Jestem w wieku, który firmy zajmujące się profesjonalnie rekrutacją nazywają 50+ (wiem to, bo aktualnie szukam pracy). Mogę poszczycić się wykształceniem uniwersyteckim zdobytym niestety na kierunku humanistycznym. Niestety ? bo kto dzisiaj docenia szeroką wiedzę ogólną i umiejętność posługiwania się językiem ojczystym.
Wraz z mężem stać nas było tylko na +1 płci żeńskiej (w rodzinie nazywana Bubą). Cóż, okres schyłkowej komuny specjalnie nie sprzyjał wielodzietnym małżeństwom, a wraz z kolejnymi latami inne sprawy stawały się ważniejsze.
Jest jednak nadzieja na przyszłość. Od niedawna przynajmniej co drugi weekend, jest nas na niedzielnym obiadku czwórka. Doszedł chłopiec, a właściwie młody mężczyzna, którego wybrało serce naszej córki, przez wszystkich nazywany pieszczotliwie Miśkiem. Młodzi są już po słowie. Buba z dumą włożyła na serdeczny palec pierścionek z maleńkim brylancikiem i tym samym nasza mała rodzina powiększyła się o syna. Młodzi odgrażają się że potomstwa ma być co najmniej trójka więc moje niedociągnięcia trochę nadrobią ![]()
W naszym domu mieszkają także dwie suczki rasy Beagle pozyskane dla rodziny drogą kupna oraz jedną adoptowaną kotkę. Wszystkie trzy traktujemy jak nasze ?córeczki? a mówię o tym nie bez kozery. Moja córka była tzw. dzieckiem bezproblemowym. Nie zauważyłam nawet kiedy wyrosła na wspaniałą młodą kobietę (ciągle się zastanawiam jaki jest mój udział w tym sukcesie). Mimo, że jest jedynaczką, prawie całkowicie pozbawiona jest egoizmu za to empatii ma w nadmiarze.
Właściwie o problemach jakie napotykają rodzice przy wychowywaniu dzieci dowiedziałam się z kontaktów z moją menażerią. Codziennie borykam się choćby z kwestią zazdrości o względy ?mamy?. Dzięki nim dowiedziałam się jak trudno jest nauczyć czegokolwiek Beagle-a uparciucha i jak trudno zwalczyć egoizm u kota.
Pozdrawiam serdecznie
Nina Bramczyk