Nici z artystycznego biznesu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Nici z artystycznego biznesu

Znowu wszystko działa przeciwko mnie. Kupilam juz materiały. A tu nagle pierwsze przeszkody sie pojawily. Ukryte opłaty za wystawianie produktów oraz oplata wstepna oraz setki negatywnych opini na roznych sklepach internetowych. Jest bardzo niski % ryzyka,ze setki osób klamie

Chyba juz sie pozegnam ze slawa i kariera  sad

Jestem skazana na dozywotnie zasilki... dlaczego tak trudno jest prowadzić wlasny biznes? sad

Jedyne z czego sie ciesze to fakt,ze lubię malować,tyle,ze ja bym tez chciala oprocz tego na tym zarabiac,a sie okazuje,że zarobie ledwo co, po odjeciu wszystkich opłat

Ludzie do 3 razy sztuka jak to mowia-to byl moj trzeci raz i juz wiecej nie bede zakładać ŻADNYCH biznesow

Ale oczywiscie do pracy na etat to tym bardziej nie pojde

Tak,wiec bede juz do konca zycia na różnych zasiłkach. I kropka.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nici z artystycznego biznesu

No kto by się spodziewał....

3

Odp: Nici z artystycznego biznesu
Palec Boga napisał/a:

No kto by się spodziewał....

Jestem zalamana tym faktem tez sie tego nie spodziewałam sad

4

Odp: Nici z artystycznego biznesu

Wyobrażając sobie starożytną lub średniowieczną rzeźbę, często myślimy o postaci stojącej nieruchomo. Apollo stoi spokojnie, Dawid czeka przed walką, Sfinks patrzy przed siebie, Budda siedzi w medytacji. Nawet kiedy rzeźbiarz przedstawia gwałtowną scenę, jak w przypadku Laokoona, mamy do czynienia z zatrzymanym w kamieniu momentem ruchu. Tymczasem istnieje rzeźba, której sens jest niemal dokładnie odwrotny. Jej bohater nie ma wyglądać tak, jakby właśnie przestał się poruszać. Wręcz przeciwnie — ma sprawiać wrażenie, że porusza się bez końca.

To Śiwa Nataradża, czyli „Śiwa, Król Tańca”, jedno z najbardziej charakterystycznych przedstawień sztuki indyjskiej. Najsłynniejsze przykłady powstały w południowych Indiach w okresie panowania dynastii Ćolów, mniej więcej między X a XII wiekiem. Wykonywano je przede wszystkim z brązu i choć często nie są gigantycznymi monumentami, ich symbolika jest ogromna. Jedna niewielka figura może przedstawiać właściwie całą wizję świata.

Śiwa stoi na jednej nodze, druga jest uniesiona, ramiona rozchodzą się na boki, włosy rozsypują się wokół głowy, a cała postać znajduje się wewnątrz płonącego okręgu. W jednej dłoni bóg trzyma bębenek, w innej ogień. Jedna z jego dłoni wskazuje na podniesioną stopę, inna wykonuje gest uspokajający. Pod jego stopą znajduje się niewielka postać, którą Śiwa przygniata do ziemi.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak niezwykle efektowna scena taneczna. Im dłużej jednak się jej przyglądamy, tym bardziej okazuje się, że właściwie każdy element tej kompozycji coś oznacza.

Taniec, który nie jest zwykłym tańcem

Najważniejsze jest już samo słowo Nataradża. Nie oznacza ono po prostu Śiwy tańczącego dla przyjemności. To „Król Tańca”, a jego taniec jest związany z funkcjonowaniem całego kosmosu.

W hinduizmie Śiwa jest jednym z najważniejszych bóstw i może być kojarzony między innymi ze zniszczeniem, transformacją i końcem pewnego porządku. Trzeba jednak uważać z prostym tłumaczeniem go jako „boga zniszczenia”. Śiwa nie jest odpowiednikiem jakiegoś złego boga, którego głównym zadaniem jest niszczenie świata. Jego rola jest znacznie bardziej skomplikowana.

Zniszczenie jest bowiem częścią przemiany.

Coś musi się skończyć, żeby mogło rozpocząć się coś nowego. Śmierć, rozpad i przemiana nie są przeciwieństwem stworzenia, lecz elementami większego cyklu.

Dlatego taniec Śiwy może być rozumiany jako obraz wiecznego cyklu istnienia. Narodziny, trwanie, przemiana, rozpad i ponowne pojawienie się czegoś nowego nie są pojedynczym wydarzeniem. Są rytmem.

I właśnie dlatego przedstawienie Śiwy w tańcu jest tak niezwykłe. Rzeźbiarz nie próbuje pokazać konkretnego tańca w takim sensie, w jakim Degas później pokazywał będzie baletnice. Nie chodzi o uchwycenie jednego ruchu człowieka. Chodzi o pokazanie ruchu samego kosmosu.

Płonący krąg

Najbardziej rzucającym się w oczy elementem większości przedstawień Nataradży jest ogromny okrąg otaczający postać.

Nie jest to dekoracyjna rama.

To prabhāmaṇḍala, czyli krąg ognia. Ogień symbolizuje między innymi energię, przemianę i kosmiczny cykl. Śiwa znajduje się w jego centrum, ale jednocześnie nie jest przez ten krąg uwięziony.

To bardzo ciekawa różnica.

Patrząc na rzeźbę, możemy odnieść wrażenie, że bóg znajduje się wewnątrz płomieni. Jednak jego ciało nie jest przedstawione jako coś przygniecionego przez chaos. Przeciwnie — Śiwa tańczy w samym środku tego wszystkiego z niezwykłym spokojem.

Świat wokół niego może płonąć, rozpadać się i nieustannie zmieniać, a on zachowuje równowagę.

W pewnym sensie właśnie równowaga w środku chaosu jest jednym z najbardziej fascynujących aspektów tej rzeźby.

Jeżeli spojrzeć na nią wyłącznie jako na piękną figurę, łatwo przeoczyć jej filozoficzny sens. Jeżeli natomiast zaczniemy analizować poszczególne elementy, okazuje się, że mamy przed sobą coś przypominającego wizualny traktat filozoficzny.

Bębenek i ogień

Śiwa ma kilka ramion, a każde z nich może wykonywać inny gest albo trzymać inny przedmiot.

W jednej z dłoni znajduje się mały bębenek, damaru.

Bęben jest związany z rytmem i początkiem stworzenia. Dźwięk nie jest tutaj przypadkowym hałasem. Jest impulsem, od którego zaczyna się porządek. Rytm oznacza, że rzeczy nie dzieją się całkowicie przypadkowo.

W drugiej dłoni Śiwa trzyma ogień.

Jeżeli bęben może symbolizować stworzenie i początek, ogień kojarzy się z niszczeniem i przemianą.

I nagle otrzymujemy dwa przeciwstawne procesy w rękach tej samej postaci.

Jedną ręką Śiwa rozpoczyna, drugą kończy.

To właściwie świetne streszczenie całej idei Nataradży.

Nie istnieje tutaj prosty podział na „dobro” i „zło”. Stworzenie i zniszczenie są częścią jednego procesu.

Gest, który mówi: nie bój się

Jedna z dłoni Śiwy jest uniesiona w geście abhaya mudra — geście ochrony i braku lęku.

To szczególnie interesujące, ponieważ wokół niego dzieje się coś niezwykłego. Płomienie otaczają całą postać, bóg tańczy, pod jego stopą znajduje się pokonana istota, a mimo to jego dłoń mówi mniej więcej:

nie bój się.

To tworzy niezwykłe napięcie.

Dla człowieka stojącego przed rzeźbą świat może wyglądać jak chaos. Śiwa natomiast zachowuje spokój.

Można więc odczytać tę scenę jako przypomnienie, że przemiana i nieuchronność końca nie muszą oznaczać całkowitego chaosu. Istnieje jakiś większy porządek, nawet jeżeli człowiek nie jest w stanie go zobaczyć.

A kim jest mała postać pod stopą?

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Nataradży jest niewielka postać znajdująca się pod stopą Śiwy.

To Apasmara, istota związana z niewiedzą, zapomnieniem i duchową nieświadomością.

I tutaj rzeźba robi się jeszcze ciekawsza.

Śiwa nie stoi po prostu na przypadkowym stworzeniu. Jego stopa pokonuje niewiedzę.

Można więc powiedzieć, że taniec boga nie jest tylko tańcem niszczenia. Jest również triumfem nad tym, co uniemożliwia człowiekowi poznanie rzeczywistości.

To bardzo dalekie od obrazu brutalnego boga, który po prostu niszczy wszystko dookoła.

Śiwa może być jednocześnie niszczycielem, twórcą, nauczycielem i tym, który prowadzi ku poznaniu.

Podniesiona stopa

Drugą stopę Śiwa unosi wysoko.

Ten gest jest niezwykle ważny i często interpretuje się go jako symbol wyzwolenia.

Wokół człowieka znajduje się świat pełen zmian, cierpienia, niewiedzy i nieuchronności. Jednak podniesiona stopa może wskazywać możliwość wyjścia poza ten cykl.

I tutaj ponownie pojawia się kontrast.

Jedna stopa znajduje się na Apasmarze — niewiedzy.

Druga jest uniesiona.

To niemal wizualna opowieść o drodze od niewiedzy do wyzwolenia.

Rzeźbiarz nie potrzebuje do tego ani jednej litery tekstu. Cała historia znajduje się w pozycji ciała.

Włosy, które przestają być włosami

Kolejną rzeczą, która rzuca się w oczy, są rozrzucone włosy Śiwy.

Nie są spokojnie związane. Rozchodzą się na boki, jakby zostały wyrzucone przez gwałtowny ruch.

To jeden z najważniejszych elementów pokazujących dynamikę postaci.

Rzeźbiarz nie musiał dosłownie pokazywać kolejnych faz ruchu. Wystarczyło, że nadał włosom odpowiedni kierunek.

I właśnie tutaj Nataradża pokazuje coś, co jest wspólne dla wielkich rzeźbiarzy różnych epok.

Dobra rzeźba nie musi przedstawiać ruchu w sposób dosłowny.

Może sprawić, że widz sam dopowie sobie ruch.

W przypadku Dawida Michała Anioła czujemy napięcie mięśni i wyobrażamy sobie moment, który dopiero nastąpi. W przypadku Nike z Samotraki czujemy wiatr i możemy niemal zobaczyć, jak materiał jej szaty przylega do ciała. W przypadku Laokoona czujemy gwałtowność walki.

W Nataradży czujemy rytm.

I być może właśnie dlatego ta figura jest tak niezwykle skuteczna.

Brąz zamiast marmuru

Większość najbardziej znanych rzeźb europejskich, o których wcześniej pisaliśmy, kojarzy się z marmurem.

Nataradża bardzo często jest natomiast wykonywany z brązu.

To nie jest tylko kwestia materiału. Brąz daje artyście możliwości, których marmur nie daje w takim samym stopniu.

Można śmielej wysunąć kończyny poza główną bryłę. Można stworzyć delikatniejsze elementy. Można uzyskać bardziej skomplikowaną, otwartą kompozycję.

W przypadku Nataradży ma to ogromne znaczenie.

Zwróćmy uwagę, jak wiele pustej przestrzeni znajduje się pomiędzy ramionami, nogami i płonącym okręgiem. Figura nie jest ciężką, zamkniętą bryłą.

Przeciwnie — jest niemal rysunkiem wykonanym w przestrzeni.

To sprawia, że oglądając ją z różnych stron, mamy poczucie, że jej układ ciągle się zmienia.

Jak wykonywano takie rzeźby?

Indyjscy artyści stosowali między innymi metodę wosku traconego, niezwykle wymagającą technikę odlewniczą.

Najpierw tworzono model z wosku. To właśnie na tym etapie artysta mógł bardzo dokładnie opracować wszystkie szczegóły. Następnie model pokrywano warstwami materiału tworzącego formę.

Później wosk był wytapiany, pozostawiając pustą przestrzeń.

Do tej formy wlewano rozgrzany metal.

Po ostygnięciu forma była niszczona, odsłaniając gotową rzeźbę.

Oznaczało to, że proces był w pewnym sensie nieodwracalny. Forma nie była po prostu czymś, co można było otworzyć i użyć ponownie.

Każda figura była wynikiem konkretnego procesu odlewniczego.

Dlatego brązowy Nataradża jest jednocześnie dziełem sztuki, przedmiotem religijnym i rezultatem bardzo zaawansowanej technologii metalurgicznej.

Śiwa, który naprawdę tańczy

Co ciekawe, przedstawienia Nataradży nie są całkowicie oderwane od rzeczywistej tradycji tanecznej.

W kulturze indyjskiej taniec od dawna miał ogromne znaczenie religijne i kulturowe. Ruch ciała mógł być nośnikiem znaczenia, a konkretne gesty i pozycje miały swoje znaczenie symboliczne.

Dlatego Śiwa nie wykonuje po prostu przypadkowych ruchów.

Jego poza należy rozumieć w kontekście tradycji tanecznej.

To trochę tak, jakby rzeźbiarz musiał jednocześnie być artystą, znawcą religijnej symboliki i znawcą ludzkiego ciała.

I tutaj pojawia się kolejna ciekawa rzecz.

Śiwa jest bardzo dynamiczny, ale jednocześnie jego sylwetka zachowuje niezwykłą harmonię.

Nie wygląda jak człowiek, który właśnie stracił równowagę.

Wręcz przeciwnie.

Cały świat może być w ruchu, a on pozostaje doskonale wyważony.

Dlaczego akurat Śiwa tańczy?

W tradycji hinduistycznej istnieje wiele historii i znaczeń związanych z tańcem Śiwy. Jednym z najbardziej znanych jest jego kosmiczny taniec tāṇḍava.

Nie chodzi jednak o jedną prostą opowieść, którą można by streścić w dwóch zdaniach. Symbolika Nataradży rozwijała się przez stulecia i była interpretowana w różnych tradycjach.

Dlatego nie powinniśmy traktować każdej figury Nataradży jak ilustracji jednej konkretnej legendy.

Znacznie ważniejsza jest sama idea.

Wszechświat nie jest nieruchomym przedmiotem. Jest procesem.

Świat nieustannie powstaje, trwa, zmienia się i przemija.

A Śiwa znajduje się w samym środku tego ruchu.

To bardzo ciekawa filozofia, zwłaszcza jeśli zestawimy ją z rzeźbami, które oglądaliśmy wcześniej.

Apollo reprezentuje harmonię poprzez doskonałość formy.

Budda reprezentuje spokój poprzez medytację.

Sfinks reprezentuje trwałość poprzez monumentalną nieruchomość.

Nataradża pokazuje coś zupełnie innego:

harmonię poprzez ruch.

Rzeźba, która nie potrzebuje jednej chwili

W klasycznej rzeźbie europejskiej bardzo często fascynuje nas pytanie: „Co wydarzy się sekundę później?”

Dawid zaraz rzuci kamieniem.

Laokoön za chwilę może zostać całkowicie opleciony przez węże.

Nike właśnie wylądowała albo właśnie ma ruszyć dalej.

Nataradża jest inny.

Nie ma tutaj jednego „później”.

Taniec trwa.

I będzie trwał.

Właśnie dlatego ta rzeźba może być rozumiana jako przedstawienie czasu, a nie tylko przestrzeni.

To dość niezwykłe jak na nieruchomy przedmiot.

Rzeźba sama stoi nieruchomo, ale przedstawia rzeczywistość, w której nic nie jest nieruchome.

To prawie paradoks.

Śiwa jako centrum chaosu

Im dłużej patrzy się na Nataradżę, tym bardziej rzuca się w oczy pewna rzecz: figura jest pełna sprzeczności.

Jest gwałtowny ruch, ale również spokój.

Jest ogień, ale także ochrona.

Jest niszczenie, ale również tworzenie.

Jest śmierć, ale również możliwość wyzwolenia.

Jest chaos, ale jednocześnie doskonała symetria.

Jest siła, ale nie ma brutalności.

I chyba właśnie dlatego przedstawienie to przetrwało jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów hinduizmu.

Nie jest banalne.

Można je oglądać jako piękną rzeźbę, jako przedstawienie religijne, jako symbol filozoficzny albo jako popis techniki odlewniczej.

Każde z tych spojrzeń odsłania coś innego.

Co ciekawe, Śiwa nie wygląda jak wojownik

To również odróżnia Nataradżę od wielu europejskich przedstawień potężnych bogów i bohaterów.

Nie mamy tutaj wojownika z mieczem.

Nie ma zbroi.

Nie ma sceny bitwy.

Nie ma triumfalnego gestu zdobywcy.

Śiwa zwycięża przede wszystkim poprzez równowagę i świadomość.

Jego przeciwnikiem nie jest armia ani konkretny człowiek. Pod jego stopą znajduje się niewiedza.

To bardzo symboliczne.

Nie trzeba pokonać całego świata, żeby osiągnąć wyzwolenie. Trzeba pokonać własną niewiedzę.

Od świątyni do muzeum

Pierwotnie takie brązowe przedstawienia nie były tworzone przede wszystkim po to, żeby stały w muzealnej gablocie i były podziwiane jako „dzieła sztuki”.

Miały znaczenie religijne.

Brązowe figury bóstw mogły być związane z kultem świątynnym i procesjami. W określonych okolicznościach mogły być wynoszone ze świątyni, stając się niejako obecnością bóstwa w przestrzeni poza jej wnętrzem.

To bardzo zmienia sposób patrzenia na taką rzeźbę.

Dzisiaj możemy podejść do niej i powiedzieć:

„Ale piękna kompozycja, świetnie rozwiązana przestrzeń, fantastyczny detal włosów.”

Dla człowieka, dla którego figura została pierwotnie wykonana, mogło to być coś znacznie więcej.

Nie tylko przedstawienie boga.

Obecność boga.

I właśnie dlatego współczesne muzealne oglądanie takich obiektów zawsze jest trochę oderwane od ich pierwotnego znaczenia.

Nataradża i współczesny świat

Co ciekawe, Śiwa Nataradża znalazł się nawet poza światem sztuki i religii.

Jego symbolika zaczęła być wykorzystywana we współczesnych interpretacjach naukowych i filozoficznych, szczególnie jako metafora nieustannego ruchu i przemiany materii.

Warto jednak zachować tutaj ostrożność.

Czasami można spotkać bardzo efektowne twierdzenie, że „starożytni Hindusi wiedzieli już o fizyce kwantowej”, ponieważ Nataradża przedstawia kosmiczny taniec. To oczywiście zbyt daleko idąca interpretacja.

Rzeźba powstała w zupełnie innym kontekście intelektualnym.

Można natomiast uczciwie powiedzieć, że metafora świata jako nieustannego procesu jest na tyle uniwersalna, że współczesny człowiek może znaleźć w niej skojarzenia z własnym rozumieniem natury.

Nie oznacza to, że twórcy Nataradży znali współczesną fizykę.

Oznacza raczej, że pewne pytania — czym jest zmiana, czym jest czas, co oznacza początek i koniec — są znacznie starsze niż współczesna nauka.

Dlaczego ta rzeźba jest tak niezwykła?

W przypadku wielu wielkich rzeźb zachwyca nas przede wszystkim człowiek.

Apollo zachwyca proporcjami ciała.

Dawid — anatomią i napięciem.

Pocałunek — relacją dwóch osób.

Wenus z Willendorfu — tajemnicą najstarszych ludzkich symboli.

Laokoön — cierpieniem.

Nike — ruchem.

Sfinks — monumentalnością.

Nataradża robi coś jeszcze innego.

On próbuje przedstawić cały proces istnienia za pomocą jednej postaci.

Bóg, ogień, bęben, włosy, gest ochrony, podniesiona stopa, pokonana niewiedza i płonący krąg tworzą razem coś w rodzaju kosmicznego diagramu.

A wszystko to zostało zamknięte w figurze tańczącego człowieka.

To właśnie chyba najbardziej imponująca rzecz w tej rzeźbie.

Nie jej rozmiar.

Nie ilość metalu.

Nie nawet technika.

Tylko ambicja.

Artysta próbował zmieścić narodziny, trwanie, śmierć, przemianę, niewiedzę, poznanie, chaos i porządek w jednym obrazie.

I zrobił to bez jednego napisanego zdania.

Rzeźba, która pokazuje, że bezruch może oznaczać ruch

Kiedy spojrzymy na Nataradżę na końcu, pojawia się jeszcze jeden interesujący paradoks.

Brązowa figura jest całkowicie nieruchoma.

Jej ramiona się nie poruszają.

Włosy naprawdę nie falują.

Ogień nie płonie.

Bęben nie wydaje dźwięku.

A jednak wszystko to czujemy.

I właśnie tutaj rzeźba osiąga coś, co jest jednym z największych osiągnięć sztuki.

Nie musi naprawdę się poruszać, żebyśmy zobaczyli ruch.

Nie musi naprawdę płonąć, żebyśmy zobaczyli ogień.

Nie musi wydawać dźwięku, żebyśmy wyobrazili sobie rytm.

Śiwa tańczy, choć jest wykonany z metalu.

I może właśnie dlatego Nataradża tak dobrze pasuje do naszej serii. Po kilku rzeźbach przedstawiających ludzi i bogów stojących, walczących, cierpiących albo patrzących w dal pojawia się postać, która przypomina nam, że rzeźba nie musi być sztuką zatrzymywania świata.

Może być również sztuką pokazywania świata, który nigdy się nie zatrzymuje.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024