witajcie
na pozór wszystko gra
mąż niby czuły..
niby się układa
a ja czuję jakby w powietrzu wisiało trzesienie ziemi..
mąż pracuje za granicą jest tam 4 tygodnie , wraca na kilka dni..
staramy sie te dni spędzić tak aby nacieszyć sie soba.. neistety nie zawsze się da..
mamy 2 dzieci , mąż ciągle podkresla że to czy tamto to robi dla dzieci...
jakoś cięzko mi sobie przypomniec kiedy powiedział ze mnie kocha , kiedy złapał za ręke..
teraz mamy spore wyzwanie budujemy dom , większośc spraw z nia zwiazanych spada na mnie.. staram sie jak umiem , nie zawsze wychodzi , pewne rzeczy ida lepiej inne gorzej..
od momentu budowy z 50 m3 przenieslismy się do jednego pokoju moich rodziców..
czuję że wiele spraw nie układa się przez sex.. nie ma warunków jak dawniej , ja sex lubie , ale oczekuję też satysfakcji o której mąż niestety zapomina..
mam wrażenie że on chciałby uprawiać sex na zapas..
nie dogadujemy się , cieżko mi tak samej , jakos tak czuję jakbyśmy lepiej się dogadywali przez telefon gdy jest tam a ja tu..
rozmawiam z nim , staram sie , są obietnice jak jest tam , wraca i znowu jest jakas taka szarpanina , wyrywanie każdego dnia ..
czy macie moze podobne odczucia????
czy wymagam zbyt wiele??
aby mnei zauważał??
aby nie myślał ze wystarczy mi kasa która przecież ma???
ja nie chce kasy
ja chcę jego
rozmowy której brak mi na codzien z nim
czy znacie lek na taki stan???