Trwanie czy rezygnacja ?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trwanie czy rezygnacja ??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-01-14 13:43:40)

Temat: Trwanie czy rezygnacja ??

Jak poradzic sobie w nieformalnym związku z odejsciem??

Historia pewnie jak wiele. Jestem żonaty i mam syna. Od 2 lat spotykam się z rozwiedzioną dziewczyną. Na poczatku był to tak zwany sex bez zobowiązań, który rozwinął się i sidła Amora nas opątały. Szalejemy za sobą. Chcieliśmy się rozstać nawet przez klika dni nie rozmawialiśmy. Ale ból po rozstaniu był wielki. Nieprzespane noce, zero jedzenia udręka i wielka męka. Ona bardziej to przeżywała aniżeli ja choć i ja miałem dość tej sytuacji. Zdecydowaliśmy się na "powrót" jesteśmy znowu "ze sobą". Widujemy się i jest cudnie ale wiemy, że daleko nas to nie doprowadzi bo ja nie rozstanę się z żoną ze względu na dziecko, które jest moim oczkiem w głowie i strata jego zaufania do mnie jest czymś niewyobrażalnym. Jak się rozstać aby nas to tak nie bolało!!! Doradźcie, może ktoś juz miał podobna sytuacje?? Dziękuję za wyrozumiałość.

Żyję nadzieją, że za jakis czas oby prędzej niz później, wymyslę coś aby ONA tak nie przezywała tego rozstania, ja jak sądzę dam sobie radę jakoś, ale jej ból był nie do zniesienia!!

Nie jest to fajna perspektywa, ja od zony nie odejdę choc jej nie kocham, jestem z nia ze względu na dziecko, nie mamy co do tego zludzeń, mimo to jestesmy razem i cierpiec bedziemy po rozstaniu. Nie chce jej krzywdzic a z drugiej strony bol po rozstaniu ? Chce zeby byla szczesliwa bo na to zasluguje ale jak Ona mowi beze mnie to niemozliwe, naprawde nie wiem co robic? Rozna pomysly przychodza mi do glowy. Moze lepiej jakos zdyskredytowac sie w jej oczach moze sklamac i powiedziec ze mam inna latwiej jej bedzie zniesc rozstanie? Potem po tym jak poukladalby sobie zycie znalazla swoje szczescie powiedziec jej prawde ze to byl taki fortel? Zalezy mi na tym by byla szczesliwa wtedy i ja bede bo ja kocham ale calego siebie jaj nie moge dac!! I to jest moj wlasnie dramat

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Nawiązując do tego co pisałeś w poprzednich postach...

Wiesz.. czasami kogoś kochać to pozwolić mu odejść..  Mówiąc jej że poznałeś kogoś innego etc.. tylko dołożysz jej bólu.. Najlepiej zakończyć to rozmową.. szczerą rozmową.. Taką rozmową w której uświadomisz jej że nie ma innego wyjścia i w końcu musiałoby to nastąpić..

Myślę że brakuje Ci silnej woli... żeby to zakończyć...
Mimo że jak pisałeś ona nie ma złudzeń że nie będziecie razem to jednak myślę że jakaś tam nadzieja w niej tkwi.. W końcu to już trwa 2 lata..

3

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Pewnie masz troche racji w tym co piszesz ale czy nie latwiej bedzie jej sie pogodzic z faktem, jak sie ode mnie dowie ze np. poszedlem z inna do lozka, powiem jej o tym, bol bedzie ale moze zninawidzi mnie, powie sobie, ze nie bylem jej wart itd?? zle mi bedzie zyc ze swiadomoscia tego ze ja oklamalem ale w slusznym celu!! Potem to odkrece ale tylko wtedy gdy juz bedzie szczesliwa?? Mam mieszane uczucia co do metody.

4

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Zatroskany, zapoznaj się z regulaminem forum. Właśnie edytowałam Twoje posty-na forum netkobiet nie piszemy posta pod postem, należy używać opcji "edytuj".

Proszę, nie każ mi upominać Cię po raz kolejny smile

Moderatorka Noelle

5

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
zatroskany napisał/a:

Ale ból po rozstaniu był wielki. Nieprzespane noce, zero jedzenia udręka i wielka męka. Ona bardziej to przeżywała aniżeli ja choć i ja miałem dość tej sytuacji. .

Bo rozstanie boli, poczytałbyś kilka historii, to byś wiedział, to jest ból fizyczny.. człowiek ma dosłownie ochotę walić głową w ścianę, jest bardzo ciężko, niestety ale tak to wygląda - nie śpisz, nie jesz, nie wstajesz do pracy bo nie masz siły,, potem ból jest coraz mniejszy, mniejszy.. kiedyś podobno zanika, jesli chcesz dobrze dla niej i dla swojej rodziny, to rozstań się, skończ to raz i definitywnie, dziewczyna będzie bardzo cierpiała, ale wyjdzie z tego, dobrze lady napisała, jak się kogoś kocha, to chce się dla tej osoby jak najlepiej, a mysle, ze jej bedzie lepiej, tylko zrozumie to z czasem, jak pozna wolnego człowieka, z którym ułoży sobie życie.

6 Ostatnio edytowany przez lady (2011-01-14 14:07:14)

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
zatroskany napisał/a:

Pewnie masz troche racji w tym co piszesz ale czy nie latwiej bedzie jej sie pogodzic z faktem, jak sie ode mnie dowie ze np. poszedlem z inna do lozka, powiem jej o tym, bol bedzie ale moze zninawidzi mnie, powie sobie, ze nie bylem jej wart itd?? zle mi bedzie zyc ze swiadomoscia tego ze ja oklamalem ale w slusznym celu!! Potem to odkrece ale tylko wtedy gdy juz bedzie szczesliwa?? Mam mieszane uczucia co do metody.

Po co kombinować jeszcze bardziej tą całą sytuację.. Teraz chcesz powiedzieć jej że przespałeś sie z inną a za jakiś czas raptem pojawić się w jej życiu i znowu namieszać?
Wiedziała że jesteś żonaty.. Wiedziała że nie zostawisz rodziny.. I chyba powinna mieć świadomość że taki układ nie będzie trwał wiecznie...
Nic nie zrobisz w tym kierunku żeby zmniejszyć jej ból.. Ból będzie.. Ale odchodząc i zrywając z nia kontakt definitywnie dasz jej szanse na to żeby ułożyła sobie swoje życie..

A pomyślałeś w tym wszystkim o swojej żonie..?

7

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Po pierwsze zastanawiam się, po drugie cenię sobie uwagi po to tu jestem, po trzecie nie namieszalem w jej zyciu tylko my sobie namieszalismy razem nie bedac swiadomym przyszlosci, zalozenia byly inne, po czwarte jak sie pojawie kiedys to po to tylko, by wyjasnic, ze tego nie zrobilem a jedynie po to zeby nie byc w jej oczach do konca zycia klamca i czlowiekiem, ktorego nie potrzebnie obdarzyla zaufaniem.

8

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
zatroskany napisał/a:

Jak poradzic sobie w nieformalnym związku z odejsciem??

Historia pewnie jak wiele. Jestem żonaty i mam syna. Od 2 lat spotykam się z rozwiedzioną dziewczyną. Widujemy się i jest cudnie ale wiemy, że daleko nas to nie doprowadzi bo ja nie rozstanę się z żoną ze względu na dziecko, które jest moim oczkiem w głowie i strata jego zaufania do mnie jest czymś niewyobrażalnym.

jak czytam coś takiego to mnie krew zalewa!!!
zanim wlazłeś do łóżka z jakąkolwiek kobietą ...zastanowiłeś się nad skutkami??!!
sex bez zobowiązań ...uprawiaj z prostytutkami a normalnej kobiecie nie mieszaj w głowie.

Nie jest to fajna perspektywa, ja od zony nie odejdę choc jej nie kocham, jestem z nia ze względu na dziecko,

masz rację ,nie jest to fajna perspektywa ani dla Ciebie ani kochanki...ani dla żony!!
Myślałeś co dalej?? Skoro nie kochasz żony ile jeszcze razy ją będziesz zdradzał??!
Jak bedzie wygladało Wasze życie w tym kłamstwie??
I jak Wasza czyli mężczyzn przewrotna natura pozwala Wam żyć i uprawiać sex z kobietą której się nie kocha a jest się z nią tylko dla proformy oraz żyć na boku z kobietą którą rzekomo się "KOCHA" ale jednak nie rezygnując dla tej "MIŁOŚCI" z niczego ?!
Powiem ci tylko tak....już wyrządziłeś krzywdę ,cholerną krzywdę swojej żonie,kochance ....i kiedyś za to przyjdzie ci zapłacić!!
A na drugi raz zanim zaczniesz szukać sexu bez zobowiązań .... to dobrze to przemyśl !!
Bo to, że masz potrzebę się zaspokojenia... to gówno nie argument!!
Pomyśl, że jesteś winny coś żonie.... skoro brałeś z nią ślub! A poza tym nie masz prawa ryzykować jej zdrowiem dla zaspokojenia swych potrzeb seksualnych.
Mam nadzieję tylko,że ani żona ani kochanka cierpieć nie będą czego im życzę smile
Za to TY...jak najbardziej, w imię swojej "odpowiedzialności " i "miłości" do obydwu smile

9

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Zatroskany..w żadnym wypadku nie mów takich rzeczy kochance!! Nie umniejszysz jej bólu a wręcz odwrotnie! Lepiej odejść, rozstać się w przekonaniu, że coś was pięknego połączyło i razem to przeżyliście niż przeżywać ból rozstania a jednocześnie wielkiego rozczarowania człowiekiem. Kiedyś przeżyłam podobną sytuację, wiem co czujesz i co czuje Ona. Wiem jak bardzo jest wam trudno obojgu, ale nie możesz dawać kobiecie nadziei na coś co nigdy się nie stanie! Skoro jesteś pewny tego, że nie rozwalisz swojego małżeństwa dla kochanki...dla miłości (jak twierdzisz), to jako facet z jajami zrób odpowiednie cięcie, albo w jedną albo w drugą stronę. Nie kochając żony i tak prędzej czy później ją zdradzisz, prędzej czy później znowu zapragniesz czułości i miłości..historia się powtórzy, ale niestety możesz już nigdy nie poczuć tego co czujesz w tej chwili do tej drugiej kobiety.

Tak naprawdę nie wiem co Ci doradzić, bo Ty sam najlepiej znasz swoje uczucia i odczucia.

10 Ostatnio edytowany przez mirabi (2011-01-14 16:34:34)

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

zatroskany chyba powinieneś pomyśleć trochę szerzej, na przyszłość, zastanowić się nad konsekwencjami swoich decyzji i odpowiedzieć sobie:
- czy zostanie z żoną, tylko dla dobra dziecka, rzeczywiście temu dziecku wyjdzie kiedyś na dobre gdy będzie widziało, że nie kochasz jego mamy?
- skoro wcześniej znalazłeś sobie kochankę początkowo do seksu i nawet z nią teraz zerwiesz, to to, ze nie kochasz żony może spowodować, że w przyszłości znajdziesz sobie kolejną kochankę,
- czy to, że chcesz trwać w małżeństwie tylko dla dziecka nie jest przypadkiem wymówką i wygodą, po to by nie próbować zmierzyć się z trudnymi decyzjami, takimi jak być może odejście od żony, skoro jej nie kochasz, żeby jej dalej nie krzywdzić, bo mam dziwne wrażenie, że trwanie w takim małżeństwie nie uszczęśliwi nikogo, ani Ciebie, ani Twojej żony, ani dziecka.
Może pora podjąć jakieś kroki, które sprawią, żeby mniej osób na tym później ucierpiało. Zastanowić się, jeżeli chodź trochę kocham żonę to spróbuję zawalczyć o to małżeństwo, a jeśli nie, to odejdę, żeby mogła sobie w spokoju ułożyć z kimś innym życie, żeby była szanowana, a nie zdradzana, żeby dziecko nie patrzyło na taki związek bez miłości. To są na pewno ciężkie decyzje, ale takie trwanie, żeby trwać w małżeństwie niby dla dobra dziecka też nie wydaje mi się dobre. Myślisz jak zniesie wasze rozstanie kochanka, a nie myślisz o tym, że okłamujesz żonę. Nie kochasz jej, ok, ale to nie usprawiedliwia Cię, zeby ją zdradzać i nie szanować.
Nie myśl wyłącznie o sobie i kochance, ale pomyśl czy swoim postępowaniem nie krzywdzisz swojej rodziny.

11

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Uważam, że jeśli nie jesteś szczęśliwy z żoną i jej nie kochasz- rozstań się z nią. Trwanie w związku bez miłości nie ma sensu. Syn nie będzie zawsze malutki. Kiedy urośnie- odejdzie. Wtedy zorientujecie się z żoną, że spędziliście wiele lat i nigdy nie byliście szczęsliwi. To nie jest dobre dla żadnej ze stron. Jesli masz perspektywę spędzenia życia z kobietą, którą kochasz, zrób to. Można być dobrym tatą nawet po rozwodzie. Szczęsliwy ojciec będzie lepszym kompanem do zabaw, niż ten, który trwa w domu z poczucia obowiązku.

12 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-01-14 20:50:17)

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Taaaa, zonka sie znudziła i wystawisz ja jak niechcianego kotka za próg swego zycia . A co sie stanie jak i kochanka Cie znudzi i ratatata będize lepsze z mlodziutka kolezaneczka z pracy na przykład? ? Wtedy kochanke wystawisz za kark swego wtórnego związku i  paaa? Życie to nie tylko ratatata , ale odpowiedzialnośc za drugiego człowieka, nie sądzisz? Więc przemysl sobie zanim pomyslisz o ratatatata to pomyśl co poczuje zona....

Gdyby każdy myslał tylko w kategiriach ratatatata to by dopiero było...

13

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Mam wrazenie  ze to forum normalnie swieci od romansów i zdrad ale wiem wiem to tylko nasze zycie...to najgorsze co moze spotkac dwoje romansujacych ze sobą ludzi czyli zakochanie sie w sobie i cóz trzeba zachowac sie jak facet i poprostu zwyczajnie porozmawiac ,wprost powiedziec,było miło ale ja Ci nic nie obiecywałem,przestanmy sie widywac to koniec,i tyle.nie ma innego sposobu bo bolec będzie i to długo,ją napewno bardziej...ale to sa konsekwencje romansu,tak to sie zazwyczaj konczy,tworzyliscie jakis związek z kochanką więc teraz trzeba go zakonczyc bo im dłuzej tym gorzej,wiem ze często mówimy,obiecujemy sobie a jeszcze raz sie spotkam a to juz ostatni itd,.a potem i znowu i znowu i tak sie ciągnie,i dochodzi do tego ze mija rok ,dwa czasmi i dłuzej i jestesmy ze sobą związani tak, ze potem nie ma normalnego wyjscia z takiej sytuacji,emocje żal i zjechana psychika jest po czyms takim,ale kto tego nie przezył nie wie...

14

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Dziekuje wszystkim za reakcje na moj post. Mam nad czym myslec, dziekuje szczegolnie Truskaweczce30 !!! Tak to juz bywa ale zauroczenie, fascynacja, w kncu milosc przychodzi

15

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Trwanie w takim układzie grozi katastrofą

Czy twoja żona wie o wszystkim?
Nie boisz się że się dowie i stracisz wtedy wszystko?

posłuchaj mojej opowieść.

Ja byłem w takim układzie 3 lata odchodziłem i wracałem do kochanki. Teraz odszedłem moja obecność w jej życiu dawała jej więcej złego niż dobrego.
Im dłużej to trwało tym ona było gorzej. Jak nie mogłem do niej zadzwonić lub napisać, szalała z niepokoju i zazdrości o moją żonę.
A to znów odbijało się na mnie. Chodziłem zamyślony nie mogłem się skupić na pracy. A mój rytm dnia był zsynchronizowany z nią. Żeby do niej zadzwonić musiałem wyskoczyć z pracy żeby mnie nikt nie podsłuchiwał a gdy nie mogłem chodziłem wściekły. Każdy kto mi przeszkodził był moim wrogiem.
Nawet moje dzieciaki dla których nie odszedłem od żony.
W końcu ona nie wytrzymała i powiedziała koniec.

Nadal jak o niej myślę serce mi przyspiesza. Jestem wdzięczny losowi ze ją spotkałem.
Tylko ze teraz poczułem jak rozwinęły mi się skrzydła
W pracy firma przyspieszyła. W domu lepszy kontakt z dzieciakami.
Żona też stała się lepsza ( po tym jak się odwiedzała o mojej zdradzie i mi wybaczyła)

Nadal się zastanawiam czy tamtą kocham czy to niesamowity pociąg do jej ciała.

Myślę teraz tak że mimo ze trwało to 3 lata nie zdążyłem poznać jej złych stron stała się ideałem kobiety, i nie zmieni się to już.
Niech tak zostanie
Gdybym odszedł do niej i wkradła by się codzienność nie była by już moją księżniczką z bajki.

Wyrzuciłem większość rzeczy co mi o niej przypominał. Kilka schowałem głęboko zajrzę tam za jakiś czas. W końcu to kawałek mojego życia.

16

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

dziekuje jeszcze raz wszystkim, mam nad czym myslec, fajnie jest miec do kogo napisac i poczytac porad dziekuje i pozdrawiam

17 Ostatnio edytowany przez Batrix (2011-01-14 21:26:49)

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
Truskaweczka30 napisał/a:

Mam wrazenie  ze to forum normalnie swieci od romansów i zdrad ale wiem wiem to tylko nasze zycie...

Truskaweczko....nic chyba w tym dziwnego...jesli jesteśmy w tym miejscu i na takim wątku??;)Przychodzą tu ludzie nie bez przyczyny...

Autorze tematu ... czytając Ciebie wyobraziłam sobie sytuacje która i mnie dotyczy,a w sumie mam nadzieję dotyczyła...

Jestem żoną podobnego męża do Ciebie...który szukał wrażeń z inną...romansowali za moimi plecami 2 lata..też mamy synka.Mój mąż zaduzył się w tej siksie ,bo człowiek nie skała...i prędzej czy później uczucia wejdą w grę,jesli skoki w bok dotyczą 1 kochanki...zwłaszcza wolnej..Wykryłam sama wszystko..choć dobrze sie ukrywał i grał dobrego męża i ojca..chociaz jakby wpadł w pracoholizm;)..coraz później wracał straszniee zmęczony.Nagle usłyszałam ,ze choc mnie tulił,kochał sie i ze mną ,przezylismy 15 lat małzenstwa..nie liczac wczesniejszych lat,gdzie wchodzilismy w dorosłe zycie razem..ze kocha tamtą..Zawalił mi się świat,ból czułam straszny nie do opisania i gdyby nie pomoc przyjaciół i obecnosc w moim życiu synka ,mogło by mnie tu juz nie być.Choc jestem silna psychicznie odebrało mi to moje JA...moje istnienie i sens zycia.Dla kobiety nie ma nic gorszego niz usłyszec od faceta swojego zycia ,ze kocha inną.Było źle...kazałam mu odejsc...poszedł do niej.I nagle gwiazda,która na randkach była zawsze na ę i ą okazała sie gorsza odemnie.Nagle okazało się ,ze jestem tą która była lepsza....my sie nigdy nie kłócilismy,a oni tak...Zaczął tesknic..klapki opadły.Okazało się ze rzekoma miłosc to zwykłe zauroczenie.Rozstał sie z nią by móc o nas zawalczyc..i choc gadał jej ze mnie nie kocha juz i jest TYLKO DLA DZIECKA (stały text...zresztą),teraz nagle chce byc ze mną...tylko teraz jest pytanko...czy ja z taka wiedzą i po takim bólu dam radę z nim  żyć????
Posłuchaj...martwisz się o kochankę....dlaczego nie martwisz sie o zonę????Ona nic nie wie co wyprawiasz za jej plecami.Kochanka natomiast perfidnie najpierw uprawiała z Tobą spotrowy sex...a teraz zakochana???Przeciez była swiadoma co robi i w co sie pcha.Powiedz...ile razy kupiłes Kochance kwiaty??Perfumy???Jak ja rozpieszczasz???A potem pomysl kiedy ostatnio robiłes to dla żony???Przeciez chyba ją kochałes jak decydowałes sie na związek z nią???Moze czas sobie przypomniec za co ją pokochałes.....a kochance powiedziec,ze przepraszasz...ale skłamałes ze nie kochasz zony,a ona nie powinna robic z tego hałasu...bo wiedziała jaki jest Twój stan cywilny.Zajmij się żoną.Zadbaj o wasza zagubioną..a raczej Twoją zagubiona miłosc...bo głowe daje uciac ze ona Cie kocha i gdy Tamta posuwasz...ona pierze Ci skarpetki i gotuje obiadek.....przykre.Może powinieneś walczyc z rutyną w domu..a nie leciec się wpasac na boku...zabrac zonę do kina czy restauracji z hotelem a dziecko do dziadków?...
Twoja kochanka jest po rozwodzie...przypadkiem mąż jej nie zostawił??;)nie zdradził???Jesli tak to zrozumie....i nie kombinuj bajek o nastepnych kochankach.Jesli Cie kocha zrozumie Twoja decyzję.

18

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Jakie ja miałem klapki na oczach.
Gonitwa za samozadowoleniem a gorycz tylko.
Szczęście ze się opamiętałem, mogłem wiele stracić.
Uczucia żony były mi całkowicie obojętne. A wszystko co robiłem było mydleniem jej oczu, prezenty, kwiaty, wyjazdy wspólne, nawet częstotliwość naszych zbliżeń się zwiększyła żeby tylko nie podejrzewała że coś się dzieje.
Tylko po to żeby dzieciaki wadziły ze maja tatę.
A czasu który im zabrałem już nie odrobię.

Zatrzymałem się, zastanowiłem się co jest dla mnie najważniejsze, kim chcę być i zacząłem się zmieniać.
Może jeszcze nie wszystko stracone.

19

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Morfeusz smile

20

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Zazdrość dzięki tobie zrobiłem kolejny krok
pomogłaś mi zdjąć klapki z oczu

21

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Morfeusz..jak ja bym chciała ,by mój mąż mi kiedyś powiedział to co Ty tu napisałeś..oby czuł podobnie...:)

22

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

ZATROSKANY nigdy nie rob czegos tak glupiego-nie klam jej że masz kogoś!To strasznie boli...tak uslyszalam.
Przeczytaj moj wątek,nic gorszego nie moglam zrobic oklamując Go w ten sposob!Załuje teraz bardzo i mam tylko nadzieje ze kidys bedę miala szanse powiedziec ze to nieprawda.
Tylko szczera rozmowa o rozstaniu moze tak naprawde pomóc.
Nie szukaj sposobu na to zeby bezboleśnie,albo jak najmniej boleśnie przeżyc rozstanie bo takiego sposobu nie ma.Ja w tej chwili pragnęłabym tylko sporadycznego kontaktu w formie telefonu-"co słychac".Wiem jednak,przekonalam sie że to tez rozdziera serce.
Jesli nie kochasz żony to po co w tym trwasz-odejdz.Możesz byc wspaniałym ojcem i z daleka.Ja jednak rozumiem-nie chcesz burzyc swojego wizerunku,nie chcesz tracic w oczach dziecka.Tak  ono musi czuc sie bezpieczne,kochane przez oboje rodziców.Jednak dla czego Ty masz byc meczennikiem jeśli jej nie kochasz.Myślę że to nie jest cala prawda,wiele czynnikow sie skałada na to że jednak wybrałe  rodzinę,nie tylko dziecko,nie oklamuj sie.
Powiedz mi ,jeśli możesz czy potrafisz po tym romansie normalnie funkcjonowa,czy każde zbliżenie z zona nie przypomina ci o niej,czy nie czujesz swojej kochanki zamykając oczy...

23

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Batrix on jest na dobrej drodze z tego co pisałaś.

już sporo zrozumiał, daj mu szansę.
Najtrudniej będzie żeby odzyskał twoje zaufanie.
Moja zona cały czas ma z tym kłopot.
I długo jeszcze będę pracował nad tym.

24

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
morfeusz73 napisał/a:

Jakie ja miałem klapki na oczach.
Gonitwa za samozadowoleniem a gorycz tylko.
Szczęście ze się opamiętałem, mogłem wiele stracić.
Uczucia żony były mi całkowicie obojętne. A wszystko co robiłem było mydleniem jej oczu, prezenty, kwiaty, wyjazdy wspólne, nawet częstotliwość naszych zbliżeń się zwiększyła żeby tylko nie podejrzewała że coś się dzieje.
Tylko po to żeby dzieciaki wadziły ze maja tatę.
A czasu który im zabrałem już nie odrobię.

Zatrzymałem się, zastanowiłem się co jest dla mnie najważniejsze, kim chcę być i zacząłem się zmieniać.
Może jeszcze nie wszystko stracone.

Dziękuję.

25

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

morfeusz..obyś miał rację..i obym mogła to wyczuć i zauważyć...bez tego nie dam rady...wystarczyła by mi wiedza ,ze on naprawdę sie stara....a nie mydli mi oczu...jak moge mieć pewność??Tamta ponoc nie daje za wygraną echh...i narzuca mu się strasznie mimo ,ze ją odrzuca...widza się codziennie w pracy.,..jest to takie ciężkie ..

26

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
Batrix napisał/a:

Morfeusz..jak ja bym chciała ,by mój mąż mi kiedyś powiedział to co Ty tu napisałeś..oby czuł podobnie...:)

To przyslij go tu na forum big_smile

27

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Batrix nie jest mu łatwo.
Ważne ze otworzył oczy

28

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Zazdrość ja na samym początku mu pokazałam to forum..;)poczytał troche i uznał ,ze to jakieś głupoty powypisywane...;)co prawda wtedy był jeszcze pod wpływem czarów...
Morfeusz..oby...nie chce by mu było łatwo,bo zaraz zapomni co mi zrobił i historia się powtórzy.Chciałabym by pamiętał co przeszłam...i żałował na tyle mocno,by juz tego nigdy nie zrobić.Póki co..błądzimy trochę nie mogąc odnaleźć drogi...staram się choć On mi jakoś nie ułatwia tego.Niby chce naprawy...ale czuję ogromna barierę gdy choć na moment zostajemy sami..jakby chciał uciekać.Widzę,ze ma problem spojrzeć mi w oczy.Powiecie mi zaraz...że to On powinien teraz sie starac i stawać na rzęsach by odbudować moje zaufanie.Ja wiem jedno..na tyle go znam ,jesli będzie widział ,ze nie chce mu wybaczyc..i nie daj Boze przypominałabym mu na kazdym kroku co mi zrobił...nie dał by rady ..i pewnie się poddał.Dlatego udaję jakby nic się nie stało..i choć cały czas mam świadomość,że mój mąż jest innym człowiekiem niż cały ten czas mi sie wydawało ,chcę po prostu dać temu wszystkiem jakąś szansę..w sumie na rozwód i definitywne kroki zawsze jest czas..a ja musze mieć pewność ,że zrobiłam wszystko.Wszystko nie dla NIEGO..a dla siebie,dziecka ..Mimo wszystko go kocham..pewnie dlatego ,ze zawsze naprawdę kochałam..
Strasznie mi ciężko Kochani..najgorszy nie jest zakręt..a wyjście na prostą...

29

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
morfeusz73 napisał/a:

Batrix nie jest mu łatwo.
Ważne ze otworzył oczy

Morfeusz - tyle to jest ważne DLA NIEGO.
Batrix potrzebuje teraz o wiele, wiele więcej.
Ito on musi się starać - bo on zawalił sprawę.
Kochana, moje zdanie znasz - już na ten temat "popisałyśmy". Jakąkolwiek decyzję podejmiesz - będę trzymać kciuki.

P.S. Ja mam mieszane uczucia dot. zapraszania swoich partnerów na forum. W przypadku niegodziwców - dajemy im narzędzie do manipulacji jak na talerzu.

30

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Kochana i znów się z tobą nie zgodzę.

Może wam powiem o swoich uczuciach. nie znam męża Batrix i nie wiem co myśli pewnie jesteśmy podobni do siebie w jakimś stopniu ale i tak różnimy się.

Mój powrót na łono rodziny trwał bardzo długo.
trzy letni romans próbowaliśmy z kochanką skończyć kilka razy. Zawsze któreś  miękło i wracaliśmy do siebie.
W końcu postanowiliśmy oboje ze lepiej będzie skończyć to wszystko może nawet bardziej ona niż ja. Ja miałem cały czas nadzieje że będziemy jeszcze kiedyś razem.
Romans sie skończył ale kontakt był miedzy nami często rozmawialiśmy. Upłynął rok od końca romansu ale nadal mieliśmy ze sobą kontakt.
W miedzy czasie dowiedziała się żona.
Mi wisiało co ona zrobi. romans trwał nadal. Burdzej się kamuflowałem, żona płakała po nocach a mi to wisiało. Myślami zawsze byłem obok tek drugiej.
Żona starała się zabiegała o mnie troszczyła się i miała nadzieję ze zapomnę o tamtej.
To wszystko znów doprowadzało tamtą do rozpaczy. Ona nie mogła się wykazać swoją miłością, nie mogła się do mnie przytulić w nocy, czy po prostu zjeść zemną zwykłego śniadania. Brakowało jej tej zwykłej codzienności ze mną.
Ja natomiast nie widząc jej na często nie wiem czy byśmy sobie do oczu nie skakali o te zwykłe sprawy ( przysłowiową przesoloną zupę). Dla mnie kochanka stała się ideałem (w końcu nie miały kiedy powstać rysy na tym krysztale).
Pękło coś, nie wytrzymała tego ze nie jest na pierwszym miejscu. Koniec
I zaczęło się moje powolne wracanie do żony. Dużo z nią rozmawiałem, mieliśmy kilka wspólnych wyjazdów.
Pamiętam jedną z naszych pierwszych rozmów była w zupełnej ciemności nie mogłem jej spojrzeć w oczy.
Mimo ze jest wspaniałą kobietą ja uczepiłem się kilku jej wad tylko po to żeby jej umniejszyć żeby się usprawiedliwić żeby jej nie kochać
Wiem ze to jej wady popchnęły mnie w inną stronę, a ja poleciałem jak na skrzydłach dalej.

Teraz jak emocje trochę opadły i jestem pewien że dobrze się stało. Uświadomiłem sobie co mogłem stracić.
Pracuje teraz na zaufanie a to wcale nie jest łatwe. Nie potrafię powiedzieć na 100% że kocham żonę, Nie wiem czy oddał bym jej nerkę jak by zaszła taka potrzeba.
Jestem staram se zasłużyć na to co mi daje na jej miłość. Tylko co ja jej daje w zamian?
Jak mam spojrzeć jej w oczy i powiedzieć kocham, skoro tyle złego jej wyrządziłem i nie wiem czy to prawdziwa miłość, czy tylko mi jest z nią dobrze.
A jeśli to z miłości jestem z nią? To nadal nie jestem z nią szczery bo nie mam tyle odwagi by powiedzieć jej to wszystko co tu teraz piszę.
Czuje się jak z puszką pandory, gdybym ją otworzył żona by tego nie wytrzymała.

31

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Zawsze chciałam wiedziec jak ta druga strona czyli męska widzi Kochankę,ten cały romans i swoją żonę....i Ty Morfeuszu mi to mniej więcej napisałes,zawsze sie zastanawiałam jak wazna ta kochanka jest dla Niego,co czuje itd.czy ten sex przez te kilka miesięcy to jest czysty sex czy moze jednak jest zaangazowanie z jego strony?ale widze ze nawet jak sie wraca do zony po czy,s takim to i tak juz wszystko jest inaczej,przypuszczam ze nie raz porównujesz zone do byłej kochanki  i masz duzo wątpliwości ale i tak chwała ci za to ze jako facet zachowałes jakis rozsadek,po zatym kazdy to chyba wie ze kochanka jest ideałem jesli jest kochanka,w zyciu codziennym juz by nie była,tylko my sie łudzimy...:)pozdrawiam

32

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Zatroskany, jesteś zwykłym draniem, więc po co chcesz się wybielać w oczach rodziny i samoumartwiać rozstaniem z kochanką dla "wyższych wartości" jakimi są rodzina i dziecko? Nie staniesz się przez to lepszy i honorowy tylko dlatego, że będziesz ponosił ból po rozstaniu z kochanką. Większą krzywdę zrobisz dziecku jak bedzie Cie widziało w stanie wegetacji, jak będzie patrzyło na Twoje relacje z matką, kobietą do której nic nie czujesz.

Więc nie zgrywaj kochanego tatusia i męża bo to żałosne. Zamiast krzywdzić dalej swoją rodzinę i kochankę (tak, tak okłamywanie rodziny nawet nieświadome to wielka krzywda) powinieneś rozstać się z żoną, powiedzieć jej prawdę, przyznać się jakim jesteś draniem. Jeśli zaś tak bardzo kochasz dziecko to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś dalej był dla niego kochającym ojcem, nawet po rozwodzie.

Teraz czujesz, że kochanka jest całym światem, ideałem, głownie wynika to z tego, że jest tylko doczepką do Twojego życia, a nie pełną jego uczestniczką. I założę się, że po rozstaniu z żoną i związaniu się na stałe z kochanką Twoja wyobrażenie o niej pęknie jak bańka mydlana i w Twoich oczach okaże się tak samo zwykłą kobietą jak żona, albo nawet "bardziej zwykłą" co skłoni Cie do refleksji o tym, że popełniłeś błąd, ale to już inna kwestia.

Narazie powinieneś zakończyć tą farsę, rozwiedź się i przestań krzywdzić rodzinę, a co przyjdzie to przyjdzie.

33

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Witam Wszystkich,

Jestem tą drugą stroną.
Jestem taką niekochaną żoną, którą wybrał mąż (tak twierdzi), ale ten mąż strasznie cierpi z powodu utraty jedynej miłości swojego życia a we mnie dusza wyje z bólu ale przecież mam być ta dobra i wyrozumiała, żeby nie żałował swojej decyzji.
Plączę się po tym forum już od paru miesięcy, próbując przyklejać się do różnych wątków -ale ten wydaje mi się najlepszy, po pierwsze z powodu tytułu a po drugie z powodu postów, które pisze Morfeusz.
Morfeuszu, kiedy parę miesięcy temu zastanawiałeś się czy odejść do kochanki czy zostać z żoną - tak się zeźliłam, że pierwszy raz w życiu zdecydowałam się wejść na forum i coś napisać. Gdy parę dni temu trafiłam na ten wątek - Twoje obecne przemyślenia sprawiły, że się popłakałam - bo wiele bym dała, żeby mój wiarołomny mąż tak myślał o mnie.
O zdradzie dowiedziałam się dokładnie 10 kwietnia 2010 roku - co za znamienna data !
Wbrew temu, co radziły mi mądre dziewczyny z tego forum nie odważyłam się wyrzucić go z domu (a może trzeba było) - a on przy mnie tkwił mimo, że nie może się tłumaczyć małymi dziećmi bo nasz syn ma 28 lat i własną rodzinę. Niemniej jednak zafundował mi 8 miesięcy takiej "jazdy", że najgorszemu wrogowi tego nie życzę (no chyba, że tej jego panience) i sama sobie się dziwię, że udało mi się to przetrwać.
Dzieki temu forum, tak do końca nie można uznać tego czasu za całkiem stracony.
Przeczytałam inne historie zdradzanych kobiet i tych, które są kochankami (przepraszam ale nie mogę wykrzesać w sobie ani odrobiny współczucia), przeczytałam polecane książki i zrobiłam testy. Nie jestem osobą kochającą za bardzo  (ha! ha!) - ale za to jestem uzależniona od tego faceta (nie wiem co gorsze) a o tym, że jestem uzależniona wiedziałam i bez tych testów.
Dzięki Wam, wiem co mam robić - najpierw rozwiązać swoje problemy a potem naprawiać relacje z bliskimi, pokochać siebie, zająć się sobą, znów stać się taką osobą jaką byłam zanim poznałam swojego męża.
I tu oczekuję pomocy, bo co z tego, że ja to wszystko wiem, skoro nie wiem jak mam to zrobić.
Jak mam pokochać siebie skoro samoocenę mam bliską zero, bo najpierw przez 19 lat dołowała mnie własna mamusia, przed którą uciekłam w małżeństwo, a potem przez 29 lat niezwykle skutecznie dołował mnie własny mąż. Jak mam się pokochać, kiedy jak patrzę w lustro, to widzę grubą, starzejącą się babę, która co prawda schudła 20 kg ( to jest zasługa tej jazdy zafundowanej przez małżonka), ale wtym wieku skóry nie ubywa tak, jak kilogramów - więc i tak jest koszmarnie.
Jak mam się stać się taką osobą jaką byłam zanim poznałam swojego męża, skoro zaczeliśmy być razem jak miałam 17 lat a wyszłam za mąż jak miałam lat 19 ? Ja nawet nie pamiętam, jaka byłam zaim go poznałam.
Czy możecie udzielić mi praktycznych rad co ja mam robić ?
A co mam zrobić z utraconym zaufaniem ? tak Morfeuszu mam ten sam problem, co Twoja żona. Jak można uwierzyć komuś, kto nas oszukiwał przez wiele lat, że nagle przestał to robić ? Niestety często wyjeżdżam w delegacje. Jak mam nie umierać przed każdą delegacją ze strachu ?

34

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??
morfeusz73 napisał/a:

Kochana i znów się z tobą nie zgodzę.

Teraz jak emocje trochę opadły i jestem pewien że dobrze się stało. Uświadomiłem sobie co mogłem stracić.
Pracuje teraz na zaufanie a to wcale nie jest łatwe. Nie potrafię powiedzieć na 100% że kocham żonę, Nie wiem czy oddał bym jej nerkę jak by zaszła taka potrzeba.
Jestem staram se zasłużyć na to co mi daje na jej miłość. Tylko co ja jej daje w zamian?
Jak mam spojrzeć jej w oczy i powiedzieć kocham, skoro tyle złego jej wyrządziłem i nie wiem czy to prawdziwa miłość, czy tylko mi jest z nią dobrze.
A jeśli to z miłości jestem z nią? To nadal nie jestem z nią szczery bo nie mam tyle odwagi by powiedzieć jej to wszystko co tu teraz piszę.
Czuje się jak z puszką pandory, gdybym ją otworzył żona by tego nie wytrzymała.

Kochany, ale gdzie Ty się ze mną nie zgodziłeś? Zgodziłeś się w 120%. smile
Bardzo szczerze opisałeś swoje emocje - po raz kolejny dziękuję Ci za to smile
Pamiętasz, kiedyś Ci o tym pisałam, ale jeszcze byłeś ho,ho, ho... daleko w tyle do dzisiejszego posta.
Właśnie o to Cię zapytałam - czy zdajesz sobie sprawę z tego, że żona może "nie unieść" emocji.
Bo decyzja to jedno, a życie z jej konsekwencjami to drugie. Czasami po jakimś czasie okazuje się, że sytuacja nas przerasta. Myślimy, że damy radę, ale nie mamy pewności. Z czasem, gdy dociera do nas ogrom cierpienia lub z drugiej strony odpowiedzialności - okazuje się, że nie jesteśmy w stanie żyć obok osoby, która samą swoją obecnością przypomina nam nieustannie o przeszłości. O ty właśnie wtedy pisałam.
Wtedy nie rozumiałeś o czym pisze -teraz sam to zauważyłeś.
Pozostaje nadzieja, że Wam się uda. Będę trzymać kciuki - jesteś jednym z nielicznych, którzy CHCĄ się zmienić.
Ściskam Cię mocno.

35

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

zatroskany
rozumiem po czesci co czujesz bo ja jestem w podobnej sytuacji,tylko ja nie mam dosc sily by odejsc od kochanka.

36

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

starażono
nawet nie jestem wstanie sobie wyobrazić twego bólu. lub mojej żony.
Nabroiłem nie da się ukryć wiem jak jej ciężko.
Długo uczyłem się sam siebie. Żeby nazwać swoje własne uczucia. Nauczyć się odróżnić uczucie od czynów i myśli.
Wyczulić swoje ucho wewnętrzne które słucha tego co mówię i wprowadza we mnie niepokój gdy nie jest to zgodne z moimi wartościami.
Teraz wiem ze wszystko co się zdarza co mnie  spotyka ma jakiś sens. W drodze do bycia lepszym. Trzeba se czasem przewrócić żeby zobaczyć przeszkodę na drodze.
Ale wracając do ciebie mam myśl.
"Inni nie mogą nam zabrać naszego szacunku dla siebie, jeśli im go nie oddamy" Gandhi

Pisałaś ze nie masz samoocenę bliską zero. I nie umiesz pokochać siebie patrząc w lustro.
A dlaczego nie patrzysz wewnątrz siebie? Wiem ze masz piękne i bogate wnętrze. Dlaczego to chowasz głęboko w sobie?
Dlaczego słuchasz innych zamiast siebie? Dlaczego gdy czujesz ze coś jest nie tak nic nie mówisz?
Wtedy twoja dusza aż wyje z bólu bo nie pozwalasz jej dojść do głosu?
Usiądź i posłuchaj jej głosu. Zrób małą rzecz zgodną z jej wołaniem.
Zobaczysz jak się poczujesz. Usłyszysz swoje szczęście w samej sobie takie malutkie.
I za chwile kolejne. I następne coraz większe.
I za każdym razem gdy usłyszysz głos ze coś nie tak zawróć i zrób tak jak być powinno.
Żyj w zgodzę z samą sobą.

Gdy moja dusza krzyczała ze coś nie tak, skutecznie ją zagłuszałem sexem, alkoholem, pracą lub samoumartwieniem. Nic to nie dało
Gdy w końcu zacząłem słuchać sam siebie. Poczułem się lepiej, po stokroć bardziej wartościowy.
Mogę stanąć przed lustrem spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć ze jeszcze coś jestem wart.

37

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Gdy w życiu partnerów dochodzi do zdrady a potem jednak podejmują oni decyzję że jednak zostają razem pojawia się dylemat czy kieruje nimi milośc czy przywiązanie. Był czas gdy pytania mnozyły się w mojej glowie kocham-kocha? czy to już tylko wygoda,przywiązanie i przyzwyczajenie? Co dalej skoro ktoś mądry powiedział - życie bez milości  to tylko wegetacja??
Ale czym jest milość przecież to nie tylko szybsze bicie serca, drżenie rąk bo to przecież oznaka zakochania stanu podobnego do stresu który po czasie mija bo w takim stanie nie można funkcjonować stale.
Więc milość:
to bliskość - uczucia które powodują przywiązanie do partnera , przeżyte chwile i zdażenia, szacunek zato kim jest i jaki jest (na różnych płaszczyznach życia) to pewnośc że można na niego liczyć, uważanie go za ważny "element" naszej codzienności - świadomość pustki jaka się pojawi po utracie tej drugiej osoby
to namiętność - ale nie tylko sex ale wszelkie uczucia zarówno dobre jak i złe powodujące u nas przeżywanie życia dogłębnie i emocjonalne
to zaangażowanie - świadoma decyzja pozostania w związku i praca na jego rzecz w sposób w jaki potrafimy
Więc milośc to nie tylko szybszy puls, i fikolki w łóżku to nasza codzienność zmaganie się z problemami, przeżywanie radości i dawanie sobie i partnerowi prawa do błędów które dla dobra związku chce się naprawić.
Takie mam przemyślenia one pozwalają mi wstawać rano ze świadomością że żyję a nie tylko wegetuję - choć życie bywa przerażające.

38

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Jestem własnie ta trzecią...
On jest żonaty, ma wspaniałe dziecko i nie kocha swojej żony, która świata poza nim nie widzi. Wedle jego słów jest dobrą kobietą, ale nie potrafi z siebie wyłuskać miłości do niej.
Jestem 10 lat od niego młodsza. Od 2 lat szalejemy za sobą. Żona się dowiedziała, kilka razy od niej odchodził, potem wracał dla dziecka.
Jego żona jest strzępkiem nerwów, on też, ja też. Po kilku awanturach, które trwają w jego domu on prawie osiwiał, zona leczy się u psychiatry. Cała jego rodzina stoi za nią, wyzywają go od niedojrzałych gówniarzy.
I tu sedno sprawy i ja i on wiemy, że jesteśmy dla siebie stworzeni, mimo wielu prób, nie wytrzymujemy rozstania na dłużej niż tydzień.
Wiemy, że być powinnismy ze sobą, ale on mówi że przysięga, że rodzina i wiem, że to ja sprawiłam mu z miłości najgorszy koszmar w życiu. Wiemy na 100% że oboje się kochamy.
Całkowity pat i totalny bezsens życia.

39

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Trzecia,

Anna Karenina, tak? Nic nowego...
Zniszczyc, zepsuc, zdeptac. Bo kocham.
Tak robia zli ludzie. Wiecj nie bede tlumaczyc, bo nawet nie wiem,. czy zrozumiesz.
I zero odwagi cywilnej do tego wszystkiego.

40

Odp: Trwanie czy rezygnacja ??

Autorze zachowujesz się jak TCHÓRZ..Miałes odwagę zdradzić żonę,a nie masz odwagi zakończyć romansu? Znasz takie słowo UCZCIWOŚĆ?????????? Kłamiesz żonę- Bogu ducha winna kobietę, klepiesz tu ckliwe słówka,że  nie zostawisz żony,bo macie dziecko! Ty ją już zostawiłeś kiedy wskoczyłeś w ramiona kochanki? To hipokryzja.. w czystej formie..jak możesz  swojej zonie w oczy spojrzeć, spędzać z nią czas  skoro podobno kochasz inną kobietę, usprawiedliwiasz się dzieckiem??????? Bzdura- a czy ty uważasz,że dziecko nie zauważy,że ciebie i żony już nic nie łączy? haha Żyjesz w  jakimś potwornym zakłamaniu.. I te pomysły iście z telenoweli brazylijskiej- powiem jej,że  mam inną.. a po latach pojawię się i opowiem,że to był fortel.. orzesz no..ja pierdzielę.. Wiesz co... na twoim miejscu postanowiłabym być  szczera do bólu z całym wachlarzem konsekwencji- trudno- ale najuczciwiej byłoby powiedzieć żonie o całej sytuacji i albo liczyć,że ci wybaczy albo odejść jak facet- a  hmm ojcem to ty dla dziecka będziesz zawsze i jak zechcesz to zrobisz tak,że dziecko nie odczuje twojego braku ..

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trwanie czy rezygnacja ??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024