witajcie,juz raz pisalam o moich rozterkach,ale ostatnio wydarzylo sie cos co jeszcze bardziej namieszalo mi w glowie,a teraz juz nie potrafie sobie z tym poradzic.
otoz kilka lat temu zwrocilam uwage na pewnego chlopaka,bylo to takie platoniczne uczucie bo go osobiscie nie znalam,mamy wspolnych znajomych i kojarzymy sie z widzenia. w kwietniu napisalam do niego na fb,wymienilismy duzo wiadomosci,byl bardzo mily,fajny,rozmowy szly nam dobrze,potem ja napisalam mu swoj nr tel,no bo bedzie lepiej sie kontaktowac.pisalismy sporo smsow.musze wspomniec ze on do domu przyjezdza tylko na weekendy,bo w tyg chodzi na studia wojskowe i mieszka w akademiku,generalnie ma tam bardzo duzo zajec i jest zmeczony,zestresowany itd. dlatego wiekszosc czasu nasze pisanie odbywalo sie w pt i niedz. jak on akurat jechal pociagiem.jak sie spotykalismy czasem na ulicy to bylo czesc,albo z daleka pomachal reka.raz mielismy dosyc goraca rozmowe prze smsy,flirt na calego,generalnie czekalam potem zeby zaproponowal spotkanie czy cos,ale nic nie wyszlo z jego inicjatywy.potem nasze kontakty sie troche ostudzily,strasznie mi bylo szkoda,ale z drugiej strony nie chcialam ciagle nachalnie do niego pisac.chociaz czasami on odzywal sie pierwszy.
wkoncu sie przemoglam i tydz temu napisalam,fajnie nam sie gadalo jak zwykle,dwa dni pozniej mialam egzamin na prawko i napisal ze trzyma kciuki,ale nie zdalam i potem troche mnie pocieszal itd. w piatek bylam w barze z kolezankami,akurat byli jego koledzy a potem przyszedl on! po dwoch godz nie ukrywam ze bylam juz troche w stanie upojenia i on tez,po powrocie z toalety on siedzial przy moim stoliku i gadal z moja kolezanka ktora zna od kilku lat,dolaczylam sie do nich,a potem kolezanki sie zmyly i zostalismy we dwojke,sporo gadalismy,postawil mi piwo a potem ja chcialam juz isc,on poszedl do chlopakow i myslalam ze bede sama wracac ale on zaraz wylecial za mna zeby mnie odprowadzic,dogonil mnie i objal,wiec ja go tez i tak sobie szlismy,potem na ulicy troche tanczylismy i nie wiem jak to sie stalo ze zaczelismy sie calowac i to coraz bardziej namietnie.potem bylam juz oparta o jakas sciane i akcja sie rozkrecila,wlozyl mi rece pod bluzke,potem w spodnie,jakie to bylo cudowne,ze to wlasnie on! potem zaliczylismy jeszcze dwa inne miejsca i poszlam do domu,musialam to uciac,przystopowac chociaz czulam w sobie alkohol.
nastepnego dnia napisalam do niego czy wszystko pamieta a on: moze nie wszystko i nie dokladnie ale tak.za wszystko co zle z mojej strony przepraszam:) napisalam ze nic takiego nie mialo miejsca.bylam wtedy w euforii ze to sie wogole wydarzylo,ze bylo fajnie,wspominalam kazdy jego dotyk i zapach.kolejengo dnia nie wytrzymalam i napisalam do niego znowu,akurat jechal do szkoly.pisalismy o tym ze nastepnym razem bedzie bita smietana i truskawki( nawiazanie do poprzedniej jakiejs rozmowy),zeby zrobic to na tylnym siedzeniu w aucie,wszystko to nakrecilam.
ale teraz nachodzi mnie refleksja,czuje kompletna beznadzieje,ze byl wtedy pijany,ze chcial sobie cos pomacac a ja sie napatoczylam,niby fajnie nam sie gada,ale zadnych propozycji od niego nie ma,jutro mam znowu egzamin i jak zdam to napisze do niego,ze mi sie udalo,ale czy to nie bedzie kolejna ciekawa rozmowa a potem nic? ja rozumiem ze on ma ciezkie studia i pewnie nie chce sie z nikim wiazac,ale juz sobie z tym nie radze,ciagle to we mnie siedzi, co mam zrobic? pomozcie