Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-29 10:20:33)

Temat: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Zastanawiam sie np, czy powinienem w jakis specjalny sposob racjonowac czestotliwosc, z jaka widuje moja lepsza polowke.
Widuje sie z nia bardzo czesto, nawet 5 razy w tygodniu, ale zastanawiam sie, czy to jest niewlasciwe.

Czy powinien w jakis sztuczny sposob ograniczac nasze spotkania do np tylko 2-3 razy w tygodniu, czy zupelnie sie tym nie przejmowac, jesli ja chce ja czesto widziec i ona mnie?
Moze jesli osoby spotykaja sie zbyt czesto, to sie moga soba znudzic zbyt predko?

Nie wiem czy jest sens prowadzic jakies gierki czy po prostu cieszyc sie soba tyle, ile jest nam dane?

Jakie sa wasze doswiadczenia i co byscie mi powiedzialy z perspektywy Was - kobiet? smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

wiesz co?jak poznałam mojego męża i zaczęliśmy się spotykać to chciałam widzieć go cały czas,ponieważ jeszcze się wtedy uczyłam w weekendy to zawsze prosiłam żeby przyjeżdżał po mnie pod szkołę i zabierał mnie do siebie a mi się wcale nie chciało stamtąd wychodzić w niedzielę i wracać do domu.Teraz jak jesteśmy małżeństwem niewiele się zmieniło,nie lubię jak jest dłużej w pracy,nie lubię kiedy pracuje w weekend ponieważ najlepiej mi kiedy ON jest obok.Ma wykupione do mnie 30godzin w miesiącu połączeń za darmo i dzwoni w każdej wolnej chwili i wcale to nie prawda że po jakimś czasie ludzie się sobie nudzą,i nie ma limitu na spotykanie się ze sobą najlepsza jest spontaniczność moim zdaniem.Oczywiście nie zawsze jest super i różowo ale wtedy jak widzę że mamy siebie za dużo zaczynamy robić coś osobno,albo ja wychodzę sobie sama a do mojego męża wpada jakiś kolega i spotykamy się wieczorkiem i znów nam mało siebie.

3

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Ja jak spotkałam mojego przyszłego męża mogłam spędzać z nim każda chwile... Nic inne nie było dla mnie ważne po za nim, mogłam rzucić wszystko byle sie z nim widzieć, on niestety nie był wtedy taki spontaniczny jak ja, ale widywaliśmy sie często, bardzo często.. Teraz kiedy minęło już trochę czasu spotykamy sie co drugi dzień, i cały weekend:) I tak nam jakoś pasuje, chociaż czasami chciałabym nie widywać sie tak często i pozwolić sobie troszkę dłużej potęsknić jednak na razie nie potrafię i jak tylko jest taka możliwość to możliwie jak najczęściej sie spotykamy

4

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Z moim mężem zaczęliśmy chodzić od sylwestra, był wtedy jeszcze w wojsku, ale już w styczniu wyszedł. To było takie dziwne, bo spotykaliśmy się w mieszkaniu jego Babci, w którym mieszkamy do dziś, choć Babcia nie żyje już 12 lat. W lutym już zaczęliśmy mówić o ślubie, więc nasze spotkania były trochę inne niż wszystkich zakochanych. Musieliśmy wyremontować nasz pokój, kuchnię i całą resztę przy czym babciny pokoik został nie ruszony. I tak przez cały rok (ponieważ w styczniu rok później wzięliśmy śłub) remontowaliśmy gniazdko. On pracował, zarabiał, wracał z pracy i razem, żeśmy do wieczora skrobali, malowali, kafelkowali. Nie było żadnego kina, ani wyjścia na lody, ale to było też całkiem sympatyczne. smile

5

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

a ja z moim mężem wydywałam sie codziennie a potem to już zostawał na noce więc do domu chodził tylko sie przebrac. Wiem jednak że z upłtwem lat zrozumiałam że przez to straciłam wiele znajomych i to bardzo dobrych więc moja rada pamiętaj że miłośc to miłośc ale nie zapomnij o czasie dla siebie i przyjaciół.
Każdy z nas musi miec czas tylko dla siebie smile

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

u mnie bylo dosc dziwnie...zaczelismy spotykac sie w polowie maja, spotykalismy sie praktycznie codziennie,pozniej on pod koniec czerwca wyjechal do pracy do Anglii ja jakos w polowie lipca wyjechalam ze znajomymi za granice, wiec nasz kontakt byl praktycznie zaden, pozniej wrocilismy mniej wiecej w tym samym czasie,po czym po 2 tygodniach ja wyjechalam z rodzicami tez za granice, wiec znowu mielismy znikomy kontakt. Tak wyszlo bo ja swoje wyjadzy mialam juz zaklepane od kwietnia a on swoj tez juz wczesniej zalatwial ( zanim zaczelismy sie spotykac), wiec nie dalo rady tego wszystkiego odkrecic. No a teraz spotykamy sie codziennie, na szczescie mieszkamy bardzo blisko siebie, wiec nie mamy z tym problemu wink Czasem faktycznie moze sie nudzic ciagle siedzenie razem, wtedy wychdzimy gdzies razem z naszymi znajomymi smile Praktycznie wszedzie wychodzimy razem i kazda wolna chwile razem spedzamy, ale jest dobrze smile

7

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

To dobrze, bo juz myslalem, ze takie czeste spotykanie moze byc jakies - nazwijmy to - niedobre.

Jestem wreszcie z polowka (o ktora walczylem bite 3 miesiace) od 10 dni i mam strasznie duzo watpliwosci, czy np powinienem ja czesto widywac.
Np zaczalem sie zastanawiac, dlaczego tylko ja sie ostatnio do niej odzywam i zdalem sobie sprawe, ze nie ona placi za swoje rachunki za telefon a poza tym nie daje jej okazji sie odezwac do mnie, bo bardzo czesto ja wydzwaniam... tongue

Teraz bawi sie z kumpela, nie bedzie jej 3 dni w domu a mnie przez to szlag trafia, ze nie moge jej zobaczyc i przytulic hmm
Na szczescie zostawila u mnie swoja bluze podczas ostatniego weekendu, takze mam sie do czego przytulic i moge poczuc jej zapach, ale to nie to samo... big_smile

Za duzo mysle chyba...

8

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

ej to gratuluję, un hombre. a jeszcze niedawno pisałeś o "pewnej teorii samotności" wink
wychodzi na to, że jeno ja się sam ostałem.

9

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

un hombre tul tą bluzkę,mnie jak mój mąż po raz pierwszy pocałował,wtedy oczywiście mój chłopak,to na noc nie umyłam twarzy,bo chciałam jak najdłużej czuć smak Jego ust.:D
A co do częstotliwości naszych spotkań,byliśmy weekendową parą.Mieszkaliśmy w tej samej miejscowaści,ale ja uczyłam się w innym miescie i tymczasowo mieszkałam w internacie.Piątek,sobota i niedziela były nasze.Dodam że to było dwadziescia lat temu i kontaktu telefonicznego zero.Ogromnie tęskniliśmy za sobą.:)

Tobie życzę powodzenia.

10

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Na poczatku spotykałam sie ze swoin narzeczonym 2-3 razy w tygodniu,z weekendami było gorzej bo studiuje zaocznie.Gdy juz sie w nim zakochałam on dostał wezwanie do wojska,kurcze nie było to łatwe bo był daleko ode mnie a przepustki miał raz na miesiac.Na szcescie wykupil darmowy nr do mnie wiec mogłam z nim rozmawiać codziennie po kilka godzin.We wtorek wyszedł z wojska i bardzo sie ciesze choc nie moge sie przyzwyczaic ze jest cały czas przy mnie.

Un hombre,masz szczescie, ze twoja połówka zostawiła bluze,jakas czasteczka jej jest cały czas przy Tobie...

11

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Heh, nie tylko bluzke zostawila. Na kocu i i koldrze zostalo pare jej dlugich, rudych wlosow. Moze to dziwne, ale jakos nie chce sie ich pozbywac, po prostu sobie leza obok mnie smile

Normalnie szlag mnie trafia, dopiero pewnie ja w piatek zobacze wieczorem... Zwariuje tongue

12

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

un hombre!!!wreszcie ci się udało?!gratuluję!jesteś najlepszym przykładem że cierpliwość popłaca.

13 Ostatnio edytowany przez Ansja (2008-10-30 12:44:24)

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

un hombre - no proszę, od razu ładniej świat wygląda, kiedy się czyta takie posty , jak Twój smile Gratuluję wytrwałości smile Jak widać, warto trwać przy marzeniach, bo się spełniają smile
Ja swojego faceta poznałam przez internet wink Początki były trudne, bo dzieli nas 300 km, więc widzieliśmy się raz na miesiąc, a nawet rzadziej (nasz rekord to 7 tygodni ) sad Przez rok tak się męczyliśmy, chwile, kiedy on odjeżdżał, albo ja i myśl o tym, że nie wiadomo kiedy znów się spotkamy, były nie do zniesienia sad Płakałam więcej niż przez całe poprzednie 20- letnie życie smile Ale to już przeszłość- mój partner rzucił całe swoje poprzednie życie, przeniósł sie na moją uczelnię, przeprowadził do mojego miasta i jest tu ze mną codziennie !! smile Razem stawialiśmy czoła przeciwnościom, które nam stawały na drodze, a było ich dużo hmm Jednak daliśmy sobie radę, teraz także nie opuszczamy się nawet na chwilę. Warto było przetrzymać rok, by teraz codziennie być bardziej pewną, że było warto smile

14

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Swojego obecnego chłopaka poznałam podczas imprezy sylwestrowej w górach, oboje wówczas mieszkaliśmy, pracowaliśmy i studiowaliśmy w różnych miastach. Zatem przez jakieś ponad 2 lata znajomości widywaliśmy się tylko w co drugi weekend i w trochę dłuższych wymiarach czasu podczas wakacji. Dopiero po tym okresie, na piątym roku studiów, udało mi się przenieść do niego i od tej pory z racji mieszkania razem widujemy się właściwie codziennie, jednakże w różnym wymiarze godzinowym. Jakby nie było w styczniu miną 4 lata. Nie odczuwam przy tym żeby było w naszym związku jakieś "znudzenie się sobą" smile

15

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Ja swojego chłopaka poznałam w liceum i widywaliśmy się codziennie-na przerwach oraz w weekendy.
Teraz jest trochę inaczej. Każde z nas  ma inną szkołę. Pogodziliśmy się z tym, bo mamy darmowe nr i jest cały czas kontakt, jednak gdy przychodzi wolniejszy dzień w tygodniu i długi zimowy wieczór to aż się łzy w oczy cisną z tęsknoty. Wierze, że takie "rozłąki" i nie widywanie się umacnia Nasz związek i buduje jeszcze większe zaufanie. Pomyślcie co dzieje się w weekend jak go w końcu widzę i mam dla siebie :-)

16

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?
Samanta napisał/a:

Z moim mężem zaczęliśmy chodzić od sylwestra

skad mi to znane? smile

17 Ostatnio edytowany przez un hombre (2008-10-31 11:14:29)

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

A czy mialyscie tak, ze probowalyscie znalezc dziure w calym?

Ja chyba podswiadomie probuje... Snila mi sie ostatnio i z tego snu wynikalo, ze nic do mnie nie czuje a ja po prostu jestem jej wypelniaczem czasu.
Bardzo sie przejalem tym snem, a ze takich rzeczy nie chce zachowywac dla siebie, to opowiedzialem jej o tym... Strasznie sie tym przejela i poplakala, bo ubzdurala sobie, ze moze ja tak na prawde mysle...

A moze mi po prostu jest trudno uwierzyc w to wszystko, ze sie dzieje, ze jest? Ja nie spodziewalem sie, ze to nastapi tak szybko. Moze sie boje, ze nastepnego dnia jak sie obudze to okaze sie, ze to byl tylko sen? Moze chce maksymalnie wykorzystac kazda chwile z nia spedzona tak, jakby nastepna miala nie nastapic?

Chyba trudno jest mi uwierzyc w to, ze tez jestem dla niej kims bardzo waznym. Nie wiem dlaczego, bo spedzilismy cudowny czas podczas tego weekendu a mimo wszystko, trudno jest mi w to wszystko uwierzyc hmm

Takie glupie mysli mam, jak zbyt dlugo jej nie widze. Mysle sobie, ze jesli sie do mnie nie odzywa, to moze jej nie zalezy. Skoro bawi sie z kolezankami tyle dni poza domem, to moze w ogole o mnie nie mysli. Zle sie czuje, jesli nie powie mi czegos milego...

Czy ja powinienem sie bac o swoje zdrowie psychiczne?

Boje sie, ze teraz, kiedy to wszystko zostalo wywalczone i jest super, to moge zepsuc moimi glupimi myslami sad

18

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Jeżeli taka częstotliwość spotkań wam odpowiada to spotykajcię się bez przeszkód. Ja jednak wolę umiarkowaną częstatliwość spotkań. Czasem człowiek bardziej docenia to co ma kiedy ma czas zatęsknić.

19

Odp: Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

ja jestem rok z mim facetem i widziemy się praktycznie non stop... jednqak z jego bstrony powoli zaczyna powiewać znudzeniem. takim delikatnym,. a jednak.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jakie byly poczatki waszego "chodzenia" ze soba?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024