Wczoraj rozstałam się z facetem z którym byłam 8 lat.Tzn on wczoraj rano pojechał do swojej rodziny i do tej pory nie wrócił,nie dał znaku życia,to już 3 taki raz,tylko że teraz myślę że już nie wrócimy do siebie.Wiem też że to nie był facet dla mnie jednak wiem ze bede cierpiec i to bardzo,nadal go kocham,tęsknię ja cholera,nie wiem co mam z sobą zrobić,uważam że życie daje mi kopa za kopem,boję się że wpadnę w depresję którą już kiedyś miałam(czuję że już w nią popadam).Z jednej strony chciałabym żeby miłość nie istniała,z drugiej wiem że to piękne uczucie przy którym kwitniemy.
Myślę że jestem za słaba by teraz go utracić,cały czas myślę o nim,moje życie bez niego jest niczym,nie potrafię się na czymś skupić,nie potrafię oglądać ulubionego filmu,serialu,wszystko mnie drażni i denerwuje.
1 2011-06-27 21:09:28 Ostatnio edytowany przez Werona28 (2011-06-27 21:10:00)
2 2011-06-27 21:23:55 Ostatnio edytowany przez Shanty (2011-06-27 21:25:34)
zaraz , zaraz. ale on Ci w 4 oczy nie powiedział, ze to koniec.
skąd taka pewność, że to już teraz na pewno? skoro wyjechał a się nie odzywa, może coś się stało?
a nawet jeśli to koniec, a on sobie "uciekł" to wybacz, ale..to nie mężczyzna.
Wczoraj rozstałam się z facetem z którym byłam 8 lat.Tzn on wczoraj rano pojechał do swojej rodziny i do tej pory nie wrócił,nie dał znaku życia,to już 3 taki raz,tylko że teraz myślę że już nie wrócimy do siebie.
Ale chwileczkę, rozwiązaliście swój związek - czy tylko pojechał odwiedzić rodzinę? Jeżeli tylko wyjechał do rodziny to przepraszam bardzo - ale nie przesadzaj.
Wiem też że to nie był facet dla mnie jednak wiem ze bede cierpiec i to bardzo,nadal go kocham,tęsknię ja cholera,nie wiem co mam z sobą zrobić,uważam że życie daje mi kopa za kopem,.Z jednej strony chciałabym żeby miłość nie istniała,z drugiej wiem że to piękne uczucie przy którym kwitniemy.
Tęsknisz cholernie po jednym dniu? Ludzie... Nie ma go JEDEN DZIEŃ...
boję się że wpadnę w depresję którą już kiedyś miałam(czuję że już w nią popadam).
Przykro mi bardzo ale osoby, które wpadają w depresję nie są tego świadome. Więc spokojnie. Masz po prostu gorsze dni - co nie oznacza od razu depresji.
Myślę że jestem za słaba by teraz go utracić,cały czas myślę o nim,moje życie bez niego jest niczym,nie potrafię się na czymś skupić,nie potrafię oglądać ulubionego filmu,serialu,wszystko mnie drażni i denerwuje.
Niestety ale każde przykre zdarzenie wywołuje w nas negatywne emocje.
A w ogóle podasz powód rozstania?
Shanty nie powiedział mi tego w oczy ale znam go już trochę,nie pierwszy raz tak postąpił,i pewnie mu się nie stało bo jego rodzina by dzwoniła.
Cassie przedwczoraj się pokłóciliśmy,chodziło o to że dla mnie nigdy nie ma czasu a wczoraj rano pojechał do rodziny coś tam pomóc robić i po prostu nie wrócił.
Tak, cholernie tęsknie po 1 dniu,wiem że nie dla wszystkich jest to zrozumiałe ale tak właśnie jest,pewnie nie tęskniłabym tak gdybym wiedziała że zaraz wróci czy coś...
za przeproszeniem, na zasadzie nie bierz tego tak do siebie, ale...co to za facet?
ja wiem, że Ci ciężko i smutno i musisz być w niezłej rozterce, bo podejrzewam, że Ciebie ten związek i tak męczy, ale może on Ci zrobił przysługę? teraz tego nie widzisz, ale za parę lat..
Więc skoro się pokłóciliście to wcale się nie dziwię, że nie daje znaku życia. Specjalnie, żeby Cię bardziej wkurzyć i żebyś się martwiła. Właśnie tacy są faceci. Może tylko chce Ci dać "nauczkę".
ja myślę, ze to głębsza sprawa. z tego co widzę, tkwisz w czymś co Cie nie satysfakcjonuje, a skoro facet już tak dawał dyla, lekko mówiąc, nie pierwszy raz, to daj sobie spokój!
dać nauczkę? w taki sposób? przecież dziewczyna jest załamana! tak się nie robi po prostu.
8 2011-06-27 21:54:59 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-27 21:55:38)
...pewnie mu się nie stało bo jego rodzina by dzwoniła.
...wczoraj rano pojechał do rodziny coś tam pomóc robić i po prostu nie wrócił.
Tak, cholernie tęsknie po 1 dniu,wiem że nie dla wszystkich jest to zrozumiałe ale tak właśnie jest,pewnie nie tęskniłabym tak gdybym wiedziała że zaraz wróci czy coś...
A TY do niego dzwoniłaś? Napisałaś, że się niepokoisz? Bo jeżeli to już 3 raz, to może nie rozumie niewłaściwości takiego postępowania - skoro przedtem łykałaś takie numery...
Tak wiem że marny z niego mężczyzna a już na pewno zero inteligencji posiada,tylko jak mam się odkochać,jak mam pokonać ból w sercu lub go wytrzymać?
Shanty - ale my to doskonale wiemy! My kobiety nie postąpiłybyśmy w ten sposób. Ale to jest facet. A oni myślą inaczej. Niestety ale tak jest. Owszem dziewczyna jest załamana i współczuje jej, bo znam to uczucie, natomiast skoro on dał jak to powiedziałaś dyla, to niech ona teraz się przed nim nie płaszczy. Mimo tego bólu jaki czuje w sercu niech nie przyjmie go z otwartymi ramionami, bo będzie tak robił cały czas.
A za pierwszym razem powinna go kopnąć w tyłek i powiedzieć, że jeszcze jeden taki numer i do widzenia!.
Tak wiem że marny z niego mężczyzna a już na pewno zero inteligencji posiada,tylko jak mam się odkochać,jak mam pokonać ból w sercu lub go wytrzymać?
oklepana rada, ale skuteczna.
czas, czas, czas. szkoda czasu Twojego na tą fikcję kochana! przecież Ty się dołujesz, zamiast cieszyć. musisz chyba sie poważnie nad tym zastanowić. nad sobą, nad nim, nad wami. czuję, że chyba czas na zmiany, bo bardzo się męczysz i komplikujesz życie.
Poczekaj, daj sobie trochę czasu. Przemyśl wszystko. A zobaczysz jak wygląda życie bez niego - a uwierz, że takowe istnieje.
Shanty - ale my to doskonale wiemy! My kobiety nie postąpiłybyśmy w ten sposób. Ale to jest facet. A oni myślą inaczej. Niestety ale tak jest. Owszem dziewczyna jest załamana i współczuje jej, bo znam to uczucie, natomiast skoro on dał jak to powiedziałaś dyla, to niech ona teraz się przed nim nie płaszczy. Mimo tego bólu jaki czuje w sercu niech nie przyjmie go z otwartymi ramionami, bo będzie tak robił cały czas.
A za pierwszym razem powinna go kopnąć w tyłek i powiedzieć, że jeszcze jeden taki numer i do widzenia!.
a tu się zgadzam. ale sama wiesz, kobieta zakochana, to nie widzi trzeźwo, tu poleci, tam wybaczy. potrzeba chyba na prawdę woli i chęci, żeby zerwać bolący związek. przeciez on jej nie szanuje.
Z drugiej strony ja nie jestem bez winy i nie jestem aniołem,chyba nie potrzebnie na niego nakrzyczałam i w ogóle.
Najczęściej kłóciliśmy się przez moje dzieci,kiedyś wyjechałam do pracy i pociechami zajeła się babcia,a wiadomo jak to babcia,rozpieszczała je do bólu,i teraz mogę powiedzieć że są nie wychowane.I najczęściej przez to się kłóciliśmy.
No właśnie. Dlaczego my kobiety pomimo tej siły jaką w sobie mamy (bo w końcu jakoś udaje nam się przetrwać to wszystko) jesteśmy takie naiwne?
Poczekaj, daj sobie trochę czasu. Przemyśl wszystko. A zobaczysz jak wygląda życie bez niego - a uwierz, że takowe istnieje.
Cassie ja wiem jak wygląda życie bez niego:(tragicznie.Ostatnio rozstaliśmy się na 2 tygodnie i umierałam.
Werona ale nie usprawiedliwiaj go. To nie jest powód żeby spakować się i wyjechać. Dorośli ludzie tak nie postępują.
Werona uwierz, że 2 tygodnie to za krótki okres czasu żeby nauczyć się żyć bez niego. Muszę lecieć. Jutro zajrzę :*
nie usprawiedliwiaj go, racja i nie szukaj jakiejś winy w sobie!
to on ucieka jak dzieciak a nie Ty!
Ty przezywasz i powaznie to traktujesz, a on cholera wie co teraz robi.
Werona28 napisał/a:...pewnie mu się nie stało bo jego rodzina by dzwoniła.
...wczoraj rano pojechał do rodziny coś tam pomóc robić i po prostu nie wrócił.
Tak, cholernie tęsknie po 1 dniu,wiem że nie dla wszystkich jest to zrozumiałe ale tak właśnie jest,pewnie nie tęskniłabym tak gdybym wiedziała że zaraz wróci czy coś...A TY do niego dzwoniłaś? Napisałaś, że się niepokoisz? Bo jeżeli to już 3 raz, to może nie rozumie niewłaściwości takiego postępowania - skoro przedtem łykałaś takie numery...
Nie dzwoniłam,zawsze udaję twardą i czekam na jego krok.
walcz o niego i napisz do niego czy to koniec czy nie bo dosyc masz takich pokazówek,że go kochasz i niech wraca. jęzeli nie to postaraj sie odkochać usuń jego numery znajdz se nowe hobby, zajęcie cokolwiek wychodż cześto i nie daj sie smutkom, decyzja zalęzy od Ciebie ale skoro uwazasz że to facet nie dla Ciebie to lepiej teraz to zostwaic niż pózniej
22 2011-06-27 22:11:40 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-27 22:12:19)
Nie dzwoniłam,zawsze udaję twardą i czekam na jego krok.
Tiaaa - a ON myśli, że wszystko OK, bo to przecież nie pierwszy raz. Jakbyś miała zastrzeżenia to byś przecież zadzwoniła. Logiczne?
"Nic mu się nie stało, bo rodzina nie dzwoniła" - nie masz zastrzeżeń, bo przecież nie dzwonisz. Ten sam tok myślenia?
Nie wiem,naprawdę nie wiem co robić,pisać nie pisać do niego,a jeśli napisać to co?
Zadzwonić! I spokojnie zapytać dlaczego się nie odzywa! Powiedzieć, że się martwiłaś. Po co udawać taką twardą? ![]()
Witam
Napisałam coś innego,że te jego ucieczki to niedojrzałość że tym pokazał że mnie nie szanuje i mu nie zależy i że sam tak wybrał a ja się do niego dostosuje,wiem to głupie,ale już za pózno pytać dlaczego się nie odzywał...
Zadzwonić! I spokojnie zapytać dlaczego się nie odzywa! Powiedzieć, że się martwiłaś. Po co udawać taką twardą?
Taka już jestem,nigdy nie pokazuje łez,zawsze udaję twardą,nigdy pierwsza nie wyciągam ręki na zgodę,i czasem chciałabym być inna ale nie potrafię.Boję się wyjść na idiotkę,boję się odtrącenia.
27 2011-06-28 10:21:26 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-28 10:22:11)
...nigdy pierwsza nie wyciągam ręki na zgodę....Boję się wyjść na idiotkę,boję się odtrącenia.
A na co wychodzisz pielęgnując niedomówienia? I jak się wówczas czujesz? Bo wiesz, to trochę wygląda na bunt 3latka. Jak UPARTE dzieci robiące sobie na złość. ![]()
Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni po twojej myśli
Chociaż możesz również usłyszeć: "że przecież to TY SAMA chciałaś się rozstać!" . Powodzenia
Werona28 napisał/a:...nigdy pierwsza nie wyciągam ręki na zgodę....Boję się wyjść na idiotkę,boję się odtrącenia.
A na co wychodzisz pielęgnując niedomówienia? I jak się wówczas czujesz? Bo wiesz, to trochę wygląda na bunt 3latka. Jak UPARTE dzieci robiące sobie na złość.
Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni po twojej myśliChociaż możesz również usłyszeć: "że przecież to TY SAMA chciałaś się rozstać!" . Powodzenia
Wiem,masz rację,ale ja nie potrafię się przełamać.A dlaczego on nie zadzwoni,nie napisze?Wydaje mi się że mu już nie zależy,że jego uczucia wygasły i pewnie mam rację,kiedyś to zawsze on prosił,przepraszał,dzwonił choć potrafiłam nie odbierać 2 dni,dążył do spotkania,było widać że się stara teraz ma to gdzieś.
Po za tym jak mam to odebrać skoro się nie odzywa od niedzieli od rana?Ja mu nie powiedziałam że chce się rozstać.
Werona....a moze jemu poprostu moze nie znudziło ale wkurzyło go to albo tez go bolało ze tylko on wyciagał reke moze on sie czuł przez ten cały czas niechciany jesli tak moge to ujac wiesz o co mi chodzi ty wiesz co czujesz ale drugi człowiek w myslach nie czyta zawsze on pierwszy jak piszesz dzwonił przepraszał ty tylko czekałas nie bolało by cie to jesli tylko bys ty wykazywała inicjatywe moze teraz on czeka na to az ty napiszesz zainteresujesz sie nim??
Werona....a moze jemu poprostu moze nie znudziło ale wkurzyło go to albo tez go bolało ze tylko on wyciagał reke moze on sie czuł przez ten cały czas niechciany jesli tak moge to ujac wiesz o co mi chodzi ty wiesz co czujesz ale drugi człowiek w myslach nie czyta zawsze on pierwszy jak piszesz dzwonił przepraszał ty tylko czekałas nie bolało by cie to jesli tylko bys ty wykazywała inicjatywe moze teraz on czeka na to az ty napiszesz zainteresujesz sie nim??
Kyaa rozumiem cię doskonale i popieram.
Ja napisałam do niego ale on nadal milczy,teraz już nic innego nie napisze bo pomyśli że się narzucam.
Teraz jedynie musisz czekac nic wiecej nie pisz racja napisałas to najwazniejsze:)a to czy sie odezwie czy nie juz bedzie swiadczyc o nim
Przecież to jeszcze nie koniec, nie rozstaliście się oficjalnie. Może jest coś jeszcze do ratowania, skoro Ci zależy.
Mi zależy,ale czy jemu-tego nie wiem.
Muszę jednak mu napisać by przesłał mi moje ważne dokumenty...
a nadal sie nie odezwał od czasu kiedy mu napisałas sms??
Nie,nie odezwał się...jest mi przykro i zarazem głupio z tego powodu.
takie sa skutki nieokreślenia zasad w związku względem siebie.
nie widzę z jego strony szacunku, od początku. nie ma co gadać, ale za 1szym razem , gdybyś twardo powiedziała, że Ci to rani i więcej sobie nie życzysz, może teraz by było inaczej. ja Ci zyczę tylko sił, bo Ty chyba sama nie wiesz teraz , czego chcesz od siebie i związku.
Łatwo nam tak mówić, co ma robić. Ale tak naprawdę kiedy my jesteśmy w takiej, czy podobnej sytuacji, popełniamy masę głupich błędów, czasem poniżamy się, a wszystko tylko dlatego, że boimy się być same
A przecież prawda jest taka, że na jednym świat się nie kończy - tylko żeby zakochana kobieta to sobie uświadomiła to jak grochem o ścianę.
A ja sama co bym zrobiła? Znając siebie i to jak bardzo kocham mojego Faceta, pewnie (zależy od odległości, gdzie pojechał do tej rodziny) pojechałabym, żeby porozmawiać. Albo czekałabym i pisała, codziennie. Cóż... Kobieta, która kocha nie zawsze myśli racjonalnie. Przynajmniej ja.
ja juz dostałam nauczkę, dlatego tak namawiam na racjonalne kroki inne dziewczyny.
uczmy się na cudzych błędach.
ja też rozpaczałam nad związkiem, teraz wiem, ze to nie było na zawsze, zbytnio się różniliśmy a z jego strony i tak wygasło.
na związku się świat nie kończy, jeśli pozwolimy działać czasowi-a nie klapy na oczy, nie szanuje sie, ale nie chce byc sama.
ja ciesze sie, że mnie zostawił, teraz widzę plusiki, powoli, ale widzę. wiadomo, mam uczucia do niego, ale wiem, że się uwolnię! czekam na to.
No właśnie. Dlaczego my kobiety pomimo tej siły jaką w sobie mamy (bo w końcu jakoś udaje nam się przetrwać to wszystko) jesteśmy takie naiwne?
Bo kochamy...i chcemy być kochane.
40 2011-06-28 22:24:35 Ostatnio edytowany przez Werona28 (2011-06-28 22:24:56)
Dziewczyny to nie takie proste dla mnie,wręcz tragiczne:(dlaczego aż tak cierpię?przecież on tyle razy mnie ranił:(dzisiaj jest chyba najgorsza noc....:(
Nadal nic,nie wiem co mam z sobą zrobić.
alez to juz nie powiem nie mam słow do faceta naprawde zeby sie jak dziecko zachowywac??
Należy również zauważyć, że w większości kobiety ranione są uzależnione od swojego faceta, dlatego tak trudno im odejść i żyć na nowo. Taka kobieta ma zaniżoną samoocenę (przeważnie przez tego tyrana) przez co bardzo ciężko takiej kobiecie uwierzyć w siebie, i dostrzec, że świat nie kończy się ja tym jednym... Wręcz przeciwnie ogarniają je myśli, że bez niego ona sobie nie poradzi... Dlatego tak ważne jest wiara we własne siły i możliwości ! Tylko.... Trudniej z praktyką...
zgadzam sie z Toba cassie....a co do Ciebie werona zostawiła bym tego typa nawet jesli teraz bedzie ok to w najblizszym czasie znowu bedzie mu cos nie pasowac i ciagłe kłotnie bede.////
pewnie że łatwo mówić osobom które patrzą na sytuację zupełnie na zimno.
Ale warto wziąć rady do siebie-> dobrze je przemysleć i przefiltrowac na swoje.
Uważam że facet się nie nadaje, lecz może go tak zraniłaś jakimiś swłowami które padły w ostatniej kłótni,ze jest mega zły i nie chce sie odzywac przez kilka dni. tego nie wiem. zachowuje sie jak ciota nie odzywajac sie. ale jak juz widac zachowanie takie uszlo mu na sucho poprzednio wiec mysli sobie ze i tym razem tak bedzie, chyba ze tym razem skonczy sie to inaczej. nie wiemy.
nie widze powodu abys miala czuc sie glupio.
po drugie widac jestes uzalezniona od niego i nie wyobrazasz sobie rozstania z nim.
moze ? przeczytaj ksiazke.. "sztuka wojny w milosci" mi pomogla w ciezkich chwilach w zwiazku
pomogla podjac wazne decyzje 'co dalej'
nie łam się , nie ma co, nie warto naprawde nie warto sie tak łamać.
głowa do góry ![]()
Dziewczyny nawet nie wiecie jak mi pomagacie,jest mi łatwiej tutaj z wami.
Tak jestem uzależniona od niego i to doskonale wiem ale również mocno go kocham dlatego jest mi tak zle bez niego,wszystko mi o nim przypomina i w ogóle nie mogę się na niczym skupić.
Druga sprawa to taka że ja naprawdę sobie bez niego nie poradzę,fakt nie pomagał mi przy dzieciach ani w domu bo to były moje obowiązki ale pracował,woził po zakupy itp.teraz jest znacznie trudniej i finansowo i w ogóle:(
A czy go zraniłam?pewnie tak może nie słowami lecz uczynkami,(nie uderzyłam go)po za tym jak już wcześniej napisałam on nie raz miał dosyć moich dzieci,teraz próbuje je wychowywać ale to jest takie trudne,dzisiaj muszę zrobić listę zakazów dla nich bo jest to tak potrzebne jak powietrze do życia.
ale Ty ciągle kochanie rozdrapujesz te rany. ciągle mówisz nam to wszystko i sama pisząc to pogrążasz się.
nie można ciągle tego drapać i czekać na dobre słowo, czas na czyny.
to wszystko da się zrobić, rozwalisz te kajdany, ale weź się w garść
Shanty a jak mam nie rozdrapywać skoro same się rozdrapują?Pisze prawdę,co mam kłamać?myślę o nim to piszę no.
Napisałam mu sms że jeśli do jutra się nie odezwie to będzie znaczyło koniec.Musiałam tak zrobic bo muszę wiedzieć na czym stoję,tak nie można normalnie funkcjonować.
Więc zobaczymy.. Powiem Ci że jesli się nie odezwie , okaże sie że to koniec to nie staraj się tego na siłę zmieniać. zazwyczaj koniec czegoś jest początkiem czegoś innego, lepszego, myślę że bez niego (zmuszona ale zawsze) stanęłabyś na nogi psychicznie i w końcu finansowo, i tak myślę że lepiej teraz niż za x lat.
jednak jesli zostaniecie razem , musisz jasno i wyraźnie ustalić zasady dalszego funckjonowania, na co się godzisz a na co nie itp.
i nie płacz nie szlochaj..bądź stanowcza i silna.
Werona, powiedzmy, że teraz się nie odezwie, ale wróci za tydzień, miesiąc i powie "kochanie przemyślałem wszystko, kocham Cię i chcę być z Tobą i dziećmi" - i co wtedy?
To nie jest takie proste - nie odezwie się to koniec... Ok.. Ale kiedy wróci, spojrzy Ci w oczy to daje wiarę, że zmiękniesz... Musisz przede wszystkim w sobie postanowić, że to koniec. Ale musisz być pewna tej decyzji, bo inaczej Twoje cierpienie będzie długo rozdrapywane..
Cassie ja jestem pewna tylko tego że chce z nim być,chcę żeby było dobrze między nami,żeby wszystko się ułożyło,teraz czekam czy się odezwie,jeśli nie to będzie znaczyło że mnie nie kocha,że nie chce ze mną być i niestety będę musiała dać sobie luz z nim.
poczekaj spokojnie,aż sam wyjdzie ze swojej jaskini milczenia,nie atakuj go na razie/pogadacie,jak się odezwie...
Skoro wiesz, że chcesz z nim być to daj mu szansę tylko tak jak wspomniała słaba kobietka poczekaj, aż sam się odezwie. Tylko nie rzucaj się mu od razu na szyję. Przytrzymaj trochę. Niech się postara - jeżeli będzie chciał z Tobą być. I tak jak już ktoś wcześniej wspomniał powiedz mu co chcesz zmienić między Wami...
Cassie jak na razie to on mnie przytrzymuje,i coraz bardziej wkurza.Czuję pustkę i zdenerwowanie.Ale na szyję na pewno mu się nie rzucę,jak już pisałam zawsze udaję twardą,i często jest to przeszkodą do porozumienia się.
Z jednej strony wiem że powinnam mu napisać że nadal go kocham,lub zadzwonić,ale moja chora duma mi na to nie pozwala.Marny ze mnie człowiek:(
poczekaj spokojnie,aż sam wyjdzie ze swojej jaskini milczenia,nie atakuj go na razie/pogadacie,jak się odezwie...
I tak zrobię,poczekam sobie jeszcze do jutra a potem a potem nie wiem co dalej
A niby dlaczego to Ty powinnaś do niego napisać? Przecież to ON CIĘ ZOSTAWIŁ. WIĘC JEŻELI JUŻ TO ON POWINIEN. NIE TY.
Mówiłam, że rozdrapujesz, bo powinnaś się brać w garść. Zobacz jak on Cię traktuje, jaki masz zamęt w środku, jaka jesteś zdezorientowana, bezradna-właśnie ciągle odwlekasz kroki.
Jak niektóre poprzedniczki powtórzę: on jest jak rozkapryszone, tchórzliwe dziecko i szkoda twojego czasu i Twoich nerwów !
A niby dlaczego to Ty powinnaś do niego napisać? Przecież to ON CIĘ ZOSTAWIŁ. WIĘC JEŻELI JUŻ TO ON POWINIEN. NIE TY.
Racja. Tylko skąd czerpać taką siłę, by samemu nie próbować wszystkiego wyjaśnić?
Wiem, wiem, baby muszą być silne jak stalowy czołg. Nie piszę tego z ironią. Tylko się zastanawiam.
Tak,to już koniec,nie ma szans,straciłam ostatnią nadzieję,nie chce być ze mną to ja nic nie zrobię nie będę go przecież zmuszać.
Teraz tylko poduszka i łzy.Jestem zrozpaczona i już się zastanawiam czy warto nadal żyć,bo i po co,miłość przychodzi i odchodzi.Ja już tak nie chcę,To życie jest paskudne..
Dziękuję wszystkim za rozmowy i w ogóle za wszystko.
A niby dlaczego to Ty powinnaś do niego napisać? Przecież to ON CIĘ ZOSTAWIŁ. WIĘC JEŻELI JUŻ TO ON POWINIEN. NIE TY.
Caasie ja napisałam wczoraj,miał się odezwać do dzisiaj jeśli chce być ze mną dalej,ale się nie odezwał więc KONIEC
Ja pierdzielę jak to wszysko boli,cholernie boli,nie wiem jak ja wytrzymam,mam ochotę zapaść się pod ziemię.
napisałaś, że to koniec.
teraz, czy to Twoja porażka zadecydują najbliższe dni-czy się poddasz? czy zobaczysz gdzieś iskrę nadziei?
runiesz razem z całym gruzem czy zobaczysz inną przyszłość?
trzymam kciuki.
zobaczysz, za kilka lat może tu wrócisz i będziesz inną, szcześliwszą kobietą.
Dzisiaj był po rzeczy...To Koniec chyba się zabiję
daj spokój co Ty gadasz, dla takiego niegodnego Ciebie faceta bedziesz sobie życie odbierac?
może piszeszto w desperacji, bo szukasz teraz tym bardziej większego wsparcia, ale Ty chyba nie wiesz co to znaczy tak na prawdę to rozważać!
ogarnij się, zobacz jak on Ciebie traktuje, no dorosły człowiek tak nie robi! ktoś na Ciebie czeka, wierz mi!