Mam doła, chociaż nie zdarza mi się to często. Za oknem właśnie rozpadał się deszcz, a ja napisałam do swojego faceta smsa o treści
"Się wścieknę, nie dość, że leje, nie można nigdzie iść, wszyscy siedzą w domach, a i ja siedze u siebie, jak ten oszołom, bo musiałam zwiaż gdzieś zanim się rozpada deszcz, to jeszcze nie mam internetu, telewizor mi nie działa, wszystkie książki, jakie mam w mieszkaniu już przeczytałam, a spać się nie chce.
I dopiszę jeszcze, że 5 raz próbuję wysłać tego smsa, a dodatkowo boję się błysków i co chwila gaśnie mi światło.
Aaaa.
"
Nie wiem na co liczyłam, najpewniej na odpowiedź treści "Mogę po Ciebie podjechać jeśli chcesz i pojedziemy do mnie".
A tymczasem on odpisał "Brakuje jedynie: ratunkuuuuu, pomocyyyyy. Ja nie mam jak wsiąść teraz do samochodu.
". Jakoś smutno mi się zrobiło. Napisałam podobną wiadomość do przyjaciółki i do znajomego. Oboje zapytali czy po mnie nie podjechać, a mój facet jakoś tego nie zaproponował. Wiem, że to głupie, ale ja naprawdę nienawidzę burzy i kompletnie nie miałam co robić. Teraz od godziny nie pada i internet się pojawił, ale zrobiło mi się jakoś przykro... Mam ochotę napisać do tego znajomego, żeby przyjechał i obejrzymy jakiś film, ale nie zrobię tego.