nie wiem czy ktos bedzie chcial to przeczytac ale szukam ratunku pomocy psychologicznej wygadania sie-wypowiedzenia do pustki..
zaczelo sie..
zakochalam sie w mezczyznie w najmniej spodziewajacym momencie w swoim zyciu-mialam plan na zycie w ktorym nie bylo miejsca dla mezczyzny -studia praca odnalezienie siebie --chec bycia kims. zwariowalam dla milosci i stalo sie -zaszlam w ciaze. wynik testu pozytywny, najpierw lzy zaraz potem radosc-chcialam tej ciazy bo wspanialy mezczyzna a i myslalam ze jestem na to gotowa. wszystko bylo fajnie dopoki nie zaczelam chorowac w ciazy...jeden drugi....piaty...siodmy pobyt w szpitalu..te same nieprzyjemne badania ginekologiczne nic milego meka katorga ale tylko kobieta moze to zrozumiec.. zaczelam duzo wymagac od mezczyzny a moze oczekiwalam podstaw..wpolczucia..masazu cieplej herbaty przy chorobie nie picia alkoholu-bo w kazdej chwili bede znow musiala jechac do szpitala..poswiecenie swojego czasu dla mnie ale czynie a nie biernie... zaczely sie klotnie ..nerwy ..szpitale..lekarze... w czwartm miesiacu ciazy wzielismy slub chcialam jak i on tego..ale cos peklo we mnie tydzien przed slubem...moglam stracic dziecko ..ciezkie to dla mnie wspomnienia. odwolalabym go gdyby nie dlug zaciagniety u rodziny.. przestalam moze jestem podla odczuwac przyjemnosc z ciazy a traktowac ja jak problem...nie rozumielismy sie ..niespelnial moich oczekiwan..nie bil mnie ..nie naduzywal alkoholi i narkotykow ale nie czulam ze jest ze mna tak jak kiedys blisko , nie jest takim oparciem. malzenstwo na dzien dzisiejszy traktuje jak najwiekszy syf..nie powinno tak byc. bo gdyby nie obraczka staral by sie bal by sie ze odejde a tak ma mnie w garsci..............
urodzilam synka cesarka w ostatniej chwili.. od jego narodzin juz w ogole jestesmy daleko od siebie...pomaga czasami ale nas juz nie ma liczy sie dla niego przedewszystkim dziecko mnie w tym nie ma. denerwuje mnie ze niby mam na kim polegac-maz a nie moge. to jest najgorszy rodzaj saotnosci-samotnosc w zwiazku :
?Mieć bliskich i czuć się samotnym
to najgorszy rodzaj samotności,
ponieważ zabija w człowieku nadzieję,
osłabia motywację, deformuje psychicznie?.
(H. Izdebska)
nie mam czasu dla siebie w ogole. nie mam jak spokojnie wyjsc do sklepu zrobic zakupy, porozmawiac ze znajomymi, wykapas sie w spokoju--poniewaz moj synek rowniez choruje-ma 4 mc bylismy juz 8 razy w szpitalu, w tym raz w klinice. nie rozstaje sie z nim..jestem zmeczona psychicznie..placze dzis juz peklam bo caly drugi dzien siedze sama w domu chwilowo pojawia sie maz ale to minuty . sprzatam gotuje nie mam znajomych bo w ciazy wszystkich potracilam..aj dlugo by pisac mam zamiar przysiasc i napisac wspomnienia...bo dluga lista...
dzis wybuchlam zaczelam plakac na glos ..trzymany na raczkach moj syn patrzyl na mnie i uwierzcie nigdy jeszcze tak skupionego go nie widzialam..czuje ze wiedzial co sie dzieje...tylko nie potrafil nic powiedziec...
zrobil mi niespodziane..zasnal i dal mi chwile dla siebie..