ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Witam wszystkie kobiety,

Dawno już nie pisałam, trochę się u mnie pozmieniało. Przeprowadziłam się, podjęłam pracę, która gwarantuje rozwój więc z tego jestem bardzo zadowolona. Ale oczywiście jest inny problem, problem - nie problem, nazwijcie to jak chcecie.
Idąc dalej przez życie kieruje się wciąż tymi samymi stereotypami i nie potrafię tego zmienić. Wszystko wymierzone jest w moją własną osobę. Zawsze miałam bardzo niskie poczucie wartości i tracę wiarę kiedy wszystko tak sobie w głowie odnawiam.
1. Dotyczą mojego wyglądu: mam 163 cm i jestem filigranowa - nienawidzę siebie za to. Co spotkam artykuł w gazecie, internecie faceci wypisują, że lubią prawdziwe kobiety o pełnych kształtach. Ja jestem samotna, załamuje mnie fakt .że zawsze byłam szczupła i doprowadza mnie to do płaczu. Nienawidzę patrzeć w lustro bo widzę siebie wciąż taką samą: małą, nieokazałą, mój własny ideał pięknej koiety jest zupełnie inny: wysoka z kształtami. W towarzystwie jestem zupełnie niepewna. Mam też takiego kolegę w pracy który wypomina mi to ze jestem szczupla. Ja w duchu przyznaje mu racje i wracam do domu zdolowana. Nie znosze byc sama bo wtedy przychodza najgorsze mysli. Siostra odmawia mi juz pomocy bo mysli ze nie potrafi mi pomoc. Kazdego dnia koncze napadami placzu, jakiejs skrajnej zalamki. Ogladam sie w lustrze 1000 razy czy czasem nie schudlam kazdego dnia. Wczesniej tak nie mialam, ale ostatnio juz nie wyrabiam sama ze soboa. Nie wiem co sie zmienilo. Co zmienilo sie we mnie, ze czasem marze zeby odpoczac od samej siebie. Zaden facet na mnie nie spojrzy. Zaden facet nie pojdzie ze mna do lozka. Bede coraz starsza brzydsza i coraz chudsza. Czasami nawet myslalm zeby skonczyc z tym wszystkim, jesli wiecie o czym mowie...
2. Dotyczy mojej sfeery materialnej: rodizna srednio-zamozna z naciskiem na srednio. Nie stac mnie na wiele rzeczy a tak sie jakos zrodzilo ze wsrod znajomych mam tych bogqatszych, i ciagnie sie to juz od samego gimanzjum, przez liceum studia, nawet teraz kiedy pracuje sa mlodsi i moznniejsi ode mnie. Wielkie pietno odcisnelo sie na mnie przez moja pierwsza milosc w liceum, gdzie on bl bardzo bogaty a ja raczej biedna. Mowil ze mnie kocha ja oczywiscie wierzylam ale wstyd mu bylo sie ze mna pokazywac to takie wielkie nic twalo lata jeszcze nawet na studiach. Bylam w nim zakochana, kochalam go miloscia prawdziwa on jest raczej jak juz teraz wiem typem zaklamanym i obrzydliwym, jakby jednak nie patrzec odbilo sie to echem na mojej zanizanej przeze mnie wartosci. Glupie to musialam byc wielka naiwniara, no coz przyznaje bylam nia, bo to uczucie ktorym darzylam jego sprawialo ze chcialo mi sie zyc. Nie dodalam ze jeszcze w liceum zostawil mnie dla bogatej bardzo wysokeij blondyny - okazalej. Niszczy mnie to do teraz.
Liceum dawno minelo a ja caly czas zyje tym samym. Poznaje kolejnego faceta i jak nie przyczepiam sie do wlasnej sfery finansowej ze cos jest nie tak, ze do neigo nie pasuje, to przyczepiam sie do wlasnego wygladu.

Dziewczyny blagam pomozcie jakos. Czy ja juz kwalifikuije sie na psychologa? To ciagnie sie latami, ale ostatni osie nasilio, jestem nerwowa, trzaskam drzwiami, wyzywam jestem agresywna mam pretensje do calego swiata. nIE wierze ze w zyciu moge cos osiagnąc bo nawet nic za bardzo ku temu nie robie oprocz od odpekania 8 godz w pracy za marne 2000. Caly czas mam obazy z przeszlosci, nawiedzaja mnie jak duchy, jestem ciekwawa co robi moja dawna milosc pewnie jest juz obrzydliwie bogaty i ma piekna dziewczyne. A ja szara mycha - nic sie nie zmienilo. Boje sie zycia.Boje sie samej siebie. Boje sie samotnosci i bycia nieszczesliwa.
Pomożcie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Boże drogi, 163 cm i filigranowa budowa! Nawet nie wiesz ile dziewczyn i kobiet  tak chciałoby mieć.
Mogę się założyc, że wielu facetów oglada się za Tobą, tylko Ty tego nie widzisz bo jesteś skupiona na sobie i swoich kompleksach. Twoim ideałem jest wysoka postawna kobieta, a ja mam siostrzenicę, która płacze nad swoim wzrostem. Ma 178 i mówi że wszędzie ją widać. Chciała by być drobną , niewysoką kobietką. Mnie też zawsze podobały się blondynki z niebieskimi oczami, bo sama byłam brunetką o czarnych ślepiach. Tak to jest, że zwykle podoba nam się to czego nie mamy.
Problemem nie jest ani Twój wrost, ani budowa, ani zasobność Twojej rodziny, tylko Twoja samoocena. Skoro już lata całe tak się męczysz sama ze sobą i odbiera Ci to radość życia, to idź wreszcie do psychologa i pozwól sobie pomóc!

3 Ostatnio edytowany przez Agnessa (2011-04-14 15:30:41)

Odp: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Kylie Minoque - 155 cm wzrostu
Christina Aguilera - 158 cm
Edyta Herbuś - 158 cm
Sarah Michelle Gellar - 158 cm
Monika Brodka - 162 cm
Britney Spears - 163 cm
Madonna - 162 cm
Audrey Tautou - 163 cm

Wzrost jako wyznacznik atrakcyjności? Nie rozśmieszaj mnie.

Pieniądze? Pieniądze to nie wszystko. Jeśli masz, jak piszesz, pracę z możliwością rozwoju, to się rozwijaj, w końcu zaczniesz zarabiać więcej.

Zawód miłosny - "Małgośka, mówią mi, on nie wart jednej łzy", i żyje się dalej.

Trudno mi uwierzyć, że nie masz ani jednej pozytywnej, atrakcyjnej cechy. Sądząc z tego postu wygląda to tak, jakbyś nie była w stanie uwierzyć, że jakąkolwiek taką cechę posiadasz. Myślę, że wizyta u psychologa mogłaby Ci się przydać - tym bardziej, jeśli problem ciągnie się latami.

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-04-14 22:32:14)

Odp: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Nie pytaj o to czy kwalifikujesz się do psychologa, tylko biegnij do niego galopem.
To Ty najlepiej wiesz, czy taka pomoc jest Ci potrzebna; to Ty najlepiej wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze, i tylko Ty wiesz najlepiej czy dajesz sobie sama radę z problemami.

Dość precyzyjnie opisałaś swą sytuację, a to już olbrzymi plus. Potrzebne jest Ci tylko druga osoba - dobry terapeuta - dzięki której (i swojej pracy) uwierzysz w rzeczywistość: w to że jesteś mądrą, piękną, zgrabną, silną, samodzielną i zorganizowaną osobą. Bo przecież na to, by przeprowadzić się, znaleźć ciekawą i przynoszącą rozwój pracę, trzeba mieć te wszystkie (i nie tylko te) cechy, które wymieniłam. smile

5

Odp: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Kobieto, jest full dziewczyn, które zazdroszczą ci Twojej budowy ciała;) Myślę, że problem tkwi głównie w Twojej głowie, a nie w wyglądzie. Przede wszystkim zaakceptuj siebie. Kobieta niepewna własnej wartości jest mało atrakcyjna dla potencjalnych kandydatów... Głowa do góry wink

6

Odp: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

ja Ci również radzę pożądnie wziąść się za swoje wnętrze a szczególnie za tego gigantycznego wewnętrznego krytyka którego nosisz w sobie , nie rób sobie takiej krzywdy , jak każdy z nas jestem wartościowym człowiekiem i wiem że pewnie brzmi to dla Ciebie banalnie ale to dlatego że na dzień dzsiejszy w to nie wierzysz ...
chcesz tak cały czas na siebie patrzeć ? odpowiedz sobie jaki to ma sens? jeśli potrafisz tak wykwintnie sobie "dowalać " to co szkodzi spróbować w tą drugą stronę? moze postarać się dostrzec w sobie jakieś zalety ? na pewno je posiadasz  ...
radzę tak na już sięgnięcie po jakąś książkę o temetyce dotyczącej poczucia własnej wartości jest tego multum , w którymś wątku pisałam o  nich , bo  wiem ze do psychologa trudno iść tak odrazu , wybieramy się i wybieramy a czasem nic z teo nie wynika ...dlatego o dobrą książkę bywa prościej ,
nie marnuj sobie życia , możesz z nim coś zrobić nawet jeśli teraz tego nie widzisz...a jeśli Cis się uda popracowac nad sobą to ten obecny moment w kórym jesteś bedziesz wspominać jak zły sen....
jestem zdania ze wszystko w życiu spotyka nas w jakimś celu ,  może żeby nam coś uświadomić ?
jesli piszesz że masz ochotę od siebie odpocząć to może warto sobie odpuścić nie zadręczać się tak , iść na właśnie urlop od siebie i kupić sobie pożądną porcję lodów ;-p
życzę Ci pwodzenia !

7

Odp: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Przecież masz ''adoratorów'', podobasz się facetom, więc większość swojego problemu sobie po prostu ubzdurałaś tongue Zresztą,w moim odczuciu faceci wolą kobiety drobne. Wolałabym być za chuda niż za gruba, tak jak teraz ;]

8

Odp: ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

ja bym chciała być taka niziutka i drobna. To moim zdaniem takie kobiece, delikatne. Poza tym możesz chodzić w obcasach ile tylko chcesz. Ja mam 176 i jak ubiorę szpilki jestem wyższa od większości kolegów. To nie jest przyjemne. No i też nie mam raczej powodzenia u facetów. Więc myślę, że nie w budowie ciała tkwi problem. Raczej w braku pewności siebie i zbytnim krytycyźmie w stosunku do samej siebie. Zresztą zauważyły to już moje poprzedniczki.
Głowa do góry, wiele kobiet marzy o twojej figurze!

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » ŻYCIE W SWOICH WŁASNYCH KAJDANACH - KIEDY TO SIĘ ZMIENI

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024