Chcialam sie z Wami podzielic moimi odczuciami jakie powoduje u mnie ciaza.Dodam ze jestem w ciazy po raz drugi i pierwsza byla spoko,czulam sie swietnie .Ale teraz odkrylam ze to straszne byc w ciazy.Na poczatku bardzo sie cieszylismy ze bedziemy mieli dziecko,panowala niesamowita radosc.Jednak w 2 miesiacu zaczelo sie moje okropne samopoczucie-nieustanne mdlosci,bezsennosc,tycie,rozstepy.Czuje sie fatalnie w moim ciele,jak slon,jak szafa 3-drzwiowa.I w dodatku zero seksu poniewaz po kazdym stosunku mam krwawienia.Jestem sfrustowana i zaluje ze zdecydowalam sie na 2 dziecko.W naszym zwiazku rowniez zaczyna sie zle dziac.Oboje juz chodzimy zezloszczeni i sfrustowani.W dodatku moj partner jest osoba skryta i nigdy ze mna pierwszy nie porozmawia,udajac ze wszystko jest ok.Bez przerwy chce mi sie plakac no i chodze i placze.I jaka to hipokryzja kiedy czytam gdzies ze ciaza jest stanem blogoslawionym,najpiekniejszym dla kobiety-zero w tym prawdy!! Co w tym pieknego ze sie zle czujesz,nie mozesz spac,tyjesz,nie mozesz wyjsc do pubu,napic sie,potanczyc,uprawiac seksu-i jaka perspektywa sie pojawia-nie przespanych nocy,kolek,kouek i bałaganu. Żałuję tego przedsiewziecia bo jestem sama w tym wszystkim a moj narzeczony nie za bardzo jest rozmowny,nie wspiera mnie,wydawaloby sie ze mnie nie rozumie.Po co mi to bylo skoro mam juz 1 dziecko-zdrowe i odchowane .Ale fakt-chcialam rodzine wiec ja mam...Nie wiem czy to moje myslenie i podejscie sie zmieni,mam nadzieje...bo na chwile obecna nie moge patrzec na siebie w lusterku,nienawidze swojego brzucha i samej siebie rowniez.
nigdy nie bylam w ciazy nie wiem jak to jest czy to piekne czy nie..
ale pewnie jak sie kobieta zle czuje to przekichane delikatnie mowiac to wszystko musi byc..
ponoc jak sie dzieciak rodzi to wtedy sie zapomina o sobie i mysli o nim ale jak przetrwac te kilka miesiecy ..
proponuje poszukac pomocy u psychologa ![]()
spotykac sie mimo zlego samopoczucia z kolezankami czy kolegami , wychodzic raz na jakis czas lepszego dnia, z narzeczonym, w grupie, badz sami. czy zapalic swieczke, powiedziec ze kochasz go, ze jest Ci ciezko i ze jemu na pewno tez, ze chcialabys aby przytulal Cie czesciej i abyscie sprobowali troszke lepiej przetrwac ten czas.. warto probowac..
Hm ja rowniez jestem poraz drugi w ciazy..
Mimo, ze zle sie czuje.. bo pierwsza zdecydowanie lagodniej przechodzila, staram sie zobaczys te lepsze strony..
W ktorym jestes tc? poczulas juz ruchy malenstwa? przeciez to takie piekne.. ja rowniez sie boje, moj syn ma 1,5roku..
Szczera rozmowa z partnerem to chyba, najlepsze rozwiazanie.. Zrob cos dla siebie.. idz do kosmetyczki, pomalowac paznokcie, cokolwiek, moze zmien fryzure..
wybierz sie na zakupy, kup cos malenstwu.. mi to pomaga, kiedy lapie dola ![]()
Trzymam za Ciebie kochana kciuki ! I mam nadzieje ze zobaczysz lepsze strony bycia w ciazy.. a przeciez te rozstepy (tez mam na calym brzuchu, posladkach, piersiach) wynagrodzi nam malenstwo ![]()
Jestem juz w 7 miesiacu ciazy i niestety nic mi nie pomaga.Ani rozmowa z przyjaciolka,ani wyjscie do znajomych,ani kolacja w resteuracji...Moj narzeczony jest bardzo oziebla osoba i nigdy jako pierwszy do mnie nie przyjdzie,zreszta klocimy sie coraz czesciej ostatnio,bywaja dni ze nie mamy nawet o czym ze soba rozmawiac...Wczesniej bylam pelna zycia,bawil mnie kontakt z ludzmi,imprezy i wyjscia.A teraz czuje sie jak slon ,brzydka i bezwartosciowa bo nawet kochac sie nie moge bo zaraz krwawie,_to jest tragedia dla takiej osoby jak ja.Nie chce wiecej ciaz ani dzieci .Zaluje tego ze zaszlam w ta ciaze i gdybym tylko mogla cofnac czas...A moze to ze mna cos nie tak???
A rozmawiałaś o tym ze swoim ginekologiem? ... nie chce tu nic sugerować, ale bądz uważna zeby sie z tego nie zrodziła jakaś depresja
Porozmawiaj z narzeczonym, że w ciąży hormony podwójnie szaleją i trudno jest sobie z nimi poradzić, ze potrzebujesz mieć go obok, przytulić sie, wypłakać .. i głowa do góry ![]()
Problem jest w tym ze mieszkam w Irlandii i tutaj niema ginekologow,,,w ogole opieka medyczna jest tutaj rowna zeru....Z chlopakiem rozmawialam juz nieraz-ale tylko na rozmowie sie konczylo..mam depresje i nikt mi w tym nie moze pomoc.Najgorsze jest to ze niemam wsparcia w swoim facecie...
jestem w ciazy po raz pierwszy.na 11 kwietnia mam termin..chodzi o moje cialo i psychike..
przed ciaza wazylam 74 kg przy wzroscie 165cm takze juz wtedy czulam sie zle ze soba ale teraz podczas ciazy jest jeszcze gorzej...
najbardziej przerazaja mnie te rozstepy ktore mam na kazdym mozliwym miejscu...pupa, tylek, piersi, biodra, uda wewnatrz i zewnatrz, i jeszcze pod kolanami...na szczescie narazie nie mam na brzuchu bo wtedy to juz w ogole bym sie zalamala..i ten celulit zwiekszajacy sie z dnia na dzien
nie moge juz tego wytrzymac
moj facet twierdzi ze dla niego jestem najpiekniejsza na swiecie ale ja wiem ze to nie prawda, ze mowi tak tylko zeby nie sprawic mi przykrosci..przeciez takie cos jak ja nie moze byc piekne. uprawiamy seks ale tylko gdy jest ciemno zeby za wiele nie widzial. czuje sie nie atrakcyjna i zzera mnie zazdrosc jak widze te pieknosci na ulicy. nidgy nie potrafilam zaakceptowac siebie taka jaka jestem. po ciazy postanowilam wziac sie za siebie. do porodu zostalo 10 tyg wiec plan cwiczeniowy mam juz opanowany. na poczatek kilka cwiczen spacery z dzidziusiem i mam nadzieje ze w 2012 roku juz nie bede wstydzila sie pokazac w bikini ![]()
hej ![]()
Ja 5 miesiecy temu urodziłam ślicznego i zdrowegi synka
)
Ogolnie jak byłam w ciazy .... pomagałam , robiłam-mowiac krotko nie lezałam
))
Jedynym mankamentem jest teraz moj brzuch -a raczej jego rozstepy
....ale z czasem zjasnieja;)
Ja widze tego tez dobre strony , bo teraz mam kochanego synusia:))a nie mowie , ze nie przytyłam , bo przytyłam 19 kg
heheh......
Namaluje Cie Lzami..... i jak tam dzidzia???
ja nie chce miec rozstepow na brzuchu..to chyba najgorsza rzecz jaka moglaby mnie spotkac..ostatnio bylam z mama na zakupach, kupowala mi spodnie i jak je przymierzalam zauwazylam 3 czerwone kreski na brzuchu, od razu pomyslalam ze to rozstepy i wpadlam w panike.jak tylko wyszlysmy ze sklepu powiedzialam o tym mamie i sie rozplakalam, cala droge marudzilam mamie ze juz nigdy sie nie ubiore ladnie, jak moj partner bedzie na mnie patrzal jak wszedzie beda rozstepy, ze juz nigdy nie pokaze sie na plazy itp. juz popadalam w depresje a w domu okazalo sie ze to bylo prawdopodobnie zadrapanie bo zadnych kresek w domu juz nie bylo.ulzylo mi od razu.
reszte rozstepow na ciele jakos znosze nie przerazaja mnie tak jak te ktore moge miec na brzuchu. wszedzie tylko nie brzuch! ;/
Kochana zostało Ci już tylko 2msc,
dziecko już jest więc rozmyślania po co mi drugie przyszły trochą zapózno
teraz czas się przełamać jesteś dla tego maleń stwa całym światem
jeśli nie możecie się kochac to są precież inne metody na bliskość i zadowolenie między partnerami i o tym warto porozmawiać
opiekuj się maluszkiem i sobą
już niedługo się pojawi i będzie jeszcze bardziej Ciebie potrzebowało.
Gdy mój mąż się gubił gdy byłam w ciąży szliśmy kupować dziecku ubranka, oglądać wózki i mój facet wymiękał, na niego to działało
może na Twojego też podziała. On nie jest w ciąży ale ma ciężarną żonę a to wielka odpowiedzialność i jemu pewnie też nie jest lekko.
Zobaczysz będzie dobrze.
Niestety przyznam ci racje ja nie miałam żadnych problemów no może poza 2 wizytami na podtrzymaniu ale nawet wtedy nie czułam się źle po prostu miałam za wcześnie skurcze a mimo to uważam ten okres za najgorszy w moim życiu. Wiem jednak że to kwestia partnera z którym jesteśmy bo jeśli mamy rodzinę w której czujemy się kochane i doceniane bez względu na to ile mamy fochów i kilogramów to jest to okres miły. Wychodzi na to że nie jesteś do końca szczęśliwa w związku i nie posiadasz w nim 100% wsparcia dlatego tak to odczuwasz.
Witam! ja już jestem po ciąży, mam cudownego synka. Ale ciąży nie wspominam wesoło. Mimo że czułam się świetnie i przytyłam 9 kg ( mały ważył 3,5) nie mam rozstępów to na samą myśl mi przykro. Mój facet jak tylko pojawił się brzuszek przestał ze mną sypiać ( zresztą tak jest do tej pory:() nigdy nie był ze mną na żadnych zakupach dla dziecka i przez całą ciążę ani razu nie próbował pogłaskać maluszka w brzuchu. Zapomniał o naszej rocznicy, a na urodziny dostałam kwiatka JEDNEGO (nigdy tak nie było) Było mi ciężko i bardzo źle, czułam się nieatrakcyjna, odpychająca i ciężko mi nawet nazwać pozostałe uczucia. Teraz zajmuje się dzieckiem i domem bardzo mi pomaga ale to nie naprawi czasu w którym tak potrzebowałam miłości i wsparcia.
Więc jeśli wasz mężczyzna mówi że jesteście ładne i dba o was w tym szczególnym okresie to cieszcie się tymi słowami bo na pewno są szczere a jak nie to i tak miło jest coś takiego usłyszeć do ukochanego!!! Wiem co mówię, bo mi tego nie powiedziano przez te 9 m-cy!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wchodząc w ten wątek nie spodziewałam się że przeczytam coś takiego . Powiem szczerze nie wierze w to co czytam.
Jaki okrutny jest ten świat dając dzieci matkom takim jakie tu piszą.
Żadna z was nie zastanowi sie co czuje czytająca to kobieta która np poroniła kilkanaście razy albo taka która nie może mieć własnych dzieci????!!!
Pominę że po pierwsze dzieci same się na świat nie proszą . To dwoje Dorosłych powołuje do życia te niewinna istotę. I te dwoje Dorosłych odpowiada za swoje czyny , więc teraz jak już jest ciąża to mają co chcieli.
Pytam jak będąc w ciąży można tak bezdusznie podchodzić do własnego dziecka .
Cytuje autorkę "I jaka to hipokryzja kiedy czytam gdzieś ze ciąża jest stanem błogosławionym,najpiękniejszym dla kobiety-zero w tym prawdy!! Co w tym pięknego ze sie źle czujesz,nie mozesz spac,tyjesz,nie możesz wyjść do pubu,napić się,potańczyć,uprawiać seksu-i jaka perspektywa sie pojawia-nie przespanych nocy,kolek,kolek i bałaganu."
Hipokryzja?! Czytam to jako osoba pragnąca dziecka niestety nie mam i nie bede miec i powiem szczerze zwala z nóg ta logika.
Ważniejsze jest wyjście gdzieś potańczyć, ważne by móc się w życiu napić, by uprawiać seks kiedy się chce niz to co jest w brzuchu?!!!
No 2 miesiące to się jeszcze człowiek cieszy ale potem to katorga dla ciężarnej????
No spuchnięte nogi, rozstępy przecież to tragedia , huśtawki nastrojów ojejku no szok.
Setki kobiet żyły by sobie wypruło by znaleźć się na waszym miejscu, sama oddała bym moje nogi by móc mieć własne maleństwo a tu proszę jedna z druga narzeka na coś co sama sobie zafundowała.
Mnie nikt nie pytał czy chce mieć dzieci, nie dostałam takiej szansy a tu czytam że żałujecie bo rozstępy macie?
Mam wiele chorób, każda z nich bolesna nie raz ból utrzymuje się miesiącami dzień w dzień. Po lekach mam wahania nastrojów, nie mogę jeść, puchną mi żyły i Bóg wie co jeszcze.
A jednak oddała bym resztkę marnego zdrowia by mieć te wasze rozstępy.
Bo w życiu liczą się nie imprezy, nie zajebisty seks, nie konsumpcja a coś więcej i każdy normalny myślący człowiek to wie.
A przecież jeśli nie chcecie tego dziecka , to po urodzeniu można przecież oddać do adopcji no co, przecież dziecko nic nie znaczy . Rozepchnęło wam brzuch i samo się na ten świat chciało...
Wzięła by go matka która by go kochała za każdy jego ruch.
Jak w ogóle możecie żyć z tym że może kiedyś własne dziecko przeczytało by wpis jak to mamusia chciała je i czekała spragniona.
Dopóki nie jest się w ciąży to nasze ciało to nasza własność, ale gdy juz dziecko się pojawia to nasza osoba i dolegliwości schodzą na dalszy plan.
Nie wy jesteście w tym momencie najważniejsze a wasze maleństwa bo one niczemu nie winne.
Agusia uważasz że nie ma większych tragedii niż rozstępy na skórze??????
Brak mi słów by opisać co czuje czytając co ty piszesz.
Największa tragedią to jest gdy nosząca pod sercem dziecko kobieta żałuje że je stworzyła i ważniejsze jest dla niej własne ciało niż to maleństwo.
Ciąża trwa tylko 9 miesięcy,z tego pierwsze 4 ciało mało się zmienia i to tak trudno wytrzymać?
Ja choruje już kilka lat, znoszę cierpienie dzień po dniu i nie narzekam wykorzystuje każdy moment gdy nie boli.
Ten wątek to policzek dla wszystkich kobiet dla których posiadanie dziecka jest darem i cudem.
Autorko rozumiem Twoje rozżalenie,lecz byłaś juz w ciązy i zanim się zdecydowałaś na druga wiedziałaś co Cię czeka .
Bija po ochach wasze uwagi na ten temat..to smutne.
Przechodzisz złe samopoczucie,i całą ta resztę,mam nadzieję,że jak tylko urodzisz i zobaczysz dziecko,to o wszystkim zapomnisz ![]()
Myslę,że to poprzez postawe męża nie odczuwasz radosci z tego stanu.!!!
Myslę,że u Ciebie te wszystkie żale są wylewane dlatego,że mąż Ci nie pomaga,nie wspiera.Nie czujesz jego oparcia ani zrozumienia.Inaczej mowiąc ma gdzieś jak się czujesz,co i jak przezywasz. Nie interesują go twoje bolączki i stres. On nic nie rozumie,zrobił swoje i już
. A Ty nosisz w sobie pretensje,żę tak okropnie cierpisz,widząc jak mąż robi co zechce w czasie kiedy Ty nie mozesz.Wierzę,że zero wsparcia i pomocy może doprowadzić do stanu w jakim się znajdujesz.
Czy to nie to powoduje Twoj żal ? ![]()
Gdyby mąż zachowal sie jak pownien i Cie wspieral ,za pewne czulabys sie zupelnie inaczej. To przykre,że niektorzy faceci zaplodnia kobiete i reszte maja gdzies. Bo powinni byc z ta kobieta,caly czas byc przy niej i powtarzac ze jest piekna !
Moim zdaniem powinnas jak najszybciej isc do psychologa ratowac siebie.Nie mowie,ze tak bedzie,ale jak urodzisz moze sie zdarzyc,ze znienawidzisz swoje dziecko przez to wszystko,bo ono kojarzy Ci sie z Twoimi cierpieniami. Potem bedziesz zalowac bardzo.
Pamietaj,ze dziecko nie jest niczemu winne ! To Wy postanowiliscie dac mu zycie,nie ono. Nie pozwol aby ono przez to ucierpialo.
Rozumiem,ze boisz sie o rozstepy i wszystkie te konsekwencje...no ale taka juz nasza dola. Chcesz dziecko to trzeba sie wyrzec idealnego ciala.
Przykro mi,że mąż Cie nie wspiera.
Ja jeszcze nie bylam w ciąży ale zamierzam kiedys i bede najszczesliwsza kobieta na ziemi kiedy do tego dojdzie,bo niczego nie pragne bardziej.
I jak tylko dziecko podrosnie nie zamierzam rezygnowac z zycia towarzyskiego.Oczywiscie rzadziej juz ale nie zrezygnuje calkowicie. Bo szczesliwa mama to szczesliwe dzieci ![]()
Zgadzam się z Różyczką,że kiedy pojawia sie dziecko w naszym ciele,ono jest najwazniejsze! Number one.
Dziecko jest tak cudowna istota,ze az brak slow by opisac.
Zdecydowalyscie sie,wiec trzeba urodzic i pokochac calym sercem malenstwo.
Rzeczywiscie boli jak sie czyta co wypisujecie..i ze rozstepy to taka straszna rzecz.
Wiesz droga Autorko jak Cię nazwały poprzedniczki mi też jest przykro, że tak piszesz może masz depresje? Ciąża naprawde jest cudowną sprawą nawet jeśli my przyszłe matki musimy pocierpieć. Czy dla was( dla Ciebie koleżanko i kilku jeszcze dziewczyn które widze za bardzo patrza na swoje kompleksy) najważniejsze są rozstępy na brzuchu (pielęgnacja oliwką lub kremem i dbałość o siebie czynią cuda) Ja o mało nie straciłam ciąży i jak czytam wasze rozżalenie i pomstowanie na Maleństwa w waszych brzuszkach to mi naprawde przykro. Dziewczyny więcej życiowej powagi i uśmiechu dla waszych dzieci ich psychika juz sie kształtuje nie bądźcie tak samolubne! Zal mi Ciebie! Weź sie w garść i porozmawiaj ze swoim partnerem. I zlituj się już jesteś mama więc tym bardziej się dziwie gdzie twój instynkt.
Przykro mi że tak odbierasz ciążę. Każda kobieta to przechodzi. Ja miałam identyczne objawy.
Ale sama wiesz że uśmiech dziecka wszystko wynagrodzi.
Ciąża to stan przejściowy,jeszcze troszkę i powróci wszystko do normy.
Cieszmy się że nie jesteśmy słonicami chodzącymi 2 lata w ciąży i karmiącymi piersią do 4 roku życia (Chwała Ci Panie
)
Agusiaaa dorośnij proszę...rozstępy to tragedia...no rzeczywiście...brawo dla Twojego intelektu...
Ciąża jest najpiękniejszym stanem u kobiety.Jest tyle par,które nie mogą mieć dzieci.I to jest dramat.Powinnaś cieszyć się,ze nosisz maleństwo pod sercem.A tu co czytam.To smutne.
Wierz mi,wszystko wróci do normy.To przejściowy stan przygnębienia.Głowa do góry,jesteś piękna i mądrą kobietą.Dbaj o siebie i maleństwo. ![]()
Autorka wątku mówi o ciąży jak o zakupie samochodu - kupiła ale jednak się rozczarowała i najchętniej zwróciłaby go poprzedniemu właścicielowi ... no żal po prostu, po co Wam było dziecko skoro ty wcale na nie czekasz tylko upatrujesz w nim wszystkich swoich problemów (zdrowotnych, związkowych) ?
Moj synek ma juz 2 tyg.i jest najwspanialszym dzidziusiem na swiecie! Mialam strasznie dluuugi porod(48 h) okropnego bolu i mek zakonczonego(o chwala Ci Panie) cesarka.Jestem bardzo szczesliwa ze mam te meki za soba i byc moze narzekalam bedac w ciazy-a mialam ku temu powody poniewaz czula m sie przeokropnie.
Do Rozyczki-co ty mozesz wiedziec o ciazy,dzieciach skoro nigdy nie bylas matka i prawdopodobnie nie bedziesz?ja na twoim miejscu nie zabieralabym glosu w takich watkach.Ty nie wiesz co to znaczy a sama twoja wyobraznia tez ci w tym nie pomoze
-przykro mi.
Mam duze wsparcie od meza teraz,pomaga mi bardzo duzo ,a nawet moj 12 letni synek zakochal sie w bejbiku ![]()
Uogolniajac napewno nie bylam jedyna ,,ciezarna,, narzekajaca na swoj stan poniewaz nieustanne mdlosci,przemeczenie,krwawienia i strach daly mi w kosc przez te 9 miesiecy.Ale terz moge powiedziec-bylo warto dla takiego szczescia
))
pozdrawiam przyszle mamusie
))
hej
Ja 5 miesiecy temu urodziłam ślicznego i zdrowegi synka)
Ogolnie jak byłam w ciazy .... pomagałam , robiłam-mowiac krotko nie lezałam))
Jedynym mankamentem jest teraz moj brzuch -a raczej jego rozstepy....ale z czasem zjasnieja;)
Ja widze tego tez dobre strony , bo teraz mam kochanego synusia:))a nie mowie , ze nie przytyłam , bo przytyłam 19 kgheheh......
Namaluje Cie Lzami..... i jak tam dzidzia???
A dziekuje
Moja dzidzia jest taka slodka (synek ) mozna by go bylo po prostu zjesc!! Rosnie jak na drozdzach po mamusinym cycusiu(tez mialam problemy z pokarmem ,poniewaz po cesarce przychodzi o kilka dni pozniej) ale straszny z Niego glodomorek:)
Kocham Go najbardziej na swiecie!!!!
A ja Cię podziwiam. Wiesz dlaczego?? Miałaś odwagę powiedzieć, to co wiele kobiet wie od dawna ale się z jakichś względów wstydzi. Moja ciąża choć długo oczekiwana, była na zmianę raz cudna, raz okropna. Ta ciągła zmiana moich nastrojów dla mnie samej była niezrozumiała. Ciągły płacz z byle powodu. Fakt jest taki, że nigdy nie żałowałam decyzji o dziecku ale było mi źle samej ze sobą. Kocham swojego 2,5 letniego już synka, zresztą kochałam go od początku ale nie wiem czy kiedykolwiek się zdecyduje na drugie.
Różyczka bardzo Ci współczuje ale to nie powód by atakować inne kobiety w taki sposób. Jedyne czego nie rozumiem to jednej z dziewczyn, która pisze, że rozstępy na brzuchu to najgorsza, rzecz jaka mogłaby jej się przytrafić. Naprawdę?? To wprost "dramat" w porównaniu np. z chorobą dziecka.
Namaluje Cię łzami- Gratuluje
Dobrze,że mąż Cię wspiera
Tak być powinno .
,,Ale terz moge powiedziec-bylo warto dla takiego szczescia
))
pozdrawiam przyszle mamusie
)) ''
No i wszystko dobrze sie skończylo. ![]()
Ja się muszę zgodzić po części z Różyczką i bardzo niemiłe było to, w jaki sposób jej odpowiedziałaś. Każdy ma prawo do swojego zdania i ona je wyraziła, po to są fora.
Staram się zrozumieć Twoje rozżalenie z jakim się borykałaś podczas ciąży. Ja sama właśnie spodziewam się dziecka i choć mało jeszcze wiem o uciążliwych ciążowych problemach to też czasem mnie coś boli, jestem przemęczona, moje ciało się zmienia i na tym punkcie też jestem przewrażliwiona bo martwi mnie jak będę wyglądać po porodzie, czy dużo przytyję, czy będę miała rozstępy, cellulitis itd. Ale mimo to uważam, że ciąża to najpiękniejsze co może przeżyć kobieta w swoim życiu. Nigdy nie byłam szczęśliwsza!! Boli, kłuje ale za chwilę poczuję ruchy mojego dziecka i nie mogłabym powiedzieć ani nawet pomyśleć, że przez niego muszę się tak strasznie męczyć ani, że gdybym wiedziała jaki to ból to nie decydowałabym się na dziecko. Staram się Ciebie zrozumieć, że przechodziłaś ciążę nie tak jak byś chciała ale popatrz teraz na swojego synka i pomyśl - było warto się tak potwornie męczyć
Mam nadzieję, że nie żałujesz i podziękuj Bogu, że możesz być matką bo w tych czasach bezpłodność to już prawie norma.
Nie napisałam nic personalnie na ciebie więc skąd twoje słowa że nie wiem nic o ciążach i dzieciach?
Forum jest miejscem publicznym i wchodzić mogę gdzie chcę. Napisałam z punktu widzenia drugiej strony bo na tym wymiana w dyskusji polega.
To już któryś raz wjeżdżasz na moja osobę mówiąc mi jaka to nie jestem i co mam robić.
Zgłoszę twój post redakcji bo mnie osobiście dotyka.
Jesli nie zrozumiałaś mojego postu to już twój problem.
Można narzekać na opuchnięte nogi wymioty ok , ale napisać to ty napisałaś że nienawidzisz własnego brzucha i jeszcze że gdybyś mogła cofnąć czas to ....
Będąc w ciąży twoje ciało dolegliwości nie trwają w nieskończoność latami. Jest to tylko 9 miesięcy.
Jesteś po prostu nie dojrzała gdy mówisz że tylu rzeczy w ciąży nie mogłaś robić, tak super no picie alkoholu czy tańce.
Nie atakowałam autorki , wyraziłam tylko własne odczucia po przeczytaniu. Do komentowania nawet innego w opini mam prawo i nikt mi go nie zabierze.
Nika a uważasz że Namaluje wykazała klasę wytykając mi że nie mam dzieci to co ja tam wiem?
Nie potrzeba czegoś personalnie przeżyć by mieć o tym wiedzę.
Poza tym więcej osób wypowiedziało się prócz mnie.
Skoro ktoś uprawia seks to ponosi konsekwencje własnych wyborów i niech sobie w brodę pluje nie obraża to dziecko.
Widzisz!!! Cieszę się że już mówisz jak prawdziwa matka!!! Gratuluje
I pewnie wiesz, że w oczach dziecka odbija się raj!
26 2011-02-18 17:58:20 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-02-18 18:09:06)
Nika a uważasz że Namaluje wykazała klasę wytykając mi że nie mam dzieci to co ja tam wiem?
Nie potrzeba czegoś personalnie przeżyć by mieć o tym wiedzę.
Poza tym więcej osób wypowiedziało się prócz mnie.
Fakt, nie podobało mi się to. I to jest kwestia bezsporna. Natomiast mi chodzi o to, że każda z nas może podczas ciąży, jak i po niej wpaść w depresję i to już nie od nas zależne co nie znaczy, że takie osoby mają być obrażane za to, co w danym momencie czują i myślą.
myślę, że to zdanie było niepotrzebne
Jaki okrutny jest ten świat dając dzieci matkom takim jakie tu piszą.
A ja nie sądzę by Różyczka kogoś obraziła swoim postem. wyraziła po prostu swoją opinię.
Moje drogie panie.
W tym wątku zrobiła się dość nieprzyjemna atmosfera.
Pamiętajcie że na forum każdy może zabrać głos gdzie tylko ma ochotę czy potrzebę. Oczywiście wszystko z okazywaniem sobie wzajemnego szacunku i ogólnej kultury osobistej. Z przykrością czyta się wzajemne oskarżenia, czy wytykanie sobie błędów, niedoskonałości, braku doświadczenia lub wiedzy.
Bardzo proszę o wzajemną wyrozumiałość i szacunek. Pamiętajcie, że słowa potrafią bardzo ranić, a przecież nie tego chcemy, prawda?
Moderatorka Noelle
Posłuchaj napisałam w pierwszym poście że bardzo mozno choruje.
Powiedz mi czy to że także mam wahania hormonalne od leków, czy tez to że miesiącami czuje ból mogło by tłumaczyć bym gadała głupoty albo jak to nazywa Namaluj narzekała?
Człowiekowi w ciąży wolno wszystko? Wolno mu mówić największe brednie i ja mam sie z tym zgadzac mimo iz czuje inaczej?
Z reszta w moim poście odnosiłam się do innej osoby a mianowicie Agi.
Ciąża to nie choroba, to normalny stan owszem nie twierdziłam ze łatwy ale to żeby pisać nienawidzę swojego brzucha?Kobiety przezywają to od wieków to najbardziej naturalny ze stanów.
Ja tym ze jestem chora nie tłumacze gdy napisze coś głupiego. A ona owszem najpierw napisała pełno obrażających słów a teraz bagatelizuje to pisząc ze cóż ponarzekała sobie.
Mnie ten watek zaszokował i to podejście typu jak podsumowała Bardolka np.
30 2011-02-18 18:13:43 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-02-18 18:27:11)
Wyrażanie swojego zdania działa w dwie strony.
Robi się tu już zbyt gęsta atmosfera, ja takiej nie lubię. Więc znikam.
Dzieki dziewczyny (matki) bo tylko wy jestescie w stanie zrozumiec druga matke.
Rozyczko-ja rowniez mam prawo pisac tu o swoich odczuciach po to tu weszlam kilka lat temu i bardzo mi to pomaga.Zauwaz ze w kazdym poscie to ty sie ,,doczepiasz,,do mnie.milo by mi bylo gdybys moze zaprzestala juz bo wszedzie mamy odmienne zdanie.Mozesz zglaszac moje posty gdzie tylko zechcesz ,a ja i tak wiem ze mam tu poparcie.Powiedzialam tylko ze kobieta ktora nigdy nie byla w ciazy i nie miala dzieci nie zrozumie dolegliwosci,radosci i smutkow a nawet depresji zwiazanej z ciaza i macierzynstwem.Ja rowniez nie wypowiadam sie i nie zabieram glosu w postach w ktorych nie jestem w temacie.
Pozdrawiam ![]()
Dla obydwóch Was była to trudna sytuacja
ciąża to nie choroba ale jednak stan odmienny, różnie kobiety przeżywają, dobrze że tak się wszystko skończyło
brak dziecka to często tragedia dla kobiety i zapewne ciężko w tej sytuacji nawet próbować rozumieć kobiety, które nie potrafią cieszyć się tym darem jakim jest dziecko
Różyczko życze Ci z całego serca aby dzieciątko się pojawiło.
33 2011-02-18 19:24:51 Ostatnio edytowany przez comete (2011-02-18 19:49:41)
Mnie jakoś specjalnie, nie poruszył wątek Namaluje Cie Lzami, ponieważ te wahania nastroju są zupełnie normalne. Związany z ciążą wzrost stężenia hormonów (progesteronu i gonadotropiny kosmówkowej- HCG) powoduje niepokój, uczucie zagrożenia i niepewności oraz brak akceptacji ciąży. Uczucia mogą oscylować między euforią a rozpaczą i obejmują całą gamę odcieni. Dużo też zależy od tego, w jakich okolicznościach kobieta staje się matką. Czy może liczyć na swojego partnera, czy ma stabilną sytuację finansową, a przede wszystkim, czy chce już zostać mamą. Jeśli jej sytuacja życiowa i rodzinna jest stabilna, jeśli przyszli rodzice pragną dziecka- dominuje radość. Skrajnie odmienne uczucia budzi ciąża 'nie w porę'- kiedy kobieta nie czuje się gotowa, bo, dajmy na to, chodzi do szkoły, studiuje, postawiła na szybką karierę zawodową, etc. Ciąża budzi w niej wtedy najczęściej przerażenie, niechęć, złość, czasem rozpacz. Zwłaszcza jeśli w ogóle w swoich planach życiowych nie brała pod uwagę dziecka, a do tego ma niejasne relacje z partnerem. Może się czuć bezradna. Strach i niepewność mogą dopaść każdą kobietę. Nawet tę, która z radością czeka na dziecko. Nowa sytuacja, obawa o zdrowie swoje i dziecka, o relacje z partnerem- to wszystko może budzić lęk i poczucie zagubienia. Tymczasem trzeba pozwolić sobie na przeżywanie różnych uczuć i wiedzieć, że ciąża to czas radości i wściekłości, pewności i zwątpienia, śmiechu i łez. Tak po prostu jest. Aby bezpiecznie dryfować wśród uczuciowych raf, dobrze jest znaleźć zaufaną osobę (najlepiej kobietę, która podobne doświadczenia ma już za sobą) i od czasu do czasu po prostu się przed nią wygadać. Życzliwy słuchacz, który powstrzyma się od głupich uwag typu: "Daj spokój, przecież wszystko jest w porządku", może wiele zdziałać. Wówczas, uzewnętrznione negatywne uczucia nie będą się więcej pojawiać, ponieważ tylko stłumione i odepchnięte często wracają jak bumerang
.
Kobiety, powinny w końcu zrozumieć, że to zdrowie zarówno ich jak i dziecka podczas ciąży, jest najważniejsze a nie kolejna skaza na ciele, której i tak- nikt nie dostrzeże, jeśli zostanie przemilczana.
Wzajemne, kąśliwe uwagi były niepotrzebne- zawsze można przemilczeć czyjeś bezmyślne pisanie
.
Pozdrawiam
.
34 2011-03-09 06:21:41 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 21:37:25)
"Do Rozyczki-co ty mozesz wiedziec o ciazy,dzieciach skoro nigdy nie bylas matka i prawdopodobnie nie bedziesz?ja na twoim miejscu nie zabieralabym glosu w takich watkach.Ty nie wiesz co to znaczy a sama twoja wyobraznia tez ci w tym nie pomoze -przykro m " - och,zaczyna się...oj,kobiety.
Namaluję Cię łzam -to co napisałaś do różyczki nie świadczy o Twojej dojrzałości.Powiedziałabym że brak Ci wyczucia i taktu.Czasem dobrze jest gdy ktoś wyleje nam kubeł zimnej wody na głowę.
"Rozyczko-ja rowniez mam prawo pisac tu o swoich odczuciach" raczej chcesz komuś dokopać.Zwłaszcza komuś kto ma inne zdanie.
Edytuj posty. Na forum nie piszemy posta pod postem. Moderatorka Fumiko
NAMALUJę CIE LZAMI poczytałam Twoje posty i zrobiło mi sie troche smutno...smutno bo boje się że Twoj dzidziuś tez jest smutny w twoim brzuszku.Gdyby mógl teraz przemowic do ciebie jak myslisz co by powiedział...moze...wybacz mamusiu ze jestem,ja nie chcialem ale to wy chcieliście powolac mnie do zycia...Wy jako odpowiedzialni rodzice a szczególnie ty spróbuj JE pokochac,chociaz ja jestem pewna ze wszystko się zmieni gdy dzidziuś się urodzi...będziesz najlepszą mamą pod słońcem a to własnie dziecko będzie najbardziej przez Ciebie kochane.Sama zobaczysz...
wiesz dawno temu gdy zaszlam w kolejna ciąże moj mąż w ogole nie przyjmował mojego stanu do wiadomości...doszło do tego że ja tez przestalam akceptowac swoj stan.nienawidzilam siebie ze bedę miała dziecko,dziecko ktore teraz tak bardzo kocham,dziecko ktore daje mi tyle radości.Mam wyrzuty sumienia ze nie potrafiłam sie o nie "troszczyc" w ciązy ,że pozwolilam zeby ten drań wzbudzil we mnie poczucie winy ze zaszłam w ciąze...zostalam niemalże sama ze swoim stanem...wszystko zmienilo się po urodzeniu.gdy dziecko mialo kilka miesięcy rozstalam się z moim mężem bo nie mogłam znieśc i do dnia dzisiejszego nie potrafie mu wybaczyc że nie mialam od niego wsparcia...
Gdy moje dziecko miało kilka latek powiedziało"prawda mamusiu że jestem fajny-dziękuję że mnie mama urodzila"-słowa niesamowite w ustach małego brzdąca ktore do dzis wywoluja u mnie dreszcze...
nie przejmuj sie Namaluje Cię Lzami ze teraz nie wyglądasz ciekawie ze jesteś ciężka i brzydka,jak piszesz.wiesz że to stan przejściowy.Wypiękniejesz po urodzeniu,sama dobrze o tym wiesz
a jedno dziecko to naprawde za mało...Poglaszcz dzidziusia ode mnie i trzymaj się zdrowiutko.
Pozdrawiam
Namaluję...i Rózyczka podzieliły sie swoimi uczuciami.
Namaluję była w ciąży. To nie jest tak, ze zawsze kobiety są z tego powodu w euforii. Bywa różnie, emocje szaleja od ściany do ściany. Jest tez społeczne oczekiwanie, żę ciężarna i młoda matka będą zawsze i w każdej sytuacji okazywać tylko radość i bezgraniczne szczęście i jest presja na kobiety by tak się właśnie czuły. Żeby zawsze były takie jak z reklamy z usmiechniętą mamusią i różowym bobaskiem. Pozwólmy kobietom mówić o swoich uczuciach, nawet wtedy gdy nas szokują! Mówienie o tym co się czuje jest korzystne dla zdrowia, pozwala odreagować .
Różyczka opowiedziała o swojej frustracji i bólu, który czuje czytając opowieć Namaluję... i innych dziewczyn w ciąży, bo sama nie może mieć dziecka, a bardzo go pragnie. I ma żal, że innym ciąża przychodzi łatwo, a dla niej jest niespełnionym marzeniem. Spróbujcie sobie wyobrazić co moze czuc młoda kobieta, która pragnie dziecka ponad wszystko, a miec go nie może! Czyta o frustracjach tych, które tego szczęścia dostąpiły i zrozumieć ich nie potrafi z tego miejsca, w którym teraz jest.
Zamiast atakować, spróbujcie zrozumieć!
Do;
ROZYCZKI
ROZYCZKO NIGDY nie mow że nie będziesz miala dzieci NIGDY nie wątp że możesz zostac mamą.wierz mi że znam beznadziejne przypadki(trzy) gdzie lekarze nie dawali szans na urodzenie dziecka.Moja siostra cioteczna leczyla sie przez wiele lat...pobyty w szpitalu,liczne badania,leczenie i orzeczenie lekarzy że nie ma szansy na dzieci...wiele momentów zalamania...a poźniej adopcja gdyz już nie było nadziei.Adoptowali dwie dziwczynki(jedna z nich nieznośna i do dnia dzisiejszego jeździ z nia do psychologa).Po kilku latach...stal się cud...urodzila zdrowa dziewczynkę już będąc w wieku 37 lat!Przyznaj sama jaki dar otrzymala od Boga!...poźniej stwierdzila że bylo jej przeznaczone wychowywac dzici ktore nie mają rodziny z domu dziecka...a dopiero Bog podarowal jej wlasne...a moja sąsiadka urodzila bliźnięta...
a moja kuzynka przez długi czas się leczyla i nie mogla miec dzieci a poźniej posypalo się trzech urwisów-jeden po drugim...
A ty jestes mloda kobietka jak widzę i wierze ze któregoś dnia pochwalisz nam się ze będzieśz miala jednak tego upragnionego dzidziusia-czego z calego serca Ci życze... ![]()
lekarze tez bywa ze sie myla...............
Dziękuję wam za wszystkie miłe słowa. Daria dziękuje , Marena masz zdecydowanie rację.
Zareagowałam emocjonalnie, owszem temat dla mnie bolesny i możliwie że reaguje sercem najpierw niz rozumem.
Wiem że ciąża to ogromna huśtawka nastrojów i nie muszę w niej być to wiedzieć. Ogólnie nie mówi sie o tym co muszą znieść negatywnego kobiety w ciąży.
Moja przyjaciółka dwa razy w obu ciążach miała zatrucie ciążowe, puchła tak ze w święta poszła w mężowych butach do kościoła.
Przytyła 38 kg, i to jak sie później okazało była woda. Czuła się strasznie, bardzo naprawdę źle.
Co prawda nigdy nie mówiła przy mnie nic na dziecko ale sam stan ciąży odcisnął sie na niej bardzo.
Wiec w dużej mierze rozumiem Namaluję, napisała jak wtedy czuła. Ok. Ja czytając pewnych spraw nie zaakceptowałam , i pewnych zwrotów bo dla mnie nie mającej dzieci były one nie do przyjęcia.
Nawet mogła bym ją przeprosić za zbyt ostry ton mojego pierwszego posta, możliwe że zaszokowana czytając napisałam coś w emocjach.
Jednak ja zawsze uważam ze w dorosłej dyskusji jeśli ktoś wytknie mi błędne myślenie normalnie to ja to zrozumiem , przeanalizuje przeproszę, ale gdy już nie ma kulturalnej rozmowy to nie ma też sensu rozmawiać bo dostane tylko docinki.
Kasandro masz racje cuda się zdarzają, poza tym przelewam miłość na moich chrześniaków, moja bratowa która ze mną mieszka jest w ciąży więc będę miała kogo rozpieszczać i kochać.
Ostatnio w ramach dbania o ciężarna zabrałyśmy bratu portfel i poszalałyśmy w sklepie z ciuszkami dla maluszków. Cóż nie będę kłamać portfel mojego męża tez zubożał ![]()
Mojej bratowej humor sie poprawił, a i ja miałam super frajdę.
zalozylam ten watek poniewaz mialam taka potrzebe-wyzalenia sie ,wyplakania w chwili w ktorej nikt mnie nie rozumial.I to nie tak ze nie chcialam w ciaze zajsc-wrecz przeciwnie-ciaza byla planowana i wyczekana,jednak dala mi bardzo w kosc i to chcialam tu napisac.Rozne (straszne) mialam mysli w glowie podczas mojej ciazy...ale to minelo.Dzidzia jest z nami i mimo nieprzespanych nocy i dni jestem strasznie szczesliwa:) I nie cofnelabym czasu zeby cos zmienic.Moj maz powiedzial ze spotkalo go najwieksze szczescie w zyciu w chwili kiedy urodzilam mu synka:))
Zycze ci Rozyczko dzidziusia:) I przepraszam za moj niegrzeczny ton..Mam nadzieje ze mi wybaczysz.Pozdrawiam
)
Ja też różyczko życzę Ci dzidziusia ... nadziej,wiary i spokoju...
A Tobie Namaluje Cię łzami ogromu chwil w których doświadczać będziesz wraz z mężem radość,wzruszenie i dumę
Pozdrawiam Was kobietki,wszystkie!!!
NAMALUJE ciesze sie bardzo że jednak jestes szczęsliwa i napewno rozpiera cie duma nie mowiac juz o tatusiu ...wyobrazam to sobie... ![]()
G R A T U L U J E !!! i pozdrow dzodziusia
ROZYCZKO jestes chrzestną mama więc jak widac zostalas doceniona jako osoba kochajaca dzieci
super ze masz okazje poszalec sobie z dzidziusiami ![]()
Zywie nadzieję ze w Twoim zyciu zdazy sie taki Cud narodzin i macierzyństwa.
Pozdrawiam
Jestem mama dwoch wspanialych curek i teraz jestem znow w ciazy, 33 tydzien, ale Tal szczeze mowiac Tod man juz dosyc tylko niewiem czy tej ciaty czy mego zycia. Chce mi sie ciagle plakac,prawie wszystko mnie drazni. Najgorsze jest To ze nie mam oparcia w mo im facecie,bynajmniej ja tego nie czuje, tylko ciagle slysze jakies docinki z jego strony-ty grubasie, ale jestes gruba, ona style je... jak narazie przytylam 10 kg i zaczynam sie pilnowac z jedzeniem bo boje sie ze po ciazy tego nie zrzuce i moj Partner Nadal bedzie mi dogryzac. Najchetniej Tod bym schowala sie w luzku i nie wychodzila z niego zeby ni nie slyszec. Widze sie w lustrze i Wien jak wygladam ale ja na To nic nie poradze,caly czas man nadzieje ze jak bede sie starac,sprzatac,gotowac i wsystko robic To bedzie dobrze, choc nie mam na To wogule sily i juz nawet checi, bo gdy tylko slysze ze on wraca do domu To juz sie stresuje ze znow COS bedzie nie tak.
Córek... Na litość Boską córek.
Jestem juz w 7 miesiacu ciazy i niestety nic mi nie pomaga.Ani rozmowa z przyjaciolka,ani wyjscie do znajomych,ani kolacja w resteuracji...Moj narzeczony jest bardzo oziebla osoba i nigdy jako pierwszy do mnie nie przyjdzie,zreszta klocimy sie coraz czesciej ostatnio,bywaja dni ze nie mamy nawet o czym ze soba rozmawiac...Wczesniej bylam pelna zycia,bawil mnie kontakt z ludzmi,imprezy i wyjscia.A teraz czuje sie jak slon ,brzydka i bezwartosciowa bo nawet kochac sie nie moge bo zaraz krwawie,_to jest tragedia dla takiej osoby jak ja.Nie chce wiecej ciaz ani dzieci .Zaluje tego ze zaszlam w ta ciaze i gdybym tylko mogla cofnac czas...A moze to ze mna cos nie tak???
Może to sprawi ci trochę przykrości, ale nie jesteś jedyną kobietą, która przez to przechodzi. Są też kobiety, które nawet nie będąc w ciąży, nie czują się dobrze w swoim ciele, czują się grube, brzydke nie atrakcyjne itd itp wliczając w to mnie, bo mam kilka problemów tego rodzaju. Przyznam, że nie jestem w ciąży i nie wiem czy kiedykolwqiek będę, bo nie mam partnera, ot tak, na razie wolę być sama- ale to już mój problem. Zgodzę się z osoabmi, które doradzają ci w jakiś sposób zrelasksować się, to dobra rada. Co do twojego życiowego partnera nie wypowiem się, w tych kwestiach niestety nie jestem w stanie ci pomóc-powód już znasz. Brak partnera, nie wiem jak to jest być z kimś związanym, bo nigdy nie miałam męża. Nie chcę, żebyś czuła się jakoś urażona, ale rozejrzyj się dookoła, czy dookoła ciebie nie ma osób z podobnymi problemami, które opisujesz? Nie piszę tego, żebyś potem miała krytykować te osoby, tylko po to, żebys siebie tak surowo nie oceniała, bo nikt nie jest doskonały i uwierz, nie musi być. Na tym właśnie polega nasz problem, zbyt surowo oceniamy swój wygląd, a nie każdy mysli to co my myslimy o sobie, a nawet jesli, to co im do tego? Głowa w górę.