Internetowe ,,zdrady", rozstanie.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

Temat: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Hej.Mam nadzieję,że pomożecie mi ,bo nie radzę sobie sama ze sobą.Jest mi tak źle jak nigdy w życiu...:( i dzekuje tym ,co to przeczytają.
Byłam z chłopakiem 2,5 roku,ja 21 on 24 lata,okazało się ,że odkad zaczelismy byc ze soba(bylismy dla siebei pierwszymi)uprawiał cybersex z dziewczynami (tzn. bez kamerki ,ale przesyłali sobie fotki) na pewnym sex czacie na interi.Nie było to jakieś nagminne,ale jednak było.Przestał około pół roku temu,nawet wiecej.
Dowiedzialam sie o tym ponad meisiac  temu,i oddałabym dosłownie wszystko -wszystko,żeby tego nie wiedzieć:(.On przeprasza,mówi że kocha,dzwoni,szuka kontaktu stara sie.A ja czuje sie okropnie,próbowalam byc sama-czulam sie źle,ostatnio sprobowalam z nim jeszcze raz- tak mi bylo cudownie jak mnie  tulił,a jednoczesnie napadały mnie złe myśli,że już nigdy nie zaufam,a on zrobi mi to samo.
Nigdy w zyciu sie tak nie czułam,(a mialam w przeszlosci tez bardzo przykrą sytuację,zakochalam sie  w facecie który potem byl partnerem mojej mamy ,i przez kolejne 1,5 roku sie meczylam - nie pytajcie jak do tego doszlo i czy to prawda,bo jest to prawda,chodzi o to ,ze nawet wtedy nie czulam sie tak beznadziejnie,jak teraz i znosiłam to wszystko sad ).

Nie wiem co robić zupelnie,na obecna chwile nie jestesmy razem.Czuje ze gdybym z nim zostala,zrobilabym cos wbrew sobie i moim zasadom,a jednoczesnie cholernie za nim tesknie i go kocham.

On tlumaczy sie tak,że nie wiedzial ze mnie tym rani,byl glupi,z nudy,ze mnei kocha i wiecej tego nie zrobi.ALE ROBIŁ to ,wiele razy sad:(

Mam wrazenie ,ze juz nigdynie bede szcześliwa,doslownie sad:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

To że będziesz szczęsliwa jestem pewna. Jest taka złota zasada- każdy następny facet jest lepszy od poprzedniego.
I nie zaprzątaj sobie głowy tym chłopakiem. Nawet jesli ci obieca, że juz nigdy tego nie zrobi- to widz, że bedzie bardzo ostrożny gdy bedzie chciał to zrobić- tak ostrożny byś już nigdy tego nie odkryła. Ciężko jest żyć z taką świadomościa.
Wiem, że to trudne- ale odpuść sobie...

3

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Jesteś jeszcze taka młoda, więc proszę nie gadaj głupot, że już nigdy nie będziesz szczęśliwa. Prawdziwe szczęście czerpie się z satysfakcji ze swojego życia, a nie z bycia w związku z druga osobą (i kto to mówi, hehe). Poza tym, przed tobą z pewnością jeszcze wiele ciekawych znajomości i interesujących mężczyzn.
Wracając do twojego byłego chłopaka, to może jestem ze starszego pokolenia, ale dla mnie zdrada przez internet nie rożni się niczym od zdrady w świecie realnym. Poza tym, że jest łatwiej dostępna i nie potrzeba do niej tyle odwagi.
Zastanów się Mała, czy chcesz być w związku z osobą, która ma takie podejście do życia i traktuje cyberseks jako sposób na zabicie nudy.
Pozdrawiam i trzymaj się dziewczyno smile

4

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
odtrutka napisał/a:

Jesteś jeszcze taka młoda, więc proszę nie gadaj głupot, że już nigdy nie będziesz szczęśliwa. Prawdziwe szczęście czerpie się z satysfakcji ze swojego życia, a nie z bycia w związku z druga osobą (i kto to mówi, hehe). Poza tym, przed tobą z pewnością jeszcze wiele ciekawych znajomości i interesujących mężczyzn.
Wracając do twojego byłego chłopaka, to może jestem ze starszego pokolenia, ale dla mnie zdrada przez internet nie rożni się niczym od zdrady w świecie realnym. Poza tym, że jest łatwiej dostępna i nie potrzeba do niej tyle odwagi.
Zastanów się Mała, czy chcesz być w związku z osobą, która ma takie podejście do życia i traktuje cyberseks jako sposób na zabicie nudy.
Pozdrawiam i trzymaj się dziewczyno smile

Nie,nie chcę być z osobą,która uprawia cybersex w celu zabicia nudy.Tego jestem pewna.
Po prostu chciałam się wygadać,boli mnie to ,że to były nasze początki,wtedy motylki latały,ludzie mówili ,że już dawno nie widzieli tak zakochanej pary,że mnie nie poznają,sama siebie nie poznawałam jemu też to mowili(to był nasz peirwszy powazny zwiazek z dwoch stron),nasz pierwszy raz początki sexu,a On właśnie wtedy to robił  i to mnie najbarziej boli.W sumei to z tym nie moge sobie poradzić,predzej juz znioslabym pocalunek na imprezie czy cos takiego.

5

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Nikt mi nic juz nie doradzi?

6

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Powiem tylko tyle..my kobiety miłość utożsamiamy z seksem....faceci niekoniecznie. Młodzi mężczyźni mają duże zapotrzebowanie na seks. Jeżeli jest to dla ciebie problem nie do przeskoczenia to trudno.
Ale jeśli on twierdzi,że nie wiedział,że cię rani to może tak było? Jeśli zależy ci na nim może porozmawiaj z nim o tym spokojnie,bez gniewu. Zrobisz jak uważasz.....niestety zakochanie to nie jest stan stały.

7

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

hej coraz więcej facetów zdradza przez internet i trzeba temu się sprzeciwiać bo jeśli ktoś kocha to nie potrzebne inne dziwne wrażenia a seks to nie wszystko to emocja na chwile a w związku potrzeba też czegoś więcej a nie dziecinnego zachowania  faceci myślą że jak flirtują bądź uprawiają  seks wirtualny to nie zdrada tylko zdradą jest również to że coś co jest przeznaczone dla pary dzieli się między innych
jak długo on był w takim transie może niech idzie do psychologa

8 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-07-27 17:11:50)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Dobra rada: Kopnij go w tyłek - im szybciej tym lepiej.

Ja miałam narzeczonego, 3lata, mieszkalismy razem i co? Też lubił poflirtować z panienkami z neta. Zawsze się wykręcał, że to żarty, że przecież nawet ich na oczy nie widział, itd, itp. I w końcu umówił się z jakąś panienką z drugiego końca Polski, przywiózł ją do naszego mieszkania (mnie wtedy nie było bo wyjechałam) i wybzykał w naszym łóżku - tym razem realnie.

Choć tak naprawdę czym się różni e-zdrada od real zdrady? Boli tak samo mocno, bo partner wchodzi w strefę intymną z inną osobą.

Ja wybaczałam e-romansiki (oczywiście odbiło się to na mnie paranoją - dzwięk sms'a wywoływał u mnie falę stresu i chęć płaczu) i ŻAŁUJĘ JAK CHOLERA!!! Powinnam go już wtedy kopnąć w tyłek. I Tobię radzę, żebyś nie popełniła mojego błędu.

EDIT:

Dodam jeszcze, że pierwszy czas po rozstaniu to była masakra dla mnie - te same myśli, że nigdy nie będę szczęśliwa i tym podobne idiotyzmy. Ale uczucie zrzucenia z siebie "ciężaru" jest bezcenne. WARTO. I patrz poznałam kogoś i jestem szczęśliwa. Można? MOŻNA. To złe samopoczucie to STAN CHWILOWY.

9 Ostatnio edytowany przez nell999 (2011-07-27 18:54:35)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
Tisha napisał/a:

Dobra rada: Kopnij go w tyłek - im szybciej tym lepiej. ....

Dodam jeszcze, że pierwszy czas po rozstaniu to była masakra dla mnie - te same myśli, że nigdy nie będę szczęśliwa i tym podobne idiotyzmy. Ale uczucie zrzucenia z siebie "ciężaru" jest bezcenne. WARTO. I patrz poznałam kogoś i jestem szczęśliwa. Można? MOŻNA. To złe samopoczucie to STAN CHWILOWY.

Zgadzam sie tu z Tisha - za drzwi i kopa wink
A gdy mina te pierwsze tygodnie - wiem ze najgorsze - poczujesz ulge... Ulge wlasciwie poczujesz natychmiast - po co byc z kims kto nie jest wobec Ciebie lojalny?
Tu nie ma podstaw zeby budowac trwaly zwiazek - bez lojalnosci zwiazek jest jak dom bez fundamentow. Runie, wczesniej czy pozniej ale runie.
3maj sie smile

10 Ostatnio edytowany przez mała199002 (2011-07-27 18:52:09)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Dzięki dziewczyny za odpowiedzi.
To było tak,że on to robił jak zaczęliśmy w sumie seks uprawiać.jestesmy razem 2,5 roku,a on to robil głownie od 0,5-1,5 roku naszego zwiazku.Na pewno mu nie mogło brakować seksu,bo to ja byłam stroną bardziej temperamentną,czasem miałam wrażenie ,że go ,,zajeżdżam" wręcz.Potem mi libido opadło ok rok temu ,a on przestal to robic,lub robil bardzo rzadko.
Kurde,nie boli rozstanie,nie boli to ,że tak nawet by zrobił np teraz czy kiedyś,jak by nam się nie układało, boli to ,że myślałam,że traktował mnie naprawdę poważnie właśnie wtedy ,jaką tą jedyną,jak był taki zakochany sad,a nagle dowiadujesz się,że robił takie rzeczy.

Kopnęłam Go w dupę,ale nie poczułam ulgi i wiem,że to bardzo źle.
CHCIAŁABYM SZYBKO ZAPOMNIEĆ sad i BARDZO SIE BOJE ZE TO NIE BEDZIE STAN CHWILOWY,A PRZERODZI SIE  W PARANOJE JAKAS ROZPAMIETYWANIE GO I TEGO CO MI ZROBIŁ.
BARDZO SIE ZAANGAZOWALAM W TEN ZWIAZEK I naprawdę kocham.

11 Ostatnio edytowany przez wenus123 (2011-07-27 19:04:09)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Ehh.. wiem jak jest Ci ciężko i że nie jest łatwo hmm Jestem w podobnej sytuacji, i to jakaś paranoja - od roku.. i sama siebie nie rozumiem. Mój były flirtował z innymi dziewczynami przez internet i smsował, po czym mówił, że to żaden flirt - to tylko koleżanki. Ale jeśli przychodzi co do czego i sprawdzałam te wiadomości to widziałam co pisał.. tak się nie pisze z koleżankami hmm
Najlepsze jest, że rozstaliśmy się rok temu i od tego czasu są jakieś powroty - po czym znowu jest to samo, czułam gorączkę jak przychodziłam do niego, a on pochował telefony, wyłączał gg.. wierzyłam, że jednak mu zależy.. zawodziłam się..znowu rozstania powroty to samo w kółko.. teraz wyjechał - rozstaliśmy się - wraca za 2 miesiące, i pisze do mnie że tęskni, brakuje mu mnie, chciałby żeby przy nim była..żebym przyjechała czemu on nie da mi spokoju sad Niech pisze do innych dziewczyn. Jest ogromnym egoistą, więc niech teraz będąc tam zajmie się sobą.. Ja chce się wyleczyć z tej toksycznej miłości..
Radzę Ci odpuść sobie.. żebyś nie skończyła tak jak ja sad(

12

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
mała199002 napisał/a:

Dzięki dziewczyny za odpowiedzi.
To było tak,że on to robił jak zaczęliśmy w sumie seks uprawiać.jestesmy razem 2,5 roku,a on to robil głownie od 0,5-1,5 roku naszego zwiazku.Na pewno mu nie mogło brakować seksu,bo to ja byłam stroną bardziej temperamentną,czasem miałam wrażenie ,że go ,,zajeżdżam" wręcz.Potem mi libido opadło ok rok temu ,a on przestal to robic,lub robil bardzo rzadko.
Kurde,nie boli rozstanie,nie boli to ,że tak nawet by zrobił np teraz czy kiedyś,jak by nam się nie układało, boli to ,że myślałam,że traktował mnie naprawdę poważnie właśnie wtedy ,jaką tą jedyną,jak był taki zakochany sad,a nagle dowiadujesz się,że robił takie rzeczy.

Kopnęłam Go w dupę,ale nie poczułam ulgi i wiem,że to bardzo źle.
CHCIAŁABYM SZYBKO ZAPOMNIEĆ sad i BARDZO SIE BOJE ZE TO NIE BEDZIE STAN CHWILOWY,A PRZERODZI SIE  W PARANOJE JAKAS ROZPAMIETYWANIE GO I TEGO CO MI ZROBIŁ.
BARDZO SIE ZAANGAZOWALAM W TEN ZWIAZEK I naprawdę kocham.

Dziewczyno tylko się nie obwiniaj o spadek libido. To co - on ma prawo na skok w bok bo nie masz ochoty codziennie na seks? Bez takich.

Ulga nie przyjdzie od razu, swoje trzeba pocierpieć. Uwierz mi ja też kochałam, ba! Ślub był w planach. Tyle lat razem wspólnego bycia i mieszkania. I cieszę się, że straciłam 3 lata, a nie 13, albo 30.

13

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

odpusc sobie, na swiece sa tysiace facetow, ja rowniez niedawano rozstalem sie z dziewczyna, bylem z nia krocej bo blisko rok, ale wydaje mi sie ze czulem sie rownie zle... u mnie jeszcze doszlo poczucie winy, ze nie spelnilem jej oczekiwan jako chlopak (to ona mnie rzucila) ale wyleczylem sie odkrywajac ze jeszcze przed rozstaniem szukala sobie nowego faceta na portalu spolecznosciowym... jest mi lepiej a bedzie pewnie zupelnie dobrze smile czas zawsze leczy rany

14

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
Tisha napisał/a:

Dziewczyno tylko się nie obwiniaj o spadek libido. To co - on ma prawo na skok w bok bo nie masz ochoty codziennie na seks? Bez takich.

Ulga nie przyjdzie od razu, swoje trzeba pocierpieć. Uwierz mi ja też kochałam, ba! Ślub był w planach. Tyle lat razem wspólnego bycia i mieszkania. I cieszę się, że straciłam 3 lata, a nie 13, albo 30.

No właśnie jak mi się libido obniżyło ,to on to przestał robić i tego właśnie za jasną cholerę nie mogę pojąć,a robił to jak często uprawialiśmy seks.

Boli jak cholera.Nie podoba mi się w jaki sposób to zakończyłam,powiedziałam mu,że nie chcę go więcej widzieć,że jest dwulicowym palantem,jak powiedział,że robił to z nudów.Do tego te jego płacze,schudł z 8 kg  w ciągu miesiąca,od kiedy się dowiedziałam,a przez 2 lata nie mógł nic zrzucić.Kurde,no nie sądziłam,że związek z kimś byłam naprawdę szczęśliwa,skończy się w takich okolicznościach,mnie skrzywdziło to przede wszystkim,ale nie tylko mnie.ale jak widzę nie jestem jedyna na tym forum,a i gorsze przypadki ludzie mają,naprawdę mi ich szkoda sad.Zdrady nigdy nie zrozumiem,i bałam sie jej najbardziej ze wszystkiego,a tu proszę.

15

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Kochana, nie daj się podejść na jego płacze. To normalne, że poczuł stratę i powie/zrobi wszystko, żeby Cię odzyskać. A jak znów poczuje grunt pod nogami to hulaj dusza. Ja bym tego może nawet nie wiązała tak mocno, z tym Twoim libido, a potraktowałabym to jako okres przestoju, albo wegetacji, oczywiście chwilowej. Bo jak nie miał oporów będąc z Tobą, żeby Cię zdradzić (tak, nazywajmy rzeczy po imieniu) to nie będzie miał oporów, żeby to powtórzyć.

Z moim ex narzeczonym jest to samo. Ja wiem, że kolejna jego kobieta też będzie miała z nim ciężko, bo on lubi romansować i flirtować i jak znudzi mu sie obecna laska to zacznie sie za innymi rozglądać a w dzisiejszych czasach znaleźć sobie kogoś to żaden problem, odpalasz byle jakiego czata i jazda.

16

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
Tisha napisał/a:

Kochana, nie daj się podejść na jego płacze. To normalne, że poczuł stratę i powie/zrobi wszystko, żeby Cię odzyskać. A jak znów poczuje grunt pod nogami to hulaj dusza. Ja bym tego może nawet nie wiązała tak mocno, z tym Twoim libido, a potraktowałabym to jako okres przestoju, albo wegetacji, oczywiście chwilowej. Bo jak nie miał oporów będąc z Tobą, żeby Cię zdradzić (tak, nazywajmy rzeczy po imieniu) to nie będzie miał oporów, żeby to powtórzyć.

Z moim ex narzeczonym jest to samo. Ja wiem, że kolejna jego kobieta też będzie miała z nim ciężko, bo on lubi romansować i flirtować i jak znudzi mu sie obecna laska to zacznie sie za innymi rozglądać a w dzisiejszych czasach znaleźć sobie kogoś to żaden problem, odpalasz byle jakiego czata i jazda.

Wiem,czuję się taka oszukana,nigdy nie był typem flirciarza, czy też podrywacza właśnie.Aj,boję się,że stracę wiarę w siebie i ludzi po tym wszytskim,ale postaram się

17

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

witam

i ja mam cos do powiedzenia w tym temacie.
A raczej szukam wsparcia i w pewnym sensie potwierdzenia,ze robie dobrze

Jestesmy mlodym malzenstwem z dwojka malych dzieciaczkow.
Przez pewien okres bylo dobrze, ukladalo nam sie w zwiazku,w seksie.Zakochani...
Pojawilo sie pierwsze dziecko.Powoli cos zaczelo zgrzytac, ale nie bylo zle.
Potem zaczely sie klotnie, wiele klotni, padlo bardzo duzo nieprzyjemnych slow najpierw z mojej strony. Mowilam mu wtedy w klotniach wiele raniacych rzeczy.Wytrzymywal.Potem i z jego ust zaczelam slyszec wiele nieprzyjemnych rzeczy.
I wtedy... odnajduje gg,serwisy randkowe, pisze,ze bedzie mial tydzien bez zony,ze moze sie zabawic,kogos poznac, pisal na skype z kamerka,lub ogladal.Swiat mi sie zawalil.
Zrobilam awanture, potem rozmowa,obiecywanie.Kochalam dalej mimo wszystko, on chyba tez.W sumie od naszego poznania nie bylo dnia,zebym nie uslyszala,ze mnie kocha (kilka razy dziennie) Twierdzil,ze nic to dla niego nie znaczylo.Ze glupie pisanie przez internet.W sumie to chyba nawet chcial zebym sie dowiedziala (wystarczylo otworzyc jego gg, bez hasla, nigdy nie bronilismy sobie dostepu do takich rzeczy)

Zdecydowalismy sie na danie sobie szansy.Raz bylo ok,a innym razem tragedia, klotnia za klotnia, pretensje, wypominanie (z mojej strony tego co zrobil).W seksie tez wszystko sie walilo. Ale wciaz sie kochalismy, w miedzyczasie zaszlam w ciaze (wiem,moze niemadre z naszej strony,ale nie zaluje) po ok.4 miesiacach  zaczelam zauwazac pierwsze oznaki,ze znow cos sie dzieje. Ale bardziej chyba skupialam sie na sobie,dziecku i ciazy, znow klotnie za klotnia (tak,przyznam,ze czesto z mojej strony).
Niedawno dowiedzialam sie,ze znow pisze.Kilka serwisow randkowych,maile,skype itd. czytalam, pisze,ze ma zone,dzieci, ale ze jest zmeczony psichicznie, bo wciaz sa klotnie. Cybersex, umawianie sie (choc glownie cybersex,a do zadnego spotkania nie doszlo).
Poza tym jest w domu, dba o mnie i o dzieci.Nie wychodzi z kumplami, nie chodzi na imprezy itd. Ale to boli, bardzo boli.
Byl zal, krzyk, potem rozmowa. Znow obiecal,ze sie nie powtorzy (choc nie, on obiecal,ze jesli nasze malzenstwo przestanie wygladac jak pole bitwy i wroci sex to wiecej tego nie zrobi). Twierdzi,ze kocha,ze mu zalezy a to,ze sobie pisal to nic nie znaczylo dla niego, wie ,ze mnie zranil i przeprasza,ale ze to byla odskocznia i ze tam przynajmniej laska rozbierala sie i robila przed kamerka to co chcial.A w domu od dluzszego czasu musial sam sobie radzic.... twierdzi,ze ja mam do niego obrzydzenie po tej wczesniejszej akcji (przyznam,czasem tak, choc nie zawsze). Pisze wiele o sexie,ale juz na poczatku zwiazku oboje przyznalismy,ze sex w zwiazku jest dla nas wazny.
Chce byc ze mna,obiecal,ze jak znow bedzie chcial pisac bo bedzie widzial,ze nic z tego nie bedzie to mi to powie (wierzyc?)
wiem,ze kocha i ze mu zalezy. Mowi,ze jak sie nie klocimy i w sexie sie nam uklada to on nie ma po co szukac innej bo to ja jestem ta jedyna i pasuje mu pod kazym wzgledem..Ja nie wiem co robic. Kocham (choc czasem nienawidze). nie chce zyc bez niego,ale niewiem czy bede potrafila mu tego nie wypominac (a jesli ten zwiazek ma przetrwac to wiem,ze wypominac nie moge)
Wydaje mi sie,ze cos z tego moze byc. Kochamy sie oboje,ale gdzies sie w tym wszystkim poglubilismy, ostatnio nie potrafilismy ze soba w ogole rozmawiac,a jesli nawet zaczynalismy to bardziej mozna to bylo nazwac warczeniem niz rozmowa)
Mamy dwoje malych dzieci wiec moze warto dac szanse?Tym bardziej,ze nasze uczucie jeszcze calkiem nie wygaslo?
Tylko jak zapomniec,a moze raczej jak nie wypominac, nie sprawdzac , nie podejrzewac.?

18

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Czyli w skrócie: jak jest dobrze to jesteś tą jedyną, a jak jest źle to wchodzi na czata i ogląda rozbierające się przed nim panny?

Zajebiście po prostu.

19

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
Tisha napisał/a:

Czyli w skrócie: jak jest dobrze to jesteś tą jedyną, a jak jest źle to wchodzi na czata i ogląda rozbierające się przed nim panny?

Zajebiście po prostu.

Dokładnie, tragedia i nie ma co liczyć na zmianę takiej osoby.

20 Ostatnio edytowany przez agusia84 (2011-07-28 19:42:02)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
Tisha napisał/a:

Czyli w skrócie: jak jest dobrze to jesteś tą jedyną, a jak jest źle to wchodzi na czata i ogląda rozbierające się przed nim panny?

Zajebiście po prostu.

no nie do konca tak.

Choc zaznaczam- nie usprawiedliwiam go.
Zrobic co zrobil, boli, swieza sprawa.Nie wiem czy dobrze robie dajac temu zwiazkowi szanse.Pierwszym razem trwalo to jakis tydzien. Potem ponad rok nic,tym razem pisal troche dluzej zanim wyciagnelam wszystko co wiem.

I nie jest tak,ze jestem ta jedyna jak jest dobrze, przez caly zwiazek twierdzi,ze mnie kocha,ze mu zalezy,ze jestem ta jedyna. Pokazuje to caly czas (tak,a ostatnio na boku pisal z panienkami)
Nigdy kochac mnie nie przestal, twierdzi,ze mial dosyc, nie zastanawial sie i robil to co robil.Nie odszedl bo kocha.
Zrobil zle, to napewno. Nie wiem co bedzie dalej i jak bedzie. Nie mam pewnosci (oprocz jego obiecywania,przyrzekania itd) ze sie nie powtorzy.
Tylko zastanawiam sie czy warto dac szanse?
Tak,kocham go, wierze,ze on kocha mnie.
Wie,jaka jestem i ze latwo nie bedzie.Wie,ze wiele razy wyciagne to co zrobil,wie,ze to on ma naprawiac ten zwiazek i to on ma sie starac.
Miotaja mna rozne uczucia.Raz pakuje walizki,raz placze,a raz chce to wszystko poskladac do kupy.

I nie pisze tu po to,zeby uslyszec 'glupia jestes, kopnij go w dupe'
jesli ktos tak uwaza,ze nie ma sensu tego ratowac i,ze napewno nic z tego nie bedzie to chcialabym uslyszec sensowne argumenty i to samo jesli ktos uwaza ,ze warto dac szanse.

No i czy wiele z 'was' nie wybacza zdrad fizycznych, skokow w bok, romansow? wiec czy ogladanie panienek na internecie i pisanie maili ' ladna jestes, popiszemy' i inne badziewia jest gorsze? czy zdradzajac fizycznie mozna liczyc na szanse,a piszac na kompie juz nie?
jesli tak uwazacie to dlaczego?

21

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

A co to tak naprawdę za różnica czy facet akurat uprawia realny, namacalny seks czy ogląda rozbierającą się dla niego panienkę i opowiada/opisuje jej co by z nią robił? W jednym i w drugim przypadku żonę ma w nosie, a koncentruje się wyłącznie na innej kobiecie w sposób intymny.

Ja jestem przeciw zdradzie jako, że sama jej doświadczyłam i odeszłam.
Jeśli chcesz zostać to Twój wybór, tylko musisz się liczyć z syndromem "dozorcy", czyli strachem przed kolejną zdradą, nadpobudliwą wyobraźnią, która przynosi wiele scenariuszy. Może będziesz się z nim kochać, a w głowie będą roić Ci się myśli, czy on jest teraz z Tobą w tym akcie czy z jakąś inną. Możesz mieć manię kontrolowania go i różnych paranoi.

Jeśli kochasz, jeśli chcesz dać szansę, jeśli jemu też zależy to nikt Cię przed tym nie powstrzyma przecież smile Ale niestety gotowego przepisu na życie po takiej sytuacji też nikt Ci nie poda. Ja odeszłam od narzeczonego który zdradzał i wirtualnie i realnie i uważam to za świetną decyzję. Ty możesz wybaczyć i odczuwać radość z tego faktu. Nikt za Ciebie przecież decyzji nie podejmie.

22

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Dziekuje za Twoja opinie.

Narazie powiedzialam,ze sprobuje, choc nie obiecuje ,ze cos z tego bedzie.
Bo wciaz boli i bardzo chcialabym zrozumiec,dlaczego.

Choc moze wiem?
niestety nie moge (a moze nie niestety?) powiedziec,ze bylam dobra i kochajaca zona, ze sie nie spodziewalam i ze nie mial prawa....
Gdyby on mnie traktowal tak jak ja jego, to bym odeszla. Jego wina lezy w tym,ze zamiast odejsc to poszukal pocieszenia w internecie.
Klocilam sie z nim, robilam mu awantury, wypominalam wszystko co nagorsze, wyzywalam sie na nim,codziennie mialam do niego o cos pretensje.O to,ze byl w pracy,o to ze w niej nie byl, o to,ze musze z nim ogladac filmy wieczorem a kolejnym razem,ze filmu ze mna obejrzec nie chce.I tak w kolko,dzien po dniu.Rano pretensje, w dzien pretensje, wieczorem pretensje.
Jest spokojnym czlowiekiem,przy klotni ' o nic' zdarzalo sie,ze wychodzil do innego pokoju,zeby sie uspokoic i nie klocic, szlam za nim z kolejna porcja pretensji....
Z dwa razy na tydzien slyszal ode mnie ze odchodze, ze wezmiemy rozwod,ze to nie ma sensu.
Czy moge powiedziec,ze sie nie spodziewalam i,ze mogl odejsc lub powiedziec mi,ze jest ze i jesli sie nie zmieni to bedzie szukal w necie pocieszenia? mowil.... od dluzszego czasu prosil,zebym sie z nim tyle nie klocila,ze mecza go ciagle pretensje z mojej strony.Ze kocha,zalezy u na mnie ale nie ma juz sily.Potem mowil w zlosci,czy klotni,ze jesli wciaz go bede trula  i klocila sie z nim to nie bedzie dobrze,ze zobacze ze i on potrafi byc niemily,ze w koncu tego nie wytrzyma...
Wiec czy moge powiedziec,ze nie wiedziaam,ze tak to sie skonczy?nie moge. wiedzialam choc chcialam wierzyc ze on wszystko przetrzyma.
Dla dzieci jest wspanialy, o mnie dba.
Zadnej z 'kolezanek' nigdy nie napisal,ze mu na niej zalezy czy ze kocha. nigdy nie napisal,ze odejdzie od zony lub ze mnie nie kocha.jedyne co raz napisal to to ,ze go czesto mecze psychicznie i juz nie daje rady.

Wiec czy widzac swoja wine, widzac,ze to nie tylko on rozwalal nasze malzenstwo, moge tak po prostu odejsc i nie dac nam szansy?
Kocham i jestem kochana.Zrobil swinstwo.
Wczoraj zapytalam go o to co jedna z was wyzej napisala.Czy to ma byc tak,ze jestem jedyna jak jest dobrze,a jak nie to bedzie dalej robil to co robil.
Powiedzial,ze to nie tak.Ze bylam i bede ta jedyna,ze tylko mnie kocha i ze mna chce byc.Wie,ze beda gorsze chwile, klotnie.I ze oczekuje tylko tego,zeby te klotnie nie byly tak czesto jak dotchczas,czyli codziennie.Zeby mogl miec troche spokoju w domu.
Nie oczekuje (i nigdy nie oczekiwal),ze w domu bedzie blyszczalo,obiad na stole i uprane i uprasowane gacie.
Nie ma obiadu?zje kanapki.Nie uprane,wrzuci sam.itp.

Z jego strony bylo to swinstwo,ale czy ja w takiej sytuacji postapilabym inaczej?
jestem bardzo wybuchowa osoba, dzialam pod wplywem impulsu....
on twierdzi,ze zdrady nie uznaje (ma powody do tego) ja tez nie.Problem tkwi w tym,ze on nie uwaza tego za zdrade.... uwaza,ze skoro nic go nie laczylo, nie spotkal sie, nie dotknal nie pocalowal to nie byla zdrada.
Choc rozumie teraz,ze ja uwazam inaczej, ze zrobil zle i mnie bardzo zranil.

Nie uwazam ,ze jest niewinny,ze to bylo dobre. Ale wiem,ze ja mialam w to swoj wklad. Nie bylam dobr zona, partnerka.
Od dawna nie trakowalam go tak,jak powinnam traktowac kogos kogo kocham. Ale nie myslalam nad tym, dopoki prawie tego nie stracilam.

Wiec moze ktos to uznac jako bronienie kogos kto nie byl w porzadku. A ja po prostu chcialam napisac,ze to nie jest tak,ze bylo ok ,a on potrzebowal zabawy.Bylo zle, bardzo zle. Sm twierdzl (jeszcze przed tym co sie stalo),ze od nikogo nigdy nie uslyszal tylu przykrych slow.

Wiec tak, probuje ,odudowac to ,co razem zniszylismy.Wiem,ze mam podstawy na ktorych moge to zrobic.Czy sie uda? nie mam pojecia, nie wiem co bedzie.Wiem,ze oboje chcemy dac sobie szanse i oboje obiecujemy starac sie o to,zeby bylo dobrze.

Wiem,ze moze za jakis czas napisze,ze to byl blad,ze nic z tego nie wyszlo.Ale jesli nie sprobuje to wiem,ze do konca zycia bede zalowac ,ze nie dalam szansy i do konca zycia bede sie zastanawiac 'co by bylo gdyby...'
I szczerze mowiac,nie wiem komu bardziej nie ufam, jem czy sobie.Bo znajac siebie nie wiem czy potrafie dac mu ten spokoj, zycie bez ciaglych awantur i pretensji o byle g..... wiem,ze jesli cos z tego ma byc to ooje musimy pewne rzeczy zmienic i bardzo bardzo sie starac.

23

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
agusia84 napisał/a:

Dziekuje za Twoja opinie.

Narazie powiedzialam,ze sprobuje, choc nie obiecuje ,ze cos z tego bedzie.
Bo wciaz boli i bardzo chcialabym zrozumiec,dlaczego.

Choc moze wiem?
niestety nie moge (a moze nie niestety?) powiedziec,ze bylam dobra i kochajaca zona, ze sie nie spodziewalam i ze nie mial prawa....
Gdyby on mnie traktowal tak jak ja jego, to bym odeszla. Jego wina lezy w tym,ze zamiast odejsc to poszukal pocieszenia w internecie.
Klocilam sie z nim, robilam mu awantury, wypominalam wszystko co nagorsze, wyzywalam sie na nim,codziennie mialam do niego o cos pretensje.O to,ze byl w pracy,o to ze w niej nie byl, o to,ze musze z nim ogladac filmy wieczorem a kolejnym razem,ze filmu ze mna obejrzec nie chce.I tak w kolko,dzien po dniu.Rano pretensje, w dzien pretensje, wieczorem pretensje.
Jest spokojnym czlowiekiem,przy klotni ' o nic' zdarzalo sie,ze wychodzil do innego pokoju,zeby sie uspokoic i nie klocic, szlam za nim z kolejna porcja pretensji....
Z dwa razy na tydzien slyszal ode mnie ze odchodze, ze wezmiemy rozwod,ze to nie ma sensu.
Czy moge powiedziec,ze sie nie spodziewalam i,ze mogl odejsc lub powiedziec mi,ze jest ze i jesli sie nie zmieni to bedzie szukal w necie pocieszenia? mowil.... od dluzszego czasu prosil,zebym sie z nim tyle nie klocila,ze mecza go ciagle pretensje z mojej strony.Ze kocha,zalezy u na mnie ale nie ma juz sily.Potem mowil w zlosci,czy klotni,ze jesli wciaz go bede trula  i klocila sie z nim to nie bedzie dobrze,ze zobacze ze i on potrafi byc niemily,ze w koncu tego nie wytrzyma...
Wiec czy moge powiedziec,ze nie wiedziaam,ze tak to sie skonczy?nie moge. wiedzialam choc chcialam wierzyc ze on wszystko przetrzyma.
Dla dzieci jest wspanialy, o mnie dba.
Zadnej z 'kolezanek' nigdy nie napisal,ze mu na niej zalezy czy ze kocha. nigdy nie napisal,ze odejdzie od zony lub ze mnie nie kocha.jedyne co raz napisal to to ,ze go czesto mecze psychicznie i juz nie daje rady.

Wiec czy widzac swoja wine, widzac,ze to nie tylko on rozwalal nasze malzenstwo, moge tak po prostu odejsc i nie dac nam szansy?
Kocham i jestem kochana.Zrobil swinstwo.
Wczoraj zapytalam go o to co jedna z was wyzej napisala.Czy to ma byc tak,ze jestem jedyna jak jest dobrze,a jak nie to bedzie dalej robil to co robil.
Powiedzial,ze to nie tak.Ze bylam i bede ta jedyna,ze tylko mnie kocha i ze mna chce byc.Wie,ze beda gorsze chwile, klotnie.I ze oczekuje tylko tego,zeby te klotnie nie byly tak czesto jak dotchczas,czyli codziennie.Zeby mogl miec troche spokoju w domu.
Nie oczekuje (i nigdy nie oczekiwal),ze w domu bedzie blyszczalo,obiad na stole i uprane i uprasowane gacie.
Nie ma obiadu?zje kanapki.Nie uprane,wrzuci sam.itp.

Z jego strony bylo to swinstwo,ale czy ja w takiej sytuacji postapilabym inaczej?
jestem bardzo wybuchowa osoba, dzialam pod wplywem impulsu....
on twierdzi,ze zdrady nie uznaje (ma powody do tego) ja tez nie.Problem tkwi w tym,ze on nie uwaza tego za zdrade.... uwaza,ze skoro nic go nie laczylo, nie spotkal sie, nie dotknal nie pocalowal to nie byla zdrada.
Choc rozumie teraz,ze ja uwazam inaczej, ze zrobil zle i mnie bardzo zranil.

Nie uwazam ,ze jest niewinny,ze to bylo dobre. Ale wiem,ze ja mialam w to swoj wklad. Nie bylam dobr zona, partnerka.
Od dawna nie trakowalam go tak,jak powinnam traktowac kogos kogo kocham. Ale nie myslalam nad tym, dopoki prawie tego nie stracilam.

Wiec moze ktos to uznac jako bronienie kogos kto nie byl w porzadku. A ja po prostu chcialam napisac,ze to nie jest tak,ze bylo ok ,a on potrzebowal zabawy.Bylo zle, bardzo zle. Sm twierdzl (jeszcze przed tym co sie stalo),ze od nikogo nigdy nie uslyszal tylu przykrych slow.

Wiec tak, probuje ,odudowac to ,co razem zniszylismy.Wiem,ze mam podstawy na ktorych moge to zrobic.Czy sie uda? nie mam pojecia, nie wiem co bedzie.Wiem,ze oboje chcemy dac sobie szanse i oboje obiecujemy starac sie o to,zeby bylo dobrze.

Wiem,ze moze za jakis czas napisze,ze to byl blad,ze nic z tego nie wyszlo.Ale jesli nie sprobuje to wiem,ze do konca zycia bede zalowac ,ze nie dalam szansy i do konca zycia bede sie zastanawiac 'co by bylo gdyby...'
I szczerze mowiac,nie wiem komu bardziej nie ufam, jem czy sobie.Bo znajac siebie nie wiem czy potrafie dac mu ten spokoj, zycie bez ciaglych awantur i pretensji o byle g..... wiem,ze jesli cos z tego ma byc to ooje musimy pewne rzeczy zmienic i bardzo bardzo sie starac.

A mi się wydaje, że gdyby tak było naprawdę, to to opisałabyś w pierwszym poście. Mam nadzieję, że sama wierzysz w to co napisałaś, ale dla mnie jest to tłumaczenie przed nami Twojego pana. Za chwilę się okaże, że może robić co mu się podoba, bo Ty dziś krzyknęłaś, miałaś zły humor lub byłaś chora i nie zrobiłaś obiadu. No i on w takim razie ma PRAWO do swojego drugiego życia.
To są Twoje decyzje i Twoje życie, ale przestań pisać takie bzdury, bo większość facetów żuci się szukać pocieszycielek - kłótnie i szara rzeczywistość jest w wielu małżeństwach, tylko że niektórzy starają się to naprawić, inni szukają przygód.

24

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

jak najbardziej chcialabym zeby to byla nieprawda, moglabym wtedy zrzucic wszystko tylko na niego.
Niestety taki mam charakter i wiem,ze sama nad soba musze pracowac (jesli nie w tym to w kolejnym zwiazku)
I nie uwazam,ze przez klotnie i szara rzeczywistosc facet ma prawo do zdrady.Z tym,ze ja bylam uprzedzona ,ze nie ma juz sily walczyc i przyjmowac na siebie wszystkich moich zali i rozczarowan zyciem.
I nie bronie go przed wami.Bo ma swoje wady,tak jak kazdy czlowiek. Popelnil blad,ktorego niczym usprawiedliwic nie mozna.
Pisze jedynie,ze spodziewalam sie tego,bylam uprzedzona,ze do tego dojsc moze.
W sumie to na dlugo przed tym co sie stalo, moja wlasna matka (z ktora mam dobry kontakt i wiem,ze poprze kazda moja decyzje  w tym momencie) bedac u nas przez jakis czas (taka byla potrzeba) powtarzala mi wiele razy,zebym odpuscila, ze mam dobrego meza i zebym go tak nie meczyla bo w koncu odejdzie.Powtarzala,ze nie moge winic go o wszystko, w czym nawet nie zawinil.A ja.... mloda,glupia  smialam sie,ze jak to, niemozliwe, kocha? to przetrzyma wszystkie upokorzenia z mojej strony.
I jesli ktos w to nie wierzy, nie musi. Nie bede siebie wiecej oczerniac. Wiem jak bylo i,ze swieta nie bylam. Mimo tego  wiem,z zawsze bede miala do niego zal o to co zrobil.
Postanowilam dac nam szanse.A do tego potrzeba checi obojga.
Zreszta napisalam tu nie po to,zeby ktos mnie wysmial i powiedzial,ze jestem naiwna, nie po to,zeby jego usprawiedliwiac.
A po to,ze myslalam,ze znajde tu wiele osob z podobnymi problemami, ktorzy decyzji za mnie nie podejma,ale choc w czesci zrozumieja i dodadza sily w walce o milosc.No chyba,ze juz nikt w nia nie wierzy?Czy na swiecie sa idealni mezczyzni i idealne kobiety??
Czy nie jest tak,ze kazdy w swoim zyciu popelnia bledy i nie trzeba go od razu palic na stosie.
Gdybym nie widziala w tym swojej winy (a wiedzialam co robie z tym malzenstwem od dluzszego czasu) to bym sie chyba nie zastanawiala,ale moze warto?

Wiec prosze, nie obrzucajcie mnie 'blotem' za to,ze nie widze w tym wszystkim tylko swojego bolu i cierpienia i tylko jego winy.
Nie potrzebuje dolowania,ale choc niewielkiego wsparcia i nikt nie musi mi we wszystko wierzyc, ani w to ,ze moj maz jest najlepszy ('panem' bym go nie nazwala... bo nie na tym ten zwiazek polega). Kazdy moze miec swoje zdanie,a ja zdecydowalam,ze sprobuje. Zapytacie ,wiec po co sie radze i pisze tu?Wlasnie po to,zeby nie zwariowac bo wciaz nie wiem czy dobrze robie.
A nie mam powodu,zeby pisac klamstwa, wymyslac i bronic.Bo po co?Nie znam was osobiscie i nigdy nie poznam, wiec nie mam po co udawac na forum i pisac nieprawde.

25

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Agusia,

Moj ex chlopak, jakis czas zanim mnie zdradzil w 'realu' tez ogladal dziewczyny przez internet...

Fakt wydaje mi sie, ze zaczal to robic krotko przed ta zdrada ficzyna, ale tego nie wiem. kiedys nie wylogowal sie ze skypa swojego ( a wczesniej uzywalismy wspolnego przez lata) i tam zobaczylam jakies dziewczyny dodane do skypa kontaktow gdzies z Azji czy Brazylii !!!
Fakt jak to je dodal do skypa, byl w innym kraju w pracy, ale marne to usprawiedliwienie  bo zrobil to chyba z tego co pamietam 4 tygonie po wyjezdzie za praco do innego kraju. Nigdy mu sie nie przyznalam, ze to wiem ze je ogladal, ale on szybko po tym sie zmienil.
A po 3 miesiacach od wyjazdu mnie zdradzil z dziewczyna swego najlepszego kolegi, ktory mu znalaz  tam prace.
Nie jestem facetem, trudno mi powiedziec jak  ?normalne? jest ogladanie golych bab przez internet w kamerce.
Ale juz pisanie do nich i nawiazywanie kontaktow, komplementowanie ich  to juz jest przekroczenie granic mojej tolerancji w zwiazku.
Ja na  twoim miejscu chyba zaczelabym powoli rozgladac sie za kims innym...

26

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Tak czytam wszystkich, którzy nie dają szansy temu związkowi i mam wrażenie, że nie są to opinie do konca obiektywne. Myślę, że przez wszystkich przemawia żal, złość, rozgoryczenie i brak nadziei po swoich podobnych przejściach. Ja tez przechodzę teraz trudny okres (wręcz chwile załamania), ale nie o sobie chcę tu napisać tylko dać do zrozumienia, że daleko mi w tej chwili do uczucia szczęścia i beztroski.
Powiem tak, jeśli mówisz prawdę o swoim zachowaniu i nie przejaskrawiasz tego, to absolutnie powinnaść tez wziąć na swoje barki odbudowanie Waszych złych relacji. Nie powinno się spocząć na laurach tylko dlatego, że jestem pewna uczucia drugiej osoby i wykorzystywac tego przy wyładowywaniu swoich złych nastrojów na drugiej osobie. Ta druga osoba to tez człowiek, wrażliwy, rozumny i czujący a nie maszyna która wszystko przyjmie i nic nie poczuje. Nad sobą też trzeba pracowac w związku a nie mysleć, że jak juz mnie tak kocha to mogę wszystko. Wiem co mówię, bo sama też tak sie zachowywałam jak Ty i wszystko się w moim życiu posypało.
Nie usprawiedliwiam Twojego męża, ale to taki sam słaby człowiek jak Ty czy większość z nas. Myslę, że nie przekreślaj wszystkiego, tak jak mówisz inni gorsze rzeczy wybaczają i nawet niczemu nie zawinili.
Możesz próbowac chociazby dla dzieci. Nie jest powiedziane, że Wam sie nie uda, tym bardziej, że Twój mąż daje ci wyraźnie do zrozumienia jak można to naprawić.
Trzeba spróbować, żeby potem nie mieć wątpliwości i miec czyste sumienie, że przynajmniej próbowałam.

Trzymam kciuki smile

27

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

napisałaś, że tłumaczył się m.in. że robił to z nudy.
z jakiej nudy? rutyna? nudy w samym związku? to co, zamiast coś zrobić, ruszyć, zabrać swoją dziewczynę gdzieś, posmakować nowego to gnał przed kompa i brykał sobie przy gołych laskach?
ekstra.

1. oszukiwał Cię
2. nie robił nic by te nudę zabić
3. nie liczył się z Twoimi uczuciami
4. co będzie nast razem, gdy powieje nudą? bedziesz skakać jak małpka i się starać aby tylko nie wywalił interesu przy obcych ale jakze atrakcyjnych laskach?
młoda jesteś, jak wyżej-kazdy facet lepszy od poprzedniego.
ja nie daję wam szansy, bo wiem, że ciezko Ci bedzie zaufać i kazdy mały sygnał bedzie dla Ciebie jak tykająca bomba, po co tracić czas?

28

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Akurat gdyby mąż Agusi przystawił jej rogi w realu, to bym go raczej pochwalił niż potępił. Bo aseksualnej awanturnicy potrzebny jest konkretny kop w zad, by zaczęła myśleć.

29 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-03 01:22:34)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
Lupus napisał/a:

Akurat gdyby mąż Agusi przystawił jej rogi w realu, to bym go raczej pochwalił niż potępił. Bo aseksualnej awanturnicy potrzebny jest konkretny kop w zad, by zaczęła myśleć.

Gie prawda. Duzo lepiej nawet jeśli rozmowy nie pomagają odejść, wtedy prędzej osoba może zmienić swoje postępowanie, jeśli nie chce / nie potrafi, to arive derci. Przynajmniej ja bym tak zrobiła, a nawet nie wyobrażam sobie wybaczyc zdrady, nawet jeśli wiązałoby się z tym, że źle Go traktowałam, po prostu nie.
No i ja też, nie wyobrażam sobie zdradzić, nawet jeżeli działoby się źle. Oczywiście, że taka zdrada będzie inaczej postrzegana niz zdrada, gdy żona jest dla Ciebie kochana i masz wszystko, ale zawsze są też inne rozwiązania.
A ja po prostu jestem silna, mam zasady, nie mogłabym się tak upodlić.. no i jeszcze zdradzić kogoś kogo kocham i dotykac obcego faceta....
No i zdrada to żadne wyjście, pozostanie tylko niesmak pewnie do siebie, niesmak tej osoby do Ciebie, nawet jeśli się zmieni dla Ciebie, to nie będzie Ci ufać i raczej związek się rozpadnie.
Podczas, gdy gdybyś odszedł, ona powiedzmy zmieniłaby się, to wtedy mielibyście duże szanse na odbudowanie tego .. a jak byłby koniec związku , to trudno, ale chociaż obyłoby sie bez zdrad.

30

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Truskaweczko, ale nie wszyscy są tacy jak Ty. Ja przykładowo nie mam niesmaku do siebie z powodu seksu. A Agusia, dla samej siebie, musiała w łeb dostać. Gdyby tylko odszedł, to w kolejnym związku znowu by wszystko zatruwała awanturnictwem. A tak dowiedziała się, że nie jest pępkiem świata i ktoś może tak się odwinąć, że jej w pięty pójdzie. Tak to już jest, jak zaczynasz wojować, to się musisz liczyć z tym, że w pysk dostaniesz.

31 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-03 01:39:53)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Wiem, że nie każdy jest taki jak ja, ale to, że żona odmawia Ci seksu nie usprawiedliwia zdrady, a na pewno nie na tyle, żeby z czystym sumieniem, to robić. To tak , jakbyś Ty specjalnie wlazł do łózka innej, żeby zemścić się, utrzeć jej noska. A nie lepiej powiedziec 'odchodzę'? Jak ktoś ma zrozumieć swoje zachowanie to i tak zrozumie bez takich głupich potyczek.
Nie mam do siebie niesmaku z powodu seksu , uprawiam seks z osobą ktorą kocham i jest mi z tym dobrze, ale tu chodzi o jakąś przyzwoitość.

32

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
truskaweczka19 napisał/a:

Wiem, że nie każdy jest taki jak ja, ale to, że żona odmawia Ci seksu nie usprawiedliwia zdrady, a na pewno nie na tyle, żeby z czystym sumieniem, to robić.

Ależ oczywiście, że usprawiedliwia. Brak seksu w związku, to jedyne co usprawiedliwia zdradę.

truskaweczka19 napisał/a:

A nie lepiej powiedziec 'odchodzę'? Jak ktoś ma zrozumieć swoje zachowanie to i tak zrozumie bez takich głupich potyczek.

Zakładasz teraz, że po 1. ten ktoś chce skończyć związek, po 2. że wszyscy ludzie mają rozum. To drugie założenie na pewno jest błędne i to w stosunku do większości ludzi.

truskaweczka19 napisał/a:

Nie mam do siebie niesmaku z powodu seksu , uprawiam seks z osobą ktorą kocham i jest mi z tym dobrze, ale tu chodzi o jakąś przyzwoitość.

Jakoś nie wiążę z seksem przyzwoitości czy nieprzyzwoitości. Seks z osobą, do której nic nie czuję, też nie wywołuje u mnie niesmaku itp.

33 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-03 01:55:08)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

A dla mnie to nie usprawiedliwia zdrady. Może jest elementem, przez który spojrzymy na delikwenta łagodniej, ale zdrady nie usprawiedliwia.
No, ale widzisz, jak Ty to widzisz. Żona nie da Ci seksu, a Ty będziesz z innymi sypiał? Typowe myślenie wielu facetów. A przecież taki związek i tak się rozpadnie. Nie lepiej więc od razu odejść ? Skoro nie układa się, jest tak beznadziejnie, nie ma jakiegoś przyciągania seksualnego, to odejdź, a nie wpychasz swojego wacka w inne.
Potrzeba seksu nie usprawiedliwia nieuczciwości.
Może uważasz to wygodne, bo tu masz żonę, uprane , ugotowane, a tu seks, ale to zwykła perfidia i nieuczciwość.
Jeżeli nie chcesz odejść, kochasz, to odejdź, przecież, jeżeli ta osoba też Cię kocha, to i tak bedziecie razem i odbudujecie związek, a jak nie, bo ona nie kocha / nie chce Cię itp , to droga wolna.
Nie wiem co tu trudnego,... ale lepiej zdradzać.. no ta...


I nie mówiłam, że w seksie jest coś nieprzyzwoitego. Nieprzyzwoite jest to, że zamiast ratować związek albo ostatecznie odejść, skoro i tak tu nic nie wskórasz wolisz iść do innej i cieszyć gębę, bo masz obok kobietę, która nic nie wie i pewnie wszystko za Ciebie zrobi , a gdzie indziej seks. A zasady to co tam.. najlepiej mieć gdzieś.

34

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Widzisz Truskaweczko, już w wątku o paniach lekkich obyczajów toczyłas podobną dyskusję i nie dogadałaś się z mążczyznami. Więc po co atakujesz wiatraki zamiast przyjąć do wiadomości jaka jest rzeczywistość? A poniekąd masz rację, gdyby mi kobiet tak "uprzyjemniała" życie jak Agusia swojemu facetowi, to możliwe jest, że przystawiłbym jej rogi dla samej satysfakcji, dla samego tego, żeby jej pokazać, że nie tylko ona może świństwa robić.

35

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Tak, masz rację, że ta dyskusja nie ma sensu. Tylko dziwne, że Ty mieniący się w innych tematach jako taki dojrzały człowiek w takiej sytuacji zachowałbyś się jak zwykły , niedojrzały gówniarz, który mści się , bo czegoś mu nie dano, bo to takie zachowanie jest.

36

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

uuuu, Truskaweczko, nerwy puszczają, po cóż te wielkie słowa? Gdybyś czytała moje posty, to byś wiedziała, że nie jestem typem chrześcijańskiej ofiary nadstawiającej drugi policzek. Jak ktoś mi robi kuku, to musi liczyć się z tym, że oddam mu to z procentem.

37

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Ostre, ale szczere.
Nadstawianie drugiego policzka, poświęcenie się na siłę - ok , złe
ale mszczenie też, nie wiesz, że mszczą się tylko ludzie słabi?
odejść od takiej osoby, zabrac manatki, kulturalnie podziękować , to jest dopiero klasa.

38

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....
truskaweczka19 napisał/a:

ale mszczenie też, nie wiesz, że mszczą się tylko ludzie słabi?

A to taki przesąd, głoszony przez tych, którzy nie mają odwagi do tego, żeby odesłać zło do nadawcy smile. Poza tym ja to - jako stary belfer - traktuję jak lekcję.

39

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Ok, dla mnie to prawda, dla Ciebie głupi przesąd, nieprawda.
Jednak taka prawda dla mnie, że mszczą się zazwyczaj, jak nie zawsze ludzie słabi, którzy są w wielkich emocjach i nie potrafią ich opanować. Dlatego zamiast odejść takie sypianie z inną dla Ciebie byłoby normalne i dobre, a dla mnie byłoby wyrazem słabości i desperacji jakiejś, brakiem jakiś elementarnych zasad moralnych i tchórzostwem np by zakończyć związek , niedojrzałością do związku.
Dla mnie właśnie odejście pokazałoby klasę, że mimo wielkich nagromadzonych emocji nie mszczę się. To jest dla mnie wyraz siły. To, że zachowuje się jak cywilizowany człowiek i nie zniżam się do poziomu tej drugiej osoby, że jestem ponad to.

40

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Truskaweczko, emocje trzeba odreagować, bo to zdrowo. To nawet psycholog Ci powie, że duszenie emocji w sobie może się źle skończyć. A poza tym, ja jestem Lupus, a nie Homo smile

41 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-03 02:33:39)

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Tak, ale uwierz mi, że emocje można odreagować w inny sposób, a zemsta naprawdę jest zniżaniem się do poziomu tej osoby.
Poza tym, zemsta nic dobrego nie daje, może satysfakcję na chwilę, lecz potem pewnie znów i znów bęziesz chciał dokopać tej osobie czy innej i będziesz w pętlach tej zemsty, to nie jest właśnie zdrowe.
A jeżeli nie mścisz się, potrafisz inaczej odreagować , to tym lepiej dla Ciebie.

42

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

To nie zwij tego "zemsta" lecz "samoobrona". I już jest inaczej smile

43

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Nazewnictwo nic nie zmieni, nadal pozostanie to dla mnie złe i nic nie da , będzie tylko zniżaniem się do poziomu drugiej osoby.
Dobranoc.

44

Odp: Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

coraz wiecej osób zdradza w internecie ale to wirtualne zdrady wiec sa bezpieczne ani ciazy z tego nie bedzie ani chorób sie nie nabawia ostatnio kilka zdrad widziałem

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Internetowe ,,zdrady", rozstanie....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024