Co mam zrobić z moim zranionym sercem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Całe życie powtarzałam, że jeden raz wybaczę. Byliśmy naprawdę szczęśliwym małżeństwem jesteśmy 7 lat po ślubie i mamy 2 śliczne córeczki. Zawsze razem świata nie widzieliśmy poza sobą. Nie narzekaliśmy na sex. Aż tu nagle stało się, pod koniec maja tego roku dowiedziałam się że mnie zdradził z babką o rok ode mnie młodszą, sklepową ze spożywczaka, który stoi na mojej działce przed moim domem, ona też ma męża i 2 córki jedna z nich chodzi z moją starszą córcią do zerówki. A bzyknęli się ze sobą w marcu, żałosna że właśnie w tym sklepie i po wszystkim wrócił do domu jak gdyby nigdy nic (bo nie zauważyłam nic niepokojącego).
Między marcem (kiedy to się stało) a majem (gdy się dowiedziałam) zaczęło się stopniowo psuć miedzy nami, Zaczął być bardziej zazdrosny, po pewnym czasie zaczął mi nawet wmawiać że go zdradziłam, ale on wie że się nie przyznam. Moje życie powoli zamieniało się w koszmar. Gdy zwykle cieszyłam się z powrotów do domu, nagle przestałam. A było coraz gorzej i gorzej bo zaczął nawet pić. W złości to nawet było 2 tygodnie przed tym gdy prawda wyszła na jaw wykrzyczałam mu, że skoro on mnie podejrzewa, a ja wiem że nic złego nie zrobiłam to pewnie on ma coś na sumieniu i że pewnie jest to ta sklepowa - zaprzeczył. Telefon nosił ciągle przy sobie, a gdy się zbliżałam nagle przestawał rozmawiać lub pisać sms-y. Kiedyś zauważyłam nazwę osoby do której pisał, zapamiętałam. Noc przed tym gdy wszystko wyszło on zasnął pijany a ja w szle rozpaczy sprawdziłam jego telefon. Siadłam jak zamurowana smsy wykasowane, ogólnie telefon czysty jak łza, ale... mnie co do techniki to raczej nikt nie zażyje i wiem gdzie czego szukać... w pamięci telefonu zostały sms-y mimo że się je wykasował (one będą dopóki nie padnie bateria). A tam ...jesteś czarujący..., ...jak to im powiedzieć..., ...może nie mówmy..., ja już nie potrafię z tym żyć... i takie tam. A mnie zamurowało, już wiedziałam, że moje słowa wypowiedziane w złości były prawdą. Nie wytrzymałam. Z jego telefonu wysłałam 2 smsy pierwszy "co robisz?" po pewnym czasie drugi "odpisz" potem zadzwoniłam 2 lub 3 razy, a po chwili kilka połączeń z mojego telefonu.
Zadziałał mój plan, przestraszyła się. Rano przed pracą obudziła swojego męża i do wszystkiego się przyznała bo myślała że mój mąż pod wpływem alkoholu przyznał się mi do wszystkiego. O 6.30 w moich drzwiach stanął jej mąż i powiedział, że mamy rogi, ale on nie musiał na dobrą sprawę nic mówić sam fakt, że przyszedł wystarczył żeby się potwierdziły moje największe obawy.
Jak stałam tak się odwróciłam i poszłam do pokoju gdzie spał mój mąż, pamiętam tylko fragmenty tego co się stało biłam go jak opętana wyzywałam od najgorszych a on jak leżał tak wstał i powiedział bij, bij.
Potem wyszedł przesiedział cały dzień w garażu, nie poszedł wcale do pracy, poszłam do niego powiedziałam że pora porozmawiać, że przecież mówiła że do mnie można przyjść ze wszystkim, że obiecywaliśmy sobie szczerość, że jeżeli pokaże że jest wart drugiej szansy to ją dostanie. Mówił, że to była chwila, że był trzeźwy i nie umie wytłumaczyć dlaczego tak się stało, że złamał swoje zasady, że pił bo nie umiał sobie z tym poradzić bał się powiedzieć bo myślał że zabiorę dzieci i odejdę. Przeprosił. Dałam szansę. Chciałam to ratować dla dzieci, dla uczucia którym go darzyłam mimo tego co się stało.
Myślałam będzie dobrze damy radę bo oboje chcemy to posklejać. Ale on sobie z tym nie radził. Średnio raz w tygodniu, może rzadziej dochodziło do jakichś spięć, niedomówień. Do sprawy nie wracaliśmy o doszłam do wniosku, że rozdrapywanie tego nie przyniesie nam nic dobrego. Mimo spięć byłam przekonana że idzie ku dobremu. Nagle zorientowałam się że nadal do niej pisze. W ułamku sekundy zapomniałam że mam dzieci że mam dla kogo żyć i targnęłam się na swoje życie. Wtedy myślałam, że już dłużej tego nie zniosę, że już nie mam sił, że chcę zniknąć. To była najgłupsza decyzja w moim życiu, teraz to wiem zachowałam się jak cholerna egoistka, nie pomyślałam o dzieciach, a teraz gdy na nie patrzę to wciąż myślę że ominęły by mnie najpiękniejsze chwile (potem się okazało że nic wielkiego w tym nie było, tylko pytania jak sytuacja w twoje rodzinie).
Dzisiaj właśnie moja młodsza córeczka obchodzi roczek.
Po 2 tygodniach od tej mojej głupoty kolejne schody. Już do niej nie pisał i nie dzwonił. Poprosił żebym na jakiś czas pojechała z dziećmi do moich rodziców, a gdy powiedziałam, że jeżeli tam pojadę to nigdy nie wrócę i że jednak zostanę, że damy radę razem. Wyjechał z tekstem, że mnie szanuje, że należy mi się prawda, że on ją kocha. Miałam już tego dosyć, poszłam do niej, rozmawiałyśmy, mówiła że to niemożliwe, że to był tylko raz, a nie jakiś romans, że tylko się zaprzyjaźnili zaczęli się sobie zwierzać i stało się. Na następny dzień przeprosił, powiedział że to nie prawda że chciał zostać sam, że sobie z tym nie radzi, że boi się że zechcę się zemścić i zrobię to samo. Od momentu gdy się o wszystkim dowiedziałam miałam pod kontrolą jego telefon, powoli zaczęłam się wpędzać w jakąś paranoję, nie mówiąc mu o niczym wyliczałam co do minuty czas jaki spędza w sklepie (mimo że trwało to naprawdę chwilę), gdy jechał do pracy patrzyłam czy staje przy sklepie, czy patrzy w jego stronę. Między nami zaczęło się naprawdę układać wszystko wracało do normy, ale we mnie paranoja narastała coraz bardziej. W zeszłym tygodniu poszliśmy razem do sklepu niby wszystko normalnie, szlag mnie trafiał gdy zażartował sobie z nią jakby nigdy nic się nie stało (ale przecież o to nam chodziło, mieliśmy o wszystkim zapomnieć) byłam zła ale nic nie powiedziałam. Następnego dnia wybraliśmy się na kajaki z naszymi dziećmi oraz jego młodszym bratem i jego dziewczyną. Bawiliśmy się świetnie, nagle popadł w jakąś melancholię i już do końca dnia nie był sobą, mówił, że to przez pracę. Kolejnego dnia rodzinny grill  - każdy kto miał partnera (a tylko tacy byli) siedzieli obok siebie uśmiechnięci, przytulali się tylko nie my, ja mimo iż próbowałam go zaczepić nie dostałam powrotnego pozytywnego sygnału. Jak grill to i alkohol, wszyscy się rozeszli a ja już nie wytrzymałam i wybuchłam powiedziałam o sms-ach, o tym, że co rano widzę jak patrzy w stronę sklepu, że jak to może sobie żartować z nią po czymś takim w dodatku przy mnie, że potraktował mnie ja k koleżankę na tym grillu, że mam już tego dosyć, że się chętnie stąd wyprowadzę, a on sobie niech robi co chce z tym k...szczem, że mnie to już nie interesuje.
Powiedziałam za dużo wiem, teraz tego żałuję bo na kajakach faktycznie chodziło o pracę, a na grillu bolał go żołądek. Jest zły że go kontroluję mówił, że się naprawdę starał, ale widzi że ja się tylko wpędzam w paranoję. Dzisiaj nawet spał osobno i nie chciał słuchać że postaram się zapanować nad swoją paranoją.
Może to naprawdę nie ma sensu. Nie wiem jak to napisać ale ja na początku dawałam ogromne szanse temu związkowi z biegiem czasu szukałam dziury w całym. A teraz zamiast się cieszyć że wszystko wraca do normy doszukuję się niestworzonych rzeczy ze strachu ale to nie jest usprawiedliwienie. Cała sprawa jest bardzo świeża.
Powiedzcie co robić, jak dalej żyć, jak przestać prześladować własnego męża. Kiedy i czy jeszcze będę potrafiła mu zaufać?
Napisałam te słowa wczoraj w innym wątku, dziś przeniosłam do swojego.
Dzisiaj znowu spał osobno, a rano powiedział, że musimy ustalić kwestię finansową kto za co płaci. Co mam robić, czy jest jeszcze dla nas nadzieja?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Blanco świeża sprawa, więc wielkie emocje. Przykra sytuacja, współczuję szczerze.
Musisz się zastanowić czy naprawdę chcesz utrzymać to małżeństwo, wyobrazić sobie życie bez męża i odpowiedzieć sobie, czy to jest dla Ciebie do przyjęcia.
Ponieważ twoja zazdrość nie daje Ci spokoju proponowałabym skorzystanie z pomocy fachowca - psychologa. Sama mimo największych chęci, możesz temu nie podołać. Jeżeli się kochacie to WARTO powalczyć o rodzinę. Zażądaj wsparcia od męża w tych działaniach - w końcu to on nawywijał, więc niech współpracuje przy naprawie.
Samo się nie naprawi a wytrzeć gumką-myszką się nie da.
Życzę dużo sił i powodzenia smile

3

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Mąz cię zdradził, oszukał a to ty się starasz i walczysz o to żeby wasz związek przetrwał? Chyba cos tu sie komuś pomyliło. to on powinien to robić, a ty dajesz sobie wcisnąć jakies wyrzuty sumienia i sprawiasz, że to on czuje sie pokrzywdzony. Mnie ciągle zadziwia naiwnośc i (bez obrazy) głupota kobiet.  Pomijam fakt, że ja takiego kolesia kopneła bym w doope i wystawiła walizki za drzwi. Dzieci oki, sama je mam i kontakty oczywiście bo ojciec jest bardzo ważny i do woli ale w moim zyciu juz dla niego miejsca by nie było. A ty mu obiecujesz, ty mu tłumaczysz, ty masz wyrzuty nooo chyba coś sie wam pomyliło. Ty zdradziłaś? Dajesz sie wciągnąć w poczucie winy i pozwalasz mu zrzucić jego własna odpowiedzialnoś za to co zrobił na siebie. Przez co on czuje sie usprawiedliwiony, nie czuje sie winny i nie ponosi konsekwencji tego co zrobił. Typowe dla facetów. To on ma się starać, to on ma walczyć, to on ma ci pokazywać że jest oki w stosunku do ciebie, że można mu zaufac, że nie kręci na boku! To on ma WALCZYĆ O WASZ ZWIĄZEK!!!! a jak na razie robisz to ty i jeszcze pozwalasz mu sie tak traktowac. Niedługo zdradzi cię znowu!! bo mu na to pozwalasz i będziesz wtedy tez słyszała, że to twoja wina i to znowu ty będziesz walczyła o związek, a on będzie się czuł jak pokrzywdzony. Sama dajesz mu usprawiedliwienie.

4

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Dziękuję Anhedonia. Aż mi się łza w oku zakręciła.

5

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Nie ma za co smile
Wielka praca przed Wami i trudna.
Ja nie lubię takich radykalnych ocen typu "od razu wystaw go za drzwi". Każda sytuacja jest inna a kryzysy w małżeństwie to niestety normalna kolej rzeczy.
Jeżeli zdada to nie jest nagminne zachowanie, są małe dzieci i jednak miłość w związku jest, to trzeba przynajmniej próbować. Aby nie mieć sobie do zarzucenia, że poszło się po najmniejszej linii oporu.
Poczytaj wątki innych dziewczyn, może ich doświadczenia Ci jakoś pomogą?
Bo opcje są 2 - albo wybaczyć i budować od nowa, albo odejść gdy jest to niewykonalne.
Pierwszą postawę znajdziesz w wątku operacji "jestem zdradzona żona, pomóżcie" i "Dramat" smutnejmoni. Drugą postawę można znaleźć w "dlaczego zdradzani są głupi", "grupie wparcia dla kochających za bardzo". Poczytaj, przeanalizuj, zastanów się do czego Ci bliżej, bo to musi być twoja decyzja - nikt za Ciebie jej nie podejmie a TYM BARDZIEJ nie poniesie jej konsekwencji.
Uważam, że ratować można tylko RAZEM - jako, że związek tworzycie razem we 2 a nie każdy osobno, tylko współpraca może dać efekt.
I pomoc psychologa będzie nieoceniona, bo można uniknąć pogubienia się w ferworze wzajemnych pretensji i żalów.
Porozmawiaj z mężem, niech się określi jak sobie wyobraża wasze dalsze życie i jakie kroki naprawcze proponuje

6

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Shedir od 2 dni traktuję go ''służbowo'' nie wiem ile czasu tak dam radę. Zawsze był całym moim światem, nigdy wcześniej tak mocno nikogo nie kochałam. Byliśmy naprawdę szczęśliwi. Był zawsze przy mnie gdy go potrzebowałam. Gdy moja starsza siedmioletnia córeczka wylądowała w szpitalu 2 tygodnia po urodzeniu myślałam że oszaleję z rozpaczy, był przy mnie wspierał, dawał mi tak silne oparcie jakiego nikt nie mógł mi dać. W zeszłym roku 25 lipca urodziła się nasza druga córeczka. Ciąża zaczęła się bardzo burzliwie zagrożenie poronieniem w 4 miesiącu. Był przy mnie powtarzał, że będzie dobrze, pomagał na każdym kroku. W związku z zagrożoną ciążą zero seksu przez około 7 miesięcy, wytrzymał. Po powrocie do domu ze szpitala przyjeżdżał do domu kilka razy dziennie pytając czy wszystko w porządku i powtarzał że jak coś to mam do niego dzwonić.
Bardzo  kocha nasze dziewczynki to wiem na pewno.  Ale co się takiego stało między nami, że ja przestałam być tak bardzo ważna dla niego jak dawniej?

7 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-26 10:41:33)

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Dlatego może warto próbować się dogadać.
Nie wyrzucać sobie, że nie zrobiło się WSZYSTKIEGO co było można.
A nie, że gdy pojawia się kryzys, to szast prast rozstanie  i pozamiatane.
Ale tylko RAZEM i tylko WSPÓLNIE, obie strony muszą chcieć smile

8

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Blanca06 - jestem w identycznej sytuacji. moja historia jest w wątku "mąż mnie nie kocha co robić". Również dałam szansę, to ja stawałam na rzęsach żeby nam się udało mimo tego iż to on zawiódł.
Dzisiaj w 8 rocznicę naszego ślubu przekonałam się że nie warto!!! już nie jestem załamana, ale naprawdę wk...na!

9

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Droga Blanco,

Taka jedna lafirynda pojawi sie na drodze i tyle namiesza...

Przykre jak ludzie mysla tym co maja w majtkach zamiast w glowie.

Staraj sie mu wybaczyc, ale powiedz ze dajesz mu raz szanse. Badz przy tym powazna, ale nie histeryczna...

Moze warto isc na terapie?
Generalnie nie wybaczaj za latwo, ale tez nie szpieguj, nie nekaj go podejrzeniami, nie nadskakuj mu.

Zajmij sie soba idz do kosmetyczki, na basen, to swietnie robi na sen, a on niech w tym czasie zajmie sie dziecmi...

Poza tym czemu ty mialabys sie wyprowadzac, niech on to robi jak chce.

Pozdrawiam

10

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Mysle, ze skoro przez kilka lat byl dobrym mezem warto dac mu szanse.

Ale... to bardzo wazne on musie wiedziec, ze bez niego dasz sobie rade...  Wiem to takie trudne.. by nie przegiac tez w druga strone.
Ale tylko zimna krew i egoizm moze cie uratowac.

Mysle, ze warto tez powiedziec, ze sobie dasz rade, jesli chce to zawsze moze odejsc... 

To jest jego zyce, jak chce ma prawo je sobie spieprzyc, a ty nie musisz go o nic blagac.

Trzymaj sie i badz dobrej mysli.

11

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Majusia ja naprawdę staram się trzymać. Do tej pory nie miałam nikogo z kim mogłabym się podzielić moją rozpaczą. Moi rodzice mimo iż wiedzą co się wydarzyło myślą że stosunki między nami się poprawiają - ja nie chcę ich martwić. Nie widzimy się za często bo mieszkamy od siebie ponad 100km, więc nie widzą co się dzieje. Nie mam rodzeństwa, a to byłaby chyba największa ostoja dla mnie. Koleżanek mam kilka, ale chyba nie mogłabym nazwać ich przyjaciółkami i powierzyć takiego problemu.
To wczoraj usiadłam i zaczęłam pisać o tym co się stało. Nie wiem dlaczego poczułam nieodpartą potrzebę ubrania w słowa tego co czuję. Rozpacz, rozczarowanie, strach, bezsilność, wściekłość, miłość - to wszystko czuję jednocześnie.

12

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem
Blanca06 napisał/a:

Shedir od 2 dni traktuję go ''służbowo'' nie wiem ile czasu tak dam radę. Zawsze był całym moim światem, nigdy wcześniej tak mocno nikogo nie kochałam. Byliśmy naprawdę szczęśliwi. Był zawsze przy mnie gdy go potrzebowałam.

Ja to wszystko rozumiem. Ale nie potrafie pojąc dlaczego to ty tylko walczysz o związek i jeszcze stawiasz się na pozycji winnej i dajesz mu zrzucić jego odpowiedzialnoś za jego czyny na siebie. On w ten sposób się usprawiedliwia i korzysta z zadady "najlepsza formą obrony jest atak", wpędzając ciebie w taki stan. niedługo usłyszysz, że zdradził przez ciebie. Ja wiem że zdrada jest wynikiem kumulujących sie problemów w związku zarówno z jednej jak i drugiej strony. Ale to zdradzający podejmuje ostateczna decyzje i jak chce to naprawić to to przedewszytkim on ma sie starać o zaufanie, odbudowac je a nie osoba zdradzona.

Blanca06 napisał/a:

Gdy moja starsza siedmioletnia córeczka wylądowała w szpitalu 2 tygodnia po urodzeniu myślałam że oszaleję z rozpaczy, był przy mnie wspierał, dawał mi tak silne oparcie jakiego nikt nie mógł mi dać. W zeszłym roku 25 lipca urodziła się nasza druga córeczka. Ciąża zaczęła się bardzo burzliwie zagrożenie poronieniem w 4 miesiącu. Był przy mnie powtarzał, że będzie dobrze, pomagał na każdym kroku. W związku z zagrożoną ciążą zero seksu przez około 7 miesięcy, wytrzymał. Po powrocie do domu ze szpitala przyjeżdżał do domu kilka razy dziennie pytając czy wszystko w porządku i powtarzał że jak coś to mam do niego dzwonić.

Wiesz, dla mnie to żaden wyczyn z jego strony, w końcu to jego dzieci i troszczyć, opiekować i dbac o nie powinniście tak samo. Nigdzie nie jest powiedziane, że to kobieta ma o nie dbac bardziej. Są w równej połowie genetyczną częscia twojego męża i to jest poprostu jego obowiązek, a nie wyjatkowe poświęcenie stawiające go w blasku chwały. Każdy normalny rodzic kocha swoje dzieci i chce dla nich jak najlepiej i ma obowiązek miec z nimi kontakt.

Anhedonia napisał/a:

A nie, że gdy pojawia się kryzys, to szast prast rozstanie  i pozamiatane.
Ale tylko RAZEM i tylko WSPÓLNIE, obie strony muszą chcieć

Zdrada to juz nie jest kryzys, kryzys to wszystko to co ją poprzedza. Zdrada to juz świadomy wybór,przekroczenie graniczy i rozpad tego wszystkiego co łączyło dwie osoby.

13 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-07-26 12:44:50)

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem
Blanca06 napisał/a:

Shedir od 2 dni traktuję go ''służbowo'' nie wiem ile czasu tak dam radę. Zawsze był całym moim światem, nigdy wcześniej tak mocno nikogo nie kochałam. Byliśmy naprawdę szczęśliwi. Był zawsze przy mnie gdy go potrzebowałam. Gdy moja starsza siedmioletnia córeczka wylądowała w szpitalu 2 tygodnia po urodzeniu myślałam że oszaleję z rozpaczy, był przy mnie wspierał, dawał mi tak silne oparcie jakiego nikt nie mógł mi dać. W zeszłym roku 25 lipca urodziła się nasza druga córeczka. Ciąża zaczęła się bardzo burzliwie zagrożenie poronieniem w 4 miesiącu. Był przy mnie powtarzał, że będzie dobrze, pomagał na każdym kroku. W związku z zagrożoną ciążą zero seksu przez około 7 miesięcy, wytrzymał. Po powrocie do domu ze szpitala przyjeżdżał do domu kilka razy dziennie pytając czy wszystko w porządku i powtarzał że jak coś to mam do niego dzwonić.
Bardzo  kocha nasze dziewczynki to wiem na pewno.  Ale co się takiego stało między nami, że ja przestałam być tak bardzo ważna dla niego jak dawniej?

Po pierwsze to chyba oczywiste, że ludzie, którzy się kochają wspierają się wzajemnie. Nie wystawiaj go za to na piedestał, bo to nie jest łaska z jego strony, tylko psi obowiązek, zwłaszcza, że chodziło o jego dzieci.

majusia napisał/a:

Droga Blanco,

Taka jedna lafirynda pojawi sie na drodze i tyle namiesza...

Przykre jak ludzie mysla tym co maja w majtkach zamiast w glowie.

Halo! Lafirynda namieszała? A co? Zgwałciła go?! Bez przesady, jeśli już to wina jest po obu stronach, aczkolwiek większa po stronie męża, bo to on ślubował wierność autorce i że jej nie opuści, aż do śmierci czyż nie? Więc nie zrzucajcie wszystkiego na tą babę, a przede wszystkim na niego.

Co do paranoii to doskonale Cię rozumiem. Mój eks narzeczony też mnie w taką wpędził swoimi romansikami z panienkami [smsy, GG, maile, telefony], a potem zdeptał mnie zdradą fizyczną. Też na początku miałam chwilę, że pomyślałam, żeby to ratować, ale jak dotarło do mnie, że nigdy o tym nie zapomnę i nigdy mu nie zaufam to zrezygnowałam. Zanim jeszcze dowiedziałam się o zdradzie fizycznej i był etap jego "wirtualnego romansowania" to miałam tak wielką paranoję, że na dźwięk sms'a zaczynało mi kołatać serce, ręce się pociły i chciało mi się wyć. Więc doskonale rozumiem sytuację.

JEŚLI CHCESZ TO RATOWAĆ TO NIE PRZEZ WZGLĄD NA DAWNE CZASY TYLKO PRZEZ WZGLĄD NA TERAŹNIEJSZOŚĆ.
Czyli przez wzgląd na to jak jest teraz - po zdradzie.
Czy mu zależy?
Czy chce z Tobą dalej być?
Czy nadal Cię kocha?
Czy żałuje błędu?

Jeśli odpowiedzi na wszystkie pytania są POZYTYWNE to możesz próbować, ale jeśli jego chęć ratowania wynika tylko z faktu, że nie chce stracić dzieci, czy tego, czego dotychczas się dorobiliście to ciągnięcie tego związku nie ma sensu. Zazwyczaj decyzje, które podejmuje się wbre sobie i realnej sytuacji, pod hasłem "dla dobra dzieci" przynoszą więcej szkody niż pożytku i mocno odciskają na dzieciach swoje piętno. Wiem bo moja mama też postąpiła "dla dobra dzieci" i wiem, że wolałabym gdyby zostawiła ojca, bo to co przeżyłam było dla mnie bardzo bolesne.

Tak więc przemyśl poważnie swoją decyzję. Zastanów się czy jest co ratować? To jak było kiedyś nie jest istotne, nie o przeszłość walczysz, ale o przyszłość. Pierwszym krokiem z Twojej strony powinna być dokładna analiza sytuacji. Czytając Twoje posty momentami odnosiłam wrażenie, że żyjesz mężem z przeszłości, czy aby na pewno wiesz jakim człowiekiem jest on w teraźniejszości?

Niemniej jednak jeśli będziecie próbować ratować związek to OBOJE musicie mieć świadomość, że

1. To Ty jesteś pokrzywdzona w tej sytuacji.

2. Masz prawo płakać, wściekać się, być podejrzliwą i mieć paranoje. Nie daj sobie wmówić, że przez Ciebie Wam nie wychodzi i że to Twoja wina, bo wszystko byłoby ok, gdyby nie jego zdrada. On zniszczył Twoje zaufanie. Skrzywdził Ciebie i dzieci. Masz prawo dostać tak wiele czasu, ile potrzebujesz. Może owszem się tak zdarzyć, że już nigdy mu nie zaufasz i musisz się z tym liczyć. Pamiętaj, że jesteś człowiekiem, a nie maszynką bez uczuć i może Ci się nie udać zaufać temu człowiekowi po raz kolejny.

3. On jest winowajcą i jeśli chce walczyć o to małżeństwo to musi znosić Twoje nastroje, bo to są NATURALNE konsekwencje wynikające z jego zdrady, mało tego, ma obowiązek wspierać Cię w takich sytuacjach.

Oczywiście będzie ciężko i może się Wam to nie udać. Łatwo jest rozypać domek z kart, ale poukładać je od nowa to już sztuka.

14

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Nie wiem co siedzi w jego głowie teraz, do dnia grilla gdy wybuchłam to wszystkie odpowiedzi brzmiały by "tak", a dziś po prostu nie wiem jedynie może mi się wydawać że nadal brzmią "tak". Chciałabym z nim porozmawiać i znów zadać te pytania, podjąć ostateczną decyzję co robić dalej ze swoim życiem, ale myślę że zaczekam jeszcze trochę, pogram obojętność a może sam przyjdzie pogadać. Zwykle to ja inicjowałam rozmowę, a może warto pokazać, że tym razem będzie inaczej, że nie ja przyjdę do niego. Może wymięknie i się przestraszy, że moje uczucie gaśnie i będzie wtedy chciał rozmawiać. Jestem bardzo wybuchowym człowiekiem często mówię za dużo, a potem tego żałuję.

15

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Moja droga każdy kto daje szanse drugiej osobie jest w potrzasku bo nie dość że zostałaś z raniona to musisz od siebie wymagać
żeby jego nie urazić a kto cię w tą paranoję pchnął masz prawo do takich zachowań do podejrzeń bo nic już nie jest jak było
ja próbowałam też zaufać wpadałam też w paranoje paranoi że jak będę taka podejrzliwa  to go stracę wiesz kto w końcu wygrywa ten kto zawiódł bo ty się starasz a on czuje się pokrzywdzony bo mu nie chcesz zaufać bo co to takie łatwe jak romans czemu wtedy nie myślał o twoim bólu
ja przestałam kontrolować bo jak tylko wspomniałam o swoich obawach to on uważał że się czepiam także zawsze się bronił a i tak pod przykrywką robił co chciał

16

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Tisha   ma racje nic już nie jest jak było
ja jak się uspokoiłam aby dać szanse to facet zachowywał się tak  jakby nigdy nic złego nie zrobił  wesolutki zaczepił przy mnie inne babki
wychwalał sąsiadki jego zachowanie spowodowało to że ja zastanawiałam się czy nie zwariowałam on się bawi dalej życiem a ja głupia na każdym kroku przeżywam nie tak nie może być
ci co zawinili a jeszcze utrudniają lub nie dążą do naprawy nie są warci szansy
mój facet to nawet był oburzony tym jak ja mogłam go nakryć na zdradzie to że on zdradził to nie ważne ale jak ja mogłam sprawdzić z kim się kontaktuje także to ja byłam winna nie on
nie daj się wpędzić w uczucie winy bo to on jet winien

17

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Taki człowiek nie zasługuje na szansę. Jeśli zrobił to raz zrobi to kolejny. I nie ważne czy sklepowa czy ktoś inny.. Bardzo Ci współczuję, tym bardziej że są dzieci..  Walcz o swoje szczęście i ułóż sobie życie bez niego, bez krętactw, ciągłego zastanawiania się czy może jest już po seksie z inną czy jeszcze nie. Nie byłam w takiej sytuacji więc nie mogę Ci powiedzieć co robić ale widać że Ci zależy. jeśli on tego nie docenia to niech spieprza i niech widzi co a raczej kogo traci! Kiedyś zda sobie z tego sprawę i będzie tego na pewno żałował. I niech się nie dziwi, że go kontrolujesz i ciągle czegoś się doszukujesz- zarówno ja jak i każda inna kobieta robiłaby to samo, ponieważ ciągle myślisz o tym co się stało i boisz się, że to się powtórzy.. Przykro mi, że Ci się przytrafiło coś tak okropnego bo fajna z Ciebie babeczka smile Trzymaj się.

18

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Witajcie
Zabrałam wczoraj dzieci do salonu zabaw. Zaraz gdy mąż wrócił do domu poprosiłam o kluczyki i dokumenty zabrałam dzieci i pojechałam, bawiłyśmy się wyśmienicie. wróciłyśmy kilka minut przed 18. Młodsza córcia zaraz poszła spać, starsza jeszcze biegała po dworze.
Po powrocie zastałam go w domu, leżał na łóżku i słuchał muzyki. Całusy na przywitanie dla dziewczynek niestety dla mnie nie, ale pomyślałam nie będę się narzucać.
Za jakieś pół godziny siedział już w swoim azylu (garażu). Starsza córeczka przestraszyła się burzy i poszła do niego z prośbą czy może z nim spać - owszem pozwolił przyszedł do domu zaścielił dla nich łóżko. Poprosił żeby się położyła a on zaraz przyjdzie i zawołał mnie na dwór. siedliśmy w progu domu i zaczęliśmy rozmawiać. Powiedział, że on rozumie, że to przez niego tak źle się dzieje w naszej rodzinie, że ja nie mogę na siebie brać winy bo on wie że to on wszystko spieprzył, że jakoś inaczej zaczął patrzeć na życie po tym co się wydarzyło, że gdybym wtedy nie została i nie poprosiła aby on został to nie byłoby co ratować, że się boi każdego mojego wyjazdu, że go zdradzę, że rozumie, że to on zniszczył nasz spokój, że chciał wyjechać, ale teraz rozumie, że to nie jest żadne wyjście. Przytulił mnie, pocałował. Powiedział że czuje, że stał się po tym wszystkim zgorzkniały. Zapytał czy byłabym zła bo chciałby zostać na noc sam w garażu. Powiedziałam, że jeżeli nie chce spać ze mną w łóżku to może spać na innym, powiedział że wolałby spędzić noc osobno i trochę pomyśleć. Zgodziłam się. Życzyłam dobrej nocy dał buziaka a ja go odwzajemniłam. Gdy weszłam do domu dostałam od niego sms-a "śpij spokojnie. Dodranoc". Dziś rano przyszedł do domu uśmiechną się tak troszkę niepewnie.
Dziś są jego 33 urodziny więc złożyłam mu życzenia. Pojechał do pracy.
Jak będzie gdy wróci - to się okaże.
Jak myślicie co mam robić dalej, jak się zachowywać żeby niczego nie spierdzielić tak jak wtedy po grillu.
Już do następnego dnia po grillu przestałam patrzeć jak wyjeżdża z domu i czy zatrzymuje się przy sklepie. Przestałam monitorować jego telefon. I wiecie co jest mi sto razy lżej i jakoś się lepiej czuję nie kontrolując go.

19

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Sama nie wiem. Mówi jedno, a robi drugie hmm

Zrozumiałabym gdybyś to Ty chciała spać oddzielnie, ale on? Nie podoba mi się to wcale, to jest odsuwanie się od siebie, a nie zbliżanie. Mam wrażenie, że on zachowuje się w tej sytuacji jak ofiara, a nie Ty. I te teksty, że on się boi, że go zdradzisz (na jakiej podstawie niby?!), że chciał wyjechać (zajebiste myślenie, wyjechać i zostawić żonę z dwójką dzieci), że gdybyś została to nie byłoby co ratować (niby dlaczego, poszedłby do tamtej?!), że jest zgorzkniały (co k***a?! Ty mogłabyś być zgorzkniała po tej zdradzie, ale on?!).

No jak dla mnie - wypisz, wymaluj zgrywa ofiarę. Nie widzę w nim chęci odbudowania związku, bardziej coś na zasadzie, że stworzył sobie jakiś swój świat, w którym to on jest pokrzywdzonym biedakiem. Może to reakcja na wyrzuty sumienia? Kojarzy mi się to też z Werterem, cierpiącym bo nie może być z zajetą kobietą, którą kocha.

Oczywiście mogę się mylić, ale ja nie widzę Ciebie w jego świecie hmm

20

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Tisha a propo zakochania to i ja się zastanawiałam czy się przypadkiem w nie zakochał w tamtej ale nie rozumiem co w niej było by lepszego. Zawsze mógł na mnie liczyć, bez przechwalania ale jestem od niej ładniejsza ( nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania ze strony facetów) a po urodzeniu dwójki dzieci ważę 47 kilo więc gruba nie jestem. Ona sepleni z deka i jest straszną plotkarą czego zarówno ja jak i on w ludziach nie lubimy. Może lepiej słuchała jak się jej zwierzał, ja czasem jak plótł głupoty to go po prostu gasiłam a ona może dawała wygadać się do końca a tego może właśnie potrzebował, to z tych ich rozmów zrodziła się przyjaźń a z niej wynikło bzykanie (niby tylko raz), Jak to powiedział mój mąż o jeden raz za dużo.

21

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem
Blanca06 napisał/a:

Tisha a propo zakochania to i ja się zastanawiałam czy się przypadkiem w nie zakochał w tamtej ale nie rozumiem co w niej było by lepszego. Zawsze mógł na mnie liczyć, bez przechwalania ale jestem od niej ładniejsza ( nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania ze strony facetów) a po urodzeniu dwójki dzieci ważę 47 kilo więc gruba nie jestem. Ona sepleni z deka i jest straszną plotkarą czego zarówno ja jak i on w ludziach nie lubimy. Może lepiej słuchała jak się jej zwierzał, ja czasem jak plótł głupoty to go po prostu gasiłam a ona może dawała wygadać się do końca a tego może właśnie potrzebował, to z tych ich rozmów zrodziła się przyjaźń a z niej wynikło bzykanie (niby tylko raz), Jak to powiedział mój mąż o jeden raz za dużo.

Też kiedyś się nad tym zastanawiałam, mój ex narzeczony zdradził mnie z panienką którą słowo Ci daję, mogłabyś cyrklem narysować, ze 100kg żywej wagi jak na moje oko. Do tego panna miała 3 włosy na krzyż(nawet na zdjęciu prześwity na jej głowie biły po oczach), końską twarz i problemy z cerą. Pozał ją przez neta, na początku jak się dowiedziałam o zdradzie to byłam przekonana, że pewnie jakaś super - laska, do czasu, aż nie zobaczyłam jej zdjęć...

Długo się nad tym zastanawiałam - dlaczego wybrał takiego paszteta, czyżbym była brzydsza o niej? Mam niską samoocenę, ale sama nie mogłam uwierzyć, że byłabym brzydsza niż "to coś" (wybaczcie, ale mam do niej ogromną niechęć). Niemniej jednak nie związał się z nią, do dziś jest sam. W końcu ktoś mądry mi powiedział, że to nie miało znaczenia jak ona wyglądała i jaka była. Podstawową jej zaletą było to, że nie była mną. Chciał emocji to je dostał. I coś w tym jest. Nawet jakbyśmy obie wyglądały jak Afrodyty to by nic nie zmieniło, bo my byłyśmy już oswojone, zdobyte. Nie wzbudzałyśmy emocji.

22

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

A ja odnoslam wrazenie,ze on chyba myslal,ze bedzie z ta kobieta ze sklepu i dlatego ma takie humory...
Bo widzisz po zdradzie od razu powinnas mu pokazac,ze bedzie mu ciezko na nowo odbudowac zwiazek,  a Ty tego nie pokazalas. Dalas praktycznie od razu  mu szanse i jemu sie zdaje,ze "bylo-mineło".
Bo gdyby on pokazywal,ze zaluje, ze stara sie o Ciebie,i wohgole to nie myslalabys az tak intesywnie o tym co zrobil i czy jeszcze zrobi...
Mysle,ze czeka was dluuuuuuuuuuuuuuga droga aby bylo miedzy wami dobrze. Moze kiedys to nadejdzie,ale podejrzewam,ze a dobre pare ladnych lat;/

23 Ostatnio edytowany przez Blanca06 (2011-07-28 14:18:09)

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Witam was.
Chyba nie będzie dobrze. Gdy wrócił wczoraj z pracy po kilku głębszych no bo okazja niby wielka miał wczoraj urodziny. Niby wszystko ok po wejściu ale za chwilę dziwne pytania. Nie pamiętam jak dokładnie brzmiała ta rozmowa ale powiedział że dla niego jest najważniejsze dobro dzieci a ja powiedziałam że dla mnie ważna jest cała rodzina. Powiedział że już sam nie wie czego tak naprawdę chce od życia itp. Potem wyszedł zapalić gdy wrócił powiedziałam że sprawa jest tak świeża że niech sobie nie wyobraża że dogadamy się w jednej chwili że na to trzeba czasu, że niektórzy potrzebują na to kilkunastu miesięcy a niektórzy jeszcze więcej. Zapytałam czy pójdzie ze mną na terapię powiedział że nie a gdy zapytałam dlaczego nie chce odpowiedział że nikt mu nie pomoże że on sam musi sobie radzić. Wtedy mu wygarnęłam że przecież on w swojej pracy w takich sytuacjach wysyła ludzi na terapię, ale nie mogę sobie przypomnieć co  i czy w ogóle coś mi na to odpowiedział. Znowu nie spał w domu. Nie wiem już co zrobić żeby nim telepnęło i żeby się opamiętał.
Poradźcie mi coś już tracę siły i nadzieję.
Nawet gdy teraz to piszę to nie mogę się powstrzymać od płaczu.

24

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem
penelopka26 napisał/a:

A ja odnoslam wrazenie,ze on chyba myslal,ze bedzie z ta kobieta ze sklepu i dlatego ma takie humory...
Bo widzisz po zdradzie od razu powinnas mu pokazac,ze bedzie mu ciezko na nowo odbudowac zwiazek,  a Ty tego nie pokazalas. Dalas praktycznie od razu  mu szanse i jemu sie zdaje,ze "bylo-mineło".
Bo gdyby on pokazywal,ze zaluje, ze stara sie o Ciebie,i wohgole to nie myslalabys az tak intesywnie o tym co zrobil i czy jeszcze zrobi...
Mysle,ze czeka was dluuuuuuuuuuuuuuga droga aby bylo miedzy wami dobrze. Moze kiedys to nadejdzie,ale podejrzewam,ze a dobre pare ladnych lat;/

Nie mógłby z nią być ona mu powiedziała żeby spie....ał, że zdażyło się i zamyka ten rozdział. Jej mąż jej wybaczył i jakoś im się układa powoli wiem bo z nim rozmawiałam. Dziwi się bardzo, że skoro ja dałam szansę to mój mąż wyrabia takie cuda.

25

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem
Blanca06 napisał/a:

Witam was.
Chyba nie będzie dobrze. Gdy wrócił wczoraj z pracy po kilku głębszych no bo okazja niby wielka miał wczoraj urodziny. Niby wszystko ok po wejściu ale za chwilę dziwne pytania. Nie pamiętam jak dokładnie brzmiała ta rozmowa ale powiedział że dla niego jest najważniejsze dobro dzieci a ja powiedziałam że dla mnie ważna jest cała rodzina. Powiedział że już sam nie wie czego tak naprawdę chce od życia itp. Potem wyszedł zapalić gdy wrócił powiedziałam że sprawa jest tak świeża że niech sobie nie wyobraża że dogadamy się w jednej chwili że na to trzeba czasu, że niektórzy potrzebują na to kilkunastu miesięcy a niektórzy jeszcze więcej. Zapytałam czy pójdzie ze mną na terapię powiedział że nie a gdy zapytałam dlaczego nie chce odpowiedział że nikt mu nie pomoże że on sam musi sobie radzić. Wtedy mu wygarnęłam że przecież on w swojej pracy w takich sytuacjach wysyła ludzi na terapię, ale nie mogę sobie przypomnieć co  i czy w ogóle coś mi na to odpowiedział. Znowu nie spał w domu. Nie wiem już co zrobić żeby nim telepnęło i żeby się opamiętał.
Poradźcie mi coś już tracę siły i nadzieję.
Nawet gdy teraz to piszę to nie mogę się powstrzymać od płaczu.

Oh, Blanko...

Sama nic nie wskórasz. Jeśli on nie chce, to nie masz takiej możliwości, żeby zmusić go do ratowania związku. Jeśli on nie odszedł tylko ze względu "na dobro dzieci" to ewidentny dowód na to, że na samym związku mu nie zależy, a jedynie myśli o dzieciach. Proszeniem i uniżaniem się tylko pogorszysz sytuację bo facet poczuje się pewnie. Ja bym odeszła. Tu już nie ma o co walczyć.

A jedyne co mogłoby ewentualnie nim wstrząsnąć to właśnie odejście. Żeby poczuł stratę. Tylko też nie będziesz miała pewności czy to poczucie straty odniesione jest do dzieci, czy do Ciebie.

26

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

I jeszcze jedno moi teściowie mieszkają na działce tuż obok nas. Dużo widzą aczkolwiek wszystkiego do końca na pewno nie, ale wiedzą że mnie zdradził.
Po tych niby rozmowach z mężem wyszedł z domu i trzasnął drzwiami już nie wytrzymałam i stwierdziłam, że muszę wyjść z domu bo inaczej zwariuję i poszłam do niego do garażu pijany nie był więc stwierdziłam że może zająć się maleńkim dzieckiem. Podając mu dziecko powiedziałam że muszę wyjść i że to tak samo moje dzieci jak i jego więc niech się nimi zaopiekuje. Uszłam może 10 metrów gdy mnie zawołał że musimy coś ustalić, zawróciłam. Powiedział że trzeba ustalić kto kiedy zajmuje się dziećmi. Odkąd jest młodsza córeczka ja jestem z dziećmi od poniedziałku do piątku przez 24 h. Śpiewam w zespole na weselach więc od soboty po południu do około 4-5 rano on jest z dziećmi czasem jak są poprawiny to w niedzielę zajmuje się dziećmi od około 14 do 20-21. I gdy raz poprosiłam żeby na tygodniu został to on chce ustaleń. Jeszcze zeszło na temat miłości i seksu, że on nie wie czy mnie kocha ale mógłby jeszcze się ze mną kochać bo świetnie mu ze mną w łóżku. Myślałam że wybuchnę. powiedziałam tylko że ja mogę pójść do łóżka tylko jeżeli kogoś kocham i ten ktoś kocha mnie, a skoro on nie wie czy mnie kocha czy nie to ja bez seksu wytrzymam. To działo się około 17. Wróciłam do domu po 20 maleńka spała starsza córcia w międzyczasie przyleciała do mnie więc razem wracałyśmy do domu. Jego niema telefon na stole w kuchni, poszedł do rodziców. Położyłam spać starszą córeczkę i sama wyszłam zapalić na próg przed domem. W miedzy czasie schowałam klucze do garażu i do samochodu. Była może 21 z hakiem kiedy usłyszałam drzwi teściów i głos jego i jego mamy. Powiedziała ze widzi, że się źle dzieje, że ze względu na dzieci powinniśmy próbować się dogadać.  powiedziałam o mojej propozycji terapii i że gdyby chciał to sklejać do kupy to by się zgodził. Zażądał kluczy do garażu i dałam mu je po chwili ze słowami że w taki sposób właśnie pokazuje jak ważne są dla niego dzieci. Poszedł spać na swój tapczan do garażu, nie poszłam za nim stwierdziłam, że to nie ma sensu. Poszłam do dzieci i spałyśmy we trzy. Rano przyszedł zebrał się do pracy w międzyczasie przyszła teściowa zapytała czy jedzie z nią gdy się zbierał zapytała mnie po cichu jak tam a ja cóż mogłam powiedzieć że spał w garażu. Była zdumiona, ale nic więcej nie mówiła.
Z tych jego ustaleń to niby on ma dzisiaj dzień dla siebie ciekawe jak go wykorzysta pewnie znów się napije.

27

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

No więc właśnie. Zaczyna się: "Nie wiem czy Cię kocham", podział opieki nad dziećmi (?) spanie w garażu, zero skruchy i zaintersowania. To już się skończyło. Nie ma o co walczyć. Im szybciej sobie to uświadomisz, tym mniej będziesz potem cierpieć..

28

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Już się chyba poddaję. Nie wiem co robić. Niedawno wstałam z łóżka jakoś już mi się nie chce z niego podnosić. Wczoraj rozmawialiśmy, potem mnie przytulał, całował. Nagle wstał i poszedł. Poszłam za nim i wykrzyczałam, że nie będzie bawił się moimi uczuciami, że ja się już poddaję że nie mam siły gdy wychodziłam z jego garażu krzyczał za mną zaczekaj chodź pogadamy, ale ja nie miałam siły gadać poszłam do dzieci.

29

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Kochana Blanko,

Uświadom sobie, że to Ty potrzebujesz czasu. Na razie emocje wzięły górę, ciągle chciałaś rozmawiać, słyszeć zapewnienia i wyjaśniać, ale nie. Musisz sobie najpierw wszystko dokładnie przemyśleć i odetchnąć od tej sytuacji. Masz możliwość, żeby wyjechać z dziećmi do rodziców, albo do jakiejś rodziny? Chociażby na weekend. Jesteś wielkim kłębkiem nerwów, pod wpływem tak silnego stresu i emocji nie stworzysz nic konstruktywnego. Daj sobie odetchnąć.

Warto też, żeby mąż pobył sam i też sobie przemyślał pewne sprawy, niech poczuje jak to jest zostać samemu, pojawią się u niego pewne doznania i zacznie wyciągać z tego wnioski. Absolutnie nie powinnaś inicjować rozmów, a tym bardziej się o nie dopraszać. To on ma wyjść z inicjatywą bo to on spie***ył, on ma wiedzieć czego chce i on ma konsekwentnie o to walczyć. Jeśli tego nie robi to znaczy, że mu nie zależy.

Wydaje mi się też, że zachowanie Twojego męża jest takie chaotyczne bo z jednej strony romans, może nawet coś poczuł do tej kobiety, a z drugiej rodzina, dzieci, wszystko co razem stworzyliście i miota się na zasadzie "mieć ciastko i zjeść ciastko", ale musisz mu uświadomić swoją stanowczą postawą, że nie ma takiej opcji. Albo masz ciastko, albo je zjdadasz i koniec. Żadnych kompromisów w tej kwestii. To jest właśnie sytuacja, gdzie trzeba postawić sprawę na ostrzu noża. Tyczy się to też Ciebie, niekonsekwentna postawa może doprowadzić do dalszego podwójnego życia Twojego partnera.

Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że to wszystko Ci się dobrze poukłada, bez różnicy czy z nim czy bez niego.

30

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem
Blanca06 napisał/a:

Już się chyba poddaję. Nie wiem co robić. Niedawno wstałam z łóżka jakoś już mi się nie chce z niego podnosić. Wczoraj rozmawialiśmy, potem mnie przytulał, całował. Nagle wstał i poszedł. Poszłam za nim i wykrzyczałam, że nie będzie bawił się moimi uczuciami, że ja się już poddaję że nie mam siły gdy wychodziłam z jego garażu krzyczał za mną zaczekaj chodź pogadamy, ale ja nie miałam siły gadać poszłam do dzieci.

przykre to wszystko:( trzymam kciuki. życzę dużo sił i przytulam mocno.
zgadzam się z Tishą, najlepiej byłoby gdybyś wyjechała na parę dni.

31

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Witajcie.
Trochę mnie tu nie było bo siadł mi internet ale...
30 lipca mój mąż spał już w domu, już nie pije, powiedział, że pora zmądrzec.
Stało się to tak poprostu ... nie umiem tego wytłumaczyc, ja przestałam za nim łazic i może dla tego...
Nie wracamy do sprawy, ja nie chcę.
Potrafimy się ze sobą śmiac, nie chcę zapeszac, mam tylko cichutką nadzieję, że już się to wszystko zaczeło prostowac, że nie jest to cisza przed burzą.
Trzymajcie za nas kciuki, bardzo mocno.
Pozdrawiam was gorąco.

32

Odp: Co mam zrobić z moim zranionym sercem

I znowu k..a coś nie tak, ale może to tylko spięcie sama już nie wiem jak mam to nazwac. Miał wczoraj pojechac rowerem, ot tak żeby się zmęczy fizycznie po umysłowej pracy zwykle trwa to 1 do 1,5h. Po 2 godzinach zaczęłam się martwic, wiecie wypadki chodzą po ludziach, zadzwoniłam, a tu umówił się z naszym wspólnym kolegą na piwo. Myślę no dobra, ale rowerem lepiej żeby już nie wracał bo jego praca wymaga niekaralności więc gdyby go policja zgarnęła to wylatuje z roboty, więc zaproponowałam że przyjadę po niego powiedział że za godzinkę. Dzwonie po upływie 1,5h czy już przyjeżdżac, a ten że przyszedł jeszcze jeden kolega i on jakoś dotrze za jakieś 2h. Wsciekłam się i napisałam mu sms-a "życzę miłej zabawy solo", a za chwilę "to napisz teraz szczerze gdzie tak naprawdę jesteś" (dobrze wiedziałam gdzie jest) napisał że jestem niesprawiedliwym katem jego osoby, że on tylko z kolegami siedzi, ja na to że stanowczo za mało czasu poświęca dla mnie, że jak jesteśmy razem to przeważnie są u nas znajomi (fakt taka pora zawsze co roku przyjeżdżają do nas znajomi ze studiów), albo od gdzieś się wybiera albo ja rzadko tylko we dwoje spędzamy czas (mówię o czasie gdy śpią już dzieci i tak posiedziec pogada lub pomilczec ale razem. On jest zmęczony pracą i przeważnie już o 21 śpi. Poszłam spac. Budzę się, nie ma go, ja na zegarek i zgadnijcie która była ... 0.33 ... myślę sobie ty cholero w domu jak byś był to byś dawno spał i na drugi bok się odwracał. Dzwonię. Odebrał, pytam czy wie która jest godzina, że jutro o 7.30 ma by w pracy on na to że się zasiedzieli. Zapytałam czy jak przyjadę to wróci ze mną on na to że jeżeli bym mogła to żebym przyjechała. Pojechałam. Przyjechaliśmy do domu i dawaj mu bura. Normalnie nie wytrzymałam. Obraził się, ale za chwilę pyta czy możemy porozmawiac ja niestety nie mogłam bo moja roczna córeczka obudziła się żeby się napic a ja jak już mogłam rozmawia to on niestety zasnął. Rano nawet nie wiem kiedy wyszedł, obudziłam się to go już nie było jak wrócił z pracy to widac było męską urażoną dumę, ale niestety nie dane nam było pogada, może by nawet nie chciał, bo zadzwonił jego wujek z prośbą o pomoc i pojechał.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co mam zrobić z moim zranionym sercem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024