POznałam w sieci chłopaka. Zauroczył mnie swoim spokojem,delikatnoscią,skromnoscią.Po jakimś czasie spotkalismy się...Wydawało mi się że coś zaiskrzyło....Jednak po jakimś czasie okazało się ,że to nie jest to....i traktowałam go jak przyjaciela.On nadal miał nadzieję,ale powiedziałam mu że nic z tego nie będzie....No i wtedy się zaczęło....Oskarżanie mnie o to że jestem bezduszną egoistką....Wysyłanie mi moich esów,które kiedyś do niego pisałam....itp....Ja wiem,że nie jestem bez winy,ale przecież pomyłki się zdarzają.....On mnie teraz bombarduje sms-ami by wzbudzić moje poczucie winy...Pokazać mi jaka jestem beznadziejna....Dziewczyny,uważajcie na adoratorów z sieci,bo nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie.....
No tak........ rzeczywiście Ona36..... masz przegibane.Pewnie musisz zmienić numer telefonu.
Nie zazdroszczę..
Ja miałam więcej szczęścia ![]()
ja jakoś nigdy nie wierzuyłam w internetowe znajomości, chociaż wiem, ż wiele z Was pewnie właśnie tu znalało swojego partnera.
jednak ja osobiście nikogo takiego nie znam, a wiem, że przez to można narobić sobie wiele problemów, m.in. takich jak ona36.
Niestety....wiem jak róznie bywa...ja w sieci najpierw poznałam takiego rozwalonego psychicznie chłopaka, że trudno sobie nawet to wyobrazić -a na początku był oczywiście spoko....na szczęście nasza znajomość dlugo nie trwała....on tez probowal mi wmawiac jaka jestem beznadziejna, podszywał się pod inne osoby, kłamał...ehhh...czasami nawet głucha- nie wiem po co;//
Jednak spróbowałam zaufać ponownie komuś z sieci....i na szczescie;)), bo następnym poznanym chłopakiem jest mój Dadziu, z którym jestem już prawie 2 lata....
Ale niestety w sieci często osoby udają kogoś innego, więc trzeba uważac!!
to chyba nie ma znaczeni czy z sieci czy z ulicy-równie dobrze można poznać takiego narwańca na dyskotece,na uczelni czy w bibliotece-i to samo w drugą stronę przed komputerem nie siedzą sami psychopaci i można przez net poznać swoją drugą połówkę.Ja wyznaje zasadę że wszystko można tylko musi być odpowiednia forma.Na początek dużo dystansu bo zdarzają się takie historie że poznali się w poniedziałek ,kochali we wtorek a w piątek planowali ślub,po czym w kolejny poniedziałek okazało się że 1% ze 100%wypowiedzi okazało się prawdą a gość ma żonę i dwoje albo więcej dzieci i szuka tylko dobrej zabawy,ale to samo zdarza się na lifie co w sieci.
POznałam w sieci chłopaka. Zauroczył mnie swoim spokojem,delikatnoscią,skromnoscią.Po jakimś czasie spotkalismy się...Wydawało mi się że coś zaiskrzyło....Jednak po jakimś czasie okazało się ,że to nie jest to....i traktowałam go jak przyjaciela.On nadal miał nadzieję,ale powiedziałam mu że nic z tego nie będzie....No i wtedy się zaczęło....Oskarżanie mnie o to że jestem bezduszną egoistką....Wysyłanie mi moich esów,które kiedyś do niego pisałam....itp....Ja wiem,że nie jestem bez winy,ale przecież pomyłki się zdarzają.....On mnie teraz bombarduje sms-ami by wzbudzić moje poczucie winy...Pokazać mi jaka jestem beznadziejna....Dziewczyny,uważajcie na adoratorów z sieci,bo nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie.....
Jak wy mało wiecie drodzy komentujący......a w zasadzie nic nie wiecie......ale łatwo jest wam wydawac opinie za czyimiś plecami......
To prawda,że słowem można zabić niczym mieczem......
:-(
......Grzesiek,nieśmiały chłopak o którym mowa powyżej
Powiem ci coś nieśmiały,tak czy siak, to chyba powinienes zrozumieć to że laska cie nie chce, pokazać troche klasy i co najwyżej podwinąć ogonek i usunąć się w cień.Było minęło.Mało to kobiet na świecie? A ty co robisz? Sprawiasz,że ona ostrzega przed takimi jak ty inne dziewczyny, to znaczy że nieźle jej za skurę zalazłeś.Dobrze ci teraz że laska ma cię za natręta i gnębiciela? A takie ladne zdanie miała na twoj temat.
Grzesiek, więc powiedz nam jak to jest skoro w zasadzie nic nie wiemy. A tak w ogóle należy uszanować czyjeś uczucia.Nikt nie dostał uczuć w prezencie.Często tak bywa że są albo nam się wydaje że są.A okazuje się że ich już nie ma albo wcale nie było. Ona 36 czy ta liczba to twój wiek? Bo mam wrażenie że grzesiek jest dużo młodszy jeśli zachowuje się jak dzieciak.
Tak nawiasem mówiąc, to skąd Grzesiek wiedział, gdzie szukać Ona36? i jej posta?????
Nie jestem żadnym natrętem ani gnębicielem....
Powtarzam, nie macie zielonego pojęcia o czym piszecie,a Ona jest zbyt bliską mi osobą bym miał rozstrząsać nasze sprawy na tym forum...
A i 3 lata znajomości do czegoś zobowiązują....
Zresztą wy i tak juz wydaliście swój wyrok.....
:-(
Dobre
Jeżeli jest ci taka bliska to uszanuj jej wolę. Zdecydowała,że nie chce być z tobą, to dlaczemu ją niepokoisz esemesami,pokazujesz jaka jest drętwa itd. Co ci to da? Daj jej spokój facet i pozwol jej żyć,może wtedy chociaz będzie miała dobre wspomnienia o Tobie.
Grzesiu ...... lubisz się tak pogrążać ? Dziewczyna ma Cię gdzieś , więc zostaw ją w spokoju .Wyładuj swoje frustracje na playstation . Jesteś zwykłym , szarym chłopcem . CO w tym nadzwyczajnego ,że laska cie olała ? jeszcze nie jedna to zrobi ..tylko ,że dużo wcześniej podczas pierwszej rozmowy na gg .
Tede to Ty nagrałeś kawałek " Ona jest szm*tą " ? posłuchaj sobie grzesiu może ci ulży
Nie jestem żadnym natrętem ani gnębicielem....
Powtarzam, nie macie zielonego pojęcia o czym piszecie,a Ona jest zbyt bliską mi osobą bym miał rozstrząsać nasze sprawy na tym forum...
A i 3 lata znajomości do czegoś zobowiązują....
:-(
No napewno nie do nękania.
Nie przysięgaliście sobie na "ślubnym kobiercu", nie macie dzieci ..... , ONA 36 korzysta z prawa samostanowienia o sobie i tyle.
Grzesiu czy ty jesteś odważny czy nieśmiały,czy natrętny czy nie,i czyja by to nie była wina że wasz związek się rozpadł-fakt jest taki że wy jako WY nie istniejecie,pozostałeś tylko TY i ONA.Każde z was ma prawo do życia i skoro Ona zdecydowała że osobno jest lepiej to uszanuj to,po co robisz jej problemy?normalnie uznałybyśmy że szkoda że jakiś związek się rozpada,na pewno cierpią obydwie strony i nikt by cię nie osądzał gdyby nie fakt że sam się o to prosisz.
Odrzucona miłość zawsze boli.Ale sa sytuacje gdy nie ma innego wyjscia. Ja też nie byłabym szczęśliwa przy boku chłopaka którego nie kocham.I myslę,że ten ktoś nie byłby szczęśliwy przy mnie w takiej sytuacji.
o co to się dzieje. <olaboga>
ONA 36 napisz czy ten natręt się odwalił od Ciebie.
ONA 36 napisz czy ten natręt się odwalił od Ciebie.
Obrońca uciśnionych się znalazł. Cóż za wartościowy sprzymierzeniec w walce z "okropnym natrętem". Nic tylko przyklasnąć. Żona już wie o kochance, czy dalej ją oszukujesz ?
Grzesiek, jeżeli naprawdę coś czujesz do Ona36 to spartoliłeś sprawę. myślałeś, że poniżając kobietę - przyciągniesz ją z powrotem? coś ją zraziło do Ciebie, mimo, że wcześniej była szansa, że się w Tobie zakocha. zamiast porozmawiać z Nią o tym, zaskoczyć ją czymś pozytywnym - zastraszyłeś dziewczynę, zniechęciłeś na dobre do siebie. źle pojmujesz walkę o uczucie. nie tędy droga. spoglądanie wstecz, jakie smsy kiedyś pisała jest szczeniackie. skoro tak pisała to tak czuła. teraz jest inaczej i uszanuj to. wyciągnij wnioski na przyszłość. a przecież tak łatwo zaskarbić sobie kobiece serce
)
Wielką sztuką jest umiejętność odejścia ........z godnością.
Tak nawiasem mówiąc, to skąd Grzesiek wiedział, gdzie szukać Ona36? i jej posta?????
..no właśnie ?????
może sama Ona36 Mu powiedziała, żeby poczytał o sobie, skoro nie dociera do niego to, co Ona36 starała się uzmysłowić Mu ![]()
Wiedział,że bywam na tym forum. Tyle...
Ale Ty opisywałaś swój problem już kiedy chciałaś się go pozbyć, więc nie rozumiem w jaki sposób się dowiedział, że tu bywasz??
26 2008-11-29 21:17:54 Ostatnio edytowany przez luuuzna (2008-11-29 21:20:32)
Wiedział i dlatego pisał.
Grzesiek nie rób z siebie ofiary losu. Nie potrafisz odejść po męsku, tylko użalsz się nad związkiem, który juz nie istnieje. W ogóle udzielanie sie na tym forum, świadczy o tym, że chcesz zostać zauważony - i udało Ci sie to - atakują Cię inni.
Naprawdę użalasz się, jak nastolatek, którego rzuciła pierwsza dzieczyna.
Głowa do góry, w tył zwrot i naprzód marsz.
Wiedział i dlatego pisał.
No chyba nie do końca, bo jeśli ja bym chciała się kogoś pozbyć, to nie mówiłabym mu, że piszę na takim forum, prawda?
No tak, jeśli to powiedziała mu to ONA36 to wszystko jasne xPP
Ale i tak uważam, że jest to niedojrzała miłość, dlatego nie przetrwała długo
Miłość to nie forum - nie liczą się opinie innych, tylko głos własnego serca.
Wysłałam mu jakąś stronkę z tego forum,żeby zobaczył że to jest normalne,że ludzie się rozstają.Że nie jestem jakimś odmieńcem w tym temacie czy potworem....Że zdarzają się gorsze dramaty...Żony zostawiają mężów i Vice Versa....Mój post znalazł sam...Nie trudno było się domyślić że chodzi o niego...Wystarczyło przeczytać kilka słów....
Chyba powinnam nadmienić,że temat jest już nieaktualny ponieważ Grzesiek odpuscił....Więc chyba nie warto ciągnąć tematu....Pozdrawiam!
Odpuścił? no to chyba juz wszystko ok? ![]()
Tak.
TeDe pierwszy napisał/a:ONA 36 napisz czy ten natręt się odwalił od Ciebie.
Obrońca uciśnionych się znalazł. Cóż za wartościowy sprzymierzeniec w walce z "okropnym natrętem". Nic tylko przyklasnąć. Żona już wie o kochance, czy dalej ją oszukujesz ?
A cos ty taki nerwowy gościu? Może to ty jestes tym natretem?:)
Wysłałam mu jakąś stronkę z tego forum,żeby zobaczył że to jest normalne,że ludzie się rozstają.Że nie jestem jakimś odmieńcem w tym temacie czy potworem....Że zdarzają się gorsze dramaty...Żony zostawiają mężów i Vice Versa....Mój post znalazł sam...Nie trudno było się domyślić że chodzi o niego...Wystarczyło przeczytać kilka słów....
Widzisz Anitko, Grzesiek odpuścił nawet pomimo tego , że jeszcze 13 listopada dostawał od Ciebie eski wysyłane z gg z linkami do tego forum....pomimo tego , że jeszcze w październiku dostawał eski w stylu " dlaczego do mnie nie piszesz" itp......
Zresztą mniejsza o to.....możecie dalej pluć na okropnego "natręta".......i obyście sie nigdy nie znaleźli na moim miejscu.......
luuuzna napisał/a:Wiedział i dlatego pisał.
No chyba nie do końca, bo jeśli ja bym chciała się kogoś pozbyć, to nie mówiłabym mu, że piszę na takim forum, prawda?
Bardzo dziękuję, że choć ty jedna zachowałaś choć odrobine obiektywizmu pomimo kobiecej solidarności.......
Jeszcze raz dzieki.....
Tak bardzo prosiłem byś nie pisała nic w tym temacie, chciałem by umarł śmiercią naturalną pomimo że mnie krzywdzi i szkaluje to z szacunku dla Ciebie nie chciałem zabierac tu głosu nawet mimo , iż wcześniej padały pod moim adresem epitety w stylu "wariat" itp.......
Nie wiem dlaczego akurat teraz zdecydowałaś się na aktywność.....naprawdę nie wiem.....
Widocznie duchy z przeszłosci muszą być wiecznie żywe.....
ONA 36 napisał/a:Wysłałam mu jakąś stronkę z tego forum,żeby zobaczył że to jest normalne,że ludzie się rozstają.Że nie jestem jakimś odmieńcem w tym temacie czy potworem....Że zdarzają się gorsze dramaty...Żony zostawiają mężów i Vice Versa....Mój post znalazł sam...Nie trudno było się domyślić że chodzi o niego...Wystarczyło przeczytać kilka słów....
Widzisz Anitko, Grzesiek odpuścił nawet pomimo tego , że jeszcze 13 listopada dostawał od Ciebie eski wysyłane z gg z linkami do tego forum....pomimo tego , że jeszcze w październiku dostawał eski w stylu " dlaczego do mnie nie piszesz" itp......
Zresztą mniejsza o to.....możecie dalej pluć na okropnego "natręta".......i obyście sie nigdy nie znaleźli na moim miejscu.......
W listopadzie dostałeś linki do tego forum po to bys zobaczył,że nie jestem potworem i takie sytuacje zdarzaja sie nawet w małżeństawach....Z resztą już tutaj o tym pisałam.To raz....A jesli chodzi o sms-y to owszem pisałam je w październiku,ale zanim zrobiłeś ze mnie bezdusznego potwora...A pisałam do przyjaciela.
Sama nie wiem co o tym myśleć, bo może Grzesiu po prostu dostawał sygnały, nadzieję, dlatego tak walczył? Ona36 jedno jest pewne, jeśli chciałabyś się Grześka pozbyć, zmieniłabyś numer telefonu, gg i nie pisałabyś do niego, a już na pewno nie pokazywałabyś mu tego forum, najlepsze co mogłaś zrobić, to zamilknąć, odseparować się, tak uważam.
Grzesiek napisał/a:ONA 36 napisał/a:Wysłałam mu jakąś stronkę z tego forum,żeby zobaczył że to jest normalne,że ludzie się rozstają.Że nie jestem jakimś odmieńcem w tym temacie czy potworem....Że zdarzają się gorsze dramaty...Żony zostawiają mężów i Vice Versa....Mój post znalazł sam...Nie trudno było się domyślić że chodzi o niego...Wystarczyło przeczytać kilka słów....
Widzisz Anitko, Grzesiek odpuścił nawet pomimo tego , że jeszcze 13 listopada dostawał od Ciebie eski wysyłane z gg z linkami do tego forum....pomimo tego , że jeszcze w październiku dostawał eski w stylu " dlaczego do mnie nie piszesz" itp......
Zresztą mniejsza o to.....możecie dalej pluć na okropnego "natręta".......i obyście sie nigdy nie znaleźli na moim miejscu.......
W listopadzie dostałeś linki do tego forum po to bys zobaczył,że nie jestem potworem i takie sytuacje zdarzaja sie nawet w małżeństawach....Z resztą już tutaj o tym pisałam.To raz....A jesli chodzi o sms-y to owszem pisałam je w październiku,ale zanim zrobiłeś ze mnie bezdusznego potwora...A pisałam do przyjaciela.
Ty zrobiłaś ze mnie potwora zakładając ten temat, a nie ma on nic wspólnego z prawdą, bo nigdy nie byłem natrętem i dobrze o tym wiesz !!!!
Ostatni raz słowo "kocham" i pochodne, wypowiedziałem bodaj 1,5 roku temu !!!!
Niczym dziecko przeniosłaś ostatnią kłótnie na forum na które wczesniej dałaś mi linka.
I jakoś sie tym zbytnio nie przejełaś "przyjaciółko".
O przyjaźni świadczą czyny a nie słowa. Ja wiem , ze kiedyś ktoś te czyny osądzi.....
40 2008-11-30 16:47:16 Ostatnio edytowany przez Samanta (2008-11-30 16:47:43)
Grześ, jeśli Ona36 Cię nie chce, nie kocha, to po co ta walka? Przecież niczego na siłę się nie zrobi, Wiem, ze trudno Ci się z tym pogodzić, bo pewnie dużo was łączyło i koniec tego wszystkiego, potrafi rozedrzeć serce na kawałki i nic nie pomogą słowa "mówiłaś że kochasz, obiecywałaś niejedno". Rozdarte serce krwawi i tyle z tego zostało. Mówi się trudno i trzeba żyć dalej....
Sama nie wiem co o tym myśleć, bo może Grzesiu po prostu dostawał sygnały, nadzieję, dlatego tak walczył? Ona36 jedno jest pewne, jeśli chciałabyś się Grześka pozbyć, zmieniłabyś numer telefonu, gg i nie pisałabyś do niego, a już na pewno nie pokazywałabyś mu tego forum, najlepsze co mogłaś zrobić, to zamilknąć, odseparować się, tak uważam.
Pozbyć? A co to za słowo? Uważasz,że można sie pozbyc tak poprostu przyjaciela....Bo za takiego uważałam Grześka....Może masz racje,że powinnam się odseparować...Ale nie pozbyć....
Jest mi przykro,że tak wyszło...I też to przeżyłam na swój sposób....Ale powiedziałam Ci już dawno,że nie potrafie się zmusić do miłosci....Byłam szczera.
Nie łap mnie za słówka, zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony piszesz, że jest natrętem, a z drugiej, chcesz traktować jak przyjaciela? W rozstaniach nie ma przyjaźni, powie Ci to każdy, kto został zraniony. Oczekujesz od niego, żeby przyjął Twoją decyzję z honorem, ale tak jak on reaguje człowiek, którego uczucia zostały zranione. Jeśli powiedziałaś mu, że to koniec, a on wpadł w szaleńczą zaborczość, posuwając się do (jak to napisałaś wyzwisk), to zmień tel. komórkowy, jeśli nie widzisz innego rozwiązania i chcesz mieć spokój. A jednak tego nie robisz z jakichś powodów.
Nie łap mnie za słówka, zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony piszesz, że jest natrętem, a z drugiej, chcesz traktować jak przyjaciela? W rozstaniach nie ma przyjaźni, powie Ci to każdy, kto został zraniony. Oczekujesz od niego, żeby przyjął Twoją decyzję z honorem, ale tak jak on reaguje człowiek, którego uczucia zostały zranione. Jeśli powiedziałaś mu, że to koniec, a on wpadł w szaleńczą zaborczość, posuwając się do (jak to napisałaś wyzwisk), to zmień tel. komórkowy, jeśli nie widzisz innego rozwiązania i chcesz mieć spokój. A jednak tego nie robisz z jakichś powodów.
Nie tłumaczę się przed Tobą no nikt nie dał Ci prawa do oceniania mnie. Nie masz pojecia o czym mówisz.A zmiana numeru telefonu to nie jest wyjcie w tej sytuacji, bo równie dobrze mogłabym zmienic adres.
Skoro tu piszesz, to każdy ma prawo do swojego zdania i oceny sytuacji. Ja nie oceniam Ciebie ani Grzesia, to wy wiecie najlepiej co was łączyło i dlaczego tak trudno wam dojść do porozumienia. I nie osadzam jednej strony, bo mówisz, ze pomyłki się zdarzają, owszem, ale nie oczekuj, że w takiej sytuacji on zostanie Twoim przyjacielem, bo przyjaciół się nie rani. Jedynie czego można oczekiwać w tej sytuacji, to to, żeby Grześ w końcu zrozumiał, że go nie kochasz i odszedł z honorem.
Nie łap mnie za słówka, zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony piszesz, że jest natrętem, a z drugiej, chcesz traktować jak przyjaciela? W rozstaniach nie ma przyjaźni, powie Ci to każdy, kto został zraniony. Oczekujesz od niego, żeby przyjął Twoją decyzję z honorem, ale tak jak on reaguje człowiek, którego uczucia zostały zranione. Jeśli powiedziałaś mu, że to koniec, a on wpadł w szaleńczą zaborczość, posuwając się do (jak to napisałaś wyzwisk), to zmień tel. komórkowy, jeśli nie widzisz innego rozwiązania i chcesz mieć spokój. A jednak tego nie robisz z jakichś powodów.
NIGDY JEJ NIE WYZWAŁEM !!! NIGDY !!!
I nigdy nie byłem zaborczy.
I nigdy nie byłem natretem.
Dlatego tak strasznie przeżyłem założenie tego tematu.
Mam taki charakter, ze nie zrobie niczego jeśli nie zauważe jakiejś zachęty do tego. Daleki jestem od narzucania się ze swoją miłością komukolwiek,ale gdy ktoś do mnie dzwoni i mówi płaczliwym głosem że wcześniej nie znał charakteru tej miłości ( bo słowo kocham w eskach padało z jej strony wcześniej) , ale teraz wie że to prawdziwa miłość i że kocha mnie naprawdę to.........jeśli ktoś na pierwszej randce łapie mnie za rekę i idziemy tak przez pół miasta całując sie czule......jeśłi póżniej takie czułośći były na porządku dziennym to......może jestem Nienormalny ale chyba mam prawo czuć się jakbym był kochany i reagować jak zakochany, czyż nie ?........do rangi przyjaciela zostałem zdegradowany po roku, a i tak nie całkowicie, bo ni stąd ni zowąd pojawia się esek w stylu "potrafisz sprawić ze cie pokocham", "nikt nie jest wart mnie tak jak ty". To ja się pytam czy to nie było robienie nadzieii ? No cóż, moja wina, że pozwoliłem jej siebie w sobie tak rokochać.jestem bardzo naiwny......
POznałam w sieci chłopaka. Zauroczył mnie swoim spokojem,delikatnoscią,skromnoscią.Po jakimś czasie spotkalismy się...Wydawało mi się że coś zaiskrzyło....Jednak po jakimś czasie okazało się ,że to nie jest to....i traktowałam go jak przyjaciela.On nadal miał nadzieję,ale powiedziałam mu że nic z tego nie będzie....No i wtedy się zaczęło....Oskarżanie mnie o to że jestem bezduszną egoistką....Wysyłanie mi moich esów,które kiedyś do niego pisałam....itp....Ja wiem,że nie jestem bez winy,ale przecież pomyłki się zdarzają.....On mnie teraz bombarduje sms-ami by wzbudzić moje poczucie winy...Pokazać mi jaka jestem beznadziejna....Dziewczyny,uważajcie na adoratorów z sieci,bo nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie.....
To jest mój pierwszy post....Dokładnie tak było...Zrobiłeś wszystko by wzbudzic moje poczucie winy....Wysłałes mi ze sto esków które do Ciebie pisałam....Nie przyjmujac do wiadmosci,że to było...minęło...Wiec nie rób z siebie ofiary....Chociaż ....jesli Ci to pomoże....niech tak bedzie,że to ja jestem ta złą....
ONA 36 napisał/a:POznałam w sieci chłopaka. Zauroczył mnie swoim spokojem,delikatnoscią,skromnoscią.Po jakimś czasie spotkalismy się...Wydawało mi się że coś zaiskrzyło....Jednak po jakimś czasie okazało się ,że to nie jest to....i traktowałam go jak przyjaciela.On nadal miał nadzieję,ale powiedziałam mu że nic z tego nie będzie....No i wtedy się zaczęło....Oskarżanie mnie o to że jestem bezduszną egoistką....Wysyłanie mi moich esów,które kiedyś do niego pisałam....itp....Ja wiem,że nie jestem bez winy,ale przecież pomyłki się zdarzają.....On mnie teraz bombarduje sms-ami by wzbudzić moje poczucie winy...Pokazać mi jaka jestem beznadziejna....Dziewczyny,uważajcie na adoratorów z sieci,bo nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie.....
To jest mój pierwszy post....Dokładnie tak było...Zrobiłeś wszystko by wzbudzic moje poczucie winy....Wysłałes mi ze sto esków które do Ciebie pisałam....Nie przyjmujac do wiadmosci,że to było...minęło...Wiec nie rób z siebie ofiary....Chociaż ....jesli Ci to pomoże....niech tak bedzie,że to ja jestem ta złą....
Wysłałem ci stare eski tylko tego dnia i kazdy z nich był opatrzonym moim komentarzem więc nie były to stare eski ale nowe które miały w sobie takze stare treści.,więc nie rób ze mnie natreta. Wysłałm je bo sprowokowałaś kłotnie i nazwałaś wszystko co w ciagu tego całego okresu dla Ciebie robiłem, farsą. Chciałem ci więc pokazać co tak naprawde było prawdziwą farsą.
Samanta napisał/a:Nie łap mnie za słówka, zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony piszesz, że jest natrętem, a z drugiej, chcesz traktować jak przyjaciela? W rozstaniach nie ma przyjaźni, powie Ci to każdy, kto został zraniony. Oczekujesz od niego, żeby przyjął Twoją decyzję z honorem, ale tak jak on reaguje człowiek, którego uczucia zostały zranione. Jeśli powiedziałaś mu, że to koniec, a on wpadł w szaleńczą zaborczość, posuwając się do (jak to napisałaś wyzwisk), to zmień tel. komórkowy, jeśli nie widzisz innego rozwiązania i chcesz mieć spokój. A jednak tego nie robisz z jakichś powodów.
Nie tłumaczę się przed Tobą no nikt nie dał Ci prawa do oceniania mnie. Nie masz pojecia o czym mówisz.A zmiana numeru telefonu to nie jest wyjcie w tej sytuacji, bo równie dobrze mogłabym zmienic adres.
A czy ci wszyscy którzy na mnie tutaj od miesiąca pluli mieli prawo do oceniania mnie ?
Widzisz jak to boli.
Apropos adresu niektórzy mogą pomyśleć , że narzucam się przyjeżdzajac do ciebie, a tak nie jest.
Ja nie powiedziałam,że jestem bez winy....Wręcz przeciwnie.....Ale nie moge bez końca obwiniać się za coś czego nie czuję....
Skoro tu piszesz, to każdy ma prawo do swojego zdania i oceny sytuacji. Ja nie oceniam Ciebie ani Grzesia, to wy wiecie najlepiej co was łączyło i dlaczego tak trudno wam dojść do porozumienia. I nie osadzam jednej strony, bo mówisz, ze pomyłki się zdarzają, owszem, ale nie oczekuj, że w takiej sytuacji on zostanie Twoim przyjacielem, bo przyjaciół się nie rani. Jedynie czego można oczekiwać w tej sytuacji, to to, żeby Grześ w końcu zrozumiał, że go nie kochasz i odszedł z honorem.
Samanto, odejść można gdy z kims się jest. Mnie przy niej nie ma już od dawna.
Ona odeszła,a ja się nie narzucam, żeby była jasność.
Samanta napisał/a:Skoro tu piszesz, to każdy ma prawo do swojego zdania i oceny sytuacji. Ja nie oceniam Ciebie ani Grzesia, to wy wiecie najlepiej co was łączyło i dlaczego tak trudno wam dojść do porozumienia. I nie osadzam jednej strony, bo mówisz, ze pomyłki się zdarzają, owszem, ale nie oczekuj, że w takiej sytuacji on zostanie Twoim przyjacielem, bo przyjaciół się nie rani. Jedynie czego można oczekiwać w tej sytuacji, to to, żeby Grześ w końcu zrozumiał, że go nie kochasz i odszedł z honorem.
Samanto, odejść można gdy z kims się jest. Mnie przy niej nie ma już od dawna.
Ona odeszła,a ja się nie narzucam, żeby była jasność.
Myslę,że Samanta piszac "odszedł"miała na mysli fakt iż dałeś sobie spokój.
Tak bardzo prosiłem byś nie pisała nic w tym temacie, chciałem by umarł śmiercią naturalną pomimo że mnie krzywdzi i szkaluje to z szacunku dla Ciebie nie chciałem zabierac tu głosu nawet mimo , iż wcześniej padały pod moim adresem epitety w stylu "wariat" itp.......
Nie wiem dlaczego akurat teraz zdecydowałaś się na aktywność.....naprawdę nie wiem.....
Widocznie duchy z przeszłosci muszą być wiecznie żywe.....
Napisałam tylko że temat uważam za zamknięty bo dałeś sobie spokój....Ty podjąłeś kontynuacje wątku....
Samanta napisał/a:Nie łap mnie za słówka, zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony piszesz, że jest natrętem, a z drugiej, chcesz traktować jak przyjaciela? W rozstaniach nie ma przyjaźni, powie Ci to każdy, kto został zraniony. Oczekujesz od niego, żeby przyjął Twoją decyzję z honorem, ale tak jak on reaguje człowiek, którego uczucia zostały zranione. Jeśli powiedziałaś mu, że to koniec, a on wpadł w szaleńczą zaborczość, posuwając się do (jak to napisałaś wyzwisk), to zmień tel. komórkowy, jeśli nie widzisz innego rozwiązania i chcesz mieć spokój. A jednak tego nie robisz z jakichś powodów.
NIGDY JEJ NIE WYZWAŁEM !!! NIGDY !!!
I nigdy nie byłem zaborczy.
I nigdy nie byłem natretem.
Dlatego tak strasznie przeżyłem założenie tego tematu.
Mam taki charakter, ze nie zrobie niczego jeśli nie zauważe jakiejś zachęty do tego. Daleki jestem od narzucania się ze swoją miłością komukolwiek,ale gdy ktoś do mnie dzwoni i mówi płaczliwym głosem że wcześniej nie znał charakteru tej miłości ( bo słowo kocham w eskach padało z jej strony wcześniej) , ale teraz wie że to prawdziwa miłość i że kocha mnie naprawdę to.........jeśli ktoś na pierwszej randce łapie mnie za rekę i idziemy tak przez pół miasta całując sie czule......jeśłi póżniej takie czułośći były na porządku dziennym to......może jestem Nienormalny ale chyba mam prawo czuć się jakbym był kochany i reagować jak zakochany, czyż nie ?........do rangi przyjaciela zostałem zdegradowany po roku, a i tak nie całkowicie, bo ni stąd ni zowąd pojawia się esek w stylu "potrafisz sprawić ze cie pokocham", "nikt nie jest wart mnie tak jak ty". To ja się pytam czy to nie było robienie nadzieii ? No cóż, moja wina, że pozwoliłem jej siebie w sobie tak rokochać.jestem bardzo naiwny......
Naiwność naiwnością a jest jeszcze godność.
Grzesiek napisał/a:Tak bardzo prosiłem byś nie pisała nic w tym temacie, chciałem by umarł śmiercią naturalną pomimo że mnie krzywdzi i szkaluje to z szacunku dla Ciebie nie chciałem zabierac tu głosu nawet mimo , iż wcześniej padały pod moim adresem epitety w stylu "wariat" itp.......
Nie wiem dlaczego akurat teraz zdecydowałaś się na aktywność.....naprawdę nie wiem.....
Widocznie duchy z przeszłosci muszą być wiecznie żywe.....Napisałam tylko że temat uważam za zamknięty bo dałeś sobie spokój....Ty podjąłeś kontynuacje wątku....
Problem w tym, że ja żadnym natrętem nigdy nie byłem i niczyjego spokoju nigdy nie zakłócałem,więc nad taką argumentacją zamknięcia tego wątku nie mogłem przejść bez żadnego komentarza.
Grzesiek napisał/a:Samanta napisał/a:Nie łap mnie za słówka, zaprzeczasz sama sobie, z jednej strony piszesz, że jest natrętem, a z drugiej, chcesz traktować jak przyjaciela? W rozstaniach nie ma przyjaźni, powie Ci to każdy, kto został zraniony. Oczekujesz od niego, żeby przyjął Twoją decyzję z honorem, ale tak jak on reaguje człowiek, którego uczucia zostały zranione. Jeśli powiedziałaś mu, że to koniec, a on wpadł w szaleńczą zaborczość, posuwając się do (jak to napisałaś wyzwisk), to zmień tel. komórkowy, jeśli nie widzisz innego rozwiązania i chcesz mieć spokój. A jednak tego nie robisz z jakichś powodów.
NIGDY JEJ NIE WYZWAŁEM !!! NIGDY !!!
I nigdy nie byłem zaborczy.
I nigdy nie byłem natretem.
Dlatego tak strasznie przeżyłem założenie tego tematu.
Mam taki charakter, ze nie zrobie niczego jeśli nie zauważe jakiejś zachęty do tego. Daleki jestem od narzucania się ze swoją miłością komukolwiek,ale gdy ktoś do mnie dzwoni i mówi płaczliwym głosem że wcześniej nie znał charakteru tej miłości ( bo słowo kocham w eskach padało z jej strony wcześniej) , ale teraz wie że to prawdziwa miłość i że kocha mnie naprawdę to.........jeśli ktoś na pierwszej randce łapie mnie za rekę i idziemy tak przez pół miasta całując sie czule......jeśłi póżniej takie czułośći były na porządku dziennym to......może jestem Nienormalny ale chyba mam prawo czuć się jakbym był kochany i reagować jak zakochany, czyż nie ?........do rangi przyjaciela zostałem zdegradowany po roku, a i tak nie całkowicie, bo ni stąd ni zowąd pojawia się esek w stylu "potrafisz sprawić ze cie pokocham", "nikt nie jest wart mnie tak jak ty". To ja się pytam czy to nie było robienie nadzieii ? No cóż, moja wina, że pozwoliłem jej siebie w sobie tak rokochać.jestem bardzo naiwny......
Naiwność naiwnością a jest jeszcze godność.
więc zachowaj się godnie i z honorem i powiedz żonie , że masz kochankę......
Czasem są takie chwile w życiu człowieka, że mimo wszystko potrafią go z tej godnosci obedrzeć,ale najważniejsze aby nie zatracić w sobie uczciwości.....
Grzesiu, mam pomysł, po prostu zapomnij o niej, to jedyne wyjście. Do niczego nie dojdziecie w taki sposób, tylko do nienawiści. Rozejrzyj się za inną dziewczyną, nie marnuj czasu na coś, co jest już skazane na niepowodzenie. Zraniła Cię , wiem, przyznała się, że zrobiła źle, choć to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale naprawdę, nikogo nie zmusisz do miłości, a takie skakanie sobie do oczu teraz, udowadnianie czyja to wina zmierza donikąd....
Grzesiu, mam pomysł, po prostu zapomnij o niej, to jedyne wyjście. Do niczego nie dojdziecie w taki sposób, tylko do nienawiści. Rozejrzyj się za inną dziewczyną, nie marnuj czasu na coś, co jest już skazane na niepowodzenie. Zraniła Cię , wiem, przyznała się, że zrobiła źle, choć to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale naprawdę, nikogo nie zmusisz do miłości, a takie skakanie sobie do oczu teraz, udowadnianie czyja to wina zmierza donikąd....
A Ty od kiedy jestes taka prawa kobitko? Zdaje się ,że do niedawna miałaś dylemat-dobry i nudny mąż czy kochaś który daje ci prawdziwe emocje. ![]()
Widzisz TeDe i w tym jest sęk, żeby w życiu dokonywać właściwych wyborów.
Samanta napisał/a:Grzesiu, mam pomysł, po prostu zapomnij o niej, to jedyne wyjście. Do niczego nie dojdziecie w taki sposób, tylko do nienawiści. Rozejrzyj się za inną dziewczyną, nie marnuj czasu na coś, co jest już skazane na niepowodzenie. Zraniła Cię , wiem, przyznała się, że zrobiła źle, choć to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale naprawdę, nikogo nie zmusisz do miłości, a takie skakanie sobie do oczu teraz, udowadnianie czyja to wina zmierza donikąd....
A Ty od kiedy jestes taka prawa kobitko? Zdaje się ,że do niedawna miałaś dylemat-dobry i nudny mąż czy kochaś który daje ci prawdziwe emocje.
Widzisz Samantho, stanęłaś w mojej obronie i narobiłaś sobie wrogów....
Bardzo Cię za to przepraszam....
Grzesiu, mam pomysł, po prostu zapomnij o niej, to jedyne wyjście. Do niczego nie dojdziecie w taki sposób, tylko do nienawiści. Rozejrzyj się za inną dziewczyną, nie marnuj czasu na coś, co jest już skazane na niepowodzenie. Zraniła Cię , wiem, przyznała się, że zrobiła źle, choć to nie jest żadne usprawiedliwienie, ale naprawdę, nikogo nie zmusisz do miłości, a takie skakanie sobie do oczu teraz, udowadnianie czyja to wina zmierza donikąd....
O ile dobrze zrozumiałam kolegę powyżej, tez nie jestes tak idealna jak mogłyby sugerować Twoje wypowiedzi w tym wątku...wiec o jakim usprawiedliwieniu mówisz?
Jakich wrogów chłoptasiu? Sami jest oki bo jest tak samo grzeszna jak my wszyscy ![]()
63 2008-11-30 21:24:01 Ostatnio edytowany przez Samanta (2008-11-30 21:24:51)
Powiem wam tyle, ja po prostu Grześka rozumiem, bo wiem co znaczy szalona miłość i poczucie rozczarowania. Żeby odczuwać empatię, nie trzeba być ideałem, sami popełniamy błędy, i dlatego doskonale wiemy co zrobić, żeby innych od nich uchronić.
Właśnie! "Sami popełniamy błędy...." przyznałam się...przeprosiłam za to,że sie pomyliłam....a,że nikt nie jest doskonały....na tym etapie ta dyskusja jest bezzasadna...
Właśnie! "Sami popełniamy błędy...." przyznałam się...przeprosiłam za to,że sie pomyliłam....a,że nikt nie jest doskonały....na tym etapie ta dyskusja jest bezzasadna...
Ale dlaczego? Niezła koma ![]()