Witam Szanowne Panie
Fakt jestem mężczyzną, ba nawet mężem. I z tego co wiem, to już podobny post gościł na tym forum. O problemie pisały jednak kobiety.
Moja żona od 4 miesięcy czatuje na BearShare. Uczy się tam niby angielskiego. Jednak mnie to wkurza. Zdarza się, że przez to pisanie nie robi obiadu, gdy jest w domu, nie zajmuje się dziećmi, wychodzi z laptopem do innego pomieszczenia. Gdy ją proszę, żeby przestała i to rzuciła to prawie wpada w furię - chce rozwodu. Zaczynam się bać o nasz związek. Czasem bywa dobrze, gdy nie pisze, ale gdy zacznie, to znów świata nie widzi. Pomóżcie. Kiedyś kupiła potajemnie kartę telefoniczną, żeby dawać sygnały facetowi z Turcji czy skądś, ze jest na czacie. Wykryłem to, zrobiłem awanturę. Ponoć złożył jej potem wiadomo jaką propozycję i z nim skończyła gadać. Ale są inni. Po tym wykasowałem program z laptopa. I mój błąd, że jej znów zaufałem i wgrałem go na nowo. Ona mówi, że nic złego nie robi. Zrobiłem kiedyś kolację przy świecach, żeby jej pokazać jak mi na niej zależy, ale to nic. Każdą wolną chwilę, gdy mnie nie ma spędza z laptopem, bo gdy jestem, to wie, że będę zły. Ale problem jest taki, że mnie ostatnio nie ma 3/4 dnia. A ona mówi, że piszę już coraz mniej i że mnie kocha. Ma też koleżankę, która robi to samo. W kółko gadają diabli wiedzą o czym. Pomocy!!! Co robić? Jak ratować małżeństwo?
1 2011-06-14 21:57:47 Ostatnio edytowany przez rafaell (2011-06-14 22:01:29)
Ciebie nie ma, a ona i tak ma robic to co uważasz za najlepsze (dla siebie!). Czy ona mówi ci co masz robić przez te 3/4 dnia kiedy Ciebie nie ma? Wyluzuj z tą kontrolą, to jest niezależny człowiek, jeśłi mówi że kocha to kocha i na pewno laptop nie jest dla Ciebie zagrozeniem.
Ciebie nie ma, a ona i tak ma robic to co uważasz za najlepsze (dla siebie!). Czy ona mówi ci co masz robić przez te 3/4 dnia kiedy Ciebie nie ma? Wyluzuj z tą kontrolą, to jest niezależny człowiek, jeśłi mówi że kocha to kocha i nago pewno laptop nie jest dla Ciebie zagrozeniem.
Sorry xpathx czy Ty na pewno przeczytałaś cały post ?
"Zdarza się, że przez to pisanie nie robi obiadu, gdy jest w domu, nie zajmuje się dziećmi, wychodzi z laptopem do innego pomieszczenia. Gdy ją proszę, żeby przestała i to rzuciła to prawie wpada w furię - chce rozwodu" Kiedyś kupiła potajemnie kartę telefoniczną, żeby dawać sygnały facetowi z Turcji czy skądś, ze jest na czacie"
4 2011-06-15 17:00:58 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-06-15 17:02:25)
Rafael, ciężko Ci doradzić.
Nie możesz zabronić jej czatować, ale możesz powiedzieć, że czujesz zagrożenie dla waszego związku, ze chciałbyś by dbała także o Ciebie i o obiady, dom... Spytaj, czy jej czegoś brakuje, co możecie zmienić.
Moja kuzynka tak czatowała. Ale w Polsce. Bo mąż pracował, brał dodatkowe dyżury, by więcej zarobić (to się mu chwali), ale...
Po pracy z kolegami pograć w piłkę, potem na mecz.
Ona od początku małżeństwa sama w domu, w obcym mieście. Wychodziła tylko na zakupy przed południem, a potem już czekała na niego. No i z nudów zaczęła czatować. Brakowało jej kontaktu "z człowiekiem". Proponowałam jej aerobik (by znalazła sobie tam towarzystwo i zabiła nudę), ale nie skorzystała.
Poznała kogoś. Potem czatowała do rana. Gdy mąż zaczął interweniować było już za późno. Tamten facet paradoksalnie poświęcał jej dużo więcej czasu, niż mąż. Gdy mąż wyłączył ze złości komputer, bądź zabrał kable - pobiła go. Po niecałym roku odeszła...do tego drugiego.
Nie jest szczęśliwa, bo przecież ten drugi ma tyle samo czasu co przedtem, na czacie. Czyli dalej czatuje, bo nie pracuje... Ona zarabia na niego. ma dosyć.
Także postaw sprawę jasno. Czatować może, ale musisz poważnie z nią porozmawiać. Nie mówię, ze scenariusz się musi pokryć. Spytaj, co masz zrobić, by czatowała "w realu" z Tobą (podoba Ci się, jesteś zazdrosny...).
Zaproponuj kurs jezykowy zonie skoro tak bardzo chce sie nauczyc jezyka...
No i najważniejsze zebys powiedział jej co czujesz i jak sprawa czatowania zony wyglada z Twojej strony, że Ci sie to nie podoba. Powiedz, ze czujesz sie mniej wazny.
Ja kiedys tez chcialam pogadac z kims na bearshare, to pisali same Turki i to jeszcze ich ulubionym tematem byl seks. Szybko z tego zrezygnowalam...
Rafaell,
groźby rozwodu wydają się bardzo drastycznym rozwiązaniem, o ile borykacie się z problemem (poważnym, jednak stosunkowo nowym i jedynym) fascynacji komunikatorem internetowym.
Czy rzeczywiście dobro dzieci i spokój, bezpieczeństwo domu jest poważnie zagrożone? Czy podejrzewasz żonę o zdradę? Czy uważasz, że okłamuje Cię celowo, z premedytacją, ukrywając coś? Czy pomijając ostatnie miesiące korzystania z wspomnianego komunikatora, Wasze małżeństwo boryka się (lub borykało) z innymi problemami? Myślę, że przemyślenie tych pytań może być podstawą do rozmowy z żoną. Nie "Nie było obiadu i wkurza mnie to twoje pisanie" - ale "Czuję się odrzucony, w domu jest ostatnio smutno, tęsknię za tobą, boję się o nas".
Wspólna uroczysta kolacja jest fajnym sygnałem i pierwszym ważnym krokiem do Waszego wspólnego bycia razem, jako pary. Uprawianie sportu we dwoje, spacery, rozryki, gry, imprezy, pikniki, komplementy, rozmowy mogą dać Twojej żonie to, czego obecnie może szukać w internecie.
Czatowanie jest dobre o ile wie się kiedy przestać i z kim się rozmawia.Córka mojej koleżanki tak zanurzyła się w internecie i w czatowaniu , że w tej chwili jest w trakcie rozwodu.Nie ma kilkunastu lat, jest matka dwójki dzieciaków - gimnazjalistów.A skończyło się to zle.Dla tego uważaj!
Panie Rafaell,
a może w przypadku Pana Żony w grę wchodzi jakaś forma uzależnienia od Internetu?
Dokładnie. Być może jest zainteresowana innym facetem, wkręciła się w czatowanie albo możliwe, że po prostu jest uzależniona od komputera, internetu. Nie mam doświadczenia w takich sprawach, lecz jest to bardzo prawdopodobne.
Sama mam mężczyznę z netu, net był moim wybawieniem, spotkałam tu prawdziwe przyjaźnie, znalazłam pracę, a nawet skończyłam szkołę. Nie wyobrażam sobie życia bez netu, choć nieraz jestem nim bardzo zmęczona. Tak - jestem uzależniona. Jest to trudne, bo nieraz siedzę dłużej niż powinnam czy muszę. Nieraz nie robię tego, co powinnam robić. Co mogłoby mi pomóc, odciągnąć od lapa? Wbrew pozorom niedużo. Prośba o wyłaczenie, przytulenie mojego mężczyzny. On ma mi za złe to ciągłe siedzenie przy kompie, sam się nie przytula, nie zwraca na mnie uwagi. Kiedy robię sobie np. dzienny odwyk niewiele to zmienia, bo przecież i tak jutro będzie to samo jak zwykle. Trudno jest mi z tym walczyć, bo pracuję w necie i nie mogę z niego zrezygnować. Trudno mi Tobie doradzić, bo znam jakby problem z drugiej strony. Na pewno łatwiej Wam będzie jeśli będziesz jej dawał dużo miłości, czułości. Kiedy kobieta otoczona jest miłością i czułością w związku to nie odczuwa potrzeby czatowania z innymi.
Trochę ciężka sprawa, muszę Ci powiedzieć. Jeśli jesteś pewny, że za każdym razem ona pisze z innymi mężczyznami, albo mówi, że siedzi mało, a siedzi te 3/4 dnia to jest coś nie tak. Jak kłamie w oczywistym dla Ciebie fakcie, to jaka pewność, że nie oszukuje Cię też gdzie indziej ? Pomyśl czy oby na pewno kręcisz ją tak samo jak przed ślubem, czy jesteś wystarczająco czuły, troskliwy i pomocny. Może brakuje jej poczucia bezpieczeństwa, a dobrze wiemy, że poznany facet na internecie będzie prawił komplementy na prawo i lewo, choć połowa może być zwykłą bujdą, żeby kobieta uległa. Porozmawiaj z nią jeszcze, poświęć więcej czasu - nie przekupuj jej kolacjami, bo to nic nie da. Życzę powodzenia
.
12 2011-06-22 18:20:34 Ostatnio edytowany przez rafaell (2011-06-22 18:21:21)
Powiem tak. Dziękuję za porady. Jestem czuły, aż za bardzo. Powieszam pranie, ściągam, zwijam je, gotuję w weekendy i robię śniadania do łóżka. To było od zawsze i jest nadal. Powiem coś nowego. Kilka dni temu wziąłem billing telefonu. Ponad 100 zł straciła na rozmowy i SMS z facetami zza granicy. Jeden ponoć jest dla niej jak ojciec. Drugi nachalny, ten co kiedyś i nie chce dać jej spokoju. Kłamie mnie. Wciąz. Zarzekała się, że nikomu nie da tego numeru telefonu! A duży rachunek zwaliła na mnie, że to aj i moje rozmowy, bo właśnie miałem wyjechać do Niemiec i trochę w tej sprawie gadałem. Gdyby nie to, że billing wykazał (bo mamy wspólny rachunek za 2 numery), że to jej numer nabiła rachunek to mnie by zrobiła winnym. Wczoraj z kolei była z koleżanką w Poznaniu (100 km). Okłamał mnie i całą rodzinę., ze jedzie do lekarza. A spotkała się z jakimiś fagasem z Anglii wspólnie ze swoją koleżanką. Kłamała mnie, gdy prosiłem żeby sie przyznała, to obrzucała mnie wyzwiskami, aż czułęm się znów winny. Ale czułem, że jest coś nie tak i zadzwoniłem do tego lekarza, który nigdy jej nie widział na oczy. A ona wciąż mi wpierała, że to nieprawda. W końcu się przyznała i powiedziałą, ze siedziała kilka godzin na dworcu, a jej kolezanka sie tylko z nim spotakała. Pomóżcie. Nie ma już siły na to. Mnie sie wydaje, ze ją to bawi.
13 2011-06-22 19:19:41 Ostatnio edytowany przez rafaell (2011-06-22 19:22:31)
Jeśli to coś pomoże jesteśmy 8 lat po ślubie. Mam 36 lat, żona jest o 2 lata młodsza. Mamy 2 dzieci. I niestety... wciąż kocham moją żonę.
I to już chyba nie jest problem czatowania, to coś bardziej złożonego. Ona już nie umie żyć bez tych ludzi. Potrafi na jednej szali postawić rodzinę i wirtualnych ludzi. Całe nasze życie przeciw jakimś nieznanym istotom.
Spróbuj ją namówić na spotkanie z psychologiem albo na spotkanie w poradni malżeńskiej.Jak to nie pomoże tp pozostaja Ci drastyczne rozwiązania.Zabrac kase i odsunąć od domowego życia.Nie gotowac, prac i podawać śniadanka.Zajmij sie tylko dziećmi bo to obowiązek.Zobaczysz co z tego wyniknie, ale ja wpierw próbowałabym rozmowy z psychologiem.A to przeciez sie wzięło nie z powietrza.Szukaj przyczyny.Powodzenia.
Rafael, przykre to. Chyba musisz postawić sprawę na ostrzu noża. jasno określić, że wszystko wiesz i kazać jej zdecydować. Nie masz innego wyjścia. Inaczej będzie Ci kłamała, aż w końcu odejdzie.
16 2011-06-22 23:55:04 Ostatnio edytowany przez rafaell (2011-06-22 23:57:19)
No właśnie dziś postawiłem na ostrzu noża, a ona powiedziała, ze nie będe jej mówił co ma robić i że doprowadzam do tego, żeby odeszła. A okazuje się, ze ona wysyła swoje zdjęcia temu facetowi czy to MMS-em czy mailem. Kiedyś się zarzekała że tego nie bedzie robić. Moim zdaniem, to idzie w złym kierunku, to przodu, niż wstecz. Ona broni tego o 10 lat starszego faceta. Mówi, że jest dobry i jak ojciec dla niej, że ja nie umiem tak gadać. Ale przecież w necie każdy jest dobry, nikt nie krzyczy... Ona mówi ze to ja się zmieniłem i mam być jak kiedyś. Ale moje złe zachowanie bierze się z tego, że juz nie wytrzymuję. Przyznam się, ze raz ją rzuciłem na łóżko, żeby jej przemówić, raz rzuciłęm poduszką. Nie dają rady. Nie daję. To już chyba poczatki końca naszego malżeństwa... Ona nawet zdjęcia robi z myślą o tym, żeby mu wysłać. Kiedyś się pokłóciliśmy, to zadzwoniła do niego, żeby się wyżalić. Nie chcę tak żyć! Ja nie mam nikogo. Mam jedynie dzieci. Ona mi każe zabrać nawet dzieci i mówi, ze chce być sama. Nic nie rozumiem. Czy ja jestem innym facetem? Może tak jest w małżeństwach? Czy ona jest inna?
Czy pozwalałybyście na coś takiego swoim drugim połówkom? Czy to już standard w małżeństwach? Podwójne życie z rodziną i z kimś wirtualnym, nie do końca poznanym, a jednak istniejącym.
nie wiem jak wygladaly wasze relacje i dlaczego zona tak sie zachowuje ale moge sie domyslec jako kobieta i jako zona.pewnie nie zawsze dbales o nia nie poswiecales jej tyle czasu ile by chciala dla was facetow kobieta po slubie to druga matka dosyc ze zajmuje sie dziecmi to jeszcze wami a wy nawet nie potraficie tego docenic .macie wazniejsze sprawy kolegow i tak przez dlugie miesiace potem kobieta odpuszcza i zaczyna zajmowac sie soba chce sobie udowodnic ze jest jeszcze wniej cos atrakcyjnego bo niestety wy mezowie szybko zapominacie ze wasze zony dla innych panow sa obcymi kobietami a oni juz wiedza jak zajac sie takimi porzuconymi i samotnymi paniami kiedy ostatnio kupiles zonie prezent bez okazj zabrales ja na spacer zrobiles kolacje we dwoje takich rzeczy juz sie nie pamieta bo po co zona jest i musi uslugiwac ale to gowno prawda tez jestem w takiej samej sytuacji moj maz ma czas na ryby mecze piwko z kolegami a ja na koncu wiec rowniez zaczelam wiecej czsu spedzac przed komputerem .tak wiec wez sie w garsc i odkryj w tej kobiecie prawdziwa dame bo przeciez ja kochasz to zrob cos by to poczula a nie ,,,,obiadu nie ugotowala nie posprzatala bo siedzi przed kompem widzisz jak to brzmi.a n a tobie zawsze udaje sie robic rzeczy ktore do ciebie naleza napewno nie bo kazdy facet jest taki sam kobieta musi byc na skinienie a wy macie zawzsze na wszystko czas alee niestesty czas leci i nikt nie bedzie czekac bo zycie ma sie jedno pozdrawiam
19 2011-06-23 19:43:31 Ostatnio edytowany przez rafaell (2011-06-23 19:44:17)
Basiek chyba nie czytałaś wszystkich moich wpisów w tym temacie. Do tego co jest dodam jeszcze. Po pracy siedze w domu z dziecmi. Nie chodze na piwo z koelgami, jak juz wypijam je w domu czasem sam, czasem z żoną. Nie jestem alkoholikiem. Nie wychodze z kolegami. Po slubie powiedziałem, ze najważniejsza jest dla mnie żona i dzieci. Przez 8 lat małżeństwa z kolegami wyszedłem moze 10 razy (góra). o zonę dbam, uwielbiam się z nią kochać, ona mi mówi to samo, ale już teraz sam nie wiem. Fakt rzadko kupuję prezenty, ale to też wina ostatnio nienejaljlepszej sytuacji finansowej. Ale chętnie chodze z nią na spacer i z całą rodziną. Ale ona sie jakoś do tego nie rwie. Nie zdradzam jej, nigdy i nigdzie. Dla mnie jest bolesna zdrada emocjonalna, to co ona właśnie wyprawia, ale tego nie uważa za zdrade.