Witam! Jestem tu nowa, ale bywam na tym forum od kilku tyg. Sama postanowiłam napisać widząc ile tu jest dobrych i kochanych osób. Może Wy mi pomożecie się pozbierać. Znam Go ponad 3 lata, zaiskrzyło pomiędzy nami od pierwszego spotkania. Przez pierwsze 2 lata bywało różnie, często się rozchodziliśmy z powodu Jego byłej (nie mógł się zdecydować). Jednak po tych 2 latach nastąpił przełom. Powiedział, że nie potrafi beze mnie, że kocha mnie,zaczął o mnie walczyć, dostałam nawet wiadomość od Jego byłej, że przeprasza mnie za wszystkie akcje, które robiła, żeby Go odzyskać i że to się nie powtórzy,bo ona zrozumiała, ze on mnie kocha. Dałam Mu szansę, bo Go bardzo kochałam.Prawie cały rok było cudownie,aż do momentu, gdy mieliśmy iść na wesele do kogoś z Jego rodziny. Nigdy nie poznałam Jego rodziny,on mojej też nie.Więc był to dla mnie ważny dzień. Jednak 2 dni przed weselem wystawił mnie,w perfidny sposób,ale za długo by pisać. Myślałam wtedy, że ktoś chce nas skłócić, a on tej osobie uwierzył.Na wesele poszedł z byłą.Już w dzień poprawin pisał do mnie, że popełnił błąd i że źle się przy niej czuł, że chciał do mnie.Nie chciałam Go znać. Zrobiłam jedną głupotę wtedy z żalu i złości(byłam blisko z moim dobrym kolegą).Po kilku tyg od tego wesela przyjechał do mojego domu rodzinnego przeprosić mnie i moich rodziców, powiedział, ze mnie kocha i nie umie beze mnie, że będzie o mnie walczył zawsze. I że to wina Jego rodziców, bo mnie nie akceptowali i nie chcieli, żeby przyszedł ze mną na wesele,ale zrozumieli swój błąd i żałują tego.Nie wybaczyłam Mu wtedy.I powiedziałam o tym co zrobiłam.Wtedy nie miał pretensji, zresztą czemu miałby mieć skoro byłam wolna.Wyjechał załamany,a ja miesiąc o tym myślałam.W końcu napisałam, że dam Nam szansę, ale musi się postarać, żebym mu zaufała i że będzie bardzo ciężko.On był cudowny, walczył, troszczył się, widać było, że mnie kocha,poszliśmy na wesele do Jego rodziny,przedstawił mnie wszystkim, robił wielkie plany i kiedy ja już się przełamałam Jemu znów odbiło i zaczął mi wypominać tą moją akcję i wspominać o ex, że przez to o niej myśli, bo ona by tak się nie zachowała.Zerwał ze mną.A gdy dowiedział się, że jestem chora przyjechał do mnie w nocy z lekami,został na noc, opiekował się mną całą noc, zrobił obiad następnego dnia (mówiłam Mu, że nie potrzebuję pomocy,ale nie słuchał).Prosił mnie, żebym poszła z Nim do psychologa,bo nie radzi sobie z tą akcją,którą ja zrobiłam.Ja powiedziałam, ze nie widzę już sensu (w głębi serca miałam nadzieję, że będzie o mnie walczył i tak).Ale nie,on zamilkł, a po tyg dowiedziałam się od Jego siostry, że oszukiwał mnie przez cały czas, że był z tamtą dziewczyną (niby swoją ex) prawie cały czas, że zrywał z nią, ale ona nie dawała mu odejść.Wiele z sytuacji, o których mi mówił nie było prawdą,łącznie z tym, że Jego rodzice mnie nie akceptowali.Wymyślił to.Powiedziałam, że wszystko wiem, prosił żebym poszła z nim do psychologa, że on chce przestać kłamać.Nie zgodziłam się.Od tamtej pory jest źle, myślałam,że będzie walczył,ale nie, on wybrał ją chyba, choć mnie mówił, że to nie takie łatwe. Że nie jest z nią do końca szczęśliwy,bo on mnie kocha.Co mam zrobić? Jak żyć po takim czymś?Kocham Go bardzo i wstydzę się za to,że chyba potrafiłabym Mu dać szansę o ile zacząłby się leczyć...
Z tego co piszesz to jest to osoba niezdecydowana. Sama z taka bylam.
Z doswiadczenia wiem, ze ludzie drastycznie nigdy sie nie zmienia, on po prostu taki jest. Zaloze sie, ze i ta dziewczyne bedzie oszukiwal. On ma ewidentnie jakis problem psychiczny.
Strasznie Toba pogrywal, szarpal Cie emocjonalnie, brzmisz jak pewna siebie kobieta, ktora po prostu trafila na nieodpowiednia osobe.
Nie wiem czy jest sens o to walczyc, sama musisz zadecydowac, ale chcialabys przez to pieklo jeszcze raz przechodzic? Zastanow sie czy naprawde warto?
Nie daj sobie wchodzic na glowe! Pomysl o sobie, czy wtro poswiecac Twoj czas, Twoje zycie by walczyc o takiego czlowieka?
Piszesz "on wybral ja chyba", wiec wybral czy nie wybral? On straszny metlik Ci robi w glowie. Moim zdaniem on sam nie wie kogo kocha i czy w ogole wie co to jest milosc.
Moja rada: Wsluchaj sie w swoj wewnetrzny glos, co Ci podpowiada. Postaraj sie nie myslec TESKNIE, KOCHAM, ale wsluchac sie w Twoje prawdziwe Ja...warto o to walczyc?
Napisałaś że kilkakrotnie wyraził chęć wizyty u psychologa, prosił abyś mu towarzyszyła, chciał wsparcia z Twojej strony. Może Tobie też taka wspólna wizyta mogłaby pomóc. Na pewno rzuciłaby trochę światla na wasz pogmatwany związek.
Inicjatywa jest po Twojej stronie - on wyłożył karty na stół - chce się w Twojej obecności otworzyć przed specjalistą.
Mam dobry kontakt z Jego siostrą więc dużo też wiem od niej. W domu powiedział, że wybrał ją, mnie powiedział, że jeszcze z nią jest, ale przy niej też ma wyrzuty sumienia o to wszystko i że zrobi CHYBA tak jak Mu rodzice doradzili: zerwie z nią i ze mną i przemyśli wszystko. Tylko obawiam się, ze to kolejne kłamstwo z Jego ust. Że po prostu z nią zostanie, a mnie tylko tak powiedział, żebym bardziej nie cierpiała...
Wiem, że Go kocham. Planowaliśmy razem przyszłość,przez ten czas kiedy byliśmy ze sobą nie widziałam po Nim, żeby był jakiś obojętny, zamyślony, nieobecny... Był szczęśliwy, nawet Jego rodzina mi tak mówi, ze bez porównania jest to jaki był przy mnie, a jaki przy niej. Że nie rozumieją Jego decyzji...
Teraz to myślę, że może on chciał mi się u psychologa przyznać do tych kłamstw? Albo po prostu pójść raz do psychologa i potem mi powiedzieć, że to nie ma sensu, nie pomaga i mnie rzucić... Kriss teraz już na nic nie mam wpływu. Przeczytaj co napisałam w poście wyżej
Kriss teraz już na nic nie mam wpływu.
MASZ - masz wpływ na własne życie ! Czy musisz uzależniać swoje życie od niego? Może po prostu zacznij żyć sama dla siebie i na własny rachunek. Jest jak jest - jego nie zmienisz. Zastanów się się czy on Ci jest do życia potrzebny czy może Ci życie rujnuje.
Piszesz, że on CHYBA dokonał wyboru - czy ty zatem jesteś bezwolną marionetką w jego rękach? Może to lepiej, że już wybrał a TY możesz ruszyć z miejsca i zacząć znowu żyć - nie czekając na jego ewentualną UWAGĘ lub jej brak.
Anhedonia-tylko, że ja nie znam innego życia w tym mieście. Jak przyjechałam do tego miasta drugiego dnia poznałam Jego i zaczęliśmy się spotykać. To on mi pokazał miasto, zabierał wszędzie, pomagał mi. Nie znam życia bez Niego i z tym mi jeszcze ciężej. Ja wiem-to jest użalanie się nad sobą, bo przecież można zacząć od nowa. Ale ja jestem dopiero co po rozstaniu-nie umiem tak myśleć.
Silesia- to że boisz się życia bez niego TERAZ- to naprawdę chwilowe. Człowiek to nie niemowlak, potrafi żyć sam, tylko przywiązując się do kogoś w związku o tym na moment zapomina
Powiedz, czy wyobrażasz sobie w ogóle szczęśliwy związek z nim z tym całym bagażem złych doświadczeń, kłamstw, podwójnych związków ? Ja myślę, że jeżeli on ma aż taki problem z prawdomównością, że potrzebuje do tego psychologa to uczciwiej byłoby najpierw rozwiązać ten problem a potem wiązać się z kimś, żeby nie narażać nikogo na cierpienie. Czy potrzeba Ci takiej kuli u nogi ? Nie zasługujesz na normalność ? Naprawdę jestem zdania, że wyświadczył Ci przysługę, że się zwinął... jego kłamstwa nie muszą być dłużej Twoim zmartwieniem.
Ależ kochana - masz prawo poużalać się nad sobą - przecież rozstanie boli
Ale popatrz - w tym mieście są i INNI ludzie oprócz NIEGO. Może warto się na nich otworzyć i poznać? Powolutku odsuwać się od niego i bolesnej przeszłości na rzecz ciekawej przyszłości
Życzę powodzenia i głowa do góry - będzie dobrze ![]()
Fajka- wyobrażam sobie, ale tylko jeśli poszlibyśmy najpierw do psychologa. Ja mam za dobre serce, wiele potrafię wybaczyć i to jest tego konsekwencją. Bardzo wierzę w ludzi, dlatego najbardziej wierzę w Niego...
Anhedonia- znam innych ludzi, tylko jak wyjść z domu jak każde miejsce kojarzy mi się z Nim? Jak wyjść do klubu, gdzie chodziliśmy razem? Przez te 3 lata bardzo często się spotykaliśmy, aż się zastanawiam kiedy on mógł widywać się z nią...
Silesia, miałam podobnie, ten typ tak ma, to notoryczni kłamcy i moim zdaniem nie da sie tego uleczyć, byłam z byłym 5lat a w tym czasie przez parę m-cy był jeszcze z inną, odkryłam to przypadkowo i przyznał się, ze coś do niej czuje ale nie potrafi wybrać ja czy ona, potem wybrał ją, mam z nim kontakt do tej pory i juz nie jest tak sielankowo jak sie spodziewał, więc znowu się zastanawia, tak jak mówi fajka żyj swoim zyciem, takie kłamstwa potrafią zabić w kobiecie wszelką nadzieję, ja całkiem niepotrzebnie kontynuuję tą "pseudo przyjaźń", bo coraz bardziej mnie to wkurza.
Po moim rozstaniu tez jak gdzies wychodzilam to mi sie wszytsko z nim kojazylo, ale nalezy to zwalczyc. Moj ex byl graficiarzem i do dzis na wiosce sa jego wrzuty z dedykacja dla mnie, i w wielu innych miejscach gdzie bywam bo musze, ale nic z tym nie zrobie. Teraz jak patrze na te wrzuty to nic nie odczuwam. Jest jak kazdy inny na jakims murze. Przechodze obok tego i zero wspomnien.
Nie wiem ile minelo od waszego rozstania ale czas tutaj odgrywa najwieksza role, jak i sama Ty. Nie mozesz caly czas patrzec na niego bo bardziej sie pograzasz. Najlepiej to nawet nie kontaktowac sie z jego siostra, ktora Ci mowi wsyztsko o nim, bo to jeszcze bardziej wplywa niekorzystnie na Ciebie. Musisz pomyslec co Ty tak naprawde chcesz i zaczac to realizowac. I nie mowie to o odzyskaniu go, bo najpierw musisz sie zajac soba. Polecam temat prawo przyciagania a odzyskanie ex. Przeczytaj moze to Cie zmobilizuje do dzialania. Mnie to zmobilizowalo i dlatego jest teraz kim jestem.
Maxi właśnie przeczytałam Twój pierwszy post i kilka innych i rzeczywiście troszkę podobne są nasze historie. Tylko, że ja czuję, że on już się nie odezwie, nawet jak z nią będzie mu źle, bo obiecał mi, że nigdy mnie już nie zrani. Zresztą Jego rodzina wie o tym co mi zrobił i pewnie myśli, że moja też już wie(a to nieprawda) więc myślę, że nawet ze względu na to nie skontaktuje się ze mną.
Iskierka86- rozstaliśmy się na początku lutego, po czym właśnie ja się rozchorowałam o czym on wiedział i cały dzień pisał jak się czuję, a jak nie odpisywałam to zaczął dzwonić. Nie odebrałam, napisałam żeby nie dzwonił już nigdy więcej, więc przyjechał w nocy z tymi lekami. Nie pomogły słowa, że dzięki za pomoc, możesz iść już. Nie wyszedł, a ja nie miałam siły się kłócić,byłam bardzo chora. Pokazał mi, że chce walczyć o mnie i co? Na drygo dzień pojechał i zobaczyliśmy się jeszcze tylko 2 razy.Raz, żebym ja Mu powiedziała, ze wiem o wszystkich kłamstwach i on wtedy prosił żebym poszła do psychologa z Nim, a ja odmówiłam, a drugi (ostatni) gdy przyjechał, bo chciałam ostatniej, spokojnej rozmowy żeby zrozumieć DLACZEGO
Silesia a mnie się wydaje że odezwie się na pewno, ja nie odzywałam się do swojego kłamcy 2 m-ce, ale on nie dawał za wygraną i odzywał się, tak juz te typki mają, kiedy będzie mu źle z tamtą to się odezwie, to kameleony, zmieniają zdanie i nastawienie w zależnosci od sytuacji.
Ja zawsze wiedziałam, ze się odezwie. Przez te lata mnie tego nauczył. Że ja odchodziłam, bo miałam dość, a on po kilku godz pisał, że nie umie beze mnie żyć. Ale nie teraz. Teraz to wszystko zabrnęło za daleko. On zdaje sobie sprawę, że ja wiem o wszystkich Jego kłamstwach, Jego rodzice są na Niego źli, że tak postąpił i pewnie też zabronili Mu mnie ranić i kazali zostawić w spokoju, póki może jeszcze jakoś się pozbieram. Wcześniej on sam wszystkim kierował, Jego rodzina o niczym nie wiedziała.A teraz wiedzą wszystko, więc Mu na to nie pozwolą.
Musisz byc silna i poczekac jakis czas. Skoro rodzina juz sie od niego odwrocila to on moze zrozumie swoj blad. Ale on potrzebuje na to czasu.
Wiem, tylko ja boję się żyć nadzieją. Bo jeżeli ja bym wiedziała, że on kiedyś będzie o mnie walczył, nawet za kilka mies o bym była szczęśliwa.Ale nie wiem czy są na to jakieś szanse. Bo jednak może zostanie z nią i to kończy wszystko...
Nie mozesz caly czas tak myslec. Wiesz jesli teraz wybral ja to nie znaczy ze bedzie z nia do konca. Moze za jakis czas sobie wszytsko przemysli, to jak Cie skrzywdzil i sie cos w nim ruszy. Ale musisz mu pokazac ze jestes silna, ze potrafisz zyc bez niego. Pokaz mu sie z innej strony. A wtedy kto wie co zrobi...
Nadziaja nadziaja. Jak pewne przyslowie mowi: "Nadzieja matka glupich". Dlatego nie zyj nia, odrzuc ta nadzieje, a jesli jest wam pisane bycie razem to bedziecie.
Jeżeli nie potrafił z niej zrezygnować nigdy i zawsze do niej wracał to jakoś boję się, że teraz skoro ja już wszystko wiem, to dlatego z nią zostanie...
Wszystko mi opadło, jak przeczytałam ten wątek. Dziewczyny szanujmy swoją kobiecość i nie uzależniajmy się od facetów, bo na prawdę nie warto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Agau to chyba miłość sprawiła, że tak dużo potrafiłam wybaczyć...
Mimo tego, co teraz siedzi we mnie mysle, ze powinnas definitywnie wyrzucic z siebie wszystko co kojarzy Ci się z Nim. Omijaj kluby do ktorych z Nim chodziłas, knajpy. Dużo czasu spedzaj ze swoimi nablizszymi znajomymi i przyjaciolmi, bo Oni potrafią zdziałac prawdziwe cuda. Znam faceta, który był taki sam jak i Twój. Tyle, że On wpadł i musial się ożenić- tuz po slubie, a mianowicie 3 dni już zdradzał swoją zonę- pomyśl, czy chciałabys byc z facetem, który jest nieobliczalny i nie wiadomo co mu raptem do głowy przyjdzie? Z tego, co widze to facet z ktorym cos Cie łacyzło był niestabilny emocjonalnie i tka jak pisały moje poprzedniczki miał jakiś problem psychiczny. Uważam, że nie powinnaś nawet brać pod uwagę powrotu do Niego. On ZAWSZE bedzie mówił, że sie zmieni, że dla Ciebie wszystko.. ale to tylko pod wpływem chwili, pod uczuciem braku Ciebie, dlatego jesli znów powtorzy sie taka sytuacja, że bedzie chcial wrócic nie pozwól na to. Zacznij wszystko od nowa, uwierz w siebie i w swoje możliwosci. Zajmuj głowę czymś innym- mi na przykład pomaga sprzatanie. Moja przyjaciolka niedawno była w podobnej sytuacji, uwierzyła w siebie i w to, że bezNiego moze byc szczesliwa. Było Jej ciezko i sama widzialam oprzez co przechodzila, ale dziś ma przy sobie opiekunczego faceta przy ktorym jest szczesliwa. Postawila swoje zycie na nogi, nie dała się ! Wierze, że i Ty sobie poradzisz.
Chuda o tyle to jest trudne, że większość moich znajomych to Jego znajomi, a jeśli chodzi o kluby to musiałabym zrezygnować z życia studenckiego bo wszędzie bywaliśmy razem. Naprawdę mam nieciekawą sytuację, przyjechałam do nowego miasta, od razu między nami zaiskrzyło i nie znam innego życia tutaj, jak tylko z Nim.
24 2011-02-21 22:06:59 Ostatnio edytowany przez Chuda (2011-02-21 22:07:22)
Sama siebie nakrecasz, że macie tylko wspolnych znajomych, że nie znasz innego zycia poza Nim. Musisz uwierzyc w siebie i w to, że sobie poradzisz z tym wszystkim. Nie wokoł Niego ma teraz krecic się Twój swiat, teraz jestes Ty NAJWAZNIEJSZA! Pamietaj o tym.
Chyba jeszcze nie doszłam do tego etapu. Teraz jest etap użalania się i tęsknoty, wspomnień. I tego pytania ciągłego: Czy on naprawdę mnie nie kochał?
Ja bym dała sobie z nim spokój. Widać, że jest nie zdecydowany a do tego jest nałogowym kłamca. Nie wiem, co miałaby wnieść w wasze relacje wizyta u psychologa, dla mnie on chce uciszyć swoje sumienie i tyle. I nie łódź się, że on zrozumiał swój błąd - to totalny dzieciak który nie umie zerwać z byłą i ona będzie sie za wami ciągnęła nawet jak mu wybaczysz. Szczerze mówiąc, ja bym nie chciała wchodzić w rodzinę gdzie siostra wie doskonale, że jej brat zdradza dziewczynę, od miesięcy i siedzi cicho mimo że ją dobrze zna. Daj sobie z nim spokój, poszukaj takiego który bedzie ciebie wart. On nie jest, i co by nie mówił oszukiwał i wodził cię za nos latami, jeżeli mu wybaczysz nie licz na to, że nagle stanie się porządnym człowiekiem i partnerem, nawet wizyty u psychologa nic mu nie pomogą. A ty się wypłacz, wysmutaj swoje i weź sie w garść, pokaż mu jakim głupiem był że takie świństwa ci wywinął.
jak sie kogos kocha to sie nie krzywdzi tej osoby, a on jest jak cukrzyk w ciastkarni i tu by polizał i tam. moim zdaniem zapomnij o nim o to niekonczaca sie opowiesc. Ale do psychologa powinien pojsc moim zdaniem.
Felina jeśli chodzi o Jego rodzinę, to jak pisałam nie poznałam Jej przez te 3 lata, dopiero niedawno, bo w kilka mies temu to nastąpiło. Wcześniej oni o mnie wiedzieli, ale on im mówił, że jestem Jego koleżanką. Nikt z Nich mnie nie okłamywał. Dopiero właśnie jak im w końcu powiedział, że ze mną jest, to Jego siostra zaczęła się domyślać, że chyba kręci z nami dwiema i mi o tym powiedziała.
BlackOrchid on mi powiedział, że do psychologa pójdzie tylko ze mną, sam się nie odważy.
BlackOrchid on mi powiedział, że do psychologa pójdzie tylko ze mną, sam się nie odważy.
Możesz mu jeszcze zaproponować żebyście go prowadzały na wizyty na zmianę z byłą, to by wspaniale dopełniło całości.
Bierze Cię na litość.
Ja Mu powiedziałam, żeby poprosił swoją dziewczynę o pomoc, a nie mnie. Dziewczyny pomóżcie, jak mam żyć z myślą, że gdy ja dowiedziałam się o wszystkim, on zamiast o mnie walczyć, został z tamtą? Jak sobie poradzić?
Oj Silesia, taka świadomość, że mu najwyraźniej nie zależało w momencie gdy się było przekonanym, że jest się kochanym zwala z nóg. To brutalny cios. Powolutku naucz się żyć sama. Doceń siebie. To nie przyjdzie od razu, ale z czasem będzie coraz lepiej Ci to wychodzić. Jak zaczniesz naprawdę szanować i kochać siebie uczucie takiego... kogoś... nie powinno Cię już obchodzić. Zasługujesz na lepszego człowieka. A jemu krzyżyk na drogę. I kobietom które będzie dalej kłamał też.
Silesia wspomnialas ze macie wspolnych znajomych, ale zastanow sie po czyjej stronie oni stana? Po Twojej czy jego? Wydajemi sie ze po Twojej, wiec nie mozna od razu zamknac sie w 4 scianach i powtarzac sobie ze nie mam znajomych. Masz ich i oninapewno Cie wesprza tylko musisz zrobic ten krok do przodu. Pokasz swojemu ex ze jestes silna ze sie nie poddalas, ze potrafisz byc szczesliwa. A takie wyjscie napewno dobrze Ci zrobi. Ja znowu nie mialam z kim sie spotkac bo wszyscy znajomi to juz maja poukladane zycie i nie maja zawiele czasu na spotkania, ale sie nie poddalam. I Ty tez nie mozesz.
Wiadomo ze wszytsko Ci sie z nim kojarzy ale to minie, musisz tylko popatrzec na to z innej strony. Sprobuj go zninawidzic za to co Ci zrobil, moze bedzie Ci latwiej stanac na nogi, a potem przemyslisz jeszcze raz to i bedziesz sie smiac.
Tak, masz racje, teraz jest inny etap, ale juz w tym etapie powinnas nabierac sił i nakrecac się, że bez Nieog tez dasz rade!
Tylko broń Boże do niego nie wracaj!
To nalogowy kłamca, a do tego zdrajca - kocha Cię i sypia z inna? Czy on się zmieni? Czy psycholog pomoże? Teoretycznie seksoholik też może wyjść z nałogu, a jak to wygląda w praktyce? Wiadomo.
Jak przy nim zostaniesz to będziesz tylko cierpieć, a on będzie Cię dalej oszukiwał, uwierzysz mu, a za 3 lata znów dowiesz się, że był równoczesnie z byłą. Jak bardzo trzeba byc zepsutym i wyrachowanym, żeby 3lata oszukiwać osobę, którą się rzekomo kocha?! Na świecie jest wielu normalnych facetów, naprawdę, więc nie trzymaj się tak kurczowo bezwartościowego śmiecia. Dasz radę! Odetnij się od niego - nie odpisuj, nie odbieraj.
Zgadzam się nigdy do niego nie wracaj ! Jak mógł Ci zrobić coś takiego czy Ty byś mogła zrobić to ukochanej osobie? Na pewno nie ! On nie jest wart twojej miłości ani nikogo innego !
Ja bym już nigdy nie potrafiła zaufać komuś takiemu !
Tisha on z nią nie sypiał, jak Go poznałam to powiedział mi, że on wyznaje seks po ślubie, tak został wychowany. Ona tez taka jest. A on będąc ze mną trochę zmienił swoje poglądy. Ale myślę, że z nią nie sypiał. On nie dzwoni do mnie ani nie pisze smsów już...
Malaiduzy każdy mi to mówi, ale ja nie wiem czy ja kocham aż tak mocno, że potrafiłabym iść z Nim do psychologa i dać Nam szansę? Nie wiem co ze mną jest, że tyle potrafię wybaczać. Zawsze taka byłam.
Kochaj bardziej siebie, niż jego !
Pomyśl czy On zasługuje na Ciebie skoro notorycznie Ciebie oszukiwał? KŁAMCA jeden !
NIE!!!
No z pewnością nie zasługuje, tylko ja mam teraz taki etap, że wspominam tylko dobre chwilę i choler*nie za Nim tęsknię
Tisha on z nią nie sypiał, jak Go poznałam to powiedział mi, że on wyznaje seks po ślubie, tak został wychowany. Ona tez taka jest. A on będąc ze mną trochę zmienił swoje poglądy. Ale myślę, że z nią nie sypiał. On nie dzwoni do mnie ani nie pisze smsów już...
Malaiduzy każdy mi to mówi, ale ja nie wiem czy ja kocham aż tak mocno, że potrafiłabym iść z Nim do psychologa i dać Nam szansę? Nie wiem co ze mną jest, że tyle potrafię wybaczać. Zawsze taka byłam.
Z nią nie sypiał bo "seks po ślubie", ale za to z Tobą sypiał? Proszę Cię, dobra ściema, jakby miał takie konserwatywne poglądy to z Tobą by również nie uprawiał seksu. Pewnie jej mówił tak samo
Pamiętaj, że jeżeli ktoś naprawdę ma zasady to nie złamie ich. A tym bardziej, że facet jest ściemniaczem, oszukiwał Cię będąc w tym samym czasie z inną - on nie ma żadnych zasad! A Ty naiwnie wierzysz w jego bajeczki.
Poza tym zakładając utopijnie, że nawet z nią nie spał to nie umniejsza jego winy! OSZUKIWAŁ CIĘ! ZDRADZIŁ, nie fizycznie, ale będąc z inną - emocjonalnie. To nic nie zmienia, jej mówił, że kocha, zaraz po tym jak mówił to Tobie, przytulał ją całował, po tym jak żegnał się z Tobą. Chociaż i tak jestem na 100% pewna, że z nią spał. Skoro Ty byłaś tą wyjątkową, idealną, skoro byłaś tak cudowna, że tylko przy Tobie "łamał zasady" to czemu Cię oszukiwał?! Czemu był z inną w tym samym czasie?! Zastanów się - odpowiedź masz podaną na tacy. Nie szanował Cię, nie kochał skoro tak sie zachował. I założę sie, że te same bajki, ktorymi karmił Ciebie trafiały też do tej panny.
Im szybciej odetniesz się od niego tym lepiej. Ten związek jest toksyczny, nie ma w nim zaufania, szczerości, prawdziwej miłości. Brnąc w to tylko pogarszasz swoją sytuację - czas działa na Twoją niekorzyść - im dłużej w tym tkwisz tym bardziej będziesz cierpieć i tym ciężej będzie Ci odejść, że o poznaniu kogoś wartościowego nie wspomnę.
40 2011-02-23 01:20:55 Ostatnio edytowany przez Silesia (2011-02-23 01:22:43)
Ale my już nie jesteśmy razem, więc nie tkwię w tym.
Jeśli chodzi o sypianie ze sobą, to my oboje długo z tym czekaliśmy i dopiero niedawno to nastąpiło. Nie chcę Go tłumaczyć czy coś, ale ja uważam, że ze sobą nie spali, bo znam jej poglądy na ten temat to po 1 a po 2 nie mieli warunków do tego. Ona u niego w domu nie bywała w ogóle, a on jeździł do niej bardzo rzadko (do tego ona mieszka z rodziną i z tego co wiem mama ciągle jest w domu). A wyjazdów wspólnych nie mieli.
A co do zmiany poglądów, to ja jestem zdania, że można zmienić poglądy. Sama mam dużo znajomych, którzy mówili, że "seks po ślubie"dopóki nie poznały swoich drugich połówek i jakoś im się poglądy zmieniły.
Ale my już nie jesteśmy razem, więc nie tkwię w tym.
Jeśli chodzi o sypianie ze sobą, to my oboje długo z tym czekaliśmy i dopiero niedawno to nastąpiło. Nie chcę Go tłumaczyć czy coś, ale ja uważam, że ze sobą nie spali, bo znam jej poglądy na ten temat to po 1 a po 2 nie mieli warunków do tego. Ona u niego w domu nie bywała w ogóle, a on jeździł do niej bardzo rzadko (do tego ona mieszka z rodziną i z tego co wiem mama ciągle jest w domu). A wyjazdów wspólnych nie mieli.
A co do zmiany poglądów, to ja jestem zdania, że można zmienić poglądy. Sama mam dużo znajomych, którzy mówili, że "seks po ślubie"dopóki nie poznały swoich drugich połówek i jakoś im się poglądy zmieniły.
Sypiać ze soba można wszędzie - nawet w krzakach przy drodze, nie trzeba mieć specjalnych warunków. A co do zmiany poglądów - można, tyle, że jak to piszesz "drugie połówki" nie oszukują partnerów będąc w tym czasie z inną osobą.
Życzę wiele wytrwałości, nie daj się złamać.
Ja to wszystko rozumiem, naprawdę. Ale też znam pewne fakty, które pozwalają mi tak uważać, a których tu na forum nie chcę pisać,bo nie powinnam pisać takich rzeczy o innych osobach. Ale rozumiem, że po przeczytaniu mojej historii masz takie zdanie.
Silesia- żeby dojść do siebie po rozstaniu (nieważne czy rozstajemy się z aniołem czy z osobą zepsutą, jak ma to miejsce w Twoim przypadku) trzeba swoje emocje włożone w związek opłakać po to żeby rozstać się z nimi. Jeżeli przypominasz sobie dobre chwile, to bardzo dobrze- powinnaś je przywołać, poczuć jak wtedy kochałaś, jak czułaś, że otrzymujesz miłość w zamian, jak tego potrzebujesz nadal. I w związku z tym przeżyć w sobie smutek i żal, że to się skończyło, strach , że może sobie nie poradzisz, że nikogo już nie pokochasz itd, złość, że chłopak Cię okłamał niszcząc Waszą miłość. Na tym- plus minus- między innymi polega przepracowanie w sobie straty ![]()
Ale nie trać w żadnym momencie, choćby tęsknota Cię zżerała, świadomości tego co piszą tu dziewczyny- ten facet to oszust, kłamał z premedydacją, wielokrotnie i długo. Jego kłamstwo to nie jednorazowy błąd podyktowany tym czy tamtym- taką wybrał metodę na życie i na tym opierał się cały Wasz związek. Chcesz wybaczyć by wrócił - mnie się wydaje, że wybaczyć można komuś potknięcie, nietakt, incydentalne przewinienie po to by uratować dobry związek. Czy związek oparty na kłamstwie z góry do dołu jest dobry ? Czy dobry jest człowiek kłamiący permanentnie, w fundamentalnych sprawach, najbliższą osobę ?
I cała jego niby "chęć poprawy" - moim zdaniem, gdyby naprawdę żałował, gdyby chciał nad sobą pracować, gdyby Cię chciał odzyskać, gdyby wziął odpowiedzialność za swoje błędy popruł by czym prędzej do psychologa i może wtedy starał się wrócić do Ciebie- jako lepszy człowiek. On jednak zasosował szantaż emocjonalny- pójdzie się leczyć, ale z Tobą- moim zdaniem chwyt reklamowy, żeby zagrać na Twoich uczuciach i zatrzymać przy sobie.
Przypuszczam, nawet jeśli masz ochotę wybaczać, że jedyne na co możesz z jego strony liczyć to kolejne kłamstwa i szukanie własnej korzyści drogą cwaniakowania.
Fajka wszystko tak mądrze napisałaś- dziękuję!
Muszę po prostu przestać ufać i wierzyć w ludzi. Bo to o to w tym wszystkim chodzi. Ja zawsze wierzyłam, że ludzie, nawet najgorsi potrafią się zmienić. Że trzeba Im pomóc.
Muszę po prostu przestać ufać i wierzyć w ludzi. Bo to o to w tym wszystkim chodzi. Ja zawsze wierzyłam, że ludzie, nawet najgorsi potrafią się zmienić. Że trzeba Im pomóc.
Też doszłam do takich wniosków gdy parokrotnie dałam się okłamać- że wierzyć nie można. Ale chyba nie do końca jest tak.. nie ma ludzi tylko złych i tylko dobrych. Są tacy i tacy. Na pewno nie można wierzyć we wszystkich. Na zaufanie trzeba sobie zasłużyć, nie powinno się go rozdawać na ślepo. Ja się tego dopiero uczę
A zmian trzeba chcieć, jeżeli ktoś kłamie, bo mu się to opłaca to robi to z wyboru i z pełną świadomością i wtedy żadna wiara i pomoc nie pomogą- on kalkuluje i tego chce.
Teraz zajmij się sobą, wyliż dobrze rany i uważaj na siebie
Powodzenia ![]()
Ja po rozstaniu z narzeczonym, który mnie zdradzał myślałam, że świat się skończył, a potem odkryłam ile ciekawych rzeczy dzieje się w moim mieście
Wystarczy pogrzebać w internecie i okaże się, że znajdziesz mnóstwo darmowych koncertów, spektakli, projekcji filmowych, warsztatów różnych etc
Pozanałam wielu świetnych ludzi, spędzałam też czas ze starymi znajomymi, choć przyznam, że na początku, zaraz po rozstaniu jedyne czego potrzebowałam to pełna samotność, chciałam być sama, zamykałam się w swoim pokoju, odreagowywałam w grach internetowych, skakałam po forach etc, ale przełomowe było wyjście do ludzi, ważne, żeby nie myśleć. Najbardziej własnie bolały mnie myśli, że tyle lat byliśmy razem, że tyle czasu straciłam, przecież miał być ślub, rodzina, a teraz muszę zaczynać wszystko od nowa i znowu kogoś poznawać od podstaw. Byl strach, że nikt nie będzie sie już tak uśmiechał jak on, że nikogo innego nie będę w stanie obdarzyć takim uczuciem jak jego. I to w sumie prawda - w tamtym związku byłam kobietą kochającą za bardzo, teraz kocham "bardziej rozsądnie" i to jest wielki plus dla mojego aktualnego związku
Bedzie dobrze, wiele z nas to przechodziło i wiele z nas ma to już za sobą
Ty tez wkrótce dołączysz do tego grona, ale daj sobie czas ![]()
Fajka- ja zawsze za mocno ufałam i szybko się do ludzi przywiązywałam. A do Niego to już w ogóle, mieliśmy taki swój mały świat i było mi w nim tak dobrze...
Tisha- przeczytałam pierwszy Twój post, przykro mi, że taka historia Cię spotkała. Widzę pewne powiązanie z moją. Czy Ty od razu tak się od Niego odcięłaś? Walczył o Ciebie potem?
Kochani zastanawiam się czy powinnam do niej napisać i powiedzieć, że on ją kłamie. Z nim nie mam żadnego kontaktu od ok 2 tyg. Z jednej strony wiem, że to, że do niej napisze spowoduje, że powróci wszystko. Bo albo mi coś napisze (możliwe że niezbyt miłego), abo nic nie odpisze i wtedy może mi być jeszcze gorzej. A z drugiej strony myślę, że czemu on ma wyjść z tej całej sytuacji bez szwanku?A ona sobie żyje z nim nie znając prawdy, myśli, że żyje z normalnym, szczerym facetem...
Nie pisz do niej. To sa juz nie Twoje zmartwienia.
Pomysl, ze jestes juz od tego daleko i nie jestes nikomu niczego winna, a i psuc ich relacji nie musisz (daj im czas, sam to zapewne zrobi).
On jest pokrecony, wiec bedzie mial pokrecone zwiazki, jakby to nie wygladalo, uwierz beda pokrecone.
Ty jestes normalna fajna babka i bedziesz miala normalny, fajny zwiazek, tylko musisz zapomniec i odciac sie juz od tego.
Kochani zastanawiam się czy powinnam do niej napisać i powiedzieć, że on ją kłamie. Z nim nie mam żadnego kontaktu od ok 2 tyg. Z jednej strony wiem, że to, że do niej napisze spowoduje, że powróci wszystko. Bo albo mi coś napisze (możliwe że niezbyt miłego), abo nic nie odpisze i wtedy może mi być jeszcze gorzej. A z drugiej strony myślę, że czemu on ma wyjść z tej całej sytuacji bez szwanku?A ona sobie żyje z nim nie znając prawdy, myśli, że żyje z normalnym, szczerym facetem...
SZANUJ SIEBIE!!!!!!! poszedł precz i niech tworzy piekło innej ( bo to oszust) a Ty wiesz co? Ty nic do Niej nie pisz, bo sie poniżysz i będziesz się czuć jeszcze bardziej podła. Jest kłamca - pewnie wymyśliłby jej jakąś skłodką bajeczkę - że jesteś psychopatką np. po co Ci to?
Nie warto tracić czasu dla Niego - OKŁAMYWAŁ CIEBIE!!!!!! a ONA pewnie wkrótce sie dowie sama w doświadczeniu z Nim, że jest kolejną ofiarą kłamcy.
ZAMKNIJ I NIE WRACAJ. DASZ RADE!!! naprawde się da:)
Macie rację. Myślę, że to by spowodowało, że wszystko by do mnie wróciło. Tylko po prostu ten fakt, że on tak zwycięsko wyszedł z tego wszystkiego bardzo mnie boli. Że nawet nie poczuł, że źle zrobił, zranił tyle osób.
przecież czego wymagasz od człowieka, który ma coś z głową? okłamuje kogoś tyle lat i jak Ty myślisz, ze On ma jakąś wrażliwość niby? Naprawde lepiej nie oczekuj cudów . Zamknij to .... i dziękuj Bogu że to koniec, bo mogłoby być gorzej.
Ale teraz mnie nachodzą takie myśli, że może byłam za bardzo "dla niego". Że nie miałam prawie w ogóle swojego życia, że zawsze miałam czas dla Niego, nie miałam swojej pasji, żeby on wiedział, że nie ma mnie zawsze dla Niego, że mam też inne obowiązki i nie jest całym moim światem. Może to spowodowało, że tak się zachował? Już mnie takie myśli nachodzą...
Silesia, to o czym piszesz odnośnie poświęcania swojego życia dla faceta, to naprawdę zmora wielu kobiet. Ja miałam tak samo... u mnie to świeża sprawa, ale dzięki temu, co przeżywam, uświadamiam sobie wiele rzeczy - na temat mojego życia i postępowania. I tu nawet nie chodzi o to, żeby "on widział", że nie jest całym światem. Chodzi o to, że podporządkowując swoje życie facetowi, w chwili gdy on odchodzi, zostajemy z niczym. Swoje szczęście trzeba mieć w sobie, a nie uzależniać go od humorów i decyzji innych ludzi. Wiem, że to trudne, ale trzeba nad tym pracować. Może te nasze obecne nieszczęścia choć na to się przydadzą?
I proszę Cię, nie myśl, że tak się zachował, bo to z Tobą było coś nie tak. Jestem przekonana, że to NIEPRAWDA! To z nim było coś nie tak, wiele z nim było nie tak. Nieważne, czy się ma problemy z sobą, czy nie, tak jak on postapił, po prostu nie można postępować! Dla mnie to nie do pojęcia, jak można przez tak długi okres czasu oszukiwać osobę, którą się kocha. Wiadomo, że ludzie nie są idealni, każdemu czasem może się zdarzyć jakieś kłamstwo, jakiś błąd. Ale żyć w tym kłamstwie? Wiem, że Ci bardzo ciężko, ale naprawdę lepiej dla Ciebie, ze już z nim nie jesteś.
Silesia, jak czytam Twoje posty to tak jakbym czytała o sobie, tzn masz bardzo podobne myśli do moich. Mnie też chłopak okłamywał, dokładnie nie wiem jak długo, tego nigdy się nie dowiem i wolę nie wiedzieć. Ale doskonale rozumiem co czujesz, dosłownie jakbym czytała swoje myśli. Mój były również nie poczuł, że robił coś źle, żyje dalej jak gdyby nigdy nic, a on po prostu zniszczył mnie, moją psychikę, samoocenę, zaufanie do ludzi. No i najgorsze jest to, że ja siebie obwiniam, że mogłam być inna, lepsza, a jednocześnie za bardzo poświęciłam się jemu, również nie miałam swojego życia, był tylko On. I dlatego myślę, że gdybym nie była taka za nim pewnie inaczej by sie to potoczyło. Zagłaskałam go na śmierć:(
cold.wave ktoś mi powiedział, że żeby być szczęśliwym z kimś innym trzeba najpierw nauczyć się być szczęśliwym ze sobą i nauczyć się żyć sama ze sobą. Mądre słowa. Tylko, że mogłam to usłyszeć 3 lata temu i wprowadzić te słowa w życie, zapewne wtedy inaczej bym przeżywała to rozstanie. A tak to żyłam 3 lata dla Niego, wymyślałam niespodzianki, zależało mi żeby był szczęśliwy, tylko o Nim myślałam. I teraz, choć mam nauczkę i staram się jakoś żyć na nowo, być szczęśliwa to już nie potrafię. Bo te 3 lata mi dały w kość. Weszłam w dorosłość, zaczęłam kształtować swój charakter przy Nim i tego nie da się ot tak zmienić.
Loona84 przeczytałam Twój pierwszy post. Nawet nie wyobrażam sobie co mogłaś przeżywać wtedy... To ogromny cios. Ale wiesz, ja boję się tego, że to samo może spotkać mnie, Bo moim zdaniem za max rok ona dostanie od Niego pierścionek. A jak ja się o tym dowiem to wszystko wróci, ze zdwojoną siłą...
57 2011-03-07 23:49:04 Ostatnio edytowany przez danus310 (2011-03-08 00:19:28)
po przeczytaniu waszych postów to i ja mogę sie dopisać, też doświadczylam na sobie jak facet potrafi nami manipulować i ile jesteśmy w stanie wybaczyć ile kolejnych razy potrafimy im zaufać co nie wychodzi nam na dobre,
im częściej mówią że już będzie lepiej że się zmienią tym mniej powinno im się ufać ale wiem że to nie łatwe
miałam w swoim życiu pewien epizod(bardzo podobny jak tu przeczytałam)- po pewnym czasie podczas rozmowy ze znajomą (też nie jedno mogła by napisać) faceci muszą mieć naprawde ''małe ego'' i chcą w jakiś sposób to zmienić, zupełnie jakby zatrzymali się w epoce kamienia łupanego, pierwotnych instynktach z maczuga w dłoni
Silesia-potrafiłaś przerwać to co działo sie z Tobą w związku z nim i dobrze zrobiłas, będą ciężkie chwile bo trzeba przetrawić, ale teraz może być tylko lepiej jeśli jego była nadal z nim jest to już jej sprawa skoro nadal mu wierzy,
w moim życiu też sie coś skończyło jakiś czas temu i nadal wraca i jeszcze przez jakiś czas będzie i nadal jest ciężko ale z upływem czasu to się zmienia
nie jesteś w niajgorszej sytuacji- to był tylko chłopak gdy ja byłam w podobnej sytuacji dostalam wsparcie i to nie od rodziny nawet jak jeat bardzo trudno trzeba szukac te dobre strony nawet jeśli wydają się śmieszne i absurdalne czasem warto spróbować a może pomoże ![]()
58 2011-03-08 07:12:36 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-03-08 07:22:26)
cold.wave ktoś mi powiedział, że żeby być szczęśliwym z kimś innym trzeba najpierw nauczyć się być szczęśliwym ze sobą i nauczyć się żyć sama ze sobą. Mądre słowa. Tylko, że mogłam to usłyszeć 3 lata temu i wprowadzić te słowa w życie, zapewne wtedy inaczej bym przeżywała to rozstanie. A tak to żyłam 3 lata dla Niego, wymyślałam niespodzianki, zależało mi żeby był szczęśliwy, tylko o Nim myślałam. I teraz, choć mam nauczkę i staram się jakoś żyć na nowo, być szczęśliwa to już nie potrafię. Bo te 3 lata mi dały w kość. Weszłam w dorosłość, zaczęłam kształtować swój charakter przy Nim i tego nie da się ot tak zmienić.
Loona84 przeczytałam Twój pierwszy post. Nawet nie wyobrażam sobie co mogłaś przeżywać wtedy... To ogromny cios. Ale wiesz, ja boję się tego, że to samo może spotkać mnie, Bo moim zdaniem za max rok ona dostanie od Niego pierścionek. A jak ja się o tym dowiem to wszystko wróci, ze zdwojoną siłą...
Rozumiem Cię, ja też nie chcę wiedzieć nic o jego życiu, bo wiem, że mnie to zaboli a ja nie chcę rozdrapywać ran. Do dziś mam od niego pierścionek, chciałabym go oddać, wysłać poczt czy jakoś,ale nie osobiście, jednak nie zrobię tego bo wiem, że wtedy on się odezwie lub też coś mi odda.A ja nie chcę bardziej cierpieć.Dlatego odetnij się,czasem ludzie wyjeżdżają gdzieś jak mają taką możliwość, żeby zapomnieć w jakiś sposób.
P.S. ta dziewczyna go zostawiła, kupił jej wycieczkę, dał pierścionek bo chciał być pewny, że jest jego. Przeliczył się.Wykorzystała go i zostawiła. Mam nadzieję, że opamięta się zanim da komuś następny pierścionek. Bo dla niego to tylko są rezerwacje dziewczyn, bo jak można dać komuś pierścionek po kilkumiesięcznej znajomości, tym bardziej, że dzieliła ich spora odległość.
Aha, a kilka dni temu, jego brat zaprosił mnie do swoich znajomych na pewnym portalu społ. Od razu usunęłam to konto, nie chcę nic o nich wiedzieć.
Bardzo dużo zrobiłam dla niego, byłam gdy miał trudny okres, pomagałam, a on zapomniał o mnie i potrafił wymazać z pamięci w tak krótkim czasie. Tyle przeżyliśmy, ale nigdy od tamtej pory się nie odezwał.To tylko potwierdza, że byłam dla niego nikim.
Loona84 ja niestety nie mam możliwości wyjazdu, bo studiuję. Jedyne co to mogę przyjeżdżać do domu rodzinnego na weekendy i tak robię, teraz nawet zrobiłam sobie trochę więcej wolnego, bo tak bardzo nie chcę wracać do tamtego miasta.Po prostu nie umiem tam być. Ja wiem, że tamta dziewczyna go nigdy nie zostawi. Nigdy. Więc jeśli dostanie pierścionek, to już po sprawie. Jeszcze te jego opisy na gg, ja nie wiem czy on chce mnie jeszcze bardziej dobić tym, że fajnie mu się żyje, czy myśli, że ja nie wytrzymam i do niego napisze? Nie wiem.
60 2011-03-08 19:37:49 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-03-08 19:38:24)
Loona84 ja niestety nie mam możliwości wyjazdu, bo studiuję. Jedyne co to mogę przyjeżdżać do domu rodzinnego na weekendy i tak robię, teraz nawet zrobiłam sobie trochę więcej wolnego, bo tak bardzo nie chcę wracać do tamtego miasta.Po prostu nie umiem tam być. Ja wiem, że tamta dziewczyna go nigdy nie zostawi. Nigdy. Więc jeśli dostanie pierścionek, to już po sprawie. Jeszcze te jego opisy na gg, ja nie wiem czy on chce mnie jeszcze bardziej dobić tym, że fajnie mu się żyje, czy myśli, że ja nie wytrzymam i do niego napisze? Nie wiem.
Ja tez czytałam jego opisy na gg i dokładnie wiem co czujesz. Ale uwierz mi, on nie chce Cię dobić, on po prostu żyje już innym życiem. Miałam dosłownie to samo. Pisał dziewczynie, że dziękuje jej za to kim stał się dzięki niej itp. Moja siostra czytając jego opisy była pewna, że one są skierowane do mnie, bo komu niby miał dziękować, skoro dopiero co się rozstaliśmy. Te opisy pisał i Twój były pisze bo oni dawno żyją innym życiem. On był ze mną a jej pisał opisy, jak można? Nawet nie pomyślał, że ja je zobaczę, miał to gdzieś, liczyła się tylko ona. I uwierz, on tymi opisami nie ma zamiaru robić Ci na złość, czy Cię dobijać. Po prostu on już żyje innym życiem, on nie wie, że cierpisz, nie myśli o Twoich uczuciach. Dla niego liczy się tylko jego szczęście i jego uczucia. Wiem, że to okropne, ale tak jest:(
Akurat to, że cierpię to on doskonale wie, bo widział jak płaczę... Jeszcze dziś mi wysłał życzenia na Dzień Kobiet.... Ale nie odpisałam.
Akurat to, że cierpię to on doskonale wie, bo widział jak płaczę... Jeszcze dziś mi wysłał życzenia na Dzień Kobiet.... Ale nie odpisałam.
Mój też widział, tyle że moje łzy miał gdzieś. Twój przynajmniej o Tobie pamięta, mój nigdy się nie odezwał, po prostu miał mnie za nic, 5lat bardzo szybko wymazał z pamięci...Jak kiedyś będziesz miała ochotę zapraszam na pocztę:)
Pamięta, bo minęły 2 tygodnie od kiedy się widzieliśmy ostatni raz. Zresztą to tylko życzenia, teraz znów będzie milczał. Ale to lepiej, bo po co ma pisać i wzbudzać znów we mnie emocje? Brak kontaktu powoduje, że łatwiej jest się pozbierać, choć nie raz czekałam, że może jednak się odezwie, coś napisze... Teraz już nie czekam.
Pamięta, bo minęły 2 tygodnie od kiedy się widzieliśmy ostatni raz. Zresztą to tylko życzenia, teraz znów będzie milczał. Ale to lepiej, bo po co ma pisać i wzbudzać znów we mnie emocje? Brak kontaktu powoduje, że łatwiej jest się pozbierać, choć nie raz czekałam, że może jednak się odezwie, coś napisze... Teraz już nie czekam.
To prawda, lepiej tego wszystkiego nie widzieć i nie mieć kontaktu. Wolę nie mieć kontaktu niż to, jak miałby mi np. pisać że wybiera się gdzieś z jakąś laską na weekend
No właśnie. Ja niestety jeszcze nie umiem skasować jesgo nr gg, nr tel, czy też smsów od niego. Ale wszelkich prezentów już się pozbyłam. Nic w moim pokoju nie przypomina mi jego.