Witam jestem tu nowa i nie wiem czy dobrze robie piszac tak na forum ,ale chciałabym znac opinie innych ludzi.
Jestem męzatką od 11-lat mamy dwójke wspaniałych dzieci.Mój mąż przez 10-lat miał działalnosc gospodarcza i nie złe zarobki kupilismy dobry samochód i zawsze starczało zyc godnie choc nie bylismy jakimis bogaczami .Miedzy nami zawsze były jakies kłotnie sprzeczki ale nigdy nic powaznego.Przez ostatnie 2-lata w firmie było coraz gorzej mąz uparł sie by ratowac firme mówił bedzie dobrze ja byłam przeciwna ale mąż wierzył ze uda sie.W marcu tego roku mąż z dnia na dzien stracił prace zostalismy bez pracy i długami.- początkowo był załamany poczym stanął na nogi poszukujac czegos ale totalna klapa (pracował w przemysle stocznowym).Od maja ma prace i tu problem wynagrodzenie 1800zł ja obecnie nie pracuje chociaz szukam pracy nie chodzi mi o to ze kiedys zarabiał dwa razy wiecej chociaz jest ciezko dwójka dzieci i sporo długów-)Sprzedalismy nasze auto by pokryc choc czesc długu co mnie zastanawia maz zawsze mówił ze ta praca to chwilowa ,przejsciowa a tu kazda rozmowa konczy sie kłótnią gdy słyszy odemnie czas cos zmienic ,ostatnio z pracy przychodzi po piwku co dla mnie niezrozumiałe nigdy tego nie robił.Uwaza ze nic nie robie cały dzień jestem madra siedzac w domu gapiac sie w sciany tragedie wielka robie z piwa .Ostatnio strasznie sie od siebie oddalilismy kiedys godzinami rozmawialismy ze soba o wszystkim teraz unikamy siebie ,mąz twierdzi ze go nie rozumiem kazdy moze stracic dobra prace ,ale tu nie o to chodzi .Nie wiem co robic -co myslec dreczy mnie to ze przychodzi po piwku i nie widzi problemu .Nie wiem jak z nim rozmawiac do niego nic nie dociera ,mam dosc wyslchiwania ze nic nie robie ,nie wiem co robic jedno wiem z dnia na dzien coraz bardziej sie od siebie oddalamy nie poznaje własnego męza jego zachowania .Mąż jest strasznie stanowczy uparty zawziety -jak to facet zastanawiam sie kidy wygasa miłosc i czy u nas tak jest ??? Czy sami do tego dążymy ????
Ja uważam że jedynym lekarstwem na kłótnie jest szczera rozmowa. Wymięcie się tym co Was boli, co chcielibyście zmienić, co Was trapi.Zawsze jest jakieś pozytywne wyjście. A co do Miłości to myślę, że prawdziwa Miłość nigdy nie przemija nawet w Waszej Trudnej sytuacji.
Odpowiedż na tematyczne pytanie:
Miłość jest jak kominek...ile żaru..tyle uczucia i gorąca...trzeba czasem podrzucic drewna by nie wygasła, CZAS NIEOKREŚLONY!
(Chyba ,że wkład kominkowy sprowadzany z Chin..i trafiony...wtedy nic juz nie pomoze....i od nadmiaru żaru sie topi..)
żar w kominku świeci
iskrzy się i skacze
spokojem bucha
pełen zaufania
oddaje swe ciepło
które otula mnie całego
i zaczynam czuć spokój
ciała duszy
umysłu
czas się dłuży
słychać tylko szmer płonącego drewna
marzenia wracają
ciche spokojne
unoszą mnie
niosą w ogniska płomienie
które otulają mnie swoimi dłońmi
uwazam ze powinnas dzialac, tj rozwiazac problem a chodzi o kase a reszta sie ulozy, usiadz spokojnie dzis z mezem i spytaj jak mozesz mu pomoc? nie uwierze ze nie ma zadnej pracy ktora moglabys podjac, chocby za kase do sklepu, zarabialabys 1000zl ale to o ten tysiac wiecej w domowym budrzecie. pomozcie sobie nawzajem przeciez jestescie razem na dobre i na zle, tylko musicie stac ramie w ramie po tej samej stronie a nie przeciw sobie, razem sobie naprwno poradzicie.
a co do piwa...jesli to bylo jednorazowe to mysle ze nie ma co sie martwic.
trzymam kciuki ze sie dogadacie
Aniesia, Kochanie - przechodziłem ten problem na sobie. Tez mieliśmy wtedy dwójkę dzieci, tylko ja zarabiałem. Do tego duży kredyt. Jednym słowem, cienko. Nie wdając się w szczegóły, sa dwa problemy: finansowy i psychologiczny. Finansowy - wiadomo. Po drugie spróbuj zrozumieć faceta, który dotąd mógł się pochwalić sam przed sobą, że utrzymuje rodzinę na przyzwoitym poziomie, a teraz ledwo udaje się łatać coraz większe dziury. Człowiek nagle może poczuć się niewolnikiem swojego szefa, bo przecież jest zmuszony ścierpieć, żeby jego dzieci nie głodowały. Dotąd z perspektywy człowieka, zaczynasz teraz oglądać świat z perspektywy psa. Pryskają marzenia, zaczynasz lizać proch życia. Wystarczający powód do - delikatnie to nazwijmy - dyskomfortu. Teraz dodaj do tego brak zrozumienia żony, problemy w związku i masz gotową depresję. Nie wiem jak wyglądają Wasze rozmowy na ten temat, może jesteś wyrozumiała i wspierasz swojego mężczyznę, ale coś między Twoimi wierszami mi śmierdzi. Powiedz mi że się mylę, a dostaniesz trochę optymizmu. Spójrz w lustro. Jesteś z mężczyzną swoich marzeń czy z nieudacznikiem?
Ja Ci powiem jak to się skończyło u mnie: depresją, myślami samobójczymi i wyprowadzką z domu. Dopiero moi rodzice wpadli na to, że może potrzebuję pomocy a nie pretensji że nie ma kasy. Juz niedużo brakowało, byłoby o jednego gnojka mniej na tej planecie. Problemy finansowe w końcu się skończyły, żyjemy teraz na jeszcze wyższym poziomie, ale żona wzięła lekcję życia. Mi w tamtym okresie było wszystko jedno i tak mi to trochę wygląda u Twojego faceta. Dla mnie to bardzo wyraźny dzwonek alarmowy że może potrzebować pomocy.
Ty się w tej chwili martwisz o różę, a za Tobą może być pożar lasu. Jesteś z tym człowiekiem na dobre i na złe?
Żeby Cię pocieszyć, weź pod uwagę jeszcze jedno: człowiek w takim stanie jest łatwym łupem dla pocieszycielek. Przy takim deficycie pozytywnych emocji, każdy słodki uśmiech działa jak balsam.
Albo poczuje, że walczysz po jego stronie nawet na dnie przepaści, albo będzie mu wszystko jedno.
aniesia19-a1 - myslę że przedewszystkim nie rozumiesz że dla twojego męża (jako jedynego żywiciela rodziny) strata pracy, stabilizacji to plama na HONORZE. A teraz gdy znalazł to co mu się udało ( a wiem jak ciężko znaleźć dobrze płatną pracę) ty stwierdzasz "czas na zmiany" nie gniewaj się ale w ten sposób nie motywujesz go do działanie tylko on czuje się nic nie wart. Mężczyźni udają twardych ale w głębi duszy tak samo przeżywają ciężkie chwile wiesz co mi kiedyś powiedział mój M (chłop twardy jak głaz) gdy stracił pracę - "jestem nieudacznikiem" i był zawarty w tym cały smutek, jego poczucie że nie "wywiązał" się z zadania jako mąż, ojciec i żywiciel rodziny. A ja stwierdziłam że damy sobie radę i daliśmy, było bardzo ciężko - był załamany, zły, nadwrażliwy na każdą uwagę ale to minęło. Może twój też widzi że jest mało pieniędzy, a na razie nie ma innej możliwości. Dlatego skup się na tym żeby spróbować mu pomóc psychicznie a może i finansowo np. możesz nawet sprzątać żeby dorobić to nie wstyd.
Miłośc to nie tylko gdy jest dobrze ale przedewszystkim gdy wszystko się wali.
aniesia19-a1 to nie strata miłości
Henry Ford dwa razy bankrutował żeby w końcu stać się bogatym
Nie upieraj se przy swoim nie wymyślaj nic on to musi sam zrobić
Pytaj go o jego pomysły i pozwalaj mu gadać bez konca na coś wpadnie i znów będzie miał sile do pracy i życia
On był pracodawca a teraz sam musi pracować dla kogoś to nie jego miejsce
On nadal cie kocha ale widzi ze nie może ci dać tego co wcześniej a to boli. Gdyby zauważył jakieś światełko w tunelu jakiś sposób na wyrwanie się z kłopotów
bądź przy nim wspieraj
Dzieki Kochani za zrozumienie i udzielnie mi porad,z ta praca dla mnie to nie takie proste córcia chodzi do 4-klasy natomiast syn ma 4-latka w rachube wchodziło by tylko przedszkole dla małego moze jakiegos chałupnictwa poszukam.Co do pieniedzy nie chodzi o to ze tak mało mąż zarabia na poczatku tez było krucho - wiem pieniadze to nie wszystko chodziło o to ze maz nie chciał rozmawiac na ten temat a wiem ze ta praca mu nie odpowiada ;-Dzieki- Człowiek (Zaglądam tu coraz czesciej )Madre słowa niby oczywiste ale jak czesto w zyciu nie zrozumiałe. Dzisiaj chcemy szczerze porozmawiac jutro wieczorem dzieciaki jadą na wiikend do babci wiec wszystko mam nadzieje sobie do konca wyjasnimy .Moze za pare lat powspominamy nasz trudny okres w zyciu i jak mówicie wtedy wazne bedzie to ze przeszlismy to razem .Jeszcze raz dzieki .........