Nie wiem co myśleć, zrobić.. Jestem w związku od 1,5 roku i jest nam ze sobą cudownie ale bywają chwile że nie mam sił..
Ostatnio mam ciężki okres, który trwa już ponad miesiąc. Czuje się samotna,mieszkam z koleżankami, z których jedna to można powiedzieć mój wróg. Jestem na ostatnim roku studiów i mieszkanie jest dobrze umiejscowione (mam blisko na uczelnie, w centrum), jestem sama w pokoju, więc wyprowadzka to ostateczność. Stancje jest ciężko znaleźć z resztą ceny są dużo wyższe.
Mój chłopak studiuje w innym mieście i widujemy się na weekendy (ja przyjeżdżam do niego albo on do mnie lub widzimy sie w miejscowości rodzinnej - razem stamtąd pochodzimy).Wracając..Ciężki studia i samotnosc sprawiaja ze czesto mam dola, wtedy pisze do mojego chlopaka. I bylo dobrze. Ale w koncu powiedzial ze nie wie jak mi pomoc ze codzienne jest to samo, że juz sie przyzwyczail i go to nie rusza - tego dnia mial kiepski humor. Poza tym w złosci jest niemily. Gdy dzwonie zeby wyjasnic on sie szybko denerwuje i krzyczy, czasem rzuca sluchawke bo mowi ze moze w zlosci za duzo powiedziec. Po jakims czasie przeprasza mowiac ze jest glupi, że mnie nie docenia i w zlosci nie mysli co mowi. Bardzo go kocham..Nigdy nikogo tak nie kochałam, jest dla mnie wszystkim. Ale czy takie zachowanie jest fair? Czasem płacze i mówię by się nie rozłączał i nie zostawiał mnie w takim stanie, wówczas on się wkurza i krzyczy. Zostawia mnie z tym wszystkim samą. Co mam zrobić?..Wiele razy mówiłam mówiłam że jeśli się bedzie tak zachowywał to go zostawie i była poprawa ale czasem jest nawrót. Jestem wymagająca- to fakt. Może za dużo od niego wymagam? Za dużo wsparcia oczekuje..Straciłam przyjaciółkę (jej chłopak przystawiał się do mnie i się rozstałyśmy dla dobra ich związku) i może go obarczam jej obowiązkami..Dlaczego on czasem nie rozumie jak bardzo jest mi potrzebny? Co mam zrobić? Wiem że bardzo mnie kocha, ale jego zachowanie jest czasem takie bolesne:( Mam tylko jego. Wiem że nie przestane go kochać ale czy warto cierpieć? Jak to u niego zmienić?
Pomóżcie kobitki
2 2010-12-01 15:39:27 Ostatnio edytowany przez polsza (2010-12-01 15:39:59)
Co mam zrobić?
po pierwsze: weź się kobieto w garść
fakt, brak przyjaciółki i wredna współlokatorka to nie są powody do radości. jednak to jeszcze nie koniec świata. czytając twój post wyobraziłam sobie samotną dziewczynę siedzącą w rozciągniętym swetrze w pokoju z zasłoniętymi zasłonami (przepraszam, ale piszę szczerze
). kobieto! młoda jesteś! gdzie twoja radość życia? myślę, że popadłaś w rutynę: uczelnia-dom, uczelnia-dom. wracasz do mieszkania i myślisz jak ci źle, jaka jesteś biedna, samotna. zamiast tego idź na basen, na siłownię, do kina, na zakupy, do księgarni, zapisz się na kurs hiszpańskiego, naucz się salsy. no nie wiem co jeszcze
mieszkając w blisko centrum miasta masz wiele możliwości. nie uciekaj przed światem, przed ludźmi!
po drugie: chłopak. no ja się nie dziwię, że on w końcu odkłada słuchawkę, bo ile można słuchać narzekań. raz pocieszył, drugi raz pocieszył, trzeci i czwarty też, ale piąty już nie wytrzymał. jest w innym mieście, co on może poradzić na to, jak cały wieczór narzekasz na współlokatorkę (to tylko przykład, nie wiem jak jest naprawdę
)? nie przytuli cię na odległość, nie pocałuje w czoło. pomyśl, że swoim złym humorem psujesz tez jego humor. jak ty jesteś wkurzona przekazujesz to tez na chłopaka.
zaskocz chłopaka. zrób mu niespodziankę - odwiedź go niespodziewanie. zrób sobie zdjęcie w bieliźnie i wyślij chłopakowi (na pewno się ucieszy). zaplanuj weekend pełen atrakcji - sanki, lepienie bałwana, wspólne gotowanie spaghetti i grzane wino na wieczór pite przy dobrym filmie. możliwości jest mnóstwo! pokaż, że dziękujesz za jego wsparcie w trudnych chwilach, przeproś, za swoje nastroje ( o ile uważasz, że powinnaś - nic wbrew sobie nie rób). nie popadaj w rutynę ![]()
po trzecie: zupełnie nie zgadzam sie z tytułem! miłość to właśnie szczęście. ogromne szczęście. tylko doceń to ![]()
powiem Ci , że co za dużo to nie zdrowo... za dużo od niego oczekujesz
można wesprzeć raz, drugi, trzeci ale ciągle? Nie dziwie się , że zdąrzył się uodpornić... jego zachowanie tłumaczy to , że ma już dość Twoich ciągłych dołów... a ile razy on Cię prosił o wsparcie i mu go udzielałaś? Nie obwiniam Cię w żaden sposób ale uważam , że za często obarczasz go swoimi problemami. Faceci nie lubią tego ![]()
Dzięki dziewczyny chyba macie racje..Potrzebowałam takiego kopniaczka ![]()
Ale co mam go przeprosić?
5 2010-12-01 16:16:09 Ostatnio edytowany przez polsza (2010-12-01 16:17:45)
Ale co mam go przeprosić?
jeśli uważasz, że nie powinnaś to tego nie rób. takie przeprosimy powinny płynąć z serca, powinnaś być w 100% przekonana o ich słuszności.
ja napisałam tylko jak ja bym zrobiła. wiadomo, każdemu zdarzają sie gorsze dni. ja tez wtedy marudzę strasznie. samej ze sobą mi źle. nie wiem o co mi chodzi. męczę tym mego partnera. ale jak już mi lepiej to siadam na jego kolanach i mówię, ze głupkiem czasami jestem, że przepraszam za moje zachowanie, że od dziś będę się więcej uśmiechać
zwykle potem jest soczysty buziak i miło spędzony wieczór ![]()
Przeprosiłam bo uważam że 'nagrzeszyłam'.
Zgadzam się z Tobą kobiety mają takie dni wredne ![]()
I to chyba ta rutyna mnie dobija..
Jak poradzić sobie z brakiem przyjaciółki?
Jak poradzić sobie z brakiem przyjaciółki?
przyjaciółka nie pojawi się na zawołanie. tutaj nie ma chyba jakiejś konkretnej rady. po prostu jak grom z jasnego nieba pojawia się zupełnie obca osoba, która, masz wrażenie, że jest twoją siostrą bliźniaczką zabraną tuż po porodzie
no masz rację, rutyna cię dobija. dobrze, że jesteś tego świadoma. jak już pisałam wcześniej zapisz się na basen, taniec. nie wiem co lubisz
a kto wie, może w ten sposób znajdziesz przyjaciółkę
wspólne zainteresowania to dobry początek znajomości.
może jeśli masz wolny czas, poszukaj pracy dorywczej
po prostu zorganizuj sobie jakoś czas wolny, abyś ciągle była z ludźmi.