Śmierć męża - jak sobie poradzić? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2008-11-20 10:21:51

gruba
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-11-20
Posty: 4

Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam 8 miesięcy zginął mój mąż ja zostałam sama z synem bardzo za nim tęsknie każdego dnia myślę o nim i czekam kiedy mnie się przyśni a śni się często moje dziecko jest chyba mądrzejsze ode mnie  dużo z nim rozmawiałam wie że tata jest w niebie naszym aniołem i nie musi już rano wstawać do pracy . myślałam że z każdym miesiącem będzie lepiej ale jest gorzej nie chce mi się nic sprzątać,gotować malować kiedyś byłam optymistką teraz wszystko widzę na czarno nie spotykam się z nikim moje wyjście z domu to tylko do szkoły sklep i z powrotem chce znowu być tą dawną dziewczyną ale nie mam pojęcia jak z tego stanu wyjść bo najbardziej cierpi mój syn

Offline

 

#2 2008-11-20 21:02:56

Bianca
100% Netkobieta
Wiek: zawsze 18;)
Zarejestrowany: 2008-03-01
Posty: 549

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Bardzo trudno przeżyć takie rozstanie z najbliższą osobą, a teraz jeszcze gorzej bo jest "sezon na depresję"- tzn łatwiej wpaść w jej sidła. Proponuję Tobie abyś mimo wszystko zmusiła się do wyjścia z domu, do spotkań ze znajomymi - wiem to bardzo trudne ale trzeba wyjść do ludzi. Samemu nie da się przejść żałoby- trzeba drugiego człowieka, który posłucha, zrozumie i utuli... Znajdź sobie jakieś zajęcia dodatkowe, wychodź na spacery, czy do kina z dzieckiem. Nie warto siedzieć w domu i rozpamiętywać wszystkiego na nowo. Pamięć o Twoim mężu pozostanie głęboko w Twoim i Twojego dziecka sercu. Dobrze też robi (choć nie od razu) wspominanie tych dobrych chwil, które spędziliście razem, opowiadanie o mężu swojemu synkowi. Jeżeli będziesz w domu to niestety będzie coraz gorzej- więc wyjdź z niego jak najprędzej-

Ostatnio edytowany przez Bianca (2009-11-16 10:43:17)


Życie ciągle płata mi figle. Myśli, że mam dość sił by iść ciągle pod wiatr...
...A ja mam już oczy pełne piasku, nie widzę nic...

Offline

 

#3 2008-11-21 16:52:35

Danusia
Zbanowany
Wiek: 51 lat
Zarejestrowany: 2008-09-25
Posty: 3229

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Gruba- już to napisałam gdzieś- nigdy nie jest odpowiednia pora na odejście bliskich.Ja co prawda nie byłam w tak młodym wieku jak Ty,gdy zmarł mój mąż ale tak bardzo Go potrzebowałam,bo dzieci się uczyły,bo moja mama była sparaliżowana,bo tyle łatwiej było przeżywać w dwójkę trudy  i radości dnia codziennego.I nie będę Ci truła w stylu...... młoda jesteś,ułożysz sobie życie- bo mnie jak coś takiego słyszałam- mało  szlag nie trafiał.Ale o jednym pamiętaj- jesli nawet nie widzisz w tej chwili sensu życia dla siebie- to jest sens dla Twojej maleńkiej kruszynki- która ma tylko Ciebie i bezgranicznie Ci ufa.Tęsknotę- a właściwie fizyczny jej ból - odczuwa się właśnie nie bezpośrednio po śmierci- a po jakimś czasie...może właśnie teraz Ciebie to dopadło.Bozia zabierajac nam bliskich ma jakieś swoje plany- i my naprawdę- choćby nie wiem jak bardzo byłybysmy pełne buntu.... nie mamy na to żadnego wpływu.Być może powtarzam się - bo pisałam to w innym wątku .....ale mówi Ci to osoba będąca od ponad 7 lat sama- czas złagodzi i żal i rozgoryczenia.Pozostanie pamięć.Jednak trzeba żyć dalej .Najczęściej zadawanym przeze mnie pytaniem wtedy było....... dlaczego? dlaczego? Pozostało ono bez odpowiedzi.Mnie mąż śni się rzadko- ale w noc poprzedzającą ślub syna- śnił się  i mnie i dzieciom.Każdemu inaczej.O jednym jestem przekonana.Nawet tam..... z góry .... ochrania niewidzialnym parasolem Ciebie i synka.Nie pozwoli by stała Wam się jakaś krzywda.Życzę Ci wiele wytrwałości i jak najmniejszego cierpienia.

Offline

 

#4 2008-12-12 22:21:19

alutka
Do zakochania jeden krok
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2008-12-12
Posty: 47

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jak burza z kont tyle bierze się siły dwa tygodnie temu straciłam męża musiałam i chciałam z nim być w tej strasznej sytuacji musiałam go rozpoznać nie wiem z kont na to wzięłam siły ale zrobiłam to nie wierzyłam w to byłam przy nim na ile mi pozwalali dotykałam jego ubrań gdy tak strasznie cierpiał albo może nie cierpiał może miał szybką śmierć na to muszę poczekać aż oddadzą mi wszystkie papiery jak się sprawa z kończy. Byłam musiałam załatwić tyle spraw z pogrzebem z policją formalności jak to oni mówią, miałam siłę siedziałam do późna cały czas nic nie czując pożegnanie jego było straszne bo wiedziałam że to koniec już go nie zobaczę więcej obojętnie jak wyglądał miałam nadzieje że przyjdzie i da mi znak co ja mam dalej robić w snach ale niema go a miał przyjść i powiedzieć jak do tego doszło że go niema przymnie i msza to było straszne tłum ludzi część dla niego część dla mnie i gapie pokażą czy nie, ten widok mam tylko dla siebie i zabiorę go ze sobą jedyne pytanie jakie zadaje to czy duchy istnieją i czy przyjdzie się pożegnać ale czas mija a jego niema nic niema Mieliśmy takie plany i co i już nic niema dalej jestem twarda dla wszystkich a we mnie wszystko krzyczy co się tam stało że jego niema czy przyjdzie do mnie czy pomnie czy mnie pokieruje i wpuszczanie trumny pytam się siostry czy to już koniec ona że tak a ja tak po prostu koniec i nic więcej tak po prostu a co zemną co dalej chyba właśnie od tygodni wyje i jest mi lepiej choć przez chwile nie nie mogę płakać muszę być twarda tylko poco ?

Mam 25 lat dwoje maluszków i mam mówić że jestem wdową jaką wdową jestem mężatką on jest w pracy wróci za tydzień za dwa choćby żeby się zemną popstrykać zostałam sama z dziećmi i kredytami dam rady nie wiem muszę dopóki będę czekać to dam rady jak już uświadomię sobie to .....................................................................

Offline

 

#5 2009-02-27 14:41:49

alutka
Do zakochania jeden krok
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2008-12-12
Posty: 47

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

minęły 3 miesiące i nic dalej nie wiem jak żyć chciałam wyjechać za granice ale dzisiaj to już sama nie wiem ...................mój mąż był przyszedł ale nie do mnie tylko do sąsiadki(jej mąż zginą razem z moim w wypadku) powiedział jej żeby mnie przekonała abym tam nie jechała bo zrobię źle tam nie jest dobrze (w tamtym miejscu) na pytanie czemu nie powiem mi tego on że ja Go nie slysze ..........tylko nasz syn ale on jest za malutki i nie powie mi tego ...........nie mam pojęcia w co wierzyć czy to jest możliwe ..................

chociaż to po śmierci jego to syn mnie uspokajał rozmawiał nigdy nie za pomne jak mój niespełna 3 latek w nocy siadł i powiedział mamusiu tata jest w kosmosie i pływa i to pokazał (udawał że pływa ) rozmawiał zemną do rana mój maluszek szukając słów i rozmawiając jak dorosły ..........nie da się tego opisać pomógł mi maluszek wtedy ..................uspokoił ...........
ale czy to możliwe..................?

Offline

 

#6 2009-02-28 18:27:43

Ewa
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2009-02-28
Posty: 2

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mysle ze czas myslec realnie o tym co jest i bedzie!Mysle ze majac duzo wrazliwosci w sobie mozesz pomagac bardziej zagubionym,ale mozesz liczyc tez na pomoc maja piekna dusze pozdrawiam...

Offline

 

#7 2009-04-07 20:57:45

angelllaki
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2009-04-07
Posty: 1

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

We wrześniu miał zostać moim mężem, niebawem rodzi sie moje i Jego [*] dziecko. Właśnie tego bałam się najbardziej, mówiłam Jemu, że jakby umarł , ze mną stanie się ,to samo tego samego dni... ale nie mogę przecież zabić dziecka, tego malucha, na którego tak czekaliśmy... może On kiedyś będzie szczęśliwy, jednak czy dziecko ,które nigdy nie pozna swojego ojca,który tak się cieszył, czekał, pragnął, może być szczęśliwe.. teraz jak przypomną mi się nasze kłótnie, jak potrafiłam Jego zranić, nienawidzę siebie za to... Wciąż nie mogę uwierzyć, że Jego już nie ma.. zawsze jak się nie widzieliśmy tęskniłam za Nim, teraz wydaje mi się,że jest tam, gdzie nie ma mnie.. ,ale że niebawem zrobi mi niespodziankę i znów przyjedzie z zakupami i powie mam coś dla Ciebie i da mi te czekoladki jeszcze raz... kiedyś słyszałam,że każdy nosi taki krzyż,jaki jest w stanie udzwignąć, boję się ,że pewnego dnia jednak pod ty krzyżem skonam ,że nie dam rady.. te wszystkie wspomnienia, Jego słowa ,to wszystko tak się kręci,już niczego nie jestem pewna.. czekam na wieczór, bo wtedy przychodzi ulga( być może wieczorem jestem już tak zmęczona myśleniem , analizowaniem każdej daty,którą pamiętam)  zasypiam, bo chcę żeby mi się przyśnił, jednak gdy wstaję w nocy i uświadamiam sobie,że Jego nie ma , czuję.... to jest okropne uczucie, tak jakby spadało się w przepaść, która nie ma dna... cierpienie ,którego koniec nie istnieje..

Offline

 

#8 2009-04-07 22:16:03

Marzenixx
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2009-04-04
Posty: 43

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

boshe.....  jak to czytam... tak mi przykro.... łzy mi same lecą.. co za tragedia.... brak mi słów, współczuje tobie i wszystkim tym dziewczynom co tu napisały.... tak bardzo bardzo wam współczuje... sad

Offline

 

#9 2009-11-30 01:05:51

alutka
Do zakochania jeden krok
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2008-12-12
Posty: 47

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

I zaraz minie rok od śmierci mojego męża i jego przyjaciela czy czas leczy rany.....pamiętam wszystko mogę odtworzyć wszystko co się działo minuta po minucie .Już na zawsze mam wryte w pamięć Jak  w kamieniu dłutem wyryte ....Co się zmieniło??...Jestem twardsza ,silniejsza,zimniejsza,czy zapominam nie codziennie wszystko wraca choćby na sekundę są chwile kiedy łzy mi lecą nieproszone nie wiadomo z kont są dni kiedy nic mnie nie obchodzi ale wiem jedno codziennie rano po przebudzeniu zakładam maskę szczęśliwej osoby bo tu gdzie jestem nikt nie wie co się zemną dzieje............

http://www.youtube.com/watch?v=hc9olTvNcDg

Offline

 

#10 2010-01-06 02:12:19

rokasana
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2009-12-25
Posty: 10

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kobiety;dacie rade !musicie zyc dla Waszych dzieci,to One sa wazne,odwagi,modlitwa duzo pomaga.modlcie sie do Ukochanych Wam osob,rozmawiajcie jakbybyli z Wami,to pomaga,jest lzej na sercu.MODLITWA I ROZMOWA czynia cuda,no i pozytywne myslenie,STOP- placz, blokuje nasze relacje z najblizszymi,ktorzy odeszli........ONI czekaja na NAS:-))tam w raju......tam jest cudownie!Drogie kobiety,zajzyjcie sobie opis na google Gloria Polo,czego ona doswiadczyla .....Nasi bliscy odchodza, tylko na chwile...pozdrawiam

Offline

 

#11 2010-03-17 16:37:16

magdziunia24
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-03-17
Posty: 4

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam,
Do niedawna nie wiedziałam jak to jest stracić bliską osobę, bo miałam ich wszystkich przy sobie.
8 miesięcy temu wyszłam za mąż i to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, myślałam że nic złego mnie nie może spotkać w końcu miałam kochającego męża i rodzinę wokół. Aż do moich urodzin wtedy to widziałam męża po raz ostatni. Pamiętam to z każdym dniem coraz dokładniej już mieliśmy się położyć spać godz.22 a tu telefon, dzwoniła koleżanka z prośbą do mojego męża żeby pojechał z jej mężem po jego brata, który miał wypadek za Warszawą i ma nogę w gipsie, trzeba było go tylko przewieź do Łodzi do domu. I wyjechali, mąż mnie zapewniał że zanim się obudzę on już będzie, pamiętam że pocałował mnie w czoło, powiedział że mnie Kocha i pojechali. Rano dzwonek do drzwi, ja z nadzieją w sercu otwieram bo myślałam że to on a tu dwoje policjantów, wypytywali kiedy mąż wyjechał z kim pojechał i później przekazali mi wiadomość która zrujnowała  całe moje życie. Powiedzieli że był wypadek i wszyscy trzej nie żyją, zginęli na miejscu nie mieli szans z tirem. Z nie wyjaśnionych przyczyn ich samochód zjechał na przeciwległy pas ruchu. Nie potrafię dalej żyć bez niego i codziennie się Boga pytam dlaczego, dlaczego zabrał osobę która była moim wsparciem, moją iskierką oświetlającą moją duszę, moim małym prywatnym cudem. Ja już nawet tego co robię nie mogę nazwać życiem, to raczej marna egzystencja i próba odpychania od siebie tej wiadomości. Ja codziennie chodzę na cmentarz i nie wiem co ja tam robię przecież to nie możliwe że Bóg w jednej chwili dał mi takie szczęście a w następnej je odbiera, to nie może być prawda że mój ukochany nie żyje. Codziennie siedząc w domu mam nadzieje, że on zaraz wejdzie i powie że jest cały i zdrowy, że mnie przytuli i powie jak bardzo mnie Kocha, ciągle mam w sercu tą nadzieję. Jak powiedziała moja Pani psycholog ja żyje w innym świecie do którego takie wiadomości nie mają wstępu, i myślę że bez chemii nie dałoby się tego wytrzymać.
Niektóre kobiety dopiero po stracie męża spostrzegają jaki cud mieli na wyciągnięcie ręki i go stracili, ja wiedziałam co mam i też Go straciłam.
Wszyscy mówią, że jestem młoda i całe życie przede mną, a ja powtarzam że moje życie się skończyło wraz z jego ostatnim tchnieniem.

Offline

 

#12 2010-03-17 17:56:53

La Que Sabe
Netbabeczka
Wiek: 30 pluszzz
Zarejestrowany: 2010-03-14
Posty: 410

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dużo bólu, bo ktoś wyszarpał wam część Was, ból ...
bół musi przez  przepłynąć jak rzeka, wyczerpuje, stres niszczy sen, zabiera chęć życia ... Polecam psychologa, lekarza , homeopatie z koenzymem, magnes, dziurawiec, cokolwiek zawalczcie abyscie nie były słabe fizycznie, ból psychiczny spala ciało...

potem będzie smutek, a potem nagle zobaczycie coś pięknego co zachwyci zbolałe serce, może to będzie wiosna...

Cierpienie uszlachetnia, jak stal hartuje się w ogniu, tak nasze serca wystawiane są na próbę aby mogły głębiej odbierać świat, aby życie potem było bogatsze...


"Człowiek, który ma serce, niczego nie może stracić, gdziekolwiek by się znalazł" H.Murakami

Offline

 

#13 2010-04-06 20:55:01

DrugaJa
O krok od uzależnienia
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2010-03-28
Posty: 60

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

magdziunia24 napisał:

Witam,
Do niedawna nie wiedziałam jak to jest stracić bliską osobę, bo miałam ich wszystkich przy sobie.
8 miesięcy temu wyszłam za mąż i to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, myślałam że nic złego mnie nie może spotkać w końcu miałam kochającego męża i rodzinę wokół. Aż do moich urodzin wtedy to widziałam męża po raz ostatni. Pamiętam to z każdym dniem coraz dokładniej już mieliśmy się położyć spać godz.22 a tu telefon, dzwoniła koleżanka z prośbą do mojego męża żeby pojechał z jej mężem po jego brata, który miał wypadek za Warszawą i ma nogę w gipsie, trzeba było go tylko przewieź do Łodzi do domu. ...

Łączę się z Tobą w bólu...choć się nie znamy...nawet nie wiesz jak bardzo mi przykro, że i Ciebie to dotknęło...
Wciąż i wciąż zadaję sobie pytanie-dlaczego....dlaczego oni!!!!

Jechali po mojego męża.
Byli już tak blisko domu...
Nie wierzyłam i nadal nie wierzę. Byłam tam tuż po wypadku, działałam jak w transie. Wszystko zrobiłam co należało zrobić, ale nie wierzę. Czekam na niego...nic się nie zmieniło. Jego rzeczy są tak jak były. Nie wierzę w to wszystko. To jakaś koszmarna pomyłka. Czekam na niego, bo on wróci. Dzieci też na niego czekają.

Nie pokazał mi wszystkich tych rzeczy, które chciał. Zawsze czymś zaskakiwał. Mówił, że ma w zanadżu coś jeszcze. Był taki ciekawy świata, ludzi... Chciał jeszcze zobaczyć tyle miejsc...
Jestem wściekła, za chwilę przychodzi opamiętanie, bo przecież On nie chciał umierać. Nie chciał nas zostawić. Oni trzej nie chcieli tego!
A teraz- Jemu już wszystko jedno-a mnie to boli. Jeden wielki ból we mnie.
Pół mnie umarło....


Jest coraz gorzej...to nie prawda, że czas leczy rany, ten, kto tego nie doświadczył-nie zrozumie nigdy. Nie jest w stanie wyobrazić sobie tego bólu, który rozrywa od środka.....
Po co to wszystko...........................??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

Offline

 

#14 2010-06-07 00:33:12

gosiah
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 110

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam
Ja straciłam mojego męża dwa tygodnie temu. Poszedł do kuchni i sie przewrócił byłam wtedy w sypialni myślałam ze coś znów rozbił gdy go zobaczyłam myślałam ze żartuje robił mi takie numery wcześniej miał takie dziwne poczucie humoru jednak kiedy go obróciłam wpadłam w panikę numer 112 był zajęty na 999 pan instruował mnie jak go reanimować robiłam tak przez 8 minut ciągle myślę czy robiłam to dobrze a może to moja wina wtedy dojechało pogotowie mówili niech się pani nie martwi odratujemy go 40 minut później stwierdzili zgon miał 29 lat tego dnia planowaliśmy wyjazd na wakacje i próbę zajścia w ciąże śmialiśmy sie że najwyszy czas mamy juz wszystko tylko dziecka brak a on tak bardzo jego chciał. Mieliśmy firmę teraz jestem na relanium i inovane bo nie potrafie bez niego spać nie czuli urzędnicy każą mi robic remanenty i inne formalności. Wykonuje wszystko mechanicznie bo mu obiecałam ze nie wyjadę ze będę prowadzić firmę po chorobie naszego kolegi kazał mi to przyżec  ale coraz czesciej pytam sie po co dla kogo . on był jest miłością mojego życia nie potrafię bez niego podjąć żadnej decyzji gdybym tylko wiedziała ze isnieje coś poza tym swiatem to bym się nie zawahała tylko bym była z nim. co jest najstraszniejsze do mnie to nie dociera ja ciągle myślę ze wyjechał zaraz wróci przytuli mnie powie kocham cie maluszku, ja tego nie rozumie chłopak był zdrowy silny wysoki 196 ja mam169 w jego ramionach czułam sie bezpiecznie ze nic przy nim mi nie grozi nic nas nie rozdzieli a jednak nic mu nie dolegało i tak nagle koniec.co noc czekam żeby mi sie przyśni a wtedy na pewno do niego dołączę gdy byliśmy go zobaczyć ostatni raz przed kremacja jego tata musiał mnie z niego ściągać siłą ja nie potrafię bez niego żyć leki które mi podają powodują ze wstaje z łózka ale co noc modle się by się nie obudzić.

Offline

 

#15 2010-06-07 00:34:50

gosiah
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 110

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

21.05.2010 o 20:45 skończyło sie moje życie moja bajka a zaczeła sie egzystencja im dłużej go nie ma tym mam mniej sił ja tego nie wytrzymam

Ostatnio edytowany przez gosiah (2010-06-24 00:31:33)

Offline

 

#16 2010-06-07 15:10:12

karmelka24
Szamanka
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2009-04-22
Posty: 284

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

serce mi się kroi, gdy to czytam.
Mój narzeczony miał raka złośliwego, teraz jest w porządku, ale czasami się boję, że coś się stanie, że któregoś dnia przyjdzie i powie mi, że ma przerzuty... Może nie powinnam tak myśleć, ale się boję.


Miłość jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie to chyba tylko razem z sercem wyrwać można.

Offline

 

#17 2010-06-08 23:47:19

gosiah
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 110

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie bój się to nic nie zmieni co ma być to będzie, tylko żyjcie dniem dzisiejszym nie odkładajcie spraw na później nie planujcie tylko działajcie spontanicznie bo jutro może nie nadejść

Offline

 

#18 2010-06-09 00:04:34

gosiah
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 110

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

La Que Sabe napisał:

Dużo bólu, bo ktoś wyszarpał wam część Was, ból ...
bół musi przez  przepłynąć jak rzeka, wyczerpuje, stres niszczy sen, zabiera chęć życia ... Polecam psychologa, lekarza , homeopatie z koenzymem, magnes, dziurawiec, cokolwiek zawalczcie abyscie nie były słabe fizycznie, ból psychiczny spala ciało...

potem będzie smutek, a potem nagle zobaczycie coś pięknego co zachwyci zbolałe serce, może to będzie wiosna...

Cierpienie uszlachetnia, jak stal hartuje się w ogniu, tak nasze serca wystawiane są na próbę aby mogły głębiej odbierać świat, aby życie potem było bogatsze...

Kobieto ty chyba nie wiesz co mówisz cierpienie uszlachetnia by lepiej poznawać świat chyba nigdy nie poznałaś co to kochać co ta druga osoba dla ciebie znaczy a jej brak to koniec. To oni pokazywali nam świat z innej perspektywy wówczas potrafiliśmy lepiej zrozumieć wiele rzeczy które z pierwszej obserwacji by nas nie zachwyciły lecz oni potrafili to zmienić wówczas świat był wart poznania .Czy ty w ogóle czytasz to co my przechodzimy. My nie chcemy poznawać świata bez swych mężów narzeczonych bo to oni byli są i będą naszym światem. Wiec nastepnym razem zanim coś napiszesz to sie zastanów czy to ma sens. My mamy być silne nasze ciała moją funkcjonować to odpowiedz mi jak mam to zrobić pić dziurawiec żarty sobie stroisz.

Offline

 

#19 2010-06-11 18:32:14

Andia74
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2010-06-11
Posty: 52

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Wlasnie znalazlam to forum Jak wiekszosc z Was walcze ze swoim zyciem po smierci swojego meza. Moj Maz nie zyje8 miesiecy,. Przez pierwsze pol roku jakos sobie radzilam. Od paru tygodni jest ze mna bardzo kiepsko. Odsunelam sie od znajomych, w zasadzie ze wszystkimi sie kloce, nie umiem znalezc swojego miejsca w szeregu. Mam male dziecko, Ona chyba wszystko przechodzi duzo lepiej niz ja. Nie radze sobie z emocjami, wspomieniami i widkiem martwego meza w naszym lozku. Szukam pracy, ktorej tez nie moge znalezc. Jest ciezko....

Offline

 

#20 2010-06-24 00:45:07

gosiah
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2010-06-06
Posty: 110

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj
Z tego co mówią lekarze ja jestem, w ciąż w fazie szoku. Ty moim zdanie zaczynasz mieć depresje a o na nie jet dobra dla ciebie a szczególnie twojego dziecka dlatego moja rada jest idź do psychiatry nie psychologa on ci nie pomoże a tylko zdenerwuje powinien przepisać ci antydepresanty które pomogą wyjść z domu i uspokoją emocje. Niestety nie mogę ci potwierdzić czy one naprawdę działają. Ja zażywam relanium i ono mi pomoga antydepresanty to niby następna faza. Chodź szczerze ja mogła bym żyć na relanium już do końca życia bo wyłączą moje uczucia całkowicie ,niestety także uzależnia wiec niedługo zmienią mi je .Depresji nie zwalczysz sama zwróć się o pomoc bo tylko to nam zostało powodzenia

Offline

 

#21 2010-07-31 01:26:25

J.T.Z.
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-05-30
Posty: 6

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

gosiah napisał:

La Que Sabe napisał:

Dużo bólu, bo ktoś wyszarpał wam część Was, ból ...
bół musi przez  przepłynąć jak rzeka, wyczerpuje, stres niszczy sen, zabiera chęć życia ... Polecam psychologa, lekarza , homeopatie z koenzymem, magnes, dziurawiec, cokolwiek zawalczcie abyscie nie były słabe fizycznie, ból psychiczny spala ciało...

potem będzie smutek, a potem nagle zobaczycie coś pięknego co zachwyci zbolałe serce, może to będzie wiosna...

Cierpienie uszlachetnia, jak stal hartuje się w ogniu, tak nasze serca wystawiane są na próbę aby mogły głębiej odbierać świat, aby życie potem było bogatsze...

Kobieto ty chyba nie wiesz co mówisz cierpienie uszlachetnia by lepiej poznawać świat chyba nigdy nie poznałaś co to kochać co ta druga osoba dla ciebie znaczy a jej brak to koniec. To oni pokazywali nam świat z innej perspektywy wówczas potrafiliśmy lepiej zrozumieć wiele rzeczy które z pierwszej obserwacji by nas nie zachwyciły lecz oni potrafili to zmienić wówczas świat był wart poznania .Czy ty w ogóle czytasz to co my przechodzimy. My nie chcemy poznawać świata bez swych mężów narzeczonych bo to oni byli są i będą naszym światem. Wiec nastepnym razem zanim coś napiszesz to sie zastanów czy to ma sens. My mamy być silne nasze ciała moją funkcjonować to odpowiedz mi jak mam to zrobić pić dziurawiec żarty sobie stroisz.

Offline

 

#22 2010-07-31 01:35:47

J.T.Z.
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-05-30
Posty: 6

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kobieto Ty nie wiesz chyba co mowisz. Potwierdzam to w calym tego znaczeniu.! Masz racje stu procentowa , jestem z Toba - przezywam to samo . Zycie stracilo sens - bez ukochanej osoby ! To jest wegetacjan , nie zycie ! Zadne uroki tego swiata , niesa w stanie zastapic ukochanej osoby. Rzeczy materialne - to marnosc nad marnosciami . Jestem gotowa , zeby byc z moim Mezem w epoce KAMIENIA LUPANEGO ! Dziekuje za Twoj komentarz !

Offline

 

#23 2010-08-18 22:37:00

MILEN09
Woman In Red
Wiek: 54
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 261

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Pierwszy raz jestem na Forum.szukam pomocy mój Mąż nie zyje 3 miesiace a ze mną jest coraz gorzej Czuję sie bardzo samotna każdy ma swoje sprawy a ja? Mam dorosłe dzieci rodzine znajomych ale oni chyba uwazają ze sobie radzę załatwiam te sprawy które musze chodze do pracy... ale gdy wracam do domu pustka.........nie wiem co ze soba zrobić dużo czytam na temat radzenia sobie w takiej sytuacji zachowuję sie jak kazda co przezyła śmierć męża ale jak żyć?

Offline

 

#24 2010-08-18 22:53:34

Alexytymia
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2010-03-10
Posty: 385

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jest mi tak bardzo przykro, strata bliskiej osoby to "piekło na ziemi" . Pisałaś, że masz dzieci, może z nimi porozmawiaj- że jest ci ciężko i potrzebujesz ich wsparcia. A jeśli z jakiś względów nie jest to dobry pomysł- to może psycholog...masz też nas, pisz jeśli to pomaga. Wirtualnie przytulam.

Offline

 

#25 2010-08-18 23:23:16

MILEN09
Woman In Red
Wiek: 54
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 261

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

dzięki za odpowiedz z dziecmi mielismy problemy ale to osobna historia tak jak kazdy one maja swoje zycie i kazdy zachowuje sie jakby  nie rozumiał co ja naprawde czuje ja myslę że dopóki ktos czegoś nie przezyje nie jest w stanie zrozumiec drugiej osoby ja tez nie wiedziałam co to znaczy stracić tak kochana najblizszą osobę nie wiedziałam co to znaczy

Offline

 

#26 2010-08-22 00:40:10

jola1963
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-08-22
Posty: 2

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mój mąż zginął w wypadku w pracy.Jak się okazało nie ze swojej winy ,ale z winy pracodawcy .Gdy odjeżdżał do pracy, a pracował z dala od domu i przyjeżdżał raz na dwa tygodnie nie wiedziałam że widzę go ostatni raz. Różnie między nami bywało, ale teraz dopiero zobaczyłam jak mi go bardzo brakuje.1,5 roku minęło jak go straciłam ale coraz bardziej mi go brak.Czuję się taka samotna, myślę że moje życie się już skończyło choć mam 47 lat i dorosłe dzieci.Nie ma żadnej porady na to jak sobie poradzić ze śmiercią ukochanej osoby, bo każdy musi to przeżyć na swój sposób.Żadne pocieszenia innych osób nie pomogą w takiej tragedii, a dzieci wiadomo,mają swoje sprawy , swoje koleżanki a zresztą ja z nimi nie mogłabym tak porozmawiać. Owszem pocieszają mnie , rozmawiają ze mną ale to nigdy nie zastąpi moich rozmów z mężem, żartów w ogóle wszystkiego.Straszne być wdową.

Offline

 

#27 2010-08-22 20:35:08

MILEN09
Woman In Red
Wiek: 54
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 261

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mój mąż zmarł nagle wyszedł do pracy i już się nie zobaczyliśmy nie zdawałam sobie sprawy że będzie tak ciężko nie mogę znależć sobie miejsca nie pasuję do poukładanego życia rodziny znajomych zresztą oni chyba zapomnieli że ja zyję wydaje mi się że boja się ze mną rozmawiać że jednak mnie nie rozumieja dlatego szukam wsparcia wśród osób które przeżyły stratę bliskiej osoby

Offline

 

#28 2010-08-23 11:16:39

intrygująca
Na razie czysta sympatia
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 24

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

łzy mi płyną
wiem jak się czujesz samotna, niezrozumiana i nieszczęśliwa
tu pomoże tylko czas i wiara, że będzie lepiej

ja straciłam córeczkę
i też nie umiałam pogodzić się ze światem
ale ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że żałoba musi trwać 12 miesięcy, cztery pory roku
przejdzie cały cykl i dopiero wtedy człowiek jest w stanie popatrzeć inaczej na świat

jestem myślami z Tobą
trzymaj się mocno!

Offline

 

#29 2010-08-23 21:16:30

MILEN09
Woman In Red
Wiek: 54
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 261

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję za odrobinę otuchy
To był najgorszy wekend od śmierci męża Załamałam sie, coraz bardziej go brak kiedy wszyscy wrócili do normalnego zycia Nic mi sie nie chce myślałam nawet żeby wziąć zwolnienie w pracy Tam też nie potrafię pracować tak jak kiedyś i boję sie że nie będzie współczucia
Zastanawiam się czy ja jestem dziwna i niedostępna czy wszyscy wokół są inni?
A może wyczuwając nieszczerość nie potrafię sie zwierzyć ,otworzyć?
Zawsze uważałam że jeśli kogoś jakiś problem nie dotknie nie jest w stanie zrozumieć drugiej osoby.
Też płakałam jak czytałam zwierzenia innych Wszyscy przezywamy to samo a jest tak ciężko
Poruszyła mnie wiadomość o śmierci dziecka. Już kiedyś myslałam że to jest chyba najgorsze przeżycie.
Czy wierzycie że nasi bliscy zmarli czuwają nad nami daja jakieś znaki?
Pozdrawiam

Offline

 

#30 2010-08-28 22:57:09

Andia74
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2010-06-11
Posty: 52

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

intrygująca napisał:

łzy mi płyną
wiem jak się czujesz samotna, niezrozumiana i nieszczęśliwa
tu pomoże tylko czas i wiara, że będzie lepiej

ja straciłam córeczkę
i też nie umiałam pogodzić się ze światem
ale ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że żałoba musi trwać 12 miesięcy, cztery pory roku
przejdzie cały cykl i dopiero wtedy człowiek jest w stanie popatrzeć inaczej na świat

jestem myślami z Tobą
trzymaj się mocno!

To jest prawda. U mnie powoli dobiega rok bez meza.... minely juz cztery pory roku i inaczej patrze na sprawy, na zycie... choc bylo momentami ciezko, i wciaz jeszcze zal i smutek sie tli... to juz wszystko jest inne... zycie zaczyna nabierac kolorow, ale jeszcze nie jeskrawych....

Offline

 

#31 2010-08-29 15:22:14

oliik
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 13

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Straciłam tate gdy miałam 10 lat ... to nie to samo , ale wiem po mojej mamie ... nie radziła sobie z tym wszystkim , była nerwowa... nie rozmawiała ze mna , chodziła do pracy byłam przewaznie sama w domu .... wiec moge tylko poradzić CI abys nie popełniała tego błedu co ona, otwieraj sie na innych ludzi , nie zamykaj sie w sobie , rozmawiaj i kochaj swojego synka , bo przeciez teraz Ty musisz dac mu podwójna miłosc... taka prawada...niewazne sa nowe zabawki dla dziecka , wazna jest Twoja miłosc... ono musi widziec na Twojej twarzy usmiech , ja nie widziałam , wiecznie tylko były problemy, teraz jak mam jakis problem tak strasznie rece mi sie telepia... mam 19 lat a co bedzie kiedys...wiec pamietaj masz dla kogo teraz zyc! masz dziecko, popatrz na nie i szukaj podobizny swojego kochanego meza  w swoim dziecku... od razu bedzie lepiej .... to nie jest prawda ze czas leczy z rany .... my sami musimy sie z tym pogodzic ... jedni potrzebuja miesiac inni tak jak ja 9 lat... powodzenia smile

Offline

 

#32 2010-09-06 20:33:13

J.T.Z.
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-05-30
Posty: 6

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Do MILEN09- Rozumiem Cie doskonale jestem w tym dole juz osmy miesiac . Pustka totalna pustka . Niemoc - wskazowki zegara sie zatrzymaly . Nikkt i nic nie jest w stanie zastapic ukochanej osoby . Ty chociaz pracujesz , ja jestem na emeryturze . Pozdrawiam Cie

Offline

 

#33 2010-09-07 13:27:10

dominika25
Netbabeczka
Wiek: 25
Zarejestrowany: 2010-07-24
Posty: 401

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

łączę się z wami w bólu łzy staja mi w oczach kiedy to czytam.To nie prawda ze czas leczy rany,on tylko przyzwyczaja do bólu. . .uczy jak żyć bez ukochanej osoby.Wasi bliscy poszli na tamten świat poszli do Boga i tam na was czekają.Niektóre z was pewnie myślą Boga niema bo który BÓG pozwala na odejście tak dobrego człowieka.Na to pytanie nie znamy odpowiedzi możemy tylko wierzyć że tam po 2 stronie tez jest życie lepszy świat bez bólu i łez każdy z nas tam kiedyś pójdzie życie na ziemi się zaczyna i z czasem się kończy lecz my nie umiemy się z tym pogodzić i nigdy nie będziemy umieć.A pustka która w was pozostała nie da się niczym wypełnić.Teraz osoby które tak kochaliście są w waszych sercach a stamtąd już nikt wam ich nie zabierze.

Offline

 

#34 2010-09-07 20:09:08

Andia74
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2010-06-11
Posty: 52

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

u mnie dobiega rok bez mojego meza, ale czuje Go wiecznie przy sobie, jak sie usmiecha jak jest. Czuje go tak przejzyscie jak nigdy dotad, trwa to jakies ostatnie 2-3 tygodnie. Czuje go w pokoju, kuchni... wszedzie....Boze jak to pomaga. Moja corka sie smieje, tanczy, spiewa, wspomina Tate i zawsze sie smieje jaki byl zabawny... czasem poplacze sobie w samotnosc... tak bardzo sie ciesze, ze wreszcie Go czuje obok siebie..... Niedlugo bedzie rok bez Niego... Ale Jego milosc czuje caly czas....

Offline

 

#35 2010-09-07 20:40:39

MILEN09
Woman In Red
Wiek: 54
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 261

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Wcześniej niektóre osoby co przezyły tą tragedię ostrzegały mnie że im dalej tym będzie gorzej. Nie docierało to chyba jednak do mnie.Wierzę w Boga ale w tej chwili mam straszny chaos w głowie. Zadaję pytanie dlaczego on odszedł, dlaczego znowu ja cierpię? Czy własnie mogę sie z nim jak najszybciej spotkać?
Życie nas nie oszczędzało mieliśmy trochę problemów, myślałam że co najgorsze już przezyłam.
Ale śmierć ukochanej osoby z którą spędzaliśmy każdą chwilę dobrą i ta złą to chyba najgorsze co mogło nas spotkać.
Chodzę jeszcze do pracy ale nie wiem jak długo dam radę.Przychodzę do pustego domu i siedzę bezczynnie i myślę.
Zmuszam się żeby wykonać proste czynności, gdybym nie pracowała podejrzewam że nic bym nie robiła nawet jedzenia.
Najbardziej przykra dla mnie jest ta samotnośc,wszyscy "bliscy" po udzieleniu pierwszej pomocy poprostu zniknęli w swoim zabieganym życiu. Nie życze im, żeby musieli się zatrzymać tak jak my.

Offline

 

#36 2010-09-08 04:04:39

Andia74
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2010-06-11
Posty: 52

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Do MILEN09: jak dlugo Twoj maz nie zyje?.

Powiem Ci tak im dalej w las tym wiecej drzew, ale spojrz na wiele rzeczy inaczej, masz wspomienia, wspaniale ze swoim mezem, Bog dal Wam wspanialy czas... i to sie liczy!!!

A co do znajomych... wiesz co.. ja zrobilam taki porzadek wsrod nich, ze zostaly mi wspaniale dwie kolezanki ktore maja swoje rodziny i wiecej nikogo nie szukam. Mnie znajomi tylko dobijali psyczicznie, z tekstami typu: teraz musisz dbac o siebie, teraz musisz to, teraz musisz tamto... a ja wiedzialam, ze nic nie musze... daj sobie na spocznij!... to pomaga naprawde. Masz ochote na lody to je zjedz, masz ochote ryczec to rycz.... rob to na co masz ochote, porozpieszczaj sie troche... zobaczysz naprawde da sie zyc ze smiercia ukochanej osoby, choc pustki zastapic sie nie da. Ja wynalazlam w sobie takie cos, ze gadam do swojego meza tak jak by siedzial kolo mnie, tak jak by byl... i od niedawna naprawde czuje ze jest... ze patrzy na mnie, usmiecha sie... ze mi pomaga... ROZMAWIAJ Z NIM.. mow jak bardzo Go kochasz, jak tesknisz... mow, sluchaj siebie, pisz pamietnik, zapisuj wspolne wspomienia.... mi to bardzo pomagalo. Powodzenia.

Offline

 

#37 2010-09-08 18:59:02

isabelle333
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-09-06
Posty: 5

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja straciłam niedawno młodszego brata. Sama już nie wiem co mam robić... A najgorzej jest z mama. zaczynam sie zastanawiać czy nie iść z nią do psychiatry lub psychologa bo ja już nie mam siły, mama nie ma siły a ja  nie mam do niej siły.. sadsad

Offline

 

#38 2010-09-08 21:38:39

DrugaJa
O krok od uzależnienia
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2010-03-28
Posty: 60

Re: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kilka dni temu minęło pół roku od śmierci mojego męża....

Jakoś sobie radzę...pracuję, zajmuję się dziećmi i domem.

I miesiąc był dla mnie szokiem-żyłam jak w jakimś śnie, robiłam wszystko z automatu, nie wierzyłam w to wszystko. Okoliczności sprawiły, że to na mnie spoczywało zorganizowanie pochówków, adrenalina musiała mnie chyba trzymać. Tak sobie to dziś tłumaczę. Z dnia pogrzebu nie pamietam wielu rzeczy... . Nie wiem co wtedy się działo. Każdy mi powtarzał "Czas leczy rany".
II miesiąc-zaczynałam sobie uświadamiać stratę, dzieci (szczególnie starsza córka) zaczęły wspominać tatę-cóka za Nim bardzo tęskni i płacze. Prosi, aby pochować wszystkie zdjęcia na których jest, bo patrząc na nie jest jej przykro. Przy dzieciach muszę udawać twardą i nie uronić ani łzy, choć bardzo ciężko mi na sercu. Korzystam z pomocy psychologa, ale czuje, że mi nie pomaga. Pomagają natomiast nasi przyjaciele. Czuję, że są obok mnie. Jednocześnie uciekam przed spojrzeniami sąsiadów i ludzi, którzy na mnie tak dziwnie patrzą. Mam wrażenie, że za moimi plecami mówią "o, to ta młoda wdowa. została sama z dwójką dzieci". Nie, nie czuję się młodo, czuję się staro. Mimo to, na pytanie o stan cywilny przez gardło nie może mi przejść słowo WDOWA. Mam dopiero 34 lata. Kłamali-czas nie leczy ran.
III miesiąc-w końcu do mnie dotarło, że to jednak prawda....powoli zaczęłam rozdawać Jego rzeczy przyjaciołom, część powyrzucałam, ale w dalszym ciągu większość Jego garderoby jest w szafie, bielizna w szufladzie, ubrania na półkach. Złożyłam nasze łóżko-nie mogłam na nim spać (zbyt wiele wspomnień). Zmieniłam ustawienie mebli w mieszkaniu. Trochę pomogło. Dochodzę do wniosku, że Bóg nie istnieje. Nie mam żadnych znaków, nic co pomogłoby mi uwierzyć, że jest coś ponad, poza tym co tu i teraz. Mąż czasem mi się śni, ale bardzo rzadko. Nie rozmawia we śnie ze mną, choć pytam dlaczego mnie zostawił...? On odwraca się i bez słowa odchodzi.
Z kazdym dniem ta rana się pogłębia, bardziej boli. Jednak kłamali.
IV miesiąc-staram się nie myśleć, nie przypominać sobie "tego" dnia, ani innych szczegółów z naszego życia "przed". Praca i przebywanie między ludźmi pomaga mi w tym bardzo. Dużo się dzieje. Boli trochę mniej.
V miesiąc-raz w górę, raz w dół. Czuję sie jak na huśtawce.
VI miesiąc-wyjeżdżam z dziećmi na wakacje, daję sobie trochę luzu. Są dni, kiedy niewiadomo skąd pojawiają się łzy i te natrętne myśli, że jednak nie dam rady. Że już nic dobrego mnie w życiu nie spotka. Ubolewam nad losem moich dzieci, które zostały nieodwołalnie skazane na bycie półsierotami. Mam świadomość, że nie jestem w stanie zastąpić im ojca. Sama wychowana w pełnej rodzinie, w której ojciec był i jest autorytetem nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Proszę Go o siłę, aby wychować Je na dobrych ludzi.
VII miesiąc...zobaczymy jak będzie. Boję się tej jesieni i zimy. Boję się tych zimnych, samotnych, ciemnych wieczorów i nocy.
Muszę być silna dla dzieci.


Na jednym z grobów przeczytałam epitafium "Zrozumie, kto stracił". Tylko, i aż tyle-nic więcej tłumaczyć nie trzeba.

Trzymajmy się dziewczyny! Mimo wszystko!

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013