Rozwód i ciąża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 790 ]

1

Temat: Rozwód i ciąża

Jesteśmy ze sobą od ponad 13 lat, 3 lata temu zawarliśmy związek małżeński. Teraz spodziewamy się dziecka...
Najpierw liceum - beztroskie randki, rozpoznawanie uczuć, pierwsze doświadczenia z seksem... Potem okres studiów - mąż jest rok starszy więc wyjechał na studia pierwszy. Ja czekałam na jego powroty w weekendy, tęskniliśmy do siebie (nie było jeszcze wtedy tak powszechnych telefonów komórkowych więc każdy telefon z budki był dla mnie czymś bezcennym), każdą chwilę chcieliśmy spędzać razem. Gdy skończyłam liceum podjęłam decyzję o studiowaniu w tym samym mieście co on - też tego pragnął. Zamieszkaliśmy razem na stancji - rodzice nie byli tym zachwyceni ale nie robili problemów. Tak było łatwiej - sprawdzaliśmy się w nowej roli (wspólnego mieszkania), nie traciliśmy czasu na dojazdy... I tak przez całe jego 6 a moje 5 lat.
Po studiach jego rodzice kupili mieszkanie - wprowadziliśmy się do niego oboje - taki nowy początek naszego wspólnego życia. Po 3 latach zaręczyny, po kilku m-cach ślub! Najpiękniejsze chwile naszego życia - jak się teraz okazało mojego życia... Po 2 latach małżeństwa zaczęliśmy starać się o dziecko - decyzja była przemyślana, świadoma, mamy w miarę ustabilizowane sytuacje zawodowe, lata lecą... No i udało się. Zaszłam w ciąże - cudowna wiadomość!
Stworzyliśmy fajny duet, znamy się długo, to nasze pierwsze prawdziwe doświadczenia w związku, wspólne plany, rozumienie się bez słów, mnóstwo wspomnień, wakacji, wyjazdów, znajomi - pół życia jesteśmy razem...
Myślałam, że tak jest... Okazało się, że to fikcja...
To właśnie teraz, kiedy najbardziej potrzebuję wsparcia męża - go nie ma... Parę m-cy temu dowiedziałam się, że mąż angażuje się w nowe uczucie (i to z osobą "podległą" - przekroczył granicę, którą tak szanował i którą się zawsze kierował) a mnie nie kocha! i nigdy tak naprawdę nie kochał. Szok...
Te wszystkie wspólnie spędzone lata, plany na przyszłość to wg. niego największy błąd jaki w życiu popełnił... Nasze małżeństwo to pomyłka... on żałuje go bardzo... Ja jestem zaskoczona i porażona jego wyznaniem... Początkowo myślałam, że przechodzi jakiś kryzys związany z nową rolą w jaką wchodzi, że przeraża go wizja odpowiedzialności, braku wolności, mniej czasu dla siebie... Walczyłam, prosiłam ale... niestety na próżno - on nie chce dalszego życia ze mną...
Jest mi strasznie przykro, nie rozumie jego zachowania, jego uświadomienia sobie braku uczuć do mnie, tak nagle... i to wszystko zbiegło się w czasie z poznaniem nowej kobiety... Nie wierzę w to.
Teraz jest jeszcze gorzej... Mąż oświadczył mi, że chce podpisać rozdzielność majątkową, wystąpi z wnioskiem o separację by potem się ze mną rozwieść... Ponadto cały czas wypomina mi pewne przykre dla mnie fakty z życia, dopowiada sobie historie, zmyśla, zarzuca nawet zdradę! - później się z tego wycofuje. To podpada chyba pod znęcanie się psychiczne...
Chwilami nie daję rady, wciąż płaczę, jestem jednym kłębkiem nerwów... Najgorsze, że dziecko przechodzi przez to ze mną... Wyprowadziłam się na kilka dni do rodziców, którzy mieszkają w innym mieście (jego rodzice też w nim mieszkają) ... uspokoiłam się trochę ale musiałam wrócić do "domu" - bo tu mam lekarza, pracę (choć jestem na L4), znajomych itp. Mieszkamy razem ale osobno... On mnie nie zauważa, kurtuazyjnie się tylko pyta jak się czuję, jak mały... by potem znowu mi "dowalić", że np. ojciec ma tylko łożyć na dziecko, że ograniczam jego wolność...
Gdy dałam mu odp. że nie podpiszę intercyzy to bardzo się zdenerwował, krzyczał, że robię mu problemy i chcę z nim walczyć kiedy on chciałby się ze mną rozstać pokojowo! Wciąż tylko przypomina mi, że to ja go pchnęłam do tej decyzji bo w przeszłości nigdy na nic nie nalegałam - czekałam na jego decyzje i tak się kulało. Zarzuca mi również to, że go nigdy nie kochałam - zakochałam się tylko w życiu jakie mi stworzył Absurd...
Jestem już zmęczona tą sytuacją, wiem... powinnam skupić się na dziecku ale nie potrafię zapomnieć... Tyle emocji jest we mnie, tyle myśli... żalu i miłości... Nie potrafię żyć bez niego choć wiem, że będę do tego zmuszona...
Jest jeszcze kilka nowych wątków, które pojawiły się stosunkowo niedawno w związku z naszym rozstaniem... Może opiszę je przy okazji...
Przepraszam, że piszę chaotycznie ale nie wiem co ująć bo wszystko jest istotne...
Chcę być silna ale jak???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozwód i ciąża

Lib- Ty już jesteś silna. W Twoich słowach i w sposobie w jaki się wypowiadasz jest naprawdę dużo rozsądku, rozwagi, na którą mało kogo w Twojej sytuacji byłoby stać. Historia, którą opisałaś jest potworna, po prostu potworna, nawet nie wiem jak to skomentować. Obawiam się, że z Twoim mężem coś jest bardzo nie w porządku, bo nie dość, że zachował się jak łajdak jeszcze Cię dobija i jak słusznie zauważyłaś- znęca się nad Tobą psychicznie. Smutne jest, że poświęciłaś mu kawał życia, a teraz wysłuchujesz takich bredni z jego strony... ale nie ma tego złego- jeszcze jesteś młoda, masz czas na odbudowanie życia. To, że odchodzi teraz to przysługa, bo później byłoby jeszcze trudniej, a z tego co o nim piszesz jak nie przy okazji tej kobiety to przy okazji jakiejś innej postanowiłby Cię opuścić a na odchodnym dobić i zdeptać.
Musisz zrozumieć, że Ty nie jesteś niczemu winna i nie daj sobie tej winy wmawiać- powiedz sama, czy normalny mężczyzna jest w stanie przeżyć z kimś 13 lat nie wiedząc, że go nie kocha ? I co, zrozumiał to teraz dopiero, ale to też Twoja wina, że wcześniej się nie zorientował ? Wiem, że nie jest możliwe abyś w tym momencie kiedy jeszcze przeżywasz szok związany z takim zawodem umiała się całkowicie uodpornić na jego słowa, ale w im wiekszym stopniu Ci się uda to zrobić tym lepiej na tym wyjdziesz. Ty i bobas smile Dziecko urodzi się w okropnych dla Ciebie okolicznościach, ale dobrze, że będziesz je miała. Kobiety opuszczone często tracą poczucie sensu życia, nie mogą znieść braku miłości- Ty masz dla kogo żyć, masz kogo pokochać i będziesz kochana przez najdroższą małą istotę wink
Jakie są Twoje perspektywy jezeli chodzi o wyprowadzenie się od męża ? Masz możliwość wynieść się od niego ? Uwolnij się od tego kata, niech Ci nie zatruwa spokoju, który pomału będziesz musiała w sobie wypracować.

3

Odp: Rozwód i ciąża

Dziękuję, pojadę do rodziców - są na to przygotowani. Ciężka to była decyzja ale trudno, nie ma innego wyjścia. Z jednej strony chcę się od niego uwolnić (bo to i tak nie ma sensu) a z drugiej cierpię... tyle lat razem, nie jestem w stanie sobie wyobrazić teraz życia bez niego... to takie trudne... Poza tym jest dziecko, które nas na zawsze już połączyło. Mieliśmy razem opiekować się tym dzieckiem, wychowywać je w pełnej rodzinie, chciałam stworzyć mu szczęśliwy i kochający się dom - ale oczywiście nic na siłę ponieważ nie jestem typem osoby, która zmusza druga stronę do czekoś tam... Zapewne on  będzie chciał odwiedzać syna a więc będę go widywać... Nie chcę wykorzystywać dziecka do potyczek z nim - to byłoby niesprawiedliwe względem tej małej istotki, ale boję się, że on będzie mi utrudniał życie - choć teraz twierdzi, że jest w stanie wiele mi jeszcze pomóc i nie chce wojny... Nie chcę też utrudniać jemu kontaktów z dzieckiem - bo to jedyna "kwestia", której ze mną nie żałuje...
Tyle myśli mi przychodzi do głowy, tyle pytań i wątpliwości... Uczucia odgrywają wielką rolę, gdy jestem z nim to łatwo się rozklejam, gdy go nie ma to tęsknię... Wiem, naiwna jestem ale nie potrafię się wszystkiego wyzbyć... Jemu to przyszło łatwo... To też powinno mi dać do zrozumienia - i dało ale nie tak jak powinno... pewnie działa jeszcze u mnie mechanizm odmowy wiedzy...
Sprawa jest skomplikowana... podobno czas leczy rany - w moim przypadku potrzeba go chyba dużo...
Martwię się jeszcze tymi formalnościami - nalega na tą intercyzę, a ja muszę myśleć o przyszłości nie tylko dziecka ale i swojej. Nie jestem zachłanna na jego kasiorę, nie wzięłabym ciężko zarobionych przez niego pieniędzy na siebie - co innego na baby... Wiem, że jeżeli jej teraz nie podpiszę (przez separacją lub rozwodem) to on będzie bardziej bezwzględny... i będzie nadal "prał brudy"...

4 Ostatnio edytowany przez pe (2011-05-08 18:43:37)

Odp: Rozwód i ciąża

Droga lib

Odpisałam Ci  na swoim wątku..." MĄŻ PORZUCIŁ MNIE W CIĄŻY.."zerknij tam.

Pozdrawiam ciepło !!!!

5

Odp: Rozwód i ciąża

Lib kochana....to jest coś niedoopisania....myślałam że to co mi się przydażyło jest czymś niezwykłym...ale okazuje się że dotyczy mnie, Ciebie i pewnie wiele kobiet...brak słów!!!!!

To co musisz teraz zrobić to nauczyć się myśleć rozumem a nie emocjami....wiem że jeszcze morze łez do przelania przez Ciebie (ja też wciąż mam gorsze momenty i wczoraj płakałam jak głupia...) ale powiem Ci jedno...nie warto....bo to nie ty jesteś winna!!!!1

Postaraj się (mnie to pomaga) oddzielić dwie postacie....mąż kiedyś ---którego kochałam i wiem za co go kochałam...--- mąż teraz...--- obcy człowiek....

Czy facet który Cię kocha i chce Twojego dobra chciałby rozdzielności majątkowej  przed rozwodem ???? Jak dobrze że konsultowałaś się z prawnikiem!!! Koniecznie słuchaj jego rad i nic nie podpisuj!!!!
Na razie naprawdę nie myśl o rozwodzie...Twoje zadanie na teraz jest jedno...donosić ciażę i urodzić śliczne maleństwo...
Skup się na sobie...zagospodaruj sobie czas...ja staram się spotykać z kimś codziennie...jeżeli czuję że zadręczam już przyjaciółkę swoimi problemami to piszę tutaj....staram się żyć małymi celami....tak żeby nie leżeć w łóżku, nie patrzeć się w ścianę i nie płakać za dużo...

nie jesteś sama!!! pamiętaj!!!! i trzymaj się dzielnie!!!!

6

Odp: Rozwód i ciąża

Tak, pewnie jest nas więcej... dlatego warto się dzielić swoimi doświadczeniami... to naprawdę pomaga!

Staram się kierować rozumem - choć jest to cholernie trudne... nadal sentymenty odgrywają dużą rolę... przy takim codziennym wciąż "wspólnym" domowym życiu jeszcze się łapię na stare nawyki i pytam się męża czy chce herbatę, kanapki??? dziwne, ale on mi też zadaje te pytania. Pewnie to czysta kurtuazja...

Nie potrafię jeszcze tak do końca rozdzielić tych 2 "postaci" - choć jest w tym jakaś metoda... Łatwiej by mi było Tobie radzić - choć jestem w podobnej sytuacji i nie potrafię sobie uświadomić pewnych faktów!!! Pewnie dlatego, że nie pogodziłam się z tą całą sytuacją...

Myślę o dziecku, rozmawiam z nim, słuchamy muzyki, głaszczę - teraz jest już duże i jak kopnie to .... czuję ból żeberkach smile
Wcześniej miało dużo miejsca na koziołki i fikołki - teraz tak nie szaleje, za to rozpoznaje jego nóżkę, rączkę, pupę... Też tego doświadczysz jeśli już nie doświadczyłaś smile)) Szkoda tylko, że razem ze mną musiało/musi wysłuchiwać tych wszystkich okromnych słów swojego ojca i odczuwać moje zdenerwowanie ;(  Oj - he he.........właśnie synek ma czkawkę smile))
Ponadto - jeśli już piszę o ciąży - to przez ten okres przytyłam tylko 6 kg! Trochę mało, ale nie ma sie co dziwić - apetytu brak, permanentny stres, długie spacery w celu rozładowania emocji (choć w tym okresie muszę uważać!), ciągła niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa (ze strony mężą oczywiście)...

Moja rodzina bardzo cieszy się z pierwszego wnuka! Kupuje ubranka i inne akcesoria, w przeciwieństwie do rodziców męża - teraz nawet już nie dzwonią do mnie... ba nawet czuję, że chcą mnie wykurzyć z ich mieszkania (tak oboje mieszkamy w mieszkaniu jego rodziców) - wykorzystują różne sposoby... mam co prawda zameldowanie stałe, pobędę jeszcze tutaj troszeczkę - aż pozałatwiam swoje sprawy a potem ... wyjadę do domu, w którym mnie kochają i wspierają...

Dobrze, że jest moja rodzina i przyjaciele - którzy niedawno dopiero zostali wtajemniczeni we wszystko! Czasami też mam wyrzuty, że obarczam ich swoimi stanami emocjonalnymi - ale wiem, że oni to rozumieją. Wspieraja mnie bradzo i za to jestem im wdzięczna. Ostatnio nawet - będąc u przyjaciółki - powiedziałam jej mężowi o mojej sytuacji - zareagował tak jak inni - totalny szok, ponieważ wcześniej uchodzilismy za doskonale małżeństwo - wciąż było tylko słychać "moja żona najlepiej gotuje", "jestem szczęśliwy z ukochaną żoną", "moja żona jest najlepsza w ... " itp.

A tymi formalnościami to też zostałam zaskoczona! Początkowo nawet wyraziłam zgodę - ale teraz jestem mądrzejsza... i nie dam się... - obym tylko wytrwała w tym postanowieniu!

7

Odp: Rozwód i ciąża

Za żadne skarby nie podpisuj teraz intercyzy!!! chce sie uwolinic od was fizycznie i finansowo odciazyć? a jakim prawem????

mnie i mame ojciec też zostawił, to znaczy nigdy razem nie byli, nie powiedziła jej ża ma żone, chciał aby mnie usuneła... ot taki typ człowieka, jako że byłam dzieckiem nieslubnym i udowodniono mu ojcostwo dostałyśmy naprawde marne grosze, od 18 do 25 mojego roku zycia był to kwota 150 zł miesięcznie.... na moje utrzymanie.... a na naszej klasie widziałam jak sobie załozył konto i dodaje zdjęcia z egiptu...
to juz na więżnia w wiezieniu miesięcznie więcej przypada niz na dziecko!!!

chcesz aby Twoje dziecko którego gnój-ojciec (to cos nie ma prawa nazywac sie ojcem w ogóle) nie chce wychowywac żył sobie jak pączek w maśle a wy za marne pieniadze bedziecie we dwoje próbować życ? bo to sie juz zyciem nie nazwie.... nie daj sie, nie możesz peknąc bo będziesz bidowac jak ja z mama za psie pieniądze od osoby która powinna byc głowa rodziny i bronic nas i chronic jak tylko potrafi...

nalezy Ci sie z jego storny szacunek za to że nosisz jego potomka, że w twoim łonie zrodziło się zycie, więc skoro ten szacunek okazuje bardziej psu na ulicy niz własnej rodzinie to nie miej skrupułów i wydoj go ze wszystkiego co mozesz!!!

on Cie ograbił z godnosci jaka jest bycie zona i matka, teraz bedziesz tylko matka więc walcz jak lwica o wasze dobro i nie daj sie takiej hienie pogryżć, i pamietaj że lwica w obronie własnej i dziecka zawsze z hieną wygra!!!

więc głowa do góry i walcz! wsparcie masz w rodzinie, przyjaciołach i na forum, jak bedzie Ci żle i brak sił do walki to wpadaj tutaj, a dziewczyny chetnie wyciągna pomocna dłoń smile))

ok??

8

Odp: Rozwód i ciąża

Lib witaj:) Rok temu mialam podobna sytuację. Zostawil mnie eks, po 15 latach malzenstwa. Zostalam z nastoletnia corką i wszystkimi problemami a on odszedł do kobiety, ktora swój zwiazek tez rozbila dla niego. Oj, znam ten ból. Wiem, jak ciezko sie pozbierać. Wiesz, tak naprawde, mimo rad, pocieszenia, zostajemy same w tym bólu, bo nikt nie jest w stanie zastapic nam tego jedynego. Mi podobnie maz oswiadczył, ze nie kocha, nie kochał itp. Na szczescie nasze rozjescie sie, przebiegło spokojnie, gdyz nie widziałam sensu awantur czy  zatrzymywania na siłe. Walczylam , jednak nie agresja.Tak naprawdę dziewczyno, kiedy odchodzisz od komputera i forum, jestes wdzieczna ludziom, ze odpowiadaja, ale zostajesz w tym momencie sama ze swoim bólem. Tu niestety, sama w sobie musisz odnależć sile i motywacje, mimo, ze ciezko, mimo, ze boli, wbrew sobie. Pamietaj, ze znaczenie rzeczom i ludziom, nadajemy sami. Twój maz jest wspaniały, bo sama mu taka aure nadajesz. Nikt , tak jak on, nie zapelni Twojego życia, Tylko on potrafił...i tu wstaw, co chcesz. To Twoje widzenie jego. Druga sprawa, to poczucie bycia gorszym. On odrzucił, poniżył, powiedział, ze nie kocha. Nie jest prawda, ze jestes dlatego gorsza, mniej wartosciowa, ze jestes teraz nikim.Nadal jestes w pelni wartosciową kobieta, ktora moze w zyciu osiagnac, co chce i odnalezc prawdziwe szczęscie  Nastepnie pytania, i co teraz? Jak ja sobie poradze? Te pytania tak naprawde są najgorsze. Powoduja, ze czujemy sie bezradne, nie potrafiące zrobic samodzielnie prostego kroczku. Same stawiamy sobie takimi pytaniami bariery, które nam przeszkadzaja iść. Czas wiec nauczyc sie chodzic od nowa. Gdyby male dzieciaczki sie poddawaly za pierwszym upadkiem, bysmi mieli spoleczenstwo pelzajace. Lib, Nadal jest zycie, masz dziecko, rodzinę i sporo czasu, by ułozyc zycie na nowych zasadach. Kto wie, czy nie lepszych. Grunt, to nie poddac sie, tylko udowodnic sobie i swiatu, ze jestes kimś wyjątkowym. Zauwaz, ze kazde popadanie w dolek, powoduje, że czujemy sie gorsi, stajemy sie mniej efektywni, szarzy, przeciętni. To jednak Twoja osobista ocena siebie. Nikt Ci nie da recepty, jak wstac, mozesz dostac tylko porade. Nikt Cie nie wyniesie z dołka, w ktorym siedzisz, jezeli sama wstac nie bedziesz chciała. Miesiac po rozstaniu pokonalam siebie i swoje slabosci, by udowodnic córce, ze jej zycie jest tylko zalezne od niej. By jej pokazac, ze siła tkwi w nas a przede wszystkim, dzwignełam sie dla niej. Meza bardzo kochalam, jednak zastanowilam sie nad tym uczuciem, co mi daje. Wbrew sobie, zamknełam przeszłosc, wytepilam z siebie żal, postawilam sobie nowe cele, mimo skromnych warunków finansowych, w jakich sie znalazłam, szukalam celów gdzie indziej, jak np, inwestowanie w siebie i swoje kształtowanie swiatopoglądu. Nie dopuszczalam mysli o tym, ze to porazka, starałam sie sobie udowodnic, ze to jest sukces, bo ktos, kto był moim swiatem, tak naprawde mi go zasłaniał. Oczywiscie wspólczuję przeprawy o rozdzielność majatkową. Walka o kase, to najbardziej odła i ponizajaca walka, jednak masz pelne prawo wynieść z tego zwiazku, finansową korzysc. Bylas, prałas, , gotowałas, pracowałas itp, nalezy Ci sie. Ja po roku jestem osoba szczęsliwą. Odnalazlam siebie na nowo, mimo, ze po rozstaniu, siedzialam nad garscią tablet, alkoholem i nie wiedzialam, po co mi potrzebne życie, bez niego. Zycze powodzenia, trzymam kciuki i wierzę w Ciebie:)

9

Odp: Rozwód i ciąża

Droga lib
Napisz jak się czujesz, jak sobie radzisz... Piszesz że jak maleństwo kopie to już wiesz czy to raczka czy nóżka...który to już tydzien???:) Maluszek daje ci siłe i pamiętaj że nie jesteś sama..masz cudowną rodzine i przyjaciół którzy Cie kochają i wspierają. Plan z wyprowadzką jest naprawdę słuszny. Ja nie wytrzymalabym psychicznie mieszkając z moim mężem po czymś takim.

Jak widzisz po wpisach jest nas naprawde wiele borykających się z podobnymi sytuacjami...Dziewczyny mądrze Ci radzą: walcz, badź silna dla swojego maluszka. To co się dzieje potraktuj nie jak koniec a jak początek czegoś dobrego...oczyszczenie ze złych emocji i nieszczerych ludzi wokół siebie. Staraj się robić sobie drobne przyjemności...moze to być film, wygrzanie na słoneczku, nowy tusz do rzęs...no cokolwiek:) Postaraj się wyciszyć i być obok tego, ponad to.
Wierzę że dasz radę!!!  ...ja też się staram:)

10

Odp: Rozwód i ciąża

Witajcie, nie było mnie przez kilka dni ponieważ doszedł nowy stres - podejrzenie cukrzycy ciążowej! i skierowanie do szpitala. Niestety z braku miejsc na patologii ciąży termin obserwacji szpitalnej został odroczony ;(   
Miałam robione tylko KTG i serce malucha biło prawidłowo smile - to dobra wiadomość, zważywszy na to, że przechodzi ze mnę ten cały koszmar...

Jakbym miała mało zmartwień to jeszcze to - chociaż z 2 strony wyniosę jakieś pozytywy: będę miała zrobiony dodatkowy komplet badań i upewnię się, że z małym jest ok.

Droga Pe: jestem w 33 tc. Mały od początku był bardzo ruchliwym dzieckiem (pierwsze oznaki swojego istnienia ogłosił w 16 tc) i tak przez cały czas do dzisiaj. Dużo się rusza, fika fikołki smile co prawda teraz już ma mniej miejsca więc ogranicza się do rozciągania, czkania i wypinania pupy, prostowania kończyn - więc dlatego tego wszystkiego nauczyłam się rozpoznawać.

Ostatnio podczas badania gin sprawdziła jego położenie - jest skierowane główką do dołu więc po mału przygotowuje się do wyjścia na ten cholerny świat... Oby tylko za szybko tego nie chciał!

Martwię się tymi wynikami cukru! To dla mnie powoli już za dużo na raz... Chwilami mam ochotę to wszystko pierd... ale dziecko daje mi siłę i jest ok - przynajmniej tak to sobie tłumaczę.

Tak, mam wsparcie rodziny, przyjaciół i tego forum... to superosko

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie

11

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Witajcie, nie było mnie przez kilka dni ponieważ doszedł nowy stres - podejrzenie cukrzycy ciążowej!

Masz wyniki? Mogę zerknąć - jeśli chcesz smile Się znam lol

12

Odp: Rozwód i ciąża

w 27 tc na czczo 80 mg/dl - po obciążeniu 50 gr glukozy wynik 157 mg/dl, po 4 dniach powtórne badanie ale z 75 gr glukozy - wynik 135 mg/dl, w 32 tc po podaniu 50 gr glukozy wynik 184 mg/dl

13

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

w 27 tc na czczo 80 mg/dl - po obciążeniu 50 gr glukozy wynik 157 mg/dl, po 4 dniach powtórne badanie ale z 75 gr glukozy - wynik 135 mg/dl, w 32 tc po podaniu 50 gr glukozy wynik 184 mg/dl

Po ilu godzinach drugi pomiar?

14

Odp: Rozwód i ciąża

po wypiciu 50 gr po 1 h (w oby dwóch przypadkach), 75 gr po 2 h

15

Odp: Rozwód i ciąża

Wyniki rzeczywiście są trochę podwyższone, ale nie tragicznie smile Czy ginekolog skierował Cię do szpitala?  czy dał Ci zlecenia dotyczące diety? Czy dzieciaczek jest duży (waga)?

16

Odp: Rozwód i ciąża

Gin dała mi skierowanie do szpitala, tam z braku miejsc kazali mi przyjść za parę dni, co do wagi dziecka to nie mam aktualnych wyników bo nie miałam robionego usg (ostatnie w 23 tc) - ale z "wizualno - dotykowego" bad. ginekologicznego podobno dziecko jest miarowe.
O diecie nic szczególnego nie mówiła - tylko tyle aby unikac słodkiego! no i od poprzedniego bad. unikałam a i tak wyszło nieciekawie.

Niekochana 72 - Jak myślisz - co mi będą robić w szpitalu i jak długo tam przetrzymają?

17

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Gin dała mi skierowanie do szpitala, tam z braku miejsc kazali mi przyjść za parę dni, co do wagi dziecka to nie mam aktualnych wyników bo nie miałam robionego usg (ostatnie w 23 tc) - ale z "wizualno - dotykowego" bad. ginekologicznego podobno dziecko jest miarowe.
O diecie nic szczególnego nie mówiła - tylko tyle aby unikac słodkiego! no i od poprzedniego bad. unikałam a i tak wyszło nieciekawie.

Niekochana 72 - Jak myślisz - co mi będą robić w szpitalu i jak długo tam przetrzymają?

Powinnaś dostać od ginekolożki dokładne zalecenia dot. diety - słodycze to nie wszystko. Ważne jest unikanie produktów o wysokim indeksie glikemicznym, a to nie tylko słodycze.
Wklejam kilka pomocnych linków:
http://www.babyboom.pl/ciaza/zdrowie/cukrzyca_w_ciazy_zadbaj_o_diete.html
http://4fat.pl/download/zywienie_w_cukrzycy.pdf
http://porady-poloznej.pl/cukrzyca-ciezarnych/

Myslę, że gin się "zabezpiecza" i dlatego posyła do szpitala. Ale to dobrze - będziesz miała fachową pomoc. Do tego czasu pilnuj diety - to bardzo ważne. Buziaki

18

Odp: Rozwód i ciąża

Dzięki wielkie za podpowiedź!

Starałam się pilnować dobrego odżywiania i jadłam:
chleb razowy (bez ulepszaczy), sporadycznie zjadałam tylko pieczywo pszenne,
nabiał - ale też nie w wielkich ilościach (ser biały, żółty, mleko i jogurty, kiefir, kasza manna)
owoce - jabłka, truskawki i maliny mrożone, grejpfruty sporadycznie gruszkę ale jak doczytałam o dużej ilosci cukru to zrezygnowałam z niej
warzywa - zazwyczaj gotowane ale i surowe również, ziemniaki i makarony czasami, pomidory, rzodkiewkę, ogórek
wędliny (bez konserwantów) i chude mięsa (zazwyczaj kurczak, wołowina)
piłam herbaty bez cukru (jak przez całe życie), wode mineralną niegazowaną i soki bez dodatkow cukru (tylko te z owoców)

Uważam, że nie przesadzałam ostatnio. Owszem na początku ciąży słodyczy było dużo - bo tylko to mogłam jeść ale w II trymestrze ochoty odeszły.

Ponadto nie odczuwam żadnych objawów cukrzycy - no może czasami częściej odwiedzałam wc ale to normalne i ostatnio jestem bardziej zmęczona - ale dlatego, że krótko śpię - jakoś nie mogę dospać... (brak dobrej pozycji no i problemy!)

Mam jeszcze jedno pytanie - czy permanentny stres również może podnieść poziom cukru we krwi? czy to jakieś zabobony?
Będę wdzięczna za jeszcze jedną odp.
Pozdrawiam serdecznie

19

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Mam jeszcze jedno pytanie - czy permanentny stres również może podnieść poziom cukru we krwi? czy to jakieś zabobony?

Żaden zabobon - hormony stresu mają bardzo duży wpływ na gospodarkę węglowodanową.
Wiem, że to niełatwe, ale spróbuj się wyciszyć, kochana. Muzyka relaksacyjna, aromaterapia.
Wśród podanych linków masz przykładowe jadłospisy.

20

Odp: Rozwód i ciąża

Staram się wyciszać - słucham muzyki relaksacyjnej, spaceruje ale uwierz mi - czasami jest cholernie trudno...

Nie chcę nadwyrężać Twojego czasu i wiedzy jaką posiadasz - ale pewnie nieregularne spożywanie przeze mnie posiłków też ma swój udział w wynikach? Zdarzało się i tak, że zjadałam tylko śniadanie i jakiś tam obiad a potem .... nic, bo z nerwów nie odczuwałam głodu... Zdaję sobie sprawę z mojego "nieodpowiedzialnego" zachowania ale wtedy nie potrafiłam inaczej... Za późno na tłumaczenie się - przejmę wszelkie konsekwencje mojego postępowania...

21

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Staram się wyciszać - słucham muzyki relaksacyjnej, spaceruje ale uwierz mi - czasami jest cholernie trudno...

Nie chcę nadwyrężać Twojego czasu i wiedzy jaką posiadasz - ale pewnie nieregularne spożywanie przeze mnie posiłków też ma swój udział w wynikach? Zdarzało się i tak, że zjadałam tylko śniadanie i jakiś tam obiad a potem .... nic, bo z nerwów nie odczuwałam głodu... Zdaję sobie sprawę z mojego "nieodpowiedzialnego" zachowania ale wtedy nie potrafiłam inaczej... Za późno na tłumaczenie się - przejmę wszelkie konsekwencje mojego postępowania...

Wiem, że niełatwo lol  Sama mm z tym problem.
Regularne posiłki - bardzo ważne - to też masz w tych linkach opisane.
Przed Tobą jeszcze 2 m-ce ciąży - teraz bądź konsekwentna i zdyscyplinowana.

22

Odp: Rozwód i ciąża

Niekochana72 - jesteś WIELKA!!! i nie mam na myśli gabarytów smile smile smile
Pozdrawiam

23

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Niekochana72 - jesteś WIELKA!!! i nie mam na myśli gabarytów smile smile smile
Pozdrawiam

Nie ma sprawy. Trzymaj się, kochana big_smile

24

Odp: Rozwód i ciąża

Droga Lib, przeczytałam Twoją historię, cholera mną trzęsie - więc Ci tylko napiszę - Trzymaj się mała! Siły, zdrowia i wszystkiego co najlepsze dla Ciebe i Twojego małego mężczyzny!

Wyściski.

25

Odp: Rozwód i ciąża

To niewiarygodne jak zupełnie obce sobie osoby potrafią pomóc drugiemu człowiekowi. Ich bezinteresowność jest bezcenna!!!
Niestety w relacjach z osobami, z którymi się znamy/przyjaźnimy/kochamy dzieje się to zdecydowanie za rzadko - ba ośmielę się nawet napisać, że wcale...  To smutne...

Kriss, jesteś kolejną przychylną mi osobą, która mnie w swojej krótkiej wypowiedzi bardzo podniosła na duchu - ba nawet rozśmieszyła pisząc o moim małym mężczyźnie! Tak - jest on małym facetem, który zapewne poprzewraca mi jeszcze życie do góry nogami - ale tylko w pozytywnym znaczeniu!

26

Odp: Rozwód i ciąża
niekochana72 napisał/a:
lib napisał/a:

Mam jeszcze jedno pytanie - czy permanentny stres również może podnieść poziom cukru we krwi? czy to jakieś zabobony?

Żaden zabobon - hormony stresu mają bardzo duży wpływ na gospodarkę węglowodanową.
Wiem, że to niełatwe, ale spróbuj się wyciszyć, kochana. Muzyka relaksacyjna, aromaterapia.
Wśród podanych linków masz przykładowe jadłospisy.

Lib,  potwierdzam z doświadczenia - mialam czterokrotnie podwyższony cukier po obciążeniu glukoza .plus objawy  towarzyszące cukrzykom- zmęczenie i ciągła senność, pragnienie i słodki posmak w ustach. Podejrzenie cukrzycy.  Obserwuje cukier regularnie od kilku miesięcy (powtarzam badanie krzywej cukrowej) i jest bez zarzutu. Silny stres widać może powodować takie dewiacje, nie martw się tymi wynikami dopóki nic nie jest pewne smile

27

Odp: Rozwód i ciąża

Powiem szczerze, jak czytam Twoj post, badz podobne watki, zadaje sobie pytania: co sie na tym swiecie dzieje, co tymi ludzmi kieruje, do czego zmierzaja, i czego chca od zycia??

Twoj maz, moj jeszczemaz i wielu innych mezow to sie zachowuja jak "rozkapryszone siurki", ktorzy postradali wszytskie rozumy.
Instytucja malzenstwa nic nie znaczy, poczucie odpowiedzialnosci, zwiazek malzenski to jedno wielkie gow.o, w ktore sie wdepnie, otrzepie i pojdzie dalej.
Najlepiej dla nich byloby przyjac do wiadomosci, ze zostalo sie porzucona, ze odchodzi...oznajmil i tyle. A ty kobieto rob z soba co chcesz.
Brak slow na to wsyztsko, a im wiecej podobnych historii to rece do ziemi opadaja, swiat oszalal.
3maj sie lib i glowa do gory...poglaskaj brzuchol ciezaroweczko wink
Bedzie dobrze, sama sie przekonasz smile

28

Odp: Rozwód i ciąża

Bałałajko,
Usłyszałam kiedyś od męża, że nie po to bierze ze mną ślub aby się kiedykolwiek rozwodzić!!! Przysięgał miłość, wierność oraz to, że nie opuści mnie aż do śmierci... Twierdził (odnośnie małżeństwa), że sobie wszystko przemyślał i podjął decyzje na całe życie - zdania miał podobno nie zmienić... A tu proszę - surprise! i to jeszcze w najbardziej nieodpowiednim momencie...
Małżeństwo traktował bardzo poważnie, odpowiedzialnie do niego podszedł. Gdy mieszkaliśmy przed ślubem razem to bardzo ciążyła na nim ta "nieuregulowana" społecznie kwestia naszego związku. Podjął to wyzwanie i............................. stchórzył!

My kobiety jesteśmy jednak trochę naiwne... ale to dlatego, że chcemy aby w związku było jak najlepiej. To my poświęcamy się dla facetów, rezygnujemy z wielu przyjemnych i ważnych dla nas rzeczy aby tylko dogodzić mężczyznom. Oni oczywiście tego nie zauważają a jeśli nawet to widzą to za żadne skarby się do tego nie przyznają!
Ja przez te wszystkie lata wspólnego "szczęścia" mogłabym podać wiele przypadków podporządkowania swoich pasji mężowi - myślałam, że tak trzeba (oczywiście nie zrezygnowałam ze wszystkich swoich małych przyjemności bo to -uważam - byłoby bardzo głupie). Ale tak - szło się na kompromisy... czego teraz druga strona nie docenia, ba nawet nie pamięta...

Ale co zrobić - życie nie jest bajką i scenariusz jaki chcielibyśmy sobie napisać/albo jaki już napisaliśmy często nijak ma się do rzeczywistości...

A teraz coś z innej beczki... Jestem po rozmowie z rodzicami męża - a właściwie z jej połową/tej samej płci co ja! na temat moich relacji z małżonkiem... Oczywiście wychodzi na to, że oni już od dawna zauważyli, że coś się miedzy nami psuło ale nie chcieli się wtrącać! Tak najłatwiej teraz powiedzieć - usprawiedliwianie syna! bo przecież to ich dziecko jest bardzo pokrzywdzone przez los - czyli mnie, ponieważ tyle lat było ze mną - złą kobietą, która rzekomo chciała go przypiąć kajdankami do siebie!!! Większej głupoty od dawna nie słyszałam...
Takie zaufanie jakie miałam do męża to mało kto ma... no i po co mi to było!!!

Znowu niepotrzebny stres - nie uszanowali mojego - obecnego - stanu! bo najważniejsze było wygadanie się, wyrzucenie z siebie tego całego "syfu" związanego z moją osobą... Dosyć, że nie interesują się swoim wnukiem to jeszcze mi chcieli dowalić! Swoje racje przedstawiłam i .... poszłam na spacer... Pewnie odebrali to sobie jako brak szacunku do nich... ale nie interesuje mnie to zbytnio... Szkoda, że uczestniczą w tym całym koszmarze ale sami nakłonili synusia do takiego zachowania... ja jestem teraz najgorsza a on taki biedny bo na siłę chciałam go przy sobie zatrzymać - śmiechu warte!

Pewnie jestem teraz nieobiektywna bo emocje we mnie drzemią ale ulżę sobie pisząc o tym zajściu - forma terapii!!!

29

Odp: Rozwód i ciąża

Kochana zerknij do wątków "Dlaczego zdradzani są głupi" i "Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo".
Zobaczysz, ile dobrych rad i energii smile

30

Odp: Rozwód i ciąża

Lib co do rozmow z tesciowa to jeszcze wszytsko przed Toba...juz mniej wiecej znasz zdanie, ale jeszcze nie jedno uslyszysz i sie dowiesz na swoj temat. Przykre, ale tak wlasnie z nimi jest. Ja juz sie nasluchalam, wiecej nie zamierzam, zreszta u mnie to juz blizej niz dalej konca.
Zycze Ci duzo wytrwalosci, cierpliwosci i sily.

31

Odp: Rozwód i ciąża

Droga lib zajrzyj na wątek "mąż porzucił mnie w ciąży..."

Pozdrawiam ciepło Ciebie i maluszka smile

32

Odp: Rozwód i ciąża

kocham i chce być kochana czy to tak dużo?mąż twierdzi że już nic do mnie nie czuje że nie może tak żyć.przeżyiśmy kryzys z mojej winy 3 ata temu nie zapomnia teraz chce odejść ode mnie a ja go kocham nie wyobrażam sobie życia bez niego mamy 2 dzieci on nie chce nawet spróbować nie poda konkretnej przyczyny twirdzi że nikogo nie ma no po prostu nie chce ze mna być co robić nie chce zaprzepaścić 12 at mażeństwa co robić?

33

Odp: Rozwód i ciąża

witam dziękuje za odpis musze podać sprostowanie romans nie trwa  3 ata tylko wydarzyl się 3 lata temu trwa o to kilka miesięcy. wiem że zranilam męża wiem że to boli ale próbowalam mu to wynagrodzić naprawić nie wiem czemu teraz nagle poddal sie

34

Odp: Rozwód i ciąża

lib, przeczytałam twoją historię, z niedowierzaniem czytam też inne. co się dzieje? dlaczego nasi mężczyźni, którzy nas kiedyś tak bardzo kochali, wspierali, zapewniali o swojej dozgonnej miłości zachowują się w taki sposób? w takich chwilach, kiedy są nam tak bardzo potrzebni???

35

Odp: Rozwód i ciąża

Droga lovemilka,

Znam ten ból, mój mąż też jest bardzo inteligentnym człowiekiem, ma wysoki status społeczny, obraca się w towarzystwie ludzi wykształconych - ale ośmielę się jednak napisać, że chyba z defektami... To specyficzne środowisko...

Też pragnął dziecka - przynajmniej tak twierdził, to ja byłam "hamulcową", ponieważ musiałam zawsze coś dokończyć... ale uległam, dojrzałam do macierzyństwa i proszę... zostałam sama...

Moja miłość do niego jest wielka (choć teraz powoli zaczynam go chyba coraz bardziej nienawidzić), kocham/kochałam? bardzo, wszystko mogłam dla niego zrobić, poświęcić... a on teraz mówi, że jakbym go tak bardzo kochała to już dawno zostawiłabym go w spokoju!!! dodaje, że kocham - owszem - ale życie jakie mi stworzył!!! absurd...

Moja terapia??? rozmowa z przyjaciółmi, potem z rodziną (zresztą nie od razu ich wtajemniczyłam w swoje problemy bo nie chciałam ich martwić) a teraz FORUM!!! To pomaga, bo człowiek nie jest sam... Nawet jeśli nikt nic nie mówi/pisze to Ty nie tłumisz emocji w sobie a to już dużo, dajesz upust tym wszystkim złym momentom i czujesz się lżejsza... 

Moje życie to też koszmar... nie tak miało być... ale z czasem przyzwyczajam się do myśli, że będę żyć bez niego. Początkowo cholera mnie brała, jak gdzieś wychodził... ciągle go podejrzewałam, ciągle żyłam w  niepewności. Teraz już mi trochę przeszło - staram się nie rozmyślać. Choć jest ciężko...

Nadal jestem niestabilna emocjonalnie ale mimo wszystko bardziej spokojna...

Co do rozstania - to nie wiem co odpisać... bo nadal mieszkamy razem... ale osobno... ja mam swoje życie, on ma swoje...
Czasami zamienimy ze sobą kilka zdań, ale jest zupełnie inaczej... Już niedługo i to się zakończy - wyjadę do rodziców i tam będę już bez niego... Nie wiem jak to przeżyję, bo od 13 lat byliśmy razem... nie wyobrażam sobie życia bez niego, że nie ma go obok, ze mną sad

Trudno, stało się i na siłę nic nie zdziałamy, na siłę miłości się nie zatrzyma!!! Damy radę tylko potrzeba chęci...

36

Odp: Rozwód i ciąża

droga lib, przykro mi, naprawdę bardzo mi przykro kochana. ja 3 lata ty 13. niewiarygodne jest to co się dzieje z facetami.
traktują nas w tak podły sposób. czym sobie na to zasłużyłyśmy? miłością, wiernością, poświęceniem?
nasi byli, którzy tak do niedawna nas kochali, deklarowali swoją dozgonną miłość, potrafili się zamienić w straszne potwory.
to nie ten czlowiek, w ktorym się zakochalam, ktory byl opiekunczy i sie o mnie troszczyl. zawsze moja ostoja. a w najwazniejszym momencie mojego zycia - tak poprostu zwial. zawiódł, oszukał.

ja też mieszkałam z nim jeszcze 3 miesiące po naszym rozstaniu i to był błąd. bo widziałam jak wychodzi, nie wraca na noc. pod prysznic nawet wchodził z telefonem...
widział jak bardzo cierpię, ile stresu mi dostarcza, jak szybko straciłam pokarm. nie był  stanie zrobić nic. jeszcze potrafił byc bardziej podły i bezwzględny. i potrafi być nadal.

wyprowadziłam się z naszego mieszkania, które bylo na 3 piętrze, wynajełam mieszkanie na parterze z ogródkiem.

potrafi powiedzieć: dlaczego nie potrafisz znieść tego, że ja potrafię być szczęśliwy... ku..a! mać!

jestem tu od wczoraj, ale już minimalnie nieco silniejsza. nie odbieram od niego telefonów. jedyny temat w tym momencie dla mnie to pieniądze. nic więcej. i ty wytargaj ile się da! bo oni nie mają pojęcia ile kobietę kosztuje ciąza, poród.
skoro wybrał sobie taką drogę, musi się liczyć z konsekwencjami. a dziecka na razie mu nie dam, zresztą się o to nawet nie prosi. chcę uchronić mojego synka od zawodu, bo to człowiek bezwzględny i kawał skur....


lib, mamy się uśmiechać i pachnieć. chodzić zadowolone i szczęśliwe. zniszczmy wroga ich własną bronią.
to wszystko co zrobili nam, zwróci im się podwójnie, za nas i za nasze dzieci.

taki facet to szmata.

37

Odp: Rozwód i ciąża

lovemilka,

Gdy mój mąż oświadczył mi, że mnie nie kocha pomyślałam sobie że żartuje - swoją drogą kiepski to byłby żart. Przewartościował swoje życie i wyszło mu, że nigdy mnie nie darzył uczuciem miłości - a słowa "kocham" wypowiadane przez te wszystkie lata nie rozumiał! Nie znał tego uczucia - nikt go nie nauczył kochać, bo co o miłości może wiedzieć nastolatek??? teraz twierdzi, że miłość jest  bardzo destrukcyjnym doznaniem... dlatego być może nigdy już nikogo nie pokocha...

To co się dzieje w moim życiu jest dla mnie wielkim zaskoczeniem... Nie potrafię tego zrozumieć, nie potrafię zaakceptować i nigdy nie zaakceptuję... Przegrałam... i muszę się z tym pogodzić... bo cóż mogę więcej zrobić??? Walczyłam, prosiłam, łudziłam się, mówiłam, że kocham i chcę dalej z nim być, że zapomnę byle tylko był ze mną... na darmo... zdania nie zmienił - wręcz przeciwnie, odsunął się chyba dalej, bo stwierdził, że jestem żałosna i myślę tylko o sobie... Miał rację ale nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez niego, tak naprawdę dalej jest mi trudno... Gdy sobie pomyślałam, że spotyka się z inną dziewczyną, przytula ją, całuje, kocha się to od razu w ryk!!! bo przecież on robił to przez tyle lat tylko ze mną, to ze mną się ożenił, obiecał mi całe swoje życie... Razem mieliśmy się zestarzeć, wychowywać upragnione dziecko, przejść do kolejnego etapu w życiu - tego bardzo odpowiedzialnego! I co??? - pstro...

Wysłuchiwałam, jak to się ze mną męczył, jak miał ciągle jakieś wątpliwości... skoro tak to dlaczego zrobił dzieciaka??? Nie żałuję, że jest (jeszcze w brzuchu) - ale nie rozumie takiego postępowania...

Chciałam również stworzyć szczęśliwą pełną rodzinę dla syna... aby wychowywał się tak jak być powinno, abyśmy RAZEM uczestniczyli w pielęgnacji, wychowaniu, dorastaniu... razem obok siebie a nie razem osobno... Niestety będzie inaczej...
Nie wyobrażam sobie kontaktów z nim przy okazji odwiedzin dzieciaka... będzie to bardzo stresujący czas...

Uśmiecham się i pachnę, chodzę zadowolona i szczęśliwa - ale tylko pozornie, bo to co siedzi we mnie jest jednym wielkim cierpieniem!!! Oczywiście jestem już o wiele silniejsza niż parę m-cy temu ale nadal smutna...

Może jak dzidziuś pojawi się obok mnie to będzie inaczej - lepiej! Mam taką nadzieję...

Mój mąż - człowiek, któremu ufałam, zawierzyłam, oddałam całe moje życie, powierzałam tajemnice itp. tak mnie potraktował... i to właśnie w tym momencie, który również będę wspominać bardzo źle - chyba nie ma sensu go w ogóle pamiętać... Taki cudowny, wspaniały, wyrozumiały, kochany, czuły.... teraz jest bezwzględny, bezczelny, stanowczy, wulgarny, zły... Przykro mi, że tak się stało, łzy nadal napływają do oczu, ale wiem, że muszę iść dalej...

I pójdę...

38

Odp: Rozwód i ciąża

lib, powiem ci jedno, nie jest i nie będzie łatwo. może twój mąż się opamięta jak przyjdzie mała istotka na świat? nie wiem. ja również nie jestem w stanie zrozumieć takiego zachowania.  jakim prawem, ktoś kto wspólnie z nami podejmuje decyzję o powołaniu nowego życia na świat, w jednej chwili decyduje o rezygnacji z niej i zamienieniu najpiękniejszych chwil z życia kobiety w koszmar.

kiedy leżałam w szpitalu, po porodzie, obok mnie leżała dziewczyna, która miała niespełna 18lat. jej facet był niewiele starszy. wyobraź sobie, że ja się martwiłam i zadawałam sobie pytanie, jak oni to przetrwają? tacy młodzi?
założę się, że ten 19latek radzi sobie o wiele lepiej w roli ojca niż mój były.

mnie również jest przykro, że tak się stało, bo nie tak miało być. mój synek ma 4miesiące a już zaczynam obawiać się pytań o jego ojca.... jest to cholernie ciężkie, kto nie jest w naszej sytuacji nie wie, co przechodzimy.
i tu nie chodzi o użalanie się nad sobą.


przykre jest to, ale wolałabym aby umarł. i w pewnym sensie tak jest. uśmiercam go. powoli stopniowo.

i proszę was nie mówicie mi, że to będzie zawsze jego ojciec. wole, aby mój syn nie miał ojca. nie po tym jaką krzywdę nam wyrządził i nadal wyrządza. chce go od tego uchronić.
piszę pamiętnik. jest lżej kiedy wylewa się swoje smutki na papier. zapisuję kiedy się oddzywa, przyjeżdza; jak mnie traktuje, co mówi, co przeżywam. Kiedyś go wręczę mojemu synkowi.

39

Odp: Rozwód i ciąża

lovemilka,

z 1 strony chciałabym aby mój mąż się opamiętał jak dziecko przyjdzie na świat, a z 2 nie zależy mi na tym. zresztą będę wtedy gdzie indziej...

też się zamartwiałam o to jak inni będą na mnie patrzeć, gdy po tylu latach wrócę do rodziców, co powiem w pracy, ale teraz nie zadręczam się tym - ludzie gadali i gadać zawsze będą cokolwiek by im się nie powiedziało... jasne - jest to zapewne bardzo przykre ale gdybyśmy miały tylko takie problemy...

to dobrze, że prowadzisz pamiętnik - ja też zapisuję sobie różne fakty (mi mogą się one jeszcze przydać przy rozwodzie).

uśmiercasz go... to jest jakiś sposób aby o nim zapomnieć... mój mąż powtarza mi, że w naszym wspólnym byciu razem były też i przyjemne momenty o których warto pamiętać... jakoś nie potrafię teraz tak myśleć... wszystko skupia się wokół cierpienia... może kiedyś...

ktoś napisał mądre słowa - "ojcem nie jest ten, kto spłodził dziecko ale ten, który je wychowuje"... każdy głupi potrafi zrobić dzieciaka ale wychować go jest sztuką i nie każdy się do tego nadaje... nasi widocznie nie dorośli do roli ojca...

40

Odp: Rozwód i ciąża

Kochana lib zajrzyj na mój wątek :*

41

Odp: Rozwód i ciąża

Dziewczyny

Jak to mowi w zartach moj maz czasami do mnie: ty to jestes obca baba, dopiero dzieci to moja rodzina. Moze sie wydawac okrutna, ale ilez prawdy jest wtych slowach. Moje dzieci dzis maja 16 i 17 lat i nie oddalabym nikomu nawet jednego dnia ich zycia. Macie ogromne szczescie. Nikt wam nie zabierze waszych pociech ani ich milosci. A maz... Musicie nauczyc sie zyc dla siebie i waszych malenstw. Jestem bardzo tolerancyjna i empatyczna, ale facet ktory porzuca wlasne dziecko i nie szanuje jego matki choc w minimalnym stopniu, nie zasluguje na to, aby dostapic zaszczytu wychowania dziecka, a juz na pewno nie zasluguje na druga szanse. Wasze dzieci nie beda musialy przechodzic przez stres zwiazany z rozstaniem rodzicow. Od razu naucza sie zyc tylko z mama. A najpredzej z mama i tatusiem, nie dawca nasienia, tylko odpowiedzialnym, wartosciowym czlowiekiem, ktory pokocha was i wasze dzieciatko. Teraz dajcie sobie czas, zeby jak najszybciej stanac na nogi.

42

Odp: Rozwód i ciąża

Kochana pe,

Jestem w szpitalu na obserwacji - w końcu mnie przyjęli... To chyba dobrze - zrobili mi komplet badań, uspokoiłam się, że z dzieckiem wszystko jest OK smile waży już 2 kg!!! obserwują mnie, kłują ale wychodzi na to, że strach ma wielkie oczy - chociaż w naszej sytuacji chyba musimy dmuchać na zimne...

Jeśli chodzi o intercyzę.... to odmówiłam - i jestem z siebie dumna!!! Oczywiście przedstawiane przeze mnie argumenty do niego nie trafiały. Zdenerwował się i podsumował to tak "chcesz walczyć - proszę bardzo, tylko nie rozumie dlaczego bo to w twojej to sytuacji nic nie zmienia..." a okazuje się, że zmienia... Nie obyło się bez przykrych słów, wypominania itp.... Stosuje konfrontację... Nie wytrzymałam... popłakałam się - a już było tak fajnie... Następnego dnia szłam do szpitala...

Dowiedziałam się również, że mój mąż nie chce rozwodu - bo przecież on 2 raz się nie ożeni - nie popełni tego błędu... A poza tym on wie, że ja i tak bym mu nigdy rozwodu nie dała.... ciekawe skąd wyciągnął takie wnioski?

Nie rozumie tego człowieka - raz mówi o rozstaniu, separacji i rozwodzie - teraz nagle stwierdził, że on chyba rozwodu nie chce... Będzie mnie blokował... Taki ma plan? Ale o powrocie też nie wspominał...

Ja już nie chcę chyba tamtego świata... za dużo bólu, cierpienia, nie tak łatwo o tym byłoby zapomnieć i zaufać ponownie... to nie wchodzi w ogóle w grę... choć przykro jest bardzo...

W szpitalu odpoczywam, śmieję się, poszerzam wiedzę na temat macierzyństwa, porodu itp.  Czuję się dobrze... O dziwo mąż wydzwania do mnie bo się "martwi" (nie odwiedza bo jest na wyjeździe?)... chora to dla mnie sytuacja...

Gdy wyjdę ze szpitala to wrócę do szarej rzeczywistości. Nie wiem co dalej będzie, czy już wyjadę do rodziny czy zostanę jeszcze z nim... zobaczymy

Pe, fajnie że poszłaś do szkoły rodzenia, też planowałam zapisać się na zajęcia ale z wiadomych przyczyn nie wyszło... Zajmiesz się czymś, łatwiej będziesz mogła skoncentrować się na baby. Chwilami - oczywiście może byc Tobie przykro jak będą do wykonania cwiczenia z tatusiami - ale wiem, że poradzisz sobie  z tym bez problemu! Podziwiam Ciebie za Twoją determinację!!!

Pozdrawiam serdecznie, pa pa

43

Odp: Rozwód i ciąża

Spokojny, milczący dzień, który przerodził się w dzień smutku i płaczu... A to za sprawą nie tylko mojego "męża" ale również mojej rodziny... która nalega na dokonanie zakupów dla dziecka... Owszem - mąż zdeklarował się, że zakupi wszystko co potrzeba, czas jednak ucieka i nic nie robi... poczekam jeszcze parę dni i sama się tym zajmę! (dam mu szansę...)

Myślałam, że jestem już bardziej ustabilizowaną osobą - a tu proszę - okazało się, że nie do końca, bo nawet sms'y od rodziny potrafią mnie wprowadzić w nastrój smutku... Niepotrzebnie im napisałam, że nie mam w nich wsparcia i że mają mnie zostawić w spokoju! ale miałam już tego dość. Wiem, martwią się, chcą mi pomóc, czasu do porodu coraz mniej ale odczułam nacisk z ich strony. Mama cały czas ma nadzieję, że mąż się opamięta i znowu będzie jak dawniej. Ale ja już chyba nie chcę... Zresztą on też... Przez to dochodzi jeszcze między nami do niepotrzebnych scysji... po co... mało mam problemów???

A co mąż zrobił??? Odkąd wyszłam ze szpitala to milczy - razem mieszkamy... Wyszedł z domu rano, wrócił teraz... nie obchodzi mnie już nawet gdzie i z kim był... chcę się od tego uwolnić!!! Wiem, powinnam się wyprowadzić - zrobię to ale jeszcze nie teraz... Za parę tygodni - jak pozałatwiam swoje sprawy...

Myśl o samotnym rodzicielstwie do mnie już dotarła... smutno mi ale dam radę... nie mam też z drugiej strony wyjścia... Chwile załamania będą jeszcze się pojawiać długo ale w końcu znikną... prawda???

Czasami mam naprawdę wszystkiego i wszystkich po dziurki w nosie... Chciałabym być sama - zupełnie sama i zapomnieć... Zająć się tylko swoimi sprawami, przyjemnościami, nic nie planować, z nikim się nie liczyć, robić to na co w danym momencie mam ochotę... Chciałabym ZNIKNĄĆ!!! Mogę to tylko zrealizować w niematerialnej przestrzeni, w marzeniach bo realia napisały dla mnie już swój scenariusz...  Oczywiście zrealizuję go a potem...

Chce mi się wyć z rozpaczy... z samotności... z bezradności...
sad sad sad

44 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-20 19:38:22)

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Chciałabym być sama - zupełnie sama i zapomnieć... Zająć się tylko swoimi sprawami, przyjemnościami, nic nie planować, z nikim się nie liczyć, robić to na co w danym momencie mam ochotę...

Nie wiem czy to pocieszenie, czy też nie.
Lib, jesteś już sama, możesz zająć się swoimi sprawami, przyjemnościami, z nikim się nie liczyć, robić to, na co w danym momencie masz ochotę. Teraz liczysz się tylko Ty i Twoje dziecko. Nikt inny. Jedyne co Cię ogranicza w Twych planach, to ciąża. Nic więcej.

Szkoła rodzenia też jest, moim zdaniem dla Ciebie. Moje koleżanki chodziły na zajęcia ze swoimi przyjaciółkami. Nie dlatego, że były samotnymi matkami, tylko wolały być z bliską im kobietą.


Trzymam kciuki za Ciebie od samego początku Twego wątku.

45

Odp: Rozwód i ciąża

Wielokropek, dziękuję

Zwątpienia pojawiają się od czasu do czasu... to normalne... Są chwile spokoju i - nie boję się tego napisać - "radości" ale są też i złe momenty, które wywołują we mnie smutek... Te ostatnie są niszczące i nie tak łatwo o nich zapomnieć... Wywołują w nas cierpienie i nie wiem jak możemy być odporne i silne to za którymś razem nas zranią... Mnie ranią jeszcze zdecydowanie za szybko...

Chciałabym aby ten koszmar się zakończył a z drugiej strony nie potrafię odejść... na zawsze...
Czasami się zastanawiam co ja robię??? przecież on nie chce ze mną być, nie kocha mnie, ciągle tylko mnie rani, sprawia, że płaczę, przeżywam, wspominam... ale nie umiem podjąć tej decyzji bez zawahania... i tkwię z tym chorym układzie! racjonalizuje to sobie pragmatyzmem, "wygodnictwem" ale tak przyglądając się mojemu zachowaniu z bliska to wiem, że chcę mieć kontakt z nim... bo nie potrafię sobie w 100% wyobrazić życia bez niego... i być może wole cierpieć przy nim niż być spokojniejszą bez niego... przynajmniej teraz... bo za jakiś czas moja wyprowadzka będzie konieczna... przecież jego rodzice się wprowadzają!!!

Znowu płaczę - ale może w ten sposób rozładowuje swoje emocje...

46

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Myślałam, że jestem już bardziej ustabilizowaną osobą - a tu proszę - okazało się, że nie do końca, bo nawet sms'y od rodziny potrafią mnie wprowadzić w nastrój smutku...

Chce mi się wyć z rozpaczy... z samotności... z bezradności...
sad sad sad

lib,
może to zadne dla Ciebie w tej chwili pocieszenie, ale wszystkie porzucone, zawiedzione kobiety maja hustawki nastrojów, Ty z wiadomych względów jesteś na nie jeszcze bardziej narażona, ale gdy pogodzisz się ze świadomością, że nastrój raz jest lepszy raz jest gorszy to łatwiej przetrwasz te gorsze chwile wiedząc, ze to mija, ze bedzie coraz lepiej, ze dołki będą zdarzały się coraz rzadziej, coraz płytsze, aż całkiem odejdą

bądź dla siebie dobra, rób sobie przyjemności, dogadzaj sobie, TY I TWOJE DZIECIĄTKO JESTEŚCIE NAJWAŻNIEJSI, opiekuj się WAMI

a jakies dręczące mysli, gdy będą Cię nachodzić, spróbuj puszczać by płynęły jakby obok Ciebie, niech nie zatrzymuja się, niech przepływają, a Ty nie wkładaj w nie energii, łatwiej odejdą.... wiem, że trudne, ale sprobuj, dobrze?

trzymaj się Maleńka, będzie dobrze

47

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Znowu płaczę - ale może w ten sposób rozładowuje swoje emocje...

A płacz, sobie płacz. Lepsze to niż udawanie wiecznie silnej i radosnej (nota bene, jesteś silną osobą).
Rozumiem, że nie możesz liczyć na wypłakanie się na czyimś ramieniu? No, to duża paczka chusteczek i płacz dotąd, aż Ci przejdzie.

A czas wyprowadzki sama wybierzesz. smile

48 Ostatnio edytowany przez nell999 (2011-05-20 20:15:14)

Odp: Rozwód i ciąża
Wielokropek napisał/a:
lib napisał/a:

Znowu płaczę - ale może w ten sposób rozładowuje swoje emocje...

A płacz, sobie płacz. Lepsze to niż udawanie wiecznie silnej i radosnej (nota bene, jesteś silną osobą).
Rozumiem, że nie możesz liczyć na wypłakanie się na czyimś ramieniu? No, to duża paczka chusteczek i płacz dotąd, aż Ci przejdzie.

Dziewczyny maja racje - nie proboj na sile zrobic z siebie jakiegos Terminatora czy innego cyborga, po ktorym cala sprawa splynela bez sladu.
Daj sobie czas na wyzalenie sie, placz i smutek. Duszenie w sobie bolu nigdy nie jest dobra droga.
Gdy juz zabraknie Ci lez - ruszysz do dzialania smile
Dasz rade smile
Masz dziecko - i ono da Ci sile, gdy najbardziej bedziesz jej potrzebowac.
smile

49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-20 20:05:14)

Odp: Rozwód i ciąża

Pisz, gdy tylko będzie Ci trudno.
Gdy będziesz radosna lub zadowolona - też. smile

50

Odp: Rozwód i ciąża

A mi się dziwią, że facet zostawił mnie z dnia na dzień po 7 latach znajomości. A tu czytam... coś okropnego, nie do pomyślenia. Bardzo wam dziewczyny współczuje i życzę dużo szczęścia i miłości, aby kruszynki były zdrowe. Nie poddawajcie się. Po burzy zawsze wychodzi słonko. Trzymam za was kciuki! Pozdrawiam

51

Odp: Rozwód i ciąża

Użalam się nad sobą - ale trudno, nie można być wiecznie silną!!!

Z niecierpliwością czekam aż nadejdzie ten dzień, w którym zabraknie mi łez... będzie wtedy łatwiej...

Dziecko dodaje mi sił... tylko czasami troszeczkę mniej i dlatego te moje zachwiania emocjonalne... Ale przez wszystko trzeba przejść... wiem, że jeszcze nie raz zapłaczę... ale z każdym dniem jestem twardsza...

Przez całe życie jestem wrażliwą osobą i nie tak łatwo się zmienić - zresztą nie chce tego... bo dlaczego miałabym rezygnować z siebie??? Chcę tylko uodpornić się na "niego" a widać przychodzi mi to z trudem... zwłaszcza w takie dni jak dzisiaj... Jeszcze słyszę grzmoty na dworze... burza nadchodzi...

52

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Użalam się nad sobą - ale trudno, nie można być wiecznie silną!!!

Z niecierpliwością czekam aż nadejdzie ten dzień, w którym zabraknie mi łez... będzie wtedy łatwiej...

Dziecko dodaje mi sił... tylko czasami troszeczkę mniej i dlatego te moje zachwiania emocjonalne... Ale przez wszystko trzeba przejść... wiem, że jeszcze nie raz zapłaczę... ale z każdym dniem jestem twardsza...

Przez całe życie jestem wrażliwą osobą i nie tak łatwo się zmienić - zresztą nie chce tego... bo dlaczego miałabym rezygnować z siebie??? Chcę tylko uodpornić się na "niego" a widać przychodzi mi to z trudem... zwłaszcza w takie dni jak dzisiaj... Jeszcze słyszę grzmoty na dworze... burza nadchodzi...

Pewnie, poużalać też się trzeba. Sama to robię. Z tymi łzami, też o tym myślałam, człowiek ma ponoć ograniczoną ich ilość. Musisz się trzymać dla kruszynki. Mam nadzieje, że czas zagoi rany, a kruszynka wniesie dużo radości.
Ja również jestem wrażliwa, a czasem nawet bywam nadwrażliwa. Chciałam to zmienić wiele razy, ale taka już jestem i nic nie poradzę.
U mnie już jest burza, pewnie zaraz prąd wyłączą.
Mam w sobie bardzo dużo empatii, boli mnie krzywda innych. Chciałoby się, aby było jak w bajce, ale tak nie będzie.
Wiem natomiast, że każdy zasługuje na szczęście i życzę Ci go nie w litrach a tonach. Pozdrawiam

53

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Użalam się nad sobą - ale trudno, nie można być wiecznie silną!!!

Z niecierpliwością czekam aż nadejdzie ten dzień, w którym zabraknie mi łez... będzie wtedy łatwiej...

Dziecko dodaje mi sił... tylko czasami troszeczkę mniej i dlatego te moje zachwiania emocjonalne... Ale przez wszystko trzeba przejść... wiem, że jeszcze nie raz zapłaczę... ale z każdym dniem jestem twardsza...

Przez całe życie jestem wrażliwą osobą i nie tak łatwo się zmienić - zresztą nie chce tego... bo dlaczego miałabym rezygnować z siebie??? Chcę tylko uodpornić się na "niego" a widać przychodzi mi to z trudem... zwłaszcza w takie dni jak dzisiaj... Jeszcze słyszę grzmoty na dworze... burza nadchodzi...

Jesteś silną osobą, co nie oznacza bycia non-stop wyprostowaną z przyklejonym uśmiechem do twarzy. Jesteś silna i prawdziwą w uczuciach.
Uodpornić się na draństwa - można, tylko czy chcesz być osobą z kamienia, bez serca? Nie wydaje mi się.
Być może niedługo nauczysz się trudnej sztuki opanowania emocji przy tym ... panu.

A propos burzy. Przed chwilą było takie wyładowanie, że wyłączył mi się komputer.

54

Odp: Rozwód i ciąża

Boję się również tego, że jak zakończy się ten mój koszmar - bo kiedyś to nastąpi... to nie będę już ta samą osobą... nie zaufam już nikomu, stanę się zdystansowaną, czasami "bezwzględną" kobietą, która mężczyzn będzie traktować jak zabawki!!! Będę ich karać za mojego... pana... Brzmi to strasznie ale z psychologicznego punktu widzenia zdarza się często...

55 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-20 20:47:08)

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Boję się również tego, że jak zakończy się ten mój koszmar - bo kiedyś to nastąpi... to nie będę już ta samą osobą... nie zaufam już nikomu, stanę się zdystansowaną, czasami "bezwzględną" kobietą, która mężczyzn będzie traktować jak zabawki!!! Będę ich karać za mojego... pana... Brzmi to strasznie ale z psychologicznego punktu widzenia zdarza się często...

Łoj, bać się na zapas. A po kiego diabła?
Po pierwsze, jesteś osoba decyzyjną, możesz podjąć decyzję o niezmienianiu postawy.
Po drugie - istnieje coś takiego, jak terapia. Jeśli zauważysz (lub ktoś zwróci Ci na to uwagę) taki problem u siebie (totalny brak zaufania do wszystkich, bezwzględność swych poczynań, traktowanie mężczyzn jak zabawki), możesz pójść do psychoterapeuty. Odreagujesz sobie wszystko to, co będziesz miała do odreagowania. Wyjaśnisz sobie różne problemy.

A być taką samą osobą jak dziś? Nikt nie jest. Z każdym dniem dopasowujemy się do nowych sytuacji, co dzień mamy więcej różnorodnych doświadczeń. Życie to ciągła zmiana.


                                                                                *          *           *
I jeszcze jedno.
Użalanie się użalaniem. Poszukaj jednak, czy pod tą żałością nie masz innego uczucia. Uczucia, które nie jest tak dobrze widziane przez innych. Moje doświadczenie podpowiada, że często pod tym żalem są starannie skrywane całe pokłady złości, wściekłości, by nie napisać (niestety, wulgaryzmy są zabronione na forum) bardziej dosadnie.
Jeśli znajdziesz, daj mu ujście (niekoniecznie na tym ...panu). Zobaczysz, jak Ci ulży.

56

Odp: Rozwód i ciąża

Wielokropek - masz rację, po co się tym interesować już teraz - cofam te głupie myślenie...

57

Odp: Rozwód i ciąża

Lib...kochana...tulę Cię mocno!!!!
Też mam czasem gorsze dni....(ostatnie dwa takie były...i płakanie w nocy i uczucie bezsilności)
Ale wiesz...po nich zaraz przychodzą takie po których czuję się mocniejsza...Spróbuj spojrzeć na sytuację z boku i nie tęsknić za tym co było a mieć świadomość tego jak jest teraz. Wierz mi że myśli żeby być z nim i żeby było jak dawniej będą sie kłebiły jeszcze długo....
Ale Lib...on już nie jest taki jak dawniej!!! patrz jak Cię traktuje...czy tak zachowuje się kochający mąż???

Musisz być twarda...popłakać czasem trzeba bo to działa oczyszczająco...ale staraj się myślec o tym ze juz za moment pojawi się mały chłopczyk który będzie Cię kochał bezgranicznie i szczerze!!! I to jego uczucie i uśmiech jest wart wszystkiego na świecie!!!

Ja na swojego maluszka też czekam i odliczam każdy tydzień, każdy dzień...:)

A mój mąż???? na niego juz nie czekam....
On nawet nie wie kiedy rodzę....dziś tylko dowiedziałam się że od nowej dziewczyny zaczał pozdrawiać swoją rodzinę...:/
pozatym pokazuje sie z nią już oficjalnie...chodza za rączkę i prawdopodobnie ze sobą mieszkają... wizualnie zmienił sie jeszcze bardziej i nic go nie obchodzi...tak jest w tą lalę wpatrzony...
jego rodzice go nie poznają...sugerowali zeby moze mnie odwiedził...stwierdził ze nie ma takiej potrzeby...

To cięzkie dla mnie...ale takie sytuacje wbrew pozorom strasznie mnie wzmacniają...bo to on robi z siebie idiotę a nie ja..:)

Lib kochana...moja sytuacja jest jednak troche inna....u Ciebie moze byc jeszcze tak ze twój mąż po narodznach bedzie chciał wrócić....czy warto...bedziesz musiała odpowiedziec sobie sama... Wiem jedno...miłość to też zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, świadomosc że mozesz na niego liczyc ZAWSZE!!!

Na razie daj sobie czas....nie mysl o nim...a potem...sama zobaczysz...
Na pewno będzie jeszcze dobrze...zobaczysz:)

ściskam Cię mocno baaardzo:)

58

Odp: Rozwód i ciąża

a i pozdrawaim Wielokropka!!!! jest niezastąpiony:)))

59

Odp: Rozwód i ciąża

Lib i jeszcze jedno....czuję (naprawde:)) ze kazde doświadczenie - nawet to złe...nas wzbogaca...mimo wszystko. To co się dzieje nie jest bez znaczenia...i pewnie po tym wszystkim ani ja ani ty...nie bedziemy juz takie same...ale czy to jest złe???
pewnie...ja tez boje sie zmian...i to jest naturalne...ale te zmiany nie muszą i wierz mi nie będą na gorsze.
Może to głupie...ale dobro i pozytywne nastawienie przyciąga dobre i pozytywne sytuacje i takich tez ludzi.
A ja dzis sobie pomyslalam...ze to co sie dzieje..to dla mnie oczyszczenie...i dla mojego życia.
moze to głupie co napisałam...ale tak własnie czuje...:)

60

Odp: Rozwód i ciąża

No i znowu się zaczerwieniłam.

Pamiętajcie, dziewczyny, o mądrym powiedzeniu: "co nas nie zabije, to wzmocni".

Trzymam kciuki za was obie. smile

61

Odp: Rozwód i ciąża

Witaj pe,

Jutro będę silniejsza bo "go" nie będzie - wyjeżdża na 2 dni... - czego oczy nie widzą tego sercu nie żal...
Już nie tęsknię tak bardzo za tym co było... choć wspominam czasami... i długo jeszcze będę bo te wszystkie lata trudno tak po prostu zapomnieć i wymazać z pamięci...
Tak pe, on nie jest już tym samym człowiekiem co kiedyś... nie wiem jak można zmienić się w kogoś zupełnie innego, być takim "złym"...

Też czekam na małego... widziałam go (na usg) jak byłam w szpitalu - jest cudowny smile
mój mąż też nie wie, w którym tygodniu ciąży jestem - bo po co ma to pamiętać i głowę sobie zawracać obliczeniami...

Co do jego powrotu to już chyba nie chcę... nie zaufałabym mu, nie pokochałabym tak bardzo jak kiedyś... nie po tym wszystkim co mi zrobił...

Ty też masz jazdy z tym Twoim mężem... ale masz racje - to on jest idiotą a ni ety i to jego spotka kara za wszystkie cierpienia jakie Tobie wyrządził...

Chciałabym tak jak Ty nie czekać na "mojego"... ale jeszcze tak do końca nie potrafię... chociaż nauczyłam się już tyle o nim nie myśleć i nie zastanawiać się gdzie i z kim jest... zawsze to mały krok do przodu...

3maj się i pogłaskaj brzucholka ode mnie...

U mnie burza na całego - jeszcze deszczu brakuje...

62

Odp: Rozwód i ciąża

Brzucholek od Cioci Lib pogłaskany:) Jak się dziś trzymasz?
tym razem ja dziś miałam gorszy dzień...ale to oznacza że jutro będzie lepiej:)
w wolnej chwili zajrzyj na mój watek

pozdrawiam ciepło Ciebie i maluszka:*

63

Odp: Rozwód i ciąża

hej pe,

dziękuję za zainteresowanie...

mnie szału nie ma - musiałam nagle zmienić plany i pojechać do rodziny... mąż wyjechał ale przyjechali jego rodzice a ja nie miałam przyjemności z nimi pozostać... miałam sobie odpocząć w spokoju i w samotności - taki relaksik! a tu proszę... niespodzianka... nie ładnie tak działać z zaskoczenia a jestem pewna, że mąż wiedział o planach jego rodzicieli!
oni tam zostali... nawet nie zadzwonili do tej pory by zapytać się gdzie jestem... nie powiedziałam im, że wyjeżdżam... po prostu wyszłam z domu... stwierdziłam, że nie muszę się im tłumaczyć... zwłaszcza po ostatniej rozmowie z teściową! nie martwią się o mnie!

nieważne... przyjechałam do domu... swojego domu... tutaj jestem u siebie i nikt nie będzie wywierał na mnie żadnej presji...
z mamą doszłam do porozumienia - martwi się i nie rozumie zachowania mojego męża więc różne głupie myśli przychodzą jej jeszcze do głowy... rozumiem to...

przykro mi z powodu Twojego gorszego dnia ale jutro będzie nowy, lepszy smile

faceci to tchórze!!! wolą brnąć w kłamstwo, nawet jak wiedzą, że czarne jest czarne to oni będę twierdzić, że jest białe... nie przyznają się do błędów... a i tak potrafią odwrócić sytuację by siebie przedstawić w najlepszym świetle... mam wrażenie, że twój... tak właśnie robi! boi się przyznać - przed sobą też - że to on jest winny... bo przecież on nic złego nie robi... po prostu się na nowo zakochał a życie, które dotychczas wiódł nie spełniało jego oczekiwań... żenada... mój mąż też tak postępuje... ba czasami mnie obwinia za rozpadł naszego małżeństwa!!!

ci, którzy uwierzą Twojemu mężowi nie są warci zainteresowania... olej ich i nie zniżaj się do poziomu swojego męża... głowa do góry... pokaż, że Ciebie to nie dotyka i spływa po Tobie jak po kaczce smile wiem, że to trudne - sama nie potrafię jeszcze tak postępować... ale musi się udać...

ja nie idę na konformację z mężem (i jego rodziną), nie wypominam niczego, nie daję się sprowokować, nie wyrzucam im złego... nie chcę być tak żenującą osobą jak oni... pokazuję swoją klasę! choć korci mnie zawsze...

3 maj się też... zobaczyć kiedyś to wszystko się zakończy... i osiągniesz wieczny spokój

64

Odp: Rozwód i ciąża

Nie zainteresował się moją nieobecnością... nie zadzwonił, nie wysłał sms'a... nic... Nie wiem nawet czy wrócił... też nie pytam... choć się martwię o niego... jeszcze mi nie przeszło... smutno mi choć wcale nie jestem zdziwiona...

65

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Nie zainteresował się moją nieobecnością... nie zadzwonił, nie wysłał sms'a... nic... Nie wiem nawet czy wrócił... też nie pytam... choć się martwię o niego... jeszcze mi nie przeszło... smutno mi choć wcale nie jestem zdziwiona...

Czemu martwisz się o niego? Jest dużym chłopczykiem, nie wyjechał po raz pierwszy z dala od bliskich, da sobie radę.

Jeśli nie daje Ci to spokoju, to zadzwoń. Obawiam się tylko, że odpowiedź nie będzie przyjemna dla Ciebie.

Odwyk jest bolesny i musi potrwać. smile

Posty [ 1 do 65 z 790 ]

Strony 1 2 3 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024