Witam !
Muszę wyrzucić z siebie pewną sprawę.!
Mieszkam z chłopakiem za granicą ( rzuciłam dla niego studia i wyjechałam ) Kocham go tak mocno jak nikogo w życiu, ale czasem mam takie dni jak dziś... np. dowiaduję się ze moi znajomi właśnie się obronili ( licenciat, magisterka) to nachodzą mnie wątpliwości których nie miałam wcześniej.. tzn w żadnym wypadku nie rozstanę się z nim ale mam takie dziwne myśli.. że powoli przestaje mieć ambicje to straszne uczucie, jestem zła ze muszę pracować fizycznie, wiem że dążymy, że mamy plany ale to wszystko jest tak palcem po wodzie pisane.. bynajmniej tak ja to odczuwam, bo mój P. cieszy się i mówi o swoich planach tak jak by to miało być za chwile a ja jakoś stoję w miejscu i nie potrafię ruszyć nie wiem co mam robić.. trochę śmierdzi tu egoizmem wiem!! bo miałam wygodnie byłam na studiach, to co że nie miałam co jeść ale było super-życie studenckie a teraz 7 dni w tyg. muszę pracować i nie mam czasu na nic. Czuję się nic nie warta bo taka prawda co można robić? jak ma się tylko maturę..
Nawet nie wiem o co prosić, rada? pocieszenie? krytyka? ..może zwyczajnie musiałam się wygadać.