Od miesiąca piszę z facetem poznanym w necie. Nawet fajnie nam się rozmawia ale mam pewne wątpliwości. Facet ma 36 lat i budzi mój nie pokój to w jaki sposób pisze tzn. gramatycznie. Nie znam się na tym, może facet ma dysleksje lub co innego ale wydaje mi się to bardzo dziwne bo on poprostu przekręca słowa. Może któraś z was miała do czynienia z czymś takim lub orientuje się w tym temacie, to prosiłabym o opinie. Podam kilka przykładów dla ułatwienia. np. pisze się strzeli on pisze ,, szczeli " wytrzymać - ,, wyczymać " ja bym ich wyleczył - ,, ja bym ich wyleczyłem " słońce - ,, słącie " auta - ,, ałta " wywiózł - ,, wywius '' współczynniki - ,, wspuczeniki '' zasponsorował - ,, zapasurował " tyle podałam dla przykladu. Ja rozumiem że można przeoczyć jakąś literę, no jesteśmy tylko ludźmi ale to w jaki sposób on pisze, przyznam szczerzę że zaczyna mnie irytować bo mam wrażenie że piszę z jakimś idiotą. Dlatego pytam was o zdanie, czy to może być jakaś choroba dysortografik, dyslektyk itp. czy poprostu to jakiś ułomek? Jeżeli chodzi o formę wypowiedzi to pisze sensownie. Dodam jeszcze że facet jest polakiem. Jakie jest wasze zdanie?
Moje zdanie jest takie, że zapytaj go dlaczego pisze jak analfabeta i tyle w temacie.
Moje zdanie jest takie: facet pisze jak mowi, czyli jest przysłowiowym "wieśniakiem". Nie sądzę, że to dobra znajomość... Dysleksja dysleksją, ale bez przesady. Od razu widać, że on nie zna podstawowych zasad wymowy i pisowni.
...Od razu widać, że on nie zna podstawowych zasad wymowy i pisowni.
Dyslektyk NIE POTRAFI opanować zasad prawidłowej pisowni. Na tym polega to zaburzenie. Skoro forma wypowiedzi jest sensowna to to może być to. Dlaczego go nie zapytasz wprost, aczkolwiek delikatnie czy ma dysleksję? przecież to nie choroba wstydliwa...
A ja bym się raczej próbowała dowiedzieć, czym obiekt mojego zainteresowania zajmuje się na codzień, jakie ma hobby, jakie wykształcenie. Jeśli te aspekty wypadłyby zadowalająco to próbowałabym się przyzwyczaić do jego stylu pisania...
6 2011-08-28 16:37:17 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2011-08-28 16:38:06)
szczeli, wyczymać - ewidentnie wskazuje,że pochodzi z południa Polski ( małopolskie???)
Pisze tak jak się tam mówi- to taka naleciałość gwarowa- sama przebywająć kiedyś dużo z koleżanką z Krakowa zaczęłam mówić czy zamiast trzy albo czeba zamiast trzeba.
Nie upoważnia go to do takiej pisowni....
Podejrzewam,że reszta błędów wynika też ze złej wymowy + mogło być zaniedbanie w szkole + w domu nikt mu nie zwracał uwagi = efekt jak widzisz...
Jak wyżej napisano- napisz czym się zajmuje ten facet, jakie ma wykształcenie??? To wielle wyjaśni.
Aha, na tylko dysleksję to nie wygląda- a wiem ,co mówię
7 2011-08-28 17:57:09 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-08-28 18:00:05)
Może zapytaj dlaczego tak pisze do Ciebie z bykami albo go delikatnie po praw mówiąc że , tak nie pisze się i mówi. Ja z jednym facetem pisałam i pisze czasami jeszcze ponad rok.Mieszka obecnie w Grecji i pisze dokadnie tak samo z błędemi spytałam dlaczego tak piszesz on odpowiedział mi że, nie widzi na jedno oko dlatego pisze z błędami nie wiem czy to ma jakieś znaczenie bo ja też dobrze nie widzę i staram się pisać po prawnie.
Może jest tak jak pisze Zuzia, że to jakaś naleciałość, jeśli chodzi o "szczeli" i "wyczyma". Aczkolwiek biorąc pod uwage fakt, że on nie potrafi w zdaniu zastosować poprawnego czasu i formy to nie wiem czy można to zrzucić na pochodzenie.
Osobiście nie wierzę w takie coś jak "dyslekcja" itp. Nie rozumiem jak można mieć dysfunckję czegoś co jest nabyte. Bo z zasadami poprawnej pisowani nikt się nie rodzi - każdy musi się ich nauczyć. Dlatego nie widzę związku. Co innego jak ktoś rodzi się bez ręki czy bez nogi, ale jeśli chodzi o poprawną pisownię to albo się ktoś przyłoży i nauczy, albo jest leniem i to oleje.
Miałam kiedyś znajomego, który pisał podobnie jak ten facet, którego opisujesz, tyle, że ten znajomy jeszcze mylił słowa (np używał slowa "wścibskość" mając na myśli "złośliwość"), ale on akurat był po prostu idiotą.
Mój byly pisał tak samo. Wytrzymałam tydzien, dwa, w koncu spytalam się czy on wie, jak się poprawnie pisze, czy ma jakieś problemy z pisownią, czy robił badania w poradni. Powiedział, że nie i na tym koniec tenmatu
najgorsze bylo to, że ja specjalnie pisalam niekiedy drukowanym literami poprawnie wyraz, a on go i tak powtorzyl żle. Najbardziej rozwalil mnie wyraz "uszka" zamiast "łóżka".
10 2011-08-28 20:14:22 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-28 20:17:05)
Osobiście nie wierzę w takie coś jak "dyslekcja" itp. Nie rozumiem jak można mieć dysfunckję czegoś co jest nabyte. Bo z zasadami poprawnej pisowani nikt się nie rodzi - każdy musi się ich nauczyć. Dlatego nie widzę związku. Co innego jak ktoś rodzi się bez ręki czy bez nogi, ale jeśli chodzi o poprawną pisownię to albo się ktoś przyłoży i nauczy, albo jest leniem...
Miałam kiedyś znajomego, który pisał podobnie jak ten facet, którego opisujesz, tyle, że ten znajomy jeszcze mylił słowa (np używał slowa "wścibskość" mając na myśli "złośliwość"), ale on akurat był po prostu idiotą.
I słusznie, BO to się nie pisze dyslekCja a dyslekSja. I faktycznie nie masz o zjawisku pojęcia... wielu znanych ludzi się z tym boryka, bo to DYSFUNKCJA bardzo utrudniająca funkcjonowanie, szczególnie gdy muszą się borykać z takimi jak twoja, opiniami osób, które nie zadały sobie trudu by zjawisko zgłębić. Przykre, bo dyskryminujące...
I nie ma tu miejsca na wiarę czy nie, bo dysleksja jest faktem potwierdzonym naukowo.
Dla przybliżenia: http://dysleksjarozwojowa.wordpress.com/2007/05/18/slawni-z-dysleksja/
Pozdrawiam
szczeli, wyczymać - ewidentnie wskazuje,że pochodzi z południa Polski ( małopolskie???)
Pisze tak jak się tam mówi- to taka naleciałość gwarowa- sama przebywająć kiedyś dużo z koleżanką z Krakowa zaczęłam mówić czy zamiast trzy albo czeba zamiast trzeba.
Nie upoważnia go to do takiej pisowni....
Podejrzewam,że reszta błędów wynika też ze złej wymowy + mogło być zaniedbanie w szkole + w domu nikt mu nie zwracał uwagi = efekt jak widzisz...
Jak wyżej napisano- napisz czym się zajmuje ten facet, jakie ma wykształcenie??? To wielle wyjaśni.
Aha, na tylko dysleksję to nie wygląda- a wiem ,co mówię
Z tego co wiem to od urodzenia nie może chodzić i jeździ na wózku i miał nauczanie w domu.
Z tego co wiem to od urodzenia nie może chodzić i jeździ na wózku i miał nauczanie w domu.
Jeżeli żadnych innych dysfunkcji nie ma i tylko nie może chodzić i nie jest opóźniony w rozwoju to kiepsko go w tym domu nauczyli...
Wiem, to głupie, takie prostackie, ale...
Może zapytaj wprost, tego swojego znajomego, o przyczynę tak dużej ilości, popełnianych przez niego, błędów. Dostaniesz odpowiedź z pierwszej ręki, zamiast posiłkowania się domysłami i, mniej lub bardziej kąśliwymi, uwagami forumowiczek.
A ja bym się raczej próbowała dowiedzieć, czym obiekt mojego zainteresowania zajmuje się na codzień, jakie ma hobby, jakie wykształcenie. Jeśli te aspekty wypadłyby zadowalająco to próbowałabym się przyzwyczaić do jego stylu pisania...
Taaak , czasem nawet po latach warto zajrzeć na forum ,upewnić się za co lubimy osoby z którymi czasem rozmawialiśmy,czemu je pamiętamy choć nigdy się nie spotkaliśmy ..Co nie Vinga? ![]()
Co do tematu ,ja dodam tylko wypowiedź J.Pawła II " MĄDROŚĆ TO DOBROĆ"
Zajrzeć można na dział samotni,psychologia w tym portalu ilu "poszkodowanych" dziewczyn jest ofiarą tgz. Przeintelektualizowanych ,chodzących encyklopedii facetów .
Nie mniej jednak są w internecie strony ,czaty głosowe ,komunikatory skype,XFire, TeamSpeak ,Mumble i wiele wiele innych .. Umówić się na spotkanie, posłuchać , jeżeli jesteś na etapie "virtual" Da ci to pewien obraz ...
![]()
Właśnie powyżej macie przykład faceta (Pawełek
), który pisze tak, że ciężko zrozumieć o co mu chodzi. Nigdy go nie zapytałam czy jest dyslektykiem, bo nie musiałam szukać odpowiedzi na pytanie, czy ma jakieś problemy z pisownią, czy jest po prostu tępy. Odpowiedź na to pytanie sama się nasuwała podczas rozmów na gg - żaden tępota nie umiałby pisać takiej treści, która momentami sprawiała, że czułam się głupia ![]()
A wracając do tematu - problem autorki może być głębszy. Jego nieumiejętność poprawnego pisania może być niczym w porównaniu z innymi ułomnościami. Może mieć problemy komunikacyjne, emocjonalne, społeczne i milion innych...
16 2011-08-29 01:02:42 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-08-29 01:04:56)
I słusznie, BO to się nie pisze dyslekCja a dyslekSja.
Mój błąd. Następnym razem go nie popełnię. I o to właśnie chodzi - żeby się uczyć.
I faktycznie nie masz o zjawisku pojęcia... wielu znanych ludzi się z tym boryka
Wielu znanych ludzi boryka się też z problemem alkoholowym, narkotykami, etc.
bo to DYSFUNKCJA bardzo utrudniająca funkcjonowanie
Wydaje mi się, że to co najbardziej utrudnia funkcjonowanie to zasłanianie się "dysfunkcją" zamiast wziąć się do pracy nad sobą. Poprawną pisownię kształtujemy tak naprawdę nie tylko przez wkuwanie regułek, ale głównie wizualnie - patrząc na poprawnie napisany tekst - czytając książki, artykuły, etc. Ludzie w moim otoczeniu, którzy od małego sporo czytali nie mają problemów z ortografią i budową zdań. Niestety o dysfunkcjach pisowni zrobiło się głośno mniej więcej w momencie, kiedy komputery i internet stały się ogólnodostępne. Książki odchodzą do lamusa, dzieciaki siedzą tylko na kompie i grają, a potem wielki płacz, że pisać nie potrafią.
szczególnie gdy muszą się borykać z takimi jak twoja, opiniami osób, które nie zadały sobie trudu by zjawisko zgłębić.
Cóż każdy ma prawo do własnego zdania.
Przykre, bo dyskryminujące...
Nie wiem co rozumiesz pisząc, że moja opinia jest dyskryminująca. Słowa "idiota" użyłam jedynie w odniesieniu do mojego znajomego, który poza problemem z pisownią, miał wiele innych "dysfunkcji" i po prostu był głąbem. Jeśli zaś chodzi o ludzi z "dysleksją" to uważam, że zamiast biadolić to powinni wziąć się do pracy nad sobą, a nie biegać po lekarzach.
I nie ma tu miejsca na wiarę czy nie, bo dysleksja jest faktem potwierdzonym naukowo.
Wiele rzeczy jest "potwierdzonych naukowo", jak np. to że związki gdzie partner jest "większy" od partnerki są szczęśliwsze, etc. Co nie oznacza, że będę ślepo w to wierzyć i dobierać partnera pod kątem gabarytów.
A ja mimo wszystko uważam, że dysleksja istnieje i znam osoby, które mimo starań robią błędy, po prostu taka dysfunkcja , na którą nie mają większego wpływu, gdy piszą coś na szybko, na co dzień.
Nawet mój wykładowca ma dysleksję, choć do leniwych nie należy.
Anhedonia napisał/a:I słusznie, BO to się nie pisze dyslekCja a dyslekSja.
Mój błąd. Następnym razem go nie popełnię. I o to właśnie chodzi - żeby się uczyć.
Anhedonia napisał/a:I faktycznie nie masz o zjawisku pojęcia... wielu znanych ludzi się z tym boryka
Wielu znanych ludzi boryka się też z problemem alkoholowym, narkotykami, etc.
Anhedonia napisał/a:bo to DYSFUNKCJA bardzo utrudniająca funkcjonowanie
Wydaje mi się, że to co najbardziej utrudnia funkcjonowanie to zasłanianie się "dysfunkcją" zamiast wziąć się do pracy nad sobą.
Anhedonia napisał/a:szczególnie gdy muszą się borykać z takimi jak twoja, opiniami osób, które nie zadały sobie trudu by zjawisko zgłębić.
Cóż każdy ma prawo do własnego zdania.
Anhedonia napisał/a:Przykre, bo dyskryminujące...
Nie wiem co rozumiesz pisząc, że moja opinia jest dyskryminująca....Jeśli zaś chodzi o ludzi z "dysleksją" to uważam, że zamiast biadolić to powinni wziąć się do pracy nad sobą, a nie biegać po lekarzach.
Anhedonia napisał/a:I nie ma tu miejsca na wiarę czy nie, bo dysleksja jest faktem potwierdzonym naukowo.
Wiele rzeczy jest "potwierdzonych naukowo", jak np. to że związki gdzie partner jest "większy" od partnerki są szczęśliwsze, etc.
Jeżeli chodzi o to by się uczyć - to czemu tego nie robisz?
NIE przeczytałaś artykułu z linku, prawda?
bo dyskusja wciąż stoi w miejscu - Ja wierzę/Nie wierzę ... Ludzie z dysleksją powinni?nie powinni... na czym opierasz swoje twierdzenia poza swoim niczym nie podpartym przekonaniem?
Skąd, z jakiego źródła czerpiesz swe mądrości w tym względzie, że czujesz się uprawniona do oceniania ludzi z dysleksją. Z twoich wypowiedzi przenika lekceważenie, żeby nie powiedzieć nutka pogardy dla ludzi, którzy mają taki "śmiesznie niepoważny" problem.
Dyslektykiem jest znany dziennikarz Jacek Żakowski, który w jednym z wywiadów w przejmujący sposób opisał jak trudno mu się żyło w dzieciństwie i żyje nawet dziś z wynikającymi z dysleksji trudnościami.
TO nie jest choroba, to TYLKO niedostatek pewnych możliwości, traktowany pogardliwie przez ignorantów.
I nie mówię tu o cwanych dzieciakach, próbujących ułatwić sobie testy za pomocą "papierka" załatwionego przez obrotnych rodziców.
Mówię o dorosłych, którzy są świadomi swych niedostatków i w dobrze rozumianych interesie dzieci nie wstydzą się naświetlać tego problemu - mimo odbioru społecznego jaki m.in. Ty prezentujesz...
Dysleksja jest ciekawym tematem, niezbyt dawno zaczęto nad nią pracować, dlatego głównie mówi się o niej w odniesieniu do dzieci - podobno jej przyczyna mogą być mikrouszkodzenia mózgu w trakcie porodu.
Uważam, że naprawdę warto wgłębić się w temat. NO bo jak można NIE zapamiętywać tak podstawowych rzeczy? A jak można żyć ze ślepotą? Nie potrafię sobie tego wyobrazić, ale akceptuję, że taki problem istnieje i jakoś ludzie sobie radzą.
Nie robię sobie "podśmiechujek" z rzeczy, która mnie nie dotknęła, więc siłą rzeczy nie jestem w stanie postawić się na jego miejscu.
Pozdrawiam, mam nadziję, że zaciekawiłam Cię tematem ![]()
Mój kumpel ma dysleksję, więc mam z tym zjawiskiem styk dość często. Nie chodzi o to, że jest leniwy, on od dziecka miał z tym problem i chodził nawet na jakieś zajęcia. Pomogło tylko w pewnym stopniu. Nadal pisze z takimi bykami, że czasem muszę się powstrzymywać, żeby nie skomentować. A to, co ten znajomy internetowy prezentuje to żadna dysleksja. Albo faktycznie silna naleciałość gwarowa albo jest zwyczajnie tępy ![]()
Jeżeli chodzi o to by się uczyć - to czemu tego nie robisz?
Równie dobrze mogłabyś się zapytać o każdy inny temat "potwierdzony naukowo", który jest dla mnie tak samo [nie]wiarygodny jak dysleksja.
NIE przeczytałaś artykułu z linku, prawda?
A tu Cię zaskoczę bo i owszem. Ba, przejrzałam sobie nawet fora o tym temacie. Jednak artykuł nijak nie wpłynął na moje podjeście do tematu, a na forach oczywiście zdania mocno podzielone.
dyskusja wciąż stoi w miejscu - Ja wierzę/Nie wierzę ...
Rozumiem, że dyskusja by się rozkręciła, gdybym "uwierzyła' i przyznała Ci rację?
Ludzie z dysleksją powinni?nie powinni... na czym opierasz swoje twierdzenia poza swoim niczym nie podpartym przekonaniem?
A widzisz, skąd wiesz, że niczym nie podparte przekonanie?
Mój brat miał w podstawówce problemy, o czym mamę poinformowała nauczycielka. Zasugerowała, że to może być dysleksja, bo jak to określiła, brat miał "charakterystyczne objawy". Chodziło o to, że chłopak miał problemy z czytaniem, rozumieniem tekstu, pisaniem w kontekście poprawnej budowy zdań i czytelności pisma. Głównie "ujawniało" się to na sprawdzianach z polskiego, a także na tych, gdzie niezbędne było przeczytanie większej ilości zdań do rozwiązania zadań. Np. brat był świetny z matematyki, zawsze same szóstki, a jak pojawiły się sprawdziany, na których nie było tylko czystych obliczeń, a zadania z większą treścią to dostawał słabe oceny, bo nie nadążał z przeczytaniem i rozumieniem tekstu tak jak inne dzieciaki. Mama wysłała go na kurs szybkiego czytania i zapamiętywania, siedziała z nim wieczorami czytali jakieś tam czytanki, potem przepytywała go z treści, uczyła czytelnie pisać, etc. Spędziła z nim wiele, wiele czasu i dziś mój brat nie ma już tamtych problemów. Tyle tylko, że czasem sadzi jakiś błąd ortograficzny, ale zawsze jak coś pisze to najpierw pisze na komputerze z włączonym słownikiem i poprawia błędy. Można?
Skąd, z jakiego źródła czerpiesz swe mądrości w tym względzie, że czujesz się uprawniona do oceniania ludzi z dysleksją. Z twoich wypowiedzi przenika lekceważenie, żeby nie powiedzieć nutka pogardy dla ludzi, którzy mają taki "śmiesznie niepoważny" problem.
Bo uważam, że to co nazywasz dysleksją nie jest poważnym problemem. Za to poważnym problemem jest zasłanianie się papierkiem i olewanie, na zasadzie "bo ja mam dysleksję/dysortografię to mi wolno". Sorry, ale u mnie połowa osób na studiach z papierkiem przyszła. A gdyby Ci ludzie nie mogli się zasłonić owym papierkiem to musieliby pracować nad sobą, a tak - jest papier i mam sprawę z głowy.
Dysleksja jest ciekawym tematem
Być może, ale nie dla mnie, dlatego na tym zakończę moją wypowiedź w tym temacie.
Pozdrawiam.
Moj brat ma dysleksje.. i ma to nawet na papierku, nawet na testach pod koniec gimnazjum dolaczyli kartke do jego testow, zeby nie mial, az takich problemow z punktami..
Kiedys nauczycielka w 1gim kazala przeliterowac mu slowo i powiedziec z jakim jest ``u`` ``o``( nie mam polskiej klawiatury), on to zrobil dobrze, ale napisal zle..
Co do tematu wątku, to możłiwe, że ten chłopak ma dośc poważną wadę wymowy, może to też być gwara. Jednak jeśłi pobierał lekcje to jednak powinien wiedzieć, że nie każdy wyraz pisze się tak jak się go wymawia. Niektórych liter nie słuchać w wymowie jednak one w danym wrazie są.
Może pochodzi faktycznie z prostego środowiska gdzie głównie mówi się gwarą. A skoro uczył sie w domu, to możliwe, że sam uczył się pisać ze słuchu na podstawie znajomości jedynie alfabetu.
Jasne że dysleksja istnieje, nazywanie wieśniactwem choroby niezbyt dobrze świadczy o autorach takich opinii... To tak, jakby powiedzieć, że osoby upośledzone są po prostu głupie i nie chce im się uczyć... Trochę zrozumienia
. A może ten facet podaje się tylko za dorosłego mężczyznę, a tak naprawdę jest dzieciakiem?;)
...
Mój brat miał w podstawówce problemy, o czym mamę poinformowała nauczycielka. Zasugerowała, że to może być dysleksja, bo jak to określiła, brat miał "charakterystyczne objawy". Chodziło o to, że chłopak miał problemy z czytaniem, rozumieniem tekstu, pisaniem w kontekście poprawnej budowy zdań i czytelności pisma. Głównie "ujawniało" się to na sprawdzianach z polskiego, a także na tych, gdzie niezbędne było przeczytanie większej ilości zdań do rozwiązania zadań. Np. brat był świetny z matematyki, zawsze same szóstki, a jak pojawiły się sprawdziany, na których nie było tylko czystych obliczeń, a zadania z większą treścią to dostawał słabe oceny, bo nie nadążał z przeczytaniem i rozumieniem tekstu tak jak inne dzieciaki. Mama wysłała go na kurs szybkiego czytania i zapamiętywania, siedziała z nim wieczorami czytali jakieś tam czytanki, potem przepytywała go z treści, uczyła czytelnie pisać, etc. Spędziła z nim wiele, wiele czasu i dziś mój brat nie ma już tamtych problemów. Tyle tylko, że czasem sadzi jakiś błąd ortograficzny, ale zawsze jak coś pisze to najpierw pisze na komputerze z włączonym słownikiem i poprawia błędy. Można?
(...)Anhedonia napisał/a:Dysleksja jest ciekawym tematem
Być może, ale nie dla mnie, dlatego na tym zakończę moją wypowiedź w tym temacie.
I słusznie.
Czym TY różnisz się od mamy?
Mama uznała, że brat ma problem z dysleksją i ciężko pracowała z dzieciakiem, aby zniwelować skutki tej dysfunkcji i mu ułatwić pracę szkolną. Szacunek dla mamy - podjęła walkę z tym, co TY twierdzisz, że W OGÓLE nie istnieje. Gdyby przyjęła twój punkt widzenia, to nie robiłaby nic - bo przecież taki PROBLEM nie istnieje, to tylko lenistwo...
Nikt nie mówi, że "nad" dysleksją NIE należy pracować - przeciwnie. I twoja mama zrobiła to co najlepsze dla dziecka, zaakceptowała fakt - i pracowała wraz z nim. Przykre, że Ty widząc to wszystko, swoją opinią opisaną powyżej negujesz cały ich wysiłek.
Jasne że dysleksja istnieje, nazywanie wieśniactwem choroby niezbyt dobrze świadczy o autorach takich opinii... To tak, jakby powiedzieć, że osoby upośledzone są po prostu głupie i nie chce im się uczyć... Trochę zrozumienia
Z ust mi kochana wyjęłaś ![]()
Hm, mam kuzynkę, która nie dosłyszy (ma aparat słuchowy) i niewyraźnie mówi. Też ma problem z odmianą wyrazów. Może tu jest problem.
szyszunia napisał/a:Jasne że dysleksja istnieje, nazywanie wieśniactwem choroby niezbyt dobrze świadczy o autorach takich opinii... To tak, jakby powiedzieć, że osoby upośledzone są po prostu głupie i nie chce im się uczyć... Trochę zrozumienia
Z ust mi kochana wyjęłaś
Cieszę się, że więcej osób myśli tak jak ja...:)
27 2012-03-11 04:24:38 Ostatnio edytowany przez dyslektyk (2012-03-11 04:53:08)
Witam kobietki i przepraszam za arecheologje
nie zwazam na czerwone podkreslenia moich bledow
bo niby jak?
dzis napisze jótro a jutro napiszę jutro
jakis sens?
tak jestem dyslektykiem
chora osoba to jest ktora nazwala nas dyslektykow analfabetami i wiesniakami!!!!
poszla won banany prostowac o ile nie zjarasz cegly
w technikum i zawodowce nie pisalem dyktand
a jakos tak sie zlorzylo ze idiota nie jestem
nie jestem tez wiesniakiem w slowa tego rozumieniu i tez nie zaliczam sie do analfabetow!!!!!!
wypraszam sobie
potrafie naprawic komus kompa nie ruszajac sie z domu tzw. pomoc zdalna
moi znajomi i znajome nie narzekaja na moja dyslekcje czy dyslekecie
wazne jest ze komputer dziala
reasumujac
nie ma co reasumowac
Pozdro
Dyslektyk od urodzenia