Dobry pomysł, dobra koncepcja i teoretycznie wygląda super. Jednak w praktyce może być więcej kłopotu niż pożytku.
Biorąc pod uwagę, że ludzie są jacy są, i niczego nie uszanują, taki ogród ma marne szanse na bajkowy wygląd i rajską sielankę.
Zapewne znajdzie się duża grupa wielbicieli przyrody, ekologów, którzy chętnie zagospodarują przestrzeń, będą dbały o porządek i wygląd tego miejsca. Jednak jak to bywa znajdzie się kilka ,,czarnych owiec'' które będą wszystko niszczyły i zakłócały spokój.
Znam wiele osób tak zwanych ,,działkowiczów'' mają swoje działki, altanki itd. I się skarżą, że ludzie im niszczą, kradną.
Różni są ludzie i różne podejścia.
1. Rodziny z dziećmi. Przede wszystkim w tego typu ogrodach powinna obowiązywać zasada, że za szkody dzieci odpowiedzialność finansową ponoszą rodzice. Owszem są rodzice którzy maja grzeczne dzieci, pilnują ich, te dzieci są nauczone szanować przyrodę i potrafią od małego dobrze się zachowywać w każdym miejscu.
Jednak jest tez grupa rodziców, brzydko mówiąc mająca rozwydrzone bachory. Które się drą, niszczą, celowo, złośliwie tarzają się w warzywach, kwiatkach. A rodzice nie reagują, albo się głupio tłumaczą, ze to tylko dziecko.
To jest powodem nie jednej karczemnej awantury na działkach.
2. Te słynne imprezy na działce...
Jak rozumiem ten ogród służy integracji sąsiadów, idealne miejsce na grilla, imprezę. I tu jest zapytanie jaka to impreza i jacy imprezowicze? Np jeden będzie się opalał, a drugi rozpalając grilla zakopci cały teren. Na bank dojdzie do starcia.
Poza tym. Mówiąc impreza każdy rozumie co innego. Jedni pójdą zrobią ognisko, napiją się kulturalnie i rozejdą do domów. Inni się schlają, będą zataczać po całym ogrodzie torpedując warzywa, owoce, kwiaty, zarzygają cały teren. Bo impreza imprezie nie równa.
3. Jak rozumiem ten ogród to wspólnota. Czyli mówiły jaskółki, ze niedobre są spółki...
Cslady a na jakich dokładnie zasadach działa ten ogród? Jest jakiś ,,szef'' tego całego ogrodu? Który jasno mówi co wolno czego nie. I trzeba się go pytać o zgodę, żeby coś zasadzić, czy zrobić ognisko?!Jest tam jakaś rozdzielność czy własność? Np To są warzywa Kowalskiego. Każdy ma swój kawałek placu? Czy wszystko jest wspólne? Bo jeżeli wspólne to każdy może urwać co chce i il chce? Czy są jakieś limity?
I czy obowiązuje jakiś regulamin np: wstep od pon-niedz od 8-23? Czy coś w tym stylu?
Powiem tak jeżeli jest główny zarządca, i jasny regulamin, oraz kamery czy ochrona terenu. To ogród ma szanse przetrwać. Jeżeli natomiast panuje samowolka i każdy może czuć się jak pan na włościach nie wróże zielonej przyszłości dla tego ogrodu.