wczoraj się rozstaliśmy.byliśmy 7 lat ze sobą. nie mieszkaliśmy razem.razem sie bawiliśmy, jezdziliśmy na wakacje, spędzaliśmy wekendy.na początku mi to wystarczało.jestem po rozwodzie i byłam zmęczona poprzednim związkiem.mówił,że jestem kobietą jego życia,że będziemy razem do końca życia,że będzie się mną opiekował,że nie chce mieć dzieci. on ma 37 lat,ja mam 47 . mam córkę nastolatkę,nie chciała się na to zgodzić,czekaliśmy aż się wszystko ułoży. byliśmy bardzo zakochani.po pięciu latach zaproponowałam mu,żebyśmy zamieszkali razem.wtedy usłyszałam,że zrobię z niego starego kapcia,że życie jest za krótkie i nie będzie prawdziwej rodziny, bo nie będzie dziecka.przeżyłam to bardzo,ale wybaczyłam.mówił,że mnie kocha,pomyślałam,że poczekam jeszcze.byliśmy jeszcze dwa lata razem,ale już po tym fakcie,było w nas wiele pretensji żalu.w wekendy pił alkohol,mówił,że jest facetem,jest zmeczony po pracy,iże to nic złego. nie mial często czasu żeby przyjść,stal się niesłowny.robiłam mu o to wymówki,cierpialam.jednocześnie nie chcialam go osaczać chciałam dac mu wolność, chciałam,żeby sam zdecydował śię na wspólne mieszkanie.czułam,że żebrzę o miłość,ale kochalam go ciągle. on twierdzil też że mnie kocha,ale że za dużo od niego wymagam.widywaliśmy się rzadziej ,ostatnio miałam znowu żal,że pił w wekend i wtym stanie do mnie zadzwonił. po prostu martwiłam się o niego. chcialam,żeby przemyslał sprawę, żeby dotarło do niego że marnuje swoje i nasze życie.nie widzieliśmy się miesiąc.umówiliśmy się na spotkanie,ale odwołał, bo z kolegami się umówił wczesniej.
A wczoraj mi powiedział,że wszedł w nowy związek,że założy z ta kobietą rodzinę i że ona urodzi mu dziecko!!!zdecydował,od razu w jeden dzień.tak mi powiedział.powaliło mnie z bólu,żalu,myśli o wszystkich wspólnych latach.jestem sama nagle.nie wyobrażam sobie innego mężczyzny,myslałam tylko o nim,opowiadalismy sobie o wspólnej przyszłości.nie mam ochoty żyć.nie mogę spać ani jeść.
jak to przeżyć,jak funkcjonować w życiu.nie mam siły chodzić do pracy.proszę o radę i ocenę tego co sie stało.potrzebuje psychologa,sama nie dam rady.bebula
Hej hej, nie martw się. Wszystko się jakoś ułoży. Spróbuj nie myśleć o nim i całej tej sytuacji. Wiem, że to trudne, ale próbuj ! Wierzę, że dasz radę ! Umów się z koleżankami na zakupy albo "babski wieczorek". Niektórym bardzo pomaga pisanie pamiętnika lub przelewanie swoich myśli na papier w jakiejś innej formie np. wiersze lub opowiadania itp.
Facet się określił, powiedział, że to koniec, i to bardzo dobrze, bo po co żyć w niepewności? Jedyne co możesz teraz zrobić to wziąć się w garść i być ponad to. Po co rozpaczać po kimś kto Cię nie chcę? To, że zadecydował o takiej rzeczy w jeden dzień, świadczy tylko i wyłącznie o nim i to nie jest nic pozytywnego. Życie jest na to za krótkie, a teraz wiesz, że możesz ruszyć dalej i poszukać szczęścia gdzie indziej, zamiast marnować czas na niego. Rozumiem, że teraz cierpisz, ale to wszystko kwestia czasu, traktuj to jako okres przejściowy, który przeminie, otwierając nowy, lepszy rozdział w Twoim życiu.
On to powiedział specjalnie, specjalnie by Cie zranić, ponieważ Cie zna i wie jak uderzyć by zabolało.To podłe, perfidne i okrutne co robi. Z calą pewnością tamtą kobiete poznał wcześniej to sie wcale nie dzialo tak szybko. Podobno faceta poznaje się po tym jak kończy, pokazał jaki jest gdy nie ma już w nim uczuć do Ciebie.
bebulal idealizowalas go, kochałaś za bardzo, jednak u niego się wypalilo wczesniej, bo jednak ciężko budować bliskość w związku na wekendy , wakacje i tak byliście ze sobą w takim układzie bardzo dlugo ale to za mało.
Prosiłas o ocenę, nie wiem czy akurat ja to ocenię dobrze, ale wierzę,że między Wami byla milosć i plany bo to kilkuletni związek, jednak nie wpusciłaś tego faceta do swojego życia przez wiele lat, był na wekendy, czekał na swój moment i nie wytrzymał..cóz życie. zaczął się odkochiwać, szukać innych kobiet. Jednak zaproponowalaś mu bliższy związek dopiero po 5 latach to długo i bylo już za późno, jego uczucia zmieniły się i tak sobie przy Tobie trwał aż spotkał inną.
Nie rozumiem dlaczego aż pięć lat mieszkaliście oddzielnie, czy to Twoja córka decyduje czy matka ma prawo do szczęścia czy nie?On nie mial prawa istnieć w Twoim zyciu? Sama o tym powinnas decydować, Ty jestes rodzicem, córka odejdzie z domu a co z Tobą?
Ja rozumiem ,że to byla miłość, byly plany ale nie było warunków do budowania codzienności i bliskości a pięć lat to jednak za długo i trudno wymagać od kogoś by czekał w przedpokoju.
W tej chwili on już ma inne plany, w sumie nie powinien ciągnąć związku z Toba wiedząc,że jego uczucia się wypaliły, był wygodny, po prostu przestal planowac z Toba przyszlość i dalej się spotykał w wekendy, polubil taki tryb życia tym bardziej ,że mu przestało zależeć a tamta kobieta kuje żelazo puki jest gorace.
Powinnaś pogodzić sie z jego decyzją bo jednak sama strasznie długo zwlekałaś, jednak po pięciu latach ten związek powinnas zakończyć, kiedy wyczulaś ,że mu się odmienilo, a tak przeszedł w związek bez zobowiązań a Ty wpakowalaś się w toksyczną milośc.
Puść go wolno , niech odejdzie, nie proś go o miłość,bo jej w nim juz nie ma od dawna, może jego uczucia nie byly takie silne, może to wina dziwnych relacji dorosłych ludzi o których być albo nie być decydowała nastolatka, jednak 5 lat to bardzo dlugo.
Jednak takie rozstanie ogromnie boli a szcególnie jego slowa, tak okrutne i niesprawiedliwe dla Ciebie, jeżeli nie radzisz sobie poszukaj pomocy lekarza,może jakieś antydepresanty, trzymaj się , nie warto mysleć o facecie , który kończy związek w tak podły sposób.
Postaraj się podnieść i zyć dla corki, z czasem coraz mniej bedzie bolało, z nim zerwij wszelkie relacje bo to nie jest facet, którego pokochalaś.