Może zacznę od tego że jestem 2,5 roku po ślubie i mieszkamy u moich rodziców (całe szczęście bo inaczej byłabym już rozwódką....chociaż czasem zastanawiam się czy tego uniknę). Mój problem to teściowa i beznadziejne szwagierki. O ile z teściową mam względny kontakt bo stoczyłam niejeden "bój" o to żeby choć trochę "znormalniała" w stosunku do mnie, to te dwie panienki doprowadzają mnie do szału. Jesteśmy w trakcie budowy domu. Oczywiście teściowa wie najlepiej co jest dla nas dobre i co powinniśmy sobie zrobić w domu. Jakby tego było mało ostatnio jedna z siostrzyczek męża wysyłała mu oferty z oknami do naszego domu i oboje rozmawiali na ten temat. Oczywiście oni wszyscy chcą "tylko pomóc"....ale ja już mam dosyć tej pomocy. Czuje się tak jakby mnie nie było a oni robią sobie co chcą. Ten stan trwa już od ponad roku od momentu rozpoczęcia budowy domu. Unikam ich jak ognia i nie chcę się z nimi spotykać bo od razu dostaje palpitacji serca jak słyszę te plany i co powinno być w moim domu zrobione, co najpierw a co potem itd. Właśnie dzisiaj byłam u teściów na obiedzie i znowu było to samo...a panienki siedziały i między sobą przechwalały się jakie to mają osiągnięcia zawodowe itp. Jakie to jest irytujące...tak jakby tylko w tym momencie mogły o tym rozmawiać, chociaż mieszkają z teściami pod jednym dachem i pracują na miejscu. Jedna ma 27 a druga 29 lat i nie mają nikogo, chyba nigdy nie miały na poważnie, zresztą ja też jestem pierwszą dziewczyną którą mój obecny mąż przyprowadził do domu. Dodam że leje na to co one gadają bo ja mam ułożone życie zawodowe i osiągnęłam więcej niż one obie wzięte. Chciałabym normalnych relacji ale widzę że z nimi nie da się porozmawiać o książce, filmie, zainteresowaniach. Wszystko sprowadzane jest na temat pieniędzy i jakiś pierduł o materialnym znaczeniu. Czasami się zastanawiam czy to ze mną jest coś nie tak czy z tą rodziną...
witam Cię!!
moja droga moja przyjaciółka ma bardzo podobny problem jak ty, tylko że ona mieszka u niego. Też ma dwie szwagierki ale powiem szczerze jak do niej przyjeżdzam to nawet przy mnie sie jej w sprawy wtrącają i podsłuchują o czym gadamy!!!to jest chore!!
No ale wrócmy do Ciebie, myslę że to jest przez to że w rodzinie pojawiła się NOWA atrakcyjna,mądra kobieta która przebija je dwie na raz! one patrzą na Ciebie jak na kobiete obcą a nie żonę ich brata! Boją się że Ty będziesz w ich domu w centrum uwagi a nie one! Więc Wasza budowa to jest idealny moment na to żeby pokazać że jest się lepszym we wszystkim!
Wydaję mi się że nie powinnaś siedzieć cicho i je unikać! przecież to będzie Twój dom i Ty w nim będziesz mieszkać! a jak one większość pomysłów dadzą to potem będą gęgać w rodzinie że to one to wybrały...tamto wymysliły...pokazując jakie one są bystre i twórcze a ty nic!!!
piszesz że są same wiec jest kolejny powód na to że się wtrącają!!! nie mają nikogo i co mają robić?
a rozmawiałaś z mężem na ten temat co Cię drażni?
Mój mąż wie że za szwagierkami nie przepadam i co mnie denerwuje... i niestety zawsze ich broni a na moje żale odpowiada, że one chcą pomóc, są dobre dla mnie itd. Ogólnie to ja jestem ta zła bo co ja takiego chcę od nich. Przyznam, że wstydzę się że mój mąż tak myśli... Analizuje sobie wszystko raz po raz i powoli dochodzę do wniosku, że z nimi nie wygram....no bo jak? Nie raz już z mężem na ten temat rozmawiałam, w złości i spokojnie. Nadal jestem ta zła a siostrzyczki chcą dobrze. Nic nie bierze się z niczego...szwagierki mają taki sam charakter jak teściowa. Ona zawsze traktowała mnie gorzej, zazwyczaj jak powietrze. Mówiąc o naszej budowie mówiła do męża, że najlepiej jak sobie to i tamto zrobi...mnie jakoś pomijała. To są takie duperele na pierwszy rzut oka ale jak się tego nazbiera to człowiek nie wytrzymuje. A mój mąż, no cóż ... boje się że jest zbyt wielkim egoistą, żeby ulżyć mi w tym wszystkim i chociaż trochę mnie zrozumieć. Mamusia go nauczyła, że rodzina to świętość. W ogóle jak na tą rodzinę patrzę to odechciewa mi się wszystkiego i wiem, że gdybym kiedyś miała dzieci nigdy ich tak nie wychowam. Szwagierki i mąż są nauczeni obsługiwania przez mamusię, obiadki, pranie, sprzątanie...wszystko na czas jak w zegarku. Mimo tego że panienki mają prawie 30-tkę na karku nigdy chyba nie gotowały. Nie mają nikogo bo szukają księcia z bajki a poza tym są tak wredne, że faceci uciekają na kilometr. Kiedyś miałam taki plan, żeby wtrącać się do ich związków jak one teraz do mojego...ale chyba się nie doczekam. Kiedyś powiedziałam teściowej prosto w oczy, że skoro ja jestem taka niedobra (zaczęłam głośno mówić co mi się nie podoba) to zobaczymy jak dziewczynki wyjdą za mąż i jak je będą traktować teściowe. Troszkę się zastanowiła ale już na pewno zapomniała, a może jednak nie zrozumiała? Nie wiem. Podsumowując: krótkowzroczność, egoizm, przemądrzałość, brak podstaw dobrego wychowania....to zabójcza mieszanka. Czy ktoś też ma taki problem jak ja?
tak ja mam
niestety... kto wygra to zależy od charakteru... bo jeśli w głowie masz pełno żalu a nic nie powiesz to walka z wiatrakami... jak remontowaliśmy dom też się wtrącały
i miałam tego serdecznie dość... teraz przyjeżdzają rzadko ale uraczają mnie takimi prezentami do domu , że w życiu bym tego nie użyła
i tu zrobiłam podobny błąd od Ciebie i stałam obok gdy one się u mnie rządziły. ja się zbieram do takiej walki i mam nadzieję , że ją wygram
u mnie mam na tyle dobrze , że mąż za mną stoi murem
mogę mu powiedzieć wszystko
co mi się nie podoba... ale to tylko rozmowy między sobą
gdy chodzi o Twój dom to radzę Ci abyś zaczeła się interesować i je przebijać
bo nie jest jeszcze za późno
a jak nie zareagujesz to firany w domu będziesz miała takie jak one wybiorą
ja np. mam tak , że kupię coś do domu fajnego... jadę do teściowej a tam to samo i u niej i u jej córeczki
ja zrobiłam fryzurę asymetryczną one też... wnerwia mnie to... jakby nie miały własnego pomysłu na życie ![]()
Kurcze to jest jakaś plaga globalna - mój narzeczony ma tylko 1 siostre, ale mam co do niej te same uczucia co wy.
Otóż szwagierka ma 26 lat, wyszła za mąż w wieku 21 lat, po nieudanej próbie studiowania oddanej bez walki, jest obecnie w drugiej ciąży. Wychodząc za mąż miała rozmiar 38, teraz ma 46, włosy obcięte na krótko jak taka wiejska baba (mam na myśli nie to, że krótkie fajne tylko takie od garczka, jeszcze tylko trwałej jej brakuje to by całkiem pasowała do tego wizerunku), odkąd przeprowadziła się do męża używa gwary w czystej postaci: tyn, tamtyn, syr i- to jest po prostu masakra!
Oczywiście moja teściowa córkę ubóstwia, syna traktuje chłodno - i oczywiście córka jest najlepsza, no super jej sie wszystko układa, ach jak cudownie po prostu zachwyt...
A mnie do nerwicy doprowadza fakt, że nie liczą się skończone studia mojego narzecoznego, dobra praca jaką ma - i tak córeczka zawsze będzie lepsza - choć jedyne co potrafi, to użalać się, że nie ma pieniędzy - więc sytuacja podobna.
Recepta? Chyba nie ma, bo mnie to też zawsze podnosi ciśnienie - ale czasem jak mam cyniczny dzień, to zdarza mi się jej coś odpalić tak, żeby się w końcu zamknęła ![]()
Moje szwagierki się nie wtrącają, ale teściowa..... ostatnio wybierała okna do naszego salonu. A mój mąż wspiera ją, nie mnie. Kiedy mu się zwierzam prowadzi to do kłótni, bo jego mamusię obrażam. Mam dosyć jego mamusi. A co najgorsze mieszkamy u niej zanim nie zbudujemy domu. Pociesz się tym, że nie musisz z tymi mendami mieszkać. Ja jestem jak w więzieniu i chcę umrzeć. Jedyne co trzyma mnie przy życiu to ten dom bez teściowej.
zastanawiam się czy wszystkie teściowe i szwagiereczki są takie...złośliwe. ja mam podobny problem. mój M* ma 2 siostrzyczki i mamusię. są świętością. teściowa jeszcze może być, chociaż czasem się nie umie zachować, ale to nie jest aż takie straszne jak Wy opisujecie. więc powiem- teściowa ok. ale szwagiereczki.... jedna to tylko by mojego M* kochała, przytulała, itd. on musi jej powiedzieć jakie ma zdanie na ten czy inny temat, bo ona bez niego żadnej decyzji nie podejmie. chciałaby mieć kogoś z jego charakterem, bo to przecież ideał (haha, też ma mnóstwo wad- jak każdy człowiek!) druga to mnie jak powietrze traktuje. jest tylko 'TY', nie ma 'WY'. potrafi coś takiego powiedzieć, że niby żarcik niewinny, ale w serce kłuje, aż się płakać chce. nawet się nie odezwie, bo ta pierwsza to jeszcze czasem (mieszkają za granicą).
masakra.......
moja była nawet spoko... do czasu naszego ślubu
Już w dzień ślubu ją trzepło
i tak zostało do dziś... ogólnie przestałam się już przejmować... bo szkoda nerwów... Mieszkam daleko niej! Gdy przyjeżdza do mnie do domu to jest potulna jak Baranek
Bo jakaś granica musi być ![]()
Do jeżyk123. Jeżeli Cię to pocieszy to powiem, że nie mieszkam z teściową i szwagierkami, ale mimo tego mam je na co dzień bo dzwonią do mojego męża minimum 2 razy dziennie...jak nie mamusia to któraś z siostrzyczek. Doprowadza mnie to do szału bo jak słyszę z jakimi sprawami dzwonią to mam dosyć...kompletne bzdury, ale rozmowy trwają...np. godzinę! Jak będziesz miała doła i będziesz chciała z kimś pogadać pisz na mojego maila... Może to pozwoli poczuć Ci się lepiej... w końcu możemy pogadać...mamy ten sam problem... P.S. Teściowa zaprosiła mojego męża na wigilię, podkreślam mojego męża. Pozdrawiam
Ja na szczeście nie mam takiego problemu, ale teściowa tez mi gra na nerwach czasem
to chyba tak juz musi być
Dziewczyny najlepsza rada to uciekac z domu od teściowej i żyć z dala
Edith musisz zacząć działać! Pogadaj z mężem przede wszystkim! Tylko nie mów mu ze CIe to denerwuje, tylko ze czasem są nadgorliwe i "nazbyt" pomocne. Powiedz ze doceniasz ze chca pomoc, ale Ty chesz być gospodynią we własnym domu! Myśle, że inaczej jak po dobroc tego nie załatwisz, więc lepiej mu wytłumacz, że masz nieco inny gust niż jego siostry czy teściowa i chciałabys sama z nim sobie urządzić dom ![]()
Ja powiedzialabym ze urzadzam dom tak jak mi pasuje i koniec dyskusji. A jesli nie to niech maz zamieszka w nim z mamusia i siostrzyczkami ale bez ciebie.
Kochana ja mam to samo ( choć nie mam męża a narzeczonego). Wszyscy dookoła zarówno z rodziny z mojej jak i mojego TŻ ( szczególnie teściowa co mieszka 450 km dalej), wiedzieli jak lepiej, kunsztowniej, taniej, funkcjonalniej wykończyć nam mieszkanie. My spokojnie tego słuchaliśmy ( i nadal słuchamy) a każdy koniec rozmowy kwitowaliśmy słowami " to nasze mieszkanie i urządzimy je jak chcemy a jak będziemy potrzebowali rady to wiemy się do kogo zgłosić". Na szczęście wspólną wersję ustaliliśmy dużo wcześniej choć i bez zgrzytów się nie obeszło bo "mamusi (a mojej teściowej) trzeba się słuchać".
Na dzień dobry również wszystkim oświadczyliśmy iż nie życzymy sobie żadnych zakupów do mieszkania bez naszej akceptacji i wszelkie prezenty będziemy oddawać. Jeśli ktoś ma chęć nas odwiedzić to zapraszamy ewentualnie z butelką wina zamiast prezentu.
Musisz porozmawiać z mężem i wyjaśnić mu że w towarzystwie osób trzecich ( nie ważne że to siostra/brat, szwagier/ mamusia) musicie się zgadzać. Że mąż nie może Cię publicznie krytykować tylko się z Tobą zgodzić, a później we własnym kącie dopiero wyrazić swoje zdanie że kategorycznie się z Tobą nie zgadza bo sądzi inaczej.
Jeśli tak nie będziecie postępować nikt się z Tobą nie będzie liczył i każdy będzie Cię traktował jako dodatek do męża który nie ma swojego zdania. ( u mnie w rodzinie jest tak traktowana mama, więc znam to z autopsji)
No to kolej na moja historie !!
Zaczne ze mieszam u tesciow od maja 2010-bo byłam w ciazy i tak sie sytuacja potoczyła ze zamieszkalismy !!
Mam dwie szwagiereczki -ojj wredne to mało powiedziane !! jedna ma 27 lat -mezata w dorobku jedno dziecko + drugie "prawdopodobnie " w drodze !!! studentka -wielce mądra a o wiele rzeczy sie pyta mamy itp
ma dosc durny charakterek , bo od momentu gdy sie wprowadziłam to szczela fochami , traktuje mnie jak powietrze i wogule niesympatyczna !! wiecznie cos po nosem mruczy . na poczatku dusilam to w sobie i sie nie odzywalam , ale od pewnego czasu tak jak ona cos jej odpowiem , cos dogadam lub tak jak ona burkne cos pod nosem - powalam ja jej wlasna bronia!!! i powiem wam laski ze sie zamyka lub cos odfuknie
Natomiast druga rowniez studentka jest jak flaga na wietrze -a to samo mowi przez sie....
obie "mądre studentki"
kochane pisze wam moja historie bo wiem ze ja nie mam lekko , ale wiem ze inne z was maja moze gorzej niz ja , takze moze ktoras miala podobnie jak ja ??
a zapomnaialm o tesciowej - ona jak to tesciowa jest jaka jest - nie jest zła ani okej - jest taka posrodku. wiadomo zawsze bedzie stac murem za coreczkami - tylko ze one to obie dwie leniwe leserki !!!!! ojj bardzo wierzcie mi !!!
mianowicie chodzi mi oto ze jak bylam w ciazy to nie lezałam plackiem i pomagalam a one jak na chwile chociaz sie polozylam to juz to komentowaly
oczywiscie byly spiecia z mezem o to , bo to normalka.....a teraz ta starsza jest chyba znow w ciazy i robie tak jak ona - ja sobie leze i zajmuje sie synkiem a ona robi !!! a jak sie na mnie dziwnie patrzy to jak tak samo na nia i malo tego cos pod nosem powiem !!!
:D:D:D:D a to ja chyba nieco wkurza bo widac po niej !!!
ojj o jej charakterku to by pisac i pisac .....
powiem wam ze pomału jakos sobie z tym radze ale musiało minąc prawie 8 miesiecy zanim odwazyłam sie jej tak odpowiedac 9 nawet przy tesciowej )
a wiec ma któras podobnie ?
pozdrawiam i zycze milych snow:*
14 2011-01-16 23:05:22 Ostatnio edytowany przez n_talcia25 (2011-01-16 23:06:30)
magdulek i dobrze bo przynajmnije jej pokazałaś że teraz sytuacja sie odwróciła
jak ty byłas w ciąży to nikt nie patrzył czy Ci było ciężko ale teraz jak ona jest to niech sie nie dziwi że ty nie chcesz jej pomagać!!! w jakims sensie jest to nauka i nauczka dla niej!!! że czasami trzeba pomóc drugiemu czlowiekowi bo nigdy nie wiesz kiedy ty bedziesz potrzebować pomocy!!
15 2014-01-30 20:41:58 Ostatnio edytowany przez beatris290 (2014-01-30 20:48:48)
Witam nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda. Ale ja również mam problem ze szwagierkami
Mój mąż ma 4siostry. Dwie z nich się kiedyś pokłócily między sobą. I jedna na drugą do mnie nadawały wiec chciałam je pogodzić napisałam do jednej żeby wyjaśniła sobie z druga rzeczy które ja bolą. I teraz jest na mnie ze ja podjudzam temat i ta druga zadzwoniła z wielkimi pretensjami wyzwala mnie od najgorszej
A ja tylko chciałam je pogodzić a teraz co mam? Same plotki. Nawet mój własny mąż jest przeciwko mnie
Jedna do drugiej przesłała rozmowę i wyszło na to ze to ja jestem winna.
Dodam że mieszkamy blisko jego rodziny ja jestem tu zupełnie sama nie mam znajomych ani bliskich w pobliżu
Jestem tu zupełnie sama. I teraz tak się źle czuje bo może faktycznie to moja wina? Nie mam pojęcia jak mam się teraz zachowywać. Doradzcie cos.
Dodam że ja natomiast mam cudowną teściowa jest tak kochana kobieta ze na prawdę uwielbiam ją
Natomiast ze szwagierkami to są takie plotkary od lat robią jakieś jazdy co jakiś czas.
I tu działa to na zasadzie głuchego telefonu.
"wysyłała mu oferty z oknami do naszego domu i oboje rozmawiali na ten temat."
Zbrodnia.
" siedziały i między sobą przechwalały się jakie to mają osiągnięcia zawodowe itp."
Absolutnie niedopuszczalne. Jak tak można?
Autorka pewnie już tu nie zagląda, ale gdyby jednak, doradzałabym jej raczej autorefleksję.
Beatris, Tobie bym doradziła asertywne postawienie granic.
Sądząc z opisu:
To są dwie dorosłe osoby, które Ciebie, osobę z boku tego konfliktu, wciągnęły we własne sprawy. Nie na odwrót.
Obie potraktowały Cię jak wiadro do wylewania pomyj (na tę drugą), a teraz mają jeszcze pretensje - to niech trzymają ten syf między sobą. To nie Twoja sprawa. Następnym razem po prostu powiedz że nie chcesz rozmawiać na ten temat, albo szybko skieruj rozmowę na inne tory.
Na pretensje konsekwentnie i spokojnie bym opowiadała jak było, dodając że w razie czego też mogę wydrukować rozmowę, zeby pokazały mi palcem to moje straszne podjudzanie.
Edith7 czytając Twój post przez chwilkę miałam wrażenie,, że to post o mnie. Różnica między nami jest taka, że mam jedną walniętą szwagierkę i nieźle rąbniętą teściową ![]()
Moja szwagierka i teściowa to są ''najmądrzejsze istoty na całej kuli ziemskiej''. Natomiast ja jestem głupią gęsią. Dziś przeszły same siebie po raz kolejny obrażając mnie i śmiejąc mi się poniekąd w twarz.
Najpierw się rozpłakałam ale zaraz potem powiedziałam sobie, że mam godność i jestem wartościową osobą, a i na pewno nie głupią. mój mąż widzę, że jest między młotem, a kowadłem, ale wkurzył się. Powiedział że zrywa kontakty z nimi.
Moja teściowa i szwagierka przy moim mężu zawsze udają takie wspaniałe i miłe, ale kiedy on nie słyszy dowalają mi.
Wychodzę z takiego założenia:
''Nie dyskutuj z głupkiem bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem''
W moim przypadku najlepiej jest zerwać wszelkie kontakty.
Życzę Ci wytrwałości ze ''wspaniałą'' teściową i szwagierką ![]()
Kurcze to mi sie trafily fajne szwagierki,fakt wspolny jezyk znalazlysmy po 4 latach ze w/g na brak spotkan ale jest ok
U nas nawet jak ktoras ma odmienne zdanie to sobie mowimy to,kazda z nas jest inna ale zyjemy w zgodzie ![]()