Wykształcenie partnerów w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wykształcenie partnerów w związku

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

1

Temat: Wykształcenie partnerów w związku

zastanawiam się jakie jest Wasze zdanie, a jeszcze bardziej doświadczenia, dotyczące różnicy w poziomie wykształcenia, pozycji zawodowej w związku.
Wykształcenie nie świadczy o inteligencji, ale dla mnie zawsze było to ważne i jednak zawsze utożsamiałam to z umiejętnością rozmowy, dyskutowania, a dla mnie to podstawa długiego związku. Wszyscy moi faceci mieli wyższe wykształcenie i dość wysoką pozycję zawodową lub konkretny przyszłościowy zawód. Może wcześniej ja nie byłam niezależna, zadowolona ze swojej pracy i szukałam oparcia wybierając takich mężczyzn?... Od jakiegoś czasu to się zmieniło i już nie przywiązuję do tego aż takiej wagi, jednak spotykając się z mało ambitnym facetem czuję, że za bardzo dominuję i tracę zainteresowanie. Nie jest tak, że uprzedzam się od razu, ale gdy zauważam, że w rozmowie mam przewagę, to automatycznie tracę zainteresowanie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Dla mnie wykształcenie nie świadczy o poziomie człowieka. Nie trzeba mieć studiów czy ekstra pracy, żeby być inteligentnym, obytym czy oczytanym wink Z każdym człowiekiem można znaleźć jakiś temat do rozmowy.
A jeśli chodzi o związek to w miłości chyba nie jest ważne wykształcenie, czy kto więcej zarabia tongue

3

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Aga ja Cie rozumiem..Mezczyzna musi byc madrzejszy od nas,a raczej nam sie musi tak wydawac. Musi imponowac. Oczywiscie wyksztalcenie nie jest wazne,a na pewno nie dominuje. Jednak jesli czujesz ze facet Cie nie inspiruje i musisz sie do niego dostosowac w rozmowie..to jest ciezko:(

4

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Zauważ, że napisałam, że wykształcenie i ambicję utożsamiam z umiejętnością i chęcią prowadzenia rozmowy, a to moim zdaniem decyduje o powodzeniu związku. W moim przypadku dodatkowo brak interesujących rozmów uniemożliwia zakochanie się. Jednak nie chcę z góry uprzedzać się do ewentualnego kandydata na kandydata wink Od jakiegoś czasu mam tego typu rozterki i stąd ten wątek. Ostatni mój facet powiedział mi, że musi przy mnie trzymać poziom wink Ja naprawdę jestem przeciętna, nie mam nie wiadomo jakich zainteresowań, o pasji nie wspominając i nie oglądam discovery wink Jednak uwilebiam wnikliwe obserwacje świata i ludzi i dzieleie się nimi i jeśli z kimś nie mogę tego dzielić, to nawet najlepszy seks nie pomoże...

5

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Właśnie Luscinia - facet musi imponować - tego słowa mi brakowało wink Mi imponuje wiedza, inteligecja, mądrość... - często (zgodzę się, że nie zawsze) te cechy są jednak pochodną wykształcenia.

6

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

No, właśnie, wykształcenie, umiejętność rozmowy, imponowanie...
Powiem tak: zanim rozpoczęłam studia, byłam święcie przekonana, że wykształcenie jest odzwierciedleniem wartości człowieka. Że ludzie po studiach są bardziej inteligentni, potrafią zaimponować, że to - że tak powiem - "lepszy materiał" wink Zaczęłam studia i okazało się, że na roku połowa ludzi nie ma innych zainteresowań, poza ostatnią imprezą i następną. Wieczne "hahaha" i "hihihi". Brak konkretnych poglądów. Ludzie jak z plasteliny. I wtedy doszłam do wniosku, że część studentów to po prostu ludzie wyuczalni. Tak, mają dobrą pamięć. Są inteligentni w jakimś zakresie, sferze - owszem. Ale jest problem z inteligencją emocjonalną. To nie było tak, że nie miałam znajomych. Miałam. Ale to byli nieliczni - z nimi mogłam podyskutować na jakikolwiek inny temat poza imprezami (psychologia, światopogląd).
Studia nauczyły mnie jednego - nie należy oceniać ludzi po tytule, dyplomie, bo można zabrnąć w ślepy zaułek.
Faktycznie, mężczyzna, z którym rozmawiam musi mi zaimponować. Zaimponować pasjami, poruszaniem ciekawych tematów w czasie rozmowy (psychologia, filozofia, wierzenia)...  W przypadku mojego męża właśnie tak było. Jednakże wiedza, którą on się posługuje, nie ma nic wspólnego z jego wykształceniem (nie mówię o kierunku, tylko o stopniu). Po prostu ma szerokie zainteresowania, jest oczytany, ma bardzo dobrą pamięć.

7

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Dla mnie to nie ma znaczenia. Znam wiele osób po zawodówkach, bardzo mądrych i obytych. Wykształcenie nie świadczy o człowieku. Na studia widziałam studentów z dobrych/ z pozycją domów, a zachowywali się jak buraki. Nie ma to dla mnie znaczenia, liczy się człowieka, a nie papier.

8

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
smutna123 napisał/a:

Dla mnie to nie ma znaczenia. Znam wiele osób po zawodówkach, bardzo mądrych i obytych. Wykształcenie nie świadczy o człowieku. Na studia widziałam studentów z dobrych/ z pozycją domów, a zachowywali się jak buraki. Nie ma to dla mnie znaczenia, liczy się człowieka, a nie papier.

Uważam tak samo. Nigdy wykształcenie człowieka nie świadczyło dla mnie o jego wartości. Moim zdaniem (bez urazy ) takie zdanie jest płytkie. Dużo osób tak myśli własnie chyba jak idzie na studia, np chyba marynata tak pisała, że miała. Po prostu takie myślenie "Idę na studia, będę mądry .. wow" , a to wcale tak nie jest i nie powinno się z takiego tytułu wywyższać. Ja też studiuję i co ? Nie uważam się przez to za mądrzejszą od tych bez wykształcenia i uważam, że słusznie. Znam studencików, którzy np myślą, że praca im z nieba spadnie i wywyższają się , a niewiele wiedzą o życiu i takich bez wykształcenia, którzy nie wywyższają się, a są zaradni i inteligentni.
Mój facet wprawdzie studiuje, ale nie powiedziałabym, by studia były jego pasją. Mimo wszystko dogadujemy się i mamy dużo tematów do rozmowy i nawet bez studiów byłby dla mnie atrakcyjny i ja dla niego wiem, że też. Studiujemy tylko , by poszerzyć jakieś horyzonty, bo może papierek się przyda, ale gdybyśmy np mieli już pracę, to zamaist studiować staralibyśmy się już o dzidziusa smile .. no ale realia są jakie są sad
Tym bardziej na pewno nie chciałabym chłopaka typa naukowca, który siedzi ciągle przed ksiązkami i tylko to go interesuje. Być moze taki zbuduje fajny związek , ale to raczej z osoba, ktorej tez wielka pasja jest nauka, a moja raczej jest lenistwo ;-)
Ja wole zwyklego chlopaka, ktory jak trzeba jest pracowity ale tez lubi poleniuchowac jak ja wink
Aga nawet mając 18 lat szukalas facetow z wyzszym wyjksztalceniem ?:)

9

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Mam podobym problem- z góry , odrzucam chłopaków bez mgr, wiem, że to płytkie uprzedzenia ale nic na to nie poradze.
Skończyłam studia ( mam wyższe medyczne) , na studiach poznaam wileu wykształconych prostaków.
Po studiach poznałam wielu magisterków , czy inżynierków, którzy nie potrafili sensownie sklecić dwóch zdan, nie mieli zainteresowań.....ja też nie jestem niewiadaomo jak wysublimowana, kocham czytanie, jestem prawdziwym biblofilem ale nie mam niewiadaomo jak oryginalnej pasji.
Nie wiem skąd sie zwieły we mnie te uprzedzenia, ale obawiam sie, ze gdybym związała sie z chłopakiem z wykształceniem niższym od mojego w końcu i tak przeszkadzałoby mi to i zaczełabym patrzeć na niego "z góry" i lekceważyć, zresztą nie wiem, jeszcze nie byłam w takiej sytuacji...
Wiem, że mężczyźni bez mgr przed nazwiskiem są wartosciowi i inteligentni (bo z inteligencją sie rodzimy- to nie jest cecha nabyta), ale we mnie są płytkie i głupie uprzedzenia.

10

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Powiem wam tak:) Różne są sytuacje życiowe. I w Polsce z dobrą pracą też jest trudno.-to taki wstęp;p Wiadomo kobiety (może nie wszystkie ale większość) kręcą faceci którzy są ciekawi, inteligentni może trochę intrygujący i ja np tak mam że nie patrze na wygląd.

I teraz mam przykład koleżanki która była z facetem 7 lat i po tych 7 latach nie mają o czym ze sobą rozmawiać-  i tu wcale nei chodzi o wykształcenie czy inteligencje- oczywiście zerwali bo ona sie czuła jak po 20 latach związku.

Mój chłopak nie ma studiów po prostu je zaczął i nie skończył potem poszedł do pracy i tak jakoś.. Ale jest tak inteligentny.. po prostu ma wszystko to co facet powinien mieć;p  i mogę z nim gadać i gadać a czasami to nawet zadaje takie nawine pytania jak dziecko;p no ale ok dosyć prywaty...;p Myślę że ogólnie na dzień dzisiejszy trudno mówić że wykształcenie, tytuł jakoś nobilituje bo poziom szkolnictwa wyższego jest dość niski(no ale to pewnei debata na inną dyskusje;p)

Dziewczyny:) Wyluzujcie.

11

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

jovi ma całkowitą racje! wink

12

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
NiobeXXX napisał/a:

na studiach poznaam wileu wykształconych prostaków.

to uważaj Koleżanko, żeby Tobie taki mąż się nie trafił.

Poza tym popieram Marynatę.
Nigdy nie patrzyłam na ludzi czy facetów w ten sposób: ten po technikum czy zawodówce to bleee.
A pan mgr może być. Oczywiście pod warunkiem,że ma dobrą posadkę i wypasiony samochód i inne gadżety.

Studia to raczej świadomy wybór człowieka,ale życie pisze różne scenariusze. Czasami bywa tak, że zwyczajnie nie ma możliwości dany facet studiować i koniec kropka.Ale czy to od razu go skreśla w moich oczach? Nie.

Facet ma zaimponować, tylko same (niektóre) się zastanówcie: kasą czy faktycznie wykształceniem.....

13

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Wykształcenie w związku nie ma znaczenia pod warunkiem, że osoby tworzące ten związek dobrze się ze sobą czują, mają ze sobą o czym rozmawiać, mają wspólne pasje, plany i wzajemnie akceptują istniejące między nimi różnice. Dodatkowo musza być jeszcze odporni na komentarze otoczenia (przy różnicy w wykształceniu).
A posiadane wykształcenie nie jest wyznacznikiem wskazującym, czy mamy do czynienia z osobą ciekawą, kulturalną itp.
Uważam, że jeżeli w związku u jednej z osób pojawia sie poczucie dominacji tylko dlatego, że ma mgr przed nazwiskiem to może być to powodem trudności w budowaniu "zdrowych" relacji z partnerem.

14

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Studia to raczej świadomy wybór człowieka,ale życie pisze różne scenariusze. Czasami bywa tak, że zwyczajnie nie ma możliwości dany facet studiować i koniec kropka.Ale czy to od razu go skreśla w moich oczach? Nie.


Zgadzm się z Tobą w 100%. Dodam jeszcze tylko, że zupełnie inaczej patrzę na leniwych facetów:mógłby pójść na studia,ale brak jemu ambicji-tragedia!

15

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Drogie panie. smile

W drugą stronę to również działa, przynajmniej w moim przypadku.
Tylko musimy tutaj również rozróżnić. Inteligencja wrodzona czy nabyta.

Jeśli ktoś przejdzie cały etap szkolnictwa przykladając sie i czytając to zdobędzie "ogładę" i zdobędzie jakiś poziom wiedzy pozwalający mu na swobodną wypowiedź. Ale jedynie w wąskim zakresie jego zainteresowań czyt. wykształcenia.
Tak więc szukając męża/faceta mozecie patrzeć na papier. smile

Inteligencja wrodzona. Z osobą obdarowaną takim darem, można rzeczywiście porozmawiac o wszystkim a świadczy o tym poziom jego wiedzy z przeróżnych dziedzin, a nie dyplom który uzyskał. smile

Tak jak moi znajomi. Dziewczyna bardzo inteligentna po studiach. Chłopak zakapior, były wojskowy bez tytułu. Lecz są szczęśliwi, gdyż jest facetem imponuje dziewczynie silą, oparciem i obyciem ze światem.
I wydaje mi się że to jest to...

Tak więc podsumowując ten wywód. wink zgadzam się jako facet z przedmówczyniami że facet powinien imponowac kobiecie intelektualnie. Lecz do rzucę od siebie również że powinien zachowywać się jak samiec, a nie jak ciepła klucha.
Co do kobiet równiez powinny mieć coś w głowie, gdyż ładna... nie wystarczy. smile

16

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

W w/w poście Netchłopak uchwycił sedno sprawy; kobieta też musi mieć coś w głowie, na urode już nikt nie leci, na kase owszem.

17

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Przyłączę się do dyskusji gdyż ten temat nie jest mi obcy smile
W dzisiejszych czasach wykształcenie może mieć każdy, nawet jak ledwo składa litery. Skończenie Wyższej Szkoły Promocji Zdrowia w mieście typu Ustrzyki Dolne nie jest rzeczą trudną, gorzej już skończyć nie jedną zawodówkę wink
NiobeXXX rozumiem lepiej niż się tego spodziewa wink

Wyobraźmy sobie panią magister i pana po technikum, mogą myć świetną parą smile Jednak zastanówmy się, że mówiąc pani z mgr to w pierwszej kolejności myślimy o kim? O nauczycielce historii ze szkoły podstawowej, a może o pani doktor, a może o pani mecenas czy może o jakiejś księgowej, a może o pani po politologii czy resocjalizacji? Problem pojawia się właśnie w tym miejscu, że wykształcenie jest różne. Tytuł mgr resocjalizacji a mgr nauk medycznych to delikatnie mówiąc lekka różnica.

Wykształcenie w związku a raczej różnica w wykształceniu odbija się na nim wtedy kiedy jest znaczna. Nie możemy uznawać wyższe to wyższe, bo są studia przez duże "S" i studia przez małe "s".
Inaczej odczuje różnice ktoś kto skończył te studia przez "S" a inaczej ktoś kto skończył studia.

Czasem związki między ludźmi z różnych środowisk mają szansę a czasem nie, ale jak mówi mój prof. "uroda kiedyś przemija a rozmawiać o czymś trzeba".
Kiedyś przestaje się mieć lat 20 czy 30 i nagle szalony seks nie jest najważniejszy wink

18

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Jak wiele osób już napisało, wykształcenie nie ma nic wspólnego z inteligencją czy umiejętnością rozmowy z drugą osobą. Bez wykształcenia też można być mądrym. Wystarczy że ktos ma chęci do czytania przeróżnych książek, niektórzy oglądają discavery, inni też wiadomości (albo wszystko na raz). Znam osoby które skończyły najlepsze licea, są na studiach a inteligencją nie grzeszą. Wręcz przeciwnie, zachowują się gorzej niż dzieci i widać że mimo wykształcenia mają pusto w głowach. Ale znam też takich którzy pokończyli najlepsze licea, studiują medycyne i są strasznie inteligentni i mają duzo w głowie. Zachowują się na poziomie jednym słowem. Wszystko zależy od człowieka. Drażnią mnie ludzie którzy myślą że ludzie po zawodówkach czy liceum są głupsi od nich i jeśli powiedza coś madrego, jakieś słowo z tzw. wyższej półki to jest wielkie zdziwienie że ów osoba coś takiego potrafi... to jest moim zdaniem wywyższanie się. W dzisiejszych czasach ludzie którzy skończyli technikum mają duzo lepiej niż Ci z liceum ponieważ mają i zawód i mature i równiez mogą iść na studia. Moim zdaniem tacy ludzie mysla bardzo życiowo. Moja kuzynka skonczyla studia chemiczne, miala zawsze 5 (na studiach rowniez) i nigdzie nie mogła pracy znalezc. Przyjeli ją na jej dawnej uczelni poniewaz wiedzieli jaka jest dobra. Takto nie wiadomo czy do tej pory by cos znalazla. Co do zawodówek. Tam sa ludzie albo naprawde bardzo głupi, mało inteligentni i którzy mają pusto w głowach ale są tez tacy którzy są inteligentni ale sytuacja ich zmusila żeby isc do zawodowki (trudna sytuacja finansowa w rodzinie). Ale są tez którzy chcieli iść z własnego wyboru. Także jest mieszanka. Jedni rzeczywiscie nadaja sie do takiej szkoły inni nigdy by nie powiedzieli że ktos jest w takiej szkole. Ja skonczylam zawodówke, zrobiłam liceum. W klasie w zawodowce mialam strasznych idiotów (byly 3 dziewczyny z ktorymi dosc dalo sie normalnie pogadac, reszta to tragedia i brak słow). Ja trzymałam sie na uboczu bo nie mialam zamiaru zadawac sie z takimi kretynami. W szkole mialam pelno znajomych z technikum, liceum profilowanego i z nimi spędzałam przerwy (ten kto nie wiedzial że jestem w zawodowce, albo ktos kogo poznawalam od razu myslal ze chodze do liceum). Czulam sie z nimi jak ze swoimi. W klasie mialam dziewczyne ktora sytuacja zmusila do pojcia do takiej szkoly - musila chociaz troche zarobic zeby pomoc rodzicom poniewaz ma 8-ro rodzenstwa. Troche zboczyłam z tematu. Tak więc nie patrz się na wykształcenie tylko na inteligencje i czy masz o czym z daną osobą porozmawiać.

P.S przepraszam że tak sie rozpisalam

19

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Chciałam poruszyć jeszcze kwetsię poszukiwania partnera przez portale randkowe. W tym przypadku niestety nie działa chemia, która jest pierwszym impulsem do kontynuowania znajomości. Jak poznaję kogoś na imprezie, to od razu wiem czy mi się podoba i jak do tego fajnie się "gada", to wykształcenie jest sprawą drugorzędną. Natomiast szukając faceta przez net trzeba założyć sobie jakieś kryteria, bo nie jesteśmy w stanie na początku "czuć" kogoś. No i wykształcenie jednak w moim przypadku jest kluczowe wtedy. Zgadzam się, że nie zawsze przekłada się to na łatwość prowadzenia ciekawej rozmowy czy obycie i mimo wyższego wykształcenia poznani przeze mnie faceci wypadali fatalnie. Jednak mimo wszystko wydaje mi się, że im więcej wspólnych cech, tym zwiększamy swoje szanse na szczęśliwy związek.

20

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Mam wrażenie, że tytuł tematu nie oddaje sedna sprawy - bo jak wiele osób już zauważyło, nie o wykształcenie tu chodzi, ale o możliwość porozmawiania, wymiany zdań/ doświadczeń, poznania punktu widzenia drugiego człowieka itp. I nie jestem pewna czy inteligencja też to gwarantuje ( IQ?). Kiedyś nie mogłam zrozumieć, jak moje dwie bliskie koleżanki, studiujące na politechnice, mogą być z chłopcami z wykształceniem zawodowym/ technicznym... Sama miewałam problem z prowadzeniem z nimi rozmowy, ale nie wiem czy wynikało to z różnicy "poziomów", czy z moich uprzedzeń?? Dziś przestałam się tym martwić i nie oceniam ludzi przez pryzmat ich wykształcenia. Staram się poznać człowieka po jego czynach i słowach smile

21

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

ja również nie jestem za tym żeby poznawać ludzi przez portale randkowe. Na zdjeciu może fajny, może sie fajnie z nim pisze ale jak przychodzi do spotkania w realu to albo chlopak milczy, nie wie jak zaczac albo okazuje sie burakiem.. osobiscie nigdy nie spotykalam sie z facetami ktorych poznalam przez internet bo dla mnie to bylo odpychajace w pewnym sensie. Jedynie jak zaczelam pisac z kolega mojej kumpeli. Ale z nim sie spotkalam tylko dlatego że wiedzialam kim na 100% jest i wiekszego przekonannia nabralam jak sie dowiedzialam ze chodza do jednej klasy. W innym przypadku nie spotykalam sie z kims. Pisac jeszcze mozna ale o spotkaniu nie ma mowy.

22

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Wykształcenie jest pewnym wskaźnikiem, ale jego interpretacja jak wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Tak naprawdę niewielu jest ludzi, którzy nie mogli studiować. Większość z tych, którzy rzekomo "nie mogli" zwyczajnie nie chciała a przecież każda wymówka jest dobra. Jedyną wymówką jaką uznaję jest to, że facet znalazł dobrą pracę i uznał, że studia nie są mu do niczego potrzebne. Ale jeżeli klepie biedę, na studia nie poszedł "bo nie mógł" to znaczy, że w charakter ma wpisane męczennictwo i nicnierobienie. Z takim nawet jeśli jest o czym rozmawiać, to związku z tego udanego nie będzie.

Studia to nie tylko wiedza. To pewna wartość życiowa, chęć rozwoju, światopogląd. Dlatego w związkach z dużą różnicą wykształcenia jest też duża szansa na różnice światopoglądów a to może być trudne do przeskoczenia. I związek się rozpada, mimo, że oficjalnie rożnicy wykształcenia nikt za powód nie uznaje

23

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Róznica wykształcenia jednak ma kolosalne znaczenie - na początku związku , małżeństwa na pewno nie ale z czasem  staje sie to    jakby uciązliwe dla obojga .
Obracaja sie d dwóch innych srodowiskach ,  język ?? mentalnośc  zaczyna pózniej ich dzielic .
Efekt ?? rozsstanie .
Oczywiście ze to nie jest  zasada  ale często tak bywa .

24

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
niu7nia napisał/a:

Róznica wykształcenia jednak ma kolosalne znaczenie - na początku związku , małżeństwa na pewno nie ale z czasem  staje sie to    jakby uciązliwe dla obojga .
Obracaja sie d dwóch innych srodowiskach ,  język ?? mentalnośc  zaczyna pózniej ich dzielic .
Efekt ?? rozsstanie .
Oczywiście ze to nie jest  zasada  ale często tak bywa .

Ale właśnie o to chodzi, żeby mentalność była generalnie podobna, podobny światopogląd. W takiej sytuacji - jakie różne środowiska? Między mną a moim mężem jest różnica w wykształceniu, ale obracamy się w tym samym środowisku, bo moje wykształcenie nie ma nic wspólnego z tym, czym wspólnie się zajmujemy. Chodzi o to, żeby ludzi coś łączyło.

25

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Ja jednak będę trzymać się wpływu wykształcenia - przebywanie w podobnym środowisku na studiach, potem w pracy - to wszystko sprawia, że kształtują się w nas określone cechy. Dochodzi jeszcze otwarty umysł, ciekawość świata, ogólnie osobowość, która sprawia, że chcemy wiedzieć więcej i to nas rozwija. Oczywiście generalizuję i bazuję na swoim własnym doświadczeniu i obserwacji. Poznawałam facetów z wyższym wykształceniem, z którymi nie miałam o czym rozmawiać, ale odwrotnie to raczej rzadko... Stąd moje wnioski.

26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-28 22:14:21)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Aircia, a czasem też mógł skończyć zawodówkę, ma fach w ręku , dobrą pracę i już smile Nie każdy musi chcieć mieć studia, lepiej żeby naweet mial te zawodowke, potem prace niz poszedl na studia i meczyl sie smile Moj tata np jest po zawodowce i technikum.
A to dobrze jak ktos studiuje i studiuje cos co jest jego pasja i poszerza horyzonty, ale nie generalizujmy, ze poszerzac horyzontow nie mozna bez sutidow, czy ksztalcic sie na wlasna reke,.. a mozna smile i wychodzi czasem taniej i mniej czasu trzeba poswiecac i czlowiek uczy sie wtedy dokladnie tego co chce, a nie tego co narzuca podstawa programowa smile

27

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Pisałam już o wykształceniu w jednym z postów, ale imponują mi mężczyxni, którzy sa w czymś lepsi ode mnie.
Kiepsko jeżdze samochodem- imponują mi dobrzy kierowcy. Nie znam sie na naprawie samochodów, bardzo kręcą mnie mechanicy samochodowi , to z jaką pewnościa zabierają sie do mojego samochodu (!!!!), jak wiedzą co z czym połączyć- uwielbiam ich oglądać przy pracy (niektórzy naprawde mi sie podobają i wtedy wykształcenie nie jest takie ważne).
Jeśli chłopak w czymś by mi imponował, to byłoby ważniejsze od wykształcenia.

28

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

To może ja poruszę jeszcze nieco inną kwestię. Co sądzicie o partnerach z wykształceniem w tej samej dziedzinie np. oboje lekarze, inżynierowie etc.? Słyszałam różne opinie... jedni mówią, że lepiej jak są różnice, bo nie mówi się w domu o tym samym, inni wręcz przeciwnie. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

29

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
nnila napisał/a:

To może ja poruszę jeszcze nieco inną kwestię. Co sądzicie o partnerach z wykształceniem w tej samej dziedzinie np. oboje lekarze, inżynierowie etc.? Słyszałam różne opinie... jedni mówią, że lepiej jak są różnice, bo nie mówi się w domu o tym samym, inni wręcz przeciwnie. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

eżeli potrafią oddzielić pracę od życia zawodowego, to mogą być bardzo udaną parą smile

30

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Dla mnie różnica wykształcenia nie ma większego znaczenia. Sama studiuje, a mj chłopak jest po liceum, matury niestety nie zdał. Nie przeszkadza mi to w ogóle, bo dogadujemy się, mamy dobry kontakt, a to jest przecież najważniejsze. Zresztą patrząc się na to wszystko, to mój chłopak jest bardziej doświadczony ode mnie. Z zawodu jest kucharzem, ma bardzo dużo dyplomów, brał udział w krajowych, wojewódzkich etc konkursach, w których zajmował bardzo wysokie miejsca i z tego właśnie tytułu ma duuużo certyfikatów. Moi poprzedni partnerzy też byli tylko po szkołach średnich, albo nawet i nie i jakoś tez mi to nie przeszkadzało. Ważne, żeby mieć pracę, a wykształcenie wcale nie jest az takie ważne, bo i bez niego można dobrze zarobić, i powiedziałabym ,że nawet więcej niż z wykształceniem wyższym. Oczywiście nie zawsze, ale znam przypadki, gdzie tak jest.
Jeśli chodzi o ten sam zawód wśród małżonków, to nie widzę żadnych przeszkód. Moi rodzice mają kilku znajomych, którzy są lekarzami (zarówno kobieta jak i mężczyzna) i świetnie się mają, żyją w dobrych relacjach, a co więcej - moga sobie pozwolić na porządne wakacje, co niestety nie zawsze zdarza się w innych zawodach ze względu na płacę.
Tak jak już pisałam najważniejsze powinno być dogadanie się, zrozumienie, zaufanie, wierność, szczerość, a nie wykształcenie, bo naprawdę są ważniejsze wartości, którym należy się przypatrzeć.

31

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
truskaweczka19 napisał/a:

A to dobrze jak ktos studiuje i studiuje cos co jest jego pasja i poszerza horyzonty, ale nie generalizujmy, ze poszerzac horyzontow nie mozna bez sutidow, czy ksztalcic sie na wlasna reke,.. a mozna smile i wychodzi czasem taniej i mniej czasu trzeba poswiecac i czlowiek uczy sie wtedy dokladnie tego co chce, a nie tego co narzuca podstawa programowa smile

Wydaje mi się, że istnieją dwie grupy ludzi z wyższym: ci, których na uniwerek popchnęła pasja i ci, którzy wylądowali tam ze wszystkich innych powodów (najczęściej w poszukiwaniu dyplomu, który ma się równać gwarancji wysokich zarobków lub, na przykład, z braku jakiegokolwiek pomysłu na to, co zrobić z własną osobą). Ta druga grupa jest niestety znacznie bardziej liczna. Nie chcę uogólniać, ale uważam, że obecnie posiadanie dyplomu wyższej uczelni zdewaluowało się niemal totalnie. Głównie przez ludzi z drugiej grupy. Nie ma się co poza tym czarować- dostanie się na wyższą uczelnie jest obecnie proste jak budowa cepa i trzeba mieć iloraz inteligencji karalucha albo lenia rozmiarów Ameryki Południowej, żeby się nie dostać (pomijam zupełnie odosobnione przypadki, kiedy pójście na studia uniemożliwiły jakieśtam uwarunkowania życiowe). Liceum czy matura nie spełniają już swej selekcjonerskiej roli i nie oddzielają "ziarna od plew"... Dlatego ocenianie kogoś po tytule naukowym uważam za totalną bzdurę... Spotkałam sie na studiach ze zbyt wieloma przejawami totalnej, zapierającej dech w piersiach głupoty, żeby wierzyć, że dyplom magistra cokolwiek oznacza (może poza tym, że dana jednostka udowodniła, że jest w stanie w określonym terminie zapamiętać pewną ilość informacji... którą, zresztą, przy najbliższej okazji zapomni). Z drugiej strony znam ludzi, którzy skończyli liceum i należą do najbardziej błyskotliwych, inteligentnych i oczytanych osób na jakie zdarzyło mi się natknąć.
Jestem zdania, że osoba głodna wiedzy, ciekawa świata, posiadająca pasje i zainteresowania, chętna by poszerzać horyzonty nie potrzebuje spędzić pięciu lat na uniwerku czy polibudzie, żeby być w stanie przeprowadzić rozmowę na poziomie...

32 Ostatnio edytowany przez 67Eve (2011-04-30 17:22:43)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Ja mam wyższe wykształcenie, a mój chłopak jest na drugim roku studiów. W stałym związku różnica może mieć znaczenie. Ale w naszym przypadku różnicy niedługo nie będzie, bo za rok mój chłopak zrobi licencjat i się to wyrówna.

33

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Chciałabym nawiązać do postu Nnili; ja siebie w takim związku nie widze. Wracam z pracy do domu i oboje z mezem nawijamy o pracy w szpitalu; kogo nieznosimy, kto jest lepszy, ilu miałeś dziś pacjentów.....itp. Chciałabym faceta, przy którym odrywałabym sie od problemów w pracy (pracy nie przynosi sie do domu). Wydaje sie, ze takie pary sie wspierają, ale to wcale nieprawda.
Chciałabym aby mnie i mojego partnera łączyły podobne zaintersowania i poglądy a nie jedynie fach.

Ale różnice w wykształceniu mają wpływ na związek; jedna ze stron jest po studiach, druga po zawodówce , nie mówie, ze ludzie po zawodówce nie są inteligentni ale jednak...nie zawsze nadają na tych samych falach, nie mają pojęcia o wielu rzeczach, bo ich nie nauczono, co nieznaczy, że nie można fajnie z nimi pogadać.
Ja mam zakodowane, że chłopak musi mieć wykształcenie.....szczególnie zwracam na to uwage poznajac facetów w necie.

Ale zgodze sie z jedną z internautek,że obecnie dostanie sie nawet na dosć oblegany kierunek jest o wiele łatwiejsze niż za moich czasów, bo mniej jest kandydatów, a nieraz jest to faktycznie proste jak budowa cepa.

34

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Różnica w poziomie zdobytego wykształcenia partnerów w związku może być problemem jedynie dla osób przez nie ograniczonych (bardzo niefajny paradoks). Dla osób, które po zdobyciu wyższego wykształcenia zaczynają postrzegać je jako jakąś wyższą wartość zamiast po prostu jako cenny nabytek w życiu.

Dla mnie wykształcenie nigdy nie było i nigdy nie będzie miarą człowieka. Jest takie powiedzenie: "Wiedza czyni dobrego człowieka lepszym, a złego gorszym." Jeśli miałbym wybierać to zdecydowanie wolałbym spojrzeć w serce kobiety niż w jej CV, bo CV zawsze można zmienić, a tego co ma w sercu, jakim jest człowiekiem już nie. Walka z brakiem wykształcenia zawsze może zakończyć się sukcesem, walka z charakterem, osobowością nigdy.

Właściwie to mi trochę żal ludzi wysoko wykształconych, którzy z powodu swojej wysokiej pozycji zawodowej i wysublimowanej erudycji stracili umiejętność porozumiewania się z ludźmi, z niższych warstw społecznych. Widać wpojona tona teorii, w szkolnej ławie, w jakiś magiczny sposób pozwoliła Im wspiąć się na wyższy poziom postrzegania świata.

Oczywiście "najlepiej", żeby wszyscy mężczyźni poszli na studia i porobili się inżynierami, magistrami, doktorami i profesorami, a wtedy gospodarka całego kraju legnie w gruzach, bo żaden "magistr" i "doktór", czy "profesór" nie będzie chciał sobie swoich delikatnych, czystych rączek pobrudzić smarem silnika, czy zaprawą cementową, zresztą nawet gdyby już się za to złapał to i tak nie będzie miał pojęcia co zrobić np. z kluczem dynamometrycznym (już nie wspominając o ustawieniu na nim odpowiedniego momentu dokręcenia śrub głowicy silnika) lub jak poprawnie nałożyć zaprawę cementową. Tak, prawda jest taka, że nie każdy rodzi się z potencjałem na inżyniera, magistra itp. jednak masa przeciętniaków pcha się drzwiami i oknami po te tytuły i potem im się od nich w głowach przewraca, bo niby mają coś znaczyć przed ich nazwiskiem, a w praktyce nie znaczą nic i uciekają jak szczury na zachód rażeni realiami rynku pracy. Natomiast fakt, że ludzie przeciętni, nie wyróżniający się z tłumu niczym otrzymują te tytuły świadczy tylko i wyłącznie o poziomie naszego szkolnictwa, o którym gdy pomyślę, to nie wiedzieć czemu przychodzą mi na myśl dwa słowa: żenada i wstyd.

kendy napisał/a:

Jestem zdania, że osoba głodna wiedzy, ciekawa świata, posiadająca pasje i zainteresowania, chętna by poszerzać horyzonty nie potrzebuje spędzić pięciu lat na uniwerku czy polibudzie, żeby być w stanie przeprowadzić rozmowę na poziomie...

To jest po prostu kapitalne zdanie! Widać, że oparte jest o doświadczenie życiowe, a nie o ślepą wiarę w potęgę wyższego wykształcenia i tytułów z nim związanych. Wszystko jest kwestią potencjału, który w Nas drzemie i nigdy nie określi go żadne wykształcenie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, w których dostęp do wiedzy jest tak wielki jak nigdy przedtem.

35 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-02 03:41:02)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
kendy napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

A to dobrze jak ktos studiuje i studiuje cos co jest jego pasja i poszerza horyzonty, ale nie generalizujmy, ze poszerzac horyzontow nie mozna bez sutidow, czy ksztalcic sie na wlasna reke,.. a mozna smile i wychodzi czasem taniej i mniej czasu trzeba poswiecac i czlowiek uczy sie wtedy dokladnie tego co chce, a nie tego co narzuca podstawa programowa smile

Wydaje mi się, że istnieją dwie grupy ludzi z wyższym: ci, których na uniwerek popchnęła pasja i ci, którzy wylądowali tam ze wszystkich innych powodów (najczęściej w poszukiwaniu dyplomu, który ma się równać gwarancji wysokich zarobków lub, na przykład, z braku jakiegokolwiek pomysłu na to, co zrobić z własną osobą). Ta druga grupa jest niestety znacznie bardziej liczna. Nie chcę uogólniać, ale uważam, że obecnie posiadanie dyplomu wyższej uczelni zdewaluowało się niemal totalnie. Głównie przez ludzi z drugiej grupy. Nie ma się co poza tym czarować- dostanie się na wyższą uczelnie jest obecnie proste jak budowa cepa i trzeba mieć iloraz inteligencji karalucha albo lenia rozmiarów Ameryki Południowej, żeby się nie dostać (pomijam zupełnie odosobnione przypadki, kiedy pójście na studia uniemożliwiły jakieśtam uwarunkowania życiowe). Liceum czy matura nie spełniają już swej selekcjonerskiej roli i nie oddzielają "ziarna od plew"... Dlatego ocenianie kogoś po tytule naukowym uważam za totalną bzdurę... Spotkałam sie na studiach ze zbyt wieloma przejawami totalnej, zapierającej dech w piersiach głupoty, żeby wierzyć, że dyplom magistra cokolwiek oznacza (może poza tym, że dana jednostka udowodniła, że jest w stanie w określonym terminie zapamiętać pewną ilość informacji... którą, zresztą, przy najbliższej okazji zapomni). Z drugiej strony znam ludzi, którzy skończyli liceum i należą do najbardziej błyskotliwych, inteligentnych i oczytanych osób na jakie zdarzyło mi się natknąć.
Jestem zdania, że osoba głodna wiedzy, ciekawa świata, posiadająca pasje i zainteresowania, chętna by poszerzać horyzonty nie potrzebuje spędzić pięciu lat na uniwerku czy polibudzie, żeby być w stanie przeprowadzić rozmowę na poziomie...

No święte słowa. Uważam tak jak Ty i podobnie nie oceniam ludzi po tym czy mają wyższe wykształcenie czy nie. To prawda, że na studia może dostać się praktycznie każdy i na wielu uczelniach utrzymać się też nie problem, niektórzy "jadą na farcie".
Mój chłopak studiuje, ale prawdopodobnie zrezygnuje, i tak ma pracę i jest inteligentnym człowiekiem, jeśli zrozumiał, że studia nie są dla niego, to ja nie mam absolutnie nic przeciwko i będę z nim tak samo szczęśliwa nawet jak będzie bez studiów smile  A często nawet ten bez studiów może sporo zarabiać jak zaradny.
Znam też związek, gdzie ona z wyższym wykształceniem, a on po zawodówce i bardzo dobrze im się układa, są małżeństwem i rodzinę normalnie utrzymują.
Na innym forum jednak spotkałam się z taką niesympatyczną dziewczyną, że strasznie ocenia ludzi po wykształceniu, gdy ktoś prosi o radę i pisze, że jest z zawodówki, to już wyzywa od najgorszej hołoty, nie ma do tych ludzi żadnego szacunku, sama niby studiuje i uważa się za lepszą , a tak naprawdę takim zachowaniem utwierdza mnie w przekonaniu, że tak naprawdę jest gorsza.
Mogłabym być nawet z chłopakiem z zawodówki, jeśli pasowalibyśmy do siebie i mieć z nim rodzinę, wziąć ślub, dla mnie nie ma problemu i studia nigdy nie były dla mnie priorytetem. Gdybym nawet nie ukończyła, dałabym sobie radę.
Teraz na studiach nie ma takiego parcia, żeby ludzi dobrze wykształcić, niestety często idzie na ilość absolwentów, nie jakość - a potem są efekty.


NiobeXX masz rację, moim zdaniem też związek ludzi o tej samej profesji jest trudniejszy, ale jak napisalam raczej mozliwy, bo są takie przypadki.. ale czy ja bym byla w stanie ? możliwe ze tak, gdyby moj chlopak ze mna pracowal i bym go pokochala, gdy naprawdę pokocham , to wierzę w sile uczucia, tzn wolalabym sprobowac niz potem zalowac, ze moze stracilam cos cennego smile
z tym ze osoby, ktory pracuja w tym samyej profesji najlepiej jesli za bardzo w domu nie mowia o pracy, zeby nie wynikaly z tego jakies klotnie.. a jeśli pracuja doslownie razem, to tez ciezko, bo non stop razem, ciężko o jakakolwiek przestrzen, choć nie mowie ze to niemozliwe ;-) zawsze sa wyjatki, gdy ludzie się naprawdę dobrze dobiorą, wiec w zadnej z tych sytuacji zwiazek nie jest skazany na porazke.

wiadomo, że jeśli chodzi o świadomy wybór to wolałabym z moim chłopakiem nie pracować, mogłoby to własnie wplywac zle na relacje, a tego wole unikać i tak często potrafimy 'drzeć koty' hehe ;p

No, ale z jednej strony związki ludzo tej samej profesji mają zaletę np taką, że rozumieją specyfikę swojej profesji, więc np jesli beda zmuszeni dluzej zostać w pracy, to ta druga strona na pewno zrozumie, bo wykonuje ten sam zawód i laczy ich oczywiscie ta sama pasja - o ile wykonywany przez nich zawod jest ich pasja

36

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
kendy napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

A to dobrze jak ktos studiuje i studiuje cos co jest jego pasja i poszerza horyzonty, ale nie generalizujmy, ze poszerzac horyzontow nie mozna bez sutidow, czy ksztalcic sie na wlasna reke,.. a mozna smile i wychodzi czasem taniej i mniej czasu trzeba poswiecac i czlowiek uczy sie wtedy dokladnie tego co chce, a nie tego co narzuca podstawa programowa smile

Wydaje mi się, że istnieją dwie grupy ludzi z wyższym: ci, których na uniwerek popchnęła pasja i ci, którzy wylądowali tam ze wszystkich innych powodów (najczęściej w poszukiwaniu dyplomu, który ma się równać gwarancji wysokich zarobków lub, na przykład, z braku jakiegokolwiek pomysłu na to, co zrobić z własną osobą). Ta druga grupa jest niestety znacznie bardziej liczna. Nie chcę uogólniać, ale uważam, że obecnie posiadanie dyplomu wyższej uczelni zdewaluowało się niemal totalnie. Głównie przez ludzi z drugiej grupy. Nie ma się co poza tym czarować- dostanie się na wyższą uczelnie jest obecnie proste jak budowa cepa i trzeba mieć iloraz inteligencji karalucha albo lenia rozmiarów Ameryki Południowej, żeby się nie dostać (pomijam zupełnie odosobnione przypadki, kiedy pójście na studia uniemożliwiły jakieśtam uwarunkowania życiowe). Liceum czy matura nie spełniają już swej selekcjonerskiej roli i nie oddzielają "ziarna od plew"... Dlatego ocenianie kogoś po tytule naukowym uważam za totalną bzdurę... Spotkałam sie na studiach ze zbyt wieloma przejawami totalnej, zapierającej dech w piersiach głupoty, żeby wierzyć, że dyplom magistra cokolwiek oznacza (może poza tym, że dana jednostka udowodniła, że jest w stanie w określonym terminie zapamiętać pewną ilość informacji... którą, zresztą, przy najbliższej okazji zapomni). Z drugiej strony znam ludzi, którzy skończyli liceum i należą do najbardziej błyskotliwych, inteligentnych i oczytanych osób na jakie zdarzyło mi się natknąć.
Jestem zdania, że osoba głodna wiedzy, ciekawa świata, posiadająca pasje i zainteresowania, chętna by poszerzać horyzonty nie potrzebuje spędzić pięciu lat na uniwerku czy polibudzie, żeby być w stanie przeprowadzić rozmowę na poziomie...

I kropka. Dopisuje się pod tym obiema rękami. Niestety! Również spotkałam się na studiach z różnymi osobami, które moim zdaniem nie powinny tam być. Co więcej na koniec promotor mnie prosił i pomagałam dwóm osobą z grupy poprawiać pracę mgr pod względem gramatycznym i interpunkcyjnym. Sama nie uważam się za biegłą w dziedzinie języka polskiego, ale te osoby nie potrafiły zbudować poprawnego zdania, a co więcej jedna wstawiała czasownik w zdaniu "w nie odpowiednie miejsce"- krótko mówiąc zdania były dziwne, jakbym czytała coś, co napisał obcokrajowiec. Już nie wspominając o nieumiejętnym posługiwaniu się odpowiednim dla naszej dziedziny słownictwem, które i tak było dość skąpe. No cóż, obroniły się na 4. To tylko jeden z wiele przykładów.  W związku z powyższym (i nie tylko), wyższe wykształcenie nie są dla mnie wyznacznikiem człowieka, krótko mówiąc.

Jeżeli chodzi o osoby z podobnym wykształceniem i pracujących w tym samym zawodzie to uważam, że jeżeli nie mają ze sobą nic wspólnego, prócz zawodu to może być ciężko, a przede wszystkim na dłuższą metę nudno. Pozdrawiam;)

37

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
smutna123 napisał/a:

No cóż, obroniły się na 4. To tylko jeden z wiele przykładów.  W związku z powyższym (i nie tylko), wyższe wykształcenie nie są dla mnie wyznacznikiem człowieka, krótko mówiąc.

Podobnie jak ocena nie jest w żadnym wypadku wyznacznikiem wiedzy ani inteligencji człowieka.

Jeżeli chodzi o wykształcenie, to bardzo często osoby z wysokim stopniem naukowym (dr, czy też profesor), kolokwialnie mówiąc, nie nadają się na partnerów. Pomijając fakt, iż spora część ma problemy z relacjami interpersonalnymi, to tak, jak Mareczek napisał:

Mareczek napisał/a:

... z powodu swojej wysokiej pozycji zawodowej i wysublimowanej erudycji stracili umiejętność porozumiewania się z ludźmi, z niższych warstw społecznych. Widać wpojona tona teorii, w szkolnej ławie, w jakiś magiczny sposób pozwoliła Im wspiąć się na wyższy poziom postrzegania świata.

To zdanie jest niestety bardzo prawdziwe. Tak naprawdę, wykształcenie poszerza horyzonty, ale też i w pewien sposób je zawęża. Inny poziom percepcji, inne wartości i wysokie mniemanie o sobie (co nie musi się wiązać z wysoką samooceną) nie pozostawiają miejsca dla kogoś "gorszego". Bardzo często właśnie ci "przeciętni" mają lepsze serce, są bardziej otwarci i serdeczni. Jeszcze odnosząc się do "przeciętniaków" na studiach - wszystko zweryfikuje rynek pracy, ale to jest temat rzeka. Wiadomo, magister magistrowi nierówny, a co sobą prezentuje poznasz nie po CV ale po sercu.


Jeżeli chodzi o partnerów z podobnym (lub tym samym) zawodem, to jestem przykładem osoby w takim związku. U nas sprawdza  się to bardzo dobrze, bo (pomijając wspólne zainteresowania) dziedzina, którą się zajmujemy jest na tyle rozległa, że tak naprawdę to, czym ja się zajmuję mało ma wspólnego z tym, czym zajmuje się mój chłopak. Jednocześnie jednak, jeśli któreś z nas o czymś opowiada, to przynajmniej wiemy o co chodzi, albo dowiadujemy się czegoś nowego wink Mam koleżankę, która na studiach mieszkała z siostrą, ale kończyły różne kierunki. Mówiła mi, że jak jedna zaczynała opowiadać o tym co było w pracy, to druga się wyłączała i vice versa, ponieważ i tak nie wiedziały o czym druga mówiła. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w związku... ciekawe czy zdarzają się takie sytuacje między partnerami. Nie jestem zwolenniczką przynoszenia pracy do domu, ale nie wierzę, że nikt nie mówi nawet słowem drugiej osobie jak im minął dzień.

38

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
nnila napisał/a:

Jeżeli chodzi o partnerów z podobnym (lub tym samym) zawodem, to jestem przykładem osoby w takim związku. U nas sprawdza  się to bardzo dobrze, bo (pomijając wspólne zainteresowania) dziedzina, którą się zajmujemy jest na tyle rozległa, że tak naprawdę to, czym ja się zajmuję mało ma wspólnego z tym, czym zajmuje się mój chłopak. Jednocześnie jednak, jeśli któreś z nas o czymś opowiada, to przynajmniej wiemy o co chodzi, albo dowiadujemy się czegoś nowego wink Mam koleżankę, która na studiach mieszkała z siostrą, ale kończyły różne kierunki. Mówiła mi, że jak jedna zaczynała opowiadać o tym co było w pracy, to druga się wyłączała i vice versa, ponieważ i tak nie wiedziały o czym druga mówiła. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w związku... ciekawe czy zdarzają się takie sytuacje między partnerami. Nie jestem zwolenniczką przynoszenia pracy do domu, ale nie wierzę, że nikt nie mówi nawet słowem drugiej osobie jak im minął dzień.

Ja mam taki związek. Mój narzeczony opowiadał o czymś, o czym ja nie miałam zielonego pojęcia. Dziś już mam rozeznanie (bo go słuchałam;); czasem, gdy przychodzili jego koledzy z pracy to się dziwili, bo ich żony w ogóle nie chcą o tym słyszeć, a ja nawet potrafiłam coś powiedzieć od siebie i wiedziałam o co pytać;) Choć to są sprawy techniczne/ mechaniczne, jakoś zainteresował mnie tym;) Moich opowiadań też słuchał, a nawet mi pomagał w nauce;) Przepytywał mnie;) Mamy kilka wspólnych zainteresowań, a poza tym jesteśmy bardzo różni. Przez te lata razem, a bywał straszne zgrzyty, udało nam się pewne rzeczy wypracować (krótko mówią). Pozdrawiam

39

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Ja nadal będę podtrzymywać swoje argumenty, że wykształcenie wykształceniu nie równe! Nie możemy zakładać że pani która ma mgr nie będzie szczęśliwa z panem po zawodówce.
Trzeba brać pod uwagę co skończyła. Jeżeli ta pani uczy dzieci w przedszkolu a ten pan jest elektrykiem dlaczego nie mają być szczęśliwi?
Jednak gdy pani jest adwokatem a pan sypie piasek do betoniarki to poza udanym seksem nic ich więcej łączyło nie będzie.
Wyższe wykształcenie to dziś nic nadzwyczajnego!
Popieram nnile, że os. o tym samym wykształceniu jest łatwiej bo mają wspólne tematy, rozumieją się a opowiadanie co w pracy nie sprawia im trudności. Jednak dwoje lekarzy razem opowiadających sobie, do mają szpital w domu lol

40

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Marek napisał dużo mądrych rzeczy, ale jednak będę obstawać za tym, że wykształcenie w pewien sposób segreguje ludzi. Niewielu ludzi "spod betoniarki" ma ochotę i odpowiednie predyspozycje aby swoje horyzonty poszerzać. Więc pan spod betoniarki raczej nie zrozumie przebojowej pani dr czy nawet mgr, która stawia na swój rozwój i to jest dla niej priorytetem.

Oczywiście wykształcenie to nie wszystko. Dochodzą do tego inne ważne aspekty: środowisko, model wychowania, charakter, osobowość. Jeśli tylko poziom wykształcenia nie pasuje - jakaś szansa jest. Ale jeśli np wykształcenie + środowisko - to już wg mnie jest nie do przeskoczenia.

Nie mam żadnego poczucia wyższości. Nigdy nie oceniam człowieka, dopóki z nim nie porozmawiam. I niestety moje doświadczenia w tej kwestii są jednoznaczne - nie spotkałam jeszcze osoby po zawodówce, z która dałoby się nawiązać głębszą komunikację niż kurtuazyjną wymianę uwag o pogodzie... Dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Wyżej już nie jest to tak oczywiste. Spotykałam osoby ze średnim wykształceniem, przy których nie czułam absolutnie żadnych różnic. Spotykałam też osoby z tytułem mgr tępe jak główka od zapałek. Dużo zależało od motywacji danej osoby, która popchnęła ją do wyboru takiej a nie innej drogi życiowej. Aha, nie spotkałam też nikogo ograniczonego po dziennych studiach na dowolnym państwowym uniwerku czy politechnice. Natomiast dyplomy zaocznych prywatnych wyższych szkół czegośtam najczęściej są tylko papierkami z wykształceniem mającym niewiele wspólnego (jak wszędzie są szczytne wyjątki, więc proszę mi się nie burzyć).

41

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
smutna123 napisał/a:
nnila napisał/a:

Jeżeli chodzi o partnerów z podobnym (lub tym samym) zawodem, to jestem przykładem osoby w takim związku. U nas sprawdza  się to bardzo dobrze, bo (pomijając wspólne zainteresowania) dziedzina, którą się zajmujemy jest na tyle rozległa, że tak naprawdę to, czym ja się zajmuję mało ma wspólnego z tym, czym zajmuje się mój chłopak. Jednocześnie jednak, jeśli któreś z nas o czymś opowiada, to przynajmniej wiemy o co chodzi, albo dowiadujemy się czegoś nowego wink Mam koleżankę, która na studiach mieszkała z siostrą, ale kończyły różne kierunki. Mówiła mi, że jak jedna zaczynała opowiadać o tym co było w pracy, to druga się wyłączała i vice versa, ponieważ i tak nie wiedziały o czym druga mówiła. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego w związku... ciekawe czy zdarzają się takie sytuacje między partnerami. Nie jestem zwolenniczką przynoszenia pracy do domu, ale nie wierzę, że nikt nie mówi nawet słowem drugiej osobie jak im minął dzień.

Ja mam taki związek. Mój narzeczony opowiadał o czymś, o czym ja nie miałam zielonego pojęcia. Dziś już mam rozeznanie (bo go słuchałam;); czasem, gdy przychodzili jego koledzy z pracy to się dziwili, bo ich żony w ogóle nie chcą o tym słyszeć, a ja nawet potrafiłam coś powiedzieć od siebie i wiedziałam o co pytać;) Choć to są sprawy techniczne/ mechaniczne, jakoś zainteresował mnie tym;) Moich opowiadań też słuchał, a nawet mi pomagał w nauce;) Przepytywał mnie;) Mamy kilka wspólnych zainteresowań, a poza tym jesteśmy bardzo różni. Przez te lata razem, a bywał straszne zgrzyty, udało nam się pewne rzeczy wypracować (krótko mówią). Pozdrawiam

A mój chłopak dla odmiany jest monterem, to też trochę takie sprawy techniczne. W sumie to nawet nikt się nie spodziewał, że tam będzie pracował, ale miał wielkie problemy ze znalezieniem pracy i ciotka mu pomogła, a w tej firmie jest księgową. Przyuczyli mojego partnera i pracuję tam, podobno dobrze sobie radzi, a ja wierzę w to smile Raz czy dwa trochę opowiadał mi o swojej pracy, ale ja zielona w temacie, ja jestem duszą humanistyczną, nie umysłem ścisłym. No ,ale my póki co razem nie mieszkamy smile Mój Ukochany woli opowiadać co śmiesznego się wydarzyło, bo robi w takiej małej grupie facetów i oni potrafia być naprawdę zabawni ! smile
Macie dużo racji, że warto zajmować się czymś podobynm, żeby mieć o czym rozmawiać, ale dla odmiany przecież jest także wiele par, gdzie zajmują się czymś zupełnie innym.. no ale za to mogą mieć podobne zainteresowania np narciarstwo wink A tak btw, to kobiety więcej lubią rozmawiać o pracy ;D

42

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Może to okrutne co tutaj piszemy, ale ja zgaddzam się z opiniami że jednak wykształcenie jest ważne. Ja nie mogłabym się spotykać z osobą z niskim wykształceniem - mam magistra i może to nie jest bóg wie co, ale nadal dalej chce się kształcić, a facet bez szkoły byłby dla mnie nudy. Przykre to co pisze ale taka jest prawda, z czasem szukamy osoby odpowiednij dla nas samych z którymi jesteśmy na równym poziomie.Mamy jakieś wpólne zainteresowania, plany, podobny fach itp itd.

43

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

tez jestem zdania ze wyksztalcenie nie ma znaczenia,czasem ta osoba mniej wyksztalcona podejmuje madrzejsze decyzje niz ta z dobrym wyksztalceniem,przeciez to relacja miedzy partnerami jest wazna a nie papier(przeciez nawet to mozna kupic i jesli kupie doktorat to bede madzejsza?) w zwiazku to nie ma znaczenia bo tego nie ucza na studiach tego uczycie sie razem

44 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-05-03 17:27:55)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Może się zdarzyć magister-młotek i może się zdarzyć betoniarkowy-rozgarnięty. Tylko w obu przypadkach jest to odstępstwo od normy.
Dziwi mnie też stanowisko niektórych pań wyrażone powyżej, że i bez dyplomu można dobrze zarabiać. No jeśli z tym Wam tylko wykształcenie się kojarzy i tylko do tego jest potrzebne...


Mareczku, a Twój post to mi przypomniał dwie rzeczy: odcinek Kiepskich pt. bodajże "Lej magistera" tudzież ideologię komunistyczną, z robotnikami jako przewodnią siłą narodu. Widzisz Mareczku, rzecz wygląda tak: skoro Tobie źle się rozmawia z osobą wykształconą, tak też i tej osobie wykształconej może źle się rozmawiać z Tobą. A to tylko potwierdza, że wykształcenie ma znaczenie.

45

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Hmm... Niby wykształcenie nie jest najważiejsze ale nigdy w życiu nie zabrałabym się za faceta który jest np. tylko po zawodówce. Poprostu potrzebuję kogoś z wykształceniem i przyszłością. Kierunek ine jest tak istotny, bo np mój narzeczony studiuje architekturę do tego prowadzi własną stronę internetową poświęconą fantastyce (wspólna pasja) i jest sprzedawcą książek (dorabia na stoisku), a ja jestem na studium kosmetycznym dalej planuję kształcenie w kierunku stylisty i projektanta, za to nacodzień jestem kierowcą wink Dla mnie przedewszystkim waże jest aby facet nie bał się pracy, potrafił zarobić na rodzinę, a jeśli do tego kształci się itp to już wogóle zastrzeżeń nie mam.

46

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
JanisWild napisał/a:

Hmm... Niby wykształcenie nie jest najważiejsze ale nigdy w życiu nie zabrałabym się za faceta który jest np. tylko po zawodówce. Poprostu potrzebuję kogoś z wykształceniem i przyszłością. Kierunek ine jest tak istotny, bo np mój narzeczony studiuje architekturę do tego prowadzi własną stronę internetową poświęconą fantastyce (wspólna pasja) i jest sprzedawcą książek (dorabia na stoisku), a ja jestem na studium kosmetycznym dalej planuję kształcenie w kierunku stylisty i projektanta, za to nacodzień jestem kierowcą wink Dla mnie przedewszystkim waże jest aby facet nie bał się pracy, potrafił zarobić na rodzinę, a jeśli do tego kształci się itp to już wogóle zastrzeżeń nie mam.

Piszesz tak, jakbyś naiwnie wierzyła, że sam kierunek zapewni dobrą przyszłość smile Nie wiem skąd bierze się takie postrzeganie studiów. A ten po zawodówce, to już w ogóle degenerat bez przyszłości ? Chciałabym zauważyć, że może byc przecież nawet 22 letni student, który tylko się uczy, nie pracuje albo zazwyczaj pracuję dorywczo, a może też być 20 latek, który ma już dobrą pracę w swoim zawodzie smile

47

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
Lupus napisał/a:

Dziwi mnie też stanowisko niektórych pań wyrażone powyżej, że i bez dyplomu można dobrze zarabiać. No jeśli z tym Wam tylko wykształcenie się kojarzy i tylko do tego jest potrzebne...

Zadziwię Cię jeszcze bardziej i powiem Ci, że bez dyplomu można nawet być szczęśliwym człowiekiem - tak, wiem, to może szokować. Mało tego, bez dyplomu, nawet można być mądrym człowiekiem z potężnymi zasobami wiedzy i to nie tylko tej szkolnej teoretycznej (dyplomowanej), ale także tej praktycznej. Powiem więcej, bez dyplomu właściwie można być każdym tylko nie człowiekiem z dyplomem (wiem - szok totalny!) wink

Lupus napisał/a:

Mareczku, a Twój post to mi przypomniał dwie rzeczy: odcinek Kiepskich pt. bodajże "Lej magistera" tudzież ideologię komunistyczną, z robotnikami jako przewodnią siłą narodu. Widzisz Mareczku, rzecz wygląda tak: skoro Tobie źle się rozmawia z osobą wykształconą, tak też i tej osobie wykształconej może źle się rozmawiać z Tobą. A to tylko potwierdza, że wykształcenie ma znaczenie.

Widzisz Wilku, rzecz wygląda tak, że w tej rozmowie o której piszesz problemem nie jest wykształcenie. A to tylko potwierdza, że wykształcenie nie ma znaczenia.

48

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
Mareczek napisał/a:

Zadziwię Cię jeszcze bardziej i powiem Ci, że bez dyplomu można nawet być szczęśliwym człowiekiem - tak, wiem, to może szokować. Mało tego, bez dyplomu, nawet można być mądrym człowiekiem z potężnymi zasobami wiedzy i to nie tylko tej szkolnej teoretycznej (dyplomowanej), ale także tej praktycznej. Powiem więcej, bez dyplomu właściwie można być każdym tylko nie człowiekiem z dyplomem (wiem - szok totalny!) wink

A czy ja gdzieś napisałem, że nie można? Tylko jest zdecydowanie większe prawdopodobieństwo, że ktoś z dyplomem będzie rozgarnięty, niż że rozgarnięty będzie ktoś spędzający życie przy batoniarce. Prezentujesz typową dla ludzi niewykształconych pogardę do wykształcenia akademickiego. Nie wiem czy kompleksy przez Ciebie przemawiają, czy brak wiedzy. Zaręczam Ci, że zgłębienie jakiejkolwiek (choć szczególnie humanistycznej) dziedziny wiedzy niesamowicie poszerza horyzonty. Zaś samodzielne napisanie pracy naukowej (a taką jest już magisterska) uczy myślenia, logiki, odsiewania rzeczy ważnych od nieważnych itd.

Mareczek napisał/a:

Widzisz Wilku, rzecz wygląda tak, że w tej rozmowie o której piszesz problemem nie jest wykształcenie. A to tylko potwierdza, że wykształcenie nie ma znaczenia.

Taka jest zasada: dla niewykształconych wykształcenie znaczenia nie ma. Dla wykształconych ma.

49 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-04 17:11:18)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Jestem osobą z wykształceniem akademickim.
Twierdzę również, że takie wykształcenie powinno rozszerzać horyzonty. Powinno, ale praktyka często nie idzie w parze z teorią.

Znam osoby mające tytuł już nie magistra, ale doktora nauk jakichś tam, a prostactwo (nie prostota, którą uwielbiam i cenię) wybija się u nich na plan pierwszy. A horyzontów myślowych u nich brak, bo horyzont kończy im się na czubku własnego nosa. A pogadać z nimi też nie ma o czym, bo zawsze wiedzą lepiej, na każdy temat.

I znałam lub znam osoby, które skończyły cztery klasy szkoły podstawowej lub podstawówkę + liceum, od których uczyłam się i uczę, i szacunku, i obycia, i taktu. Są to osoby mądre tzw. życiową mądrością a nie wyuczoną - książkową.

Mój wniosek jest taki: nie stosujmy uogólnień.


I również wolę, gdy ktoś mówi do mnie prawdę prosto z mostu, nawet tą nieprzyjemną. Tacy ludzie są dla mnie, wbrew pozorom,  kulturalni. Ale nie ma to nic wspólnego, z opisanym wyżej, prostactwem.
Natomiast ugrzecznionych, śliskich (jak określił ich Lupus) ludzi omijam z daleka. Ale to, rzeczywiście, jest poza tym tematem.

50

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Lupus
co do Twojej zasady :

"Taka jest zasada: dla niewykształconych wykształcenie znaczenia nie ma. Dla wykształconych ma."

Chciałabym dodać komentarz, iż znam dokładnie odwrotne przypadki, że to dla ludzi bez wykształcenia jest ważne wykształcenie partnera, ze względu na ich pozycję zawodową i co za tym idzie materialną, jak i odwrotnie, osoby z wykształceniem i tzw "bezpieczną przyszłością" z tego tytułu nie przywiązują wagi do dyplomów partnera, bo zdają sobie sprawę z tego że są w stanie zapewnić utrzymanie rodzinie samodzielnie.

Nadmienię jednak, że moje obserwacje dotyczą tylko kwestii materialnych,(brak wykształcenia ogranicza możliwości zarobkowe, ale to też nie jest regułą) różnice w poziomie intelektualnym są i zawsze będą problemem w związku.

I zgodzę się z Wielokropkiem, mam takie same doświadczenia , jeżeli chodzi o zachowanie ludzi z wykształceniem, lub bez.

51 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-05-04 23:47:00)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
Margot77 napisał/a:

Chciałabym dodać komentarz, iż znam dokładnie odwrotne przypadki, że to dla ludzi bez wykształcenia jest ważne wykształcenie partnera, ze względu na ich pozycję zawodową i co za tym idzie materialną

I dla mnie to błąd. Bo jak się na zbyt wysokiego konia włazi, to można spaść łatwo i boleśnie. Bo to jest patrzenie pod kątem: co on może mi zaoferować, a brak drugiego końca kija, czyli co ja mogę jemu zaoferować.
Ale nie zrozumiałaś moich intencji - tak, dla osoby bez wykształcenia ważne może być wykształcenie partnera z powodów materialnych, a niestety, nie dlatego że taka osoba ma szerokie horyzonty, jakieś pasje, jest z nią o czym pogadać. Niedopasowanie intelektualne w końcu zacznie przeszkadzać, gdy minie fascynacja seksem, urodą, przychodzi czas na refleksję: Co ja właściwie z nią robię, przecież z tą kobietą nawet wspólnych tematów nie mam.

Margot77 napisał/a:

jak i odwrotnie, osoby z wykształceniem i tzw "bezpieczną przyszłością" z tego tytułu nie przywiązują wagi do dyplomów partnera, bo zdają sobie sprawę z tego że są w stanie zapewnić utrzymanie rodzinie samodzielnie.

I znowu chodzi o kasę. Tylko to jest ważne?

Margot77 napisał/a:

I zgodzę się z Wielokropkiem, mam takie same doświadczenia , jeżeli chodzi o zachowanie ludzi z wykształceniem, lub bez.

Zachowanie i inteligencja nie muszą iść w parze. Osobiście wolę inteligentnego i rozgarniętego chama, niż ugrzecznioną miernotę.

52

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Dla niektórych wykształcenie idzie w parze z kasą, dla mnie nie, opisałam przypadki jakie znam z życia, nie dotyczą one mnie bezpośrednio i mam trochę inne podejście do tego, myślę Lupus, że zbliżone do Twojego... jedynie nie zgodziłam się z Twoją zasadą.

A ja osobiście gustuję w wykształconych i ugrzecznionych mężczyznach wink są tacy smile

53

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
Margot77 napisał/a:

A ja osobiście gustuję w wykształconych i ugrzecznionych mężczyznach wink są tacy smile

A mi ugrzeczniony kojarzy się z czymś śliskim. Wolę takich co walą prosto z mostu, nawet jeśli jest to niemiłe. Ale to tak obok tematu smile

54

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Znam wiele szczęśliwych związków w których on skończył zawodówkę a ona studiuje. Jest wiele zdolnych ludzi w zawodówkach mam nawet trzy takie znajome. Dostały one nawet stypendium. Są bardzo rzeczowe, inteligentne, nie ma w nich grama prostactwa i lenistwa. Lubią swój zawód i na pewno ich edukacja się na zawodówce nie skończy.

Wracając do wątku. Mój M. jest po zawodówce. Ja uczę się w Technikum Ekonomicznym. Tak w 80% może będę kontynuowała naukę. M. jest bardzo mądrym i inteligentnym człowiekiem. Obytym w świecie. Swój zawód ma w małym paluszku i odnajduję z nim wspólny język i od początku nie mieliśmy z tym problemu.

Sądzę również, że w niektórych związkach mogą występować spory dotyczące nauki. Że za dużo czasu poświęca, że ciągle mówi tylko o tym. Według mnie jest to kwestia akceptacji i tolerancji.

55

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Wykształcenie ma znaczenie jeżeli idzie w parze z inteligencją szerokimi horyzontami i kindersztubą.

Przysłowiowy kołek też wkuje na pamięć książkę a gucio z niej zrozumie - pan na egzaminie odpyta i z czapy. Kołkiem zostanie. Za mało synaps w użytku. Miałam sporo takich kolegów i koleżanek które z powodzeniem pokończyly ze mną studia, miały w indeksach o niebo lepsze oceny od moich a w praktyce nie można bylo z nimi porozmawiać ani o polityce, ani o sztuce, filmie, czy nawet seksie. Mogiła totalna.

W restauracji - załamka - nie umie jeden z drugim magistrem kulturalnie przywołać kelnera, spytać o skład egzotycznie brzmiącej potrawy, zostawić napiwek. Żal i żenada. Dla wielu doktorów otwieranie drzwi przed kobietą stanowi nie lada problem, natomiast bezproblemowo wpychają się we wrota wchodząc do pomieszczenia gdy kobieta czeka aby z niego wyjść.

Fakt że spotykając się z klasycznym chłopem od pługa byłabym mile zaskoczona gdyby te wszystkie umiejętności posiadał, a od drącego sufit nosem wykształciucha ja tego po prostu oczekuję. I muszę powiedzieć że wiele razy się zawiodłam.
Niestety.

Mój luby - z drugiej strony - wykształcenie średnie plus techniczne, zwiedził pół świata, pięć języków nauczonych przez samego siebie i z konieczności, perfekt w mowie i w piśmie, używane praktycznie na codzień łącznie z tłumaczeniami technicznymi urządzeń różnorakich. A wrubryce "wykształcenie" wpisuje żuczek "zawodowe".

Zawsze mi otwiera skubaniec drzwiczki od samochodu. Nie zapomnę - pojechaliśmy kiedyś do stolicy odwiedzić teściów i po zaparkowaniu auta wysiadł i otworzył mi drzwiczki - szła starsza pani i tak się na to kuriozum zagapiła że wpadła na kwietnik.

Obycie, szerokie horyzonty, inteligencja, nutka nonszalancji i brak kompleksów - jeśli nazwiemy to wykształceniem - to tak, ma znaczenie.

56 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-05-04 20:20:11)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Zgadzam się poniekąd z Margot, że osoby słabiej wykształcone szukają partnerów z wyższą pozycją społeczną (zwykle kobiety), bo tylko w ten sposób mogą (wg ich mniemania) zapewnić sobie lepsze życie. Jednak różnice nie mogą być tu duże, bo mądremu facetowi nie wystarczy jednak tylko patrzeć wink Sama kiedys podświadomie lgnęłam do facetów inteligentych i zaradnych życiowo - teraz tylko do inteligentnych wink
Może rzeczywiście tytuł "wykształcenie..."  jest pewnym uproszczeniem, bo inteligencja nie jest wynikiem posiadania wyższego wykształcenia, ale zdobywanie go przesądza o środowisku, w którym przebywamy i o pracy, którą wykonujemy (choć Polska to dziwny kraj). A to z kolei powoduje, że idziemy w określonym kierunku w rozwoju osobistym, zainteresowaniach itp. I wreszcie to sprawia, że nabieramy ogłady, umiejętności dyskutowania, wymiany poglądów, obserwacji itp., a to na dłuższą metę decyduje o długości związku (plus pożądanie, ale nie o tym ten wątek). Myślę, że miało to mniejsze znaczenie w czasach, gdy rolą mężczyzny było głównie utrzymanie rodziny, a kobiety dbanie o nią. Teraz role się przemieszały, wymagania wzrosły. Jedna i druga strona podchodzi do związku "kompleksowo". Przez to jest ciekawiej, ale i trudniej.

57 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-05-04 20:19:27)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
Kriss napisał/a:

Fakt że spotykając się z klasycznym chłopem od pługa byłabym mile zaskoczona gdyby te wszystkie umiejętności posiadał, a od drącego sufit nosem wykształciucha ja tego po prostu oczekuję.

Otóż to (choć znowu mieszanie wykształcenia i inteligencji z kulturą).

Natomiast nosa drą najczęściej ci, którym to wykształcenie przyszło z wielkim trudem, czyli niedostatki inteligencji musieli nadrabiać pracowitością smile

Oczywiście, że na studiach jest pełno kołków. Sam pracowałem w prywatnej uczelni i wielokrotnie się zastanawiałem jak poniektórzy maturę zrobili. Mam też kolegę z wykształceniem podstawowym, oczytanego, piszącego muzykę (i to nie disco polo); i drugiego, po zawodówce, uznanego rzeźbiarza.

Ale gdyby zbadać średni poziom wiedzy i inteligencji osób z wykształceniem wyższym oraz wykształceniem zawodowym, to bez wątpienia ci pierwsi będą bić drugich na głowę.

A zwracam uwagę na coś jeszcze - panie piszecie pod kątem mężczyzn. Natomiast u kobiet te różnice byłyby jeszcze głębsze. Jednak więcej pań studiuje, więc można założyć, że wśród tych które nie poszyły na studia jest większy odsetek takich (w porównaniu z mężczyznami), które po prostu się do tego nie nadawały.

Teraz trochę prowokacyjnie, a trochę nie smile Był tu też taki wątek odnośnie pasji i większość pań uważa, że mężczyzna powinien mieć jakieś pasje. OK. A ile kobiet ma jakieś pasje zmuszające szare komórki do wysiłku (czyli inne niż np. chodzenie na dyskoteki)? Bo z moich obserwacji wynika, że takie kobiety powinny trafić do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych.

58

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
Lupus napisał/a:

Natomiast nosa drą najczęściej ci, którym to wykształcenie przyszło z wielkim trudem, czyli niedostatki inteligencji musieli nadrabiać pracowitością smile

O tak, masz racje w 100%. Takich ludzi jest co nie miara. Wychować dziecko muszą nauczyć się z książki. tongue Moja znajoma taka jest.

59

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
Lupus napisał/a:
Kriss napisał/a:

Fakt że spotykając się z klasycznym chłopem od pługa byłabym mile zaskoczona gdyby te wszystkie umiejętności posiadał, a od drącego sufit nosem wykształciucha ja tego po prostu oczekuję.

Otóż to (choć znowu mieszanie wykształcenia i inteligencji z kulturą).

Natomiast nosa drą najczęściej ci, którym to wykształcenie przyszło z wielkim trudem, czyli niedostatki inteligencji musieli nadrabiać pracowitością smile

Oczywiście, że na studiach jest pełno kołków. Sam pracowałem w prywatnej uczelni i wielokrotnie się zastanawiałem jak poniektórzy maturę zrobili. Mam też kolegę z wykształceniem podstawowym, oczytanego, piszącego muzykę (i to nie disco polo); i drugiego, po zawodówce, uznanego rzeźbiarza.

Ale gdyby zbadać średni poziom wiedzy i inteligencji osób z wykształceniem wyższym oraz wykształceniem zawodowym, to bez wątpienia ci pierwsi będą bić drugich na głowę.

A zwracam uwagę na coś jeszcze - panie piszecie pod kątem mężczyzn. Natomiast u kobiet te różnice byłyby jeszcze głębsze. Jednak więcej pań studiuje, więc można założyć, że wśród tych które nie poszyły na studia jest większy odsetek takich (w porównaniu z mężczyznami), które po prostu się do tego nie nadawały.

Teraz trochę prowokacyjnie, a trochę nie smile Był tu też taki wątek odnośnie pasji i większość pań uważa, że mężczyzna powinien mieć jakieś pasje. OK. A ile kobiet ma jakieś pasje zmuszające szare komórki do wysiłku (czyli inne niż np. chodzenie na dyskoteki)? Bo z moich obserwacji wynika, że takie kobiety powinny trafić do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych.

Lupus, mówisz, że jakby porównać rodzaj inteligencji tych słabiej wykształconych i lepiej , to wyszłoby lepiej dla tych wykształconych. A tu znów się nie zgodzę. Inteligencja to nie jest wiedza książkowa. A jakby zmierzyć poziom wiedzy, to Ci po zawodówce też mogą mieć wieksza albo porównywalna tyle ze w innej dziedzinie np stolarstwie.

60 Ostatnio edytowany przez nnila (2011-05-04 21:43:31)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Wiele osób tutaj uważa chyba, że inteligencja jest wprost proporcjonalna do wykształcenia, a tak przecież nie musi być wink oczywiście do pewnego etapu. Jak dla mnie, przy obecnym dostępie do wiedzy, magister akurat nie jest jakimś wielkim osiągnięciem.

Lupus napisał/a:

Zaręczam Ci, że zgłębienie jakiejkolwiek (choć szczególnie humanistycznej) dziedziny wiedzy niesamowicie poszerza horyzonty.

Nie ograniczałabym się tylko do humanistycznych dziedzin...

Lupus napisał/a:

A ile kobiet ma jakieś pasje zmuszające szare komórki do wysiłku (czyli inne niż np. chodzenie na dyskoteki)? Bo z moich obserwacji wynika, że takie kobiety powinny trafić do Czerwonej Księgi Gatunków Zagrożonych.

Może po prostu źle trafiasz. smile Swoją drogą, nigdy nie sądziłam, że ktoś może traktować chodzenie na dyskoteki jako pasję. big_smile

61

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

A ja mam na studiach dziewczyny co ciągle tylko o imprezach gadają, dla nich to chyba faktycznie pasja big_smile tongue

62

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Truskaweczka i Nnila
Bo trochę gadamy jak ślepy z głuchym smile Nie neguję, że pan Kowalski po zawodówce może być inteligentniejszy i mieć większą wiedzę niż pan Nowak z dyplomem. Ale jak weźmiecie średnią ze 100 Kowalskich po zawodówce i 100 Nowaków po studiach, to zaręczam Wam, że Kowalscy wypadną bardzo blado. Po prostu, im wyższe wykształcenie, tym większa szansa, że dana osoba okaże się rozgarnięta. Większa szansa to nie znaczy "gwarancja".

nnila napisał/a:

Nie ograniczałabym się tylko do humanistycznych dziedzin...

Nie uogólniając, gdyby absolwent Politechniki, kierunek budowa dróg i mostów (o ile taki jest smile ) sam nie poszerzył swoich horyzontów, to sądzę, że nie bardzo byłoby z nim o czym gadać. Absolwent uczelni technicznej czy rolniczej może mieć ogromną wiedzę teoretyczną, ale w swojej, wąskiej oraz dla ogółu mało zrozumiałej i mało interesującej dziedzinie.

nnila napisał/a:

Może po prostu źle trafiasz.

Nie sądzę. Niestety, ale jeśli chodzi o pasje intelektualne, mężczyźni zdecydowanie górują nad kobietami. I nie jest to mój szowinistyczny pogląd, tylko obserwacja z szeregu szkół, do których chodziłem lub w których uczyłem. A także np. z forum naukowego, gdzie 90% użytkowników to mężczyźni, zaś gdyby brać pod uwagę grupę użytkowników o największej wiedzy, to nie wiem czy z jedna kobieta by się załapała. I nie jest to forum mające 100 userów, tylko ponad 70 tysięcy, więc w jakiś sposób reprezentatywne.

nnila napisał/a:

Swoją drogą, nigdy nie sądziłam, że ktoś może traktować chodzenie na dyskoteki jako pasję

To może zlośliwie dołożę jeszcze dwie "pasje": telewizyjne tasiemce oraz pisemka dla ociężałych intelektualnie kobiet smile

63

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

Lupusie pisemka kolorowe to nic złego, czasem czytuję i nie uważam się za ociężała wink Może nie jestem wielka pasjonatka czegos, ale sa tez sprawy ktorymi sie interesuje wink

64 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-05-04 23:24:21)

Odp: Wykształcenie partnerów w związku
truskaweczka19 napisał/a:

Lupusie pisemka kolorowe to nic złego, czasem czytuję i nie uważam się za ociężała wink Może nie jestem wielka pasjonatka czegos, ale sa tez sprawy ktorymi sie interesuje wink

Miałem na myśli trzy rodzaje pisemek:
- pierduśniki żyjące z opisywania tzw. gwiazd (w Polsce, żeby uzyskać status gwiazdy wystarczy zagrać epizod w tasiemcu), czyli np. Gala;
- pisemka dla fanek Harlequinów czyli Cienie i Blaski (nie wiem czy to konkretne jeszcze wychodzi, ale chodzi mi o ten typ czasopisma);
- tabloidy (no to i ociężali intelektualnie mężczyźni czytują), szczególnie FAKT.

Żeby nie było, są też pisemka dla ociężałych panów, np. CKM. Ale wystarczy porównać ilość tytułów i ich nakłady, by gołym okiem zauważyć, że to panie czytują nałogowo te bzdety.

65

Odp: Wykształcenie partnerów w związku

No masz rację, takich gazet nie czytam, nie interesuje mnie życie celebrytów, choć wiem, że kobiety chętnie o tym plotkują big_smile big_smile

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wykształcenie partnerów w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024