ze względu na nich. wystarczyłoby gdyby może napisała sms, a używa komórki - i odwiedzić 2-3 razy  w tygodniu.
Teściowa nie ma żadnych zajęć poza chodzeniem do miejscowej biedronki, na ploty z cała wioską bo koleżankach  i teraz do mnie. Chociaż ma sodome i gomore w domu bo nie sprzata całe życie i ma uprawy różne przed domem. Mąż ma brata rozwiedzionego 41 latka który mieszka u nich, z tamtą synową nie rozmawia - mieszka druga synowa z 15 -letnią córką obok nas. \

Wczoraj powiedziałam mężowi że mi to przeszkadza, a on powiedział że ona ma prawo przyjść kiedy chce tutaj, nawet o północy bez pytania. Że jest zły na mnie - i tu krzyk bo ja ich nie szanuje a "kobieto, oni nam kupili pralke ! oni nam dali na instalacje pieca!" , więc pytam go czy z tego powodu mam się na to godzić.

dodam że odkąd ich znam z ręku na sercu, ani razu im nie odpyskowałam, ani razu nie kłóciłam, ani nie powiedziałam że coś mi sie nie podoba  np. w wychowaniu mojego wnuka przez nich.

Ja nie mam w ogóle rodziny ani znajomych ale to odrębna historia. Nie kontaktuje sie ze mną ani matka, ani ojciec mieszkający osobno ani siostra 2 lata starsza. Przeżyłam traumatyczne przeżycia i dopiero teraz układam sobie życie i mam własną rodzinę. \
Niestety tak się złożyło że rodzina się nie interesuje mną a jak sie interesuje to szantażuje lub każe wybierać. Matka i siostra urwały ze mną kontakt dlatego że związałam się z mężem.

Bardzo mnie to zabolało co mi mąż powiedział, choć można stwierdzić że ja jestem jakaś nienormalna co nieraz mi powiedział że jestem chora bo ja ich nienawidzę, a to wcale tak nie jest.

Boję się, że ja jestem dla nich tylko przybłędą a to co mąż wczoraj powiedział to brzmiało jakbym nie była u siebie tylko na ich łasce.

Zanim się tu wprowadziliśmy to teściowie "oznajmili" że pomieszkamy tutaj z 3 lata aż odchowie-my dzieci i oni się przeprowadzą tutaj a my do ich domu - który jest totalną ruiną mająca 60 lat. Nic nie wkładają w ten dom od lat, nawet nie ma podstaw jak woda czy ogrzewanie. chcieli te mieszkanie bo tu nie ma nic do roboty. Jego ojciec twierdzi że to jego mieszkanie, bo on je wykupił za 5 tys z gminy, a jest przepisane na męża bo coś chyba jest nie tak z tamtym domem - który jest teściowej i jest poniemiecki i jakieś urzędowe kombinacje. W tamten dom trzeba by zainwestować z 700 tys zł a jeszcze tam szwagier mieszka.
Ja absolutnie go nie chce. A teściowie powiedzieli tak jakbyśmy nic nie mieli do gadania i o to też była awantura z mężem, bo on uważa że ja mam obłęd przejmując się tym że tak mi oznajmili. Z nim praktycznie w ogóle nie rozmawiają, bo u nich nigdy rozmowy nie było. To teraz mi wszystko oznajmiają bo z nim nie ma w ogóle kontaktu jakiegoś typu - rozmowa w 4 oczy.

Czy ja faktycznie przesadzam?

proszę o rade.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

No właśnie, rządzi ten kto daje pieniądze. Dlatego uważam, że kobieta powinna mieć swój "kręgosłup" finansowy. No ale w Twojej sytuacji trzeba jasno i twardo postawić granicę. Ani mąż ani teściowie nie mają prawa stawiać przed Tobą argumentu, że to ich mieszkanie, że dali na to czy na tamto.
W przyszłości radzę wyprowadzić się dalej, a już teraz nie brać pieniędzy od teściów.

3

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

To czyje to w końcu mieszkanie? Na kogo jest przepisane?

Słuchaj, najbardziej nienormalną osobą w tej sytuacji jest mąż, który Cię nie rozumiem - on pewnie pracuje całe dnie i nie widzi tego wszystkiego.
Skoro rozmowa z nim nic nie daje, to nie wpuszczaj jej do domu. Po prostu zamknij drzwi na klucz, odłącz dzwonek i udawaj, że Cię nie ma - może ona zrozumie.

4

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

sprawa jest skomplikowana i  wcale  nie jest łatwo zamknąć drzwi i stweirzdic:nie ma mnie w domu.to owszem  zalatwi sprawe  ale na krotka mete.
jedyne co mi przychodzi ,to to aby porozmawiać z tesciami.jesli  zrobisz to spokojnie i taktownie, uzywając argumentów przez ciebie  przemyslanych to mozesz osoagnąć sukces.otóz ,skoro twoj mąż nie rozmawia ,a jedynie przyjmuje to co inni maja do powiedzenia ,ty weż sprawy w swoje  ręce.
udaj sie z wizyta  do tesciów,zanim ona zdazy przybiec do ciebie.rozpocznij rozmowe , że cieszycie sie ze macie  swoje gniazdko i tyle juz tam zrobiliscie  wiec  co by powiedzieli gdybyście chceli je sprzedać i sie przenieść do innego miasta(bo niby masz okazje dostać tam ciekawą pracę!);tesciową szlag trafi,zacznie kombinować i wtedy sie wyklepie czy majajakieś inne plany.wowczas  ty stanowczo mozesz zaprotestować i oswiadczyć ,że czegoś chcesz lub nie.wszystko jednak musi  wygladać tak jaby to ona wysuwała argumenty,prowokuj ją a sama bądz jak łza.wtedy otrzymasz  odpowiedzi jakie cie interesują.

tymczasem co do twojego mężulka,to zapytaj go grzecznie jak on widzi twoje miejsce w tym domku i kim ty dla niego jesteś.skoro wciąż jestes przez niego atakowana;nie masz  swobody ani 5 min dla siebie  bo wciąż czujesz sie jak podglądana.nie ma nic gorszego niz brak harmoni i swobody we wlasnym M.

wiec zacznij swoja wielką kampanie pracy nad mezem(a nnie bedzie  latwo-mowie od razu),a pozniej zajmiesz sie szanowną tesciowa.

zycze powodzenia!


p.s.i tak jestes bardzo grzeczna i taktowna,bo ja gdybym była miesiąc po porodzie i szanowna mamusia ,by mnie tak nawiedzała ,nie byłabym taka spokojna jak ty.naleze  do grona temperamentnych osob i inaczej bym sprawe zalatwiła.

5

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Masz pretensje (słuszne lub nie) do teściowej. I co robisz?

Zamiast o nich porozmawiać (nie wykrzyczeć pretensje, tylko porozmawiać) z zainteresowaną, to biegniesz na skargę do swego męża.
Po co?
Sama nie potrafisz rozmawiać?
Musisz przez pośrednika?
Musisz stawiać w tak fatalnej sytuacji męża?

I faktycznie nie możesz odpowiedzieć teściowej, że teraz Twój syn nigdzie nie pójdzie, bo... No właśnie, bo co? Bo jesteś zazdrosną? Czy masz inny powód, by syn nie odwiedzał swoich dziadków? A ich nieporządek, ich nieporządkiem, Tobie nie musi pasować.
I z Twojego postu wynika, że teściowa jest zainteresowana tym, by Tobie pomóc, tylko miast zapytać jak to zrobić, robi to po swojemu. Też to można załatwić, pod warunkiem, że chcesz.

A powiedzenie "rodzice są od wychowywania, dziadkowie od rozpieszczania" ma sporo racji.

I faktycznie. Nie bierz pieniędzy, wówczas będziesz mogła odseparować się zupełnie od teściów, stworzyć zamkniętą rodzinę.

6

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
natasza1412 napisał/a:

...Jesteśmy małżeństwem od czerwca 2011, mieszkaliśmy od października 2010 do lipca 2011 u nich - czyli u teściowej lat 63 emerytka i teścia lat 65 tez emeryta.

Byłam wtedy w ciąży z naszym drugim synem, mam starszego syna - ma 2 lata i 7 miesięcy z poprzedniego związku- bez kontaktu z jego biologicznym ojcem. Pochodzę ze Śląska i przeprowadziłam się tu z synem by ułożyć sobie życie z obecnym mężem(...) Narazie starszy syn nie został usynowiony przez mojego męża, a jest taka możliwość bo jego ojciec biologiczny go nie uznał i nosi nawet nazwisko mojego męża. Przed ślubem byłam samotną matką i panną.
(...)Teściowa odkąd jestem w domu, przychodzi bez zapowiedzi o której chce, codziennie  i bierze starszego syna nawet bez pytania czy ma go wziąć do siebie, bo "żebym odpoczęła". Starszy synek jest tam praktycznie od 12 do 19. Ale nawet nie o to chodzi że synek jest bardzo niegrzeczny, bo u dziadków robi co chce a jak przychodzi to płacze bo chce iść na dwór. Dziadkowie mają duży dom z ogrodem i działką a my mamy 52 metrowe mieszkanie w którym nie może tak szaleć.
(...)
Nie chodzi mi wcale o to że zabraniam kontaktów z wnukami, lub że jej nie chce widzieć, ale jak codzienne wizyty to przesada, gdybym chciała pomocy lub opieki nad synem starszym to bym powiedziała...
Teściowa nie ma żadnych zajęć poza chodzeniem do miejscowej biedronki, na ploty z cała wioską bo koleżankach  i teraz do mnie. Chociaż ma sodome i gomore w domu bo nie sprzata całe życie i ma uprawy różne przed domem.
(...)
Wczoraj powiedziałam mężowi że mi to przeszkadza, a on powiedział że ona ma prawo przyjść kiedy chce tutaj, nawet o północy bez pytania. Że jest zły na mnie - i tu krzyk bo ja ich nie szanuje a "kobieto, oni nam kupili pralke ! oni nam dali na instalacje pieca!" , więc pytam go czy z tego powodu mam się na to godzić.
(...)
Ja nie mam w ogóle rodziny ani znajomych ale to odrębna historia. Nie kontaktuje sie ze mną ani matka, ani ojciec mieszkający osobno ani siostra 2 lata starsza. Przeżyłam traumatyczne przeżycia i dopiero teraz układam sobie życie i mam własną rodzinę. \
Niestety tak się złożyło że rodzina się nie interesuje mną a jak sie interesuje to szantażuje lub każe wybierać. Matka i siostra urwały ze mną kontakt dlatego że związałam się z mężem.

Bardzo mnie to zabolało co mi mąż powiedział, choć można stwierdzić że ja jestem jakaś nienormalna co nieraz mi powiedział że jestem chora bo ja ich nienawidzę, a to wcale tak nie jest.

Boję się, że ja jestem dla nich tylko przybłędą a to co mąż wczoraj powiedział to brzmiało jakbym nie była u siebie tylko na ich łasce.

Zanim się tu wprowadziliśmy to teściowie "oznajmili" że pomieszkamy tutaj z 3 lata aż odchowie-my dzieci i oni się przeprowadzą tutaj a my do ich domu - który jest totalną ruiną mająca 60 lat. Nic nie wkładają w ten dom od lat, nawet nie ma podstaw jak woda czy ogrzewanie. chcieli te mieszkanie bo tu nie ma nic do roboty. Jego ojciec twierdzi że to jego mieszkanie, bo on je wykupił za 5 tys z gminy, a jest przepisane na męża bo coś chyba jest nie tak z tamtym domem - który jest teściowej i jest poniemiecki i jakieś urzędowe kombinacje. W tamten dom trzeba by zainwestować z 700 tys zł a jeszcze tam szwagier mieszka.
Ja absolutnie go nie chce...

Czy ja faktycznie przesadzam?

Cóż - jak się to czyta to aż szokuje.
Przeprowadziłaś się do męża aby ułożyć sobie życie. Zamieszkałaś u jego rodziców. Potem ulokowałaś wraz z najbliższymi w lokalu za który de facto zapłacił teść. TY zrealizowałaś SWOJE plany.
Gdy u nich mieszkałaś i wykupili dla syna, a twego męża mieszkanie nie miałaś pretensji o nadmiar pomocy z ich strony.
Teraz gdy się usamodzielniliście zaczęły się schody.
Czy gdy mieszkaliście u teściów, matka męża też opiekowała się twoim synem, by Cię odciążyć, bo Ty w ciąży?
Myślę, że tu chodzi o to KTO tu rządzi. Bo przepraszam bardzo - co to znaczy, że TY absolutnie nie chcesz ich domu? Tobie mają go dać czy swemu synowi. Bo zdaje się, że rodzice mają do tego prawo, czy się to współmałżonkowi tegoż podoba czy nie.

Ci ludzie przyjęli Cię pod swój dach z dobrodziejstwem inwentarza. Znałaś stosunek męża do rodziców i wiedziałaś, że ich więzy są bliskie. Z pożytków z tego płynących nie wahałaś się korzystać - czemu teraz dziwisz się, że ich syn żąda dla nich szacunku i wdzięczności?
Zauważ, że sama jesteś skonfliktowana z całą swoją rodziną. Teraz zaczęły się awantury z mężem - o co? o pomoc świadczoną przez jego matkę. Może zamiast w całym otoczeniu szukać win, trzeba się zastanowić dlaczego tak się dzieje.

Być może, że pod tym wszystkim ukrywa się strach. Napisałaś, że boisz się iż uważają Cię za przybłędę. Czy zachowywali by się życzliwie i wyposażali w mieszkanie przybłędę? Może są życzliwi ale porozumieć się z Tobą nie potrafią? Bo do głowy im nie przyszło, że ich pomoc może powodować niezadowolenie. Może to prości ludzie po prostu i nie czytają w twoich myślach.

Tak jak napisała Wielokropek. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Spokojna. I rzeczowe argumenty.
Nawet trochę obrócone w żart: "wie mamusia - młodzi małżonkowie potrzebują czasu dla siebie" i puścić oczko. Wszystko spokojnie i jak trzeba wielokrotnie. "Proszę, nie CO DZIEŃ, bo mnie to krępuje" - DO matki męża, nie do niego - on nie jest stroną konfliktu. Stoi między młotem a kowadłem. Udry na udry do niczego dobrego nie poprowadzą.

7

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

a ja stane po stronie autorki watku. Piszecie o tym aby zaczeła pracowac ale przeciez kobieta jest po 2 cesarce- musi wydobrzec, dojsc do siebie. Jako świeżej mamie potrzebny jej odpoczynek i ma prawo miec zły dzień, chciec byc sama. mieszka gdzies za miastem a jak wiadomo o pracę ciezko. Tesciowie wtracaja sie wszedzie gdzie by okiem nie sięgnąc. ( np. moja siostra która planuje ślub została poinformowana przez przyszłego męza, że jego mama gdy ta zajdzie w ciażę i urodzi sie dziecko bedzie wpadac kiedy chce i dzwonic nawet w nocy czy dziecko zjadło, czy mu sie odbiło itp!!) Wg. mnie kazdy mąz i każda żona powinna trzymac z męzem bo z nim układa sobie życie. więc to on powinien zadbac aby zonie która wprowadziła sie do niego zylo się jak najlepiej. sprawa z odpicujecie dom a ppotem sie zamienimy to zwykłe oszustwo! sprawdz najlepiej na kogo dom jest przepisany! i Trzymaj sie kobieto ciepło i nie daj sobie też wejsc na głowę bo potem bedziesz słuchac, że jesteś na łasce i dopiero po jakimś czasie "wyszło szydło z wroka" ;/

8

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Jak zwykle odwieczny konflikt synowej z teściową. A teściowa pewnie nawet nie wie, że jest w konflikcie, bo z tego co piszesz wyglada, że stara się pomóc jak potrafi. Nic jej nie mówisz o swoich potrzebach, więc skąd ma wiedzieć że Ci te częste wizyty przeszkadzają. Zamiast się nakrecać porozmawiaj z teściowa jak z człowiekiem, podziękuj za dotychczasowa pomoc i poproś by Cię uprzedzała o swoich wizytach, bo czasem masz inne plany i rozwala to Ci cały dzień.
Wyraźnie też widać, że teściowie Cię zaakceptowali, a Ty jesteś nastawiona do nich krytycznie, nic Ci sie nie podoba. Korzystasz z ich pomocy finansowej a także z opieki nad starszym synem, który nie jest rodzonym wnukiem Twoich teściów. Doceń to zamiast się czepiać!
W sprawie domu i mieszkania ustalcie z mężem czego chcecie. I nie żądaj od męża, żeby "ustawiał" swoją matkę. Dorosła jesteś, sama pracuj nad tą relacją.
I powiem Ci szczerze, że mnie to Twoje narzekanie zirytowało. Może dlatego, że sama jestem teściową i juz doświadczyłam tego, że cokolwiek teściowa zrobi lub nie zrobi jest źle. Teściowa nie jest duchem świętym, żeby czytać synowej w myślach. Ty też możesz do niej zadzonić i poprosić żeby dzisiaj nie przychodziła i nie zabierała wnuka do siebie, bo masz inne plany.

9

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Anhedonia napisał/a:
natasza1412 napisał/a:

...Jesteśmy małżeństwem od czerwca 2011, mieszkaliśmy od października 2010 do lipca 2011 u nich - czyli u teściowej lat 63 emerytka i teścia lat 65 tez emeryta.

Byłam wtedy w ciąży z naszym drugim synem, mam starszego syna - ma 2 lata i 7 miesięcy z poprzedniego związku- bez kontaktu z jego biologicznym ojcem. Pochodzę ze Śląska i przeprowadziłam się tu z synem by ułożyć sobie życie z obecnym mężem(...) Narazie starszy syn nie został usynowiony przez mojego męża, a jest taka możliwość bo jego ojciec biologiczny go nie uznał i nosi nawet nazwisko mojego męża. Przed ślubem byłam samotną matką i panną.
(...)Teściowa odkąd jestem w domu, przychodzi bez zapowiedzi o której chce, codziennie  i bierze starszego syna nawet bez pytania czy ma go wziąć do siebie, bo "żebym odpoczęła". Starszy synek jest tam praktycznie od 12 do 19. Ale nawet nie o to chodzi że synek jest bardzo niegrzeczny, bo u dziadków robi co chce a jak przychodzi to płacze bo chce iść na dwór. Dziadkowie mają duży dom z ogrodem i działką a my mamy 52 metrowe mieszkanie w którym nie może tak szaleć.
(...)
Nie chodzi mi wcale o to że zabraniam kontaktów z wnukami, lub że jej nie chce widzieć, ale jak codzienne wizyty to przesada, gdybym chciała pomocy lub opieki nad synem starszym to bym powiedziała...
Teściowa nie ma żadnych zajęć poza chodzeniem do miejscowej biedronki, na ploty z cała wioską bo koleżankach  i teraz do mnie. Chociaż ma sodome i gomore w domu bo nie sprzata całe życie i ma uprawy różne przed domem.
(...)
Wczoraj powiedziałam mężowi że mi to przeszkadza, a on powiedział że ona ma prawo przyjść kiedy chce tutaj, nawet o północy bez pytania. Że jest zły na mnie - i tu krzyk bo ja ich nie szanuje a "kobieto, oni nam kupili pralke ! oni nam dali na instalacje pieca!" , więc pytam go czy z tego powodu mam się na to godzić.
(...)
Ja nie mam w ogóle rodziny ani znajomych ale to odrębna historia. Nie kontaktuje sie ze mną ani matka, ani ojciec mieszkający osobno ani siostra 2 lata starsza. Przeżyłam traumatyczne przeżycia i dopiero teraz układam sobie życie i mam własną rodzinę. \
Niestety tak się złożyło że rodzina się nie interesuje mną a jak sie interesuje to szantażuje lub każe wybierać. Matka i siostra urwały ze mną kontakt dlatego że związałam się z mężem.

Bardzo mnie to zabolało co mi mąż powiedział, choć można stwierdzić że ja jestem jakaś nienormalna co nieraz mi powiedział że jestem chora bo ja ich nienawidzę, a to wcale tak nie jest.

Boję się, że ja jestem dla nich tylko przybłędą a to co mąż wczoraj powiedział to brzmiało jakbym nie była u siebie tylko na ich łasce.

Zanim się tu wprowadziliśmy to teściowie "oznajmili" że pomieszkamy tutaj z 3 lata aż odchowie-my dzieci i oni się przeprowadzą tutaj a my do ich domu - który jest totalną ruiną mająca 60 lat. Nic nie wkładają w ten dom od lat, nawet nie ma podstaw jak woda czy ogrzewanie. chcieli te mieszkanie bo tu nie ma nic do roboty. Jego ojciec twierdzi że to jego mieszkanie, bo on je wykupił za 5 tys z gminy, a jest przepisane na męża bo coś chyba jest nie tak z tamtym domem - który jest teściowej i jest poniemiecki i jakieś urzędowe kombinacje. W tamten dom trzeba by zainwestować z 700 tys zł a jeszcze tam szwagier mieszka.
Ja absolutnie go nie chce...

Czy ja faktycznie przesadzam?

Cóż - jak się to czyta to aż szokuje.
Przeprowadziłaś się do męża aby ułożyć sobie życie. Zamieszkałaś u jego rodziców. Potem ulokowałaś wraz z najbliższymi w lokalu za który de facto zapłacił teść. TY zrealizowałaś SWOJE plany.
Gdy u nich mieszkałaś i wykupili dla syna, a twego męża mieszkanie nie miałaś pretensji o nadmiar pomocy z ich strony.
Teraz gdy się usamodzielniliście zaczęły się schody.
Czy gdy mieszkaliście u teściów, matka męża też opiekowała się twoim synem, by Cię odciążyć, bo Ty w ciąży?
Myślę, że tu chodzi o to KTO tu rządzi. Bo przepraszam bardzo - co to znaczy, że TY absolutnie nie chcesz ich domu? Tobie mają go dać czy swemu synowi. Bo zdaje się, że rodzice mają do tego prawo, czy się to współmałżonkowi tegoż podoba czy nie.

Ci ludzie przyjęli Cię pod swój dach z dobrodziejstwem inwentarza. Znałaś stosunek męża do rodziców i wiedziałaś, że ich więzy są bliskie. Z pożytków z tego płynących nie wahałaś się korzystać - czemu teraz dziwisz się, że ich syn żąda dla nich szacunku i wdzięczności?
Zauważ, że sama jesteś skonfliktowana z całą swoją rodziną. Teraz zaczęły się awantury z mężem - o co? o pomoc świadczoną przez jego matkę. Może zamiast w całym otoczeniu szukać win, trzeba się zastanowić dlaczego tak się dzieje.

Być może, że pod tym wszystkim ukrywa się strach. Napisałaś, że boisz się iż uważają Cię za przybłędę. Czy zachowywali by się życzliwie i wyposażali w mieszkanie przybłędę? Może są życzliwi ale porozumieć się z Tobą nie potrafią? Bo do głowy im nie przyszło, że ich pomoc może powodować niezadowolenie. Może to prości ludzie po prostu i nie czytają w twoich myślach.

Tak jak napisała Wielokropek. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Spokojna. I rzeczowe argumenty.
Nawet trochę obrócone w żart: "wie mamusia - młodzi małżonkowie potrzebują czasu dla siebie" i puścić oczko. Wszystko spokojnie i jak trzeba wielokrotnie. "Proszę, nie CO DZIEŃ, bo mnie to krępuje" - DO matki męża, nie do niego - on nie jest stroną konfliktu. Stoi między młotem a kowadłem. Udry na udry do niczego dobrego nie poprowadzą.

Nie, nie, - to nie tak ; remont jest za nasze, oni kupili pralke i dali na instalacje pieca tysiac zł ale np piec wart 6 tys kupiliśmy my i wszystko inne warte 25 tys za nasze. Ja pieniędzy od nich nie biorę, jak coś dają to przez męża.

10

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
natasza1412 napisał/a:

(...)Ja pieniędzy od nich nie biorę, jak coś dają to przez męża.

Czyli, korzystasz z czyichś pieniędzy tylko wtedy, gdy TY dostajesz je do ręki.
Cóż, wygodne tłumaczenie.

Chyba, że Twój mąż pieniądze, od nich otrzymane, wydaje wyłącznie na realizowanie swoich zachcianek. Do domu nie wnosi. To rozumiem Twe oburzenie.

I faktycznie, oburzającym jest fakt, że teściowie dali tylko jeden tysiąc złotych, przy tak dużych wydatkach.
Czyli... jednak wzięłaś kasę.

11

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
natasza1412 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
natasza1412 napisał/a:

...Jesteśmy małżeństwem od czerwca 2011, mieszkaliśmy od października 2010 do lipca 2011 u nich - czyli u teściowej lat 63 emerytka i teścia lat 65 tez emeryta.

Byłam wtedy w ciąży z naszym drugim synem, mam starszego syna - ma 2 lata i 7 miesięcy z poprzedniego związku- bez kontaktu z jego biologicznym ojcem. Pochodzę ze Śląska i przeprowadziłam się tu z synem by ułożyć sobie życie z obecnym mężem(...) Narazie starszy syn nie został usynowiony przez mojego męża, a jest taka możliwość bo jego ojciec biologiczny go nie uznał i nosi nawet nazwisko mojego męża. Przed ślubem byłam samotną matką i panną.
(...)Teściowa odkąd jestem w domu, przychodzi bez zapowiedzi o której chce, codziennie  i bierze starszego syna nawet bez pytania czy ma go wziąć do siebie, bo "żebym odpoczęła". Starszy synek jest tam praktycznie od 12 do 19. Ale nawet nie o to chodzi że synek jest bardzo niegrzeczny, bo u dziadków robi co chce a jak przychodzi to płacze bo chce iść na dwór. Dziadkowie mają duży dom z ogrodem i działką a my mamy 52 metrowe mieszkanie w którym nie może tak szaleć.
(...)
Nie chodzi mi wcale o to że zabraniam kontaktów z wnukami, lub że jej nie chce widzieć, ale jak codzienne wizyty to przesada, gdybym chciała pomocy lub opieki nad synem starszym to bym powiedziała...
Teściowa nie ma żadnych zajęć poza chodzeniem do miejscowej biedronki, na ploty z cała wioską bo koleżankach  i teraz do mnie. Chociaż ma sodome i gomore w domu bo nie sprzata całe życie i ma uprawy różne przed domem.
(...)
Wczoraj powiedziałam mężowi że mi to przeszkadza, a on powiedział że ona ma prawo przyjść kiedy chce tutaj, nawet o północy bez pytania. Że jest zły na mnie - i tu krzyk bo ja ich nie szanuje a "kobieto, oni nam kupili pralke ! oni nam dali na instalacje pieca!" , więc pytam go czy z tego powodu mam się na to godzić.
(...)
Ja nie mam w ogóle rodziny ani znajomych ale to odrębna historia. Nie kontaktuje sie ze mną ani matka, ani ojciec mieszkający osobno ani siostra 2 lata starsza. Przeżyłam traumatyczne przeżycia i dopiero teraz układam sobie życie i mam własną rodzinę. \
Niestety tak się złożyło że rodzina się nie interesuje mną a jak sie interesuje to szantażuje lub każe wybierać. Matka i siostra urwały ze mną kontakt dlatego że związałam się z mężem.

Bardzo mnie to zabolało co mi mąż powiedział, choć można stwierdzić że ja jestem jakaś nienormalna co nieraz mi powiedział że jestem chora bo ja ich nienawidzę, a to wcale tak nie jest.

Boję się, że ja jestem dla nich tylko przybłędą a to co mąż wczoraj powiedział to brzmiało jakbym nie była u siebie tylko na ich łasce.

Zanim się tu wprowadziliśmy to teściowie "oznajmili" że pomieszkamy tutaj z 3 lata aż odchowie-my dzieci i oni się przeprowadzą tutaj a my do ich domu - który jest totalną ruiną mająca 60 lat. Nic nie wkładają w ten dom od lat, nawet nie ma podstaw jak woda czy ogrzewanie. chcieli te mieszkanie bo tu nie ma nic do roboty. Jego ojciec twierdzi że to jego mieszkanie, bo on je wykupił za 5 tys z gminy, a jest przepisane na męża bo coś chyba jest nie tak z tamtym domem - który jest teściowej i jest poniemiecki i jakieś urzędowe kombinacje. W tamten dom trzeba by zainwestować z 700 tys zł a jeszcze tam szwagier mieszka.
Ja absolutnie go nie chce...

Czy ja faktycznie przesadzam?

Cóż - jak się to czyta to aż szokuje.
Przeprowadziłaś się do męża aby ułożyć sobie życie. Zamieszkałaś u jego rodziców. Potem ulokowałaś wraz z najbliższymi w lokalu za który de facto zapłacił teść. TY zrealizowałaś SWOJE plany.
Gdy u nich mieszkałaś i wykupili dla syna, a twego męża mieszkanie nie miałaś pretensji o nadmiar pomocy z ich strony.
Teraz gdy się usamodzielniliście zaczęły się schody.
Czy gdy mieszkaliście u teściów, matka męża też opiekowała się twoim synem, by Cię odciążyć, bo Ty w ciąży?
Myślę, że tu chodzi o to KTO tu rządzi. Bo przepraszam bardzo - co to znaczy, że TY absolutnie nie chcesz ich domu? Tobie mają go dać czy swemu synowi. Bo zdaje się, że rodzice mają do tego prawo, czy się to współmałżonkowi tegoż podoba czy nie.

Ci ludzie przyjęli Cię pod swój dach z dobrodziejstwem inwentarza. Znałaś stosunek męża do rodziców i wiedziałaś, że ich więzy są bliskie. Z pożytków z tego płynących nie wahałaś się korzystać - czemu teraz dziwisz się, że ich syn żąda dla nich szacunku i wdzięczności?
Zauważ, że sama jesteś skonfliktowana z całą swoją rodziną. Teraz zaczęły się awantury z mężem - o co? o pomoc świadczoną przez jego matkę. Może zamiast w całym otoczeniu szukać win, trzeba się zastanowić dlaczego tak się dzieje.

Być może, że pod tym wszystkim ukrywa się strach. Napisałaś, że boisz się iż uważają Cię za przybłędę. Czy zachowywali by się życzliwie i wyposażali w mieszkanie przybłędę? Może są życzliwi ale porozumieć się z Tobą nie potrafią? Bo do głowy im nie przyszło, że ich pomoc może powodować niezadowolenie. Może to prości ludzie po prostu i nie czytają w twoich myślach.

Tak jak napisała Wielokropek. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Spokojna. I rzeczowe argumenty.
Nawet trochę obrócone w żart: "wie mamusia - młodzi małżonkowie potrzebują czasu dla siebie" i puścić oczko. Wszystko spokojnie i jak trzeba wielokrotnie. "Proszę, nie CO DZIEŃ, bo mnie to krępuje" - DO matki męża, nie do niego - on nie jest stroną konfliktu. Stoi między młotem a kowadłem. Udry na udry do niczego dobrego nie poprowadzą.

Nie, nie, - to nie tak ; remont jest za nasze, oni kupili pralke i dali na instalacje pieca tysiac zł ale np piec wart 6 tys kupiliśmy my i wszystko inne warte 25 tys za nasze. Ja pieniędzy od nich nie biorę, jak coś dają to przez męża.

dzieki za radę, niektórzy czasem piszą tak że aż ściska w sercu - jest człowiekowi przykro że ktoś mu powie obiektywnie coś negatywnego na nasza temat, ale są też rady taka jak i ta która prosto w mnie nie uderza.
Prosiłam się o rady to mam,  w końcu sama tu napisałam.

Zdaję sobie sprawy  mojego położenia że jestem w złej sytuacji - nie mając nikogo, mają syna z poprzedniego związku. chodziłam do psychologa 8 lat na terapie, do 3 psychologów sumie - żebym była kiedyś porządnym człowiekiem a nie wrakiem po przejściach.
Niestety, teraz kiedy coś mi przeszkadzało i nawet o to się nie kłóciłam z np. teściową, nawet tnie mam jej odwagi powiedzieć że coś mi przeszkadza bo czuje że nie mam nic do gadania, siedząc w domu z 2 dzieci i to że ja nie mam rodziny i mam tylko rodzinę męża. Godziłam się na to, przeprowadzając się tu i musze to znieść.

Nastąpił natomiast u mnie etap depresji i myślenia by może chociaż psycholog mi znowu pomógł. 
Mąż uważa że jestem nienormalna jeśli mi takie rzeczy przeszkadzają.

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-20 13:20:22)

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
natasza1412 napisał/a:

(...)
Niestety, teraz kiedy coś mi przeszkadzało i nawet o to się nie kłóciłam z np. teściową, nawet tnie mam jej odwagi powiedzieć że coś mi przeszkadza bo czuje że nie mam nic do gadania, siedząc w domu z 2 dzieci i to że ja nie mam rodziny i mam tylko rodzinę męża. Godziłam się na to, przeprowadzając się tu i musze to znieść.

Nastąpił natomiast u mnie etap depresji i myślenia by może chociaż psycholog mi znowu pomógł. 
Mąż uważa że jestem nienormalna jeśli mi takie rzeczy przeszkadzają.

Pomyśl sobie, co tak REALNIE stanie się Tobie, jeśli porozmawiasz z teściową.
Wyrzuci Cię z domu? Zabierze dzieci? Nakaże Twojemu mężowi rozwieść się z Tobą? A on to wykona?

To, co napisałaś to Twoje myśli: to TY myślisz, że nie masz nic do gadania. Nie gadasz, bo TY podjęłaś taką decyzję. I nie musisz niczego znosić, chyba że chcesz. Ale to też TWOJA DECYZJA. Tylko, nie obarczaj nikogo skutkami swoich decyzji. Ani męża, ani teściowej.

I jeśli myślisz o pomocy psychologa, to zrób to. Idź do niego.

13

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
natasza1412 napisał/a:

Dziadkowie mają duży dom z ogrodem i działką a my mamy 52 metrowe mieszkanie(...)

Jego ojciec twierdzi że to jego mieszkanie, bo on je wykupił za 5 tys z gminy, a jest przepisane na męża

natasza1412 napisał/a:

Nie, nie, - to nie tak ; remont jest za nasze, oni kupili pralke i dali na instalacje pieca tysiac zł ale np piec wart 6 tys kupiliśmy my i wszystko inne warte 25 tys za nasze. Ja pieniędzy od nich nie biorę, jak coś dają to przez męża.

Przedtem pisałaś, że na remont wzięliście kredyt w wysokości 13 tys. a nie 25, ale to drobiazg. Poza wszystkim innym te 5 tys. na wykup mieszkania plus tysiąc na instalację plus pralka to byłaby połowa kwoty kredytu. Do tego kredyt dotyczy w połowie Ciebie i w połowie męża. Zatem 3/4 wartości  majątku o którym piszesz to JEDNAK z majątku twoich teściów i męża.
Dlaczegóż jednak rozpisujesz się na ten temat jeżeli problem widzisz w wizytach teściowej?
Gdy mieszkaliście razem U NICH przyzwyczaiła się do waszej stałej obecności i chyba również do zajmowania się twoim synkiem. To że się wyprowadziliście nie zmieniło jej przyzwyczajeń. Skąd ona może wiedzieć, że Tobie się to "odwidziało" skoro z nią na ten temat nie rozmawiasz? Może "babska" rozmowa przy herbatce i ciasteczkach otworzyłaby jej oczy na istotną z twojego punktu widzenia zmianę sytuacji. M. in. potrzebę bycia panią w swoim domu? Wszelkie związki międzyludzkie opierają się przecież na wymianie informacji. Ani facet-mąż ani starsza pani z nadmiarem dobrych chęci sami się nie domyślą twoich potrzeb i frustracji. Można przecież w sposób spokojny wyłożyć swoje racje. Po co od razu kłótnie z mężem?
Jeśli masz potrzebę wsparcia psychologicznego to z niego skorzystaj - może to zmienić wasz sposób wzajemnego komunikowania się, bo w tym chyba tkwi największy problem. Powodzenia

14

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Mam ogromna ochotę nawtykać pewnym osobą, ale tego nie zrobię z racji tego, że zapewne niebawem już nie napisałbym nic. "Córka opuści swoich rodziców i stworzy jedność z mężem" TEŚCIOWEJ ani nikomu innemu nic do tego! Jestem za tym by teściowa kończyła się razem z plackiem weselnym.

15

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Wielokropek napisał/a:
natasza1412 napisał/a:

(...)Ja pieniędzy od nich nie biorę, jak coś dają to przez męża.

Czyli, korzystasz z czyichś pieniędzy tylko wtedy, gdy TY dostajesz je do ręki.
Cóż, wygodne tłumaczenie.

Chyba, że Twój mąż pieniądze, od nich otrzymane, wydaje wyłącznie na realizowanie swoich zachcianek. Do domu nie wnosi. To rozumiem Twe oburzenie.

I faktycznie, oburzającym jest fakt, że teściowie dali tylko jeden tysiąc złotych, przy tak dużych wydatkach.
Czyli... jednak wzięłaś kasę.

Nie miałam jak nawet odpowiedzieć czy chce coś czy nie - gdybym miała taka możliwość to bym nie chciała, bo ja nigdy nie potrafiłam od kogoś przyjąć pomocy.
Pralkę kupili - i sami ją wybrlai - gdy ja byłam w szpitalu - bez kontaktu ze mną, tak samo teść dał na instalacje pieca. A tak poza tym teść z teściowa rywalizują kto co da i za ile - mieszkają w jednym domu ale jakby w 2 pokojach i nie śpią ze sobą. Więc teściowa kupiła pralke a tesć piec i nie raz przy mnie dogadywali sobie kto co dał. Ja nigdy osobiście nie wzięłam do ręki pieniędzy, jeśli coś kupują to bez kontaktu z nami, lub gadają z mężem.

16 Ostatnio edytowany przez natasza1412 (2011-09-21 09:57:17)

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
natasza1412 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
natasza1412 napisał/a:

(...)Ja pieniędzy od nich nie biorę, jak coś dają to przez męża.

Czyli, korzystasz z czyichś pieniędzy tylko wtedy, gdy TY dostajesz je do ręki.
Cóż, wygodne tłumaczenie.

Chyba, że Twój mąż pieniądze, od nich otrzymane, wydaje wyłącznie na realizowanie swoich zachcianek. Do domu nie wnosi. To rozumiem Twe oburzenie.

I faktycznie, oburzającym jest fakt, że teściowie dali tylko jeden tysiąc złotych, przy tak dużych wydatkach.
Czyli... jednak wzięłaś kasę.

Nie miałam jak nawet odpowiedzieć czy chce coś czy nie - gdybym miała taka możliwość to bym nie chciała, bo ja nigdy nie potrafiłam od kogoś przyjąć pomocy.
Pralkę kupili - i sami ją wybrali - gdy ja byłam w szpitalu - bez kontaktu ze mną, tak samo teść dał na instalacje pieca. A tak poza tym teść z teściowa rywalizują kto co da i za ile - mieszkają w jednym domu ale jakby w 2 pokojach i nie śpią ze sobą. Więc teściowa kupiła pralke a tesć piec i nie raz przy mnie dogadywali sobie kto co dał. Ja nigdy osobiście nie wzięłam do ręki pieniędzy, jeśli coś kupują to bez kontaktu z nami, lub gadają z mężem.

Jeśli chodzi o mieszkanie po jego babci, przepisali go gdy miał 23 lata - też bez jego ingerencji, tłumacząc mu że przepisują to bo oni nie mogą wziąć tego mieszkania na siebie itp itd. Mąż nie mieszkał tu nigdy, teraz dopiero z nami. Mieszkanie stało 6 lat nie wyremontowane i puste.

17

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Juliette napisał/a:

To czyje to w końcu mieszkanie? Na kogo jest przepisane?

Słuchaj, najbardziej nienormalną osobą w tej sytuacji jest mąż, który Cię nie rozumiem - on pewnie pracuje całe dnie i nie widzi tego wszystkiego.
Skoro rozmowa z nim nic nie daje, to nie wpuszczaj jej do domu. Po prostu zamknij drzwi na klucz, odłącz dzwonek i udawaj, że Cię nie ma - może ona zrozumie.

akt notarialny ma mój mąż, ale teść tłumaczy - bo to po jego matce mieszkanie - że przepisał na niego tylko dlatego że nie mógł na siebie, i często wygadywał mu że on je wykupił z gminy - bo jest to mieszkanie pozakładowe z tutejszej byłej cukrowni - że wykupił je za 5 tys. Mieszkanie przepisał na niego gdy mąż miał 23-24 lata. Nigdy je nie wynajmował mąż i nie miał z niego korzyści, mieszkanie stało niewyremontowane, a jak już ktoś tu wynajmował - pieniądze brał teść.

Gdy mieszkaliśmy u nich, często mi mówili że mamy tam mieszkać 3-4 lata aż nie odchowiemy dzieci i mamy wziąć ich dom a oni przyjdą tutaj. To była jakby informacja - a nie pytanie czy chęć rozmowy czy tak chcemy. Uważają jakby że mąż ma akt notarialny na mieszkanie - jest jedynym prawnym właścicielem tego mieszkania, ale to oni decydują ile tu będziemy.

Teściowa natomiast powiedział ami kiedyś, że oni "dają" nam te mieszkanie choć sami chcieli tu zamieszkać  - dodam że nic w tym kierunku nie zrobili bo 6 lat mieszkanie stało nieremontowane, tylko dlatego że mamy 2 dzieci i nie mamy pieniędzy remontować ich domu w który trzeba włożyć około 600 tys to są nieziemskie pieniądze, lepiej opłaca zburzyć tą ruine, ale mieszka tam rozwiedziony szwagier.

I boli mnie to że ani oni ani mąż nigdy nie wyjaśnił mi o co chodzi, czy faktycznie będziemy musieli się zamienić, on uważa że gadają tak  anie zrobią ale takie informacje dla mnie są poważnymi decyzjami.

Znowu rzesza ludzi może powiedzieć, że ja siedze w domu z 2 dzieci to nie mam nic do gadania, bo to oni decyduja itd. ale w takim razie czy mąż jest moją rodziną i to my jako rodzina z dziećmi decydujemy o życiu, czy ja nie mam pomimo tego nic do gadania - dlatego że musze być wdzięczna teściom i mężowi że mnie w ogóle zechciał i ma mieszkanie przypadkiem a to nie moje mieszkanie.

18 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-21 10:12:47)

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Niezależnie od tych wszystkich finansowych historii, spróbuj po prostu pogadać ze swoją teściową tak "po babsku" . Nie myślę o zaprzyjaźnianiu się, lecz o rozmowie i wspólnych ustaleniach. I do tych ustaleń między dwoma kobietami mężczyzna (Twój mąż) nie ma nic do gadania.

Powodzenia. smile


Edycja:

O najważniejszym, zapomniałam, a od tego należało zacząć.
Czy Ty, tutaj na forum, szukasz pomocy w rozwiązaniu problemu, czy też chcesz się wygadać i ponarzekać? Obie wersje są do przyjęcia, ale za każdą z nich stoją inne odpowiedzi forumowiczek.

19

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
marena7 napisał/a:

Jak zwykle odwieczny konflikt synowej z teściową. A teściowa pewnie nawet nie wie, że jest w konflikcie, bo z tego co piszesz wyglada, że stara się pomóc jak potrafi. Nic jej nie mówisz o swoich potrzebach, więc skąd ma wiedzieć że Ci te częste wizyty przeszkadzają. Zamiast się nakrecać porozmawiaj z teściowa jak z człowiekiem, podziękuj za dotychczasowa pomoc i poproś by Cię uprzedzała o swoich wizytach, bo czasem masz inne plany i rozwala to Ci cały dzień.
Wyraźnie też widać, że teściowie Cię zaakceptowali, a Ty jesteś nastawiona do nich krytycznie, nic Ci sie nie podoba. Korzystasz z ich pomocy finansowej a także z opieki nad starszym synem, który nie jest rodzonym wnukiem Twoich teściów. Doceń to zamiast się czepiać!
W sprawie domu i mieszkania ustalcie z mężem czego chcecie. I nie żądaj od męża, żeby "ustawiał" swoją matkę. Dorosła jesteś, sama pracuj nad tą relacją.
I powiem Ci szczerze, że mnie to Twoje narzekanie zirytowało. Może dlatego, że sama jestem teściową i juz doświadczyłam tego, że cokolwiek teściowa zrobi lub nie zrobi jest źle. Teściowa nie jest duchem świętym, żeby czytać synowej w myślach. Ty też możesz do niej zadzonić i poprosić żeby dzisiaj nie przychodziła i nie zabierała wnuka do siebie, bo masz inne plany.

"poproś by Cię uprzedzała o swoich wizytach, bo czasem masz inne plany i rozwala to Ci cały dzień." - gdybym jej tak powiedziała - to boże, obraziła by się do końca życia. Przykładem jest chociażby to że gdy mieszkaliśmy u nich - oni na parterze a my na poddaszu - ona gotowała synowi codziennie zupy - w ogóle jej sensem życia jest gotowanie obiadów i zup których nikt nie chce jeść bo sa niesmaczne i każdy to mówi - mój syn jest strasznym niejadkiem i zawsze miał problemy z jedzeniem - chciałam mu gotować i nie raz mówiłam teściowej by nie gotowała dzisiaj bo ja bym chciał amu zupe zrobić - gdy robiłam zupe - komentowała że ta zupa jest licha, musiałam dokładnie odpowiedzieć z czego ta zupa  - po czym patrze, a ona gtouje mu swoja zupe i daje swoja. Za to że powiedziałam by nie gotowała dzisiaj zupy, obraziła się na tydzień i powiedziała że w takim razie nic nie będzie robić i nie chciała zostać następnego dnia z małym - bo szliśmy gdzieś ale jednak została choć marudziła.

Gdy pisałam ten wątek - to nie było jeszcze tej sytuacji ale teraz mogę napisać ostatnie zdarzenie : w niedzielę mąż był w pracy a do mnie przyszła koleżanka - po czym dzwoni teściowa i mówi " cześć, io której ci przywieźć obiad bo zrobiłam za dużo i zupe dla małego" a ja mówi że chciałabym coś ugotować dzisiaj dla nas - choć mąż to w ogóle nie jada obiadów i nie jada w ogóle warzyw itd - jego menu jest bardzo ubogie. Powiedziałam też że mały ma co dzisiaj jeść, na to ona " a co mały będzie zjadl i czy masz zupe" wiec tłumacze że zupy nie ma ale ma co innego.".

Potem zadzwoniła do męża, który był w pracy - i powiedziała - wiem to bo mi mąż powtórzył : "a dzwonie bo Natalii chciałam przynieść obiad ale nie chciała, jej to nigdy nie można dogodzić"

Mąż oddzwonił do mnie z wielkim oburzeniem pyta" czemu ona jest na ciebie zła". Wrzasnął coś i się rozłączył.

Potem okazało się, że był przekonany że musiałam coś powiedzieć jej głupiego, choć mnie zna że bym nie powiedziała, ż eona się obraziła.

Przez ten cały telefon kłóciliśmy się do 23 w nocy.

20

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Wielokropek napisał/a:

Niezależnie od tych wszystkich finansowych historii, spróbuj po prostu pogadać ze swoją teściową tak "po babsku" . Nie myślę o zaprzyjaźnianiu się, lecz o rozmowie i wspólnych ustaleniach. I do tych ustaleń między dwoma kobietami mężczyzna (Twój mąż) nie ma nic do gadania.

Powodzenia. smile


Edycja:

O najważniejszym, zapomniałam, a od tego należało zacząć.
Czy Ty, tutaj na forum, szukasz pomocy w rozwiązaniu problemu, czy też chcesz się wygadać i ponarzekać? Obie wersje są do przyjęcia, ale za każdą z nich stoją inne odpowiedzi forumowiczek.

Masz jakiś przykład zdań ? wink

21

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Nie wytrzymałam. Mimo braku odpowiedzi na moje pytania - piszę.

Teściowa, wg Ciebie, to istny potwór. Głupia, narzucająca się, wścibska, chamska, ograniczona, itd., itd. Ciekawa jestem, jak to się stało, że taka osobliwość na dwóch nogach zdołała wychować tak świetnego mężczyznę, w którym się zakochałaś i, którego żona zostałaś.


Nie rozumiem tego :

natasza1412 napisał/a:

Masz jakiś przykład zdań ?

22

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

jedyne co mozna tutaj  dodać to  ,to ze twoja tesciowa jak milion innych uważa  ze ona robi wszystko  tak że jest z korzyscia dla wszystkich wokół ,ona sie wszystkim zajmie bo  wie najlepiej co i jak  zrobić.
jednakże rozmowa z Ów Kobieta  może okazac sie  niewypałem-to fakt-bo sie obrazi!-dokladnie!

ale jest jedno jedyne  wyjscie ,ktore niestety musisz przerobić aby dzialo sie  wam tam lepiej.otóz wszelkie twoje proby  naprawy,poprawy,zmiany ,polemiki z tescióweczka zakoncza sie fiaskiem , bo nie da sie  JEJ racjonalnie przedstawic  argumentów dla ciebie waznych.pomimo wszelkich twoich starań ,ona zawsze bedzie wiedziała lepiej dopoki doputy TWOJ MĄŻ jej nie wyjasni ,czego oczekujesz/oczekujecie!
jest to tki typ czlowieka ,ktory uwaza ze dla dobra jej syna(w dalszej kolejnosci calej reszty) ,ona powinna sie wszystkim zająć.robila to przez tyle lat  wiec bedzie to kontynuować.ty pojawiłas  sie ot tak,weszlaś do rodziny,mąż cie pokochał-wszystko to ok ale ona  odbiera to jako "dodatek życiowy";

teraz chcąć wprowadzic jakakolwiek harmonie w waszym zyciu,rozpocznij rozmoowy z mężem.bedzie to dluga i mozolna praca,ale uwierz mi  to da efekty.
po prostu  stanowczo ,konsekwentnie  musiz dyskutowac z mężem,przekonaj go ze jestes wdzieczna tesciom ,ze tyle wam dali,wspieraja was materialnie ,że dzieeki temu jest wam lzej,ze są fajnymi ludzmi(nigdy ich nie krytykuj,nie zasadzaj sie na tescioweczke);badz względem jej neutralna.
przekonuj męża ,że chcialabyś być dla niego ważna,czasem zrobić cos tylko dla was,począwszy od prostego obiadku.metoda  drobnych kroczków, argumentacja ,że chcesz mieć wpływ na to co sie dzieje w waszym domku.
podrzuc kolejny argument ,że chcialbyś przygotowac coś romantycznego tylko dla was,pochodzic w negliżu i nie masz na to szans,bo wciaż sie czujesz "nachodzona,nekana"...;
jesli bedziesz taktowna, delikatna i poprowadzisz to w dobrym kierunku -w koncu osiagniesz sukces.
powiem tylko tyle ,że ja jestem na prostej (choć nie zawsze tak jakbym sobie to wymarzyła),ale mąż jest już po mojej  stronie...
pozdrawiam i życzę silnej woli!

23 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2011-09-21 15:22:46)

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Było wiele tematów o wspólnym mieszkaniu z tesciową i rada była głównie jedna - zamieszkac osobno. Tutaj widac, że  nawet oddzielne mieszkanie nie zapewnia sukcesu.

Drogie Teściowe udzielające się w tym wątku, nikt nie pisze, ze zawsze to wina tesciowych, albo że dobrze jest czerpac korzyści majątkowe z tesciów i wtedy są dobrzy a potem jak za przeproszeniem 'wyciśnie" się ich jak cytrynę  - to odstawić na boczny tor.

Zgadzam się z przedmówczyniami, że najlepiej jest usamodzielnić się finansowo i nie byc zależnym od teściów, ale nie zawsze jest to możliwe. Pomijając fakt własności mieszkania, do kogo by ono nie należało, to należy się intymność osobom, które tam mieszkają. Nikt nie lubi być inwigilowany i kontrolowany we własnym domu. Nawet jak wynajmuje się mieszkanie to właściciel nie nachodzi lokatorów o kazdej porze dnia i nocy. Częste odwiedziny nawet najbliższej rodziny z czasem stają się męczące. Każdy ma prawo odpocząć, pobyć samemu czy nie mieć ochoty na odwiedziny, czy najwyczajniej mieć bałagan w domu. A takie niezapowiedziane wizyty czasami są niewygodne czy wręcz krępujące.  I należy to zrozumieć.


Zgadzam się z LILIA, że opisana " tesciowa jak milion innych uważa, że ona robi wszystko tak, że jest z korzyscia dla wszystkich wokół ,ona sie wszystkim zajmie, bo wie najlepiej co i jak  zrobić", ale moze warto powiedziec jej co i jak. Wytłumaczyć w czym tkwi problem, że czujesz sie skrępowana niezapowiedzianymi wizytami, że gdyby wcześniej zadzwonili moglabyś się lepiej przygotować smile

Zgadzam się z LILIA, po pierwsze nie kłócić się z mężem tylko tłumaczyć mu, że doceniasz co teściowie robią, ale chcesz pobyć sama z mężem, sama zając się dziećmi, że chcesz mieć wpływ na to co sie dzieje w waszym domku. Że doceniasz, że kupują to czy tamto, ale sa różne gusta i np. pralka, która im się podoba niekoniecznie przypadnie do gustu Tobie.

24

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Czerepach napisał/a:

... "Córka opuści swoich rodziców i stworzy jedność z mężem" TEŚCIOWEJ ani nikomu innemu nic do tego! Jestem za tym by teściowa kończyła się razem z plackiem weselnym.

Nawet jeśli uznać twoje racje, to powiedz szczerze, czy chciałbyś być na miejscu tego męża, któremu żona ciosa kołki na głowie (o matkę i wkład rodziców w ich majątek)? Bo przecież awantury rozgrywają się między nimi. ON ma wybierać między matką a żoną i tak tkwi między młotem a kowadłem. I to jedynie wyjście? bo "baby" nie mogą się same między sobą rozmówić? Ustalić jakiegoś podziału obowiązków, opieki nad dzieckiem czy innych priorytetów?
No to ja widzę tylko jedno wyjście - wyprowadzić się w cholerę jak najdalej i nie mieć z nimi nic wspólnego poza świątecznymi odwiedzinami (ewentualnie)...

25

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Nie zazdroszczę takiej sytuacji. Życzę, by Ci się wszystko poukładało smile

26

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Anhedonia napisał/a:

to powiedz szczerze, czy chciałbyś być na miejscu tego męża, któremu żona ciosa kołki na głowie (o matkę i wkład rodziców w ich majątek)? Bo przecież awantury rozgrywają się między nimi. ON ma wybierać między matką a żoną i tak tkwi między młotem a kowadłem.

Dokładnie tak. Jak kiedyś moja mama powiedziała do mojej przyszłej żony, że jest włóką. A narzeczonej ( wówczas) zrobiło się przykro. To porozmawiałem z mamą i powiedziałem jej, że sprawiła ogromną przykrość mojej narzeczone i że powinna ja przeprosić. A jak jej nie przeprosi to mnie więcej nie zobaczy. Przy najbliższej okazji przeprosiła narzeczoną. Nie było dla mnie ważniejszej osoby od narzeczonej. Tego też oczekiwałem w przyszłości od mojej żony. Niestety dla niej ważniejsza była jej matka. Ja tego nie mogłem zaakceptować, dlatego dzisiaj, juz nie jest moja żona.

27

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

czyli faktem jest ,że aby  uniknąc konfliktów i niepotrzebnych rodzinnych niesnasek,lepiej właczyć w "rozgrywkę"dziecko-jednej ze stron.wowczas  słowa ,ktore bedziemy kierować  do Ow mam nie bedą tak boleć.kazda matka zrozumie swoje  dziecko i odbierze każdą krytyke "swobodnieJ";
wiec jesli mąż zrozumie o co tobie chodzi i nie bedziesz atakowac go "jego mamą,że ona to...tamto i owamto...-to  stanie po twojej stronie i  da rodzicom do zrozumienia czego checie,chcesz w jemu własciwy sposob.

powodzenia...

28

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Anhedonia napisał/a:
Czerepach napisał/a:

... "Córka opuści swoich rodziców i stworzy jedność z mężem" TEŚCIOWEJ ani nikomu innemu nic do tego! Jestem za tym by teściowa kończyła się razem z plackiem weselnym.

Nawet jeśli uznać twoje racje, to powiedz szczerze, czy chciałbyś być na miejscu tego męża, któremu żona ciosa kołki na głowie (o matkę i wkład rodziców w ich majątek)? Bo przecież awantury rozgrywają się między nimi. ON ma wybierać między matką a żoną i tak tkwi między młotem a kowadłem. I to jedynie wyjście? bo "baby" nie mogą się same między sobą rozmówić? Ustalić jakiegoś podziału obowiązków, opieki nad dzieckiem czy innych priorytetów?
No to ja widzę tylko jedno wyjście - wyprowadzić się w cholerę jak najdalej i nie mieć z nimi nic wspólnego poza świątecznymi odwiedzinami (ewentualnie)...

Jedyne wyjście to trzymać się na odległość! Ja, jako teściowa tak wybrałam. Nie nachodzę, nie doradzam nie pytana, wnukiem zajmuję się wtedy, gdy mnie o to poproszą, w prezencie na imieniny czy święta daję pieniądze zamiast tego co MI sie wydaje potrzebne, nie zjawiam się bez telefonicznego zapytania czy mogę, a wogóle "zjawianie się" ograniczam do minimum. Zawsze uważałam, że nie wtrącać się w życie syna i synowej to podstawa. No i co?
Właśnie usłyszałam, że to też źle!!!!! Bo się ZA MAŁO ANGAŻUJĘ! Bo się NIE DOMYŚLAM czego oczekuje moja synowa! Na moje pytanie dlaczego nie mówisz czego oczekujesz nie uzyskałam odpowiedzi. Bardzo mnie to zirytowało i tak sobie myślę, że TEŚCIOWA JEST ZŁA Z ZAŁOŻENIA, bez względu na to co robi lub czego nie robi. To taki POTWÓR, na którego najłatwiej zrzucić winę za własne nieumiejetności, frustracje i niezadowolenie z czegokolwiek.

Nauczcie sie asertywnosci drogie synowe, to bardzo ułatwia życie. Asertywność zamiast ciosania kołków na głowie męża, droga Nataszo. Nie potrafisz mówić NIE i masz o to pretensje do teściowej?

Konkretna sytuacja - ona pyta o której ci przynieść obiad, ty odpowiadasz że chcesz sama coś ugotować, co oznacza, że jeszcze nie ugotowałaś i sprawa jest otwarta, ona może się tu wcisnąć ze swoim jedzeniem. Fakt, tesciowa Cie nie pyta tylko stawia przed faktem dokonanym, bo tak sie utarło (również przez Twoja bierna postawę), że to ona gotuje dla całej rodziny. Twoim zadaniem jest stawić opór, ale tak żeby nie obrazić i nie sprawic przykrości. Właściwa odpowiedź na komunikat teściowej to NIE PRZYNOŚ, GOTUJĘ DZIŚ OBIAD DLA NAS. Kropka, bez tłumaczenia co, kiedy i dla kogo i że dopiero będziesz musiała pójść po włoszczyznę. Zamykasz sprawę, bez zostawiania miejsca, w które ona mogłaby się wcisnąć i szybko kończysz rozmowę bez czekania na jej komentarz, np. KOŃCZĘ, DZIECKO PŁACZE, ZUPA SIE PRZYPALA, czy co się tam dzieje w domu, a zawsze się dzieje. Ważne, żeby nie kłamać, ale też żeby nie przedłużać rozmowy, bo przegrasz. Żeby złagodzić odmowę i jeśli chcesz być grzeczna i wdzięczna MOŻESZ (ale nie musisz) dodać, że CHETNIE SKORZYSTASZ Z JEJ UPRZEJMOŚCI INNEGO DNIA, NP. W ŚRODĘ. I tyle. Teściowa nie ma sie do czego przyczepić, choć może być zszokowana Twoją stanowczością. Najważniejsze, że Ty sama nie będziesz mieć do siebie pretensji o własną uległość. Po kilku takich odmowach tesciowa powinna nabrac do Ciebie szacunku. A Ty Nataszo, nawet jesli nie uda Ci sie oprzec naciskowi od pierwszego razu, nie ustawaj i próbuj az do skutku.
Najgorsza rzeczą według mnie jest włączenie w te wszystkie sprawy męża. Bo co, dzieckiem jesteś, potrzebujesz adwokata lub mediatora w swoich kontaktach z teściową, nie umiesz mówić? Co niby mąż ma zrobić? Z jednej strony matka, z drugiej żona, dwie ważne dla niego kobiety, które nie mogą się dogadać w sprawie zupy???? To wkurzające dla niego.

29 Ostatnio edytowany przez mimi24 (2011-09-22 12:19:10)

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Osobiscie nigdy nie mialam problemu z tesciowa, ale pewnie tylko dlatego, ze ja w jej jezyku kilka zdan umiem powiedziec a Ona po angielsku nie rozmawia wcale haha
no ale tak powazniej-Natalka ja mysle, ze Ty jestes troche wojowniczka... i walczysz o nic i do tego z wiatrakami!
Szczerze mowiac to solidaryzuje sie w tym watku z Anhedonia ale chcialam zwrocic Twoja uwage na cos innego: a jak myslisz co czuje Twoja Tesciowa? Jak Ona widzi cala ta sytuacje?
Przypomina mi Ona troche moja Mame, ktora nadskakiwala zonie mojego brata a tamta chodzila oburzona ciagle. Tez mieszkaja obok moich Rodzicow. Moja Mama z maksymalnie dobrymi intencjami gotowala im obiady (bo nie maja czasu-praca, dzieci), pielila ogrodek (trzeba Karolinie pomoc! nie ma czasu dziewczyna na wszystko!), prala pieluchy (takie tetrowe) dla dzidzusia (odciazyc Karole!), kupowala jakies szampony czy mydla (bo byly w promocji a akurat robila zakupy), zajmowala sie starsza dziewczynka (zeby Karolina miala czas dla mlodszej) albo odwrotnie-brala mlodsza a starsza byla z bratowa, placila im za prad (bo dopiero co ten dom kupili i nie maja pieniedzy to troche pomoge!) itd itp i trwalo to naprawde dlugo. Karolina dokladnie jak Ty-ciagle niezadowolona, ciagle obrazona, ciagle z taka irytujaca twarza chodzila, ze az chcialo sie ja trabnac!
Wkoncu wybuchla wojna-ja z bratem, brat z zona, mama z synowa, tata ze wszystkimi hahaha
Wszyscy obrazili sie na kazdego i 2 dni blogiej sielanki. Po 2och dniach Karolina przyszla i zapytala czy Mama moze popilnowac Mala bo ona musi do lekarza jechac. Oczywiscie Mama sie zgodzila ale nadal byla obrazona przez kilka dni na Karole.
Widzisz to samo co ja Natalko?
Od tamtego czasu minelo juz 9 lat. Pozniej klocily sie raz jeszcze ale tylko miedzy soba, bo przeciez to byl ich problem! nikogo innego. Na dzien dzisiejszy sytuacja przedstawia sie tak: w ciagu tygodnia razem lepia pierogi, uszka, kopytka-czasami jadaja u Mlodych czasami u moich Rodzicow, w niedziele wszyscy razem do Kosciola, nad jezioro, robic grilla-razem, urodzila sie 3cia dziewczynka-bez mojej Mamy ani rusz-Ona pilnuje 2 starsze albo odwrotnie, pranie kazda robi u siebie (:P), przetwory na zime-razem stoja w kuchni i je robia, zakupy-zalezy kto jedzie do miasta itd

Wniosek koncowy: bedzie lepiej!!!!!!! nie doprowadz do duzej klotni, porozmawiaj na spokojnie z tesciowa, ustalcie plan dnia moze? niech synek idzie na 2 godz (to tylko przyklad!) do dziadkow dziennie-Ty odpoczniesz, Oni beda szczesliwi.
Musisz troche spuscic glowe. Poplotkuj z Nia troche tez, wypij kawe, upiec ciasto-nie szarp sie ciagle bo tylko szkodzisz swojemu zdrowiu!

Zycze Ci powodzenia!

30

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
mimi24 napisał/a:

Osobiscie nigdy nie mialam problemu z tesciowa, ale pewnie tylko dlatego, ze ja w jej jezyku kilka zdan umiem powiedziec a Ona po angielsku nie rozmawia wcale haha
no ale tak powazniej-Natalka ja mysle, ze Ty jestes troche wojowniczka... i walczysz o nic i do tego z wiatrakami!
Szczerze mowiac to solidaryzuje sie w tym watku z Anhedonia ale chcialam zwrocic Twoja uwage na cos innego: a jak myslisz co czuje Twoja Tesciowa? Jak Ona widzi cala ta sytuacje?
Przypomina mi Ona troche moja Mame, ktora nadskakiwala zonie mojego brata a tamta chodzila oburzona ciagle. Tez mieszkaja obok moich Rodzicow. Moja Mama z maksymalnie dobrymi intencjami gotowala im obiady (bo nie maja czasu-praca, dzieci), pielila ogrodek (trzeba Karolinie pomoc! nie ma czasu dziewczyna na wszystko!), prala pieluchy (takie tetrowe) dla dzidzusia (odciazyc Karole!), kupowala jakies szampony czy mydla (bo byly w promocji a akurat robila zakupy), zajmowala sie starsza dziewczynka (zeby Karolina miala czas dla mlodszej) albo odwrotnie-brala mlodsza a starsza byla z bratowa, placila im za prad (bo dopiero co ten dom kupili i nie maja pieniedzy to troche pomoge!) itd itp i trwalo to naprawde dlugo. Karolina dokladnie jak Ty-ciagle niezadowolona, ciagle obrazona, ciagle z taka irytujaca twarza chodzila, ze az chcialo sie ja trabnac!
Wkoncu wybuchla wojna-ja z bratem, brat z zona, mama z synowa, tata ze wszystkimi hahaha
Wszyscy obrazili sie na kazdego i 2 dni blogiej sielanki. Po 2och dniach Karolina przyszla i zapytala czy Mama moze popilnowac Mala bo ona musi do lekarza jechac. Oczywiscie Mama sie zgodzila ale nadal byla obrazona przez kilka dni na Karole.
Widzisz to samo co ja Natalko?
Od tamtego czasu minelo juz 9 lat. Pozniej klocily sie raz jeszcze ale tylko miedzy soba, bo przeciez to byl ich problem! nikogo innego. Na dzien dzisiejszy sytuacja przedstawia sie tak: w ciagu tygodnia razem lepia pierogi, uszka, kopytka-czasami jadaja u Mlodych czasami u moich Rodzicow, w niedziele wszyscy razem do Kosciola, nad jezioro, robic grilla-razem, urodzila sie 3cia dziewczynka-bez mojej Mamy ani rusz-Ona pilnuje 2 starsze albo odwrotnie, pranie kazda robi u siebie (:P), przetwory na zime-razem stoja w kuchni i je robia, zakupy-zalezy kto jedzie do miasta itd

Wniosek koncowy: bedzie lepiej!!!!!!! nie doprowadz do duzej klotni, porozmawiaj na spokojnie z tesciowa, ustalcie plan dnia moze? niech synek idzie na 2 godz (to tylko przyklad!) do dziadkow dziennie-Ty odpoczniesz, Oni beda szczesliwi.
Musisz troche spuscic glowe. Poplotkuj z Nia troche tez, wypij kawe, upiec ciasto-nie szarp sie ciagle bo tylko szkodzisz swojemu zdrowiu!

Zycze Ci powodzenia!

Haha dobra wink

31 Ostatnio edytowany przez natasza1412 (2011-10-01 17:35:57)

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
lilia80 napisał/a:

sprawa jest skomplikowana i  wcale  nie jest łatwo zamknąć drzwi i stweirzdic:nie ma mnie w domu.to owszem  zalatwi sprawe  ale na krotka mete.
jedyne co mi przychodzi ,to to aby porozmawiać z tesciami.jesli  zrobisz to spokojnie i taktownie, uzywając argumentów przez ciebie  przemyslanych to mozesz osoagnąć sukces.otóz ,skoro twoj mąż nie rozmawia ,a jedynie przyjmuje to co inni maja do powiedzenia ,ty weż sprawy w swoje  ręce.
udaj sie z wizyta  do tesciów,zanim ona zdazy przybiec do ciebie.rozpocznij rozmowe , że cieszycie sie ze macie  swoje gniazdko i tyle juz tam zrobiliscie  wiec  co by powiedzieli gdybyście chceli je sprzedać i sie przenieść do innego miasta(bo niby masz okazje dostać tam ciekawą pracę!);tesciową szlag trafi,zacznie kombinować i wtedy sie wyklepie czy majajakieś inne plany.wowczas  ty stanowczo mozesz zaprotestować i oswiadczyć ,że czegoś chcesz lub nie.wszystko jednak musi  wygladać tak jaby to ona wysuwała argumenty,prowokuj ją a sama bądz jak łza.wtedy otrzymasz  odpowiedzi jakie cie interesują.

tymczasem co do twojego mężulka,to zapytaj go grzecznie jak on widzi twoje miejsce w tym domku i kim ty dla niego jesteś.skoro wciąż jestes przez niego atakowana;nie masz  swobody ani 5 min dla siebie  bo wciąż czujesz sie jak podglądana.nie ma nic gorszego niz brak harmoni i swobody we wlasnym M.

wiec zacznij swoja wielką kampanie pracy nad mezem(a nnie bedzie  latwo-mowie od razu),a pozniej zajmiesz sie szanowną tesciowa.

zycze powodzenia!


p.s.i tak jestes bardzo grzeczna i taktowna,bo ja gdybym była miesiąc po porodzie i szanowna mamusia ,by mnie tak nawiedzała ,nie byłabym taka spokojna jak ty.naleze  do grona temperamentnych osob i inaczej bym sprawe zalatwiła.

JA MAM TEMPERAMENT ALE STARAM SIĘ GO WYKORZYSTYWAĆ DO INNYCH CELÓW smile. NA SZCZEŚCIE WSZYSTKO SIĘ WYJAŚNIŁO - RAZ ODMÓWIŁAM TEŚCIOWEJ OBIADU I SAMA ZROZUMIAŁA O CO CHODZI, I POWIEDZIAŁA ŻE JAK CHCE BY ONA PRZYSZŁA LUB ZABRAŁA WNUKA NA SPACER TO MAM DZWONIĆ, WIĘC DZWONIE I MÓWIE O KTÓREJ I CZY JEJ TO PASUJE, JAK JEJ NIE PASUJE TO OK. BYŁA OBRAŻONA 3 DNI ALE PRZESZŁO JEJ.

TYMBARDZIEJ JESTEM ZDENERWOWANA PO PORODZIE, PONIEWAŻ NASZ 2 MIESIĘCZNY SYN JEST CHORY NA CHOROBE WRODZONA NEUROLOGICZNĄ, WODOGŁOWIE, PRZEPUKLINA OPONOWO-MÓZGOWĄ I WIELE INNYCH SCHORZEŃ ZWIĄZANYCH Z MÓZGIEM. CAŁĄ CIĄŻE BYŁAM  W STRESIE BO MUSIELIŚMY OBSERWOWAĆ JAK WADA POSTĘPUJE. TERAZ CZEKA GO OPERACJA I KAŻDY DZIEŃ TO STRES BY COŚ SIĘ NIE POGORSZYŁO. DLATEGO TYM BARDZIEJ BYŁAM PODDENERWOWANA ŻE AŻ MUSIAŁAM TO NAPISAĆ NA FORUM, A NIE NALEŻĘ DO OSÓB NAGMINNIE SIEDZĄCYCH NA FORACH.

32

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Świetnie, Nataszo! Poradziłaś sobie!

33

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
natasza1412 napisał/a:

(...)NA SZCZEŚCIE WSZYSTKO SIĘ WYJAŚNIŁO - RAZ ODMÓWIŁAM TEŚCIOWEJ OBIADU I SAMA ZROZUMIAŁA O CO CHODZI, I POWIEDZIAŁA ŻE JAK CHCE BY ONA PRZYSZŁA LUB ZABRAŁA WNUKA NA SPACER TO MAM DZWONIĆ, WIĘC DZWONIE I MÓWIE O KTÓREJ I CZY JEJ TO PASUJE, JAK JEJ NIE PASUJE TO OK. BYŁA OBRAŻONA 3 DNI ALE PRZESZŁO JEJ. (...)

Warto było zaryzykować działania wprost. Nie taki diabeł...

Pozdrawiam serdecznie.

34

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Wiesz co , wszyscy którzy napadli na Ciebie, że jesteś niesprawiedliwa dla teściowej mieli rację. Naprawdę, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie to Twoje szczęście, że zaakceptowała Twoje dziecko z pierwszego małzeństwa i jakie to ważne że chce Ci pomóc - kobieto doceń to.
Ale jeśli chodzi o codzienne wizyty to popieram Cię w 100%.
Miałam to samo ! i nie mogłam sobie poradzić. Dzisiaj moje dzieci mają po naście lat i pewnie też bym sobie nie poradziła.
Myślałam że mnie szlag trafi ...codziennie o godz. 10 dzwonek i....teście....na samym początku małżeństwa ( do dziś nie wiem po co oni do nas dzień w dzień przychodzili). Mój mąż, że oczywiście przesadzam, a co mi to przeszkadza, przecież oni nam pomagają....i inne pierdoły. Dopiero jak miał urlop i codziennie musiał stanąć na baczność bo rodzice przyszli, wtedy pierwszy raz usłyszałam z rana od niego "wulgaryzm mać".
Potem mój teść się rozchorował niestety i przestali przychodzić.
Piszę o tym , bo tak jakoś wszyscy napadli na Ciebie, a ja uważam, że młodzi powinni żyć swoim życie, nikt im nie powinien przeszkadzać i to nie w porządku żeby do kogoś latać dzień w dzień ...nie ma znaczenia że ktoś ma dobre intencje. Jak to mówią ..dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
Nawet nie wiem co Ci poradzić, bo gdyby nie choroba teścia to nie wiem co bym zrobiła. Zaznaczam , że do dziś szanuję i doceniam teściową.
Na naszym forum obowiazuje zakaz umieszczania wulgaryzmów w postach.
moderatorka apoteoza

35

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Ja sama czytając Nataszę miałam mieszane uczucia, jednocześnie ją rozumiejąc w sprawie tych częstych odwiedzin i mając niesmak w zwiazku ze sprawą mieszkania. To wyglądało jak postawa roszczeniowa, dopiero jak napisała o chorym dziecku w pełni pojęłam, ze kieruje nią strach o warunki mieszkaniowe nie ze względu na wygodę swoją, ale na możliwości związane z pielęgnacją i rehabilitacją jaka niewątpliwie ją czeka.
Teściowa Nataszy może trochę nadopiekuńcza, z drugiej strony mało jest kobiet akceptujących synową po przejściach, do tego pomagającą przy "nieswoim" wnuku. A już czymś niespotykanym jest pomoc przy wnuku mającym poważne wady czy choroby. Dziadkowie przeważnie też jakby nieobecni duchem ,  mający zadania wyższe do wykonania.
Daleko szukać nie muszę, bo czy to w rodzinie czy w sąsiedztwie , babcie  ze strony ojca do wnuczki z rozszczepem wargi się nie przyznają, do autystycznego też nie, niedosłyszący jest omijany łukiem, za tego chorującego na zanik mięsni msze są zamawiane i tyle, sumienie czyste, obowiazek spełniony.

Sama przeżyłam taką ilość odwiedzin, że byłam u kresu załamania nerwowego. Inspekcje ustawały gdy dzieci były chore, strach przed zarazeniem się byl ogromny. Zresztą teściowie na punkcie zdrowia mają hopla, ich celem jest 100 lat, które z duzym prawdopodobieństwem osiągną. Ich starsze rodzeństwo w dobrym zdrowiu przekroczyło 90 lat.
I tak jak w przypadku Realnej, mojemu męzowi też ciśnienie rosło, gdy po kazdym powrocie z delegacji walizki jeszcze nie rozpakował, a juz tatuś był pod drzwiami, albo telefonicznie wzywała teściowa przed oblicze. Słysząc charakterystyczny warkot silnika trzęsłam się z nerwów, za co dzisiaj dostanę opiernicz od drogiego WIELEPKA, co znów źle zrobiliśmy.

36

Odp: teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty
Anhedonia napisał/a:
natasza1412 napisał/a:

...Jesteśmy małżeństwem od czerwca 2011, mieszkaliśmy od października 2010 do lipca 2011 u nich - czyli u teściowej lat 63 emerytka i teścia lat 65 tez emeryta.

Byłam wtedy w ciąży z naszym drugim synem, mam starszego syna - ma 2 lata i 7 miesięcy z poprzedniego związku- bez kontaktu z jego biologicznym ojcem. Pochodzę ze Śląska i przeprowadziłam się tu z synem by ułożyć sobie życie z obecnym mężem(...) Narazie starszy syn nie został usynowiony przez mojego męża, a jest taka możliwość bo jego ojciec biologiczny go nie uznał i nosi nawet nazwisko mojego męża. Przed ślubem byłam samotną matką i panną.
(...)Teściowa odkąd jestem w domu, przychodzi bez zapowiedzi o której chce, codziennie  i bierze starszego syna nawet bez pytania czy ma go wziąć do siebie, bo "żebym odpoczęła". Starszy synek jest tam praktycznie od 12 do 19. Ale nawet nie o to chodzi że synek jest bardzo niegrzeczny, bo u dziadków robi co chce a jak przychodzi to płacze bo chce iść na dwór. Dziadkowie mają duży dom z ogrodem i działką a my mamy 52 metrowe mieszkanie w którym nie może tak szaleć.
(...)
Nie chodzi mi wcale o to że zabraniam kontaktów z wnukami, lub że jej nie chce widzieć, ale jak codzienne wizyty to przesada, gdybym chciała pomocy lub opieki nad synem starszym to bym powiedziała...
Teściowa nie ma żadnych zajęć poza chodzeniem do miejscowej biedronki, na ploty z cała wioską bo koleżankach  i teraz do mnie. Chociaż ma sodome i gomore w domu bo nie sprzata całe życie i ma uprawy różne przed domem.
(...)
Wczoraj powiedziałam mężowi że mi to przeszkadza, a on powiedział że ona ma prawo przyjść kiedy chce tutaj, nawet o północy bez pytania. Że jest zły na mnie - i tu krzyk bo ja ich nie szanuje a "kobieto, oni nam kupili pralke ! oni nam dali na instalacje pieca!" , więc pytam go czy z tego powodu mam się na to godzić.
(...)
Ja nie mam w ogóle rodziny ani znajomych ale to odrębna historia. Nie kontaktuje sie ze mną ani matka, ani ojciec mieszkający osobno ani siostra 2 lata starsza. Przeżyłam traumatyczne przeżycia i dopiero teraz układam sobie życie i mam własną rodzinę. \
Niestety tak się złożyło że rodzina się nie interesuje mną a jak sie interesuje to szantażuje lub każe wybierać. Matka i siostra urwały ze mną kontakt dlatego że związałam się z mężem.

Bardzo mnie to zabolało co mi mąż powiedział, choć można stwierdzić że ja jestem jakaś nienormalna co nieraz mi powiedział że jestem chora bo ja ich nienawidzę, a to wcale tak nie jest.

Boję się, że ja jestem dla nich tylko przybłędą a to co mąż wczoraj powiedział to brzmiało jakbym nie była u siebie tylko na ich łasce.

Zanim się tu wprowadziliśmy to teściowie "oznajmili" że pomieszkamy tutaj z 3 lata aż odchowie-my dzieci i oni się przeprowadzą tutaj a my do ich domu - który jest totalną ruiną mająca 60 lat. Nic nie wkładają w ten dom od lat, nawet nie ma podstaw jak woda czy ogrzewanie. chcieli te mieszkanie bo tu nie ma nic do roboty. Jego ojciec twierdzi że to jego mieszkanie, bo on je wykupił za 5 tys z gminy, a jest przepisane na męża bo coś chyba jest nie tak z tamtym domem - który jest teściowej i jest poniemiecki i jakieś urzędowe kombinacje. W tamten dom trzeba by zainwestować z 700 tys zł a jeszcze tam szwagier mieszka.
Ja absolutnie go nie chce...

Czy ja faktycznie przesadzam?

Cóż - jak się to czyta to aż szokuje.
Przeprowadziłaś się do męża aby ułożyć sobie życie. Zamieszkałaś u jego rodziców. Potem ulokowałaś wraz z najbliższymi w lokalu za który de facto zapłacił teść. TY zrealizowałaś SWOJE plany.
Gdy u nich mieszkałaś i wykupili dla syna, a twego męża mieszkanie nie miałaś pretensji o nadmiar pomocy z ich strony.
Teraz gdy się usamodzielniliście zaczęły się schody.
Czy gdy mieszkaliście u teściów, matka męża też opiekowała się twoim synem, by Cię odciążyć, bo Ty w ciąży?
Myślę, że tu chodzi o to KTO tu rządzi. Bo przepraszam bardzo - co to znaczy, że TY absolutnie nie chcesz ich domu? Tobie mają go dać czy swemu synowi. Bo zdaje się, że rodzice mają do tego prawo, czy się to współmałżonkowi tegoż podoba czy nie.

Ci ludzie przyjęli Cię pod swój dach z dobrodziejstwem inwentarza. Znałaś stosunek męża do rodziców i wiedziałaś, że ich więzy są bliskie. Z pożytków z tego płynących nie wahałaś się korzystać - czemu teraz dziwisz się, że ich syn żąda dla nich szacunku i wdzięczności?
Zauważ, że sama jesteś skonfliktowana z całą swoją rodziną. Teraz zaczęły się awantury z mężem - o co? o pomoc świadczoną przez jego matkę. Może zamiast w całym otoczeniu szukać win, trzeba się zastanowić dlaczego tak się dzieje.

Być może, że pod tym wszystkim ukrywa się strach. Napisałaś, że boisz się iż uważają Cię za przybłędę. Czy zachowywali by się życzliwie i wyposażali w mieszkanie przybłędę? Może są życzliwi ale porozumieć się z Tobą nie potrafią? Bo do głowy im nie przyszło, że ich pomoc może powodować niezadowolenie. Może to prości ludzie po prostu i nie czytają w twoich myślach.

Tak jak napisała Wielokropek. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Spokojna. I rzeczowe argumenty.
Nawet trochę obrócone w żart: "wie mamusia - młodzi małżonkowie potrzebują czasu dla siebie" i puścić oczko. Wszystko spokojnie i jak trzeba wielokrotnie. "Proszę, nie CO DZIEŃ, bo mnie to krępuje" - DO matki męża, nie do niego - on nie jest stroną konfliktu. Stoi między młotem a kowadłem. Udry na udry do niczego dobrego nie poprowadzą.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » teściowa która za blisko mieszka i jej niezapowiedziane wizyty

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024