witajcie Dziewczyny....
hmmm jakby tu zacząć i tak w ogóle od czego..;) Mam problem z moim facetem...jesteśmy razem już pół roku ja 28 on 34 od 4 miesięcy mieszkamy razem. Tak życie się potoczyło, że szybko zamieszkaliśmy razem. Mam w sumie kilka problemów....i już powoli mam wszystkiego dosyć. Jednym z nim jest wspólny budżet domowy. Razem płacimy po równo na rachunki za prąd, gaz i mieszkanie ale zawsze mam problem jeśli chodzi o zakup podstawowych produktów żywieniowych. Dla mnie to jest bezsensowne.
Zaproponowałam mojemu Facetowi kilka rozwiązań albo wspólny budżet gdzie wkładamy po równo daną kwotę i każdy kupuje coś kiedy ma czas(on nie chce chodzić po sklepach), albo wspólne zakupy albo on będzie robił nasze zakupy albo ja(ja podobno kupuje niepotrzebne produkty). Żaden z pomysłów mu się nie podoba. A przecież coś trzeba jeść albo mieć podstawowe środki czystości i produkty do domu. nie wiem dlaczego jest taki skąpy???
Byliśmy razem na zakupach to skończyło się wielką kłótnią. spowodowaną tym że po co kupować mąkę skoro jej prawie się nie używa i z resztą w domu zostało jakieś 200g po co cukier skoro jeszcze jest prawie pół kilo, po olej skoro jest jeszcze 1/4butelki itd. Naprawdę mnie to drażni. A już nie mówię o droższych produktach jakimi są mięso. Najlepiej nie kupował by go wcale, bo mu szkoda pieniędzy. On do pracy ciągle je kanapki na 12 godzin pracy codziennie nie sądzę że jest to dobre rozwiązanie.
Lubie gotować i piec ciasta i wiem że jestem w tym dobra, nie gotuję często jakieś 2 razy w tygodniu, bo nie muszę bo wszystkie posiłki mam w firmie gdzie pracuję. w dodatku jeszcze co jakiś czas coś przyniosę do domu z pracy. W domu zawsze lubiłam coś ugotować, on chętnie je moje dania....tylko kto kupuje te produkty....tylko ja? Czasem coś kupi i wypomina mi. A ja z kolei nie chce mu wypominać ze to znowu ja wydalam pieniądze...bo naprawdę nie żałuję mu że coś ugotowałam....tylko czemu to ja mam być sponsorem....?
On też czasem coś ugotuje coś jak jaecznica czy ziemniaki lub zupę....tylko kto wcześniej kupił te produkty ja? Czy on jest naprawdę ślepy?
Żałuje na podstawowe produkty a dla córki (ze wcześniejszego związku, bardzo ją lubię ma 7lat) kupuje drogie prezenty, to umeblowanie całego pokoju, teraz drogą komórkę a na święta bożego narodzenia chce kupić laptopa mimo że w domu ma komputer stacjonarny. Cieszę się że dba o swoją córkę, tylko drażni mnie to że nie możemy kupić podstawowych produktów do domu a potem on wyskakuje z drogimi prezentami dla córki....a dla mnie kupił tylko 2 razy kwiaty jako prezent....
W dodatku jeszcze chciałby bym dokładała się do jego samochodu (paliwo i ubezpieczenie) Ja nie mam prawa jazdy, praktycznie nie używamy jego samochodu może raz na miesiąc wspólna niedzielna wycieczka. A jak ja kupuję sprzęt do kuchni czy do domu to też się nie chce dokładać.
I gdzie tu jest partnerstwo, wspólne planowanie? Nie wiem czy warto dalej tak brnąć....to jakieś błędne koło...
Co myślicie o tym? Co powinnam zrobić...? Bo już nie wiem co dalej robić?