Zastanawiam się czy bycie w związku dla samego bycia jest aż takie złe. Hm? może nie jest złe, jest nie uczciwe. Z jednej strony, gdy jesteśmy w wieku nastoletnim albo młodym, taki związek może być dobrym wprowadzeniem w życie relacji damsko-męskich. Z każdego związku się wynosi jakiś bagaż i doświadczenie, więc prawdopodobnie, jeżeli spróbujemy raz, będzie nam nie tak trudno się przystosować następnego razu. Nie będzie złudnych oczekiwań? Praktyczniej, że tak powiem.
Jednocześnie, dlaczego musimy się ograniczać? Można mieć związek praktyczny, a można z miłości. Być z kimś, kto się sam nawinął i sprowadził nas los? Tylko dlatego? Praca nad różnymi aspektami relacji w związku jest ważna, ale liczy się też, w jakim związku. Zresztą konsekwencje mogą być różne. Więc, co pozostaje? Czekanie na zupełną pewność, na zupełne ?Tak?. Z jednej strony to właśnie jest uczciwe: nie odbieramy szansy na wielką miłość, ani sobie, ani potencjalnemu partnerowi.
Lecz może czasami się racjonalność sprawdza? Jak sądzicie? Jakieś doświadczenia, gdzie racjonalny związek ?wypalił? ( w sensie doświadczenia i innych wartości, czegoś rzeczywiście nauczył, bez czego nie wyobrażacie swego życia) albo nadal się ?pali?? ?
Temat: Być z kimś, żeby być? i nie być samej