Postaram się krótko... Trzy lata jestem z facetem, dwa lata mieszkaliśmy razem,ale się nam nie układało, więc za dwa tyg zamieszkamy osobno, mówił, że moze to coś zmieni między nami... Ogólnie robi mi wode z mózgu. Jestem rozbita, załamana... Nie było mnie teraz przez dwa tyg w domu bo wyjechałam do mamy. Pisał, że za każdym razem jak wraca do domu mówi do mnie cześć i moim głosikiem odpowiada sobie, że tęskni, że kocha... jak przyjechałam mówi, że nie chce być ze mną, że ma mnie dosyć itd... Ze pocierpi trochę, ale jemu będzie i tak lżej niż mi, że on wie, że ja się załamię. Mówi, że on sobie ze mną życia nie ułoży, że na chama chce się wpieprzyć jemu w zycie, że mam wyjść, dac mu swiety spokoj, chcialam z nim spać to mnie wykopał z łóżka, więc połozyłam się tak na krawedzi łózka-mówi śpij w nogach jak pies, popłakałam się i wyszłam. Jak mu dziś powiedziałam, że jadę do domu dzisiaj to mówi, żebym nie jechała, bo się mną nie nacieszył, że wczoraj był na mnie zły, bo dzień wcześniej byłam na imprezie. Ja nie wiem co myśleć, chciałabym z nim być, zacząć od początku, nie wiem na czym stoję... Raz mi mówi, że tęskni, kocha... Innym razem, że nie chce mieć ze mną nic wspolnego... I mówie do niego, powiedz mi na czym stoję, chcesz spokoju? dam ci go, ale powiedz szczerze, czego chcesz..a on-dzisiaj cię nie chce, ale moze jutro bede chciał... ja jestem w szoku-on ma 24 lata i takie teksty!!;/ on sam nie wie czego chce...tchórz... chciałby jeszcze się pobawić i nie chciał by stracić mnie...takie mam wrażenie. A ja? A ja jestem tak zalamana, że chyba udam się do psychologa, beczę cały czas, bo nie wiem co robić, chyba go tracę, wyżywa się na mnie, nigdy taki nie był:(
2 2011-07-20 10:19:39 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-07-20 10:21:46)
A ja jestem tak zalamana, że chyba udam się do psychologa, beczę cały czas, bo nie wiem co robić, chyba go tracę, wyżywa się na mnie, nigdy taki nie był:(
Chyba powinnaś się cieszyć, że nie masz z nim żadnych zobowiązań bo to jeszcze nieodpowiedzialny i niedojrzały gniojek. Wiem że rozstania bola i jest cięzko ale z takim facetem chcesz byc i mieć rodzinę? Za to śmierdzi mi tu inna kobietą. Że też dajesz się tak traktowac. Niech idzie, wybawi się bo tego mu teraz trzeba, a ty go nie zatrzymuj na siłę bo będzie cie tak traktował cały czas. Zajmij się soba, daruj sobie go i poszukaj kogoś wartego twojego zachodu. Nawet się rozejśc z klasa nie potrafi tylko miesza ci w głowie, poniża i powoduje twoje gorsze smaopoczucie. Masz życie przed soba, nie marnuj go na takiego typa. Jaki chcesz mieć związek skoro on cię tak traktuje, a ty się dajesz? Potem będzie juz tylko gorzej. Pozdrawiam.
incognito mężczyzna, z którym się związałaś albo ma poważne problemy ze swoją psychiką albo zupełnie jeszcze nie dojrzał do tego by stworzyć związek. Pewne jest to, że nie ma sensu być z nim dłużej, ponieważ nic dobrego z tego dla Ciebie nie wyniknie. Może się to jedynie zamienić w toksyczną relację. Zatem weź się w garść i odejdź bo to będzie dla Ciebie najlepsze rozwiązanie.
Nie pakuj się w to, bo facet cię zniszczy. Jesteś od Niego uzależniona emocjonalnie. Wiem co czujesz, ale musisz odejść i przekreślić ten związek, najważniejsza jest godność.
to prawda, czuję się uzależniona od niego emocjonalnie... Czuję też strach przed tym, co będzie, wiem, ze będę cierpieć bez niego, ale ja też widzę, że gdy ja jestem załamana wszystko znoszę to jemu jakby przyjemność sprawia mnie ranić różnymi słowami, a kiedy już zbiorę się, wezmę się w garść i mówię, że odchodzę-On mięknie... Jestem w czarnej d**ie... Nasz związek był bardzo burzliwy, dużo zakazów, zazdrości, kłótni... Bardzo byliśmy zazdrośni o siebie... Z jednej strony jest nam źle, męczymy się, a z drugiej nie potrafimy tego definitywnie zakończyć, bo jak już ma być koniec budzi się w nas strach i obawy. On mówi, że się nie uzewnętrzni, że mi nie pokaże co czuje, nie będzie się obnażał ze swoimi emocjami, że jak się rozstaniemy nie pokaże nikomu, ze cierpi...
(...)Ogólnie robi mi wode z mózgu. (...)
Do tanga trzeba dwojga.
To od Ciebie zależy czy pozwolisz robić sobie wodę z mózgu.
(...) jak przyjechałam mówi, że nie chce być ze mną, że ma mnie dosyć itd... Ze pocierpi trochę, ale jemu będzie i tak lżej niż mi, że on wie, że ja się załamię. Mówi, że on sobie ze mną życia nie ułoży, że na chama chce się wpieprzyć jemu w zycie, że mam wyjść, dac mu swiety spokoj, chcialam z nim spać to mnie wykopał z łóżka, więc połozyłam się tak na krawedzi łózka-mówi śpij w nogach jak pies, (...) nie wiem co robić (...)
Proponuję, żebyś zaczęła mu współczuć i przeprosiła za swoje zachowanie. Widać musiałaś go sprowokować.
Przepraszam za ironię i zgryźliwość, ale aż wierzyć mi się nie chce, że po takich jego zachowaniach nie wiesz co robić. Ustawiłaś się już w roli ofiary przemocy psychicznej. Tak, tak, jego słowa to zwykła przemoc. Zwiewaj z tego patologicznego układu jak najszybciej.
Powodzenia. ![]()
Wielokropek... z Twoich postów rzeczywiście na ogół bije ironia. Nie każdy ma twardą psychikę. A uwierz jesli ktoś jest trochę słabszy psychicznie, to łatwo jest zrobić wodę z mózgu... Przepraszam za słowa, ale uważam, że zamiast pomagać Twoje posty jeszcze bardziej dobijają.
Postaram się krótko... Trzy lata jestem z facetem, dwa lata mieszkaliśmy razem,ale się nam nie układało, więc za dwa tyg zamieszkamy osobno, mówił, że moze to coś zmieni między nami... Ogólnie robi mi wode z mózgu. Jestem rozbita, załamana... Nie było mnie teraz przez dwa tyg w domu bo wyjechałam do mamy. Pisał, że za każdym razem jak wraca do domu mówi do mnie cześć i moim głosikiem odpowiada sobie, że tęskni, że kocha... jak przyjechałam mówi, że nie chce być ze mną, że ma mnie dosyć itd... Ze pocierpi trochę, ale jemu będzie i tak lżej niż mi, że on wie, że ja się załamię. Mówi, że on sobie ze mną życia nie ułoży, że na chama chce się wpieprzyć jemu w zycie, że mam wyjść, dac mu swiety spokoj, chcialam z nim spać to mnie wykopał z łóżka, więc połozyłam się tak na krawedzi łózka-mówi śpij w nogach jak pies, popłakałam się i wyszłam. Jak mu dziś powiedziałam, że jadę do domu dzisiaj to mówi, żebym nie jechała, bo się mną nie nacieszył, że wczoraj był na mnie zły, bo dzień wcześniej byłam na imprezie. Ja nie wiem co myśleć, chciałabym z nim być, zacząć od początku, nie wiem na czym stoję... Raz mi mówi, że tęskni, kocha... Innym razem, że nie chce mieć ze mną nic wspolnego... I mówie do niego, powiedz mi na czym stoję, chcesz spokoju? dam ci go, ale powiedz szczerze, czego chcesz..a on-dzisiaj cię nie chce, ale moze jutro bede chciał... ja jestem w szoku-on ma 24 lata i takie teksty!!;/ on sam nie wie czego chce...tchórz... chciałby jeszcze się pobawić i nie chciał by stracić mnie...takie mam wrażenie. A ja? A ja jestem tak zalamana, że chyba udam się do psychologa, beczę cały czas, bo nie wiem co robić, chyba go tracę, wyżywa się na mnie, nigdy taki nie był:(
normalnie nie wierze.
Dziewczyno! Przejrzyj na oczy!
To chyba niemozliwe, zeby dorosla kobieta pozwolila sie tak traktowac!
Pamietaj-nikt nie ma prawa do tego !Gdzie Twoja godnosc?
I ja Ci to musze mowic?? Tu , w internecie?
Co sie dzieje z kobietami?
9 2011-07-20 19:18:25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-07-20 19:19:59)
Wielokropek... z Twoich postów rzeczywiście na ogół bije ironia. Nie każdy ma twardą psychikę. A uwierz jesli ktoś jest trochę słabszy psychicznie, to łatwo jest zrobić wodę z mózgu... Przepraszam za słowa, ale uważam, że zamiast pomagać Twoje posty jeszcze bardziej dobijają.
Nie masz za co przepraszać.
Fakt, moje słowa nie muszą każdemu pasować.
Ale też wiem, że wielu osobom pomagają.
Poza tym prawda często jest nieprzyjemną, bolesną, co nie znaczy że mamy ją ukrywać. A wielokrotnie kubeł zimnej wody działa otrzeźwiająco.
On ma rozdwojenie jaźni... Dzisiaj przyszedł z pracy, kupił mi słodycze, żeby mi umilić wieczór...zaproponował jutro kino... A wczoraj co było? I właśnie o tym mówię-robi mi wodę z mózgu w ten sposób. Jednego dnia wyjdz, nie kocham cie, nie chce cie znac, drugiego dnia misia idziemy do kina?
Ja narzekam na swojego faceta, że to, że tamto, ale gdyby mój robił tak jak Twój, to bym z nim po pierwsze - powaznie pogadala, po drugie - jeśli rozmowa nic nie da, to niestety bedziesz musiala sie z nim rozstac. Przeciez on Cię traktuje niepoważnie, chyba wie, że Ty go tak kochasz, ze tak czy siak go nie zostawisz,bo za bardzo sie przywiazalas i on to wykorzystuje:/ nie wiem jak tak mozna, naprawde:/ wez z nim pogadaj najpierw i powiedz, żeby się zmienił, a jesli to nic nie da, to szukaj szczescie gdzie indziej, zmarnujesz sie przy nim. Teraz tak jest, a co dopiero bedzie ptoem jak znow razem zamieszkacie.
Zapytaj się go wprost, co jest dla niego ważne w życiu. Czy jest w stanie się poświęcić (tak jak Ty), by rozwijać waszą miłość i relacje między sobą. Łatwo się mówi "zostaw go", ale trudniej podjąć ostateczny krok. Po prostu z nim porozmawiaj. Może jest jakaś przyczyna, że tak się zachowuje. Nie jest skłonny do wylewności i reaguje tak, jak widać na załączonym obrazku.
on mówi, że jak wraca po pracy, a pracuje od 7 do 7, godzine dojazdu, wiec wyjezdza o 6 wraca o 20. Mówi, ze chce miec spokoj, chce cos obejrzec na kompie,a ja go męczę swoim gadaniem i niby wczoraj sie o to wkurzył, że potrzebował spokoju a ja znowu coś mu gadałam i poza tym stwierdził, że jak jestem tak milutka to pewnie się z kimś 'przelizałam' na imprezie i mnie sumienie gryzie, i się przymilam;/
Zmęczony pewnie jest, ale to nie uprawnia go do rzucania obraźliwych tekstów. Zostaw spokojną rozmowę na weekend. Jeśli widzisz, że jest rozdrażniony, nie wchodź w drogę i przeczekaj. Chcąc być złośliwą, możesz zawsze zasugerować "randkowanie" w necie itp., ale generalnie, to Ty jesteś tą lepszą połówką, która musi nad tym zapanować. Zadaj sobie tylko pytanie: gdzie jest Twój kres cierpliwości?
Dokładnie. Może nie robi tego specjalnie, ale praca robi swoje, choc to go na pewno nie usprawiedliwa. Poczekaj z rozmową do dnia wolnego i wtedy powiedz, ze jest Ci bardzo przykro, ze Cię oskarza i mówi do Ciebie takie teskty. Zobaczysz jego reakcję i będziesz wiedziała na czym stoisz.
Mysle, ze czas na rozmowy minal juz dawno minal. I jakiekolwiek wywody na temat jak jej jest zle, on juz nie bedzie traktowal powaznie. Trzeba dzialac i podjac radykalne kroki, czyli przerwac ten chory uklad, jednym i zdecydowanym cieciem.
Z dala od niego , póki nie masz dzieci bo potem coraz trudniej ,,,
Mówi, że on sobie ze mną życia nie ułoży, że na chama chce się wpieprzyć jemu w zycie, że mam wyjść, dac mu swiety spokoj, chcialam z nim spać to mnie wykopał z łóżka, więc połozyłam się tak na krawedzi łózka-mówi śpij w nogach jak pies, popłakałam się i wyszłam.
Co za prostak!!! Po takim traktowaniu już dawno powinien dostać po mordzie! Ja bym strzeliła tak, że nie patrzyłabym, gdzie trafiam, tylko czy równo puchnie!
Kochana, wiej jak najdalej od tego psychopaty, nie pozwalaj sobie na utratę szacunku do samej siebie i nie pozwalaj na traktowanie siebie jak jakąś ścierkę, ze raz potraktuje sobie Ciebie tak, a raz siak. Wali mnie to, czy on jest zmęczony, czy wypoczęty- Ciebie ma szanować i nie wyżywać się na Tobie- a to jest psychiczny manipulant- tu jedzie po Tobie jak tylko może a za chwilę sprawdza, ile ma władzy nad Tobą i czy jeszcze do niego przylecisz. A Ty lecisz, bo wydaje ci się,ze Ci a nim zależy. Ja myślę,ze się po prostu boisz tych jego okrutnych reakcji, dlatego jesteś jeszcze dla niego miła. Wierz mi, znam to bardzo dobrze, chociaż z innej perspektywy- nie popełniaj tego samego błędu, co moja mama, bo do końca będziesz miała skrzywioną psychikę i wyuczysz się w końcu życiowej bezradności- wmówisz sobie, ze sama sobie nie poradzisz. Poradzisz! Tylko się wyprowadź jak najszybciej, tupnij nogą, powiedz "Spadaj, rozchwiany emocjonalnie gówniarzu!" i nara!
on mówi, że jak wraca po pracy, a pracuje od 7 do 7, godzine dojazdu, wiec wyjezdza o 6 wraca o 20. Mówi, ze chce miec spokoj, chce cos obejrzec na kompie,a ja go męczę swoim gadaniem i niby wczoraj sie o to wkurzył, że potrzebował spokoju a ja znowu coś mu gadałam i poza tym stwierdził, że jak jestem tak milutka to pewnie się z kimś 'przelizałam' na imprezie i mnie sumienie gryzie, i się przymilam;/
Ile ty masz lat? Nie wierze, że dorosła kobieta może dawać sobą tak pomiatać, obrażać się, poniżać i jeszcze dawać wciskać sobie takie kity. Albo lubisz byc tak traktowana i grac ofiarę albo masz problemy emocjonalne. Sorrki ale inaczej się tego wytłumaczyć nie da. Chłopak wie co z tobą może robic i to wykorzystuje wciskając ci jakies durne kity. Wiesz, rozumiem że dużo pracuje jak większośc osób teraz (i tak nie macie jeszcze dzieci bo wtedy będzie to "praca" całą dobe przez każdy dzień w roku.) ALe zmęczenie nie jest wytłumaczeniem takiego zachowania. Facet nie ma do ciebie szacunku za grosz i wie, że niezaleznie co zrobi ty i tak będziesz dla niego milutka i nie zrobisz nic. Jak by mój mąz, który tez pracuje czałymi dniam,i a często i nocami tak do mnie powiedział jak twój facet "żebym spała w nogach jak pies" to by w pysk dostał i za pare dni dostał tez papiery rozwodowe.Ja też dużo pracuje i sobie nie wyobrażam, że traktuje tak m bo mam zły dzień. Nawet w kłótni sa granice tego co można powiedzieć. Można być zmęczonym i rozdraźnionym po pracy czy mieś zły dzień ale jak się kogoś kocha to jakies granice są. A te granice trzeba niestety samemu sobie postawić, granice swojej własnej godności. Dałaś sie tak traktować i tego nie zmienisz, musisz zmienić faceta i popracowac nad soba, swoja samoocena i tym ile jestes warta dla samej siebie.
to prawda, czuję się uzależniona od niego emocjonalnie... Czuję też strach przed tym, co będzie, wiem, ze będę cierpieć bez niego, ale ja też widzę, że gdy ja jestem załamana wszystko znoszę to jemu jakby przyjemność sprawia mnie ranić różnymi słowami, a kiedy już zbiorę się, wezmę się w garść i mówię, że odchodzę-On mięknie... Jestem w czarnej d**ie... Nasz związek był bardzo burzliwy, dużo zakazów, zazdrości, kłótni... Bardzo byliśmy zazdrośni o siebie... Z jednej strony jest nam źle, męczymy się, a z drugiej nie potrafimy tego definitywnie zakończyć, bo jak już ma być koniec budzi się w nas strach i obawy. On mówi, że się nie uzewnętrzni, że mi nie pokaże co czuje, nie będzie się obnażał ze swoimi emocjami, że jak się rozstaniemy nie pokaże nikomu, ze cierpi...
Dziewczyno!!! ratuj się... uciekaj ile masz sił.. nawet tego nie rozstrząsaj... jesli faktycznie jest tak jak piszesz zniszczysz sobie życie w tempie błyskawicznym.. to jakas masakra..........
dzisiaj wrócił wcześniej z pracy i mówi no to co idziemy do kina? nawet obiad na miescie kupił i mi przyniósł... Mówie nigdzie nie idę.. On mowi jak to, przeciez mowilem, ze dzis cie zapraszam do kina, ja mowie ze nie ide nigdzie z nim, pyta dlaczego, wiec mu powiedzialam. Ja mowie dwa dni temu taki dla mnie byles, tak sie do mnie odzywales, tak mnie traktowałes i myslisz, ze co? ze zaproponujesz mi kino i ja od razu zanik pamięci? mowie nie nawet głupiego przepraszam nie usłyszałam, on mowi przepraszam...ja mowie takie przepraszam to mozesz sobie wsadzic... nagadałeś mi tak i teraz nie mam ochoty z tobą nigdzie iść, a on mówi-pożałujesz... ja mowie co? ja pożałuję? to ty pożałujesz swoich słów, bo nie pozwolę siebie tak dłużej traktować, a on w szoku...
Pomóżcie mi bo już sama nie wiem co mam zrobić jakieś8 miesięcy temu poznałam Łukasza było super ale zaczęłam po paru miesiącach widzieć że coś jest nie tak. rzadziej przyjeżdżał miał mniej czasu... potem dowiedziałam się że spotyka się z inną chciałam się zemścić ale nie miałam odwagi uczucie do niego było silniejsze ode mnie jeszcze nigdy się tak nie zakochałam. jednak on nie był jedynym który ubiegał się o moje względy. Poznałam Sebastiana spotykaliśmy się dosyć często ale w gronie przyjaciół traktowałam go jak kumpla przecież miałam chłopaka. Sebastian mimo wszystko robił sobie nadzieje względem mnie. Początkiem kwietnia dowiedziałam się że mój ukochany wyjeżdża za granicę do pracy, nie zmartwiłam się bo z sebastianem spotykałam ię już regularnie a z łukaszem zastanawiałam się czy nie chodzi mu tylko o seks. jednak postanowiłam być z nim dalej powiedziałam ze bd czekać że go kocham i pojechał czasami dzwonił, a ja w tym czasie bawiłam się w najlepsze z sebkiem i zakochałam się ale o łukaszu nigdy nie zapomniałam pewnym momencie zorientowałam się że kocham ich obu. Z sebastianem spędziłam miesiąc wakacji po czym wróciłam do domu i postanOwiłam zerwac z łukaszem. gdy udało mi się z nim skontaktowac on powiedział że wraca na stałe do polski i że bardzo mnie kocha i nie chce tego kończyć. Byłam uparta i postawiłam na swoim. jestem z sebkiem szczęśliwa ale nie mogę zapomnieć o łukaszu wiem ze nadal go kocham. On chce spróbować jeszcze raz chce żebym zostawiła sebastiana ale ja nie mogę tego zrobić jest mi z nim bardzo dobrze przedstawiłam go swojej rodzinie spotykamy sie kiedy tylko możemy. Łukasz nalegał na spotkanie i w końcu się zgodziłam boję się tego nie wiem co mam zrobić kocham ich obydWu i nie wiem którego mam wybrać jeżeli strace sebastiana to także cała moja paczka się ode mnie odwróci a łukasz? jeżeli znów bd mnie zdradzał jeśli chodzi mu tylko o moje ciało
POMOCY BŁAGAM DORADŹCIE COŚ :,,((
Martusia04 nie wtryniaj się w cudzy wątek i to jeszcze nie na temat...
incognito21 zachowujesz się jak wierny pies. Jak pan rzuci ochłap i podrapie za uszkiem to jest dobrze. Nie ważne, że wczoraj zlał i nawrzeszczał. Facet jest psycholem i się nad Tobą znęca. Wygarnij mu raz a dobrze, spakuj się i nie oglądaj za siebie! Uciekaj póki możesz.
Mi się wydaje, że facet ma syndrom "pana i władcy". Czy, czy aby u niego relacje między rodzicami nie są podobne? Dominujący ojciec i uległa matka?
Koleś ewidentnie niszczy Ci psychę, żeby wpędzić Cię w kompleksy i uzależnić Ciebie od siebie. Znam ten schemat. Jeśli z nim zostaniesz to będzie tylko gorzej. SAMA SIĘ ZGADZASZ NA TAKIE TRAKTOWANIE. W momencie kiedy rzucił Ci tekst "śpij w nogach jak pies" to powinnaś mu strzelić w ryj, zebrać rzeczy i się wyprowadzić. A kiedy Ty zaczynasz płakać i się kajać to on wie, że ma władzę nad Tobą i nakręca go to jeszcze bardziej do wycierania sobie buciorów w Twoją twarz.
Tu nie ma co gdybać, trzeba odejść i tyle. I nie patrz na to, że szkoda tych 3lat tylko na to, że szkoda tych lat, które stracisz zostając z nim.
sorki ale jestem tu pierwszy raz i nie bardzo iem co do czego...
teraz już bd wiedziała że nie wolno wcinać się w cudzy wątek.
Postaram się krótko... Trzy lata jestem z facetem, dwa lata mieszkaliśmy razem,ale się nam nie układało, więc za dwa tyg zamieszkamy osobno, mówił, że moze to coś zmieni między nami... Ogólnie robi mi wode z mózgu. Jestem rozbita, załamana... Nie było mnie teraz przez dwa tyg w domu bo wyjechałam do mamy. Pisał, że za każdym razem jak wraca do domu mówi do mnie cześć i moim głosikiem odpowiada sobie, że tęskni, że kocha... jak przyjechałam mówi, że nie chce być ze mną, że ma mnie dosyć itd... Ze pocierpi trochę, ale jemu będzie i tak lżej niż mi, że on wie, że ja się załamię. Mówi, że on sobie ze mną życia nie ułoży, że na chama chce się wpieprzyć jemu w zycie, że mam wyjść, dac mu swiety spokoj, chcialam z nim spać to mnie wykopał z łóżka, więc połozyłam się tak na krawedzi łózka-mówi śpij w nogach jak pies, popłakałam się i wyszłam. Jak mu dziś powiedziałam, że jadę do domu dzisiaj to mówi, żebym nie jechała, bo się mną nie nacieszył, że wczoraj był na mnie zły, bo dzień wcześniej byłam na imprezie. Ja nie wiem co myśleć, chciałabym z nim być, zacząć od początku, nie wiem na czym stoję... Raz mi mówi, że tęskni, kocha... Innym razem, że nie chce mieć ze mną nic wspolnego... I mówie do niego, powiedz mi na czym stoję, chcesz spokoju? dam ci go, ale powiedz szczerze, czego chcesz..a on-dzisiaj cię nie chce, ale moze jutro bede chciał... ja jestem w szoku-on ma 24 lata i takie teksty!!;/ on sam nie wie czego chce...tchórz... chciałby jeszcze się pobawić i nie chciał by stracić mnie...takie mam wrażenie. A ja? A ja jestem tak zalamana, że chyba udam się do psychologa, beczę cały czas, bo nie wiem co robić, chyba go tracę, wyżywa się na mnie, nigdy taki nie był:(
Przerażające jak można traktowac drugiego człowieka!
Uciekaj, póki nie jest za późno!
On będzie Cię traktował tylko coraz gorzej!