Czesc Dziewczyny
Czy wasi faceci tez Was nie rozumieja kiedy macie trudne dni? Bo moj facet w ogole tego nie rozumie bo ja kilka dni przed mam strasznego nerwa wszystko mnie drazni a on twierdzi ze mam jakies glupie humorki i szukam klotni ale to chy ba ciezko opanowac. Czy wy tez tak macie? Jezeli tak to czy faceci to rozumieja i Was wspieraja czy raczej nie? Moze to ze mna jest cos nie tak? Piszcie dziewczyny:)
mój mnie rozumie,chociaż tez czasem ma dość,ale ociera mi łzy jak płacze a jak się wściekam to schodzi mi z drogi choć nie zawsze się udaje ale ogólnie bardzo mnie wspiera jak mam PMS,robi mi pyszne naleśniki i kupuje moje ukochane lody Romero:) na poprawę humoru,zawsze mogę się do niego wtulić ,wypłakać albo dostać głupawki i śmiać się ze wszystkiego,mam dobrze jednym słowem.
Faktycznie masz dobrze tylko pozazdroscic:) u mnie tak dobrze nie ma bo kiedy ja sie wciekam na wszystko i wszystko mnie wkurza to on tez zaczyna sie zloscic i twierdzi ze nic nie zrobil a sie wyrzywam ale to nie on mnie ogolnie drazni tylko wszystko a on nie moze tego pojac i chyba uwaza ze to nie prawda ze przed okresem kobieta jest nerwowa uwaza ze mam humorki jak male dziecko i tyle i ze powinnam sie zmienic i wydoroslec.
a moze czasem zdarza Ci sie delikatnie przegiac ? dlatego on tez sie wkurza?
moze sprobuj raz nie czepic sie w ogole?
mysle ze sama poczulabys sie lepiej i on z pewnoscia by docenil to ze zadnej zlosci nie kierujesz na niego bez powodu
to fakt napewno zdarza mi sie troche przegiac ale czasmi sie jeszcze nie zdarze odezwac a on mowi mi ze mam taka mine jakby nie wiadomo co mi zrobil i mowi to z nerwami oczywiscie bo przeszkadza mu ze nie mam z rana np humoru kiedy on go ma. Bo nie budze sie usmiechnieta od ucha do ucha tylko bez humoru. I wmawia mi tez ze np nie mam humoru z rana bo musialam wstac bo dziecko mnie obudzilo albo on. To nie jest prawda bo wiadomo ze jest dziecko i trzeba wstac po prostu nie zawsze bede budzic sie usmiechnieta a szczegolnie ze zawsze rano jak wstaje to boli mnie glowa ale to inna sprawa.
to moze.. zapytaj sie go czy Ci nie pomoze w tych dniach nie komentujac zadnych min i zachowan, a Ty nie miej do niego 'ale. moze wtedy bedzie Wam latwiej?
Oczywiscie ja nie mowie ze skoro jestem kobieta to moge sobie miec humorki kiedy mam na to ochote ale kiedy te dni sa to ciezko mi jest to opanowac i moze latwiej byloby mi z tym gdyby czasem zachowal sie inaczej a nie mowil ze zachowuje sie jak dziecko ze najwazniejsze dla mnie sa moje humory i zebym to zmienila tylko dlaczego on nie pomoze tylko sam jeszcze gorzej sie zlosci.
orbitka26 masz racje chyba najlepiej bedzie o to zapytac ale chyba nie teraz bo sie poklocilismy wlasnie z tego powodu z rana powiedzial mi zebym sie zamknela bo szukam klotnia i sama zaczynam.
to nastepnym razem jak sie zezlosci podejdz i powiedz prosto w oczka ze jest Ci smutno kiedy on sie zlosci i przytul sie. Tobie bedzie lepiej i on mysle ze na pewno tez przestanie sie zloscic.
bardzo dziekuje za cenne rady tylko nie wiem czy to bedzie takie proste ale jakos trzeba probowac
i troche chyba jednak musze sie nauczyc opanowywac te nerwy ale jak?
Mój na szczęście rozumie i śmieje się zawsze ze mnie, że ruda szaleje ale woli moje humorki niż dzieciaka w wieku 22 lat
Ja staram się najeść chipsów (zawsze przed okresem mam na nie straszną ochotę...) i dać mu spokój. Te 3 dni to nie wieczność trzeba dawać radę ![]()
U mnie to jest tak ze mam jakis tydzien przed humorki a ogolnie to nie trwa 3 dni tylko 7 masakra ![]()
mi tez zdarza sie tydzien przed poczuc nerwika i w trakcie czasem co tez trwa u mnie 6-7 dni , takze loczek nerwy na wodzy a to wyjdzie tylko dla waszego wspolnego dobra
jak raz drugi sie powstrzymasz , kolejne razy beda latwiejsze ![]()
A ja myślę iż mój facet mnie nie rozumie.
Nie rozumie jak boli mnie jego praca
jak bolą mnie czasami jego słowa
Nie rozumie jak nie mogę sypiać,
jak popadam w depresję...
Nie rozumie co znaczy kochać!!!
Bo kochac to przecież chciec szczęścia drugiej osoby..
No wlasnie DORIS moj facet tez nic nie rozumie
16 2011-01-03 16:47:12 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2011-01-03 16:47:44)
Jak mam jakies gorsze dni to różnie to bywa. Czasem zauważa, że potrzebuje jego zrozumienia i cierpliwości i jest miło i ok a czasem jest: ocho, masz okres( czasem nawet jak nie mam:]) będziesz niemila (w domyśle: ja tez będę) i się ode mnie dystansuje robiąc mi tym przykrośc. Ale najczęściej ta 2 wersja jest wtedy jak jeszcze inne niemiłe czynniki wplywają na niego, nie tylko moje humory
Więc wtedy też musze sie wykazywac zrozumieniem choć z trudem to przychodzi.
Mój facet to fenomen kieruję się tymi wszystkimi stereotypami, że baba jak ma okres to jest nie do zniesienia...a ja jestem wkurzona tylko przed okresem...a okres jest dla mnie zbawieniem, puszczają mi wszelkie napięcia i nerwy i robię się potulna, zadowolona z życia i przyjazna ludziom...Jemu wystarczy powiedzieć, że mam okres to od razu zaczynają się głupie gadki, że chodzę wkurzona i że wytrzymać się ze mną nie da...a ja co mogę zrobić śmieję się bo widzę, że pojęcia chłopak nie ma o moim prawdziwym nastroju... mój okres to tak na prawdę Jego okres..chodzi i się mnie czepia bo wie, że wieczorem nie będzie bara bara...hehe
FACECI
:P:P
O to chodzi ze moj facet to nawet nie mysli ze to przez okres jestem zdenerwowana nawet mu to do glowy nie przyszlo tak jak i to zeby mnie jakos wesprzec to nawet mowy nie ma. On po prostu twierdzi ze mam focha humorki obrazam sie bo tak po prostu mnie nalecialo i nie dociera to do niego za bardzo ze wiekszosc kobiet tak ma gdy zbliza sie okres bo to oczywiscie tylko ja tak sie zachowuje.
Czesc Dziewczyny
Czy wasi faceci tez Was nie rozumieja kiedy macie trudne dni? Bo moj facet w ogole tego nie rozumie bo ja kilka dni przed mam strasznego nerwa wszystko mnie drazni a on twierdzi ze mam jakies glupie humorki i szukam klotni ale to chy ba ciezko opanowac. Czy wy tez tak macie? Jezeli tak to czy faceci to rozumieja i Was wspieraja czy raczej nie? Moze to ze mna jest cos nie tak? Piszcie dziewczyny:)
Mój facet to chyba był święty ![]()
Zawsze rozumiał, a jeszcze robił wszystko, żebym nie złościła się. Czasami trochę szalałam, ale był bardzo wyrozumiały. Zawsze wymyślił coś na uspokojenie mnie. No i rozmowa - to też ważny aspekt. Mogłam się wyżalić, wypłakać na jego ramieniu, on przytulił i humor powracał.
Oj, wiele bym dała, żeby znów był.
To super mialas naprawde makaroniarka. A co sie stalo jesli mozna spytac?