Witajcie,
trafiłam tu bo sama nie umiem chyba siebie zrozumieć.
Mam 36 lat, jestem po przejściach z pierwszym mężem i mam drugiego męża i niby jestem szczęśliwą mężatka od 5 lat.
Nie mamy dzieci chodź bardzo byśmy chcieli.
Od 2 lat nasze życie w związku nie układa się jak należy, ja sprzątam on bałagani. Nie wiem czy się starzeje czy mi odbija, wiele, rzeczy mi już nie pasuje. Po cholerę myje małego w umywalce jak ma bidet i wszystko chlapie, oczywiście to jeden z przykładów.W łazience spędza więcej czasu niż ja bo mam dosyć i wychodzę, kuźwa czy musi uszy wycierać przed lustrem?
Kiedyś jak go [poznałam to żeby nie krzyczeć jak coś było nie tak to mu tłumaczy7łam teraz on mi daje wykłady i gada tak bez końca.Mam wrażenie, ze mój mąż to zgryźliwa starsza Pani. Jest starszy o 6 lat czy to dużo? Poprzedni był 22 lata starszy.
Jezu co się dzieje...?
Na pierwszy rzut stworzyliśmy związek idealny-porostu idealny jak z serialu, albo ...
On kochający mąż ja wspaniała żona. Zadbany dom, obiad etc...
Mąż też sprząta mieszkanie, robi obiady, otwiera drzwi od auta jak wysiadam etc...
Ludzie do tej pory jak zobaczą relacje miedzy nami to nie dowierzają, ale czy nasz związek jest tak idealny jak się wydaje?
Chyba jesteśmy dobrymi aktorami i nawet tego nie wiemy.
Mąż szczególnie jak przychodzi z pracy jest nie do zniesienia. Przyczepia się, jest w złym nastroju, jest zmęczony i nerwowy za to, jak się nawpycha obiadu siada przed laptopem i tak z kanapą mogliby go wynieść i by nie zauważył.
W sypialni jak to w sypialni dobrze się śpi i to na tyle.
Wiem, że seks ma dla mnie duże znaczenie, ale nim męża nastroję do niego to mi się odechciewa a jak już do czegoś dojdzie to kompletnie nie dochodzimy w tym samym czasie, on zmienia biegi jak ja dochodzę i tak....porażka.
Czy nasz związek się wypalił?
Jednym słowem wszystko się rozpieprza, co robić?