A ja Ci się wcale nie dziwię mam podobną sytuację. Może ją opisze i też mi coś doradzicie. Skończyłam dwa kierunki studiów pedagogikę penitencjarną z probacją i dziennikarstwo. W trakcie studiowania tego pierwszego poszłam na dziennikarstw, ponieważ zawsze chciałam pracować w reklamie a już w ogóle w PR. I kiedy nadarzyła się okazja żeby pracować w Agencji PR nie zastanawiałam się ani chwili. To było zresztą załatwione po znajomości. No i zaczęło się rozmowa: okres próbny bezpłatny trwający dwa miesiące i jak się okaże, że się nadaję to jest możliwość pracy na stałe. Pomyślałam, że zaryzykuję, ponieważ nie każdy ma szansę pracy na stałe od razu po studiach. NA okresie próbnym dostałam już swojego klienta...czyli robiłam naprawdę sporo poszłam od razy na głęboką wodę. Szefowa powiedziała, że jak się sprawdzę to mi skróci okres próbny do miesiąca. okres próbny zaczęłam 4 kwietnia. No i dostałam informację, że po weekendzie majowym czeka mnie rozmowa- to ja uradowana, że skrócą mi okres próbny do miesiąca
ale nadzieje nadziejami...połowa maja cisza, zbliża się koniec maja cisza, więc sama poprosiłam o rozmowę. Okazało się, że mam przejść na 6miesięczny staż i to nie z PUPu bo tam nie ma kasy na staże dla absolwentów, ale taki staż polegający na umowie o dzieło za 550zł...głupia zgodziłam się...i teraz pod koniec czerwca powinnam dostać pierwszą wypłatę a umowę dostałam do przeczytania wczoraj- jeszcze nic nie podpisałam. A już wiem, że nie chcę pracować pół roku za 500zł mając swojego klienta i to dwóch bo doszedł mi jeden i jeszcze dwie pracownice idą na ulrlop macierzyński i nie widzę żeby szefowa się paliła do przyjęcia kogoś na ten czas więc za taką kasę będę musiała taką robotę odwalać, że ja dziękuję...poza tym jeszcze czasami po pracy w domu muszę pracować:/ a w czym problem? w tym, że tworzy się tam taką atmosferę rodzinną, do szefowej mówimy po imieniu, żartujemy sobie, są prezenty na urodzinki, imieninki, dzwonią do mnei pytają się jak egzamin, jak sesja, jak obrona i o jest właśnie najgorsze bo jak im powiedzieć, że dłużej tak nie mogę bo muszę myśleć o sobie o swojej rodzinie:/ chcę znależć pracę w której dostanę na początek 1500-1600zł a nie 550... i to jeszcze jak się chce porozmawiać o pieniądzach z szefową to jest wielki krzyk:/ nie dotrzymuje często słowa, ale praca fajna bo moja wymarzona i ciągle jest dylemat...jednak decyzję podjęłam muszę się zwolnić tylko jak to powiedzieć i kiedy ?