Jestem z facetem ponad 3 lata. Do wrzesnia ub. r. bylo bardzo dobrze.
Mam tzw trudny zwiazek-nie dosc, ze odlegosc to jeszcze duza roznica wieku...
Ale do rzeczy, bo nie to jest istotne.
Otoz:
do wrzesnia K. mogl spotykac sie z kim chcial, mial moje calkowite zaufanie...
We wrzesniu bedac z nim nad morzem dowiedzialam sie, ze pewna kolezanka zaczela sie do niego przystawiac. Doszlo nawet do tego, ze bylo ciut od zdrady.
Powiedzial mi o tym. Po wielu rozmowach ( jego zdaniem klotniach i moim czepianiu sie ) powiedzial jej wreszcie, ze moga byc tylko kolezenstwem, bo on ma mnie. Cieszylam sie z tego, prosilam by skoro to kolezanka nie spotykal sie z nia czesciej niz raz na miesiac.
Do grudnia tak bylo ( tak twierdzi, a nigdy mnie nie oklamal ).
Od konca stycznia niemal w kazda sobote do niej jezdzi ( tylko do pracy- moga tam swobodnie rozmawiac ) i przesiaduje godzinami.
Mi poswieca ostatnio malo czasu mowiac, ze ma duzo zajec i pracy ( w domu nic nie robi, bo mieszka z ciotka, ktora uwaza, ze ma pracowac i konczyc studia ).
Zwrocilam mu na to uwage-usilowal cos z tym zrobic, choc uznal, ze sie czepiam.
W miedzyczasie spotyka sie ze mna. Ona widzi go czesciej niz ja ( on pracuje i uczy sie w innym miescie ).
Ostatnio juz nie wytrzymalam, gdyz: rozmawialismy w piatek wieczorem bardzo dlugo o tym, ze lazac do niej mnie rani, prosilam by tego w ta sobote nie robil.
W sobote wyczulam, ze u niej jest i zadzwonilam. Mialam racje. NIe chcialam gadac, nie potrafilam. Powiedzialam wiec ( sms ), ze lazac tam skutecznie zabija moja milosci do niego, i ze szkoda, ze tego nie rozumie.
Postanowilam nie dzwonic ani nie pisac. Moze tak dotrze. Niestety.
Wczoraj zadzwonil wieczorem z pretensjami, ze ja potrafie 2 dni nie dzwonic, ze sie czepiam kolezenstwa z nia, ze on nic zlego nie robi (juz wczesniej uswiadamial mnie, ze jesli postawie ultimatum ona albo ja to zostanie sam, bo nikt nie bedzie mu mowil, z kim ma sie kolegowac a z kim nie).
Rozmowa nie wniosla niczego. Chcialam prosic o czas na przemyslenia, ale czy to ja mam przemylec? To on powienien.
Pokazalam na przykladach, kiedy dla milosci i tego by go nie ranic zrezygnowalam ze spotkan z 2 kolegami. On zaproponowal, ze nie bedzie mi mowil kiedy do niej jezdzi ( hahahahahhahaha ). I co mi powie jak zadzwonie gdy u niej bedzie? Ze jest na squashu?? hehehehehhe
Zaproponowalam kompromisy: 1-spotykamy sie tylko z osobami tej same plci, 2-rezygnuje calkowicie z kolezanki i jest jak bylo do tej pory, 3 razem decydujemy kto z kim sie spotyka.
Odpowiedz byla niemal smieszna: mamy obie wzajemnie nie mowic z kim sie spotykamy.
Zapytalam kim ona dla niego jest, dlaczego jest taka wazna, bo z koleznki mozna zrezygnowac bez problemu i czy woli mnie przez to stracic. Prosilam niech sie zastanowi nad wszystkim, nad tym, czy moze dla mnie z niej zrezygnowac-bo na tym takze polega uczucie, ze zle jest od wrzesnia ( on tez tak uwaza, ale mowi, ze to ja sie czepiam, szukam dziury w calym, ze odstraszam go do siebie-ciekawnostka, prawda? na ogol sprzeczki sa o nia lub przez nia), bo ona jest miedzy nami i dopoki bedzie to miedzy mna a nim nie bedzie dobrze juz nigdy.
On mi na to, ze moze ja histeryzuje, ze mam sama przemyslec, bo zepsułam mu wekeend swoim milczeniem. ( no masakra ).
Powiedzialam, ze mysle nad tym od wrzesnia, ze czekam kiedy ona zniknie z naszego zycia, ze ja tak jak on sie czul w ten wekeend czuje sie zawsze, gdy on u niej jest.
Nie wiem czy powinnam jeszcze cos zrobic.
Chcialam bysmy na razie dali sobie czas. Niemal sie wsciekl, gdy tak zrozumial moje slowa ( ja chcialam, aby narazie nie gadac o tej sprawie, aby mial czas na przemyslenie i dokonanie jakiegos wyboru ). Powiedzial, ze dla mnie milczenie to nie problem, skoro 2 dni nie dzwonilam ani nic. Wyszlo, ze go nie kocham i nie potrzebuje tak jak on mnie, skoro tak potrafie.
Dla mnie to byla katastrofa, ale juz dluzej tak nie moge.
Poddal mi niechcaco pomysl. Moze powiedziec, ze ma czas na przemyslenie, zeby odezwal sie do mnie jak przemysli sprawe i zdecyduje czy poswieca ja czy nasze uczucie i ponad trzyletni, udany zwiazek.
Co Wy na to? Dodam, ze nie chce rozpatrywania tego, ze on jest duzo mlodszy i dlatego czy cos. Czekam na swieze, pozbawione emocji spojrzenie i Wasze zdanie.
Od razu przepraszam za nielad w tym pisaniu, ale wiecie-emocje.
Pozdr.