Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Temat: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Byliśmy w miarę spokojnym i zgodnym małżeństwem.Owszem trafiały się gorsze dni, ale było ich bardzo niewiele. Maż zazdrośnik czasem przypisywał mi jakiś romans, ale to było bardziej w formie żartu. Do czasu. Prawie 2 lata temu dostałam smsa o treści ?cześć skarbie, co robisz, jesteś sama??.To był omyłkowy sms, nie mam pojęcia, od kogo.Mąż nie zaglądał mi nigdy do telefonu, ale jakoś tak wyszło, że akurat tę wiadomość odebrał. Od tej pory zaczęło się piekło.Nie uwierzył, że to pomyłka, uznał, że mam romans a ten, sms jest na to dowodem.Nie pomogły przysięgi ani zapewnienia, że się myli.Kazał zmienić nr tel. Zrobiłam to?nie pomogło.Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Właściwie nigdzie nie wychodzę a jak już to coś załatwić, ale według niego idę spotkać się z kochasiem.Przestałam spotykać się z koleżankami, nie mam praktycznie znajomych, ale to mu nie wystarcza.Moje małżeństwo to ruina.Nie ma dnia żeby mi nie ubliżał i wytykał urojonej potencjalnej zdrady.Nie mogę patrzeć na niego, zaczynam się nim brzydzić.Nie mam ochoty na seks a dawniej uwielbiałam to.Jeżeli już mu ?daję? to dla świętego spokoju a on po wszystkim pyta, kto lepszy on czy kochaś.Rozmawiałam z nim, tłumaczyłam, ale nie pomaga.Prosiłam żeby iść do psychologa to zrobił mi awanturę, że chcę zrobić z niego głupka, zamknąć w zakładzie a zamieszkać z kochasiem.Mówię mu, że zrujnował nasze małżeństwo, że głupimi, urojonymi, podejrzeniami zabił moją miłość i to jest powodem, że stałam się smutna i nerwowa, że nie ma we mnie radości a tylko żal i niechęć do niego, że już nie mam sił walczyć o nas?????jego to nie rusza.Karze mi wynosić się do kochasia????.Przez te 2 lata oprócz dogadywań zrobił mi wiele innych paskudnych rzeczy twierdząc, że to kara.Nie daje mi samochodu, więc są dni, że nie mam, czym dojechać do pracy ani czym wrócić.Powiedział, że mogę poprosić kochasia.Owszem, proszę, ale koleżanki lub tatę o pomoc.Nie pomaga mi w żadnych pracach domowych.Ale to wszystko to pryszcz, najgorsze są te docinki.Mamy czternastoletnią córkę, która to widzi i słyszy, bo on nie omieszkał ją poinformować, że mamusia pójdzie do innego pana, bo nas już nie kocha a Ciebie odda do domu dziecka???..Wychodzę z domu to dziecko panicznie się boi i dzwoni do mnie kilka razy gdzie jestem i kiedy wrócę.Rozmawiałam z nią i tłumaczyłam, że tata nie ma racji, ale widocznie strach w córce i tak pozostał?????proszę pomóżcie.Co mam robić, jak mu wytłumaczyć, jak przekonać?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Myśle ze twój mąż jest chory. Bo druga opcja jest taka ze jest sadysta i z przyjemnością zrobił z ciebie ofiarę. Widzisz choroby psychiczne nieleczone się nasilaja... Może być zdolny do wszystkiego.
A co na to np. Jego rodzice? Znają go dłużej niż ty..Czy w rodzinie męża były przypadki chorób psychicznych??

3 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-28 07:40:35)

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Jak ja to znam...

Przeczytaj kochana mój wątek i jeśli odnajdziesz tam siebie, to poszukaj w necie, książkach "zespół urojeniowy".

http://www.netkobiety.pl/t17390.html

Zwróć się kochana po pomoc fachowca - psychologa a lepiej nawet psychiatry. Nie ma się czego wstydzić - ja (gdy jeszczemąż zrezygnował po 2 spotkaniach z terapii) chodziłam sama i dzięki temu teraz jestem żywa, zdrowa i szczęśliwa.

Nie bagatelizuj problemu, bo to bardzo poważne sprawy.
Powodzenia, kochana.

4

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Dziewczyno jak ty sobie z tym radzisz? Powinnaś pójść do psychologa pomoze ci radzić sobie z mężem. Moja siostra miała podobny problem ale 2 lata temu poprosiła o pomoc właśnie psychologa i o wiele lepiej sobie z tym radzi. Jej mąż dręczył ją wiele lat a ja dowiedziałam sie o tym właśnie dwa lata temu.
Olinderka ma rację myślę że twój mąz jest chory . Ale to ty potrzebujesz wsparcia psychologa, bo on zniszczył twoją psychikę. Nie daj się dziewczyno!

5

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Ja wiem,że potrzebujemy pomocy,oboje,ale on nie da się tknąć.Jako tako nie było u niego w rodzinie chorób psychicznych ale jego matka jakieś 16 lat temu też przypisywała mężowi romanse.Podobno kochanki oknami wchodziły i ona niby to widziała.Na ile miała racje to nie wiem,może i teść miał kogoś ale pamiętam jakie dziwne historie opowiadała.Teraz patrząc z perspektywy czasu i porównując zachowania to śmiem twierdzić,że ona też miała urojenia.Myślałam nad tym żeby pogadać z teściową ale to chyba ślepa uliczka.Myślę nad psychologiem ale mieszkam w małej mieścinie i jest tu o niego ciężko a wyjazd gdzieś dalej łączy się z tłumaczeniem gdzie i po co jadę.Brak mi też odwagi żeby mu się postawić.Opowiadałam dziś przyjaciółce wczorajsze zajście a ona mówi żebym przestała jęczeć i przekonywać go,że nie ma racji a przyjmowała to z uśmiechem i przytakiwała i tym sposobem zbiję go z tropu.Może i ma rację bo widzę,że jemu sprawia przyjemność jak mnie dobija.Im bardziej płaczę i się tłumaczę tym bardziej on brnie w swoje..........Jak sobie z tym radzę?Coraz gorzej.Zawsze byłam osobą bardzo radosną i pełną życia a dziś jestem wrakiem człowieka wiecznie zapłakanym i ze spuchniętymi oczami.Nic mnie nie cieszy............nie chcę tak żyć ale nie mam pojęcia jak z tym walczyć.Dziś już wiem,że sama sobie nie poradzę........

6

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Ja wiem,że potrzebujemy pomocy,oboje,ale on nie da się tknąć.Jako tako nie było u niego w rodzinie chorób psychicznych ale jego matka jakieś 16 lat temu też przypisywała mężowi romanse.Podobno kochanki oknami wchodziły i ona niby to widziała.Na ile miała racje to nie wiem,może i teść miał kogoś ale pamiętam jakie dziwne historie opowiadała.Teraz patrząc z perspektywy czasu i porównując zachowania to śmiem twierdzić,że ona też miała urojenia.Myślałam nad tym żeby pogadać z teściową ale to chyba ślepa uliczka.Myślę nad psychologiem ale mieszkam w małej mieścinie i jest tu o niego ciężko a wyjazd gdzieś dalej łączy się z tłumaczeniem gdzie i po co jadę.Brak mi też odwagi żeby mu się postawić.Opowiadałam dziś przyjaciółce wczorajsze zajście a ona mówi żebym przestała jęczeć i przekonywać go,że nie ma racji a przyjmowała to z uśmiechem i przytakiwała i tym sposobem zbiję go z tropu.Może i ma rację bo widzę,że jemu sprawia przyjemność jak mnie dobija.Im bardziej płaczę i się tłumaczę tym bardziej on brnie w swoje..........Jak sobie z tym radzę?Coraz gorzej.Zawsze byłam osobą bardzo radosną i pełną życia a dziś jestem wrakiem człowieka wiecznie zapłakanym i ze spuchniętymi oczami.Nic mnie nie cieszy............nie chcę tak żyć ale nie mam pojęcia jak z tym walczyć.Dziś już wiem,że sama sobie nie poradzę........

Jeśli raz powiesz "tak" - nie będzie już innego wytłumaczenia. Ratuj siebie.

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-28 11:30:50)

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Przestań tłumaczyć mężowi sprawy oczywiste. Wbrew pozorom Twoje tłumaczenia to woda na jego młyn, zgodnie z powiedzeniem "tylko winni się tłumaczą". Jeśli jest to u niego zespół urojeniowy (a to może zdiagnozować tylko psychiatra), to potakiwanie jego tworom wyobraźni nie jest dobrym pomysłem.

Kolejny Twój pomysł - rozmowa z teściową. Chcesz pójść do niej na skargę? Opowiedzieć jakiego ma syna? Po co?

Napisałaś o braku odwagi.
Zastanów się jednak nad tym, czy masz odwagę dalej żyć w takiej paranoi?
Tak realnie, co może zrobić Tobie Twój mąż? Przypisze Ci jedną zdradę więcej? Co, w związku z tym, Tobie się stanie?

Zrób bilans zysków i strat.
Czy opłaca się Tobie dalej tkwić w jego chorym świecie?
Czy opłaca się Tobie wrócić do uśmiechów, radości, pełni życia?
Możesz żyć i tak, i tak. Wybór należy do Ciebie.

8

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
Wielokropek napisał/a:

Przestań tłumaczyć mężowi sprawy oczywiste. Wbrew pozorom Twoje tłumaczenia to woda na jego młyn, zgodnie z powiedzeniem "tylko winni się tłumaczą". Jeśli jest to u niego zespół urojeniowy (a to może zdiagnozować tylko psychiatra), to potakiwanie jego tworom wyobraźni nie jest dobrym pomysłem.

Kolejny Twój pomysł - rozmowa z teściową. Chcesz pójść do niej na skargę? Opowiedzieć jakiego ma syna? Po co?

Napisałaś o braku odwagi.
Zastanów się jednak nad tym, czy masz odwagę dalej żyć w takiej paranoi?
Tak realnie, co może zrobić Tobie Twój mąż? Przypisze Ci jedną zdradę więcej? Co, w związku z tym, Tobie się stanie?

Zrób bilans zysków i strat.
Czy opłaca się Tobie dalej tkwić w jego chorym świecie?
Czy opłaca się Tobie wrócić do uśmiechów, radości, pełni życia?
Możesz żyć i tak, i tak. Wybór należy do Ciebie.

Dokładnie tak.

Teściowa - zapomnij kochana. Moja pomimo diagnozy psychiatry, którą sama mi poleciła - teraz już nie widzi problemu. Wzorcowe wyparcie. W końcu lepiej mieć synową puszczalską niż chorego psychicznie syna.

9

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Tez to znam. Moje pierwsze małżeństwo rozpadło się z powodu patologicznej zazdrości męża wiele lat temu. Patologicznego zazdrośnika nic nie przekona, cokolwiek byś powiedziała, czy nie powiedziała. WSZYSTKO jest dowodem zdrady. Pomóc może tylko terapia, ale najpierw mąż musi tego chcieć. Twój nie chce.
Zastanów się jak długo jeszcze chcesz tak żyć i jak długo będziesz patrzeć na koszmar Twojej córki. Szkoda dziewczyny, ojciec jej funduje emocjonalną "jazdę", zabiera poczucie bezpieczeństwa. Nie pozwól na to! Idź do psychologa, porozmawiaj o problemie, szukaj wsparcia i nie łudź się, że sprawa sama się rozwiąże.

10

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Dziękuję Wam.Czuję się jak bym budziła się z jakiegoś letargu..............Rok temu we wrześniu mąż wyjechał za granicę.Nie było go prawie 4 mieś.To była rozkosz dla mojej duszy.Odpoczęłam psychicznie.Stwierdziłam wówczas,że najlepszym wyjściem było by odejście od niego ale..........no właśnie jest wielkie "ale".Nie stać mnie na samodzielne życie,nie mam gdzie pójść.Nie opłaca mi się żyć w jego chorym świecie.Chcę być szczęśliwa,kochana i szanowana.Mam dość poniżania,obelg,przekleństw.Mam dość człowieka który w jednym momencie bierze mnie w ramiona i mówi jak bardzo kocha by za dwie min powiedzieć,że jestem pier.....  kur.... i przeklina dzień w którym mnie poznał a za kolejne dwie minuty pyta czy się pokochamy.Pisząc tak i przy okazji analizując nad jego zachowaniem coraz bardziej upewniam się,że on jest chory.No dobra,pójdę do psychologa.Ten powie mi jak sobie radzić ale co jeśli okaże się,że te porady nie działają,że jedynym ratunkiem jest jego wizyta u psychologa a ten jak wiadomo nie da się namówić?Czas pokarze............

11

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Przestań zajmować się swoim mężem i jego ratowaniem. Jeśli on nie zechce, nic go nie przekona.
Porady psychologa nie podziałają same, to TY masz podjąć konkretne działania. Przy pomocy psychologa możesz odzyskać wiarę w siebie, zaufanie do własnych uczuć, do swej mądrości. Ale całą pracę nad zmianą swych postaw będziesz wykonywała sama, przy jego towarzyszeniu.

często wyjściem z sytuacji jest zamieszkanie z jakąś starszą osobą w ramach świadczenia usług przez dwie strony. Ty będziesz opiekowała się starszą osoba, ona za to zapewni Tobie mieszkanie.

12

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Dziękuję Wam.Czuję się jak bym budziła się z jakiegoś letargu..............Rok temu we wrześniu mąż wyjechał za granicę.Nie było go prawie 4 mieś.To była rozkosz dla mojej duszy.Odpoczęłam psychicznie.Stwierdziłam wówczas,że najlepszym wyjściem było by odejście od niego ale..........no właśnie jest wielkie "ale".Nie stać mnie na samodzielne życie,nie mam gdzie pójść.Nie opłaca mi się żyć w jego chorym świecie.Chcę być szczęśliwa,kochana i szanowana.Mam dość poniżania,obelg,przekleństw.Mam dość człowieka który w jednym momencie bierze mnie w ramiona i mówi jak bardzo kocha by za dwie min powiedzieć,że jestem pier.....  kur.... i przeklina dzień w którym mnie poznał a za kolejne dwie minuty pyta czy się pokochamy.Pisząc tak i przy okazji analizując nad jego zachowaniem coraz bardziej upewniam się,że on jest chory.No dobra,pójdę do psychologa.Ten powie mi jak sobie radzić ale co jeśli okaże się,że te porady nie działają,że jedynym ratunkiem jest jego wizyta u psychologa a ten jak wiadomo nie da się namówić?Czas pokarze............

Goga - chcesz, żeby było lepiej, czy chcesz sobie ponarzekać, jak Ci źle?
Albo zaczniesz działać, albo skończy się źle dla Ciebie i córki.
Poczytałaś w necie na ten temat? Poszukałaś poradni w Twojej okolicy? Od samego narzekania i biadolenia nic się nie zmieni, kochana.
Mój mąż też się nie leczy i świadomie od niego odeszłam.  To jest ICH problem w momencie, gdy nie decydują się na leczenie.
Oczywiście, że Twoja wizyta u psychologa JEGO nie uleczy - my tu mówimy o pomocy TOBIE I CÓRCE.

13

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Niekochana,masz rację.Rozczulam się nad sobą,myślę jak ratować małżeństwo i przekonać męża,że nie ms racji,że wciąż jestem mu wierną,że swoim zachowaniem mnie krzywdzi a jak dotąd nie zrobiłam nic żeby ratować siebie i dziecko.No może prawie nic,zaczęłam szukać pomocy w necie,wśród Was a kolejny krok to znalezienie dobrego psychologa.

14

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Niekochana,masz rację.Rozczulam się nad sobą,myślę jak ratować małżeństwo i przekonać męża,że nie ms racji,że wciąż jestem mu wierną,że swoim zachowaniem mnie krzywdzi a jak dotąd nie zrobiłam nic żeby ratować siebie i dziecko.No może prawie nic,zaczęłam szukać pomocy w necie,wśród Was a kolejny krok to znalezienie dobrego psychologa.

Nie jesteś w stanie go przekonać. On żyje w swojej rzeczywistości i po prostu - jeśli nie zacznie się leczyć - nie będzie lepiej, tylko gorzej.
Uwierz, że jest w stanie zrobić Ci takie poranie mózgu, że już sama nie będziesz wiedziała, co jest prawdą, a co kłamstwem. Wiem to z własnego doświadczenia. Ratuj siebie i dziecko - to Twój obowiązek.

15

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

wydaje mi sie ze chorobliwy wymysl twego meza jest taki sam jak kazdy wszytskie inne nalogi. alkoholik aby sie leczyl musi sam chcec, musi zauwazyc problem-a to jest bardzo trudne, tak samo w twoim przypadku, czy nie wystarczajaco dlugo juz trwa ta sytulacja abys sie przeknoala ze on problemu nie widzi i niechce nic z tym zrobic? twardo tkwi w przekonaniu ze to ty zdradzilas, czy nie uwazasz ze nie ma szans aby zmeinil zadanie? ja szans nie widze.
mowisz ze go nienawidzisz, ze sie brzydzkisz ze cie wyzywa i odpoczywasz gdy go nie ma itd...a wiec po co chcesz  ratowac malznestwo? z powodow ekonomicznych? nie uwazasz ze to za blachy powod? zastanow sie czy nie lepiej np pomoieszkac u rodzicow chocby przez peirwsze miesiace niz do konca zycia byc ponizana i posadzana o cos czego nie zrobilas?
poza tym, zawladna nad toba, ja uwazam ze jedno "nie zdradzilam ciebie" powinno wystarczyc i powinnas zyc normalnie, kolezanki, praca, wyjscia a nie klatka, w bardzo zla strone to wszystko idzie.
a corka? nie uwazasz ze sacluguje na spokojne dziecinstwo? ze ty jako rodzic powinnas go zapewnic-tym co pisze chcem ci dac argument na odejscie od niego. jest chorym czlowiekiem a ty z aniego terapi nie odbedziesz, to jego decyzja ty mysl o sobie i dziecku.  nie mowie ze to proste, ale mysle ze spokoj wart jest podjecia kazdego wysilku

16

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Wiem,że mną zawładną i zrobił prawdziwe pranie mózgu.Tak mnie opanował,że żyłam jego życiem i jego teoriami patrząc przerażona co dziś wymyśli i co mi zarzuci tym razem.Jakieś pół roku temu postawiłam się ale szybko stłumił mój bunt.Mówi,że się zmieniłam,że nie jestem taka jak dawniej,że mu nie ustępuję a powinnam bo wówczas było nam dobrze i nie kłóciliśmy się.Najlepiej będzie jak się przyznam a on mi wybaczy..........Było parę takich momentów,że miałam się przyznać licząc na spokój.Ale to był by pozorny spokój a on wcale by mi nie wybaczył a tym bardziej kończył psychicznie.......A poza tym do czego mam się przyznawać?Do niewinności?

17

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Było parę takich momentów,że miałam się przyznać licząc na spokój.Ale to był by pozorny spokój a on wcale by mi nie wybaczył a tym bardziej kończył psychicznie.......

Ani się waż! Wtedy to już nie da Ci spokoju.

18

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Mój poprzedni związek rozpadł się właśnie z powodu zazdrości. Wierzę jak się czujesz. Niesłuszne oskarżenia są straszne sad Musisz z nim to wytłumaczyć lub postawić mu warunek że albo przestanie albo odejdziesz. A inne prawdopodobieństwo że boi się go zdradzasz, to to że to on Cię zdradza hmm i boi się że TY tez mu to robisz.. hmm

19

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Stawiałam taki warunek.Twierdzi,że tylko na to czeka żebym odeszła i najlepiej żebym zostawiła mu mieszkanie.Co do jego ew. zdrady to miałam pewne podejrzenia jakieś trzy lata temu.Nie mam dowodów ani pewności ale jego zachowanie było wówczas dziwne.Np zniknięcie po pracy.Twierdził,że został dłużej a ja martwiłam się dzwoniłam tam i powiedziano,że już wyszedł.Wytłumaczył się,że tak kolega miał powiedzieć bo to jego zostanie objęte było tajemnicą.Działo się to zaraz po tym jak odnalazł na NK swoją dawną wakacyjną miłość.Wiem,że dzwoniła do niego bo słyszałam,że wysyłał do niej smsy bo mi mówił.Pokazywał mi też pierwsze listy na NK w których ona cieszyła że,że ją odnalazł i ,że muszą spotkać się na kawę.Jej dom rodzinny jest nie daleko  domu jego rodziców(obecnie mieszka na drugim końcu Polski) i np w długi weekend majowy stwierdził,że pojedzie do mamy ale sam bo chce od nas odpocząć.Wiele razy pytał co bym zrobiła jak by mnie zdradził i jak by miał dziecko z inną.Potem nagle to ucichło a swój profil usunął z Nk.Być może,że coś było ale kobieta zobaczyła,że on nie grzeszy kulturą i zakończyła znajomość albo w porę się opamiętała.A może i nic nie było...........tego nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem........

20

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

W każdym razie, jak napisała Wielokropek, ja nie tłumaczyłabym się.
Rozumiem, że mógł nie do końca uwierzyć w to, że to był omyłkowy sms, pewnie jakbym zobaczyła u swojego TŻ coś takiego, również miałabym obiekcje. Widać ewidentnie jednak, że zdrada to nie była.
A zdarza się, że ludzie przez przypadek wysyłają smsa do nie tej osoby, co trzeba. Jednak całkowicie nie pojmuję jego zachowania- docinek, idiotycznych(inaczej tego nazwać nie potrafię) tekstów do córki... Uważam jednak, że ciągłym udowadnianiem, że nic nie zrobiłaś, utwierdziłaś męża w jego zdaniu. Mój ojciec zdradził mamę, mówił przez cały czas, że to nie jest prawda. Że uraja to sobie, nie ma na to dowodów. W ten właśnie sposób utwierdził ją, że jednak to zrobił. Z tym, że i tak to wyszło na jaw wcześniej.
Co do psychologa, dobry pomysł. Nawet jeśli mąż nie chce iść na terapię, jego sprawa. Piszesz, że mieszkacie w małym miasteczku. Pracujesz w nim, czy dojeżdżasz do większego, w którym psychologa znajdziesz?
No i przede wszystkim kwestia dalszego trwania w związku. Przemyśl wszystko dokładnie, spróbuj się postawić w sytuacji, kiedy z mężem się rozwiedziecie/będziecie w separacji. Jak się czujesz? Zapewne lepiej, prawda? Chyba jest to właśnie sposób na to, byś zaczęła żyć normalnie. Jeśli byś zdecydowała się na taki krok, niech nie przejdzie Ci przez myśl, ani nie daj sobie wmówić, że dziecko na tym ucierpi. Córce będzie lepiej, kiedy nie będzie patrzyła na to, jak tato krzywdzi mamę.
Trzymam kciuki, mam nadzieję, że poradzisz sobie w tak ciężkiej sytuacji.

21

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Jak się mieszka w dziurze zabitej dechami,z dala od cywilizacji i zarabia najniższą krajową to o psychologu można pomarzyć.Zostaje mi borykać się z problemem,walczyć albo upaść i dać się zniszczyć facetowi.Łudziłam się,że znajdę coś w okolicy w rozsądnej cenie bo wiem,że takie wizyty to tylko prywatnie ale najbliższy psycholog jest oddalony o 40 km a wizyta to 100zł.Na jednej wizycie się nie skończy to wiem a te 100 zł dla mojego budżetu(2000zł miesięcznie) to zbyt duże obciążenie.Mogę zacząć składać ale to potrwa dość długo bo chyba nie trudno się domyślić,że z takich dochodów nie łatwo coś odłożyć............jednym słowem jestem w czarnej d.......No ale głowa do góry,muszę coś wymyślić bo tak żyć się nie da.

22

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

ale głowa do góry,muszę coś wymyślić bo tak żyć się nie da.

Gratuluję podejścia. W każdym razie, jeśli psycholog odpada, to ciężko mi coś wymyślić, żebyś z tego całkowicie wyszła i nie męczyła się jeszcze dłużej. Jak pisałam wcześniej, rozwód mi przychodzi do głowy, jako jedno z rozwiązań.

23

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Jak się mieszka w dziurze zabitej dechami,z dala od cywilizacji i zarabia najniższą krajową to o psychologu można pomarzyć.Zostaje mi borykać się z problemem,walczyć albo upaść i dać się zniszczyć facetowi.Łudziłam się,że znajdę coś w okolicy w rozsądnej cenie bo wiem,że takie wizyty to tylko prywatnie ale najbliższy psycholog jest oddalony o 40 km a wizyta to 100zł.Na jednej wizycie się nie skończy to wiem a te 100 zł dla mojego budżetu(2000zł miesięcznie) to zbyt duże obciążenie.Mogę zacząć składać ale to potrwa dość długo bo chyba nie trudno się domyślić,że z takich dochodów nie łatwo coś odłożyć............jednym słowem jestem w czarnej d.......No ale głowa do góry,muszę coś wymyślić bo tak żyć się nie da.

Goga - jaki rejon Polski?

24

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Goga, spokojnie, psycholog jest dostępny nie tylko prywatnie. Trzeba się rozejrzeć w możliwościach.  Poszukaj Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, tam są psychologowie i terapeuci. To co Ci robi mąż podpada pod znęcanie się nad Tobą, a Ty jesteś ofiarą przemocy psychicznej. To nie Twoje fanaberie, żebys musiała płacic za pomoc psychologiczną.
Psychologa można tez poszukać w Poradni Zdrowia Psychicznego, a takie są w każdym mieście powiatowym i oczywiście wojewódzkim. Trzeba iść do psychiatry i poprosić o skierowanie do psychologa. Możesz tez zadzwonić na Niebieską Linię i poprosić o informacje na temat możliwości psychologicznej pomocy w Twoim regionie. Powodzenia!

25

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Mieszkam na Podkarpaciu.Dzięki marena7,nie miałam pojęcia o takich możliwościach.Poszukam czegoś dla siebie a potem to tylko odwagi żeby zrobić kolejny krok.

26

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

http://www.pcpr.info/znajdzswojpcpr

http://katalog.pf.pl/Podkarpackie/PORADNIA-ZDROWIA-PSYCHICZNEGO-W9P0R10C-m10.html

Nie szukaj proszę wymówek, oki? Wiem, że to niełatwe, ale nie ma innego wyjścia.

27

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Pamiętaj że my tu wszystkie trzymamy za Ciebie kciuki i jesteśmy z Tobą chociaż duszami smile

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Dlaczego jak przyszedl ten sms po prostu od razu nie pokazalas go  mezowi i nie zadzwonilas przy nim pod ten numer.wtedy wszystko by sie wyjasnilo.

29

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Gdy przyszedł sms ja byłam w łazience a mąż go odebrał.Ja nie miałam pojęcia,że coś przyszło.Przyszłam do sypialni i zaczęło się awanturą.Najpierw się wydarł,zwyzywał a potem powiedział o co chodzi.Dzwoniłam pod ten numer ale wówczas nikt nie odbierał.Mąż twierdzi,że też dzwonił i odebrał facet i potwierdził,że mamy romans.Wiem,że nie dzwonił bo nikt przy zdrowych zmysłach nie potwierdzał by czegoś takiego.Potem usunął mi mi smsa z wszelkich kontaktów tak,że nie mogłam się już skontaktować z ową osobą.Czasem zastanawiam się czy nie poprosił o przysługę jakiegoś kolegi lub sam nie kupił sobie startera i nie wysłał tego smsa.Po tym co z nim przeżyłam wiem,że jest do tego zdolny.

30

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Czasem zastanawiam się czy nie poprosił o przysługę jakiegoś kolegi lub sam nie kupił sobie startera i nie wysłał tego smsa.Po tym co z nim przeżyłam wiem,że jest do tego zdolny.

Z moimi doświadczeniami - jestem tego prawie pewna.

31

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Tym bardziej bierze mnie niechęć na niego.Robi ze mnie idiotkę a ja w ramach ratowania małżeństwa mam biegać po psychologach,szukać pomocy dla oszusta.Wiele razy mówił,że jedyne o czym marzy to rozwód ze mną ale mam mu zostawić wszystko i pójść sobie gdzieś,najlepiej do kochasia.Myślę,że z jakiejś przyczyny chce się mnie pozbyć a najlepiej zrobić to robiąc z kogoś wariata.Najlepiej by było znaleźć sposób i to jego pozbyć się i zostawić bez niczego...................nie jestem aż tak wredna i źle mu nie życzę ale jego zachowanie coraz bardziej doprowadza mnie do różnego rodzaju paskudnych myśli.

32

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

goga610
1) już, gdy przeczytałm Twój pierwszy wpis, zastanawiałem się czy, aby czasem Twoj mąż nie ukartował tego wszystkiego. Potwierdzenie iż sama się nad tym zastanawiasz znalazłem później, co i tak nie ma znaczenia.
2) zakładając że była to pomyłka, konsekwencją tego wszystkigo nie jest zazdrość, wymówki itd, a brak zaufania. Jeśli tego nie potrafisz odzyskać , to godzenie się na kolejne ograniczenia, nic nie zmienią.
3) Nie odzyskasz już nigdy zaufania. Im dłużej na to wszystko pozwalasz i im szybicej zgadzasz się na "kary", tym z czasem będą one dotkliwsze.
4) Godządz się na swój los, godzisz się na to co spotyka Wasze dziecko. Zastnowiło mnie to, że napisałaś, że Twój mąż stoi na stanowisku, że gdy odejdziesz do kochania, córka trafi do domu dziecka --- czy to nie dziwne? To jest szantaż emocjonalny na niedojrzałej osobie.
- zapytaj sie go jaki musi być ułomny z niego ojciej, jeżeli oddałby córke do domu dziecka, gdybys odeszła? A jeśli nawet, zostawiabyś ją jemu, gdy teraz wiesz jaki on jest? On nie tylko gra dzieckiem, on je niszczy przy okazji
5) idz do specjalisty, nie dla siebie, ale dla córki!
6) myśl o dobrych rzeczach, a nie o tym jak się go pozbyć
7) bądź... dobrą dziewczynką, i spełnij jego marzenie, przecież do tej pory i tak robiłaś wszystko pod jego dyktando, spraw mu przyjemność, złóż wniosek o rozwód, wskazując, że on jest winny rozpadowi małżeńskiemu. Pamiętaj, wniosek zawsze możesz wycofać, nawet na sali rozpraw. Jeśli to go nie zmieni i nie podziała, to nic tego nie zrobi.
8) nie "dawaj" mu więcej, a dla siebie kup wibrator i postaw na telewizorze - koniecznie większy, o jeden rozmiar smile Poza tym powiedz mu, że zakręciłaś kurek, bo chcesz spełnić jego marzenie. Nie dostaniesz rozwodu, jeśli współżycie nie ustało, bodajże przynajmniej, przez okres 6 miesięcy... zatem robisz wszystko dla niego i "WSZYSTKO", będzie po jego myśli, czego on może chcieć więcej?
9) zacznij patrzeć na dobro córki, może wtedy znajdziesz siłę, by spojrzeć na siebie.

33 Ostatnio edytowany przez goga610 (2011-07-01 21:33:13)

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Rozmawiałam dziś z psychologiem a raczej z psycholożką.Okazało się,że siostra mojej znajomej pracuje w tym zawodzi i chętnie ze mną porozmawia i doradzi gdzie i jak najszybciej znajdę pomoc.To był niewypał.Kobieta jest chyba z sekty.Jestem katoliczką i to praktykującą ale jak usłyszałam,że ratunkiem dla mnie jest modlitwa,spowiedź a najlepiej pielgrzymka na Jasną Górę to wymiękłam. Ja się modlę i to według mnie wystarczająco ale to za mało.Chciałam troszkę pójść na łatwiznę i okazało się to ogromnym niewypałem.
Dunkis....rok temu napisałam pozew.........odpowiedź mojego męża......Ty k...o,Ty pi..o j....a(nie chcę tu przeklinać) jak myślisz,że dam Ci 500 zł alimentów to prędzej cię sz..k trafi.Nie przestraszyło go to a wręcz przeciwnie,ucieszyło no bo on o tym marzy.Sprawa dziecka.On nigdy nie chciał mieć dzieci i mówił o tym.To cud nad cudami,że mamy córkę.Niby ją kocha ale czasami mam wrażenie,że on nie ma pojęcia co to znaczy kochać...............

34

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Rozmawiałam dziś z psychologiem a raczej z psycholożką.Okazało się,że siostra mojej znajomej pracuje w tym zawodzi i chętnie ze mną porozmawia i doradzi gdzie i jak najszybciej znajdę pomoc.To był niewypał.Kobieta jest chyba z sekty.Jestem katoliczką i to praktykującą ale jak usłyszałam,że ratunkiem dla mnie jest modlitwa,spowiedź a najlepiej pielgrzymka na Jasną Górę to wymiękłam. Ja się modlę i to według mnie wystarczająco ale to za mało.Chciałam troszkę pójść na łatwiznę i okazało się to ogromnym niewypałem.
Dunkis....rok temu napisałam pozew.........odpowiedź mojego męża......Ty k...o,Ty pi..o j....a(nie chcę tu przeklinać) jak myślisz,że dam Ci 500 zł alimentów to prędzej cię sz..k trafi.Nie przestraszyło go to a wręcz przeciwnie,ucieszyło no bo on o tym marzy.Sprawa dziecka.On nigdy nie chciał mieć dzieci i mówił o tym.To cud nad cudami,że mamy córkę.Niby ją kocha ale czasami mam wrażenie,że on nie ma pojęcia co to znaczy kochać...............

Ta pani z pewnością nie jest profesjonalistką - przynajmnie j w zawodzie psycholog.

Kochana - to co zrobił Twój mąż odniosło zamierzony efekt big_smile Tak, tak - to TY miałaś się przestraszyć i nie skłądać pozwu. No - grzeczna dziewczynka, zrobiłaś tak, jak chciał mąż. wink
Mam wrażenie, że jednak NIE poczytałaś o zespole urojeniowym hmm 
Powtórzę po raz kolejny - zacznij "ogarniać" swoją NOWĄ rzeczywistość. Bo za jakiś czas będzie za późno.

35 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-07-04 15:09:25)

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

goga 610, nie ściemniaj mi jakimiś historyjkami z przeszłości. Komu mydlisz oczy? Tylko sobie. Mnie możesz nawet napisać, że Cie wyzwał od brudnych skarpetek, ... nie zrobisz na mnie wrażenia, ani tym, że masz faceta materialistę, który boi się stracić 500 zł...

goga, zawiodłem, uwierz mi zawiodłem, przepraszam CIe za to. przepraszam Cie za to że wciąż myślisz o sobie, a nie o córce, przepraszam Cię za to, że zamiast pomyśleć o córce, po mojej wypowiedzi, wciskasz mi jakieś łzawe historie, przepraszam Cię, że wymieniony pukt 9 z mojego porzedniego posta, nie napisałem na samym początku. Przepraszam Cie, że wypisałem 9 punktów zamiast zostawić jeden najważeniejszy, który ma numer 9, przepraszam Cie bo zawiodłem Twoją córkę, przpraszam Cię, że nie umiem CIe przkonać, że życiem masz tylko jedno, przepraszam Cię, że tak długo zwlekasz z podjęciem takich decyzji, przepraszam Cię za niego, za to, że krzyczał tak słabo na Ciebie, że Cię tylko zastraszył, a nie przeraził do głebi serca, przepraszam Cie za to, że on nie użył słow tak brukowych, by Tobą wstrząsneło od stóp do pięt, a tylko poczułas sie upokorzona.....
przepraszam, za to że wciąz czekasz na gorsze, zamiast zrobić prawdziwy krok ku przyszłości sowjej i swojego dziecka
Przepraszam Cię za to z całęgo serca, przepraszam, że zawiodłem. I przyzwyczjaj się do tych słów, bo też kiedyś będziesz przepraszała swoje dziecko, za to, że nie miałaś dość siły by to skończyć, tak jak ja dziś nie mam dość mocy, by Cię przekonać, że to wciąż za mało, to co robisz.
Wybacz mi proszę.

36 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-04 21:09:54)

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
Dunkis napisał/a:

tak jak ja dziś nie mam dość mocy, by Cię przekonać, że to wciąż za mało, to co robisz.
Wybacz mi proszę.

Dunkis, choćbyś był Superman'em i chciał ratować gogę jak  Lois Lane - nie dasz rady sad  Nic nie pokona kobiety, która NIE CHCE zrozumieć sad  Mnie kiedyś też pewnie nie mógłbyś uratować sad My się same musimy uratować. A wcześniej zaliczamy dno.
Przepraszam goga, ale Ty jeszcze nie dotknęłaś swojego dna... Co to będzie? Uderzy Cię przy ludziach? Uderzy dziecko? Zmusi do zrobienia rzeczy, która Cię upokorzy jak nic na świecie? Jest jeszcze mnóstwo innych, bardzo wyrafinowanych sposobów, byś poczuła się jak śmieć, zapewniam.
Jedno jest istotne - czy dasz radę odejść? Czy będziesz wtedy jeszcze miała na tyle siły, by się sprzeciwić? Oby.

A tak w ogóle, to przeczuwałam taki "opór materii" hmm Wszystko powiedziało mi drugie zdanie tytułu wątku - "Jak przekonać go, że nie ma racji" - no właśnie....

Dunkis - coś do przedyskutowania: "Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań - ona również patrzy w Ciebie".

37

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Dunkins....przepraszam,że od razu po Twoim wpisie nie poszłam złożyć pozwu,przepraszam,że nie wystawiłam mężowi walizek.Przepraszam,że mieszkam w małej mieścinie,przepraszam,że zarabiam ledwo 1000 zł i dopiero co po wielu miesiącach znalazłam pracę.Przepraszam,że nie mam domu rodzinnego,rodziców,rodziny.Przepraszam,że nie mam gdzie pójść.Ludzie,to nie jest wszystko takie proste.Ok,rozwiodę się,sprzedamy mieszkanie,podzielimy się i co dalej?Wynajmę coś,będę dokładać z kasy za sprzedaż mieszkanie a za jakieś 10 lat zostanę bez niczego.Ktoś powiedział,że na sferę materialną nie ma co patrzeć bo dziecko najważniejsze.Tak,ma rację,tylko co za życie i jaki start zapewnię dziecku zarabiając 1000 zł?Co może dać przemęczona matka biegająca z pracy do pracy i ledwo wiążąca koniec z końcem?Wszyscy doradzacie mi rozwód ale rozwieść się jest najprościej(teoretycznie) a uratować małżeństwo to już gorzej.W małżeństwie trwam 17 lat i nie zawsze tak było.Owszem,jak wszędzie zdarzały się kłótnie ale nie były to nic strasznego.Problem zaczął się od tego smsa.Jest źle,on szaleje,wykańcza mnie psychicznie,chcę to zmienić,szukam pomocy ale nie chcę pomocy typu "odejdź od niego".Są momenty,że chciała bym,że myślę o tym ale co dalej?................Całą niedzielę poświęciliśmy na rozmowę.Było bardzo burzliwie ale kulturalnie.Myślę,że coś dotarło do niego bo od dwóch dni jest milutki jaki nie był od dwóch lat.Nie wiem jak długo to potrwa ale mam nadzieję,że jest to maleńki kroczek.Wczoraj miałam rozmowę się z księdzem psychologiem,specjalistą od prawa rodzinnego.Rozmowa była przez skype ale dała mi dużo...................To co piszecie bardzo dużo mi daje.Wszystko czytam dokładnie i właściwie ze wszystkim się zgadzam ale proszę,nie miejcie mi za złe,że raczej nie chcę rozwodu...............Parę miesięcy temu rozmawiałam z córką i pytałam co by powiedziała a rozwód i w razie czego z kim by zamieszkała.Odpowiedziała"A musicie się rozwodzić?Ja nie podejmę decyzji z kim zamieszkam,niech to zrobi sąd bo jak powiem,że z tobą to tacie będzie przykro a jak powiem,że z tatą to tobie.Chociaż tata na mnie krzyczy i chętnie wymieniła bym mu mózg to kocham go bo to jednak mój tatuś i wiem,że on na swój sposób kocha mnie".

38

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Dunkins....przepraszam,że od razu po Twoim wpisie nie poszłam złożyć pozwu,przepraszam,że nie wystawiłam mężowi walizek.Przepraszam,że mieszkam w małej mieścinie,przepraszam,że zarabiam ledwo 1000 zł i dopiero co po wielu miesiącach znalazłam pracę.Przepraszam,że nie mam domu rodzinnego,rodziców,rodziny.Przepraszam,że nie mam gdzie pójść.Ludzie,to nie jest wszystko takie proste.Ok,rozwiodę się,sprzedamy mieszkanie,podzielimy się i co dalej?Wynajmę coś,będę dokładać z kasy za sprzedaż mieszkanie a za jakieś 10 lat zostanę bez niczego.Ktoś powiedział,że na sferę materialną nie ma co patrzeć bo dziecko najważniejsze.Tak,ma rację,tylko co za życie i jaki start zapewnię dziecku zarabiając 1000 zł?Co może dać przemęczona matka biegająca z pracy do pracy i ledwo wiążąca koniec z końcem?Wszyscy doradzacie mi rozwód ale rozwieść się jest najprościej(teoretycznie) a uratować małżeństwo to już gorzej.W małżeństwie trwam 17 lat i nie zawsze tak było.Owszem,jak wszędzie zdarzały się kłótnie ale nie były to nic strasznego.Problem zaczął się od tego smsa.Jest źle,on szaleje,wykańcza mnie psychicznie,chcę to zmienić,szukam pomocy ale nie chcę pomocy typu "odejdź od niego".Są momenty,że chciała bym,że myślę o tym ale co dalej?................Całą niedzielę poświęciliśmy na rozmowę.Było bardzo burzliwie ale kulturalnie.Myślę,że coś dotarło do niego bo od dwóch dni jest milutki jaki nie był od dwóch lat.Nie wiem jak długo to potrwa ale mam nadzieję,że jest to maleńki kroczek.Wczoraj miałam rozmowę się z księdzem psychologiem,specjalistą od prawa rodzinnego.Rozmowa była przez skype ale dała mi dużo...................To co piszecie bardzo dużo mi daje.Wszystko czytam dokładnie i właściwie ze wszystkim się zgadzam ale proszę,nie miejcie mi za złe,że raczej nie chcę rozwodu...............Parę miesięcy temu rozmawiałam z córką i pytałam co by powiedziała a rozwód i w razie czego z kim by zamieszkała.Odpowiedziała"A musicie się rozwodzić?Ja nie podejmę decyzji z kim zamieszkam,niech to zrobi sąd bo jak powiem,że z tobą to tacie będzie przykro a jak powiem,że z tatą to tobie.Chociaż tata na mnie krzyczy i chętnie wymieniła bym mu mózg to kocham go bo to jednak mój tatuś i wiem,że on na swój sposób kocha mnie".

Goga, no więc sielanka. Życzę powodzenia.

39

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Niekochana72..........a co byś doradziła mojej koleżance?Małżeństwo bardzo przykładne.Ona rządząca,on raczej pantoflarz,cichy i spokojny i nagle okazuje się,że on nie dość,że puścił się z jej przyjaciółką,nie dość,że tak bardzo się pokochali,że zapragnęli mieć dziecko to jeszcze narobił długów na 60 tyś przewalając to na bzdety min po 800 zł na rozmowy telefoniczne z kochanką.Każdy jej mówi "kopnij go w dupę".Być może rozsądne, ale ona tego nie zrobiła.Ratuje małżeństwo.On dał się namówić na terapię,stwierdził,że to jednak ją kocha i z nią chce być.Ona sprzedała swoją wymarzoną działkę na którą ciułała wiele lat i spłaciła większą część jego długu.Sama nie wie jak to się skończy,czy jak się dziecko urodzi czy on wówczas nie zmieni zdania, ale ma nadzieję i walczy.Czy w takim razie robi coś złego?Czy to,że mimo tych świństw nadal go kocha jest głupotą z jej strony?

40

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Niekochana72..........a co byś doradziła mojej koleżance?Małżeństwo bardzo przykładne.Ona rządząca,on raczej pantoflarz,cichy i spokojny i nagle okazuje się,że on nie dość,że puścił się z jej przyjaciółką,nie dość,że tak bardzo się pokochali,że zapragnęli mieć dziecko to jeszcze narobił długów na 60 tyś przewalając to na bzdety min po 800 zł na rozmowy telefoniczne z kochanką.Każdy jej mówi "kopnij go w dupę".Być może rozsądne, ale ona tego nie zrobiła.Ratuje małżeństwo.On dał się namówić na terapię,stwierdził,że to jednak ją kocha i z nią chce być.Ona sprzedała swoją wymarzoną działkę na którą ciułała wiele lat i spłaciła większą część jego długu.Sama nie wie jak to się skończy,czy jak się dziecko urodzi czy on wówczas nie zmieni zdania, ale ma nadzieję i walczy.Czy w takim razie robi coś złego?Czy to,że mimo tych świństw nadal go kocha jest głupotą z jej strony?

Głupotą jest uzależnianie SWOJEGO szczęścia, uzasadnianie SWOJEGO istnienia od bycia w związku. I nie ma znaczenia, czy to udany czy nieudany związek. NIGDY nie należy poświęcać SIEBIE dla partnera/partnerki.
ZAWSZE warto ratować siebie. NIGDY kosztem siebie i dziecka NIE WARTO ratować małżeństwa.

Czy Ty słyszysz samą siebie? "Dał się namówić", "jednak kocha ją" - gdzie tu jego CHĘĆ? On się łaskawie dał namówić.
Wiesz, jak to się pewnie skończy? Kopnie ją w d**ę  - a Ona zostanie bez niczego w sensie finansowym i emocjonalnym.
No szkoda, ze jeszcze nerki dla niego nie sprzedała. Może następnym razem?

41

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Jeśli kopnie ją w d.... i pójdzie do kochanki to i tak źle skończy bo ich związek nie przetrwa nawet pół roku a wówczas żona go już nie przyjmie i to do niego  dotarło.Dla mnie nie jest ważne to jak się skończy,być może źle.Być może koleżanka nie poradzi sobie z niechęcią do niego ale to,że chce walczyć,że nie jest jedną z tych które teraz z byle powodu pędzą z pozwem.Być może to nie ma sensu,być może i ja powiem za rok "ale byłam głupia i naiwna,przez jakieś głupie idee zmarnowałam kolejny rok życia" ale przynajmniej nie powiem sobie,że nie próbowałam.Może jestem na takim etapie kiedy jeszcze głupio myślę.Ty jesteś o wiele dalej,przeżyłaś i przeszłaś dużo więcej więc inaczej na to patrzysz.Widocznie sama muszę do tego dojść bo na skróty się nie da.

42

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

,że nie jest jedną z tych które teraz z byle powodu pędzą z pozwem.

No dobra - to jaki powód jest wystarczający?

43

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Nie mam pojęcia.Czasem powód wydaje się duży a w efekcie można sobie z nim poradzić a niekiedy bzdet rośnie do rozmiarów tragedii.Wszystko zależy od ludzi,od tego czy chcą rozmawiać,czy zależy im na sobie.Widzę co się dzieje wokół mnie.Rok temu szczęśliwi brali ślub a dziś już się rozwodzą.Nawet tak na prawdę nie zaczęli razem żyć.Takich par w moim otoczeniu jest wiele.Nie mam pojęcia jakie tam są przyczyny....może zdrada,może coś małego i nie ważnego.........Może jestem babą starej daty wychowaną w zbyt religijny sposób dla tego też nie umiem inaczej na to spojrzeć.

44

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Nie mam pojęcia.Czasem powód wydaje się duży a w efekcie można sobie z nim poradzić a niekiedy bzdet rośnie do rozmiarów tragedii.Wszystko zależy od ludzi,od tego czy chcą rozmawiać,czy zależy im na sobie.Widzę co się dzieje wokół mnie.Rok temu szczęśliwi brali ślub a dziś już się rozwodzą.Nawet tak na prawdę nie zaczęli razem żyć.Takich par w moim otoczeniu jest wiele.Nie mam pojęcia jakie tam są przyczyny....może zdrada,może coś małego i nie ważnego.........Może jestem babą starej daty wychowaną w zbyt religijny sposób dla tego też nie umiem inaczej na to spojrzeć.

Dla niektórych ŻADEN powód nie jest wystarczający hmm
Zaskoczyłaś mnie - chyba każdy normalnie myślący człowiek jest w stanie wymienić kilka powodów, które nie podlegają jakiejkolwiek dyskusji... Może warto się zastanowić - dlaczego Ty nie potrafisz?

45

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

To nie tak,że nie potrafię.Na pewno nie była bym z facetem który mnie bije,nadużywa alkoholu,zdradza.Są rzeczy które wychodzą już na początku a kobieta je bagatelizuje,tłumaczy sobie a są też takie które pojawiają się nagle.I to o te "nagle" mi chodzi.Dzieje się coś złego to od razu rozwód.U mnie zaczęło się nagle,z jakiegoś "konkretnego powodu".Może tylko ja tak myślę,może powodów było więcej i znacznie wcześniej tylko ja nie widziałam.Nie wiem.......Sama znam kobiety które tkwią w chorym małżeństwie i nie rozumiem czemu nie odejdą, ale znam też takie które rozwodziły się z błahych przyczyn.

46

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

To nie tak,że nie potrafię.Na pewno nie była bym z facetem który mnie bije,nadużywa alkoholu,zdradza.
(...)
Sama znam kobiety które tkwią w chorym małżeństwie i nie rozumiem czemu nie odejdą, ale znam też takie które rozwodziły się z błahych przyczyn.

A dręczenie psychiczne czy dla Ciebie różni się od nadużywania alkoholu? Od zdradzania?
Po czym poznajesz, że małżeństwo jest "chore"? Czy uważasz, że Twoje jest zdrowe?

47

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Znęcanie psychiczne jest równie złe co fizyczne.Moje małżeństwo w tej chwili jest chore.Dziej się źle,ja to wiem ale nie jest tak od początku dlatego też próbuję to uleczyć.Być może mi się to nie uda ale mam nadzieję,ze będzie inaczej.Boję się,że decyzje które teraz podejmuję są zbyt naiwne i kiedyś za to zapłacę a co gorsza zapłaci za to dziecko.Boję się i to bardzo ale chcę spróbować.Jeszcze raz,jeszcze ten jeden raz..................Pewnie powiesz,że potem będą kolejne razy...i kolejne................mam nadzieję,że tego uniknę i ten będzie ostatni.

48

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

To nie tak,że nie potrafię.Na pewno nie była bym z facetem który mnie bije,nadużywa alkoholu,zdradza.Są rzeczy które wychodzą już na początku a kobieta je bagatelizuje,tłumaczy sobie a są też takie które pojawiają się nagle.I to o te "nagle" mi chodzi.Dzieje się coś złego to od razu rozwód.U mnie zaczęło się nagle,z jakiegoś "konkretnego powodu".Może tylko ja tak myślę,może powodów było więcej i znacznie wcześniej tylko ja nie widziałam.Nie wiem.......Sama znam kobiety które tkwią w chorym małżeństwie i nie rozumiem czemu nie odejdą, ale znam też takie które rozwodziły się z błahych przyczyn.

Przeczytaj ten swój post i ten pierwszy, od którego rozpoczęłaś swój wątek.
Zrobisz ze swoim życiem, co tylko będziesz chciała. Ale KOGO CHCESZ SWYMI OBECNYMI POSTAMI PRZEKONAĆ? Nas tutaj na forum, czy siebie? Jeśli nas, to daj sobie spokój, nie ma to sensu.

Obyś była szczęśliwa. smile

49

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Znęcanie psychiczne jest równie złe co fizyczne.Moje małżeństwo w tej chwili jest chore.Dziej się źle,ja to wiem ale nie jest tak od początku dlatego też próbuję to uleczyć.

Hmmm.. czyżbyś uważała, że masz jakieś tajemne moce umożliwiające uleczanie ludzi?
Zdradź mi proszę - jak chcesz "to" uleczyć? I jeszcze jedno - czy to, że kiedyś było dobrze jest wytłumaczeniem czegokolwiek? Dlaczego?

50

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Nie mam tajemnych mocy.Może i dobrych 15 lat wspólnego życia nie jest podstawą dla kogoś żeby walczył ale dla mnie jest.Czemu?Bo było mi dobrze,bo czułam się szczęśliwa i za tym tęsknię.Bo pamiętam jak mnie kochał i jak dbał (no może nie zawsze)............a może to tylko ułuda.Może było tak jak ja chciałam to widzieć?Dziś już nic nie wiem.Mąż zrobił mi pranie mózgu.Teraz zrobi to psycholog.Zmusi do myślenia i analizowania.

51

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Ale ja uparcie oproszę o odpowiedź - jak chcesz uzdrowić "to"?

I kochana - oczekujesz, że psycholog podejmie za Ciebie decyzję? Że zrobi Ci pranie mózgu?
Opadło mi wszystko, co tylko mogło...
Chyba wycofam się z tej jałowej dyskusji. Walę głową w ścianę.

52

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

(...)Mąż zrobił mi pranie mózgu.Teraz zrobi to psycholog.Zmusi do myślenia i analizowania.

Psycholog nie dokonuje prania mózgu.
I nie zmusza do niczego.
Nie robi nic przeciwko swemu klientowi.
To tylko/aż decyzja klienta.

53

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Nie wiem jeszcze jak to uleczę a psycholog nie podejmie za mnie decyzji a mam nadzieję,że na tyle otworzy mi oczy i na tyle pomoże,że będę wiedziała co i jak zrobić.Jak rozmawiać z mężem,jak się zachowywać.No chyba,że źle myślę i mi nie pomoże w ten sposób..............na razie pędzę do pracy.Miłego popołudnia.

54

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Nigdy nie byłam na terapii,nigdy dotąd nie miałam kontaktu z psychologiem więc nie mam pojęcia na czym to polega. Rozmowy które miałam to było w pewien sposób pranie mózgu.Osoba z którą rozmawiałam wyciągała wszystko niemal od urodzenia.Pytała o rzeczy o których ja nie pamiętałam a już na pewno nie pomyślałam,że mogły mieć wpływ na moje obecne życie.Rozmowa na skype z psychologiem to nie terapia,ja to wiem ale dowiedziałam się mniej więcej jak to wygląda,co mogę oczekiwać,na co liczyć a co jest nie możliwe.Wiem,że otrzymam pomoc jak radzić sobie z przeżywanymi emocjami.Zobaczę swój problem z różnych perspektyw.Pozwoli mi nabrać do niego swoistego dystansu,który umożliwi mi znaleźć rozwiązania o których wcześniej nie miałam pojęcia.Pozwoli dokonać samodzielnej oceny sytuacji i swoich decyzji.Wiem,że nikt nie podejmie za mnie żadnej decyzji, zrobię to sama ale mam nadzieję,że będę do niej dobrze przygotowana.

55 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-07-06 09:37:12)

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Nigdy nie byłam na terapii,nigdy dotąd nie miałam kontaktu z psychologiem więc nie mam pojęcia na czym to polega. Rozmowy które miałam to było w pewien sposób pranie mózgu.Osoba z którą rozmawiałam wyciągała wszystko niemal od urodzenia.Pytała o rzeczy o których ja nie pamiętałam a już na pewno nie pomyślałam,że mogły mieć wpływ na moje obecne życie.Rozmowa na skype z psychologiem to nie terapia,ja to wiem ale dowiedziałam się mniej więcej jak to wygląda,co mogę oczekiwać,na co liczyć a co jest nie możliwe.Wiem,że otrzymam pomoc jak radzić sobie z przeżywanymi emocjami.Zobaczę swój problem z różnych perspektyw.Pozwoli mi nabrać do niego swoistego dystansu,który umożliwi mi znaleźć rozwiązania o których wcześniej nie miałam pojęcia.Pozwoli dokonać samodzielnej oceny sytuacji i swoich decyzji.Wiem,że nikt nie podejmie za mnie żadnej decyzji, zrobię to sama ale mam nadzieję,że będę do niej dobrze przygotowana.

Być, albo nie być - o to jest pytanie.
Skupiasz się na problemie, a nie na rozwiązaniu.

- Dunkins....przepraszam,że od razu po Twoim wpisie nie poszłam złożyć pozwu,przepraszam,że nie wystawiłam mężowi walizek.
powinnaś przepraszać za to, że dawno juz tego nie zrobiłaś, dlatego nie przyjmuje przeprosin

- Przepraszam,że mieszkam w małej mieścinie,przepraszam,że zarabiam ledwo 1000 zł i dopiero co po wielu miesiącach znalazłam pracę.
Rozumiem, że to świat decyduje jak wygląda Twoje życie, no popatrz cały świat jest przeciw Tobie. To nie Tobie powinno byc przykro, ale mężowi, bo zamiast 60 kawałków długu, móglby zrobić 100, albo i więcej. Nie masz wrażenia że pozwalasz, żeby to cały czas inni decydowali o Tobie, świat jest wielki i przeciw Tobie. Pewnie gdy się urodziłaś, dostałaś informację, że życie to sielanka.

Przepraszam,że nie mam domu rodzinnego,rodziców,rodziny.
- a córka to kto?
Ciekawe, że ludzie wciąz patrzą na to co mają inni, zamiast patrzeć na to co mają sami.

Przepraszam,że nie mam gdzie pójść.
- ależ ten świat brutalny, no popatrz. przecież to Ty tego nie chesz zmienić. A od kogo to niby zależy od niekochanej, dunkisa, czy kogo?

Ludzie,to nie jest wszystko takie proste.
- a kto powiedzial, że jest - pytanie jest raczej takie co Ty w takiej sytuacji zrobisz.

Ok,rozwiodę się,sprzedamy mieszkanie,podzielimy się i co dalej?
- no popatrz, jednak umiesz kreatywnie myśleć, a juz się bałem, że całkowicie się uzalezniłas od decyzji innych.

Wynajmę coś,będę dokładać z kasy za sprzedaż mieszkanie a za jakieś 10 lat zostanę bez niczego.
- nie zapominaj o długach męża, czy ktoś słyszał o rozdzielności majątkowej. Halo , puk, puk, jest tam kto?
- jest jest, ale ja nie wiedziałam, ojej, nie interesowałam sie tym, ależ to straszne, nikt mi nie napisał, nikt do mnie nie przyjechal i nie wytłumaczył - ten świat jest okropny.....jaka ja jestm biedna, o jej, a naprawde tak można.... ręce opadają.
A znasz powiedzenie, człowiek jest kowalem swojego losu - jak dupy nie ruszysz to zawsze będziesz w nią kopana.

- Ktoś powiedział,że na sferę materialną nie ma co patrzeć bo dziecko najważniejsze.Tak,ma rację,tylko co za życie i jaki start zapewnię dziecku zarabiając 1000 zł?
A ta dalej swoje, no. Oni mają rację, ale gwiazdka do mnie nie przyszła, dalczego nie przyszła, czy ktoś widzial moją gwiazdkę? może poczekam do przyszłego roku i sama przyjdzie. A może szef da podwyżkę. No to poczekam i sobie popłaczę w między czasie.

- Co może dać przemęczona matka biegająca z pracy do pracy i ledwo wiążąca koniec z końcem?
No właśnie, co taka przemęczona matka może dać? Nic, może tylko oczekiwać i załamywać ręce.

- Wszyscy doradzacie mi rozwód ale rozwieść się jest najprościej(teoretycznie) a uratować małżeństwo to już gorzej.
Może skoro WSZYSCY tak mówią, to pewnie się zmówili przeciw Tobie. Ale co tam jesteś ambitną osobą, wybierzesz trudniejszą drogę, przynajmniej znajomi i sąsiedzi beda z Ciebie dumni, gdy wyprujesz sobie żyły, zrobisz to dla niech, dla sibie by się poczuć dumną kobietą, dla ... czekaj a ile Ci życia zostało? Na łożu smierci, powiesz sobie , starałam się jestem z siebie dumna i tyle.

W małżeństwie trwam 17 lat i nie zawsze tak było.
- pewnie przypomniała CI się pierwsza randka, pierwsze bzykanie i narodziny córki, co?

Owszem,jak wszędzie zdarzały się kłótnie ale nie były to nic strasznego.
- no jasne przecież to norma, bez kłótni, życie byłoby nienormalne i puste.

Problem zaczął się od tego smsa.
- naprawdę? nadal w to wierzysz? Z drugiej strony można by się pokusić, że ten facet Cię bardzo mocno kocha, skoro tak zareagował, ale wiedzieć o tym możesz tylko Ty

Jest źle,on szaleje,wykańcza mnie psychicznie,chcę to zmienić,szukam pomocy ale nie chcę pomocy typu "odejdź od niego".
- dobrymi chęciami jest droga do piekła wybrukowana.

Są momenty,że chciała bym,że myślę o tym ale co dalej?
- nie będę pisał znów o chęciach, ale odpowim Ci na pytanie co dalej, dalej będzie życie. Po wszystkim co zrobisz, po rozwodzie, albo po wyjściu od psycholioga, albo od przyjaciółki z którą pogadasz wyjdziesz na ulicę. Będziesz szła i mijała ludzi tych których znasz i tych których nie znasz, Będą patrzeć na Ciebie, albo kompletnie nie będa zwracać na Ciebie uwagi. Będziesz tak samo ich obchodziła jak dzisiaj, nie zmieni się nic. Za drzwiami bedzie ten sam świat co był, tak samo wredny, niepsrawiedliwy i tak samo okrótny, Nic się nie zmieni. Myślisz że ktoś doceni Twoje strania - to źle myślisz. To co się zmieni, będzie tylko dotyczyło Ciebie i nikogo więcej. No i dziecka. Może odejdziesz od tego piekiełka, może będziesz mogła powidzieć, że nikt Cię już nie wykańcza.

................Całą niedzielę poświęciliśmy na rozmowę.Było bardzo burzliwie ale kulturalnie. Myślę,że coś dotarło do niego bo od dwóch dni jest milutki jaki nie był od dwóch lat.Nie wiem jak długo to potrwa ale mam nadzieję,że jest to maleńki kroczek.
- nadzieja, no tak , to jest rzecz, która umiera na końcu.

Wczoraj miałam rozmowę się z księdzem psychologiem,specjalistą od prawa rodzinnego.Rozmowa była przez skype ale dała mi dużo...................To co piszecie bardzo dużo mi daje.Wszystko czytam dokładnie i właściwie ze wszystkim się zgadzam ale proszę,nie miejcie mi za złe,że raczej nie chcę rozwodu...............
- w jakim świecie Ty żyjesz, otrząśnij się - prosisz jakiś bzdurnych ludzi, o to by nie mieli Ci czegoś za złe? Tu na forum.... każdy Ci pisze - zacznij mysleć o sobie , o sobie, o sobie i dziecku.... bo za nie jestes odpowiedzialna. Ale wciąż nie masz swojego zdania ---- co to za zwrot raczej "raczej nie chcę"  raczej - to brak zdecydowania, chcę - to pewność, to nie idzie ze soba w parze, i nic nie oznacza.

Parę miesięcy temu rozmawiałam z córką i pytałam co by powiedziała a rozwód i w razie czego z kim by zamieszkała.Odpowiedziała"A musicie się rozwodzić?Ja nie podejmę decyzji z kim zamieszkam,niech to zrobi sąd bo jak powiem,że z tobą to tacie będzie przykro a jak powiem,że z tatą to tobie.
- a Ty czego bys chciała? Sama do cholery w tak trudnej sprawie się nie umiesz zdecydować, a wrzuciłaś takie pytanie dziecku, i chego się spodziewałaś? że podejmie za Ciebie decyzję. Ona zawsze bęzie Was kochała.

Chociaż tata na mnie krzyczy i chętnie wymieniła bym mu mózg to kocham go bo to jednak mój tatuś i wiem,że on na swój sposób kocha mnie".
To zostawie bez komantarza, bo uczuć nie powinno się komentować.

I jeszcze jedno, czego Ty chcesz od życia i co robisz żeby to osiągnąć? Ale konkretnie.

56

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Dunkis,kim Ty jesteś?Masz żonę i dzieci?Bo jeśli tak to nie rozumiem Twojego podejścia.Wydaje się,że jesteś człowiekiem którego ledwo żona wnerwi a już chce rozwodu.A jeśli jesteś wolny to nie dziwię się,że nie wiesz co to przeżyte razem kilkanaście lat życia.Ja nie chcę rozwodu.Chcę żeby było jak dawniej.Chcę być kochana.Wyraźnie w tytule napisałam "...jak go przekonać,że nie ma racji?".Nie pytałam czy mam się rozwieść czy nie.Chcę żeby mi uwierzył,chcę żeby dotarło do niego,że jego podejście i oskarżania mnie bardzo krzywdzą.Próbowałam sama różnych sposobów,nie udało się więc potrzebuję pomocy.Chcę wykorzystać wszelkie możliwe sposoby.Nie jestem człowiekiem ,który ledwo pojawi się problem to ucieka.
Nie znasz mnie,nie znasz mojego środowiska więc nie masz prawa krytykować moich decyzji.
Pisząc tu miałam nadzieję pomocy,wsparcia moralnego.Pomysłów,podpowiedzi co jeszcze mogę zrobić z mężem żeby było dobrze a zostałam zlinczowana bo nie chcę się rozwieść.Okazuje się,że to jedyna wyjście z sytuacji i MUSZĘ to zrobić bez względu na wszystko.
Jeszcze jedno.Długów narobił mąż mojej koleżanki a nie mój,czytaj dokładnie.

57

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

popelnilas blad juz na samym poczatku.
dlaczego nie oddzwonilas  na numer z ktorego przyslano tego fatalnego smsa i od razu nie wyjasnilas sprawy? kazdy logicznie myslacy czlowiek by tak zrobil,zeby uciac wszelkie domysly partnera..Oddzwaniasz,wlaczasz glosnik,zeby slyszal rozmowe i sprawa zalatwiona.
Kazdy normalny facet,gdyby byl PRZEKONANY o zdradzie to by oddszedl od kobiety.Twoj maz widocznie nie jest. mysle,ze to jego zachowanie to rzeczywiscie efekt jakichs zaburzen psychicznych.  Wlasnie mi sie  przypomnialo,ze mialem kiedys podobna sytuacje z smsem.
wzialem telefon i wspolnie z partnerka odpisywalismy  . skonczylo sie na tym,ze autorka smsa zorientowala sie,ze ktos robi sobie z niej jaja ,zadzwonila z pretensjami,ze skoro wiedzialem,ze to pomylka to po co odpisywalem i takie tam  smile
mielismy z partnerka ubaw przez tydzien.

58

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Dzwoniliśmy oboje pod ten numer ale nikt nie odbierał.Mąż potem usunął mi wszystko co tyczyło się numeru tak,że ja już więcej nie mogłam zadzwonić a on na drugi dzień powiedział,że dzwonił jeszcze raz i facet potwierdził,że mamy romans.Wiem,że kłamał i powiedziałam mu to ale on i tak swoje.

59

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Rozszyfrowałaś mnie, jestem facetem bez doświadczeń, bez dzieci i bez pojęcia jak można utrzymać związek. Ale co tam, co do długów, przyznaję, nie doczytałem , przepraszam, być może byłem zbyt pijany, żeby zrozumieć o czym pisałaś, teraz, na trzeźwo napiszę tak. Skoro nie umiesz przekonać swojego męża - znając go odrobinę, tao albo ta odrobina jest bardzo mała, albo za mało się starasz. Stawiałbym na to drugie. Chesz tego, tamteo, ale starania które czynisz, są mizerne. Wydaje się że bardziej byś chciała żeby sie stało, niż masz ochotę to zrobić. Czy nie jest tak, że zprowadzasz swoje działanie, do powtarzania wciąz tego samego?Jeste niewinna, to nieprawda itd, itd. Na co Cię stać, żeby to zrobić porządnie, tak żeby rzeczywiście odniosło skutek, co?

60

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Powiem tak,starania które robiłam do tej pory były beznadziejne bo zamiast mi pomóc to zaszkodziły.Kazał zmienić numer-zrobiłam to.Nie podobało mu się,że wychodzę ze znajomymi-przestałam wychodzić.Złościł się,że zbyt długo siedzę na kompie-zaglądałam tam tylko kiedy go nie było.Zbyt ładnie się ubrałam,pewnie dla kochasia-przebierałam się.Chodziłam cichutko żeby tylko nie dać mu najmniejszego powodu do złości a tym samym do wypominania mi niby zdrady.Pewnego dnia obudziłam się i stwierdziłam,że robiłam najgorsze rzeczy jakie tylko mogłam.Zrobiłam z siebie sierotę,bez własnego zdania,marzeń i pragnień.Zaczęłam żyć życiem męża.Powiedziałam dość.Poszłam na zakupy i zaszalałam-skończyło się awanturą,ale to nic.Odnowiłam znajomości,zaczęłam wychodzić-kolejne awantury.Zrobiłam prawo jazdy-przeżył szok a w zemście przestał dawać mi auto a wczoraj sprzedał żebym więcej nie wołała.Pojechałam na wycieczkę z pracy-na pewno byłam z kochasiem.Może to jeszcze nie wiele ale dla mnie bardzo dużo.Nie przestał mnie podejrzewać ale jego zaczepki jakby zrobiły się słabsze.Przestałam się tłumaczyć,płakać i prosił żeby uwierzył.W środku mnie skręca ale reaguję uśmiechem.....no i co dla mnie najważniejsze....nie "dałam" od ponad 3 mieś.Wiem,że przede mną jeszcze długa droga,być może nie uda mi się jej przejść ale wiem też,że nie poddam się i nie dam się stłamsić.Dziś walczę i chcę walczyć ale co będzie jutro-nie wiem.

61

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

Próbowałam sama różnych sposobów,nie udało się więc potrzebuję pomocy.Chcę wykorzystać wszelkie możliwe sposoby.Nie jestem człowiekiem ,który ledwo pojawi się problem to ucieka.

Z tego co piszesz wynika, że w Waszym związku nie ma w tej chwili ani odrobiny bliskości, intymności, zaufania, nie mówiąc o przyjaźni czy miłości. Patrząc z boku wygląda to na toksyczny związek, w którym nikt nie jest szczęśliwy, a Twoja walka najprawdopodobniej okaże się nieskuteczna, ponieważ  walczysz samodzielnie i "po omacku", za mało wiesz o różnych mechanizmach psychologicznych związanych np. z agresja słowną. Poza tym sama tkwisz w tym po uszy i nie potrafisz obiektywnie ocenić o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Myślę, ze dobry terapeuta miałby z Wami OBOJGIEM  duzo ciężkiej pracy. Uważam, że jeśli naprawdę zalezy Ci na ratowaniu małżeństwa powinnaś zgłosić się na terapię i spróbowac przekonac do niej męża.

A to że mu nie "dajesz" pogarsza sprawę. Seks nie powinien być kartą przetargową. Dla związku, gdy jedna ze stron robi "szlaban" na seks za "karę" to jest to początek końca. Takie jest moje zdanie, a znam to z autopsji. Tak "ukarałam" swojego męża, potem to juz była równia pochyła, bo nie łączyło nas juz nic. I nie jest to tylko moje doświadczenie, znam inne takie przypadki również zakończone niepowodzeniem.

62

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Tak właśnie jest.Zginęła intymność,bliskość,zaufanie,poczucie bezpieczeństwa.Wszystko co jest potrzebne.........A seks stał się problemem kiedy on zaczął "brać"bo mu się należy.To nie było już z miłości czy pragnienia to było z musu i na "odwal się".Jak długo można i w tej sferze być wykorzystywaną?Powiedziałam "DOŚĆ".albo robimy to z miłości,jak dwoje kochających się ludzi albo wcale.Wybrał "wcale"...........

63

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Okłamał Cię, snując bajki o rozmowie z Twoim nieistniejącym kochankiem. Twoje starania ma za nic, sama pisałaś, że bardziej szkodziły niż pomagały. Pretensje, ubliżanie, branie bo się należy, a potem wcale z wygody, czy to pokłos dawnej miłości, czy zupełnie czegoś innego? Jesli chcesz tego co było, to zważ, czy Twoje pragnienie ma szanse zaistnieć, na gruncie rzczy obserwowanych obecnie. Twoje "chcę" nic nie znaczy, dla niego. Jesteś niepoprawną optymistką, nazywająć że żyłaś życiem mężą, stałaś sie niewolnica w tym związku. Przyznaj, że nie tylko powolną jego życzeniom, ale również tym rzeczom, które urodziły się w Twojej głowie. Zastanawiałas się sama, co może zaszkodzić i poddawałaś się swojemu wlasnemu terrorowi. Wycieczka , znajomi, samochód - to nie jest terror? Złośliwość, które ubierasz w piękne słowo - zazdrość. Zazdrość jest motywacją do starania się, rzeczą potrzebna w związku, bywa barometrem uczuć, pokazuje jak komuś na kimś zależy, przypomina jak kogoś kochamy. Proszę Cię nie używaj tego określenia do czynów swojego męża.
Jak daleko obecnie jest u Ciebie do zaufania, do namiętności, do uśmiechu, do radości, do spokoju. Wybacz durnemu Dukisowi, że za wcześnie napisał o tym, do czego teraz sama dochodzisz. Sama napisałaś, że nie wiesz co będzie jutro. "Dość" powiedziałaś 3 miesiące temu. Skoro warunkiem tego, było albo robimy to z MIŁOŚCI, albo wcale, to gdzie ona jest?
Te kroki, które poczyniłaś prawojazdy, znajomi to powrót do normalności, w których kochający mąz Cię wspiera sprzedając samochód. Dba w ten sposób o Twoje dobro? A może Dunkis może nazwać to złośliwością, a może przesadza. Odnawiając znajomości, robiąc inne rzeczy nie widzisz, że zaczynasz żyć już innym zyciem, odoby oddalone, a rozwód to --- ok, miało byc bez rozwodu.
Jakim trzeba być czlowiekiem, żeby robić swojemu małżonkowi takie rzeczy. Obojętność z jego strony w takiej sytuacji, albo walka o Ciebie, to jedyne pozycje, które dają szanse na powrót do tego co chcesz by było, a to, co on reprezentuje....
Nie masz wrażenia, że gałązka którą byłaś naginał się już i pękła, tyle że tylko Ty tego nie widzisz? Niedobry Dunkis, niedobry złowróży.
Gratuluję zdanego egzaminu na prawojazdy, Znaczy doszłaś do tego sama, bez wspracia, bez rodziny no to masz już wiele. Szerokiej drogi. A nie jest przypadkiem tak, że ostatnio zmiękł, bo mu pokazałaś, że potrafisz wiele samodzielnie zdziałać, bez jego udziału?

64

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

"A nie jest przypadkiem tak, że ostatnio zmiękł, bo mu pokazałaś, że potrafisz wiele samodzielnie zdziałać, bez jego udziału?"
Nie wiem czy to jest powodem ale spytała się mi ostatnio czemu jestem taka uparta,czemu mu nie ustępuje mimo,że nie mam tego co chcę.Przecież dawniej byłam taka potulna i było dobrze a tu nagle ostatnio obrosłam w piórka i nie można się ze mną dogadać.Może jednak troszeńkę dotarło do niego,że  nie ustąpię,że mogę żyć bez niego,że świetnie sobie radzę,że nie jestem aż taką szarą myszką jaką chciał żebym była,że jednak nie da się mnie zniewolić.
Jeśli chodzi o pomoc zarówno mnie,dziecku jak i innym ludziom to stwierdził jakiś czas temu,że o niego nikt się nie martwi więc on też nie ma zamiaru.Najpierw jest on i jego potrzeby a dopiero potem inni pod warunkiem,że będzie miał ochotę na pomoc.Tak też było i jak na razie jest.Ja nie mam prawa o nic go prosić ale on mnie i owszem więc głupia sierota dla świętego spokoju szyłam,malowałam ściany,strzygłam i wiele innych rzeczy których nie mam obowiązku robić gdyż nie mam uprawnień ani krawcowej,fryzjerki ani malarza. Ale do czasu,teraz już nie robię.Są krawcowe więc niech mu skracają spodnie,fryzjerzy też są.No ale tam trzeba zapłacić a on ie ma zamiaru.To jest błędne koło z którego chyba nie ma wyjścia.Ja będę "stawiać" się coraz bardziej,on będzie to źle odbierał,będą kłótnie itd..........aż to dnia kiedy albo któreś ustąpi ale się rozejdziemy.Im więcej o tym myślę,im więcej analizuję,im więcej sobie przypominam tym moje wnioski są coraz czarniejsze.
Samochodem nie dal mi jeździć bo twierdził,że nie mam o tym pojęcia i nie będę się uczyć  JEGO autem.Powiedzcie mi jak może dobrze jeździć ktoś,kto tyle co zdał egzamin i samodzielnie za kierownicą siedział aż 7 razy?Wiadomo,że jeszcze długo za późno zmienię bieg,uduszę lub będę jechać zbyt wolno.Ograniczenie prędkości do 40 a on mi każe jechać 70 bo się wlokę.

" Nie masz wrażenia, że gałązka którą byłaś naginał się już i pękła, tyle że tylko Ty tego nie widzisz?"    Tak,ta gałązka już pękła i skleja się na nowo ale po swojemu.Znalazła podatny grunt,zaczęła kiełkować,wypuszczać nowe listki,już nie długo zakwitnie ale nie dla pana męża.Nie on dba o jej rozwój,nie on podlewa,nawozi,nie on czule szepta..............

65

Odp: Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.
goga610 napisał/a:

(...) Tak,ta gałązka już pękła i skleja się na nowo ale po swojemu.Znalazła podatny grunt,zaczęła kiełkować,wypuszczać nowe listki,już nie długo zakwitnie ale nie dla pana męża.Nie on dba o jej rozwój,nie on podlewa,nawozi,nie on czule szepta..............

Popieram Twoje dorastanie i stawanie na nogach (co prawda stałaś już na nich bardzo dawno, tyle że nie wiedziałaś o tym). Brawo! smile

Jest tylko małe ale. Żyjecie oboje jak pies z kotem, robiąc sobie wzajemnie na złość. Nie nazwałabym tego ratowaniem związku.

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż jest przekonany,że go zdradzam.Jak przekonać go,że nie ma racji.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024