Emotikony- nowy sposób formułowania wypowiedzi. Pozwalają w łatwy sposób wyrazić emocje, niekiedy wskazują na intonację wypowiedzi. Czy nie uważacie, że przez stosowanie emotikon nasze pismo zaczyna przypominać pismo obrazkowe przez co staje się uboższe i bardziej prymitywne?
Czy nadmierne wstawianie emotek nie jest obrazą dla rozmówcy? Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie?
Ja czasem nadużywam emotów....ale w momencie, kiedy rozmówca nie ma możliwości mnie widzieć czy też słyszeć, uważam że emotki pomagają być lepiej zrozumianym. Jasne że takie dziecinne ciągi emotów na całą linijkę to przesada, ale wrzucenie jednego "oczka" "lol'a" czy uśmieszku jest jak najbardziej wskazane
Ja czasem nadużywam emotów....ale w momencie, kiedy rozmówca nie ma możliwości mnie widzieć czy też słyszeć, uważam że emotki pomagają być lepiej zrozumianym. Jasne że takie dziecinne ciągi emotów na całą linijkę to przesada, ale wrzucenie jednego "oczka" "lol'a" czy uśmieszku jest jak najbardziej wskazane
Swoją drogą nadużywanie emotikonów jest niezgodne z zasadami netykiety. Buźki mają być dodatkiem a nie sensem wypowiedzi.
Osobiście sama czasem stosuję ?mordki? ale z umiarem.
Masz rację...jest niezgodne. Ale jak we wszystkim, i tutaj warto zachować jakiś dystans...takie moje skromne zdanie
Lubię emotikony, bo w dobie przewagi słowa pisanego nad mówionym ułatwiają komunikację. Zresztą, powszechnie już uważa się teraz, że jeśli ktoś nagle przestaje używać "buziek" to musi znaczyć że jest w złym nastroju
Natomiast nadużywanie emotikonek kojarzy mi się tylko z ludźmi niezrównoważonymi emocjonalnie lub z głupiutkimi nastolatkami (podobnie jak notoryczne używanie więcej niż jednego wykrzyknika/znaku zapytania, wstawianie wszędzie wielokropków i PoKeMoNiAsStE PiSmO z BuSsIaCzKaMi ;**).
W krótkich wypowiedziach typu posty czy sms-y emotikony pozwalają zastąpić jednym obrazkiem kilka słów. Trudno byłoby bowiem za każdym razem precyzyjnie opisywać swój stan emocjonalny czy nadać słowom odpowiedni wyraz. Fakt, są to skróty myślowe, być może sprzeczne z poprawnością językową, zauważmy jednak, że używamy ich wyłącznie w pewnego typu wypowiedziach, nie są przecież wszechobecne- posty czy sms-y rządzą się własnymi prawami, które nie przenikają do urzędowych pism czy oficjalnych treści. I pamiętajmy o jednej istotnej zasadzie- jeden obraz może czasem zastąpić tysiąc słów. I czy przypadkiem nie o to tu właśnie chodzi? ![]()
Jeśli chodzi o luźną rozmowę ?tu i teraz? to użycie emotek dużo ułatwia. Wstawiamy buźkę i wyrażamy w ten sposób swoje emocje czy nastrój. Ta prosta metoda zastępuje nam mowę ciała.
Zastanawiam się czy ta wygodna opcja nie uwstecznia nas. Czy przypadkiem stosując emoty nie potrafimy inaczej wyrazić swoich uczuć? Czy potrafimy ubrać w słowa to jak się czujemy?
Lubię emotikony, bo w dobie przewagi słowa pisanego nad mówionym ułatwiają komunikację. Zresztą, powszechnie już uważa się teraz, że jeśli ktoś nagle przestaje używać "buziek" to musi znaczyć że jest w złym nastroju
Natomiast nadużywanie emotikonek kojarzy mi się tylko z ludźmi niezrównoważonymi emocjonalnie lub z głupiutkimi nastolatkami (podobnie jak notoryczne używanie więcej niż jednego wykrzyknika/znaku zapytania, wstawianie wszędzie wielokropków i PoKeMoNiAsStE PiSmO z BuSsIaCzKaMi ;**).
A te wielokropki to ukłon w moją stronę?
Ja dosyć często ich używam, mają oznaczać chwilę zastanowienia ![]()
Anemonne napisał/a:Lubię emotikony, bo w dobie przewagi słowa pisanego nad mówionym ułatwiają komunikację. Zresztą, powszechnie już uważa się teraz, że jeśli ktoś nagle przestaje używać "buziek" to musi znaczyć że jest w złym nastroju
Natomiast nadużywanie emotikonek kojarzy mi się tylko z ludźmi niezrównoważonymi emocjonalnie lub z głupiutkimi nastolatkami (podobnie jak notoryczne używanie więcej niż jednego wykrzyknika/znaku zapytania, wstawianie wszędzie wielokropków i PoKeMoNiAsStE PiSmO z BuSsIaCzKaMi ;**).
A te wielokropki to ukłon w moją stronę?
Ja dosyć często ich używam, mają oznaczać chwilę zastanowienia
Nie, chodziło mi o przypadki, w których autor wypowiedzi wstawia wielokropki (i to nie niewinne trzy kropeczki, tylko "............") co kilka słów, kończy w ten sposób każde zdanie albo nawet urywki zdań. Zauważyłam, że niestety dość często zdarzają się ludzie z taką "dysfunkcją" ![]()
Nie będę ukrywał że odetchnąłem z ulgą
Uzbierało Ci się kilka plusików u mnie i trochę smutno by było gdybyś mnie pojechała za jakieś tam wielokropki ![]()
Używam emotikonów, by przedstawić mój stan emocjonalny w danym momencie. Jest to potrzebne w sytuacji, kiedy nie mam bezpośredniego kontaktu z daną osobą ("na żywo"). Przecież człowiek porozumiewa się z innymi ludźmi m.in. za pomocą mimiki.
To prawda, że emotikony powodują zubożenie rozmowy. Przecież nie wiemy czy są zwykłym dodatkiem czy wyrażają realny stan emocjonalny rozmówcy. Poza tym nie widzimy wyrazu twarzy rozmówcy, a widzieć go to bardzo dużo. Radość, smutek, łzy - ich sensu nie wyrażą emotikony.
Mam tutaj na myśli nie tylko internet ale także sms-y.
Czy pismo emotikonowe jest prymitywne? Jeśli nadużywa się go to takie się staje.
Jeśli chodzi o luźną rozmowę ?tu i teraz? to użycie emotek dużo ułatwia. Wstawiamy buźkę i wyrażamy w ten sposób swoje emocje czy nastrój. Ta prosta metoda zastępuje nam mowę ciała.
Zastanawiam się czy ta wygodna opcja nie uwstecznia nas. Czy przypadkiem stosując emoty nie potrafimy inaczej wyrazić swoich uczuć? Czy potrafimy ubrać w słowa to jak się czujemy?
Masz rację. Czasem, kiedy nie mogę znaleźć odpowiednich słów na wyrażenie uczuć wysyłam emotikona. Tak jest prościej, chociaż wiem, że nie jest to to samo co słowa. Słowa maja o wiele większą wartość.
Używanie emotek skraca czas komunikacji i pozwala wyrazić emocje. Ale czy musimy z nich korzystać kiedy jest to zbędne? Czy używanie emot nie jest przypadkiem drogą na skróty?
Czy nie możemy słowami wyrazić swoich uczuć? Myślę, że skoro czytając książki potrafimy rozszyfrować przekaz autora, to dlaczego komunikując się przez internet większość z nas nie potrafi się obejść bez ?uśmieszków? . W książce nie ma emot ?od ironii?, od ? żartu? itp. I jakoś sobie z tym radzimy.
Owszem, wszystko jest dla ludzi ale jak tak sobie dłużej nad tym myślę, to jeśli w dalszym ciągu młodzież będzie z taką ochotą stosowała emoty, to następne pokolenie będzie czytało teskty typu : ? zakochałem się :****** w Oli. Szkoda, że ona nie odwzajemnia moich uczuć
Jestem :[ Chce mi się :,( nie wiem co mam robić?.
14 2011-04-26 18:04:14 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-26 18:06:53)
Tak, używam emotikonek
Na forum chyba sporo, zresztą sami możecie popatrzeć na moje posty i ocenić. Nie uważam jednak, żeby przez te obrazki treść moich postów była uboższa
To co chcę przekazać przekazuję, lecz emotki po prostu lubię, ożywiają dla mnie wypowiedź, bez nich słowa są dla mnie trochę "suche" i zdecydowanie wolę wypowiedzi , gdzie jest ich parę niż , gdy w ogólę. Oczywiście nie mówie o jakiś pismach urzędowych itp, bo wiadomo, że wstawianie emotek tam to byłaby farsa. No, ale ogólnie bardzo emotikony lubię . Na gg jak piszę też używam ich sporo. No tylko jak piszę smsy, to mniej, jakoś mi się tak przyjęło.
No ,ale żebym nadużywała emotów to nie uważam, nie używam ich w każdym zdaniu.
No ludzie staja sie coraz bardziej prymitywni. Zamiast ksiazek wola kulture obrazkowa. Komputery nas cofaja.
Stosuję emotikony, ale z umiarem. Służą mi raczej jako podkreślenie wypowiedzi. Męczy mnie czytanie wypowiedzi, w której 50 % to emoty. Czasami pisząc zupełnie bez żadnych buziek, moi znajomi myślą, że jestem nie w humorze albo że się obraziłam. Po prostu nie widzę potrzeby pisania po każdym zdaniu minki. Jednak niektórym ciężko jest to pojąć.