bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2011-08-27 23:12:29

wiktoria8383
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-08-27
Posty: 20

bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Poznaliśmy się w pracy. Przez rok byliśmy zwykłymi znajomymi, mało ze sobą rozmawialiśmy. Na spotkaniu integracyjnym usiedliśmy przypadkowo obok siebie i wspaniale nam się rozmawiało. Ja miałam wtedy narzeczonego, on żonę i 2 dzieci. Po trzech miesiącach okazało się, że w pracy zaczęliśmy współpracować - sama nie wiem czy przypadkiem, czy dlatego, że sami chcielismy. Coraz bardziej zaczynaliśmy się lubić, okazało się, że nadajemy na tych samych falach. Zaczęliśmy sobie pomagać, robić różne rzeczy, które były pomocne, myślę, że nas to cieszyło i imponowało obu stronom. Po pewnym czasie stało się - pocałował mnie i to bylo tak oszałamiająco cudowne, piękne i czyste, że nie zapomnę tego do końca życia. Ja wtedy już bylam zakochana w nim po uszy, dzień wcześniej rozstałam się z chłopakiem (z przyczyn niezależnych od niego). Nie myslałam o niczym innym tylko o nim. Przez kolejny rok pisaliśmy na gg każdego wieczoru po 2 godziny. Te rozmowy to najwspanialsza rzecz jaka nas łączyła, one były podstawą naszego związku i świadczyły o jego sile. Oczywiście łączył nas też seks, cudowny, namiętny, oparty na miłości, zaufaniu, cieple...
Sielanka zaczęła się kończyć powoli, gdzieś to wszystko zaczęło się rozmywać. Z mojej strony nic się nie zmieniło do dzisiaj, ale z jego strony... Po 1,5 roku powiedział, że jednak mnie nie kocha, tylko żonę... (typowe). Dodam, że nie sypia z nią przez cały czas naszego "związku" i wiem, że jest to prawda (o powodach nie chcę teraz pisać)
Pomimo tego, że wątpi w uczucie żony, że nie układa im się najlepiej, wiem, że jest dla niego wszystkim. Ja nigdy nie znaczylam dla niego nawet 10% tego, co znaczy ona.
Kolejne 2 lata naszego spotykania się były takie średnie, rzadko znajdywał cza, żeby do mnie przyjechać, coraz częściej nie było go wieczorami na gg. Gdy pytałam dlaczego, co się dzieje, wymigiwał się różnymi powodami, ale zapewniał, że między nami nic się nie zmieniło.
Obecnie, sytuacja polega na tym, że on nadal twierdzi, że wszystko jest ok, ale przyjeżdża do mnie raz na tydz. lub rzadziej (chociaż ma możliwosć częściej), rzadko dzwoni, a ponad 6 miesięcy temu przestał calkowicie pisać na gg, co było dla mnie druzgocące, i nadal nie mogę się z tym pogodzić, ze tak poprostu przekreslił taki wielki kawał naszego związku, to jego całe sedno, to co bylo najważniejsze i najcenniejsze między nami: 100% zaufanie i przyjaźń.
Ja nadal go kocham, robie wszystko, zeby było jak dawniej, ale sie nie da. Jestem dla niego nikim, taką prywatną prostytutka, bo mam przekonanie, że z jego strony już nic więcej, poza seksem nie zostało...
A mi jest ciągle żal, tak bardzo szkoda tego wszystkiego....

Offline

 

#2 2011-08-27 23:20:06

wiktoria8383
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-08-27
Posty: 20

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Jak mam się uwolnić od tej miłości, skoro cały czas pracujemy (pracy zmienić nie zamierzam), chcę kogoś znaleźć, mieć dziecko, normalną rodzinę...
Chcę przestać płakać, tęsknić, zazdrościć jego żonie każdej minuty z nim... to jest dobijające, niszczące i tak bardzo boli...
Upokorzenie na wlasne życzenie - ktoś mógłby powiedzieć, ale dopóki ktoś nie znajdzie się w takiej sytuacji nie zrozumie. Miłość przychodzi niespodziewanie i wcale nie pyta o pozwolenie... a potem jest już za późno.
Jestem taka nieszczęśliwa...

Offline

 

#3 2011-08-27 23:23:15

słaba kobietka
Netbabeczka
Zarejestrowany: 2010-11-20
Posty: 487

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

tak jak ja...prawie...


zobaczysz,to forum pomoże Ci znaleźć odpowiedź...

Offline

 

#4 2011-08-27 23:40:37

liquido
Zaglądam tu coraz częściej
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 17

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Dlaczego wciąż się z nim spotykasz, widzisz, on "wybrał" swoją żonę... Liczysz na to, że od niej odejdzie dla Ciebie? On daje Ci do zrozumienia, że nic z tego. Spotykając się z nim tylko pogarszasz swoją sytuację. Wiem, że boli, ale tylko kończąc definitywnie tą znajomość jesteś w stanie sobie pomóc...

Offline

 

#5 2011-08-28 00:43:13

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria8383 napisał:

Miłość przychodzi niespodziewanie i wcale nie pyta o pozwolenie... a potem jest już za późno.
Jestem taka nieszczęśliwa...

Wiktorio, jesteś tutaj, jak wiele z nas nieszczęśliwych po nieudanych albo w nieudanych związkach, ale Twój związek był niedorzeczny i chory od samego początku. Przyjmij, proszę, radę na przyszłość i nie celuj w żonatych (a do tego jeszcze dzieciatych) mężczyzn. Jeśli takiego faceta pozyskasz dla siebie, to Ty będziesz następną, którą on zostawi. Bo to brak zasad moralnych nim kieruje, być może nawet zauroczenie, ale na pewno nie miłość.


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#6 2011-08-28 03:49:18

Tisha
Przyjaciółka Forum
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2010-07-31
Posty: 1189

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria8383 napisał:

Po pewnym czasie stało się - pocałował mnie i to bylo tak oszałamiająco cudowne, piękne i czyste, że nie zapomnę tego do końca życia.

Czyste?
Hahahaha - dobre sobie. Może jeszcze niewinne i nieskazitelne? big_smile

wiktoria8383 napisał:

Pomimo tego, że wątpi w uczucie żony, że nie układa im się najlepiej, wiem, że jest dla niego wszystkim. Ja nigdy nie znaczylam dla niego nawet 10% tego, co znaczy ona.

Nie rozumiem. W czym problem? Przecież wiedziałaś o tym i nadal z nim sypiałaś, zgadzając się na darmowe bzykanko na jego warunkach?

wiktoria8383 napisał:

I nadal nie mogę się z tym pogodzić, ze tak poprostu przekreslił taki wielki kawał naszego związku

Kawał czego? Związku? Żartujesz sobie. Związek opiera się na uczuciach, a seks bez zobowiązań to układ. To, że z kimś sypiasz nie czyni Cię kimś ważnym. Sorry, ale musiałam Cię uświadomić.

wiktoria8383 napisał:

To jego całe sedno, to co bylo najważniejsze i najcenniejsze między nami: 100% zaufanie i przyjaźń.

Zaufanie, hehe - Ty ufałaś mu, że nie sypia z żoną, a on ufał Tobie, że nikomu nie powiesz o Waszym "układzie". Teraz sama widzisz kto lepiej na tym zaufaniu wyszedł.

wiktoria8383 napisał:

Ja nadal go kocham, robie wszystko, zeby było jak dawniej, ale sie nie da.

A co się zmieniło? Co jest inaczej niż kiedyś? Wiemy już, że facet nadal jest żonaty, zobaczmy co dalej...

wiktoria8383 napisał:

Jestem dla niego nikim, taką prywatną prostytutka

... czyli w tej kwestii też się nic nie zmieniło...

wiktoria8383 napisał:

bo mam przekonanie, że z jego strony już nic więcej, poza seksem nie zostało...

...tutaj również bez zmian.

wiktoria8383 napisał:

A mi jest ciągle żal, tak bardzo szkoda tego wszystkiego....

Szkoda czego? Żony? Dzieci? A nie - szkoda Ci braku intymnych spotkań (sic!).


Start(28.06): 166cm || 77kg
I  Faza: 75kg      (-2,0 kg)
II Faza: 66,0kg    (-9,0 kg)

Offline

 

#7 2011-08-28 09:27:04

wiktoria8383
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-08-27
Posty: 20

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Dzięki za komentarze. Wszystkie macie rację, jakikolwiek komentarz ma swoją rację, bo każdy ma prawo do własnego zdania na temat.
Osoby, które nie były w takiej chorej sytuacji mogą drwić, a te które tkwią lub kiedyś tkwiły w takim układzie doskonale zrozumieją, co się wtedy czuje i myśli.
Ja doskonale zdaję sobie sprawę z wszystkich negatywnych aspektów, jakie wynikają z tego układu, ale na pewno wiele osób przyzna mi rację, ze bardzo trudno jest skończyć, bo w grę wchodzą uczucia. I cały czas się walczy o kawałek szczęścia dla siebie.

Offline

 

#8 2011-08-28 09:55:32

Anhedonia
100% Netkobieta
Wiek: Over (?) 50
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 5352

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria8383 napisał:

...na pewno wiele osób przyzna mi rację, ze bardzo trudno jest skończyć, bo w grę wchodzą uczucia. I cały czas się walczy o kawałek szczęścia dla siebie.

Nikt nie mówi, że łatwo jest walczyć z własnymi uczuciami. Jednakwoż trzeba sobie zadać dorosłe pytanie: jak długo to ma tak wyglądać? Czy tak ma wyglądać całe moje życie?
Bo wiesz sama - perspektyw żadnych nie ma. Będąc uwiązana przy tym człowieku życia sobie nie ułożysz, bo będziesz tylko egzystować w jego cieniu. W tym czasie mogłabyś poznać kogoś wartościowego z kim mogłabyś stworzyć trwały związek. Twoje życie w twoich rękach...


„Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.” – F.C. Oetinger

Offline

 

#9 2011-08-28 10:26:12

lilia80
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-08-20
Posty: 1476

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

tutaj nie ma o czym myslec.wtargnęłaś pomiedzy małzonków i oczekujesz zrozumienia?;fakt facet  okazal sie ostatnim palantem ze poszedł w bok i to  trwalo tak dlugo.nie miał tchórz przy tym owdagi zakonczyc  tej relacji ani z toba  ani z zona.absurd!
ty zas zajmij  sie w zyciu czyms i poszukaj wolnych mezczyzn.od samego poczatku powinnaś  zachowac rezerwę i nie pozwalac sobie na takie numery.
tłumaczysz sie  ze miłosc nie wybiera.oj ciekawe  jak bys  zareagowala gdyby s to ty była tą oszukaną żoną?
tutaj nie ma nad czym plakać!
chyba  ze zaplacz  sama nad sobą-i naucz sie czegos na przyszlość!!!!!!!!!!


Szczęście nie jest kolorowym motylem, za którym musisz pobiec, jeśli chcesz go złapać. Szczęście jest jak cień: podąża za tobą nawet wtedy, gdy o nim nie myślisz

Offline

 

#10 2011-08-28 10:41:53

wiktoria8383
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-08-27
Posty: 20

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Co do biednej zdradzonej żony - fakt, każda z nas może kiedyś być w takiej sytuacji, tego się nie przewidzi. Gdybym ja była na miejscu zony, główne pretensje miałabym do męża, który powinien być mi wierny !!!!!!! To, ze on ją zdradza, też jest czymś podyktowane i nie koniecznie tylko znudzeniem i rutyną w związku.
Poza tym, to on jest jej mężem, on przysięgał jej wierność i on złamał obietnicę, nie ja. Uważam, ze w takich przypadkach winna jest osoba, która zdradza. I nie piszę tak dlatego, zeby siebie wybielić. Nie zmuszałam go do niczego, nie ciągłam na smyczy. Jakby nie chciał to by do mnie nie przyjeżdzał. Ktoś może powiedzieć, gdybym ja sie nie zgodziła to nie zdradziłby zony - śmieszne !!!! Zdradzać można nie tylko fizycznie, nie byłabym ja, byłaby inna.
ktoś kiedyś mądrze powiedzieł: "KOCHANKA NIE JEST PRZYCZYNĄ ROZPADU ZWIĄZKU, JEST JEGO SKUTKIEM"

Offline

 

#11 2011-08-28 10:48:56

Anhedonia
100% Netkobieta
Wiek: Over (?) 50
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 5352

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria8383 napisał:

(...) Zdradzać można nie tylko fizycznie, nie byłabym ja, byłaby inna.
ktoś kiedyś mądrze powiedzieł: "KOCHANKA NIE JEST PRZYCZYNĄ ROZPADU ZWIĄZKU, JEST JEGO SKUTKIEM"

To fakt!
Odpowiedz jednak, czy masz zamiar dalej marnować SOBIE życie tkwiąc przy tym mało wartym chłystku, który nie kocha nikogo poza samym sobą?


„Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.” – F.C. Oetinger

Offline

 

#12 2011-08-28 11:24:23

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 16187

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria8383 napisał:

Co do biednej zdradzonej żony - fakt, każda z nas może kiedyś być w takiej sytuacji, tego się nie przewidzi. Gdybym ja była na miejscu zony, główne pretensje miałabym do męża, który powinien być mi wierny !!!!!!! To, ze on ją zdradza, też jest czymś podyktowane i nie koniecznie tylko znudzeniem i rutyną w związku.
Poza tym, to on jest jej mężem, on przysięgał jej wierność i on złamał obietnicę, nie ja. Uważam, ze w takich przypadkach winna jest osoba, która zdradza. I nie piszę tak dlatego, zeby siebie wybielić. Nie zmuszałam go do niczego, nie ciągłam na smyczy. Jakby nie chciał to by do mnie nie przyjeżdzał. Ktoś może powiedzieć, gdybym ja sie nie zgodziła to nie zdradziłby zony - śmieszne !!!! Zdradzać można nie tylko fizycznie, nie byłabym ja, byłaby inna.
ktoś kiedyś mądrze powiedzieł: "KOCHANKA NIE JEST PRZYCZYNĄ ROZPADU ZWIĄZKU, JEST JEGO SKUTKIEM"

Faktycznie, prawdą jest, że kochanka nie jest przyczyną rozpadu związku.

Prawdą jest jednak i to, że kochanka wiedząc, że jest trzecią, świadomie i dobrowolnie decyduje się być współautorką dalszego rozpadu związku i czynienia świństwa żonie.

Rozumiem, że to zdanie o przyczynach rozpadu powtarzasz sobie często dla poprawy własnego samopoczucia. Prawda jednak nie przedstawia się dla Ciebie tak różowo,jak sobie to wymyśliłaś. Czynisz świństwo i tyle.

I nie skazuję Cię na wieczne potępienie, układasz sobie życie po swojemu, ale mierzi mnie obłuda.
Jeśli zdecydowałaś się być kochanką, miej odrobinę odwagi potrzebnej do tego, by samej przed sobą przyznać się do braku uczciwości w tym względzie.
Tym bardziej, że wiesz o tym doskonale, i nie czujesz się z tym komfortowo. Inaczej nie wyciągałabyś takich argumentów.

I rozumiem jeszcze jedno.
Zaoszczędziłaś biedakowi czasu decydując się na bycie "tą trzecią". Tak czy tak, kogoś by znalazł. Zaiste, poświęcenie godne podziwu.

Niech żyje obłuda! hmm


Edycja:
Ha! Przeczytałam to, co napisałam. Żądam od Ciebie chyba zbyt wiele. Uczciwie przyznać się do braku uczciwości. Ciekawa konstrukcja.

Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-28 11:27:14)


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#13 2011-08-28 11:41:09

lilia80
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-08-20
Posty: 1476

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

tłumaczenie sie faktem,ze skoro nie ja to  nastepna ma  sie nijak w sytuacji kiedy ma sie na względzie ze  facet zamiast jeść obiad przy rodzinnym stole  wlasnie "urzęduje "z Toba lub na  Tobie to  sorry ale  nie jest po  drodze.
jakby tego nie  nazwać jesteś przyczyna romansu.i fakt  ze koles  jest sam w sobie zakochany nie sprawi ze ty wyjdziesz z tego obronna ręką.

on jest skonczonym dupkiem-bo tak długo to ciągnął ,a ty jesteś niedojrzała jesli myślalas (przeciez  dobitnie dał ci do zrozumienia ,ze  zony nie zostawi!)  że zajmiesz miejsce  owej żony.
to wszystko to jakiś nonsens.

przepraszam ale mijasz sie tutaj ze zrozumieniem!


Szczęście nie jest kolorowym motylem, za którym musisz pobiec, jeśli chcesz go złapać. Szczęście jest jak cień: podąża za tobą nawet wtedy, gdy o nim nie myślisz

Offline

 

#14 2011-08-28 11:41:12

afmin
Mój jest ten kawałek podłogi
Zarejestrowany: 2009-11-29
Posty: 79

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Czytając Twoją historię wiktoria8383 czułam się jakby to było o mnie. Praktycznie identyczna sytuacja, identyczne zmiany w jego zachowaniu podczas trwania tego "układu". Mi nie powiedział prosto w twarz, że mnie już nie kocha ale jego zachowanie mówiło samo za siebie, zresztą to, że w ogóle przestał to mówić znaczyło tylko jedno... Ja też nadal go kocham i nadal się z nim spotykam..... na seks sad Tylko, że dla mnie (pewnie podobnie jak dla Ciebie) tego seksu mogłoby wcale nie być, byle tylko był obok chociaż na chwilę. Marzę o spotkaniu wolnego faceta i o normalnym związku. Chcę mieć dzieci i poukładane życie, a o nim raz na zawsze zapomnieć bo zmarnowałam sobie kawał życia i żałuję dnia kiedy go spotkała (również w pracy). Wiem, że większość teraz pomyśli: to po co się z nim spotykasz, urwij kontakt, zakończ to, zapomnij.... A ja od razu odpowiem, że nie potrafię mimo, że wiem ile to krzywdy robi dookoła. Dopóki nie spotkam bratniej duszy dopóty nie uwolnię się od tego, bo teraz mam chociaż minimalne poczucie, że ktoś o mnie myśli chociaż czasami. Nie zniosłabym całkowitej pustki, za bardzo się przyzwyczaiłam.
Trzymam kciuki żeby pojawił się ktoś kto pozwoli nam normalnie żyć!


"...lepiej samemu, niż z kimś kto Cię nie szanuje..."

Offline

 

#15 2011-08-28 11:53:03

Tisha
Przyjaciółka Forum
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2010-07-31
Posty: 1189

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

afmin napisał:

Nie zniosłabym całkowitej pustki, za bardzo się przyzwyczaiłam.

"Lepiej samemu niż z kimś kto Cię nie szanuje" - ładna sygnaturka.


Start(28.06): 166cm || 77kg
I  Faza: 75kg      (-2,0 kg)
II Faza: 66,0kg    (-9,0 kg)

Offline

 

#16 2011-08-28 11:56:16

afmin
Mój jest ten kawałek podłogi
Zarejestrowany: 2009-11-29
Posty: 79

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Tisha tak właśnie dodałam to żeby mi pomagało w walce z samą sobą, ale jak widać nie radzę sobie. To pomaga na chwilę, na kilka dni kiedy czuję się silna, a potem nadchodzi kryzys i spadam na dno.


"...lepiej samemu, niż z kimś kto Cię nie szanuje..."

Offline

 

#17 2011-08-28 12:38:32

wiktoria8383
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-08-27
Posty: 20

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Drogie Panie, nasz "układ" od poczatku był jasny. Nigdy nie liczylam na to, ze odejdzie od rodziny, bo dzieci są najważniejsze dla niego i dokonale rozumiem, ze bardzo by je tym skrzywdził. Więc nie liczyłam i nie liczę na to. Rozmawialiśmy o tym wiele razy. Natomiast teksty w stylu, ze jestem obłudna i z premedytacja się wpakowałam w to - nie są zgodne z prawdą. I nie zamierzam się tłumaczyć czy wybielać, bo winna się nie czuję (chyba nie wszystkie Panie dobrze mnie zrozumiały), a wydaje mi się, że wyraziłam się jasno.
Komentarze dowodzą, że te Panie którym nie przydarzyła się taka sytuacja, nie rozumieję tego. Ja tego nie zrobiłam specjalnie,nie planowałam tego, milość przyszła sama, zrozumcie, ze o ile dla niego jest to zabawa, czy cokolwiek innego, dla mnie jest to prawdziwe uczucie i nie mozna oceniać nikogo stereotypowo i jednoznacznie. Kochanka - zła, żona - święta.
Co do słów lila80 o rodzinnym obiedzie - nieźle się uśmiałam, hehehe. Zabrzmiało to tak, jakby nie miał wyjścia, a ja za uszy przyprowadziłam go do mnie. Nikt go nie trzyma, chce niech leci do zony, ale z jakiegoś powodu (i proszę nie mylśleć, ze za każdym razem to jest seks, bo tak nie jest, przynajmniej w moim przypadku) wybiera mnie, i to nie jest moja wina, tylko jego wybór.

Co do afmin - doskonale Cię rozumiem,  życzę Ci, zebys znalazła fajnego faceta, taki "klin" jest potrzebny każdej kobiecie w naszej sytuacji.

Offline

 

#18 2011-08-28 12:43:52

wiktoria8383
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-08-27
Posty: 20

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

I jeszcze celem wyjaśnienia, na co ja liczę: liczę na to, ze kiedyś znajdę siłę na to, zeby zrezygnować z tej miłości, powtarzam jeszcze raz z miłości (z mojej strony oczywiście), źle trafiłam, zgadzam się, ale tak czasem bywa i powtarzam jeszcze raz, ze zrozumieją to tylko te kobiety, które tak jak ja źle trafiły i teraz muszą się z tym uporać.

Offline

 

#19 2011-08-28 13:14:05

Volver
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40 :)
Zarejestrowany: 2011-06-29
Posty: 702

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria i afmin, przecież godząc się na tego rodzaju relacje, największą krzywdę wyrządzacie same sobie... sad  Po co Wam, te destrukcyjne związki ?  Co wnoszą do Waszych zyć, oprócz frustracji ?
Swoją drogą, to nawet Was podziwiam. Osobiście nie potrafiłabym kochać kogoś, kto traktuje mnie jak "sympatyczną dziurkę"...

Offline

 

#20 2011-08-28 13:38:58

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 16187

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria8383 napisał:

Drogie Panie, nasz "układ" od poczatku był jasny. Nigdy nie liczylam na to, ze odejdzie od rodziny, bo dzieci są najważniejsze dla niego i dokonale rozumiem, ze bardzo by je tym skrzywdził. Więc nie liczyłam i nie liczę na to. Rozmawialiśmy o tym wiele razy. Natomiast teksty w stylu, ze jestem obłudna i z premedytacja się wpakowałam w to - nie są zgodne z prawdą. I nie zamierzam się tłumaczyć czy wybielać, bo winna się nie czuję (chyba nie wszystkie Panie dobrze mnie zrozumiały), a wydaje mi się, że wyraziłam się jasno.(...)

Napisałam o obłudzie i zdania nie zmienię. Obłuda dotyczy nieuznawanie siebie za współwinną nieuczciwości wobec żony kochanka. Nie napisałam, że czekasz lub liczysz na coś więcej. Nie szukam też, ani nie czekam ani na Twoje usprawiedliwianie, ani, tym bardziej, na Twoje wybielanie. Ani jedno, ani drugie nie jest mi do niczego potrzebne. To Twój post był przyczyną mojego. 


wiktoria8383 napisał:

(...)Komentarze dowodzą, że te Panie którym nie przydarzyła się taka sytuacja, nie rozumieję tego. Ja tego nie zrobiłam specjalnie,nie planowałam tego, milość przyszła sama, zrozumcie, ze o ile dla niego jest to zabawa, czy cokolwiek innego, dla mnie jest to prawdziwe uczucie i nie mozna oceniać nikogo stereotypowo i jednoznacznie. Kochanka - zła, żona - święta. (...)

Wbrew temu, co napisałaś, rozumiem Twoją sytuację.
Nie muszę zdradzać, tak samo jak mechanik samochodowy nie musi mieć popsutego samochodu, by widzieć usterkę.
Rozumiem, że miłość przyszła sama. Nie neguję, że Twoje uczucie jest prawdziwe. Nie oceniam stereotypowo i, jak napisałaś, jednoznacznie, czyli kochanka- zła, żona - święta. Niestety, to nie tak prosto można dzielić nasze komentarze. To by było za proste... dla Ciebie.


Moje uwagi tyczą Twoich świadomych wyborów.
Jeśli na swą miłość, nie miałaś wpływu, to na to, co zrobiłaś pod jej wpływem - już tak. Miałaś wpływ na to, czy pójść z żonatym ukochanym do łóżka, czy nie pójść. Miałaś wpływ na swą decyzję o kontynuowaniu związku, jakikolwiek by on nie był, z żonatym.
Kiedyś usłyszałam mądre zdanie. Jeśli pierwszy raz popełnisz błąd, to przypadek, za trzecim - to decyzja.
I o to mi chodzi. To Ty podjęłaś decyzję o byciu w takim związku i Ty również ponosisz odpowiedzialność za nieuczciwość wobec żony kochanka. Chyba że, ale o tym nie napisałaś, żona kochanka dowiedziała się od Ciebie o Twojej miłości do jej męża i zgodziła się na wasz nieformalny związek. Ale o to ani Ciebie, ani jej nie podejrzewam.


I nie nazywam Ciebie złą kobietą.
Nie nazywam też żony Twego kochanka świętą.
Ba, nawet rozumiem Twoją miłość i rozpaczliwą zgodę na trwanie w takim związku.
I bardzo Tobie współczuję, bez żadnej ironii, bo trzeba być prawdziwie zdesperowanym i nie widzącym innych perspektyw, by na taki układ przystać.

Zaprotestowałam tylko przeciw obłudzie i nienazywaniu rzeczy po imieniu. Świństwo, czynione drugiej osobie, jest świństwem.


Edycja:

wiktoria8383 napisał:

(...)Co do afmin - doskonale Cię rozumiem,  życzę Ci, zebys znalazła fajnego faceta, taki "klin" jest potrzebny każdej kobiecie w naszej sytuacji.

Życzę wam obu, byście poszły i ukończyły własną terapię. Inaczej nie będzie klina, a kolejnego partnera wybierzecie według takiego samego klucza. Bo nie zmienicie własnego przekonania, że zasługujecie na prawdziwego partnera, że jesteście tego warte.
I życzę wam, takiej wiary w siebie, z całego serca.

Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-28 13:50:36)


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#21 2011-08-28 14:14:27

NiobeXXX
Przyjaciółka Forum
Wiek: nie za dużo ,nie za mało
Zarejestrowany: 2011-01-06
Posty: 837

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Wktorio nie ty pierwsza ani nie ostatnia znalazłaś sie w takiej sytuacji.
Uważałaś wasz związek za cos piękniego i niepowatrzalnego; chemia, namietność  i te wszystkie inne "przytłumiacze zdrowego rozasądku"  i dla ciebie tak to było, czy dla niego wątpie......
Wiem, jak wolni faceci (przynajmnie tak twierdzą) potrafią zmyślać i ściemniać, wiec zdradzający żonkosie są w tym wirtuozami i kobieta zakochana nie ma szans.
Zonkoś napisał, że żonka jest dla niego jest tak ważna jaka ty nidgy nie bedziesz- moim zdaniem to g... prawda- ważnych kobiet, które sie kocha raczej sie nie zdradza- on ma nową kochankę (i widocznie może "obsłużyć tylko dwie kobiety").
A ty przestań sie katować myślami, że jesteś jego prywatną prostytutką itp...znajdź w sobie siłe by zamknąć za sobą drzwi tej historii, przestań myśleć o nim , o tym jak mu sie układa z żoną ( tu pewnie nic sie nie zmieniło , ona jest nadal zdradzana tylko z inną).
Układaj sobie życie na nowo.
Dobrze trafiłaś tu, kobiety opisują podobne historie, wiec może któraś bedzie dla ciebie inspiracja i pomoże cie sie odnaleźć.

Ja zawsze twierdziłam i bede to powtarzac, że nie ta trzecia, czwarta czy też któraś z kolei odpowiada za rozpad małżeństwa- za rozpad odpowiada ten kto przysięgał wiernosc, uczciwosć i to że nie opuści aż do śmierci- bo to jest zoobowiazanie, odpowiedzilanośc i przysiega przed Bogiem i ludzmi i on powienie sie pilnować!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


" Jeśli nie potrafisz mnie znieść kiedy jestem najgorsza to chol..r..nie  pewne , że nie zasługujesz na mnie kiedy jestem najlepsza" MM.

Offline

 

#22 2011-08-28 14:39:35

Volver
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40 :)
Zarejestrowany: 2011-06-29
Posty: 702

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

NiobeXXX napisał:

Ja zawsze twierdziłam i bede to powtarzac, że nie ta trzecia, czwarta czy też któraś z kolei odpowiada za rozpad małżeństwa- za rozpad odpowiada ten kto przysięgał wiernosc, uczciwosć i to że nie opuści aż do śmierci- bo to jest zoobowiazanie, odpowiedzilanośc i przysiega przed Bogiem i ludzmi i on powienie sie pilnować!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Generalnie, trudno się z taką opinią nie zgodzić smile
Nie zmienia, to jednak faktu, że zdrada odbywa się raczej, przy współudziale kochanki... wink Bywaja w życiu takie sytuacje, kiedy za  współudział idzie się  "siedzieć"... wink

Offline

 

#23 2011-08-28 16:27:30

Anhedonia
100% Netkobieta
Wiek: Over (?) 50
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 5352

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

afmin napisał:

...Dopóki nie spotkam bratniej duszy dopóty nie uwolnię się od tego, bo teraz mam chociaż minimalne poczucie, że ktoś o mnie myśli chociaż czasami. Nie zniosłabym całkowitej pustki, za bardzo się przyzwyczaiłam.
Trzymam kciuki żeby pojawił się ktoś kto pozwoli nam normalnie żyć!

Ale liczysz się z tym, że jak bratnia dusza dowie się o takiej przeszłości może się zniechęcić i zrezygnować?


„Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.” – F.C. Oetinger

Offline

 

#24 2011-08-28 17:53:56

alsea
Niewinne początki
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2011-08-26
Posty: 4

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Jestem zdradzoną żoną, mój mąż zdradzał mnie z koleżnką z pracy. Nie było to raz, dwa .. trwało ponad dwa lata. Koleżanka z pracy-wolna, znała mnie.. ale przecież sie bawiła wspaniale. Winą obarczam mojego męża, zresztą sam się do wszystkiego przyznał. Ale Nie ukrywam, że ona sama miała w tym też swój udział. Cóż.. dzisiaj próbuję z tym żyć, wybaczyłam, ale nigdy nie zapomnę. Byliśmy wspaniałym małżeństwem.. tak możnaby o nas powiedzieć. On kłamał patrząc mi prosto w oczy. A jeżeli myślisz, że zaniedbywałam..mylisz się.. miał wszystko o czym mógł zamarzyć facet.. powiedziałam jej:że bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy.. kiedyś coś takiego, albo jeszcze gorszego spotka, bo takie przypadki akurat znam. Więc jeżeli mogę ostrzec, to potraktuj to jako przestrogę.

Offline

 

#25 2011-08-28 18:11:59

afmin
Mój jest ten kawałek podłogi
Zarejestrowany: 2009-11-29
Posty: 79

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Volver napisał:

wiktoria i afmin, przecież godząc się na tego rodzaju relacje, największą krzywdę wyrządzacie same sobie... sad  Po co Wam, te destrukcyjne związki ?  Co wnoszą do Waszych zyć, oprócz frustracji ?
Swoją drogą, to nawet Was podziwiam. Osobiście nie potrafiłabym kochać kogoś, kto traktuje mnie jak "sympatyczną dziurkę"...

Volver czuję się w tym momencie tak jak napisała wiktoria, jak prywatna prostytutka... ale uwierz, że na początku czułam się jak kobieta którą ktoś pokochał, którą się opiekuje, interesuje. Pomagał mi i czułam się przy nim bezpiecznie, zakochałam się w nim. Teraz wiem, że to wszystko było grą, a ja głupią i naiwną gówniarą.


"...lepiej samemu, niż z kimś kto Cię nie szanuje..."

Offline

 

#26 2011-08-28 18:15:45

afmin
Mój jest ten kawałek podłogi
Zarejestrowany: 2009-11-29
Posty: 79

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Anhedonia napisał:

afmin napisał:

...Dopóki nie spotkam bratniej duszy dopóty nie uwolnię się od tego, bo teraz mam chociaż minimalne poczucie, że ktoś o mnie myśli chociaż czasami. Nie zniosłabym całkowitej pustki, za bardzo się przyzwyczaiłam.
Trzymam kciuki żeby pojawił się ktoś kto pozwoli nam normalnie żyć!

Ale liczysz się z tym, że jak bratnia dusza dowie się o takiej przeszłości może się zniechęcić i zrezygnować?

Liczę się z tym i boję się, ale wiem, że zrobiłam źle i nie powtórzyłabym tego nigdy w życiu! Teraz mogę tylko odradzać innym takich "eksperymentów" bo potem pozostaje tylko płacz.


"...lepiej samemu, niż z kimś kto Cię nie szanuje..."

Offline

 

#27 2011-08-28 19:12:34

Teo
Przyjaciółka Forum
Wiek: K: W jakim jesteś wieku? Ja: W swoim :)
Zarejestrowany: 2011-06-17
Posty: 7499

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Już kiedyś gdzieś pisałam, że jak kobieta decyduje się na związek z żonatym mężczyzną to musi mieć twardą dupę, bo upadek zwykle jest bolesny, a na pewno nieunikniony. Pisałam też, że potrzeba dużo wyrachowania i wewnętrznej suki, żeby zdecydować się na taki układ, bo po czymś takim nie bywa kolorowo z resztą jak widać na załączonym obrazku. Abstrahując od wszystkiego jeżeli kobieta decyduje się na romans z żonatym bez podejścia w stylu "a co mi zależy, jest fajny, mogę się trochę pobawić, przecież to nie ja przysięgałam wierność tylko on" i po wszystkim nie będzie w stanie uśmiechnąć się i powiedzieć mu "miło było, na razie", to niech się w takie związki nie pakuje. Jeżeli nie jest się "suką" to sam fakt, że facet ma żonę powinno włączać czerwony neon "ZAJĘTY", a co za tym idzie, niedostępny.

Droga wiktorio, jedyne co Ci pozostało to z godnością zerwać tą znajomość. Tak trochę przewrotnie powiem, że, mimo wszystko jesteś w tej lepszej sytuacji. Ty byłaś wolna jak w ten związek wchodziłaś i jesteś wolna po nim. To on martwi się o poprawę stosunków z żoną, a nie Ty, dlatego wykorzystaj tą sytuację i ogarnij się. Miłość przychodzi i miłość odchodzi tak bywa i trzeba się z tym pogodzić. Nie bądź darmową dziwką, ani żebraczą o uczucie. Było- minęło, będzie kolejny, byle tym razem nie żonaty smile


Nie jestem nerwowa. Ja tylko żwawo i asertywnie reaguję na pieprzenie głupot.
                                              ~~*~~
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś."
Moje własne, prywatne - http://babe-zeslal-bog.blogspot.com/

Offline

 

#28 2011-08-28 20:29:01

Volver
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40 :)
Zarejestrowany: 2011-06-29
Posty: 702

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

afmin napisał:

Volver napisał:

wiktoria i afmin, przecież godząc się na tego rodzaju relacje, największą krzywdę wyrządzacie same sobie... sad  Po co Wam, te destrukcyjne związki ?  Co wnoszą do Waszych zyć, oprócz frustracji ?
Swoją drogą, to nawet Was podziwiam. Osobiście nie potrafiłabym kochać kogoś, kto traktuje mnie jak "sympatyczną dziurkę"...

Volver czuję się w tym momencie tak jak napisała wiktoria, jak prywatna prostytutka... ale uwierz, że na początku czułam się jak kobieta którą ktoś pokochał, którą się opiekuje, interesuje. Pomagał mi i czułam się przy nim bezpiecznie, zakochałam się w nim. Teraz wiem, że to wszystko było grą, a ja głupią i naiwną gówniarą.

afmin, żyję wystarczająco długo, żeby wiedzieć na jakie gesty i słowa, stać faceta zdobywcę wink Wiadomo, człowiek nie szklanka więc go nie przejrzysz, a tym bardziej jego intencji. Dziś już wiesz, jaką rolę pełnisz w życiu tego człowieka. Zawalcz o siebie ! Stać Cię na więcej niż te ochłapy, które dostajesz... choćby były i z pańskiego stołu...

Offline

 

#29 2011-08-28 21:26:27

Aga30
Przyjaciółka Forum
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2011-01-05
Posty: 552

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Byłam w podobnej sytuacji i tłumaczenie "kocham go, więc będę się zgadzać na wszystko" mnie nie przekonuje. W momencie, gdy zorientowałam się, że on nigdy nie zrezygnuje z rodziny (nie pytałam o żonę, o jego uczucia do niej, do tej pory nie wiem jakie jest jego małżeństwo) postanowiłam ratować siebie. Jak to zrobiłam? Zaczęłam mieć wymagania. Zaczęłam oczekiwać, że również on da coś z siebie (oprócz tekstów o bratnich duszach) i zacznie brać pod uwagę moje potrzeby choćby w kwestii wpływu na częstotliwość spotkań. Od razu po tej rozmowie wyczułam pewien dystans, więc sprowokowałam kłótnię i posłałam go do diabła. Wiedziałam, że rozstanie w przyjacielski sposób się nie sprawdzi, bo zawsze któreś z nas będzie mogło się odezwać, a ponieważ ja generalnie jestem słaba, to zaczęłoby sie to na nowo. Mimo że brakuje mi go, to jestem dumna z siebie, że wyzwoliłam się z tego układu. Nigdy nie byłam kobietą, która zadowala się okruchami. Będąc z nim nie mogłam pozbyć się myśli, że zgadzam się na takie minimum. Poza tym negowałam jego podejście do życia: szukanie rozwiązania ewentualnych problemów w związku poza nim... Dlatego mimo moich uczuć do niego powiedziałam "nie". I naprawdę uratowanie resztek szacunku do siebie daje niesamowitą siłę! Wiem, że wiktoria ma nadzieję, że on będzie z nią i dlatego w to brnie. Musi zdać sobie jednak sprawę, że mężczyzna nigdy nie pokocha kobiety, której nie szanuje...

Offline

 

#30 2011-08-28 21:34:03

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 16187

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Aga30,
gratuluję Tobie decyzji i siły.
Co do autorki wątku. Myślę, że się mylisz. Ona sama napisała:

wiktoria8383 napisał:

Drogie Panie, nasz "układ" od poczatku był jasny. Nigdy nie liczylam na to, ze odejdzie od rodziny, bo dzieci są najważniejsze dla niego i dokonale rozumiem, ze bardzo by je tym skrzywdził. Więc nie liczyłam i nie liczę na to. (...)

Chyba, że nakłamała tutaj.


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#31 2011-08-28 21:47:36

Aga30
Przyjaciółka Forum
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2011-01-05
Posty: 552

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Myślę, że niekoniecznie nakłamała, po prostu z poziomu rozsądku wiedziała, że nie zostawi rodziny, uczucia jednak sprawiały, że miała/ma nadzieję. Wiem co się wtedy myśli: "a może jak minie więcej czasu, to więź między nami stanie się taka silna, że weźmie ten cholerny rozwód?"; "a może, gdy dam mu to wszystko, czego nie daje mu żona: zrozumienie, podziw, czas, to wybierze mnie?" Tylko po co rozwalać kilkanaście lat współnego życia, "wypracowane" reguły bycia razem i zaczynać budować to wszystko na nowo z kimś innym? By znów za jakiś czas zacząć się męczyć? Mężczyźni są wygodni, a głupie kobiety nie motywują ich do wysiłku. Przecież można zjeść ciastko i mieć ciastko...

Offline

 

#32 2011-08-28 22:04:26

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 16187

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Taak.
Wielkie uczucie, a rozum poszedł na długi spacer i jest w podróży dokoła świata.

Aga30, jeśli możesz, napisz co skłoniło Ciebie do walki o siebie. Co było punktem zapalnym do takiego działania. Myślę, że tym możesz pomóc dziewczynom.


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#33 2011-08-28 22:36:57

wiktoria8383
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2011-08-27
Posty: 20

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Wiecie co, jak tak czytam te wypowiedzi to aż nie mogę uwierzyć, ze dotyczą mnie. Wiele razy się już zastanawiałam jak mogłam sie wrobić w taki kanał (zostać kochanką żonatego faceta). Na to forum trafilam przypadkowo i tak pomyślałam, że może będzie jakąś formą terapii, bo już nie dawałam sobie rady...
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, z każdej wyciągnęłam coś dla siebie, napewno skłoniły mnie do przemyśleń. Uwierzcie mi, ze ja tego nie zrobiłam celowo, tzn. nie planowałam tego, tak jak już pisałam na początku jakiś niewinny flirt przerodził się w głębokie uczucie... a potem było już za późno.
Zgadzam się z wypowiedzią Wielokropek:
("Miałaś wpływ na swą decyzję o kontynuowaniu związku, jakikolwiek by on nie był, z żonatym"). Tak miałam w sensie, ze on mnie do niczego nie zmuszał, ale zdrowy rozsądek nie miał w tamtym momencie nic do powiedzenia, decydowało ''serce"...

oraz ("Zaprotestowałam tylko przeciw obłudzie i nienazywaniu rzeczy po imieniu. Świństwo, czynione drugiej osobie, jest świństwem.") - w tym tez jest racja...

Wiecie co jest też najgorsze? Że tak bardzo chce się wierzyć i wierzy się, że uczucie jest obustronne (oczywiście nie można zakładać, w każdym przypadku, ze nie jest), ale jednak w większości przypadków, kobieta się zakochuje, a facet się bawi i wykorzystuje. I ja miałam tą świadomość przed poznaniem jego, w czasie gdy się spotykaliśmy, ale za wszelką cene starałam się o tym nie mysleć, tylko cieszyć tym "szczęściem", tymi ulotnymi chwilami... ehh okropne to wszystko...
Zapewniam Was, ze to nic przyjemnego, to trwanie w takim związku i gdyby można było tak po prostu, tak łatwo się od tego uwolnić, to dawno byśmy to zrobily. Myślicie, ze fajnie jest wypłakiwać sobie oczy, tęsknić, zazdrościć, wyczekiwać, być skazanym na upokorzenia? Myślicie, że robimy to po to, żeby zrobić na złość żonie? Dzieciom? Nie!! Większość z nas nie ma w ogóle takiego celu, a po prostu staje się ofiarą własnej sytuacji, głupoty po części też, pecha, swoich decyzji ... ale w największym stopniu swojego uczucia. Miłość jest ślepa - to powiedzenie chyba najlepiej się tu sprawdza.

Co do wypowiedzi Aga30 i Teo - bardzo bym chciała z podniesioną głową to zakończyć, bez emocji, być wolna w srodku, tak naprawdę.. i tego życze wszystkim Paniom w podobnej sytuacji, ale do tego trzeba wewnętrznie dojrzeć, a ja czuję, ze jeszcze walczę, sama ze sobą i z ta moja miłością...

Offline

 

#34 2011-08-28 22:40:36

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 16187

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Przecież wiem, że to nie jest wbrew, że miłość zapanowała, że rozum poooszedł.

I ponieważ to wszystko wiem, i jeszcze trochę, radzę, idź na terapię. Łatwiej się z tego wyzwolisz. Łatwiej podejmiesz decyzje, jakiekolwiek.

Trzymam kciuki za Ciebie i Twe mądre decyzje. smile

Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-28 22:42:42)


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Offline

 

#35 2011-08-28 22:41:15

moniaCo
Przyjaciółka Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2011-06-29
Posty: 8263

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Wiesz, zastanawiałam się też dlaczego sympatia mojego męża nie potrafiła jednoznacznie postawić sprawy, gdy dowiedziała się, że mój mąż to jest jednak czyjś mąż.
Ja nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogłabym spokojnie co wieczór zasypiać mając świadomość, że rozwalam komuś rodzinę, zabieram jakiejś kobiecie męża, jakimś dzieciom ojca. Sorry, ale to jest zwykłe kurewstwo!
Masz rację pisząc w temacie swego wątku - to jest CHORY układ!

Offline

 

#36 2011-08-28 22:46:10

Teo
Przyjaciółka Forum
Wiek: K: W jakim jesteś wieku? Ja: W swoim :)
Zarejestrowany: 2011-06-17
Posty: 7499

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

wiktoria8383 napisał:

Myślicie, ze fajnie jest wypłakiwać sobie oczy, tęsknić, zazdrościć, wyczekiwać, być skazanym na upokorzenia? Myślicie, że robimy to po to, żeby zrobić na złość żonie? Dzieciom? Nie!! Większość z nas nie ma w ogóle takiego celu, a po prostu staje się ofiarą własnej sytuacji, głupoty po części też, pecha, swoich decyzji ... ale w największym stopniu swojego uczucia. Miłość jest ślepa - to powiedzenie chyba najlepiej się tu sprawdza.

Ale te stany nie dotyczą tylko porzuconych kochanek, ale i żon, dziewczyn w nieformalnych związkach i w ogole w różnych związkach nie jest to nowością. Dlatego napiszę, że nie ty pierwsza i nie ostatnia. Żadnej z nas nie jest obce to uczucie, ale jakoś żyjemy dalej i radzimy sobie. Przestań użalać się nad sobą i wyłaź z tego bagna zanim utopisz się na amen.


Nie jestem nerwowa. Ja tylko żwawo i asertywnie reaguję na pieprzenie głupot.
                                              ~~*~~
"Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś."
Moje własne, prywatne - http://babe-zeslal-bog.blogspot.com/

Offline

 

#37 2011-08-28 22:50:53

Aga30
Przyjaciółka Forum
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2011-01-05
Posty: 552

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

To, co pomogło mi się z tego wyzwolić, jest dość banalne, ale życie i różne historie pokazują, że najtrudniej to zastosować. Okazuje się bowiem, że najtrudniej jest kochać samego siebie.
Od bardzo dawna zastanawiam się nad poczuciem własnej wartości i nad róznymi mechanizmami ludzkiego postępowania. Od lat walczę z niską samooceną: gdzieś w środku nie wierzyłam, że zasługuję na cokolwiek, jednak zawsze od życia chciałam dużo więcej niż sądziłam, że mogę otrzymać. Powoli jednak wychodzę na prostą. Tak więc to szacunek do samej siebie i budowane poczucie własnej wartości pozwoliły mi to zakończyć. Mimo wszystko to jest świetny facet i zawsze traktowal mnie wyjątkowo (czułam, że jestem dla niego celem, a nie środkiem do celu), ale jednak ciągle musiałam czekać aż będzie miał "wolne" od rodziny. Odpowiedziałam też sobie na parę pytań:
1. Co daje mi ta znajomość?
2. Czy to, co czuję będąc z nim, rekompensuje mi brak prawdziwego związku?
3. W jakim momencie życia jestem: czy potrzebuję wrażen, czy szukam stabilizacji?
Odpowiedzi wskazywały, że ta znajomość jest nie tylko stratą czasu, ale dodatkowo jesli potrwa dlużej, to jeszcze trudniej będzie mi spojrzeć sobie w oczy.
Powtarzam, że nie jest mi łatwo, ale generalnie czuję się lepiej ze sobą niż wtedy, gdy on był. I jak ktoś tu wcześniej napisał, jeśli taki układ jest dla kobiety tylko zabawą, to można to ciągnąć, jeśli nie - trzeba się ratować.

Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-08-28 23:08:23)

Offline

 

#38 2011-08-28 23:28:15

Dr.Menel
Net-Facet
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2011-01-17
Posty: 322

Re: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

najpierw kobiety godza się być "tą trzecią" a później jest płacz depresja i inne cuda. same nie wiecie czego chcecie, niepotrzebnie sie nakręcacie.
seks naprawdę o niczym nie świadczy, to jedynie zaspokojenie potrzeb fizycznych. kobieta ma w naturze doszukiwanie sie 9 dna zupełnie niepotrzebnie.

jak jestem głodny robie sobie kanapkę ale to nie znaczy ze jestem fanem pieczywa, po prostu chciało mi się jeść.


[...] chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę [...]

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013