historia zdradzonej miłości... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » historia zdradzonej miłości...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 ]

1

Temat: historia zdradzonej miłości...

Witam Wszystkich jestem tu nowa i chyba znalazłam to forum w odpowiednim momencie mojego zycia.Chiałabym opowiedziec o sytuacji w jakiej sie znalazłam i moich dylematach.Mam nadzieje ze znajdę zrozumienie i wsparcie.Mam 35 lat od 6 lat jestem meżatką mam dwojke dzieci 5 i 3 lata.Na poczatku jak poznalam mojego przyszlego bylam szczesliwa pracowity mily sympatyczny,itd Jednak od czasu do czasu miewał wybryki dostawal jakies smsy od niby zakonczonych znajomosci ,raz bylismy na dyskotece malo dotrzymywal mi towarzystwa  bawil sie w towarzystwie jakis nowo poznanych dziewczyn czułam sie upokorzona zerwalam ta znajomosc.Okazalo sie ze jestem w ciązy kochałam go wiec oznajmilam mu wiesc byl zachwycony wzielismy slub i bylo fajnie cieszylimy sie sobą owszem kłutnie były jak to bywa ale sie dogadywalismy. Dla mnie jednak najwiekszym problemem bylo to ze ciagle go nie ma bo praca bo pieniadze bo cos trzeba zalatwic błam non stop sama ,mowiłam tlumaczylam tak nie moze byc potrzebuje cię .Na dodatek jeszcze bedac w ciazy znalazlam w jego prtfelu prezerwatywe przejelam sie tym bardzo Potem mysle ze moze to zostala po naszych wyczynach i chyba nie byłby na tyle głupi zeby z niej korzystac, Nie dawało mi to spokoju bardzo dlugo .Potem urodzilo sie dziecko. Jak maly mial 4miesice pojechałam na wakacje maz mnie odwidzał !Wtedy znow mnie cos podkusilo bylam nie spokojna i sprawdziam ten sprzecik i .....juz go nie mial nie bylo tej gumki !?Serce włiło mi jak młot ale zadałam to ptanie co z nia zrobil?Powiedział ze dał koledze- przyjelam do wiadomosci choc niesmak zostal  kochałam bardzo a po za tym było dziecko i naprwade sympatycznie dałam spokój.Minelo pare lat dorobilismy sie domku malego skromnego ale naszego nie było żle  tyle tylko ze bylam cigle sama,cierpiałm bo szczerze mowiąc jego praca jest jego pasja i na pierwszym miejcu. Przez lata tlumaczyl ze to dla nas zeby błyo lepiej ja wiem ciezko pracowal ja doceniam ale nie mozna wszystkiego przeliczac na pieniadze i jest jeszcze czas po pracy ja dzieci wszyskich werbowal do pomocy jego nie bylo.Kiedys zachorowałam poprosiłam zeby został ze mną choc do poludnia bo bylam bardzo slaba ,a wiadomo dzieci dokazuja,ma swoja firme wiec chyba nie problem jeden raz.Niestety byl zły bo przecierz ktos musi zrabiac i mam sobie zadzwonic po mame!Było mi potwornie przykro gdyz takie sytuacje nie zdazaja sie często nawet teraz jak pisze to mnie targa.Złapałam doła powiedziałam tak dłuzej nie moze byc nie moge cigle sama z dziecmi i rodzinka tylko chce z nim z nim!?rzyczalo wszystko we mnie. Sypałam sie było mi trudno z tej samotnosci uwzania,zeby nie wydac za duzo bo musimy oszczedzac wychodzilismy dopiero jak sie buntowalam wedy brał mni na kolacje.,Nie jestem rozrzutna i dbam bardzo o dom,dzieci naprwde posweicilam sie temu .Poprostu pękło cos w srodku bo ilez mozna tlumaczyc i czekac. Po za tym tez sie starałm zrozumiec nie nagabywac. Potrzebowalam wsparcia podtrzymania na duchu i juz sytuacja sie klarowala mowil ze rozumie ze sie postara ze juz sie stara ( bo rzeczywiscie dalo sie zauwazyc ze  od kilku miesięcy stał sie bardziej uwazny na mnie) a na drugi dzien mojego kryzysu oznajmil mi ze wtedy miałm racje zdradził mnie na pocztaku naszego mazenstwa!Wszystko runeło zawałil mi sie świat i bylam wsciekła na niego na siebie  ze byłam naiwna .Mowil ze to zdazyło sie tylko raz wtedy własnie kiedy mialam podejrzenie.że od tamtej pory juz nigdy bardzo tego załuje.Od ponad pół roku walczymy o nasze małzenstwo hmm stara sie wyjechalismy na wakacje dokańcza dom.Ja jednak nie moge tak nagle wszystkiego przebaczyc on sie irytuje cigle wylicza ile dla mni zrobil odsuwam sie psychicznie i fizycznie.Jeszcze na poczatku jako tako ale teraz juz nie sypiamy w ogóle ze soba on mnie pragnie ale ja nie moge, nie czuje wstretu poprostu cos pekło rozlecialo sie Staram sie jak najwiecej rozmawiac ale to nie przynosi zadnych skutkow . Ta sytuacja zmienila mnie  teraz stalam sie bardziej uwazna na siebie stram sie wychodzic i robic sobie małe przyjemnosci ale to wszystko nie trzyma sie kupy bo on to odbiera jako atak na siebie a ja tylko czasem potrzebuje wyjsc do kolezanki lub solarium   Od jakiegos czasu mysle o odejsciu bo mam dosc tego wszytkiego widze ze cierpi ze żaluje ale zaraz mnie obraza potem przeprasza nie ma z jego strony konstruktywnej rozmowy tylko wypominanie choc ciagle powtarzam ze wiem ze sie stara wiem ze nie zawsze bylo zle ale nie potrafie tego przeskoczyc. Przeraza mnie to mamy dzieci dom jestem zalezna finansowo  i czuje sie jak kretynka.żastanawiam sie gdzie był błąd .    DUZO TEGO ALE MUSIAłM SIE WYGADAC.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: historia zdradzonej miłości...

Hm,trudna sytuacja. Jak czytałam ja od razu widać było zdradę, Mąż przyznał sie do zdrady, walczycie o małżeństwo, dobrze. Jednak ty czujesz sie zraniona, nie dziwię się, to jest też przyczyną ze się nie pociągacie, ty masz żal,  Twój mąż, żałuje, Jednak postaraj się mu przebaczyć, jeśli nadal sie nie będzie układało, a wiadomo ze już nie będzie jak dawniej, to może dobrze zrobi Wam mała rozłąka. Będzie dobrze, jęsli się kochacie wszystko zwyciężycie

3

Odp: historia zdradzonej miłości...

Jeżeli macie tyle wspulnego bo idzieci i dom i wspomnienia to waro by było dokładnie sa sytułacje przemyślec.
Podstawowe pytanie to czy nadal go kochasz czy widzisz wspulna starośc razem z nim. Bo jeśli istnieje cień nadzieji że bedziecie tworzyc wspaniałą rodzine to walcz bo tak na prawde kochająca kobieta potrafi wiele znieśc i wiele wybaczyc . To nie jest proste i na pewno nie minie z dnia na dzień. Jeśli dojdziesz do wniosku że postarasz się dac mu szanse to postaraj się znaleźc opieke nad dziecmi i wybrac sie z mężem na kolacje i wieczur tylko dla was porozmawiajcie postarajcie sobie dac szanse bo czasami los wystawia nas na prube i warto podjac wyzwanie.
Powodzenia.

4

Odp: historia zdradzonej miłości...

Od pół roku nie robie nic tylko analizuje to wszystko - fakt mam żal,ale mysle ze szanse dałam i dawałam od poczatku.Czasem mysle ze byłam za dobra za wyrozumiała.Nie wyrzuciłam go z domu nie przestałm gotowac dla niego ale on uwaza ze nie robie nic.Nabrałm zdrowego egoizmu jak pisałm stram sie robic sobie małe przyjemnosci,ale to jest zle bo jetem egoistka i wykorzystuje go finansowo.on robi tyle dla mnie a ja nawet do łozka nie chce znim isc ,wiec to naprawde nie jest łatwe.wszystko kreci sie wokół jednego rozumiem ze mu ciezko,ale czuje sie traktowana przedmiotowo zawsze mogł na mnie liczyc w trudnych chwilach ja na niego nigdy.był wtedy kedy sam uwazał za słuszne.jestem osoba wychodząca z rozmową kiedy widze ze cos sie dzieje.Zawsze mial wsparcie we mnie zawsze.Poszedl do łozka z tamta bo mnie nie bylo a trzy dni wczesniej kochał sie ze mna? .Mysle ze jest niedojrzały,a mowiac mi o tym mam wrazenie ze to nie było przyznanie sie do winy tylko zrzucenie na mnie kolejnego problemu.Naprawde staram sie nie przesadzac z wymaganiami co do jakosci zycia  on pracuje utrzymuje nas ale czy to znaczy ze nie moge nic?Fakt to było dawno czuje sie oszukana mogl mi tego oszczdzic i naprawiac swoj bład odrazu

5

Odp: historia zdradzonej miłości...

Ale dalej nie odpowiadasz na podstawowe pytanie kochasz go chcesz to ratowac?

6

Odp: historia zdradzonej miłości...

Nie powiem twoja sytuacja jest bardzo trudna... Z tego co piszesz mam wrażenie że chciałabyś zemsty jakiegoś odwetu... Nie chodzi mi o to żebyś go również zdradziła. Zacznij myśleć o sobie. Przestań wkładać tak wielki wysiłek w prowadzenie domu, bo on jak sama przyznałaś nawet tego nie docenia. Niektórzy faceci tak mają. Uważają że jeśli pracują i utrzymują rodzinę to dokonali nie wiadomo jak wiele. Panuje u was strasznie nierówny podział obowiązków w domu... Cały dzień tyrasz gotujesz sprzątasz zajmujesz się dziećmi a on przychodzi z pracy i uważa że cały dzień nic nie robiłaś no i że masz lekkie życie. I jeszcze do tego ta zdrada... Chyba jest za bardzo pewny siebie, pewny tego że i tak od niego nie odejdziesz bo jesteś od niego uzależniona... finansowo. Musisz znaleźć jakieś zajęcie dla siebie, jakąś pracę choćby nawet dlatego żeby poczuć się nie zależna no i żebyś nie siedziała cały dzień w domu i nie rozmyślała o tej zdradzie. Daj sobie trochę czasu. Wiem że teraz jest Ci trudno podjąć jakąkolwiek decyzję dlatego zacznij myśleć również o sobie a nie tylko o dzieciach o mężu... Jeżeli naprawdę Cię kocha i mu na Tobie zależy to powinien zgodzić się na Twoje warunki. Przekaż mu część obowiązków domowych, uświadom mu jaka to ciężka praca. Może wtedy Cię doceni zacznie na Ciebie patrzeć w nowym świetle. Wiesz ja nie mam męża dzieci- rodziny. Mogłabym powiedzieć że na Twoim miejscu odeszłabym bez wahania( bo faktycznie robi wszystko co najgorsze a do tego nie posiada w ogóle samokrytyki) , ale ja wiem że z biegiem lat coraz ciężej zaczynać życie na nowo, że co innego odejść od mężczyzny z którym nie mam dzieci i wspólnego domu... Dlatego radzę Ci żebyś wreszcie zwróciła uwagę na siebie i przestała się krzywdzić jeszcze bardziej sad Przemyśl czy dalszy związek z Twoim mężem ma jeszcze sens... Czy po jakimś czasie byłabyś zdolna wybaczyć mu tę zdradę. Czy potrafisz go zmienić. Chciałabym jeszcze na koniec dodać że Cię podziwiam że potrafiłaś aż tyle znieść. Naprawdę jesteś silną kobietą. Życzę powodzenia i podjęcia trafnej decyzji smile

7

Odp: historia zdradzonej miłości...
aga25* napisał/a:

Ale dalej nie odpowiadasz na podstawowe pytanie kochasz go chcesz to ratowac?

nie ptrafie odpowiedziec sobie na to pytanie dlatego jest mi ciezko nie potrafie poniewaz nie moge znalesc odpowiedzi w sobie czy to  przelala sie kropla i koniec czy tez zylam swoja iluzja milosci do niego troche bezarunkowej milosci i otworzyly mi sie oczy ze pomomo wielu staran i poswiecenia nie osiagnelam "celu" czyli zatracajac siebie nie patrzac na moje pragnienia robilam wszystko zeby bylo dobrze.(moze to wynika troche z moich doswiadczen wyniesionych z domu)  bo mnie nie opusci a teraz widze ze to nie mialo sensu.Patrzylam przez pryzmat swoich kompleksow i badrdzo pragnelam stworzyc cieply dom -ja takiego nie mialam .  Jesli chodzi o Twoja wypowiedz Patrycjo nie chce odwetu jakiego kolwiek nie jest mi to potrzebne bo to uderzylo by we mnie sama.Nawet nie kieruje sie takimi pobutkami zastanawiam sie czasem czy ja potrafie sie wkurzyc smile?Zaczełam myslec o sobie po trosze zeby nie przesadzac ale cokolwiek by to nie bylo spotykam sie z krytyką.Mowi ze nie jest w stanie tego zaakceptowac solarium,kolezanka itp  .O pracy mysle jak najbardziej ale to pewnie dopiero  w przyszlym roku jak dzieciaki pojda do szkoly i przedszkola na dzien dzisiejzy nawet nie mialabym pomocy np przy ich odbieraniu,po za tym nie dostaly sie do przedszkola.Co do zwiazku ja wiem ze juz nie bedzie jak kiedys bo sam to zepsuł  ,był moment ze naprawde myslalam ze wroci spokuj ale niestety on nie moze pogodzic sie z odrobina mojego wlasnego zdania i tego ze zaczelam zuwazac siebie to przedewszystkim!    Bardzo dziekuje Wam za wypowiedzi.:) i smile poazdrawiam cieplutko ps nie jestem az tak bezwolna mowie otwarcie o swoich potrzrebach bez gderania moze tylko daje z siebie z byt wiele

8

Odp: historia zdradzonej miłości...

Dopuki nie bedziesz w stanie sama obiektywnie odpowiedziec na pytanie dotyczące twoich uczuc to tak na prawde nie ruszysz z miejsca i będziesz trwac w punkcie bez wyjścia.
Ja kocham mojego męża bezgranicznie i nawet gdy mnie rani wybaczam mu bo to jest człowiek z którym będe siedziec na ławce i obejmowac się mając 80lat a wiesz skąd to  wiem bo moje serce tak mówi a ono decyduje za mnie. DLATEGO DOPIERO GDY TWOJE SERCE PODEJMIE DECYZJE to ty staniesz się wolna i rozwiązanie będzie jasne ale to wymaga czasu wiem co czujesz ale niestety czasami trzeba dostac mocnego kopa aby się obudzic.

9

Odp: historia zdradzonej miłości...

shaniu, doskonale Cię rozumię sama przez to przechodziłam, nawet przez wiele więcej. Z upływem czasu zrozumiałam, że się sama oszukiwałm i łudziłam, że będzie lepiej. Niestety z dnia na dzień jest coraz gorzej. Tyle lat: smutku, cierpień, złych myśli i emocji, braku zrozumienia i życia na pokaz. Wciąż w tym tkwie i nie potrafię się uwolnić. Nie mam tyle sił. A może się boję...

10 Ostatnio edytowany przez shania (2008-08-24 12:53:26)

Odp: historia zdradzonej miłości...
aga25* napisał/a:

Ja kocham mojego męża bezgranicznie i nawet gdy mnie rani wybaczam mu bo to jest człowiek z którym będe siedziec na ławce i obejmowac się mając 80lat

rozumiem aga25 co chcesz mi przekazac tylko ile tych upokorzen mozna zniesc w imie milosci, jaka jest granica? Tez chcialm zeby tak było nie raz powtarzałm ze bedziemy strauszkami trzymajacymi sie za reke na spacerze w parku.ale tego nie ma nie bylo wiec i nie bedzie bo skad.to była tylko ułuda ze cos sie zmieni ze bede mogla liczyc na niego. Sytuacji gdy mogl mi poswiecic czas i tego nie wykorzystal bo wolał mnie odmowic niz koledze jest wiele.ja wiem ze klutnie sprzeczki sa nieodzownym elementem zwiazku.Naprwade stram sie przeprowadzac rozmowy konstruktywnie ale jesli  slysze od początku " i co rozwiedziesz sie i tak nie masz do kad pojsc "trudno wtedy kochac .to wszystko działa deprymujaco.Mysle czasem ze mamy inna wizje miłosci inna swiadomosc relacji rozwiazywania problemow ale widze to teraz.Mój przyjaciel mówi ze dom to spokój to oaza do ktorej człowiek ma ochate  przyjsc i odetchnac ze dom to miejsce gdzie czeka sie z uteskniniem na drugą osobe a nie bycie zestresownym bo ktos bedzie nie zadowolony ze naczynia sa w zlewie to mijsce gdzie czlowiek moze tak poprostu oddychac pozwolic sobie na bycie soba.

11

Odp: historia zdradzonej miłości...

Jeśli tak wygląda spokojny dom to je chyba mieszkam nie wiem, może w przytułku. To chyba trafne porównanie.

12

Odp: historia zdradzonej miłości...

hana220372 tak to jest strach!boje sie potwornie ale mysle ze szczescie zalezy od nas to jak podchodzisz do siebie tak masz im wiecej zdrowego egoizmu tym wiecej mamy bo to nie grzech zadbac o swój komfort psychiczny zmany musimy zaczac od siebie

13

Odp: historia zdradzonej miłości...

Dlatego poniekąt  ja zaczęłam te zmiany. Tylko, że one okazały się też trudne.

14

Odp: historia zdradzonej miłości...

shania jeśli tak to odpowiedz już znasz i nie ma co ale dobrze że zaczełaś walkę o siebie pierwszy krok za tobą kolejne będą trudniejsze.

15

Odp: historia zdradzonej miłości...

tak zaczełam walcze od 8 miesiecy poszłam na terapie bo niestety mialam depresyjke a poza tym cała ta sytuacja wyzwoliła we mnie wiele emocji pomógł mi tez mój przyjaciel rozmowami zakiełkowała chęc walki o siebe  pracuje nad swoim wewnetrznym rozwojem najtrudniejse jest w tym wszystkim ze trzeba to przełozyc na bliskch ale ciagle jak mąz wpedza mnie w poczucie winy mowie sobie w glowie"ZADBAJ O SWóJ KOMFORT,BąDZ ODPOWIEDZIALNA ZA SIEBIE,"

16

Odp: historia zdradzonej miłości...

a nie myślałaś o separacji

17

Odp: historia zdradzonej miłości...

tak aga25 myslałam i mysle nad taką opcja nawet maz wziął to pod uwage hmm tylko czasami boje sie ze rzeczywiscie to sie rozleci całkiem ale w sumie nie ma co trzymac na siłe a rozłąka  moze tylko rozjasnic całą sytuacje.

18

Odp: historia zdradzonej miłości...

MĘCZYC SIĘ NA SIŁE TO NAJGORSZE  jak się ma rozleciec to lepirj teraz niż za rok a odpoczynek i rozłąka dużo mogą zmienic.

19 Ostatnio edytowany przez shania (2008-08-25 13:30:26)

Odp: historia zdradzonej miłości...

Dzis z nim rozmawiałam ,ale po mimo ze kiedys sam o tym wspominał powiedzial ze juz przestalam cokolwiek robic ze juz mi nie zalezy skoro to wymysliłam i gdzie on sie podzieje .Ciagle pyta czy cos przemylsalam jak juz mowe to łapie mnie za słowa ironizuje .Nie odpowiada mu taka sytuacja mnie tez ale ciagle pyta co ja zdecydowałam jak by chciał zebym to ja podjeła decyzje i cała odpowiedzialnosc za zaistniała sytuacje mowie mu ze niechce tego tracic i probuje staram sie on to widzi zupełnie inaczej.Powiedzial dzis ze mam tyle lat ze powinnam siedziec w domu w tyg. a wychodzic najwyzej w weekend Nie powinnam odwiedzac kolezanki i wracac po nocach zaznaczam z mieszka pare domow odemnie i podwozi mnie autem a w ogole to zdarzylo sie to 3 razy jak u niej bylam i raz wrocilam pozno Juz nie wiem jak mam przemawiac do niego ciagle musze wazyc słowa zeby nie interpretowal po swojemu a jesli tak rozmunie to co mowie to znaczy ze nie zna mnie w ogole- szkoda !:(.moze jeszce terapia małrzenska.?

20

Odp: historia zdradzonej miłości...

jedyne lekarstwo jakie jest na taką sytuacje,to rozstać sie na jakiś czas.kiedy mąż zobaczy że radzisz sobie bez niego i że może cie stracić dopiero wtedy zrozumie że musi sie zmienic,i zrobi wszystko by cie odzyskać jestem pewna.Ale potrzeba czasu.i badz silna,nie pddawaj sie.

21

Odp: historia zdradzonej miłości...

betiko on wie ze moze mnie stracic.Na poczatku całego zamieszania starał sie przychodził wczesniej pomagał w domowych obowiazkach,w koncu zabrał nas na wakacje po 5laach.Problem zaczął sie, gdy chciał cos wiecej ale ja wiecej nie mogłam dac!Potrzebowałm czasu,tłumaczyłam ze to dla mnie trudne byc blisko okazywac czułosc jak dawniej.Wtedy sie wkurzał robił mi wymowki ze on dla mnie tyle robi a ja nic.To przykre ,gdyz mowiłam ze zauwazam zmiany ale ja nie potrafie na dzin dzisiejszy byc jeszce milsza.Zdarzal sie seks czasem przytulałm ale to działało w druga strone jesli chodzi o mnie.Pomyslalm ze  moze jak by zacza od niewinnego adorowania mnie,moze bym sie przełamała.wiem i rozumiem ze to trudne dla niego.Ostatnio mnie zapytał co on ma zrobic bo tak dluzej nie moze byc jak dlugo tak zamierzam bo nie wie ile wytrzyma bez seksu.:/

22

Odp: historia zdradzonej miłości...

Witam.Pisze pod moim wątkiem nie chce zasmiecac forum.Musze sie wygadac a jesli otrzymam od Was odzew bedzie mi milo.Sytuacja nie ulegla zmianie jest jeszcze gorzej.Maz ma pretensje ze nie umiem mu wybaczyc a ja chcialam tylko nie dał mi czasu.Wywiera na mnie presje,ze to ma sie stac juz wszytko wrocic do normy.Zamiast zajac sie byc moze soba stralam sie go pocieszyc a moze powinnam byla powiedziec zeby sie wyprowadził.On nie radzi sobie od poczatku z ta sytuacją kiedys w nocy chcialm sie przytulic ale on chcial cos wiecej kiedy ja mowilam nie chce maił pretensje ze nie dam sobie mu pomacac, czulam sie upokorzona .od tamtego czasu spimy osobno nie moge nigdzie wyjsc ubrac sie bo wszytko robie dla innych facetow ma pretensje zawsze i wszedzie ze inni na mnie patrzą lub niby ja,nie moge normalnie dbac o siebie bo nie robie tego dla niego.Problemem jest wyjcie do kolezanki ze znajomymi wciga dziec kluci sie i ma pretensje do mnie przy nichi tak dzien w dzien od tamtego czasu .Zachowuje sie jak mizoginista manipuluje obarcza swoimi problemami i mowi ze to przeze mnie nie mam juz sily odbijac tych pileczek to trwa juz 1.5 roku.Zaczelismy terapie a on wszytko przekreca wychodzi na to ze jestem jakąs histeryczkąa zdrada to nic takiego kobieta powiedziala mu ze psuje swoje malzenstwo takimi zachowaniami ze to pzremoc emocjonalna ale do niego nie dociera przecierz robi to bo mnie kocha.Wczoraj dzwonla tesciowa okazalo sie ze proslił ja zeby ze mna porozmawiala bo on jeste zalamany ,masakra wszedzie szuka poparcia wszedzie nie mowiac calej prawdy.Teraz wyjechal sluzobowa ale ciągle do mnie pisze sms lub gg ze jest znerwicowany schorowany i pije ale zebym sie nie martwila smieszne ale najgoresze jest to ze mnie to duzo kosztuje bardzo duzo.Zdrada byc moze mozna ja przeskoczyc ale chyba wazne co potem a on wszytko psuje i nie widzi tego.Nie mam juz siły

23

Odp: historia zdradzonej miłości...

Wiesz, wydaje mi się, że właśnie po to tak się zachowuje i tak mówi, żebyś się źle czuła, żeby zrzucić całą winę na Ciebie, bo jesteś okrutna i ta go męczysz, że musi pić itd, ale to on Cie skrzywdził, to on zdradził, więc to on ponosi odpowiedzialność za to co się dzieje. Ja miałam podobnie z moim ex-mężem. Kiedy odeszłam od niego zaczął do mnie wydzwaniać i wypisywać, jak to on bardzo cierpi i że cały czas pije, a ja jestem taka niedobra dla niego:-( To jest ciężka sytuacja, ale skoro przez 1,5 roku do niego nie dotarło co zrobił źle, to już pewnie nie dotrze...:-( Trzymaj się!!!

24

Odp: historia zdradzonej miłości...

Dziękuje Yuki masz racje chyba nie zrozumie juz nigdy wierzyłam jednak ze jesli pojdzie na terapie zrozumie jakie błedy popełnia sad

25

Odp: historia zdradzonej miłości...

Widzę,że mamy takie same myśli bo w tym samym momencie postanowiłyśmy przenieść naszą rozmowę.Shaniu każdy z nas chce się czuć kochanym,a ty kochasz jeszcze męża czy twoje uczucie już się wypaliło?

26

Odp: historia zdradzonej miłości...

Ja wlasnie nie wiem poprostu nie wiem czy to zal wszytkiego co bylo czy milosc czy tez zbyt chora milosc wiesz jak to jest mowi ze kocha a potem rani wiec juz nie wiem czuje.Byc moze wchodze w niezdrowe relacje takie toskyczne zwiazki w ktorych gubisz swoja torzsamosc podpozadkowujesz sie

27

Odp: historia zdradzonej miłości...

Moja droga nie musisz sie podporządkowywać istnieje takie coś jak kompromis tylko musimy znaleść najlepsze rozwiazanie dla nas.Ale nie odpowiedziałaś mi na pytanie;Czy ty kochasz jeszcze męża? wiem że dla ciebie jest to trudne ,zreszta dla mnie też bo jestem w podobnej sytacji wartoby było zawalczyć o to co było wkońcu pobieraliście się z miłości czy może się mylę.

28

Odp: historia zdradzonej miłości...
shania napisał/a:

Dzis z nim rozmawiałam ,ale po mimo ze kiedys sam o tym wspominał powiedzial ze juz przestalam cokolwiek robic ze juz mi nie zalezy skoro to wymysliłam i gdzie on sie podzieje .Ciagle pyta czy cos przemylsalam jak juz mowe to łapie mnie za słowa ironizuje .Nie odpowiada mu taka sytuacja mnie tez ale ciagle pyta co ja zdecydowałam jak by chciał zebym to ja podjeła decyzje i cała odpowiedzialnosc za zaistniała sytuacje mowie mu ze niechce tego tracic i probuje staram sie on to widzi zupełnie inaczej.Powiedzial dzis ze mam tyle lat ze powinnam siedziec w domu w tyg. a wychodzic najwyzej w weekend Nie powinnam odwiedzac kolezanki i wracac po nocach zaznaczam z mieszka pare domow odemnie i podwozi mnie autem a w ogole to zdarzylo sie to 3 razy jak u niej bylam i raz wrocilam pozno Juz nie wiem jak mam przemawiac do niego ciagle musze wazyc słowa zeby nie interpretowal po swojemu a jesli tak rozmunie to co mowie to znaczy ze nie zna mnie w ogole- szkoda !:(.moze jeszce terapia małrzenska.?

Może on poprostu się boi,że odpłacisz się ty samym.Ja po tym wszystkim jak się dowiedziałam pojechałam do znajomych i spędziłam u nich cały dzień,a on zjeżdził pół miasta za mną i był totalnie przerażony.Czyżby sie wystraszył?

29

Odp: historia zdradzonej miłości...

mozliwe ze sie bał mowiac takie rzeczy wie gdzie wychodze i mowie kiedy wroce .Tyle tylko ze on widzi problem w kazdym  moim zachowaniu  ale nie upowarznia go to do obrazania mnie i ponizania.Jak tylko to mi powiedzial proslilam o czas nie na przemyslenie ze ja chce odejsc tylko oswojenie sie z ta sytuacja.On wyszukiwal tylko moje wady jesli cos zrobilam dla siebie mowil ze jestem egoistka.Wypominał mi byłych,i ze nie byl piewszm moim mezczyzna. Owszem nie byl ale jaki miał to zwiazek z zaistnialą sytuacją tymbardziej ze sam swiety przed małzenstwem nie byl.POtrafil tydzien wypomninac mi faceta dzien w dzien nie do zniesienia taka sytuacja i takich jest wiele ciągle wyszukiwal i wyszukuje moje niby "błędy.Na solarke nie powinnam chodzic bo tam chodza szmaty,ma pretensje o to ze inni faceci sie na mnie patyrza i potrafi gadac o tym tydzien dzien w dzien.Tworzy filmy w głowie to jest nie do zniesienia.ja nawet juz dwa razy sie zastanowei zanim ubiore jkąs bluzke zeby sie nie doczepil gole nogi jak go nie ma bo napewno dla kogos.Nie moge zjesc spokojnie kolacji bo gada i gada.Jak przychodzi niedziela to juz mam scisk w żołldku bo wiem ze bedzie sesja jaka jestem bee bo nie robie tak jak on sobie to wyobrazał.Kiedys powiedzial ze myslał ze jestem tak wspaniała ze mu wybacze nawet dnia mi nie dal spokoju zebym mogla sie wyplakac tylko straszyl ze zycie sobie odbierze. wychodzil nie mowil gdzie zebym sie martwila.i pyta kiedy wkoncu pojde znim do łózka bo ona tak długo nie wytrzyma.Nie mogetego ogarnąc i odnalesc uczuc jesli są.........

30

Odp: historia zdradzonej miłości...

Shania przeczytałam Twoja historię i myśle, że jesteś ofiarą przemocy psychicznej.  Jedna z forumowiczek kiedyś poleciła książkę "Toksyczne słowa". Jestem w trakcie czytania jej i uwierz mi, że dużo pomaga. Pomaga trzeźwo spojrzeć na sytuację jak jest naprawdę i przestać się łudzić, że on się zmieni. Sama do dziś mam nadzieje, że będzie inaczej, ale nie jest. Byłam 4 lata w związku i rozstałam się przez zdradę z jego strony. U mnie było dokładnie to samo, co u Ciebie jest teraz. Kochasz go, ale się boisz, chciałabyś się do niego zbliżyć, ale jednocześnie nie możesz. Lęk trudny do pokonania. Ja zaczęłam otwierać się do ludzi, potem on bardzo chciał być ze mną. Starał się jak nigdy, pokazywał mi to tyle razy, że naprawdę w to uwierzyłam. Zrezygnowałam ze wszystkiego dla niego. Skutek tego jest teraz taki, że jestem sama z wielkim poczuciem winy, że to ja wszystko zniszczyłam,bo spotykalam sie po rozstaniu z kimś nowym, a on tak bardzo skrzywdzony przeze mnie nie może być już z kimś takim jak ja.
Także zastanów sie jaki jest sens w tym wszystkim jeszcze, bo z tego co piszesz, to właśnie on taką metodę stosuje Manipulowania Tobą i obarczania Cie za wszystko, aby zrzucic z siebei wine i to zebys Ty czuła ten dyskomfort psychiczny i cierpiała. Bądz silna i spotykaj sie z koleżankami, bo to, że masz dzieci nie znaczy, że masz sprzątac w domu i gotować mężowi obiadki. Te czasy juz dawno minęły. Nie poddawaj się!!!

31

Odp: historia zdradzonej miłości...

shaniu po pierwsze nie powinien wracać do facetów których miałaś przed małżeństwem,bo byłaś wtedy kobietą wolną,więc mogłaś się zadawać z kim tylko miałaś na to ochotę.On to zrobił po ślubie będąc z tobą i jeszcze cię wini za to ,że to przez ciebie...Hmm śmieszny gość sam nie wie czego chce...troszeczkę się w tym wszystkim pogubił bo on zawinił a oskarża ciebie...Może warto byłoby usiąść i szczerze pogadać,powiedz mu co czujesz,że potrzebujesz czasu by po tym wszystkim się pozbierać,sama wiem po sobie,że cierpi na tym psychika.Jeszcze jest jedno rozwiązanie terapia małżeńska,ale znając życie to ci odmówi,bo ja jak zaproponowałam to mężowi to stwierdził,że nie będzie gadał z jakimś ciulem,który życie zna tylko z książek...Warto by było wybrać się na jakiś odpoczynek shaniu bez niego i tam wszystko przemyśleć na spokojnie.Pozdrawiam

32 Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-10 00:21:35)

Odp: historia zdradzonej miłości...

Witajcie:)DZiekuje za zainteresowanie:) no tak ze to zakrawa na przemoc psychiczną tak osttnio sugerowała mu kobieta gdy bylismy na rozmowie przed terapią.powiedziala mu ze zanim znajdzie sie termin powinien skorzystac z terapi indywidualnej bo mnie zameczy. kasimruczku rozmowy i rozmowy i rozmowy nie dociera nic gadm czasem jak do dziecka mówie co moglby zrobic zebym mogle sie zblizyc do niego, nie dociera ona ma swoja wizje dziala jak w jakiejs obsesji i tak jest zapetlony ze nie widzi ze robi zle mnie i sobie bo ja go odrzucam po takich /"konskich zlotach"a on czuje sie jak frajer.Ja od pocztaku powiezialam jasno nie odchodze chce czau na oswojenie sie z ta wiadomoscia ale to jak pisalam trwa juz 1.5 roku.Na dzien dzisiejszy opdalam juz z sil.Juz mi sie niechce i nawet nie mam pomyslu jak mowic zeby dotarlo nietety musi isc do specjalisty Jesli chodzi o terapie to czekamy na termin a w miedzy czasie mamy rozmowy tzw podtrzymujace .bylismy na trzech ,a wczesniej oczywiscie nie mial ochoty bo to bezsensu,bo problem to ja ze niechce mu wybaczyc i w ogole jestem nie taka jak on powiedzial wspanialoduszna  tylko egoistka.Na dzien dzisiejszy zrobilam uwazam wszsytko co moglam, czasm  jednak mysle ze powinnam byc badziej wredna lub wybuchowa czy jakakolwiek inna i go odrazu wywalic z domu moze by sie wczesniej opamietał.

33

Odp: historia zdradzonej miłości...

Ręce mi opadły,nie wiem co powiedzieć,twoja sytuacja jest odwrotna do mojej,ja chcę wybaczyć...mój mąż nie chce szansy bo nie potrafi mi obiecać,że ta sytuacja się nie powtórzy.Załamałam się...

34

Odp: historia zdradzonej miłości...

Na pierwszy moment targa mną dupki do ktorych nic nie dociera mnie tez rece opadły nie znam Twojego męza boi sie zapewnien ,czy zimna kalkulacja sam sobie nie wierzy stalo sie wiec mze sie stac znowu wie ze jest słaby na wdzięki o co chodzi??? Smieszne.Moj  mnie zapewnia ale wiem ze na dzien dzisisejszy bo jest ponoc zdruzgotany nie rozumiem najgorsze ze ciezko sie czymkolwiek picieszyc czegokolwiek chwycic .Pisz jak cos pisz ja wiem ze moze nie zawsze moge sobie pomoc ale chetnie porozmawiam.:)trzymaj sie cieplutko kasimruczku .Wiesz ja mojemu chce wybaczyc ale jego zachowanie mnie odpycha i mam tyle sprzecznych uczuc.

35

Odp: historia zdradzonej miłości...

shaniu stało się w czwartek przeniosłam się do pokoju dzieci...Mam DOŚĆ!!!Powiedziałam mu,że skoro już mnie nie kocha to poco się oszukiwać i kłaść się ze sobą razem do łóżka jak przykładne małżeństwo???Usłyszałam tylko,że moja osoba mu wcale w łóżku nie pszeszkadza i tekst :"to nie będzie już sexsu?"Dla niego sex sie tylko liczy,a przecież kiedyś powiedział mi,że jestem zimna...Kocham go i jest mi ciężko,trzymałam go na dystans,by przemyślał parę spraw,ale ja już się chyba nie liczę...A co u ciebie skarbie???Poprawiło się coś???Pozdrawiam;)

36 Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-22 15:43:59)

Odp: historia zdradzonej miłości...

Jaki tok myslenia.... no nie wytrzymam jak bym slyszala swojego jak by to bylo najwazniejsze.Dla mnie seks tez jest wazny i potafie czerpac wiele radosci czy to zblizenie z uczuc czy tez z chęci czystego zaspokojnenia .
Wiesz troche to straszy co mowisz troche przedmiotowanie wydaje mi sie ze jesli faetowi zalezy na Tobie nie bedzie robil jazd o brak seksu tak to widze Mojemu jak mówilam ze nie bedzie seksu bylo juz calkiem zle i bezsensu to dalej cignac caly czas tak mowil ale ponoc wytrzymal nie wiem?Mowi ze kocha i lepszej  nie mial hmm nie tylko w łozku Przed wczoraj cos mnie pokusilo i dalam sie popiescic oczywiscie sama tego chcąc  ale chyba nie jestem gotowa na oddanie mu przyjemnosci troche moze to bylo egoistyczne ale nie rozmyslam nad tym bardziej Po za tym znow mam zajawki bo powiedzial ze ma gumki wiec mnie zmrozilo bo niby po co skoro od roku  nie sypiamy nie wiem staram sie patrzec chlodnym okiem ale obawiam sie z ze znow nie jest szczery.Niby poza tym stara sie cos zrobic w domu bylismy na zakupach ale to bylo po tym jak byl seks nie weim moze ja mam złe myslenie ale wygladalo to jak nagroda wieczorem znow chcial i tak dac mu cala reke zje wszystko to bezsensu znow przekracza granice mam odczucie ze wszystko robi po to zeby miec seks w nagrode -tak to czuje .

37

Odp: historia zdradzonej miłości...

Cieszę się,że u ciebie choć troszeczkę lepiej,może to krok do przodu,by się przełamać.Nie shaniu,chyba mu nie zależy bo powiedział mi,że mnie nie kocha,że nie czuje do mnie tego co dawniej...Mi nigdy nie powiedział,że jestem wyjątkowa,a o niej(mam na myśli tą kobietę z którą mnie zdradził)tak...nawet do mnie wypowiedział te słowa,wyobraż sobie jak się wtedy poczułam...A co do twojego męża, może mu nie chodzi o sex w nagrodę,może mu po prostu ciebie brakuje...twojej bliskości...Mi się wydaje,że ja odsunęłam od siebie męża,ale mu to nie zrobi rzadnej różnicy,pewnie sobie znajdzie w zamian jakąś pocieszycielkę...

38

Odp: historia zdradzonej miłości...

Nie wiem czy to lepiej kasimruczku moze cos drgnelo ale caigle mam negacje w sobie i ciezko to przeskoczyc juz nie jest jak dawniej a na lepsze sie nie zanosi nawet jesli teraz bedzie robil tak jak tego oczekiwalam kiedys tam wstecz.Napewno mu barkuje mojej bliskosi ale cigle mam zal a kazde proby mojej samodzielnosci on odbiera jak nawieksza kare ja tez sie zmienilam moje podejscie do wielu spraw i to tez mu nie pasuje ale on dla mnie mowi ze zrobi wszytko nie wiem jednak na jak dlugo i czasem boje sie zaryzykowac Nie wiem czy go kocham chodz czasem mi go brakuje ale nie wiem czy to wystarczajace.Jesli chodzi o Ciebie hmm nie ciekawie i przykre.To wszytko jest nie ok ale moze on tez musi zrozumiec ze nie zawsze do konca sa motylki ze czasem wystarczy byc wspolgrac probowac mowi ze nie kocha moze cos mu trzeba "zrobic "jak znim rozmawiasz jak funkcjonujesz moze dalej jestes przestraszona myszka zbyt uległą moze porostu zaczni robic cos dla siebie mnie to pomaga tylko dla siebie wtedy czuje ze jestem ja sama przypominam sobie co lubilam kiedys robic i staram sie do tego dazyc mam w swoje pasje moze cos musisz zmienic zacznij od siebie skup sie na sobie badz tajemnicza nie dostepna moze zacznij wychodzic niech zobaczy Cie w innym swietle jakies seksi ubranko .Zapytaj go co go pociagalo w Tobie jak zaczynaliscie sie spotykac.jak spedzasz zycie towarzyskie?

39

Odp: historia zdradzonej miłości...

shaniu,może się przedstawię po imieniu,bo w pewnym sensie czuję ,że znalazłam bratnią duszę.Mam na imię Kaśka.Trzymam go na dystans i on mówi,że to nie jest tak,że ja już go nie pociągam,że nadal dla niego jestem sexsowna,tylko jak to nazwał:"zbyt duża różnica charakterów",dziwne jakoś przedtem mu to nie pszeszkadzało...Co do wyjść z domu,niemam zbyt dużego pola do manewru,bo on pracuje do póżna i nie mam z kim zostawić dzieci,albo wtedy to ja idę do pracy na noc...Myślałam,że jak przeniosę się do dzieci to coś go ruszy i robi krok w moją stronę,a tu nic...Może czas pokaże co będzie dalej i może choć troszkę zatęskni...Powiedział mi,że on nie chce żebym się stąd wyprowadzała,bo nawet wyszłam z tą propozycją,bo wie,że będzie mu brakować mojej osoby,ale skoro jest jak jest to jaki ma sens bym tu była...Może wtedy byłoby mi łatwiej o nim zapomnieć i ułożyć sobie życie na nowo,ale jakoś nie mogę się przełamać....Myślę kochana,że jeżeli czasem ci brakuje męża to jednak jest jakaś mała iskierka nadzieji,że jeszcze wam się ułoży,może warto zaryzykować i zobaczyć jak będzie..Może wasze uczucie na nowo się rozpali i będzie cudownie,choć na pewno jakaś rana niezabliżniona zostanie w twojej pamięci...Są też i plusy skoro on się zmienia i stara ci się podporządkować,więc najwidoczniej mu zależy na tobie,więc doceń to...Ja bym chciała by mój mąż zrobił jakieś starania w moim kierunku,ale jakoś tego nie ma...Sprubuj może warto zaryzykować,przecież teraz to chyba nie masz nic do stracenia...

40

Odp: historia zdradzonej miłości...

Witaj Kasiu smile  Roznica charakerow z kazda kobieta bedzie mial roznice ,kazdy po jakims czasie jest troszke zwyklejszy zawsze na poczatku motyle a potem spadaja rozowe okulary.Co do wyjsc ja uwazam ze musisz skoro nie wychodzisz zostaw mu dzieci kiedys, podspiewuj pod nosem umow sie nawet gdzies z kolezanka alebo wyjdz na kawe sama.Ja robilam jak Ty pomimo ze nie pracuje siedzialam jak pies u jego nogi a potem zaczelam wychodzic po pierwsze ja poczulam sie dobrze po drugie on zaczał sie mi baczniej przygladac>Spanie w innym pokoju nic nie da .Jesli czujesz ze cos powinnas zrobic zrob bo przedłuzysz sobie gehenne.Ja od poczatku powinnam dac mezowi warunki po tym jak mnie nękał ale sie balam a teraz mysle ze nie doprwadzilo by to do syuacji takiej ze jetsem nim przejedzona .Ostatnio nie bylo go tydzien musisał wyjechac i czulam sie szczesliwa i nigdy nie sadzilam ze tak to bedzie wygladac bylam spokojna bo maz nie chodził za mna i nie mowil mi jaki jest biedny a ja jaka jestem be bo nie chce mu wybaczyc.U mnie troszke inaczej to fakt ze mąz lata za mna ale robi to w sposob dla mnie nie przystepny bo w momencie jak nie zrobie tak jak on oczekiwał ujezdza po mnie chodzi krok w krok i cigle mowi co on to nie zrobil dla mnie.Robi wiele miłych rzeczy ale nie rozumiem czemu dopiero teraz w momencie jak ja juz mam dosc .Rozumie krzyk placz i moje cierpienie wtedy dziala a po zwyklej rozmowie nie robi nic.Co do Ciebie Kasiu uwazam ze musisz dzialac zaczynajac od siebie patrz na siebie i mow za siebie i badz bardziej samodzielna.Trzymaj sie smile

41

Odp: historia zdradzonej miłości...

Witajcie postanowiłam znów napisać.Potrzebuje wsparcia a moze kopa.Wczoraj upłakałm sie pół nocy nie mogłam spac.Moj mąz juz nie mieszka z nami około mięsiąca,jest mi dobrze troche odetchnęłam.Czuje sie jednak na dzień dzisiejszy pokiereszowana.Mamy dziś rozmaiac o rozwodzie ,wieczorem.Wiem ,ze juz nic nie zrobie ,że nie posklejam tego małżeństwa,ale to wszytko mnie przeraża.Dzieci cierpią najbardziej córcia to okazuje najbardziej teskni za tatą,syn rozumie ,a moze stara sie zrozumiec i jest dzielny.Duzo z nimi rozmawiam tłumacze ,że tata ich kocha>sród znajomych mielismy podobną sytuacje ,wiec na tym przykladzie pokazuje dzieciakom ,ze da sie to przeskoczyć ,ze  mogą widzieć tate kiedy chcą a wujek widzi dzieci raz na pół roku.To trudny okres dla maluchów bo doszło przedszkole.Trudny tez dla mnie bo cigle jestem w pełnej gotowości .Organizuje dziaciakom wyjazdy poswiecam im duzo uwagi i cigle mowie ze je kocham i ,ze jestem z nich dumna.Mąż sie wscieka ze musiał sie wyprowadzic  ,ze płaci na dzieci,ze wcale nie musi ale jednak mi pomaga.płacąc rachunki.Przyjezdza do dzieci ale to są chwilki,potem mówi ze musi juz jechac bo musi do pracy.Rozumiem go ,ze dla niego tez jest to trudny okres musiał wynając mieszkanie.Tylko tą złosc przerzuca na mnie nigdy nie wiem kiedy bedzie bo jak sam mówi musi na nas zarabiac ,ze sama tak chciałam i nie ma czasu przyjechac do dzieci na dłuzej.Jak juz jest to musze mu mówic ,ze potrzebują jego zainteresowania ,zeby tak ustawiał czas, zeby jak miał mozliwość połozyc ich do spania zrobic kolacje skoro jest o takiej poże.Woczraj połozył dzieci za moją namową cmoknoł i powiedział ze juz idzie a one chciały sie przyulać do niego.Serce mi pękało.Druga sparwa to to ,ze ciągle obarcza mnie za rozpad małżenstwa ,ma pretensje  o mojego znajomego ,ktory podtrzymuje mnie na duchu ,ze czasem do niego wyskocze popłakac sobie.Ja tego człowieka znam juz ok20 lat sam przeżył zdrade jego małzenstwo sie rozleciało po kolejnej zdrazie nigdy nie mówil zebym odeszła od męza tylko zebym walczyła.Stwia mnie na nogi, moge na niego liczyć w kazdej sytuacji tak jest od lat.Brdzo mnie wspiera i doskonale rozumie co czuje człowiek zdradzony. Przerasta mnie to prosze doradzcie cos sad.... przepraszam za błędy ale pisałam szybko

42 Ostatnio edytowany przez gonia-73 (2009-09-11 10:43:58)

Odp: historia zdradzonej miłości...

nie słuchaj co mówi Twój małżonek...to jego wina że wasze małżeństwo pzrestanie istnieć...nie dawaj na siebie zwalać winy

a co do dzieci...powiedz mu że na świat się nie prosiły i płacić na nie musi i...koniec dyskusji

o rozwodzie porozmawiać musicie...tylko rozwód na Twoich warunkach...zacznij wymagać od niego żeby wiecej czasu spędzał z Twoimi dziećmi...niestety...musi zrozumieć że po tym wszytskim najbardziej cierpią dzieci i nie powienien się tak zachowywać...powinien Ci w tym pomóc, prawda??? to przez niego one cierpią nie przez Ciebie...

Trzymaj się shania...jestes przecież twarda...bardzo mądrze doradzasz...więc weź się w garść...powodzenia dziewczyno :-)

43

Odp: historia zdradzonej miłości...

Dokładnie shaniu gonia ma rację nie obarczaj się całą winą za to co się stało.To on tu zawinił,choć mówią ,że wina leży po obu stronach,ale nie zawsze bo zawsze istnieje coś takiego jak rozmowa,a nie ucieczka od problemów która kończy się zdradą to najprostrze rozwiązanie.

Shaniu ja na dzień dzisiejszy nie wiem co będzie,być może też zostanę sama bo wszystko prowadzi ku temu,ale wiem,że dam radę z nim czy bez niego i wiem,ze ty też sobie dasz:)Po prostu twój mąż musi sobie tak zorganizować plan by poświęcić dzieciom więcej uwagi,przecież jak byliście razem jakoś go znajdywał.Nie obwiniaj się za to,ze jest przy tobie ktoś kto cię wspiera,bo na dzień dzisiejszy bardzo tego potrzebujesz i to dobrze że masz jeszcze do kogo się zwrócić.Jestem z tobą kochana.

44

Odp: historia zdradzonej miłości...

Shania wczytałam się w Twoją historię, jest niestety bardzo smutna i uważam, że strasznie się męczysz.
Teraz jest dobrze jak nie mieszka z Wami, bo TY masz spokój, dzieci są nieszczęśliwe ale to tylko JEGO wina, wiem że patrzysz na to wszystko i widzisz że one cierpią jest Ci ciężko i próbujesz uświadomić mężowi że takim zachowaniem wyrządza krzywdę własnym dzieciom. Ale Shaniu to nie Ty masz mu o tym mówić- tak samo jak mieszkaliście razem i próbowałaś mu tysiąc rzeczy powiedzieć nie dało rady, wszystko miało byc tak jak on chce. Przyznając się do zdrady zwalił na Ciebie odpowiedzialność za swoje zachowanie, po to żeby jego sumienie się choć trochę pozbyło bólu.
Tak samo teraz nie uświadomisz mu że dzieci też go potrzebują i nie może ich tak traktować, świetnie że starasz się im zapewnić wszystko, jego niestety nie zastąpisz,
Nie próbuj już go prosić o czas dla dzieci, on sam musi chcieć.
Trzymam kciuki za Ciebie- jeszcze będzie dobrze

45

Odp: historia zdradzonej miłości...

Shania...odezwij się później jak tam rozmowa z mężem...powodzenia

46

Odp: historia zdradzonej miłości...

Witajcie dziewczyny!!! Bardzo Wam dziękuję ,za odzew, za słowa otuchy i wsparcie,które jest mi potrzebne.        Niestety do rozmowy nie doszło ,ponieważ mąż napisał ,że nie wyrobi się z czasem,ale decyzje i tak pewnie podjełam.   Odpisałam,ze szkoda bo liczyłam na tą rozmowę i ze znajdzie jednak na nią czas ,a decyzje podjęłam i wcale łatwa nie była.Nie widzę szansy dla naszego małżeństwa za duzo jak dla mnie sie wydażyło. Rozmowa nas nie obejdzie bo trzeba podjąć pewne kroki i ustalic wiele spraw ,głownie dotyczących dzieci.     Ponieważ jutro chcę wyjechać zapytałm czy mogę liczyc na niego czy zabierze dzieci,a one napewno się ucieszą mając tate tylko dla siebie i na tak długo.Odpisał ze "szkoda ze taką decyzję podjełam ,ale trudno i ,ze je zabierze .Potem napisał , "szkoda dzieciaków i teraz o tym nie myśle-poradzą sobie."..... sad

47

Odp: historia zdradzonej miłości...

nie słuchaj tego co on do Ciebie mówi, bo znów obarcza Cię winą. "szkoda dzieciaków" a gdzie on kurw.. był jak Cię zdradził? wtedy nie myślał ani o Tobie ani o dzieciach!
Wstyd że są tacy skurwy....

48

Odp: historia zdradzonej miłości...

typowy facet...myśli że jak rozwiedzie się z żoną to z dziećmi też...o dzieciach przecież się nie myśli bo same sobie poradzą...palcem się kurcze zrobiły...

yostynka...święta racja co napisałaś

49

Odp: historia zdradzonej miłości...
shania napisał/a:

, "szkoda dzieciaków i teraz o tym nie myśle-poradzą sobie."..... sad

małe sprostowanie chodziło mu o to ,że ja o nich teraz nie myślę podejmując taka decyzje.         Tak yostynka masz racje zwala wine na mnie ale mu sie to udaje.Gra na moich uczuciach wiem to tylko nie wiem jak to przeskoczyć...?

50

Odp: historia zdradzonej miłości...

Shaniu dzieci nie powinien w to mieszać,bo one beda szczęśliwe gdy ty będziesz szczęśliwa.Nie miło im będzie patrzeć jak to ty cierpisz,a stwarzać cokolwiek na pokaz nie ma sensu,one mimo to,że są małe dużo rozumieją,a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.Wyczują,że atmosfera nie jest taka jak być powinna.Druga sprawa dzieci nie są kartą przetargową,wiec niech ich w to nie miesza.One wkońcu dorosną i powiedzą ci,że podjęłaś słuszną decyzję.A tak właściwie shaniu gdzie się wybierasz jeśli można zapytać??? Hmmm trudny okres w twoim życiu,ale pamiętaj,że to co będzie dobre dla ciebie,będzie dobre również dla dzieci i tym się kieruj.Nie daj się zdołować skarbie bo to najgorsze,a on będzie teraz bawił się twoimi uczuciami,by wzbudzić w tobie litość.Sam sobie na to wszystko zasłużył,bo to nie ty zdradziłaś i nie zastanawiał się nad tym jakie będą póżniej z tego konsekwencje,więc na dzień dzisiejszy jest sam panem swojego losu,a ty się nie łam bedzie ok.

51

Odp: historia zdradzonej miłości...

a to przepraszam shania...źle zrozumiałam jego słowa...a co do Twojej decyzji...nie wiem myślał że co???? że dalej będzie żył w trójkącie???? że zgodzisz się na to i będziecie normalną kochającą się rodzinką??? faceci są naprawdę dziwni

jakby się to którejś z nas przytrafiło to byłybyśmy od razu szmaty itp....i od razu rozwodzik z naszej winy i nie byłoby przebacz....

i tak jak mówi Kasia...nie daj się kochana...zajmij się teraz przedewszystkim sobą i dziecmi...uśmiechu dużżżżo na dziś życzę...chociaż pogoda do tyłka widzę...trzeba drugą kawusię wypic :-)

52 Ostatnio edytowany przez shania (2009-09-12 09:18:01)

Odp: historia zdradzonej miłości...

Niby to wszytko wiem Kasiu ,ze nie można na siłę,ze dla dzieci lepsza szczęsliwa mama .Wiem to z autopsji.Widze ile nazbierałam nawyków myśleniowych i różnych mechanizmów obronnych ,ze swojego rodzinnego domu.Bo niestety kolorowo nie było,a nawet tragicznie. Ciężko przez to teraz przeskoczyć ,ale masz racje im częściej będę się usmiechac tym lepiej dla dzieci.Muszę tylko o tym pamiętać. :)Wiem ,że na siłę nic się nie da utrzymać nawet jesli bardzo się chcę.Mój kolega ,o którym wspominałam też zdrade przeżył nie jedną pamiętam jak sie motał,zeby posklejać i niby wszytko szło w dobrym kierunku ,ale rana została juz nie byłi dla siebie jak kiedyś niby jej wybaczył zapomniał ,ale jego stosunek do niej się zmienił. Widać wybaczył na ile mógł i ja myśle ,ze u mnie było by podobnie bo ja nie byłabym dla męża ,jak kiedyś........ Jadę w góry właśnie z nim i ze znajomymi.To taka grupa wsparcia bo każdy z nich, przeżył bardzo trudne chwile i teraz staramy się wspierać i układać życie na nowo....    Witaj gonia dziekuje będę sie usmiechać pomimo pogody i na dziś nawet lepiej chodz wczoraj wracały wspomnienia.....:/    ale uśmiechać sie będe smile smile

53

Odp: historia zdradzonej miłości...

Powtorze to co napisałam w innym dziale bo znów obawiam sie złej konfronatacji z mężem , rozmawiałam z kuzynką ,mój mąz był u niej i rozmawiali o naszej sytuacji.Kuzynka mówi ,ze jest strasznie nie spójny i zacietrzewiony .I cigle mówił o tym moim znajomym,ze to wszytko przez niego ,ze ja sie z nim widuje ze układam sobie życie.Ona mówiła,ze narobi mi smrodu i strace wszytko.Bo na dzień dzisiejszy on mnie utrzymuje ,a ja nie mam pracy a on widzi ,ze ja spotykam sie z tamtym .Jestem znów zrospaczona .Chciał rozwodu bez orzekania o winie ,zebym nie mówiła ,ze mnie zdradził.......Teraz ona wnioskuje ,ze on zrobi wszytko ,zeby mnie zniszczyc bo znajdzie swiadkow mojej niby zdrady, a ja nie mam nic poza rozmowami o tym ,ze mnie zdradził ,Nie wiem jak z nim rozmawiac jak w koncu dojdzie do rozmowy ,bo mnie powie tak, a w sądzie powie inaczej chyba znienawidze go do końca życia.Tymbardziej ,ze chciałam wybaczyc błagałm na kolanach zebyśmy poszli na terapie ,zebym jakos to przeszła ,zeby i on jakos sie odnalazł bo wiadomo cieżko a teraz takie wieści.Prałam gotowałam sprztałam nie wywaliłam z domu,zeby ratowac małżeństwo przez prawie połtorej roku...:(

54

Odp: historia zdradzonej miłości...

co za palan*, teraz to nie wiem co Ci radzić bo sytuacja jest beznadziejna

55

Odp: historia zdradzonej miłości...

nie poddawaj się shania i nie daj się zastarszyc dupkowi...

56

Odp: historia zdradzonej miłości...

No właśnie tu nasz błąd,bo po całym zajściu jeszcze o nich dbamy gotujemy sprzątamy,pierzemy itp.a tak nie powinno być i ja też na dzień dzisiejszy do takiego wniosku doszłam.Nie potrafimy docenić siebie samych bo w ten sposób można powiedzieć,że jeszcze nadal to tolerujemy skoro wszystko jest ok,obiadki itp....A tobie shaniu udanego wypadu życzę i więcej dystansu do całej obecnej sytuacji.Jak ty i ja damy radę,bo my jesteśmy super babki hehehe.Odezwij się po powrocie,całuje.

57

Odp: historia zdradzonej miłości...

Jestem  na chwilkę.Rozmawiałam ,z nim przed wyjazdem  .Było spokojnie ,powiedział,ze chce szybkiego rozwodu,nie będzię kombinował.Powiedziałam,ze dość mnie skrzywdził i jak zacznie swoje trele oparte na domysłach skrzywdzi mnie jeszcze bardziej,nie mówiąc o dzieciach.Bo  sąd bierze takie sprawy pod uwage i moga byc problemy ,a jak odbiorą mi dzieci bo niby sie zle prowadzę znienawidze go do końca życia.Powiedział, ze nie będzie kombinował bo dla niego tez to jest trudne.Potem mówił o intercyzie i zebym auta przepisała ktore nie są moje ,ale na mnie zapisane.Usmiechnęłam sie a on powiedział,ze ludzie sie zmieniają ,a ja ,że nie jestem złodziejką i tesćiowej samochodu nie zabiore skoro za neigo zaplaciła

58

Odp: historia zdradzonej miłości...

To sprawy jak czytam idą w dobrym kierunku skoro nie będzie ci robił większych problemów,więc teraz powinno być już z górki shaniu.

59

Odp: historia zdradzonej miłości...

witaj KASIA smile tak mam nadzieje ale boje sie strasznie odtwarzam nasz związek w głowie ,czasem trudno. Czy wachanie mozliwe  chyba ciągle zastanawiać sie bedę nad tym w momencie kiedy córcia płacze ,ze chce tate w domu sad

60

Odp: historia zdradzonej miłości...

Shaniu dokładnie wiem co czujesz,jesteś matką dlatego serce ci pęka jak słyszysz te słowa.Ale to tylko świadczy dobrze o tobie,że chcesz dobra dzieci i by były szczęśliwe.Kochanie rób tak jak ci serce podpowie,a będzie to słuszna decyzja.

Posty [ 61 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » historia zdradzonej miłości...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024