witam Was serdecznie!!
Skoro znalazłam sie tu gdzie się znalazłam to po części znacie moją historię (przynajmniej zakończenie ).
Ciekawi mnie Wasz punkt widzenia. Czy nie bojicie sie tego co Was może spotkać w przyszłości?
U mnie pojawiło się uczucie bezradności i bezsilności. Każdy kolejny dzień jest dla mnie męczarnią. Marzę o tym, żeby zasnąc i
już sie nie obudzić. Obawiam się, że nawet jeżeli kogoś poznam to nie będę potrafiła mu zaufać. Zaznaczam, że NAWET bo to dla
mnie rownież abstrakcja. Mam 27 lat i nie wyobrażam sobie ,że mogę poznać kogoś kto pokocha mnie taką jaką jestem, albo że
ja nie poznam kogos kto spełni moje oczekiwania.
Czy są na tym świecie jeszcze normalni faceci? Czy raczej skończyć z oczekiwaniem na coś, co może nigdy nie przyjść?