Kochani doradzcie mi bo nie wiem co mam robić!
Po kolejnej klęsce zwiazku w jakim byłam wcześniej po chorobliwej zazdrosci byłego już partnera poznałam pana M.
poznalismy sie przez kolezankę wymieniliśmy się numerami i tak sie zaczeło...spotykaliśmy się ujoł mnie swoim zdecydowaniem i tym że wie czego chce. Rozumiał mnie i wspierał,zamieszkałam u niego bo i tak spędzaliśmy wiekszość czasu razem.Było naprawdę cudownie,poznałam jego rodzine,przyjaciół i czułam że naprawdę jestem na poważnie. Pojawiły się schody kiedy to podczas sprzatania znalazłam listy M do byłej dziewczyny,pozniej były nieskasowane zdjęcia na nk. Zwróciłam mu uwagę usunoł je a listy wyrzucił zapewniajac mnie że nie mam się czym martwić.
Parę dni temu zadzwoniłam do niego jego była ze chce przepisac internet na M nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to że ona pozniej pisala do niego z zapytaniem czemu był dla niej taki oschły. Zdenerwowało mnie to i sie pokłucilismy jakby tego było malo to jego ex była na kawce u jego bratowej i sobie plotkowały...
Dzisiaj on pojechał załatewić z tym przepisaniem tej umowy jak zadzwonilam do niego powiedzial ze nie zmienili nic poniewaz musza uregulowac rachunki,wscieklam sie bo wolalabym zeby sie z nia juz nie spotykal.Poinformowal mnie ze idzie z nia na piwo bo musza porozmawiac bo ona ma problem zrobilam mu awanture ze wiedzialam ze tak bedzie i ze boje sie ze ona mu namiesza w glowie i nic z tego nie bedzie.Wyłaczył tel. Do mni8e w miedzy czasie przyjechało pogotowie bo spadł mi cukier i zabrali mnie do szpitala,gdyby nie to ze jego mama skontaktowała sie z nim przez bratowa i jego ex to nawet by sie nie zainteresowal a prosilam go jak wychodzil z domu zeby wrocil szybko bo sie zle czuje. Zadzwonil do mnie ze poruszylam cały swiat z pretensjami powiedzial mi ze myslal ze naprawde cos z tego bedzie ale on n ie umie soie odnalesc ze jest zagubiony poczulam sie upokorzona. Jego mama powiedziala mu ze jak wroci do ex to go niechce znac mial wrocic wieczorem do domu obiecal ze porozmawiamy przestal odpowiadac na tel i smsy nie wrocił...podobno zasnoł pjany u brata. Powiedział ze zabradzo go naciskam w sprawie marty i sie wkurzył.Powiedzial też ze lepiej jak sie wyprowadze ze on do niej wraca...
Jego mama natomiast mnie wspiera i powiedziala mi ze to przez to ze go tak naciskam o ta ex i ze on nie lubi jak sie mu mowi co ma robic. Przeciez ja czuje sie zagrozona ona wie jak go podejsc by wyszlo tak jak ona tego chce i chyba sie udalo jej.
Nie wiem co mam robic on nie pisze i nie wrocil na noc zalezy mi na nim!! ![]()
ellwiraa - powiem jedno - daj sobie spokój. Sprawa z góry jest przegrana. Jestem pewna, że będzie Ci ciężko, ale jeśli chcesz wyjść z tego z godnością i jeśli chcesz by on brał Cię pod uwagę i szanował -musisz wziąć swoje rzeczy i się wyprowadzić.
Jest szansa, ze za jakiś czas przejrzy na oczy i na klęczkach wróci do Ciebie... Ale wróci dopiero gdy dasz mu do zrozumienia, że to nie TY jesteś winna lecz ON !!! Pakuj się czym prędzej i nie odzywaj się do Niego.Nie pisz, nie dzwoń. Jak będzie dzwonił - postaraj się za pierwszym razem telefonu nie odbierać. Niech się chłopak zestresuje... a dam sobie rękę uciąć, że jeszcze wróci do Ciebie...
Tylko czy warto ...? Sama ocenisz. Póki co... zrób tak jak mówię.
3 2011-07-29 23:36:43 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-07-29 23:37:51)
A to dobre! Wrócił do ex bo za bardzo byłas o nią zazdrosna? Jedno słowo ciśnie mi się na usta: k***s!!!
Nie dość, że porzucił Cię, mówiąc "wyprowadź się bo wróciłem do ex" to jeszcze próbuje zwalić winę na Ciebie. Nie daj się w to wmanewrować! TO NIE TWOJA WINA, ŻE ON WRÓCIŁ DO EX.
To jest własnie to co mnie w opór wkurza. Rozstanie, przeskok w nowy związek, żeby ukoić samotność i smutek po rozstaniu, robienie drugiej osobie nadziei (w ogóle jeszcze to wspólne mieszkanie), a potem, jak nadarzy się okazja do powrotu to wyrzucenie aktualnego partnera jak śmiecia. Brak słów po prostu.
Kochana tutaj zgodzę się z Merry, że niestety, ale sytuacja jest przegrana. Facet najwyraźniej nigdy nie przestał kochać ex, a Ty byłaś chwilowym pocieszeniem, więc nie ma tu o co walczyć ![]()
Długo z nim byłaś? Ile czasu minęło od jego rozstania z ex do związku z Tobą?
jestesmy krotko razem szybko tez zamieszkalismy czulam ze cos z tego bedzie i stwierdzilam ze zaryzykuje. Ona mu rzucala pierscionkiem matka nienawidzila ona go bila przy kolega bo wypil o dwa piwa za duzo a on i tak za nia lata... ech
MIesiac trwala ta sielanka zbyt piekne zeby bylo prawdziwe, rozmawialam z przyjaciolka o tym i tez uwaza ze nawet jesli zmieni zdanie to nie powinnam mu popuscic niech troszke polata.
Miesiac związku i juz zamieszkaliście razem?:O
wiem jak to brzmi ale tak bylo...
i tak wiekszosc czasu bylismy razem. Sam mi to zaproponował,a teraz widzisz co sie dzieje.
A takie pytanie z mojej strony : ile on był po rozstaniu z tą Martą, kiedy się poznaliście ?
Nie byl z nia od kwietnia powod byl taki ze podobno przestala go kochac. Odezwala sie jak tylko dowiedziala sie ze z nim jestem ktos jej powiedzial o tym. I zaczeła mieszac...
Spokojnie. Odejdź. Będziesz miała satysfakcję jak bedzie Cię błagał byś wróciła że to TY jesteś miłością jego życia. Daje mu maks trzy tygodnie z Martą.
Nie byl z nia od kwietnia powod byl taki ze podobno przestala go kochac. Odezwala sie jak tylko dowiedziala sie ze z nim jestem ktos jej powiedzial o tym. I zaczeła mieszac...
Czyli to jeszcze świeża sprawa..
Wiesz.. Uważam, że po każdym rozstaniu powinien być etap samotności, dzięki któremu wyciszamy się i stabilizujemy emocje. Twój były był tego etapu pozbawiony. Parę miesięcy to naprawdę krótki okres a słowa od partnera, że już nas nie kocha, zapadają w myślach na długi czas. Nie chcę go tu absolutnie bronić, bo zachował się w stosunku do Ciebie nie w porządku i wracając do byłej postąpił naiwnie. Jednak sama dałaś zrobić z siebie "klin". Wiedziałaś, że niedawno rozstał się z dziewczyną więc powinnaś być nieco ostrożniejsza, a decyzja ze wspólnym mieszkaniem była podjęta bardzo pochopnie. Powinnaś wziąć pod uwagę fakt, że jego była może należeć do tego typu dziewczyn, dla których facet staje się atrakcyjny dopiero w momencie, gdy zaczyna się przy nim kręcić inna dziewczyna. Czas wyjaśniłby (i jak widać wyjaśnił) wszystko, a Ty z "pozycji bezpiecznej" mogłabyś lepiej go poznać i ew. rozstanie bolałoby mniej.
Cóż.. Mleko się wylało, a teraz trzeba posprzątać i z tym żyć. Popieram powyższe wypowiedzi forumowiczek.
zadzwonila do mnie jego mama, ze z nim rozmawiala ze to kategoryczny koniec ze on przyjedzie a ja mam byc spakowana. Nie chcial jej nic powiedziec dlaczego...
Podobno z Marta tez nie bedzie tak jej powiedzial. Przeciez wszystko bylo ok nic sie zlego nie dzialo!
zawiozłam mu te klucze do jego brata to mi jeszcze zrobil awanture ze go tam nachodze jak zarzadalam wyjasnien powiedzial mi ze nic nie czuje do mnie i nie czul jak sie go zapytalam po co mi zawracal glowe to powiedzial mi ze ja jemu tez zawaracałam. Przed sekunda zadzwoniła do mnie jego mama ze to ja rozwalilam ten zwiazek bo go oszukiwałam,powiedzialam mi ze on sprawdzil ze wcale nie bylo u mnie pogotowie ze to jest klamstwo. Powiedzial tez ze wcale nie wierzy w to co do niego mowie, mielismy jechac na urlop do ustronia ja mam tam domek ale przesuwal mi sie urlop wiec mielismy wyjechac pare dni pozniej uznal juz to za klamstwo. Powiedzial ze powinnam sie sama domyslic po tych wszystkich oszustwach ze to bedzie koniec.
Zawsze mówiłam mu wszystko robiłam zakupy,sprzatałam, a on mi mowi ze nawet nie wierzy ze ja pracuje to ciekawe skad mialabym na to wszystko pieniadze. A co najlepsze powiedzial ze wcale nie zapraszal mnie zebym z nim zamieszkała tylko sama wniosłam swoje rzeczy...
No cios po nizej pasa.
zawiozłam mu te klucze do jego brata to mi jeszcze zrobil awanture ze go tam nachodze jak zarzadalam wyjasnien powiedzial mi ze nic nie czuje do mnie i nie czul jak sie go zapytalam po co mi zawracal glowe to powiedzial mi ze ja jemu tez zawaracałam. Przed sekunda zadzwoniła do mnie jego mama ze to ja rozwalilam ten zwiazek bo go oszukiwałam,powiedzialam mi ze on sprawdzil ze wcale nie bylo u mnie pogotowie ze to jest klamstwo. Powiedzial tez ze wcale nie wierzy w to co do niego mowie, mielismy jechac na urlop do ustronia ja mam tam domek ale przesuwal mi sie urlop wiec mielismy wyjechac pare dni pozniej uznal juz to za klamstwo. Powiedzial ze powinnam sie sama domyslic po tych wszystkich oszustwach ze to bedzie koniec.
Zawsze mówiłam mu wszystko robiłam zakupy,sprzatałam, a on mi mowi ze nawet nie wierzy ze ja pracuje to ciekawe skad mialabym na to wszystko pieniadze. A co najlepsze powiedzial ze wcale nie zapraszal mnie zebym z nim zamieszkała tylko sama wniosłam swoje rzeczy...
No cios po nizej pasa.
Po pierwsze nie ma tu co gadać z jego matką, bo tak naprawdę to nie jest jej sprawa - swoją drogą żałosny koleś, że wydzwania do mamusi i się skarży załatwiając swoje sprawy za jej pośrednictwem.
Wyprowadz się i zerwij z nim kontakt. Koleś Cię wykorzystał, nic nie zmienisz. Jedyne co możesz zrobić w tej sytuacji to pokazać klasę przy rozstaniu, że jesteś ponad tym. A jak jego eks ma takie chore fazy, to niech go dalej tłucze przy kolegach i rzuca mu pierścionkiem.
Z kim kolwiek bym nierozmawiała tak mi mowi i ja sama tez doszłam do takich wniosków.
Po pierwsze było tylko u mnie pogotowie i niezostalam przyjeta na zaden oddzial,a nikt mu nie udzieli informacji kiedy i gdzie byla karetka i u kogo bo on dla mnie obca osoba jest a jest tez ochrona danych!!!
Przykro mi tylko ze naopowiadal takich bzdur tylko po to zeby sie wybielic ze to on jest taki biedny.
Czuje sie oszukana,wykorzystana przez Marcina. Codziennie gotowanie,robiłam zakupy za wlasna kase i to nie były małe zakupy.
Gdyby nie kolezanka ktora pomogla mi przewiesc rzeczy on by sie wogole nie zainteresowal, wykrzyczalam mu ze zachowal sie jak totalna swinia to powiedzial mi ze ja tez nie lepiej.
Wciaz ma wylaczony tel,swojej momie wiecej powiedzial na temat naszego rostania niz mnie. Mnie nawet niechcialnic tlumaczyc zaczol sie ze mna szarpac i wyrzucac z mieszkania swojego brata oboje krzyczelismy a powiedzial ze to ja zrobilam awanture.Jeszcze zrobil ze mnie klamczuche ze sobie wszystko zmysliłam.
Jest m8i przykro ze az rycze mi sie chce ![]()
Nie zasluguje na Ciebie i juz, odejdz z klasa. A tamta niech go leje po lbie i rzuca w nim rzeczami.
Jak na moje to Twój ex to typowy mami cycek, który woli poskarżyć się mamusi niż wziąć sprawy w swoje ręce i załatwić to jak mężczyzna. Ale nie, lepiej zachowywać się jak dzieciak który ma w głowie jeszcze fiu bzdziu..Ale trafiłaś, współczuję.
Dobrze zrobiłaś spakuj się i się wyprowadź, patrząc z boku na takie sytuację to jeszcze do Ciebie wróci , błagając o wybaczenie. Może to przykre co powiem ale byłaś dla niego pocieszeniem po rozstaniu się z ex. Przynajmniej tak to wygląda.
Zachowaj honor i nie odzywaj się do niego, nawet jeśli będzie chciał wrócić, nie pozwól mu żeby przyszło mu to z łatwością, niech się postara, niech pokażę czy naprawdę jest Ciebie wart.
A jego była, cóż niech go tłucze , niech robi mu awantury. To jemu przynosi wstyd, przy znajomych, kolegach, rodzinie. Sam sobie na to pozwala więc cóż musi mu się to podobać.
Autorko tematu, odpuść totalnie. Zniknij z jego życia, a zobaczysz że zdecydowanie lepiej na tym wyjdziesz.
Znajdź sobie jakiekolwiek zajęcie które pozwoli Ci się oderwać myślami od tej przykrej dla Ciebie sprawy.
Powodzenia.
oddalam sie jak zawsze cała,otworzyłam sie przed nim jak nigdy przed nikim. Moze za duzo mu powiedziałam i sie wystraszył? ![]()
Ja tak samo myślę ze on jeszcze zapłacze za mna,to sie zdziwi bo ja juz nie wrócę!!
oddalam sie jak zawsze cała,otworzyłam sie przed nim jak nigdy przed nikim. Moze za duzo mu powiedziałam i sie wystraszył?
Ja tak samo myślę ze on jeszcze zapłacze za mna,to sie zdziwi bo ja juz nie wrócę!!
Nie wystraszył się tylko cały czas czuł coś do byłej. Wszedł w nową relację, bez zamknięcia za sobą starej.
Też uważam podobnie, jak Tisha, że teraz dziewczyny za szybko oddają się (np. po miesiącu, chociaż to wg dzisiejszych standartów i tak dużo) i tę "nagrodę" mężczyźni dostają już na starcie, więc nie mają już o co walczyć.
Cóż, jeśli jesteś autorką następujących wątków: http://www.netkobiety.pl/t22064.html, http://www.netkobiety.pl/t23431.html, http://www.netkobiety.pl/t26727.html, http://www.netkobiety.pl/t24586.html - to faktycznie masz problem. I z tym co napisała gota i z kontaktami z bliskimi i z funkcjonowaniem w związkach. Może czas zająć się problemem? Jakaś pomoc psychologiczna na przykład?
Pozdrawiam
Cóż, jeśli jesteś autorką następujących wątków: http://www.netkobiety.pl/t22064.html, http://www.netkobiety.pl/t23431.html, http://www.netkobiety.pl/t26727.html, http://www.netkobiety.pl/t24586.html - to faktycznie masz problem. I z tym co napisała gota i z kontaktami z bliskimi i z funkcjonowaniem w związkach. Może czas zająć się problemem? Jakaś pomoc psychologiczna na przykład?
Pozdrawiam
Uważasz ze problem tkwi we mnie czy w tym ze zle dobieram sobie partnerów?
22 2011-07-30 18:14:16 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-30 18:15:37)
Myślę, że jedno łączy się z drugim. Bo z czegoś te niewłaściwe wybory wynikają. Szukając uczucia i/lub akceptacji rzucasz się jakby na oślep w kolejne związki, bez głębszego (chyba) poznania partnera. Jesteś zbyt ufna? Skądś się takie a nie inne twoje zachowania wzięły. Dlatego sugeruję rozpoznanie problemu dogłębnie, a tego ani sama ani forum nie zrobi. To może tylko fachowiec. Po to oni są, ci fachowcy
Nie Ty jedna masz problemy, a jak pojawia się problem, słusznym jest próbować go zbadać i rozwiązać. Powodzenia ![]()
Myślę, że jedno łączy się z drugim. Bo z czegoś te niewłaściwe wybory wynikają. Szukając uczucia i/lub akceptacji rzucasz się jakby na oślep w kolejne związki, bez głębszego (chyba) poznania partnera. Jesteś zbyt ufna? Skądś się takie a nie inne twoje zachowania wzięły. Dlatego sugeruję rozpoznanie problemu dogłębnie, a tego ani sama ani forum nie zrobi. To może tylko fachowiec. Po to oni są, ci fachowcy
Nie Ty jedna masz problemy, a jak pojawia się problem, słusznym jest próbować go zbadać i rozwiązać. Powodzenia
a co wedlug ciebie zle robie?czytałas zapewne moje watki wiec wypowiedz sie prosze
a co wedlug ciebie zle robie?czytałas zapewne moje watki wiec wypowiedz sie prosze
Przecież napisałam powyżej. Według mnie - ZA SZYBKO się angażujesz, zbyt emocjonalnie, na "oślep", bezgranicznie... Może to błędne podejście, jeśli nie daje Ci szczęścia tylko kolejne zawody. Albo kryteria doboru partnerów? NIE wiem, wiem natomiast, że czujesz się zawiedziona i nie tryskasz szczęściem, więc coś jest na rzeczy. Jak nie chcesz skorzystać z pomocy fachowca, to już twoja rzecz. W temacie napisałaś: "huśkawka uczuć a może to ja się czepiam?"
Odpisałam jak najlepiej umiałam
ellwiraa napisał/a:a co wedlug ciebie zle robie?czytałas zapewne moje watki wiec wypowiedz sie prosze
Przecież napisałam powyżej. Według mnie - ZA SZYBKO się angażujesz, zbyt emocjonalnie, na "oślep", bezgranicznie... Może to błędne podejście, jeśli nie daje Ci szczęścia tylko kolejne zawody. Albo kryteria doboru partnerów? NIE wiem, wiem natomiast, że czujesz się zawiedziona i nie tryskasz szczęściem, więc coś jest na rzeczy. Jak nie chcesz skorzystać z pomocy fachowca, to już twoja rzecz. W temacie napisałaś: "huśkawka uczuć a może to ja się czepiam?"
Odpisałam jak najlepiej umiałam
Dziekuję ci kochana
myślę ze masz rację,tyle tylko ze nikogo na sile nie zatrzymam jesli stwierdzil ze jednak kocha ex to jego strata ja zam swoja wratośc i wiem ze jeszcze za mna zapłacze.
Jeśli chodzi o tytuł tematu to chodziło mi raczej o jego hustawki,bo jak moze rano komus zalezeć a popołudniu po spotkaniu z ex juz ma metlik w glowie i niewie co ma robić i z kim być.
Do momentu ich spotkania wszystko bylo ok dostawalam kawiaty,gotowalismy razem obiadki on sie naprawde starał a teraz takie szopki wyprawia.
on tak pił i tak szalał ze dostał butelka w głowe i ma 15 szwow oczywiscie zamarteiałam sie a on nawet nie raczy napisac czy jest ok. Natomiast przekazalam jego mamie zeby mu powiedziala ze nie mam do niego zalu ze jesli bedzie chcial ze mna porozmawiac lub bedzie mial problem zawsze mu pomoge... pokazalam ze jestem nad nim w całej tej chorej sytuacji czy skorzysta jego sprawa. powiedzialam tez ze dzwonie bo sie martwie i chcialam wiedziec czy jest cały. Uwazam ze wykazałam sie odpowiedxialnościa i pokazalam ze jestem dorosła osoba w porównaniu do niego!!
Jestem z siebie dumna ![]()
A ja uważam, że w opisanej przez Ciebie sytuacji pokazałaś mu, że ma u Ciebie otwarte drzwi, bo to tak naprawdę żada odpowiedzialność. Im szybciej zerwiesz z nim kontakt tym lepiej dla Ciebie. Otwórz oczy: wrócił do ex, wywalił Cię z mieszkania, nie odpisuje na smsy. On nie chce, żebyś się z nim kontaktowała, a Ty na siłę do niego piszesz i jeszcze zaczepiasz jego matkę. Nie widzisz, że to nie ma sensu i robisz z siebie desperatkę?
Zerwij z nim kontakt, definitywnie, bo tak to się nigdy nie wyzwolisz.
Jego matka sama do mnie dzwoni,jeszcze mnie zapraszała do siebie na kawe zeby porozmawiać. Podobno powiedział jej że musi ochłonąć bo za dużo naraz się na niego zwaliło. A teraz najlepsze że jak już ochłonie to on jej powie czy chce ze mna rozmawiać czy nie he he śmiech na sali bo to ja powinnam sie zastanowić czy chce z nim rozmawiać czy nie.
Chce się odciąć bo jak ona mi o nim mówi to ja nie potrafię przestać myśleć.
Tisha ja wiem że ty masz rację ale to wszystko jest tak świerze że trudno jest uspokoić emocje. Dziekuję kochana za wsparcie ![]()
Odezwał sie wczoraj,rozmawialiśmy przez tel. Pytał jak sie trzymam,powiedział że się zagubił że potebuje czasu...
Ma sie odezwać w piątek i mamy porozmawiać. Wysłuchać zawsze mogę.
A przeprosił Cię za swoje zachowanie?
Powiedział że jest mu przykro,myślę że zrobi to na spotkaniu jak już bedziemy rozmawiali w cztery oczy.
Zobaczymy jak to bedzie,należy zamknąć temat i wyjaśnić sobie wszystko by nie było nie porozumień.
Czas pokaże co dalej,ja tez teraz mam mętlik w głowie.
ellwira nie daj się nabrać na jego zagrywki, taktyka wielu facetów, sprawdza jak bardzo Ci zależy,
nie idź na spotkanie, zrobi minę biednego spaniela i jesteś pozamiatana !!! tak jak piszą dziewczyny zerwij kontakt, jedyne co powinnaś mu powiedzieć to tylko tyle, że szansę na rozmowę z Tobą miał w dniu kiedy wyrzucał Cię z domu teraz już za późno !! Jego 5 minut minęło