Pewna Śliczna Młoda Kobieta bardzo chciała mieć dziecko. Niestety straciła już trzy córki i wiele niemiłych słów słyszała przez to od innych. Bardzo cierpiała... Lekarz powiedział, że kolejna ciąża będzie zagrożeniem życia nie tylko dla dzieciątka, ale i dla niej. Postanowiła spróbować. Jeszcze raz. Może ostatni.
I tak całą ciążę miała szczególnie uważać na siebie, miała zakaz podnoszenia kilogramowego nawet ciężaru! Pilnowała się z całych sił, oszczędzała i modliła... Z resztą jej mama także modliła się o cud. Miała już siedmioro wnucząt, ale widziała jak jej córka pragnie dziecka i ile już przeszła. Tak więc nie ustawały w modlitwach.
Śliczna Młoda Kobieta musiała jednak większość ciąży przebywać w szpitalu, do domu przyjeżdżała tylko na przepustki. Była zdecydowana na każde konieczne poświęcenie, byle mieć upragnione dzieciątko!
Urodziła przez cesarskie cięcie, już z resztą drugie w jej życiu, Małą Córeczkę. Miała 2 kg, urodziła się o miesiąc za wcześnie. Lekarze powiedzieli, że pierwsza doba będzie decydująca... To były najdłuższe godziny dla Ślicznej Młodej Kobiety...
W drugiej dobie po porodzie przyszło najgorsze. Śliczna Młoda Kobieta umierała. Miała krwotok z dróg rodnych, ponad 40 stopni gorączki. Obłożono ją lodem. Potem pościągano koce z sąsiednich łóżek i przykryto ją nimi. Cała leżała w krwi. Pamięta jak wołano: "krew na ratunek, krew na ratunek!". Przetoczono jej większość krwi jaka krąży w ludzkich żyłach. Przeżyła. Jej Mała Córeczka także. Przez to wydarzenie dała jej swoje imię. Powiedziała, że gdyby umarła, to na świecie pozostanie jej Mała Córeczka, o takim samym imieniu.
W szpitalu były 18 dni, bo gdy z jedną było dobrze, to druga chorowała, i tak na zmianę. Śliczna Młoda Kobieta nadal cierpiała z niepokoju, oddzielona od swojego dziecka, dopytywała się pielęgniarek co z jej Małą Córeczką. Jedna z nich za każdym razem powtarzała, że z dzieckiem źle, ma żółtaczkę, która nie ustępuje... Śliczna Młoda Kobieta wysłała swojego męża, by dowiedział się czegoś więcej u lekarza. Doktor zdziwiony oznajmił, że żółtaczka już dawno minęła. Śliczna Młoda Kobieta mogła odetchnąć z ulgą, jednak długo jeszcze po powrocie ze szpitala, nie spała po nocach, lecz wpatrywała się w swoją Małą Córeczkę... Wpatrywała się czy oddycha...
wzruszająca i piękna historia...życzę pomyślności,zdrówka i wielu radosnych chwil...
Piękna historia pokazująca, czym naprawdę jest miłość matki. Modtliwa potrafi naprawdę wiele zdziałać, moja mama również miała problemy, kiedy ja przychodziłam na świat - z tym, że u mnie "decydujący" nie był nawet jeden dzień, a tydzień. W tym czasie moja babcia modliła się za mnie. Dopiero po wielu latach dowiedziałam się, że przyszłam na świat o godzinie 15:03, a więc w godzinie, w której odmawia się Koronkę do Bożego Miłosierdzia.
Wam obydwu życzę dużo szczęścia i zdrowia.
Czytasz, czytasz i łzy same płyną...dziecko ...niewinna istota, dla wielu nieosiągalna...dla niewielu "źle" dana od życia...przykre...cieszyć się tylko, ze wszystko dobrze się skończyło, że dzidzia i mama są ze sobą. Dużo zdrowia i miłości !!!
Pora na drugą część tej historii:
__________________________________________________________________________________________________________
Śliczna Młoda Kobieta nie miała łatwego życia, co w fatalny sposób zrujnowało jej zdrowie. Ochraniała jednak swoją Małą Córeczkę jak mogła. Czas płynął. Mała Córeczka dorosła i wszyscy mówili, że jest podobna do swej Ślicznej Mamy. Teraz to ona była Ładną Młodą Kobietą. Poznała swojego Ukochanego i była szczęśliwa widząc jak dwie najważniejsze dla niej osoby szczerze darzą się sympatią!
Zakochani postanowili wziąć ślub. Zaczęli planować wszystko z dużym wyprzedzeniem, bo wszystko chcieli mieć bajkowe. Zamówili samochód jakich mało w okolicy, pojechali na drugi koniec kraju po wyśnioną suknię, zarezerwowali podróż poślubną. I postanowili, że wesela nie będzie. Mają małe rodziny, a właściwie Ładna Młoda Kobieta ma tylko swoją Mamę. Wesoła impreza miała się odbyć po powrocie z podróży poślubnej, w domu, w którym miała zamieszkać Ładna Młoda Kobieta z najdroższymi jej sercu osobami.
Został tydzień. Przygotowania przyspieszały. Ładna Młoda Kobieta mierzyła suknię ślubną, a jej Schorowana Mama mówiła, że prawie dożyła do ślubu swojej córki. Z całego serca chciała być przy niej w tym dniu. Czuła się fatalnie, ale walczyła. Lekarz chciał jej dać skierowanie do szpitala, ale odmówiła. Powiedziała, że po ślubie pojedzie.
Nie dała rady. Dwa dni przed ślubem pogotowie zabrało Schorowaną Mamę do szpitala...
Ładna Młoda Kobieta przepłakała całe te dwa dni. Do ołtarza szła z wielkimi workami pod oczami, była cała spuchnięta. Nie zależało jej jednak. Choć miała kupiony i welon i kapelusz, postanowiła, że jedynie wepnie kwiaty we włosy, tak jak jej Mama, gdy szła do ślubu.
Pogoda tego dnia była okropna, mimo że poprzedniego dnia świeciło piękne słońce i jak się później miało okazać, następnego dnia także było słonecznie. Tego dnia nawet niebo płakało razem z Ładną Młodą Kobietą! Tego dnia wszystko było nie tak jak miało być. Nawet wymarzony samochód zepsuł się w drodze do kościoła, tak że Para Młoda przyjechała taksówką! Później firma przewozowa podstawiła inny samochód, więc historia ta stała się kultową opowiastką. Śmiać można się także z jednodniowego załamania pogody. A worki pod oczami wyretuszował fotograf. Ale brak Mamy to po prostu katastrofa!
Ukochany płakał również, starał się też pomagać w tej całej sytuacji. Był bardzo opiekuńczy dla Schorowanej Mamy. Oni naprawdę się lubili. Schorowana Mama mówiła, że jest jej synem... Popełnił jednak jeden błąd. Nie zgodził się na odwołanie podróży poślubnej, mimo iż Ładna Młoda Kobieta nie chciała opuszczać swojej Mamy, czuła że powinna być w tym momencie właśnie przy niej. Pojechali, wyjazd się nie udał. Nie mógł się udać, bo Ładna Młoda Kobieta myślami była w szpitalu. Dostali złe wieści z kraju, wrócili tydzień wcześniej.
Byli razem, wszyscy w trójkę ten ostatni raz...
Niespełna miesiąc po ślubie znowu szli przez kościół do ołtarza. Za trumną.
A w domu nie było wesołej imprezy, była stypa.
aż żal serce ściska a łzy same napływają do oczu...
Czytasz, czytasz i łzy same płyną...dziecko ...niewinna istota, dla wielu nieosiągalna...dla niewielu "źle" dana od życia...przykre...cieszyć się tylko, ze wszystko dobrze się skończyło, że dzidzia i mama są ze sobą. Dużo zdrowia i miłości !!!
Niestety już razem nie jesteśmy... Opis zawarłam w drugiej części owej historii...
Przepraszam za tak prostacki opis, ale nie potrafię inaczej- mózg mi stanął.
Straszliwie smutne jest to, że kobieta, która tyle wycierpiała z powodu poronień, nie mogła pojawić się na ślubie swojej jedynej i ukochanej córki. Bardzo wzruszająca opowieść, bardzo smutna historia kobiety.
Nic dodać, nic ując...współczuć z całego serca...to jedyne wyjście...przykro...
Historia niesamowita. Takie wlasnie jest życie radosne i tragiczne.
Przepiekna historia-az lezka zakrecila mi sie wspolczuje i zycze duzo wytrwalosci i pomoslnisci. Trzymaj sie
Bardzo mi przykro. Trzymaj sie Ładna Młoda Kobietko. Jestem pewna, ze Śliczna Młoda Kobieta patrzy na Ciebie z gory i jest z Ciebie bardzo dumna.
Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili czas na przeczytanie historii mojego życia. Części historii...może kiedyś napiszę kolejne (?)
Dziękuję tym, którzy nie przeszli obojętnie, zostawili swoją odpowiedź.
Dziękuję za miłe słowa!
naprawdę wzruszające... Ale Twoja mama jest z Wami patrzy na was i się uśmiecha..:)
I ta młoda ładna kobieta musi teraz dać życie następnej ślicznej kobietce.
Witaj.
Oczy mam wilgotne...najgorsze jest to, że czasami nie mamy wpływu na historie swojego życia.
Toczy się samo, a my jesteśmy obsadzani w różnych rolach, często tragicznych.
Z pewnością dla Ciebie nie będzie to pocieszeniem, ale mówią, że " Pan Bóg daje nam taki krzyż, jaki potrafimy udźwignąć."
Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili czas na przeczytanie historii mojego życia. Części historii...może kiedyś napiszę kolejne (?)
Zatem czekamy/czekam na dalszy ciąg historii Twojego życia...może łańcuszek tragicznych zdarzeń został przerwany (?). Oby.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Przykre...ale takie jest niestety zycie....
Moja historia jest innego rodzaju,ale ......Kilka lat temu będąc u znajomych w Berlinie,przeżyłam tornado.Do tej pory jak sobie przypomnę,włos staje na głowie.Zaczęło się normalnie od wiatru,potem deszcz,potem coraz większy wiatr i ulewa.Najgorsze,że działo się to pod wieczór.Wiatr przybierał na sile,do tego stopnia,że słyszeliśmy trzask gałęzi.Muszę dodać ,że ta dzielnica powstała na skutek wycięcia sporej części drzew iglastych,sosny,jodły,świerki.Z tym,że te drzewa miały i pozostałe mają po kilkanaście metrów wysokości.Jest długi pień,a korona jest dopiero ze dwa metry od góry.W pewnym momencie wiatr był tak ogromny,że wydawało nam się,że cały budynek się rusza.Stojąc na parterze nie wiedzieliśmy co robić,gdzie się schować,nagle patrząc w okno/okno wychodzące na mały ogródek było takie na całą ścianę,po prawej stronie były drzwi/widzimy,jak jedno z tych wysokich drzew rusza się i leci wprost na to okno.Wyrwane z korzeniami upadło na róg domu,uszkodziło spory kawał ściany i dachu.Ze strachu nie mogliśmy sie ruszyć.Po godzinie jak to się uspokoiło wyszłyśmy na ulicę.I to co zobaczyłyśmy,przechodziło ludzkie pojęcie.Na ulicy ogromne drzewa powyrywane z korzeniami,powybijane szyby w domach,pozrywane dachy,chodniki wyglądały tak,jakby były przygotowywane do układania płytek.Drzewa już nie iglaste,ale dęby,buki w ludzkich ogródkach były powyrywane i leżały na uszkodzonych budynkach właścicieli.Samochody stojące na ulicy,były poprzygniatane drzewami.Tak wyglądała cała dzielnica,była jedna wielka ruina.Ale przyjechały ekipy i zaczęły usuwać szkody porobione przez to tornado.Widziałam to raz w życiu na własne oczy i więcej razy nie chciałabym czegoś podobnego oglądać....
Wzruszyłam się czytając Twoją historię, jesteś niesamowicie silną kobietą, musisz mieć w sobie siłę, energię aby dać życie kolejnej ślicznej młodej kobiecie.
Wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam serdecznie.
Po takich historiach naprawde widac jak zycie jest ciezkie i zaskakujace. Mloda Kobieto trzymaj sie bo mama na pewno patrzy i jest z Ciebie dumna zycze Ci wszystkiego co najlepsze. Sily i madrosci w zyciu.
Pozdrawiam i sciskam serdecznie