Przekonajmy aby nie były kochankami... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przekonajmy aby nie były kochankami...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 175 ]

Temat: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Kochane tak siedze sobie i rozmyślam o swoim życiu i wymyśliłam że może by zacząć wątek aby przestrzegać dziewczyny przed byciem kochanką. Ja sama niewiem czy byłam kochanką czy tez nie ale co po niektóre znają moją historię. Nadal mam bardzo dużą słabośc do tego faceta ale powstrzymały mnie przed kolejną głupotą Wasze posty na tym foum. Może dajmy szansę też innym rozdartym psychycznie kobieta i podajmy tutaj powody lub tez sytuacje dla których same sie przekonają że nie warto robic tak głupich kroków w zyciu. Odnoszę wrażenie że nie jestem lubiana na tym forum wiec może z poczatku nie bede podawała tych powdów a dołączę się późnej gdy watek zostanie choć trochę zaakceptowany.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Każda kobieta, która próbuje przemówić kochance do rozumu nie jest lubiana na tym forum. To już zdążyłam zauważyć...

3

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Ja Cie Sylwia lubie i uwazam, ze to co robisz jest bardo dobre, szlachetne i zaslugujesz na podziw.
Nie daj sobie nigdy wmowic, ze masz problemy osobowoasciowe bo podjelas sie takiego zadania.
Czasem rodzi sie w nas potrzeba pomocy komus anonimowemu i ustrzezenia go przed bledami, ktore sami popelnilismy (instynkt macierzynski?)
Mysle, ze dobrze, ze sa tacy ludzie jak Ty.
Powinnas napisac o tym w jakie pulapki wpadaja kochanki i skad bierze sie w nich potrzeba tkwienia w toksycznym i niesprawiedliwym zwiazku.
Ty wiesz to najlepiej.
Pomagaj innym.
Popieram Cie w 100%

4

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Nie warto byc kochanką chociazby dlatego ze nigdy nie bedziemy tą jedyna,zawsze bedziemy drugą,trzecią??? bo jestesmy warte więcej niz tych kilka godzin wyjetych z jego zycia dla nas...,bo przykleja nam etykiete-puszczalskiej,złodziejki cudzych męzów,bo niszczymy czyjes zycie,czasem budowany latami  rodzinny dom,bo nigdy nie spędzimy razem z nim świąt,nie pójdziemy na zakupy,zawsze bedziemy sie ukrywac i cierpiec z tego powodu....nie warto bo oni prawie nigdy nie wybieraja w ostatecznosci kochanki,więc szkoda straconych chwil,lat dla takich dupków...pozdrawiam:)

5 Ostatnio edytowany przez seducer (2011-02-04 14:40:11)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

To zawsze kończy się katastrofą? Znam 2 pary które zaczynały zdradą. Były kłopoty ale teraz żyją już szcześliwie. Więcej par znam którym się nie udało ale wcale trwałego związku od siebie nie oczekiwaly. Troche takich gdzie kochanka liczyła na coś więcej a okazało się że facet nie zostawi żony. Jeden - odwrotnie. 

A wy zakładacie wątek aby mówić na 100% to się źle skończy. To już mi religią pachnie tongue

Truskaweczka30: Nie warto próbować bo nam przykleją łatki? I tak przykleją.
Lepiej nie próbować bo najprawdopodobniej finał będzie zły? A co z tym co przeżyjemy po drodzę? Co z naszym uczuciem tu i teraz? Może czas sie położyć i umrzeć! Po co życ? I tak na 100% życie skończy się śmiercią

6 Ostatnio edytowany przez fenix (2011-02-04 14:46:24)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Niestety to są tylko dobre rady i życzenia zazwyczaj kobiet zdradzonych lub tych które były kochankami i zostały z niczym. Każda kobieta pragnie być choć trochę kochana, doceniana, adorowana i mimo iż, wie że taki romans to nic dobrego to mimo wszystko kurczowo się go trzyma. Niektóre panie tak bardzo boja się samotności że kurczowo się trzymają faceta nie wartego funta kłaków ale cóż wytłumacz to zauroczonej kobiecie . Niestety jedyna pomocą jest bolesne spotkanie z rzeczywistością , przysłowiowy kopniak od faceta. Tylko taka rada pomaga choć nie zawsze i czasami na krótko.

7

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
fenix napisał/a:

Niestety to są tylko dobre rady i życzenia zazwyczaj kobiet zdradzonych lub tych które były kochankami i zostały z niczym. .

Dobre rady? Dobre dla kogo? Dla ego skrzywdzonych ? Może właśnie ocaliłaś 3 kobiety- przed zakochaniem na rok, potem rozterkami przez następne 2 lata. Może ocaliłaś 3 nieszcześliwe małżeństwa i zabiłaś jedną piękną miłość która się rodziła.
Chcecie projekcje swoich złych doświadczeń rzucać wszystkim jak promień latarni morskiej? A może prowadzicie je na skały? Jak już to forum musi wydawać opinie kogo rzucić, z kim - być to niech to przynajmniej wyrok będzie dla każdego przypadku indywidualny, przemyślany.

8

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

seducer a Ja się z Tobą zgadzam w 100 procentach . Życie jest tylko jedno i trzeba życ tak jak się chce . Każdy ma swój rozum i każdy wie dokładnie jak postąpic ze swoim życiem.Mamy prawo wyboru i to jest najważniejsze.

9

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

To nic nie da - na wyrachowanie i głupotę rady nie ma. Najbardziej rozwala mnie tłumaczenie z gatunku: "kocham go! Nie mogę odejść mimo tego, że wiem, że on ma rodzinę" za przeproszeniem piep***nie. Ja odeszłam od narzeczonego po 3latach, gdy dowiedziałam się o zdradzie i co? Też kochałam, też rozrywał mnie ból.

A na profilaktykę nie ma co liczyć - jak ktoś jest w stanie zaczynać znajomość z osobą, o której wie, że jest zajęta - nawet jak jeszcze jej nie kocha to tym bardziej nie przestanie gdy pojawią się uczucia.

10

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Seducer nie wiem dlaczego jestes taki oburzony,przeciez tu nikt nikogo do niczego nie zmusza,kazdy wypowiada swoje zdanie,a kazdy ma inne,jesli ktos założył własnie taki wątek to odpowiadam na pytanie i juz,przeciez nikt do tego sie nie musi stosowac,tylko moze czasem napradwe dac sobie spokój i znalesc wolnego faceta niz zyc na pół gwizdka z kochankiem i mimo wszystko cierpiec,..Kochanki tu bedą miec inne zdanie a zony zdradzane inne,kazdy ma jakies miejsce.Ale ja nikogo nie potepiam bo kieruje sie zasada nigdy nie mów nigdy i niewiadomo co nas moze w zyciu spotkac.
A tak wogóle to chyba nie da sie uchronic przed bycia kochanka,to jest raczej nie planowane,samo wychodzi i tak sie potem ciągnie...

11

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Nigdy nie zrozumiem kochanek chyba...., ja mogłabym nią być - kochanką, ale nieświadomie. Mogłabym nią być gdybym nie wiedziała, że nią jestem. Jak można brać się za faceta, który ma zonę, dzieci - rodzinę, on ma już życie ułożone, nogi za pas i spadam stąd. A nawet jeśli .. to co to za mężczyna, który zdradza żonę.. takiego faceta chcą kobiety ? który zdradza, oszukuje, nie dochowuje przysięgi małżeńskiej... jaką mamy gwarancję że nas nie zdradzi.. Kochanka, jeśli już mąż odejdzie od żony .. czy może być szczęśliwa ??? czy moze żyć spokojnie, spać spokojnie, u boku ukochanego.. jesli może to nie ma sumienia, twierdzi, że kocha... nie wie co to miłość. To nie miłość, to egoizm.

12

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Uśmiejecie się.

Tłumaczenie żeby któraś porzuciła status kochanki przypomina mi tłumaczenie mojemu synowi że musi zrobić kupę.

Kolo cierpi na zaparcie nawykowe, przerobiliśmy dietę, środki zmiękczające kał, system nagród i dzikich okrzyków za każdego marnego bobka w nocnik. Mały facecik dobrze już kuma jak działa fizjologia, skąd co się bierze, dlaczego będzie chory, jakie to ma konsekwencje.
Czasem słońce czasem deszcz, robi czasem sam, czasem po kilku dniach lewatywa.
Innego wyjścia nie ma. Kupa musi wyjść. Jedno ma miejsce do wychodzenia i tam należy się jej spodziewać.
On jednak próbuje, kombinuje, sprawdza czy mamy rację.
Daliśmy mu wszystkie działa do walki - walczyć ze sobą musi już sam, bo będzie coraz gorzej.
Analogia jest dla mnie porażająca.
Z kochankami widzę identyczny związek przyczynowo - skutkowy. Tu na forum część forumowiczów daje działa do ręki. Tłumaczy tak i srak, ale czasem poprostu nie idzie. Sama musi się przekonać czym to śmierdzi.
Czasem lewatywą staje się żona. Nie ma przeproś na dwa fronty grozi chorobą.
Że nie wspomnę o hemoroidach.

13

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Każdy sam odpowiada za swoje życie i postępowanie. To czy ktoś skłania się ku zdradzie, czy nie nie powinno innej osoby interesować My sami oceniamy ryzyko i konsekwencje zdrady lub uczestnictwa. Dla mnie pozostaje dziwne to, że ludzie potrafią być kochankami mając świadomość, że za rogiem czeka mąż czy żona z dziećmi. Jest tylu wolnych mężczyzn, czy kobiet ale partner z obrączką daje więcej satysfakcji, niż tzw. wolny strzelec. Widziałem różne osoby i sytuacje życiowe, które nigdy nie kończyły się dobrze a najgorzej pokrzywdzone są wtedy dzieci. Ludzie bawią się w rodziców i dorosłych zapominając, gdzie ta moralność i przyrzeczenia.

14

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Kriss mówi bardzo mądrze. Mnie też mówili jak byłam mała- 'nie wchodź na stołek bo spadniesz' i ściągali mnie siłą. Ale pewnego dnia nie upilnowali, wdrapałam się i... spadłam. Bolało, ale więcej nie właziłam.

Szkoda by mi było życia na tchórza, oszusta, kłamliwego dupka, na facecika poniżej poziomu morza. Przecież znam swoją wartość, i wiem, że zasługuję na kogoś, dla kogo będę priorytetem, numerem jeden w jego życiu, a nie gdzieś tam pośrodku listy.

Mam nadzieję, że kochanki też w końcu dojdą do wniosku, że to one najbardziej tracą na tym interesie i że zasługują na coś więcej.

15

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
seducer napisał/a:
fenix napisał/a:

Niestety to są tylko dobre rady i życzenia zazwyczaj kobiet zdradzonych lub tych które były kochankami i zostały z niczym. .

Dobre rady? Dobre dla kogo? Dla ego skrzywdzonych ? Może właśnie ocaliłaś 3 kobiety- przed zakochaniem na rok, potem rozterkami przez następne 2 lata. Może ocaliłaś 3 nieszcześliwe małżeństwa i zabiłaś jedną piękną miłość która się rodziła.
Chcecie projekcje swoich złych doświadczeń rzucać wszystkim jak promień latarni morskiej? A może prowadzicie je na skały? Jak już to forum musi wydawać opinie kogo rzucić, z kim - być to niech to przynajmniej wyrok będzie dla każdego przypadku indywidualny, przemyślany.

Nie bardzo rozumiem twoje oburzenie ? Namawianie kochanek do odejścia to życzenie kobiet które albo to przerobiły albo były kochankami  (oczywiście w  większości) czy taka opinia mówi ci że masz kogoś zostawić ? Stwierdziłam fakt a nie wyrok.
Czytajmy ze zrozumieniem smile

16 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-04 17:08:19)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Sylwia52 napisał/a:

. Nadal mam bardzo dużą słabośc do tego faceta ale powstrzymały mnie przed kolejną głupotą Wasze posty na tym foum. Może dajmy szansę też innym rozdartym psychycznie kobieta i podajmy tutaj powody lub tez sytuacje dla których same sie przekonają że nie warto robic tak głupich kroków w zyciu. Odnoszę wrażenie że nie jestem lubiana na tym forum wiec może z poczatku nie bede podawała tych powdów a dołączę się późnej gdy watek zostanie choć trochę zaakceptowany.

Sylwia - ja Cię lubię za powyższe podejście. Zbierzesz razy od niejednej na tym forum, ale co tam - mamy rację wink
Trzymaj się kochana!


seducer napisał/a:

A wy zakładacie wątek aby mówić na 100% to się źle skończy. To już mi religią pachnie tongue

A masz coś przeciwko? To zmień wątek - to nie boli.


Kriss - to już pewne. Jestem Twoją fanką.

17 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-04 17:46:38)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Weź daj spokój bo mi głupio.
Założyłam wątek o drzewie - tam są namiary, co prawda niezbyt precyzyjne, ale droga jest.

18

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Kriss napisał/a:

Uśmiejecie się.

Tłumaczenie żeby któraś porzuciła status kochanki przypomina mi tłumaczenie mojemu synowi że musi zrobić kupę.

Kolo cierpi na zaparcie nawykowe, przerobiliśmy dietę, środki zmiękczające kał, system nagród i dzikich okrzyków za każdego marnego bobka w nocnik. Mały facecik dobrze już kuma jak działa fizjologia, skąd co się bierze, dlaczego będzie chory, jakie to ma konsekwencje.
Czasem słońce czasem deszcz, robi czasem sam, czasem po kilku dniach lewatywa.
Innego wyjścia nie ma. Kupa musi wyjść. Jedno ma miejsce do wychodzenia i tam należy się jej spodziewać.
On jednak próbuje, kombinuje, sprawdza czy mamy rację.
Daliśmy mu wszystkie działa do walki - walczyć ze sobą musi już sam, bo będzie coraz gorzej.
Analogia jest dla mnie porażająca.
Z kochankami widzę identyczny związek przyczynowo - skutkowy. Tu na forum część forumowiczów daje działa do ręki. Tłumaczy tak i srak, ale czasem poprostu nie idzie. Sama musi się przekonać czym to śmierdzi.
Czasem lewatywą staje się żona. Nie ma przeproś na dwa fronty grozi chorobą.
Że nie wspomnę o hemoroidach.

ahahahaha, dobre, dobre smile A najśmieszniejsze w tym jest to, że prawdziwe.

19

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

a czy możliwe jest kochać męża i kochanka jednocześnie?

20 Ostatnio edytowany przez DORIS2727 (2011-02-04 21:18:21)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
złamana napisał/a:

a czy możliwe jest kochać męża i kochanka jednocześnie?

ja w to nie wierzę...
jak można mówić że się Kocha i krzywdzić, kłamać...

21

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Tisha napisał/a:

To nic nie da - na wyrachowanie i głupotę rady nie ma. Najbardziej rozwala mnie tłumaczenie z gatunku: "kocham go! Nie mogę odejść mimo tego, że wiem, że on ma rodzinę" za przeproszeniem piep***nie. Ja odeszłam od narzeczonego po 3latach, gdy dowiedziałam się o zdradzie i co? Też kochałam, też rozrywał mnie ból.

A na profilaktykę nie ma co liczyć - jak ktoś jest w stanie zaczynać znajomość z osobą, o której wie, że jest zajęta - nawet jak jeszcze jej nie kocha to tym bardziej nie przestanie gdy pojawią się uczucia.

ach! że nie wszystkie jesteśmy tak mądre jak Ty ... Ty wybrałaś moment na swoje cierpienie, extra. Daj i innym go wybrać lub daj wygrać prawdziwą miłość.

22

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
amerah napisał/a:
Tisha napisał/a:

To nic nie da - na wyrachowanie i głupotę rady nie ma. Najbardziej rozwala mnie tłumaczenie z gatunku: "kocham go! Nie mogę odejść mimo tego, że wiem, że on ma rodzinę" za przeproszeniem piep***nie. Ja odeszłam od narzeczonego po 3latach, gdy dowiedziałam się o zdradzie i co? Też kochałam, też rozrywał mnie ból.

A na profilaktykę nie ma co liczyć - jak ktoś jest w stanie zaczynać znajomość z osobą, o której wie, że jest zajęta - nawet jak jeszcze jej nie kocha to tym bardziej nie przestanie gdy pojawią się uczucia.

ach! że nie wszystkie jesteśmy tak mądre jak Ty ... Ty wybrałaś moment na swoje cierpienie, extra. Daj i innym go wybrać lub daj wygrać prawdziwą miłość.

Amerah ...dlaczego ty zawsze jesteś opryskliwa co do postów które nie są po twojej myśli...
kobieto...zastanów się..czego ty tutaj szukasz...
????

jest wiele innych wątków o problemie podobnym do Twojego i  nigdzie nie spotkałam się z takim brakiem obiektywizmu jak w Twoim przypadku...

23

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

SYLWIA kochanki były,sa i zawsze bedą...
Jest popyt...jest podaż...to panaceum...rozumiesz
Można ostrzec wiele kobiet...ale one i tak zrobia to co podyktuje im serce...lub wyrachowanie bo rożnie to bywa...

24

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
kasandra1234 napisał/a:

SYLWIA kochanki były,sa i zawsze bedą...
Jest popyt...jest podaż...to panaceum...rozumiesz
Można ostrzec wiele kobiet...ale one i tak zrobia to co podyktuje im serce...lub wyrachowanie bo rożnie to bywa...

Twoje odpowiedzi nie przestają mnie zdumiewać.

25

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Czy byłam kochanką? Nie powiedziała bym tak o sobie. Poznałam przed laty wspaniałego mężczyznę, który wiedział co powiedzieć i zrobić młodej kobiecie żeby się w nim zakochała po uszy. Niestety nie powiedział mi o swojej rodzinie; Żonie, dzieciach.
Gdy się o tym dowiedziałam skończyłam to. BARDZO bolała ale... zobaczyłam go z jego córką. Słodkie, małe, niewinne oczy popatrzyły na mnie. Pomyśleć że mogłam zrujnować jej dzieciństwo. To test powód żeby nie być kochanką!!!
Dziś ta dziewczynka jest małą kobietką. Jej oczy jednak są smutne i szare bo jej tata jednak odszedł do innej. Każda kochanka, która spotyka się za żonatym i dzieciatym mężczyzną musi wziąć na siebie to... smutne spojrzenie dziecka. Gorsze niż klątwa.

26

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

ostatnia kochanka mojego meża(a było ich 5 moze 6 )monika wiek 18/19...(usuneła ciaze jak twierdziła nacisk mego meza)myslałam ze po tym co zrobiła zmieni swoj stosunek do życia i partnerów..zwlaszcza ze z nia rozmawiałam i próbowałam sprowadzić na dobra droge...nie udało sie ....wrociła....ja odeszłam 5 miesiac z dala od niego ,...tesknie...a ona mala głupia istota,pozbawiona jakich kolwiek uczuć dumna  z bycia kochanką....

27

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

CZyz nie mam racji NIEKOCHANA?

28

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Zgadzam się z Seducer, dajmy spokój temu nawoływaniu NIE BĄDŹMY KOCHANKAMI bo to jest trochę śmeszne. Na dodatek mówią to kobiety które same nimi były - same wzorce do naśladowania. Sama mam 24 lata i jestem singielką - tak raczej z wyboru i szczerze mówiąc mam dosyć starszych kobiet, zazdrosnych żon o ich mężów bo one też tworzą swoje "grupy, kasty, klitki" i zawsze dają do zrozumienia, że jestem ta "zła" chcociaż nic złego nie robię! To faceci wodzą wzrokiem, wręcz przeglądają się w moich oczach, ale to zawsze ONA będzie winna. Wkurza mnie to wszystko. Akurat należę do tych, która nie odbiera mężczyzn innym kobietom, tak z zasady, tak zostałam wychowana itd. ale nie znoszę, po prostu nie znoszę kobiet które winę upatrują tylko w kobiecie, jak to się mówi, że sama mu wchodzi do łóżka. NIEPRAWDA! Faceci 30+ przechodzą metamorfozę, coś w nich wstępuje, że zaczynają szaleć. Nie wiem co to jest i mnie to generalnie nie obchodzi. Żony tego nie zauważają?? Spoko, zauważa to każda ładna dziewczyna przechadzająca się po ulicy.

POZDRAWIAM,
Niezamężna!

29

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
kasandra1234 napisał/a:

CZyz nie mam racji NIEKOCHANA?

Mnie chodziło o to, dlaczego uczciwie nie napiszesz, co myślisz. Jakie jest Twoje zdanie o relacji zdradzana żona - kochanka.
A nie truizmy o popycie i podaży. A propos - a może jest podaż, więc jest popyt? I erzac zamiast uczuć...

30

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
kasandra1234 napisał/a:

SYLWIA kochanki były,sa i zawsze bedą...
Jest popyt...jest podaż...to panaceum...rozumiesz
Można ostrzec wiele kobiet...ale one i tak zrobia to co podyktuje im serce...lub wyrachowanie bo rożnie to bywa...

Dokładnie!

A ja opowiem wam coś.
Mój były kierownik miał żone-śliczna kobietka naprawde!
Ale że był typowym samcem miał wiele kochanek... naprawde trudno było je zliczyć... Oczywiście służyły mu tylko do seksu! Nawet w czasie pracy! One wiedziały, żę ma żone... Ale każda z nich chciała czegoś więcej... Pewnego dnia zmówiły się, bodaże w pięć i zadzwoniły do tej jego żony i opowiedziały jej o wszystkim... Koleś wyleciał z domu z wielkim hukiem! to było w lipcu zeszłego roku. Teraz do tej pory próbuje odzyskać żonkę-która ma go już gdzieś. Twierdzi, że ją kocha itd...

Kochanki nic, nie zyskały, poza smakiem słodkiej zemsty...
Ale czy warto zawracać sobie głowę takimi dupkami?

31

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

CZARNA gdybym trafila na takiego faceta ktory skacze z kwiatka na kwiatek to chetnie dolączyla bym do tamtych kobietek.
Mysle że trudniej jest wybaczyc zdrady na prawo i lewo niż z jedna kochanka,chociaż...zdrada i tak pozostaje zdradą...

32

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
złamana napisał/a:

a czy możliwe jest kochać męża i kochanka jednocześnie?

W sensie mąż, który zawsze będzie i kochanek, który ubarwia nam szare życie z tym pierwszym? Oj, nie nie. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. I choćby Depp przede mną nago stanął, albo inny cud natury, nie spojrzałabym nawet w jego stronę. Albo wóz, albo przewóz, nie?

33

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

a wiecie co jest najgorsze???to ze one(kochanki)maja taka siłe w sobie ze potrafia tak faceta zbajerować ze nawet własne dzieci schodza na dalszy plan...to jest najgorsze!!!kochanice mego meza poznałam i rozmawialam z nią bez nerwów-z klasą!!!i powiedziałam ze najbardziej bolał mnie fakt ze pozwolła na to by odsunoł sie od dzieci-przeprosiła i przyznała mi racje ....a teraz gdy znow pojawiła sie w jego zyciu historia sie powtarza....podła suka pozbawiona jakich kolwiek uczuć i rozumu....dzieci sa starsze maja oczy i widza ze przez ta mała lafirynde tata zapomina o nich....o wspolnych weekendach moga zapomniec bo małolata sie jeszcze nie wyszalała i soboty spedzaja w clubach disco....znalazła sponsora i sie bawi-kosztem moich dzieci.......a on przy niej zachowuje sie jak jej rówiesnik 19-latek...jego zycie jego sprawa-pomimo ze cholernie boli ...mam jeszcze w sobie tyle siły by sie zemscic....na tej małej  zdzirze która zniszczyła spokojny swiat moich córeczek......

34

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Mia999 napisał/a:

Zgadzam się z Seducer, dajmy spokój temu nawoływaniu NIE BĄDŹMY KOCHANKAMI bo to jest trochę śmeszne. Na dodatek mówią to kobiety które same nimi były - same wzorce do naśladowania. Sama mam 24 lata i jestem singielką - tak raczej z wyboru i szczerze mówiąc mam dosyć starszych kobiet, zazdrosnych żon o ich mężów bo one też tworzą swoje "grupy, kasty, klitki" i zawsze dają do zrozumienia, że jestem ta "zła" chcociaż nic złego nie robię! To faceci wodzą wzrokiem, wręcz przeglądają się w moich oczach, ale to zawsze ONA będzie winna. Wkurza mnie to wszystko. Akurat należę do tych, która nie odbiera mężczyzn innym kobietom, tak z zasady, tak zostałam wychowana itd. ale nie znoszę, po prostu nie znoszę kobiet które winę upatrują tylko w kobiecie, jak to się mówi, że sama mu wchodzi do łóżka. NIEPRAWDA! Faceci 30+ przechodzą metamorfozę, coś w nich wstępuje, że zaczynają szaleć. Nie wiem co to jest i mnie to generalnie nie obchodzi. Żony tego nie zauważają?? Spoko, zauważa to każda ładna dziewczyna przechadzająca się po ulicy.

POZDRAWIAM,
Niezamężna!

I to jest prawidłowa odpowiedź . Super napisane, popieram całą wypowiedź .

35 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-05 12:49:21)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Mia999 napisał/a:

dajmy spokój temu nawoływaniu NIE BĄDŹMY KOCHANKAMI bo to jest trochę śmeszne. Na dodatek mówią to kobiety które same nimi były - same wzorce do naśladowania.

Cześć Mia.
Nie wierzę że jak się poparzysz łapiąc bez ściery za garnek z wrzątkiem - to gdy widzisz że właśnie ma zamiar zrobić to ktoś inny - to go nie ostrzerzesz. Albo że do usrania będziesz za ten garnek gołą łapką łapać, bo może jakimś cudem się nie oparzysz.

Mia999 napisał/a:

Sama mam 24 lata i jestem singielką - tak raczej z wyboru i szczerze mówiąc mam dosyć starszych kobiet, zazdrosnych żon o ich mężów bo one też tworzą swoje "grupy, kasty, klitki" i zawsze dają do zrozumienia, że jestem ta "zła" chcociaż nic złego nie robię! To faceci wodzą wzrokiem, wręcz przeglądają się w moich oczach, ale to zawsze ONA będzie winna. Wkurza mnie to wszystko. Akurat należę do tych, która nie odbiera mężczyzn innym kobietom, tak z zasady, tak zostałam wychowana itd. ale nie znoszę, po prostu nie znoszę kobiet które winę upatrują tylko w kobiecie, jak to się mówi, że sama mu wchodzi do łóżka.

Ja też takich bab nie lubię. Ale uwierz, nie wszystkie żony są takie. Takie są tylko te które mają bardzo niskie poczucie własnej wartości. Nie lubią siebie. Nie czują się dobrze we własnym towarzystwie. Brak autoakceptacji im dolega. Niektórym kobietom starzenie się przychodzi bardzo ciężko. A co najlepsze - takie osoby nie muszą być żonami, mogą być dowolną osobą.
No a poza tym - czy gdybyś - czysto hipotetycznie - jutro miała stać się żoną. To się nagle zmienisz w taką zawistną, wredną i jadowitą babę? Coś nie wierzę.

Mia999 napisał/a:

Faceci 30+ przechodzą metamorfozę, coś w nich wstępuje, że zaczynają szaleć. Nie wiem co to jest i mnie to generalnie nie obchodzi.

To się nazywa "początki andropauzy" smile Menopauza w męskim wydaniu.

Zauważ co się dzieje z NIEKTÓRYMI paniami po czterdziestce - jobla na widok portek dostają, ze skóry wyskakują żeby choć się otrzeć. Włażą z buciorami w cudze małżeństwa, bo czas przydatności im sie kończy.
Czy to nie jest identyczne?

Widzisz, ja też czasami borykam się z takim ostracyzmem - co prawda jestem żoną - ale sporo młodszą od męża. Wyglądam całkiem do rzeczy, ładna buzia, duże oczy, długie nogi (A co!). Bardzo dużo osób traktuje mnie jak "dodatek", nawet z rodziny. Z pobłażaniem, mówią do mnie jak do niedorozwiniętego dziecka. Są w szoku gdy wychodzi że mam coś do powiedzenia, dwa uniwerki skończone, języki, własna firma. I tak się doszukują (fakt - głównie panie) że wszystko i tak załatwiłam "dupą".
Głową muru nie przebijesz. Z osłem się kopać nie ma sensu. Zawsze wygra.
Tak że Mia, niech się przeglądają. Jak mi szwagier żurawia w dekolt zapuścił - też pomyślałam - a biedny, może w domu nie ma? (Żonę ma, tylko dekolt to grzech).
Ważne że Ty wiesz co jest grane i na kochankę się moim zdniem nijak nie nadajesz.

36

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
narin82 napisał/a:

a wiecie co jest najgorsze???to ze one(kochanki)maja taka siłe w sobie ze potrafia tak faceta zbajerować ze nawet własne dzieci schodza na dalszy plan...to jest najgorsze!!!kochanice mego meza poznałam i rozmawialam z nią bez nerwów-z klasą!!!i powiedziałam ze najbardziej bolał mnie fakt ze pozwolła na to by odsunoł sie od dzieci-przeprosiła i przyznała mi racje ....a teraz gdy znow pojawiła sie w jego zyciu historia sie powtarza....podła suka pozbawiona jakich kolwiek uczuć i rozumu....dzieci sa starsze maja oczy i widza ze przez ta mała lafirynde tata zapomina o nich....o wspolnych weekendach moga zapomniec bo małolata sie jeszcze nie wyszalała i soboty spedzaja w clubach disco....znalazła sponsora i sie bawi-kosztem moich dzieci.......a on przy niej zachowuje sie jak jej rówiesnik 19-latek...jego zycie jego sprawa-pomimo ze cholernie boli ...mam jeszcze w sobie tyle siły by sie zemscic....na tej małej  zdzirze która zniszczyła spokojny swiat moich córeczek......

hahahaha! Kochanki potrafią zbajerować??? znowu biedny facet?? heh bo Ty myślisz że wszystkie Kochanki to kochanki Twojego męża? jesteś w duuużym błędzie. Nie każda z nas to "mała ździra"
Ale  swoją drogą skoro już wiesz że ma Kochanke to może coś z tym zrób? a nie wypisujesz MOIM ZDANIEM głupoty !!!!!!!!!!!

37

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
amerah napisał/a:
narin82 napisał/a:

a wiecie co jest najgorsze???to ze one(kochanki)maja taka siłe w sobie ze potrafia tak faceta zbajerować ze nawet własne dzieci schodza na dalszy plan...to jest najgorsze!!!kochanice mego meza poznałam i rozmawialam z nią bez nerwów-z klasą!!!i powiedziałam ze najbardziej bolał mnie fakt ze pozwolła na to by odsunoł sie od dzieci-przeprosiła i przyznała mi racje ....a teraz gdy znow pojawiła sie w jego zyciu historia sie powtarza....podła suka pozbawiona jakich kolwiek uczuć i rozumu....dzieci sa starsze maja oczy i widza ze przez ta mała lafirynde tata zapomina o nich....o wspolnych weekendach moga zapomniec bo małolata sie jeszcze nie wyszalała i soboty spedzaja w clubach disco....znalazła sponsora i sie bawi-kosztem moich dzieci.......a on przy niej zachowuje sie jak jej rówiesnik 19-latek...jego zycie jego sprawa-pomimo ze cholernie boli ...mam jeszcze w sobie tyle siły by sie zemscic....na tej małej  zdzirze która zniszczyła spokojny swiat moich córeczek......

hahahaha! Kochanki potrafią zbajerować??? znowu biedny facet?? heh bo Ty myślisz że wszystkie Kochanki to kochanki Twojego męża? jesteś w duuużym błędzie. Nie każda z nas to "mała ździra"
Ale  swoją drogą skoro już wiesz że ma Kochanke to może coś z tym zrób? a nie wypisujesz MOIM ZDANIEM głupoty !!!!!!!!!!!

Amerah dlaczego jesteś tak złośliwa co do innych forumowiczek ? Każdy ma prawo do własnych wypowiedzi , to ,że byłaś czy jestes kochanką to nieznaczy ,że trzeba ci pobłażac głaskac po główce. Cholera dziewczyno mam wrażenie ,że masz pretensje do całego świata,  co Cię interesuję , że mąż narin82 ma kochankę to jej sprawa czy będzie chciała coś z tym zrobic czy nie. A może poprostu to Ty chciałabyś byc jego kochanką .? Ja tez byłam kochanką i moją historię opisałam na tym forum . Tak samo jak i Ty zostałam oceniona źle ale to nie był powód do obrażania innych. Akceptuję kążda wypowiedx i Ty również powinnas się tego nauczyc. To nie jest trudne ,że każdy ma iine zdanie na ten temat.Z tego co się orientuję to jest wolnośc słowa i każdy ma prawo do własnych refleksji. Przestań wszystkich atakowac i może zacznij się zastanawiac nad własnymi problemami. Przychodząc na to forum i opisując własna historie , historie kochanki czego oczekiwałaś oklasków . ? Nie tego tutaj nie dostaniesz tak jak żadna kochanka ich nie dostała. Dlatego proponuję ci zmienic ton swoich wypowiedzi i nauczyc się akceptacji wypowiedzi innych. Pozdrawiam.

38

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Amerah, oświeć mnie bo się pogubiłam.
Z czystej ciekawości spytam: skoro facet nie jest "tym biednym", czyli takim bezwolnym, małym robaczkiem, co to go się da na sznurku do wyrka zaciągnąć (jestem tego samego zdania) - to "ta biedna" to Kochanka?
Chodzi mi o sytuację kiedy posiada już status Kochanki - czyli jest świadoma zaistniałej sytuacji.
No bo on robi od początku świadomie świństwo wszystkim osobom go kochającym, łącznie z Kochanką. A Kochanka?- komu robi świństwo?

39

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

NIEKOCHANA nie bardzo rozumiem co chcesz wiedziec...hm...relacje żona-kochanka...
No cóż...zawsze powiem że kochanka nie jest przyczyną lecz skutkiem...

40

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Mia999 napisał/a:

Sama mam 24 lata i jestem singielką - tak raczej z wyboru i szczerze mówiąc mam dosyć starszych kobiet, zazdrosnych żon o ich mężów bo one też tworzą swoje "grupy, kasty, klitki" i zawsze dają do zrozumienia, że jestem ta "zła" chcociaż nic złego nie robię! To faceci wodzą wzrokiem, wręcz przeglądają się w moich oczach, ale to zawsze ONA będzie winna. Wkurza mnie to wszystko. Akurat należę do tych, która nie odbiera mężczyzn innym kobietom, tak z zasady, tak zostałam wychowana itd. ale nie znoszę, po prostu nie znoszę kobiet które winę upatrują tylko w kobiecie, jak to się mówi, że sama mu wchodzi do łóżka.

Problem nie dotyczy tylko mlodych dziewczyn sad
Tak samo traktuje sie kobiety samotne bez wzgledu na wiek sad
Rozwodka jest traktowana tak jak lowca cudzych mezow...

To jest bardzo przykre i odczuwalne odtracenie ale tak szczerze z czegos to wynika.
Zauwazylam, ze gdy wchodze do domu malzenstwa X on sie zrywa, bierze plaszcz i ma doslownie slowotok i usmiechonatlok.
Robi sie pobudzony, aktywny, chetny do rozmowy i taki grzeczny. Zony nie widzi, zona jest powietrzem.
A mi wcale nie schlebia jak taki palant jest dla mnie slodki a wiem, ze dla mojej kolezanki nie jest... znam ich od dawna a taki nadskakujacy dla mnie zrobil sie dopiero po mojej separcji.
Zbieg okolicznosci?

W zyciu nie mialam takiego natloku zonatych facetow co po rozwodzie... czy oni mysla, ze jak ja jestem czterdziestka to o niczym innym nie mysle, i ze mi tego seksu tak brakuje, ze oni stana sie wybawcami mojego niezspokojenia? Oni sprawia, ze poczuje sie wreszcie spelniona? Nagle staja sie kogutami... i co sie dziwic tym kobietom... dla nich to oni tymi kogutami nie sa, bo im sie nie chce... moze z tego rozgoryczenia zgorzknialy i zakuly by kazdego w worek (bez dekoltu oczywiscie) i okulary z wielka czarna ramka -10

Na imprezie firmowej kolega w obecnosci zony chcial mnie pocalowac. Byl pijany... i co z tego. Dodam, ze nie mam w zwyczaju zachowywac sie dwuznacznie, zonaci sa dla mnie aseksualni, nie flirtuje na imrezach firmowych... I pan dostal ode mnie reprymende. Bylam jednak swiadkiem upokorzenia tej zony...i z tym ona nie moze sie pogodzic.
Dlatego wymyslilam sobie, ze mezatki zle traktowane przez swoich mezow czuja sie upokorzone zachowaniem meza wobec innej obcej kobiety. One zazdroszcza atencji jaka poswieca jej ukochany innej kobiecie bo same moze tego nie zaznaly od dawna.
Dlatego nie zloszcze sie juz na to odtracenie... takie zycie! A kolezanke od pana X wyciagam z domu big_smile, bo nie chce jej stracic jako dobrej kolezanki.


Ludzie zakladaja z gory jakies dziwaczne scenariusze.
Np gdy dostalam dobra prace  (co nie jest latwe dla obcokrajowca i sami tubylcy zazdroszcza mi tej pracy) to bylam z siebie dumna jak paw... do momentu
znajoma pani (Polka) powiedziala mi, ze mi dobrze bo pan Y zalatwil mi prace. Odpowiedzialam, ze to nie prawda. Sama bylam na interview i sama zlozylam podanie i nawet sama znalazlam ta prace (zreszta przy pomocy google map big_smile )
wiec powalilo mnie totalnie gdy wykrzywiajac sie skomentowala: taaa, taaa to sie tak mowi!

Nie rozumiem tego..

41

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Zazdrosc napisał/a:

Ludzie zakladaja z gory jakies dziwaczne scenariusze.
Np gdy dostalam dobra prace  (co nie jest latwe dla obcokrajowca i sami tubylcy zazdroszcza mi tej pracy) to bylam z siebie dumna jak paw... do momentu
znajoma pani (Polka) powiedziala mi, ze mi dobrze bo pan Y zalatwil mi prace. Odpowiedzialam, ze to nie prawda. Sama bylam na interview i sama zlozylam podanie i nawet sama znalazlam ta prace (zreszta przy pomocy google map big_smile )
wiec powalilo mnie totalnie gdy wykrzywiajac sie skomentowala: taaa, taaa to sie tak mowi!

Nie rozumiem tego..

To jest ta ludzka zawiść, im gorzej innym tym jest lepiej, a jak spotyka cię coś dobrego to na pewno na to nie zasłużyłeś/aś, bo to bo tamto. Zresztą na tym forum też są takie osoby. A jak do tego dochodzi ta polska maniera narzekania na cały świat, to tylko uciekać gdzie pieprz rośnie.

42

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
amore napisał/a:
amerah napisał/a:
narin82 napisał/a:

a wiecie co jest najgorsze???to ze one(kochanki)maja taka siłe w sobie ze potrafia tak faceta zbajerować ze nawet własne dzieci schodza na dalszy plan...to jest najgorsze!!!kochanice mego meza poznałam i rozmawialam z nią bez nerwów-z klasą!!!i powiedziałam ze najbardziej bolał mnie fakt ze pozwolła na to by odsunoł sie od dzieci-przeprosiła i przyznała mi racje ....a teraz gdy znow pojawiła sie w jego zyciu historia sie powtarza....podła suka pozbawiona jakich kolwiek uczuć i rozumu....dzieci sa starsze maja oczy i widza ze przez ta mała lafirynde tata zapomina o nich....o wspolnych weekendach moga zapomniec bo małolata sie jeszcze nie wyszalała i soboty spedzaja w clubach disco....znalazła sponsora i sie bawi-kosztem moich dzieci.......a on przy niej zachowuje sie jak jej rówiesnik 19-latek...jego zycie jego sprawa-pomimo ze cholernie boli ...mam jeszcze w sobie tyle siły by sie zemscic....na tej małej  zdzirze która zniszczyła spokojny swiat moich córeczek......

hahahaha! Kochanki potrafią zbajerować??? znowu biedny facet?? heh bo Ty myślisz że wszystkie Kochanki to kochanki Twojego męża? jesteś w duuużym błędzie. Nie każda z nas to "mała ździra"
Ale  swoją drogą skoro już wiesz że ma Kochanke to może coś z tym zrób? a nie wypisujesz MOIM ZDANIEM głupoty !!!!!!!!!!!

Amerah dlaczego jesteś tak złośliwa co do innych forumowiczek ? Każdy ma prawo do własnych wypowiedzi , to ,że byłaś czy jestes kochanką to nieznaczy ,że trzeba ci pobłażac głaskac po główce. Cholera dziewczyno mam wrażenie ,że masz pretensje do całego świata,  co Cię interesuję , że mąż narin82 ma kochankę to jej sprawa czy będzie chciała coś z tym zrobic czy nie. A może poprostu to Ty chciałabyś byc jego kochanką .? Ja tez byłam kochanką i moją historię opisałam na tym forum . Tak samo jak i Ty zostałam oceniona źle ale to nie był powód do obrażania innych. Akceptuję kążda wypowiedx i Ty również powinnas się tego nauczyc. To nie jest trudne ,że każdy ma iine zdanie na ten temat.Z tego co się orientuję to jest wolnośc słowa i każdy ma prawo do własnych refleksji. Przestań wszystkich atakowac i może zacznij się zastanawiac nad własnymi problemami. Przychodząc na to forum i opisując własna historie , historie kochanki czego oczekiwałaś oklasków . ? Nie tego tutaj nie dostaniesz tak jak żadna kochanka ich nie dostała. Dlatego proponuję ci zmienic ton swoich wypowiedzi i nauczyc się akceptacji wypowiedzi innych. Pozdrawiam.

Niestety Amerah akceptuje tylko te wypowiedzi które są po jej myśli...
też to zauważyłam...

43

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Kochanki, kochankowie. Dziwne to określenia. Dziwne, bo tacy ludzie się nie kochają. Bo jak można widywać się czasem tylko, jak można żyć w zakłamaniu, jak można mieć 2 twarze? Tacy żyją tylko fikcją, zauroczeniem. Niczym więcej.

44

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Mia999 napisał/a:

dajmy spokój temu nawoływaniu NIE BĄDŹMY KOCHANKAMI bo to jest trochę śmeszne. Na dodatek mówią to kobiety które same nimi były - same wzorce do naśladowania.

To, co piszesz brzmi tak, jakby ksiadz, ktory nie mial rodziny mowil mi jak mam zyc...(pomijam fakt kochanek na boku wink ) Wlasnie te kobiety, ktore byly kochankami wiedza, jakie sa konsekwencje tego "procederu" i moga ostrzegac inne dziewczyny.
Nie rozumiem Twojego toku myslenia.

45 Ostatnio edytowany przez Median (2011-02-05 15:56:47)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Junior napisał/a:

Kochanki, kochankowie. Dziwne to określenia. Dziwne, bo tacy ludzie się nie kochają. Bo jak można widywać się czasem tylko, jak można żyć w zakłamaniu, jak można mieć 2 twarze? Tacy żyją tylko fikcją, zauroczeniem. Niczym więcej.

A przepraszam, ludzie ktorzy sa bez zobawiazan i sie spotykaja zawsze wiedza czego chca, nie zyja w iluzji i zauroczeniu, nie maja dwoch twarzy??? Zawsze sa tacy wspaniali i szlachetni? I czy widuja sie 24h/dobe czy tez tylko czasami?

46

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
DORIS2727 napisał/a:
amore napisał/a:
amerah napisał/a:

hahahaha! Kochanki potrafią zbajerować??? znowu biedny facet?? heh bo Ty myślisz że wszystkie Kochanki to kochanki Twojego męża? jesteś w duuużym błędzie. Nie każda z nas to "mała ździra"
Ale  swoją drogą skoro już wiesz że ma Kochanke to może coś z tym zrób? a nie wypisujesz MOIM ZDANIEM głupoty !!!!!!!!!!!

Amerah dlaczego jesteś tak złośliwa co do innych forumowiczek ? Każdy ma prawo do własnych wypowiedzi , to ,że byłaś czy jestes kochanką to nieznaczy ,że trzeba ci pobłażac głaskac po główce. Cholera dziewczyno mam wrażenie ,że masz pretensje do całego świata,  co Cię interesuję , że mąż narin82 ma kochankę to jej sprawa czy będzie chciała coś z tym zrobic czy nie. A może poprostu to Ty chciałabyś byc jego kochanką .? Ja tez byłam kochanką i moją historię opisałam na tym forum . Tak samo jak i Ty zostałam oceniona źle ale to nie był powód do obrażania innych. Akceptuję kążda wypowiedx i Ty również powinnas się tego nauczyc. To nie jest trudne ,że każdy ma iine zdanie na ten temat.Z tego co się orientuję to jest wolnośc słowa i każdy ma prawo do własnych refleksji. Przestań wszystkich atakowac i może zacznij się zastanawiac nad własnymi problemami. Przychodząc na to forum i opisując własna historie , historie kochanki czego oczekiwałaś oklasków . ? Nie tego tutaj nie dostaniesz tak jak żadna kochanka ich nie dostała. Dlatego proponuję ci zmienic ton swoich wypowiedzi i nauczyc się akceptacji wypowiedzi innych. Pozdrawiam.

Niestety Amerah akceptuje tylko te wypowiedzi które są po jej myśli...
też to zauważyłam...

ciekawe że WY tylko akceptujecie wypowiedzi które sa po waszej myśli a jak ja to robię te jestem bee i fee. a To jest powód do obrażania kochanek? właśnie ciekawe "wolność słowa" ale waszego i tylko waszego: ja napisałam:  "MOIM ZDANIEM"

47

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Kriss napisał/a:

Amerah, oświeć mnie bo się pogubiłam.
Z czystej ciekawości spytam: skoro facet nie jest "tym biednym", czyli takim bezwolnym, małym robaczkiem, co to go się da na sznurku do wyrka zaciągnąć (jestem tego samego zdania) - to "ta biedna" to Kochanka?
Chodzi mi o sytuację kiedy posiada już status Kochanki - czyli jest świadoma zaistniałej sytuacji.
No bo on robi od początku świadomie świństwo wszystkim osobom go kochającym, łącznie z Kochanką. A Kochanka?- komu robi świństwo?

hm kochanka robi świństwo przede wszystkim sobie. potem tej rodzinie... tak wiem że robię im świństwo, a mimo to nie czuję się winna bo kto inny powinien czuć tą winę

48

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
amore napisał/a:
amerah napisał/a:
narin82 napisał/a:

a wiecie co jest najgorsze???to ze one(kochanki)maja taka siłe w sobie ze potrafia tak faceta zbajerować ze nawet własne dzieci schodza na dalszy plan...to jest najgorsze!!!kochanice mego meza poznałam i rozmawialam z nią bez nerwów-z klasą!!!i powiedziałam ze najbardziej bolał mnie fakt ze pozwolła na to by odsunoł sie od dzieci-przeprosiła i przyznała mi racje ....a teraz gdy znow pojawiła sie w jego zyciu historia sie powtarza....podła suka pozbawiona jakich kolwiek uczuć i rozumu....dzieci sa starsze maja oczy i widza ze przez ta mała lafirynde tata zapomina o nich....o wspolnych weekendach moga zapomniec bo małolata sie jeszcze nie wyszalała i soboty spedzaja w clubach disco....znalazła sponsora i sie bawi-kosztem moich dzieci.......a on przy niej zachowuje sie jak jej rówiesnik 19-latek...jego zycie jego sprawa-pomimo ze cholernie boli ...mam jeszcze w sobie tyle siły by sie zemscic....na tej małej  zdzirze która zniszczyła spokojny swiat moich córeczek......

hahahaha! Kochanki potrafią zbajerować??? znowu biedny facet?? heh bo Ty myślisz że wszystkie Kochanki to kochanki Twojego męża? jesteś w duuużym błędzie. Nie każda z nas to "mała ździra"
Ale  swoją drogą skoro już wiesz że ma Kochanke to może coś z tym zrób? a nie wypisujesz MOIM ZDANIEM głupoty !!!!!!!!!!!

Amerah dlaczego jesteś tak złośliwa co do innych forumowiczek ? Każdy ma prawo do własnych wypowiedzi , to ,że byłaś czy jestes kochanką to nieznaczy ,że trzeba ci pobłażac głaskac po główce. Cholera dziewczyno mam wrażenie ,że masz pretensje do całego świata,  co Cię interesuję , że mąż narin82 ma kochankę to jej sprawa czy będzie chciała coś z tym zrobic czy nie. A może poprostu to Ty chciałabyś byc jego kochanką .? Ja tez byłam kochanką i moją historię opisałam na tym forum . Tak samo jak i Ty zostałam oceniona źle ale to nie był powód do obrażania innych. Akceptuję kążda wypowiedx i Ty również powinnas się tego nauczyc. To nie jest trudne ,że każdy ma iine zdanie na ten temat.Z tego co się orientuję to jest wolnośc słowa i każdy ma prawo do własnych refleksji. Przestań wszystkich atakowac i może zacznij się zastanawiac nad własnymi problemami. Przychodząc na to forum i opisując własna historie , historie kochanki czego oczekiwałaś oklasków . ? Nie tego tutaj nie dostaniesz tak jak żadna kochanka ich nie dostała. Dlatego proponuję ci zmienic ton swoich wypowiedzi i nauczyc się akceptacji wypowiedzi innych. Pozdrawiam.

w związku z tym że istnieje wolność słowa to nie zmienię tonu swoich wypowiedzi i nie musze uczyć się ich akceptować. TAK jestem kochanką i ile razy będę takie coś na kochankę czytała (nie ja zaczęłam uogólniać wszystkie kochanki) ataki tyle razy będę tak odpowiadać
dlaczego?
bo istnieje wolność słowa

49

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Amerah..ależ to dziecinne co piszesz..
wolność słowa nie oznacza że musisz w tak arogancki sposób komentować wypowiedzi które nie są po Twojej myśli.
Znamy twoje zdanie...ale mozesz wypowiadać je w sposób kulturalny nie obrażając innych.
Pozdrawiam

50

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Median napisał/a:
Junior napisał/a:

Kochanki, kochankowie. Dziwne to określenia. Dziwne, bo tacy ludzie się nie kochają. Bo jak można widywać się czasem tylko, jak można żyć w zakłamaniu, jak można mieć 2 twarze? Tacy żyją tylko fikcją, zauroczeniem. Niczym więcej.

A przepraszam, ludzie ktorzy sa bez zobawiazan i sie spotykaja zawsze wiedza czego chca, nie zyja w iluzji i zauroczeniu, nie maja dwoch twarzy??? Zawsze sa tacy wspaniali i szlachetni? I czy widuja sie 24h/dobe czy tez tylko czasami?

Usiądź wygodnie i pomyśl o kimś. Wtedy dojdziesz do wniosku czego chcesz. Bo jest to w każdym bez wyjątku. Chcesz spokoju, chcesz zabawy, chcesz związku, chcesz radzić sobie sama. W biegu życia niewielu pamięta by pomyśleć.
2 osoby spotykając się - wiedzą co chcą, co oczekują. Może nie zawsze potrafią się porozumieć, ale wiedzą czego pragną. Ludzie bez zobowiązań są jak Ci z zobowiązaniami tylko im łatwiej troszkę bo łatwiej być szczerym niż na samym początku kłamać i oszukiwać.
Częstość widywania zależy od siły uczucia.
Masz kogoś - nie chcesz odejść - nadejdzie moment decyzjii, nie chcesz odejść - więc nie kochasz. To koniec.

51

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Median napisał/a:
Junior napisał/a:

Kochanki, kochankowie. Dziwne to określenia. Dziwne, bo tacy ludzie się nie kochają. Bo jak można widywać się czasem tylko, jak można żyć w zakłamaniu, jak można mieć 2 twarze? Tacy żyją tylko fikcją, zauroczeniem. Niczym więcej.

A przepraszam, ludzie ktorzy sa bez zobawiazan i sie spotykaja zawsze wiedza czego chca, nie zyja w iluzji i zauroczeniu, nie maja dwoch twarzy??? Zawsze sa tacy wspaniali i szlachetni? I czy widuja sie 24h/dobe czy tez tylko czasami?

Dobrze Median piszesz nieważne czy mamy lat 15 - 20 - 40 czy jesteśmy wolni czy zajęci gdy zaczynamy się z kimś spotykać jesteśmy zauroczeni zafascynowaniu ale to jeszcze nie miłość.
JUNIOR chłopak wolny gdy spotyka się z wolną dziewczyną też z różnych względów nie zawsze widuje ją codziennie więc można spotykać się tylko czasem i nie raz tak bywa smile

52

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Zazdrosc napisał/a:
Mia999 napisał/a:

Sama mam 24 lata i jestem singielką - tak raczej z wyboru i szczerze mówiąc mam dosyć starszych kobiet, zazdrosnych żon o ich mężów bo one też tworzą swoje "grupy, kasty, klitki" i zawsze dają do zrozumienia, że jestem ta "zła" chcociaż nic złego nie robię! To faceci wodzą wzrokiem, wręcz przeglądają się w moich oczach, ale to zawsze ONA będzie winna. Wkurza mnie to wszystko. Akurat należę do tych, która nie odbiera mężczyzn innym kobietom, tak z zasady, tak zostałam wychowana itd. ale nie znoszę, po prostu nie znoszę kobiet które winę upatrują tylko w kobiecie, jak to się mówi, że sama mu wchodzi do łóżka.

Problem nie dotyczy tylko mlodych dziewczyn sad
Tak samo traktuje sie kobiety samotne bez wzgledu na wiek sad
Rozwodka jest traktowana tak jak lowca cudzych mezow...

Dokładnie, tu się zgodze.
Ja też gdy po rozstaniu z mężem poszłam do pracy bo musiałm z czegoś utzrymać siebie i córkę...
Też spotykałam się z komentarzami typu, ta szuka sobie frajera do wychowania dziecka, czy chłopca do seksu...
I te komentarze słyszałam od kobiet!Co było totalną bzdurą, bo akurat cierpiałam na facetowstręt!
A moją jedyną winą było to,że jestem osobą komunikatywną i lubie poznawać ludzi i z nimi poporstu rozmawiać.
Sama byłam zdradzana. Kochanka mojegobyłego męża mogłaby na dobrą sprawę być moją matką!
Teraz panie "kochanki" powiedzą moja wina... Bo jemu czegoś brakowało. Tak brakowało rozumu!
Nie będe przyłączała sie do klubu zdradzonych żon, bo wychodze z założenia że nie był Mnie wart, iwolę być sama niż miałabym być z nim. I nie patrzę na to że mam dziecko iona potrzebuje taty... Wolę żeby żyła w prawdzie niż w fikcji "normalnej rodziny".
Tu zdania są podzielone... nie popieram kochanek, nie zrozumiem ich strategi nigdy-mimo to nie twierdze że są "zdzirami" itd. Bo Ci mężowie mają własne rozumy i skoro odsuwają sie od rodziny to robią to sami.
Nie oceniajmy relacji MĄŻ-KOCHANKA jak całkowitą winę kochanki! Bo niektóre zdradzone żony całą winę składają na NIĄ. Gdy nie ona to byłoby inaczej... Bylibyśmy razem... Ale często jest tak że nie ta to inna...

53

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
DORIS2727 napisał/a:

Amerah..ależ to dziecinne co piszesz..
wolność słowa nie oznacza że musisz w tak arogancki sposób komentować wypowiedzi które nie są po Twojej myśli.
Znamy twoje zdanie...ale mozesz wypowiadać je w sposób kulturalny nie obrażając innych.
Pozdrawiam

z bólem serca stwierdzam że to ja poczułam się obrażana.
i powtarzam: nie wrzucajcie wszystkich kochanek do jednego worka, worka z:
z siksami 19stoletnimi szukającymi sponsorów albo tymi co "polecą" na fajny samochód

54

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
amerah napisał/a:

hm kochanka robi świństwo przede wszystkim sobie.

Tak, ja też tak myślę! Czysta merytoryka.

amerah napisał/a:

potem tej rodzinie... tak wiem że robię im świństwo, a mimo to nie czuję się winna bo kto inny powinien czuć tą winę

Tak jest. Winna - moim zdaniem też nie do końca - przecież Ty jesteś wolna, a to on dokonuje wyboru.
Dokładnie.
Dziękuję.

55

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Kriss napisał/a:
amerah napisał/a:

potem tej rodzinie... tak wiem że robię im świństwo, a mimo to nie czuję się winna bo kto inny powinien czuć tą winę

Tak jest. Winna - moim zdaniem też nie do końca - przecież Ty jesteś wolna, a to on dokonuje wyboru.
Dokładnie.
Dziękuję.

Ależ jest winna. Wyboru dokonuje się wspólnie.

56

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Junior napisał/a:
Kriss napisał/a:
amerah napisał/a:

potem tej rodzinie... tak wiem że robię im świństwo, a mimo to nie czuję się winna bo kto inny powinien czuć tą winę

Tak jest. Winna - moim zdaniem też nie do końca - przecież Ty jesteś wolna, a to on dokonuje wyboru.
Dokładnie.
Dziękuję.

Ależ jest winna. Wyboru dokonuje się wspólnie.

ja jego żonie niczego nie przysięgałam

57

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Junior napisał/a:
Kriss napisał/a:
amerah napisał/a:

potem tej rodzinie... tak wiem że robię im świństwo, a mimo to nie czuję się winna bo kto inny powinien czuć tą winę

Tak jest. Winna - moim zdaniem też nie do końca - przecież Ty jesteś wolna, a to on dokonuje wyboru.
Dokładnie.
Dziękuję.

Ależ jest winna. Wyboru dokonuje się wspólnie.

Dokładnie, przecież jest tylu wolnych facetów!
Nie rozumiem tego bo Mnie od zawsze na widok obrączki, zawsze mijały wszystkie motylki w brzuchu:) i górę brał rozum a nie srece

58

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
amerah napisał/a:
Junior napisał/a:
Kriss napisał/a:

Tak jest. Winna - moim zdaniem też nie do końca - przecież Ty jesteś wolna, a to on dokonuje wyboru.
Dokładnie.
Dziękuję.

Ależ jest winna. Wyboru dokonuje się wspólnie.

ja jego żonie niczego nie przysięgałam

Oczywiście jej nie...a Sobie?
Swoim zasadom?
Przecież masz jakąś hierarchie wartości...
Czy to co robisz jest z tym zgodne...?

59

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
czarnaa86 napisał/a:
Junior napisał/a:
Kriss napisał/a:

Tak jest. Winna - moim zdaniem też nie do końca - przecież Ty jesteś wolna, a to on dokonuje wyboru.
Dokładnie.
Dziękuję.

Ależ jest winna. Wyboru dokonuje się wspólnie.

Dokładnie, przecież jest tylu wolnych facetów!
Nie rozumiem tego bo Mnie od zawsze na widok obrączki, zawsze mijały wszystkie motylki w brzuchu:) i górę brał rozum a nie srece

dla jasności
ja gdy miałam męża i przed nim długo nie myślałam o zdradzie. Przez myśl mi nie przeszło takie coś
może mam słabą wolę? możliwe, że nie potrafiłam się powstrzymać
czy przez mój brak zahamowań ma cierpieć jego rodzina? nie wiem
czy to nie on powinien mieć większe zahamowania, tak!

60

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
DORIS2727 napisał/a:
amerah napisał/a:
Junior napisał/a:

Ależ jest winna. Wyboru dokonuje się wspólnie.

ja jego żonie niczego nie przysięgałam

Oczywiście jej nie...a Sobie?
Swoim zasadom?
Przecież masz jakąś hierarchie wartości...
Czy to co robisz jest z tym zgodne...?

czy jakby to było do końca zgodne czy byłabym tu?
nie sądzę, gryzie to mnie... kurcze Kocham, nie potrafię nawet pomyśleć że ON jest świnią że jest zły. Jak siedzę tak sobie to myślę "nie to koniec" potem on zadzwoni, przyjedzie, uśmiechnie się.
i tak ciągle....

61 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-05 16:26:49)

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...

Junior - Winna jest robieniu sobie kuku.
Widzisz ja przeczytałam wcześniej wątek Amerah i wiem że cokolwiek by to nie znaczyło - jest przekonana o swoim poważnym uczuciu do swojego kochanka. Ale się miota. Gdyby była calkiem, bezwaruankowo "happy" to pewnie byśmy jej tu nie poznali w wątku "o tej trzeciej".
Facet - żonaty - robi świństwo - ona do tego rękę przykłada, bo w tym uczestniczy. Ale ona jest wolna. Wolna.
Widzisz, to przykład kobiety, o ktorej myślę, że jakby ten facet powiedział:" słuchaj, to koniec, wracam do żony" - przyjęłaby to na klatę. I to pewnie z ulgą.
Ale w tym temacie nie o to chodzi. Mamy przekonywać żeby "nie były". Do skutku.

62

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Kriss napisał/a:

Junior - Winna jest robieniu sobie kuku.
Widzisz ja przeczytałam wcześniej wątek Amerah i wiem że cokolwiek by to nie znaczyło - jest przekonana o swoim poważnym uczuciu do swojego kochanka. Ale się miota. Gdyby była calkiem, bezwaruankowo "happy" to pewnie byśmy jej tu nie poznali w wątku "o tej trzeciej".
Facet - żonaty - robi świństwo - ona do tego rękę przykłada, bo w tym uczestniczy. Ale ona jest wolna. Wolna.
Widzisz, to przykład kobiety, o ktorej myślę, że jakby ten facet powiedział:" słuchaj, to koniec, wracam do żony" - przyjęłaby to na klatę. I to pewnie z ulgą.
Ale w tym temacie nie o to chodzi. Mamy przekonywać żeby "nie były". Do skutku.

właśnie pięknie napisane

"Widzisz, to przykład kobiety, o ktorej myślę, że jakby ten facet powiedział:" słuchaj, to koniec, wracam do żony" - przyjęłaby to na klatę. I to pewnie z ulgą."

mój własny masochizm ....

63

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
DORIS2727 napisał/a:
amerah napisał/a:
Junior napisał/a:

Ależ jest winna. Wyboru dokonuje się wspólnie.

ja jego żonie niczego nie przysięgałam

Oczywiście jej nie...a Sobie?
Swoim zasadom?
Przecież masz jakąś hierarchie wartości...
Czy to co robisz jest z tym zgodne...?

Dziewczyny nie szanujemy siebie tylko wtedy jeśli robimy coś wbrew swojej woli - taka jest zasada.
Reszta to kwestia wartości jakie w życiu się wyznaje a to bardzo indywidualna sprawa.

64

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
amerah napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:
amerah napisał/a:

ja jego żonie niczego nie przysięgałam

Oczywiście jej nie...a Sobie?
Swoim zasadom?
Przecież masz jakąś hierarchie wartości...
Czy to co robisz jest z tym zgodne...?

czy jakby to było do końca zgodne czy byłabym tu?
nie sądzę, gryzie to mnie... kurcze Kocham, nie potrafię nawet pomyśleć że ON jest świnią że jest zły. Jak siedzę tak sobie to myślę "nie to koniec" potem on zadzwoni, przyjedzie, uśmiechnie się.
i tak ciągle....

Niestety takie nasze przekleństwo- kobiet zakochanych...
gdy serce się włancza, rozum odchodzi...

65

Odp: Przekonajmy aby nie były kochankami...
Kriss napisał/a:

Junior - Winna jest robieniu sobie kuku.
Widzisz ja przeczytałam wcześniej wątek Amerah i wiem że cokolwiek by to nie znaczyło - jest przekonana o swoim poważnym uczuciu do swojego kochanka. Ale się miota. Gdyby była calkiem, bezwaruankowo "happy" to pewnie byśmy jej tu nie poznali w wątku "o tej trzeciej".
Facet - żonaty - robi świństwo - ona do tego rękę przykłada, bo w tym uczestniczy. Ale ona jest wolna. Wolna.
Widzisz, to przykład kobiety, o ktorej myślę, że jakby ten facet powiedział:" słuchaj, to koniec, wracam do żony" - przyjęłaby to na klatę. I to pewnie z ulgą.
Ale w tym temacie nie o to chodzi. Mamy przekonywać żeby "nie były". Do skutku.

Zgadzam się że kochanka robi sobie kuku, a winę za zdradę ponosi kochanek, no bo jak sama nazwa wskazuje zdradza tylko on (pomijam gdy obie osoby są w związkach), ona jest wolna i nikogo nie zdradza, a to że bierze w tym udział to jakby trochę inna bajka.
Muszę się przyznać że trochę mnie ten cały temat śmieszy, przecież tu nie wchodzą dziewczyny zakochane z klapkami na oczach, którym należałoby wytłumaczyć co mogą sobie zrobić, tylko takie które już są w takim związku i są na tym etapie że chcą coś z tym zrobić aby ta sytuacja się zmieniła, albo właśnie taki związek w ich życiu się zakończył.

Posty [ 1 do 65 z 175 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przekonajmy aby nie były kochankami...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024