Witam wszystkich.
Jestem już 7 lat w związku, 2 lata minęło jak się zaręczliśmy, ostatnio mój związek przeżywa poważny kryzys. Mój partner stwierdził, że nasz związek jest nieszczęśliwy, że mało spontanicznych rzeczy dla siebie zrobiliśmy. Po części obwiniam trochę siebie ponieważ przez pracę w której pracuje stałam sie domatorką. Chociaż czasem myślę sobie że chciałam poprostu przebywać z nim dużo czasu i dlatego często rezegnowałam ze spotkań ze znajomymi. Więc doszło do tego, że on unikał spotkań ze mną, na rzecz spędzenia czasu w gronie znajomych, oczywiście u mnie kończyło się to płaczem. Tak z tygodnia na tydzień było coraz gorzej, moj ciągle zły humor, brak czasu dla siebie bo wyjechał do pracy 80km dalej, wracał tylko na weekendy, które i tak zazwyczaj spędzał ze znajomymi. Doprowadziło do dyskusji na temat rozstania, pewnej niedzieli po kilku dniach kłótni oddałam mu pierścionek zaręczynowy, nie czułam potrzeby noszenia go, nie dawał mi tyle radości co kiedyś. Tydzień temu dowiedziałam się od niego, że w tym dla nas złym czasie przez dłuższy czas utrzymywał kontakt smsowy i mailowy ze swoją koleżanką. Bardzo mnie to uraziło, on twierdził, że nie miał we mnie oparcia bo na wszystko reagowałam płaczem, fakt było tak, ale nie byłam na tyle silna,kiedy 7 lat bycia razem miało być przekreślone. Jednego wieczoru poszliśmy na spacer poważnie wszystko poukładać, bo te dylematy co mamy zrobić ze swoim związkiem były męczące. Doszliśmy wtedy do wniosku, że możemy spróbować raz jeszcze, że trudno nam od siebie odejść. Więc tak sobie narazie jesteśmy, ale powiem, że jest jakoś dziwnie. Nie wiem co będzie za miesiąc za dwa, najbardziej czego się boję to tego, że po tylu latach będę musiała zaczynać wszystko od początku. pozdrawiam
Myszeczko, witaj.
Ja przez 5 lat żyłam w związku z pewnym mężczyzną, bez zaręczyn. Było między nami coraz gorzej, a ja coraz częściej myślałam o rozstaniu. I tak samo, jak Wy, dawaliśmy sobie jeszcze jedną szansę. I jeszcze jedną. I jeszcze. Po każdej takiej szansie były próby polepszenia tej relacji, ale, ponieważ nie łączyło nas już uczucie, ten okres "lepszych relacji" był bardzo krótki. Aż wreszcie postanowiłam zakończyć ten związek. Tak, po 5 latach. Nie muszę już chyba pisać o zdziwieniu wszystkich wokół.
Dlaczego tak zdecydowałam?
Ponieważ:
- Ten związek nie miał żadnej przyszłości. Próby się ni powiodły. Po co kontynuować coś, co nie ma sensu?
- Jeżeli jest się związanym z kimś, kogo się nie kocha, to blokuje się sobie nawzajem szanse na zbudowanie nowych relacji. Konkretnie: wyobraź sobie, że będąc dalej z tym mężczyzną, spotykasz innego mężczyznę - takiego, z którym więcej Ciebie łączy. Co wtedy? Możesz stracić szansę na cudowny związek tylko dlatego, ponieważ nie potrafiłaś zakończyć psującego się poprzedniego. Tak sama sytuacja może spotkać Twojego aktualnego mężczyznę. Pomyśl o sobie i o nim. Ja pomyślałam w ten sposób. I uważam, że słusznie. Być może nadal trwałabym w moim poprzednim związku. Być może byłabym w związku małżeńskim z kimś, kogo nie kocham. Tymczasem ponad rok temu poznałam innego mężczyznę. Wzięliśmy ślub... Generalnie, ważne jest, by dać sobie nawzajem szansę.
- Musiałam dać sobie czas na przemyślenia. Zastanowić się, czego chcę, a czego nie chcę w związku. Określić priorytety. To ważne, ponieważ w przeciwnym razie istnieje niebezpieczeństwo utworzenia kolejnego toksycznego związku.
Ponadto wiedziałam, że bardziej go zranię, jeżeli będę udawać, że coś do niego czuję.
Ja też musiałam zaczynać wszystko od początku. Poukładać sobie wszystko w głowie. Tak, nie było łatwo. Ale osiągnęłam równowagę emocjonalną. Uwierzyłam w siebie. Wreszcie poznałam mojego obecnego męża. Jest pięknie ![]()
Życzę powodzenia ![]()
Dziękuję Ci za wiadomość
Najgorsze co może być to chyba to dawanie sobie kolejnych szans. Najbardziej czego się boję to, że trudno byłoby mi znaleść innego mężczyznę, ale rozmawiałam z kilkoma osobami którzy powiedzieli mi, że byłam przez 7 lat zablokowana na innych chłopaków bo widziałam tylko obecnego. Strasznie się cieszę, że Tobie się udało, czytając takie wiadomości wierzę, że ja też mogłabym się postarać stworzyć z kimś innym idealny związek. Pozdrawiam Cię i życze szczęścia
I te osoby mają rację!
Musisz wierzyć w to, że mogłabyś stworzyć idealny związek! To jest podstawa.
Pamiętaj, aby wierzyć w siebie. Wiara w siebie pozwoli Ci uwierzyć, że odnajdziesz szczęście!
Również Ciebie pozdrawiam!
Życzę Ci szczęścia, miłości i wiary ![]()
Jeżeli on się stara, jeżeli Cię przeprosił, jeżeli go nadal kochasz , wiesz, że będziesz mogłą z tym żyć , to daj szansę, ale musisz widzieć i czuć, że facetowi zależy ( to bardzo ważne ).
Ja byłam zaślepiona jego słowami, a nie czynami , co było moim błędem ( a dziewczyny na forum doradzały, posłuchałam serca, nie rozumu ) i dałam szansę, dzisiaj żałuję, ale więcej się nie nabiorę , choćby na uszach stawał powrotu już nie ma .
6 2011-03-30 12:45:48 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2011-03-30 12:46:26)
Najbardziej czego się boję to, że trudno byłoby mi znaleść innego mężczyznę, ale rozmawiałam z kilkoma osobami którzy powiedzieli mi, że byłam przez 7 lat zablokowana na innych chłopaków bo widziałam tylko obecnego.
Osobiście nie chciałbym aby moja dziewczyna była ze mną tylko dlatego, że boi się rozpocząć nowego życia, albo po prostu ze strachu przed samotnością dalej się mnie kurczowo trzyma, ale tak naprawdę ona sama czuje, że nie jestem tym, kogo szuka.
Pozostawanie w związku tylko dlatego że oboje boją się nowego życia, mimo iż między nimi nie jest dobrze, nie ma większych szans na powodzenie.
Jak ludzie są młodzi, mają dwadzieścia kilka lat, mają czas by szukać.
Tylko co powiesz np za lat 5 jak będziecie mieć dalej te same problemy, dalej nie będzie wychodziło? Tylko różnica będzie taka, że będziecie pewnie już małżeństwem, może mieli dziecko i mieszkanie.
Wtedy dopiero będzie problem.
Witam!
Jestem w takiej samej sytuacji co wy. jestem z chlopakiem prawie 7 lat, chodzimy i chodzimy i nic.
on jest caly czas jak takie duze dziecko. zabawa nic odpowiedzialnosci.
laczy nas chyba tylko juz przyzwyczajenie, uczucie sie wypalilo sex sie wypalil, bo juz nawet nie mam ochoty na niego.
naprawde nie wiem co mam robic ale zycie w zwiazku bez szczescia to co to za zycie....:(
I te osoby mają rację!
Musisz wierzyć w to, że mogłabyś stworzyć idealny związek! To jest podstawa.
Pamiętaj, aby wierzyć w siebie. Wiara w siebie pozwoli Ci uwierzyć, że odnajdziesz szczęście!
Również Ciebie pozdrawiam!
Życzę Ci szczęścia, miłości i wiary
Marynato, Twoje doświadczenia dają mi nadzieję. Ja też skończyłam długi związek, bo skończyło się uczucie, a nie chciałam być z kimś kogo traktuję tylko jak przyjaciela. Z tym że to było prawie 2 lata temu, a ja do tej pory nie ułożyłam sobie życia, o równowadze emocjonalnej nie wspominając...
Chyba większość ludzi mylnie bierze przyzwyczajenie za miłość, jak dołożyć do tego strach przed samotnością i zaczynaniem wszystkiego od nowa to trwanie w bezsensie murowane. Fakt trzeba dawać szanse ale przede wszystkim Sobie. Opowiem Wam swoja żałosną historyjkę "ku przestrodze". Sam byłem przez 10 lat w związku i chciałem go zakończyć z powodów podobnych o których tu piszecie, któregoś dnia coś pękło i nie wnikając w szczegóły... ustaliliśmy kiedy i na jakich warunkach się rozstajemy. ...Ale przecież tyle lat razem, dziecko, kredyty, mieszkanie....(uchodziliśmy za wzorcowa parę) postanowiliśmy spróbować jeszcze raz, był nawet spacer tak jaku Myszeczki, gdzie wyrzuciliśmy wszystko z siebie ustaliliśmy co w sobie zmienimy. Przez miesiąc było dobrze ale był to raczej ten rodzaj uprzejmości którym obdarza się ludzi obcych taki wyuczony, nie prawdziwy. Potem wszystko wróciło do "normy" nuda i brak ochoty na cokolwiek co można zrobić razem. Po jakimś roku oświadczyła mi, że się zakochała w jakimś net-facecie a ja pomimo tego, że "nic nie czułem " zwariowałem i zacząłem się zachowywać jak bym tracił największą miłość mojego życia, całe szczęście szybko się ogarnąłem. Dzisiaj zastanawiam się jak mogłem karmić się tą toksyczna miłością przez tyle lat, a morał z tej historii jest taki, że jak nic nie czujecie to już nie poczujecie, nie znam nikogo kto zakochał by się dwa razy w tej samej osobie. Życzę odwagi i szczęścia
Czasami trudno rozróżnić czy jesteśmy z kimś z przyzwyczajenia, lęku przed samotnością czy z miłości (która przechodzi jakiś kryzys). Tak samo z wchodzeniem w nowe związki. Nie zawsze jest to decyzja, że właśnie z tą osobą chcemy być, niejednokrotnie to tylko lek na samotność i brak pewności czy pojawi się ktoś przy kim serce zabije naprawdę...
witam , jestem tez podobnej sytuacji, sama już nie wiem czy to tylko zwykły kryzys , czy coś się między nami wypala.. Jesteśmy ze sobą już 4 lata, jedno wiem że mi na nim zależy,ale nie potrafimy się dogadać
.Trudno jest jednak powiedzieć z dnia na dzień "żegnaj" ... tyle nas przecież łączy i coraz więcej dzieli ![]()
Witam wszystkich i przepraszam, że tak długo mnie nie było. Otóż powiem wam, że od kilku dni nie jesteśmy parą wszystko się skończyło, z jednej strony myślę, że dobrze jest jak jest ale są chwilę kiedy cholernie tęsknię, myślę że wszyscy mają tak na początku. Bardzo trudno zamknąć pewien rozdział w swoim życiu ale cóż takie jest życie. Myślę, że się nie poddam będę dążyła do bycia szczęśliwą i trzymam kciuki żeby udało się zarówno to mi jak i wszystkim innym, którzy borykają się z podobnymi historiami w swoim życiu. Powiem wam że niestety mój były partner nie dawał mi ostatnio dużo miłości i ciepła brakowało mi tego. Nie chciałam zawierać innych znajomości będąc z nim. Teraz jestem wolna i mam nadzieję że z czasem będzie ktoś kto pokoch moje wady i zalety bo jak wiadomo każdy je ma. Pozdrawiam
Moim zdaniem trudne związki należy szybko kończyć.Troszkę wiem jak to boli bo zwykle są to związki pełne emocji i namiętności.Później pojawiają się wątpliwości i trudno sobie wytłumaczyć dlaczego tak się stało właśnie mnie.Jak mówiła moja znajoma na pytanie dlaczego? odpowiedż jest zawsze taka sama -bo się kończy na O i kropka.Trudno zrozumieć ten świat i ludzi,ale nie wolno się poddawać i trzeba się zabrać za siebie,a na pewno coś dobrego z tego wyjdzie.Pozdrawiam.
czasem trezba cos przekreslic nawet po tylu latach zeby moc zaczac cos na nowo na bazie doswiaczen z przeszlosci. I tylko od Ciebie zalezy co teraz zrobisz, ale zawsze masz otwarte pole i nadzieje na to ze nastepnym razem bedzie lepiej...