samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 63 ]

Temat: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

nie wiem czy ktos bedzie chcial to przeczytac ale szukam ratunku pomocy psychologicznej wygadania sie-wypowiedzenia do pustki..
zaczelo sie..
zakochalam sie w mezczyznie w najmniej spodziewajacym momencie w swoim zyciu-mialam plan na zycie w ktorym nie bylo miejsca dla mezczyzny -studia praca odnalezienie siebie --chec bycia kims. zwariowalam dla milosci i stalo sie -zaszlam w ciaze. wynik testu pozytywny, najpierw lzy zaraz potem radosc-chcialam tej ciazy bo wspanialy mezczyzna a i myslalam ze jestem na to gotowa. wszystko bylo fajnie dopoki nie zaczelam chorowac w ciazy...jeden drugi....piaty...siodmy pobyt w szpitalu..te same nieprzyjemne badania ginekologiczne nic milego meka katorga ale tylko kobieta moze to zrozumiec.. zaczelam duzo wymagac od mezczyzny a moze oczekiwalam podstaw..wpolczucia..masazu cieplej herbaty przy chorobie nie picia alkoholu-bo w kazdej chwili bede znow musiala jechac do szpitala..poswiecenie swojego czasu dla mnie ale czynie a nie biernie... zaczely sie klotnie ..nerwy ..szpitale..lekarze... w czwartm miesiacu ciazy wzielismy  slub chcialam jak i on tego..ale cos peklo we mnie tydzien przed slubem...moglam stracic dziecko ..ciezkie to dla mnie wspomnienia. odwolalabym go gdyby nie dlug zaciagniety u rodziny.. przestalam moze jestem podla odczuwac przyjemnosc z ciazy a traktowac ja jak problem...nie rozumielismy sie ..niespelnial moich oczekiwan..nie bil mnie ..nie naduzywal alkoholi i narkotykow ale nie czulam ze jest ze mna tak jak kiedys blisko , nie jest takim oparciem. malzenstwo na dzien dzisiejszy traktuje jak najwiekszy syf..nie powinno tak byc. bo gdyby nie obraczka staral by sie bal by sie ze odejde a tak ma mnie w garsci..............
urodzilam synka cesarka w ostatniej chwili.. od jego narodzin juz w ogole jestesmy daleko od siebie...pomaga czasami ale nas juz nie ma liczy sie dla niego przedewszystkim dziecko mnie w tym nie ma. denerwuje mnie ze niby mam na kim polegac-maz a nie moge. to jest najgorszy rodzaj saotnosci-samotnosc w zwiazku :

?Mieć bliskich i czuć się samotnym
to najgorszy rodzaj samotności,
ponieważ zabija w człowieku nadzieję,
osłabia motywację, deformuje psychicznie?.
(H. Izdebska)


nie mam czasu dla siebie w ogole. nie mam jak spokojnie wyjsc do sklepu zrobic zakupy, porozmawiac ze znajomymi, wykapas sie w spokoju--poniewaz moj synek rowniez choruje-ma 4 mc bylismy juz 8 razy w szpitalu, w tym raz w klinice. nie rozstaje sie z nim..jestem zmeczona psychicznie..placze dzis juz peklam bo caly drugi dzien siedze sama w domu chwilowo pojawia sie maz ale to minuty . sprzatam gotuje nie mam znajomych bo w ciazy wszystkich potracilam..aj dlugo by pisac mam zamiar przysiasc i napisac wspomnienia...bo dluga lista...

dzis wybuchlam zaczelam plakac na glos ..trzymany na raczkach moj syn patrzyl na mnie  i uwierzcie nigdy jeszcze tak skupionego go nie widzialam..czuje ze wiedzial co sie dzieje...tylko nie potrafil nic powiedziec...
zrobil mi niespodziane..zasnal i dal mi chwile dla siebie..

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez butterfly20 (2010-11-06 21:34:10)

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

czesc Kochana ;* wiem co czujesz.. ja niestety tez odczuwam samotnosc w zwiazku.. własnie teraz siedze od paru godzin sama bo mój facet woli spedzic czas z kolegami ;(, zawsze tak jest.. mały akurat tez mi zasnał wiec moge troszke popisac. Ja to samo mam nie byłam od narodzin małego sama w sklepie bo z dzieckiem by nie został, tak samo z kąpielą nie moge zrelaksowac sie w wannie tylko wszystko w pospiechu bo ten sie drze ze mały nie dobry itd. mam za soba wiele nocy przepłakanych itd. Chcialabym wrócic do czasów gdy byłam bez partnera itd. ale z drugiej strony Kocham synka. Wiele znajomych mówi mi zebym odeszła od niego bo życia nie bede z nim miec.. zazdroszcze innym parom które są szczesliwe, spedzaja wspolnie czas, mój facet co chwile biega po znajomych a ja caly czas jestem zamknieta w 4 scianach.Dobrze ze przynajmniej jest ta stronka to moge troszke popisac bo tak to juz bym dostała świra do głowy. Kiedys jak sie odwaze zostawie go a wtedy on poczuje co to znaczy samotnosc. Koledzy kiedys odejda i zostanie sam, a wtedy niech nie przychodzi do mnie na kolanach...

3

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Jesteś zmęczona niełatwą ciążą-teraz synuś choruje jest maleńki i wymaga 100 % czasu-jesteś wykończona ale musisz się trzymać
Skup się na dziecku niech podrośnie-maż nie sprostał ale często tak bywa może jeszcze nie wszystko stracone.
Ciągle jesteś pod wpływem hormonów do tego mocne przemęczenie,samotność-jeżeli masz możliwość to weż na kilka godz -np.2 od czasu do czasu kogoś do dziecka a sama wyjdz do fryzjera.
Twój syn widzisz sama wspaniały,mądry i zrekompensuje Wam wszystko.
nie zawsze można wszystko zaplanować ale uwierz mi z każdym miesiącem będzie lepiej-
ALE!!!jeśli dalej będziesz w takim kiepskim stanie psychicznym szukaj pomocy u psychologa-wiesz do depresji droga bliska
Z twojej siły i spokoju syn będzie czerpał garśćmi-spokojna mama=spokojny dzidzuś
Płacz czasem jest potrzebny byle nie zagościł na stałe-spójrz na maluszka kiedy śpi jest taki słodki prawda?
czy to nie powód do radości i przecież już nie jesteś sama-
Buziaki droga matko zagubiona-daj znać koniecznie co słychać

4

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Witam . Doskonale Cię rozumiem. Mam 25 lat i od 5 lat jestem mężatką. Na początku było wszystko super, jednak kiedy urodziłam pierwsze dziecko, mój mąż strasznie się zmienił.Wszystko mu przeszkadzało nawet dziecko.Z dnia na dzień oddalał się odemnie coraz bardziej, a ja nie wiedziałam dlaczego . Próbowałam zrobić wszystko ,żeby znowu było jak dawniej. Ale niestety mój mąż wolał przesiadywać z kolegami  i koleżankami niż ze mną.Ja oczywiście musiałam siedzieć w domu i zajmować się dzieckiem.  Kochaliśmy się raz na pół roku, oczywiście kiedy on chciał, bo jak ja chciałam to zawsze zmęczony lub inne wymówki. Więc ja tak wielce inteligentna postanowiłam odłożyć tabletki antykoncepcyjne i zajść ponownie w ciąże. Myślałam ,że jak urodzę mu syna to się zmieni ,że w końcu zobaczy ,że ma rodzinę która go kocha ponad życie( wiem głupia jestem). Jednak kiedy zaszłam w ciąże to niby się cieszył , ale nie było żadnych zmian. Było coraz gorzej. Nie interesował się mną ,ciążą , dzieckiem. Przez całą ciąże zajęty był pisaniem na gg z koleżanką. Jej mąż wychodził do pracy a ona o 5 rano już do mojego wysyłała wiadomości ,że się nudzi, a mój wielce dżentelmen musiał z nią gadać. Kiedy urodziłam synka, przychodził nas odwiedzać do szpitala dosłownie na parę sekund, dał jedzenie i się śpieszył do domu. Strasznie mnie bolało ,że się nie zainteresował synem, choć zawsze mówił,że pragnie mieć syna. Kiedy wróciliśmy ze szpitala do domu położył syna na łóżku i poszedł do niej pisać bo ona wielce czeka.Popłakałam się wtedy strasznie. Postanowiłam zrobić porządek i jej nagadałam , powiedziałam,że ma się od niego odczepić. Zmieniłam mu numer gg, wyrzuciłam ją z naszej-klasy. Pewnie pomyślicie ,że jakaś strasznie zazdrosna jestem, to nie oto chodzi bo rozumiem popisać można ale bez przesady. Od 5 rano pisać aż do pójścia do pracy, przyjść z pracy i zaś to samo . W tygodniu dziewczyny, w weekendy koledzy.A gdzie czas dla dzieci? Niestety tego czasu nie ma dla nas do dziś. W domu nic nie porobi , nic nie pomoże. Bo mówi ,że on pracuje ciężko a ja siedzę  na dupie w domu. Nie pracuje bo nie mam z kim syna zostawić, a nie zostawię w domu 2 letniego dziecka samego bo ja mam iść  do pracy. Gdybym miała kogoś do opieki , to sama bym poszła chętnie do pracy.Nie musiałabym wysłuchiwać ,że jaka to ja nie jestem. Darmozjad, ździra i inne podobne.W domu ma wszystko porobione i wszystko podane pod nos, nawet jak coś leży 5 cm od niego to mnie woła żeby mu podać bo on wielce zmęczony.Ja nie mam prawa być zmęczona. Też muszę wszystko robić na biegu bo on dziećmi się nie zajmie. Czasami zadaje sobie pytanie po co mi to wszystko było , lepiej było jak byłam sama. Nawet pogadać z nim nie można bo tylko słyszę jedno słowo : zamknij się. Jednak z drugiej strony ciesze się ,że mam moje dzieciaczki, każdy ich uśmiech wszystko wynagradza. I tak jak napisała butterfly20: ,,Kiedyś jak się odważne zostawię go a wtedy on poczuje co to znaczy samotność. Koledzy kiedyś odejdą i zostanie sam, a wtedy niech nie przychodzi do mnie na kolanach...'' Na dzień dzisiejszy nie mam tej odwagi....

5

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Angelo -to co piszesz to bardzo przykre-szkoda,ze facet nie widzi co ma-uważa się za samca ,któremu się wszystko należy!
pójdziesz do pracy niedługo usamodzielnisz się i zacznij z dzieciakami wszystko od początku-przydał by mu się porządny kopniak od Ciebie
Nie jesteś darmozjadem -ja też teraz jestem w domu klepię biedę bo mały ma 2 latka ale nikt mi nie zażuca ,ze jestem damozjadem.
Co do lenistwa męża to sobie mogą podać rękę ale jest chociaż miły i czuły.
Życzę Ci byś znalazła swoje szczęście i nie godziła się na tyle-jesteś matką,żoną i pan mąż nie robi Ci łaski -powiedz mu to stanowczo niech zacznie myśleć może coś w nim drgnie.
A pozatym powiedz,ze z alimentami i zasiłkiem dla samotnych matek można całkiem znośnie żyć!niech trochę się zastanowi

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

wczoraj moj maz mial powazny wypadek...samochod do kasacji..pol metra zatrzymal sie przed drzewem..ale zyje...



samotnosc nabiera innego wymiaru...odezwe sie niebawem

kobity jestescie wspaniale...........

ps. bedac z dzieckiem w klinice i bedac na skraju wyczerpania psychicznego zadzwonila do mnie mama i powiedziala:


'KOBIETA JEST NIEZNISZCZALNA"

TO PRAWDA..BO TO O NAS....

7

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Dziewczyno trzymaj się drogo-zdrowia życzę też mężowi być moze wszystko teraz przemyśli -najważniejsze że żyje
Jesteś dzielna -
całusy dla synka

8

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

witam mam na imię kamila i jestem nowa czytałam właśnie wasze posty imam taki sam problem. Jestem mężatką od siedmiu lat i mam trójkę dzieci, tak jak większości kobiet jest dobrze na początku ale po jakimś czasie wszystko się zmienia, u mnie się zmieniło trzy lata poślubie kiedy pierwszy raz mnie uderzył i od tamtej chwili czuje się samotna i opuszczona jak bym już nie miała męża. Jest mi bardzo ciężko, zbrał mi kluczyki od samochodu i teraz niem jak jeździć na zakupy jestem sama poradzcie coś.

9

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

........
to ja zalozylam ten post tyle ze z nerwow nie pamietam hasel..
wczoraj moj maz przy znajomych podniosl na mnie reke...zeby nie pewien mezczyzna zabil by mnie ..udusill... lezal w lozeczku nasz syn i patrzyl takimi przestraszonymi oczkami na nas..... za co zaczal mnie dusic...? mowilam by odsunal sie pijany od lozeczka bo zaraz do niego pijany wpadnie i zrobi dawidkowi krzywde....odepchnelam go lekko wazy 100 kg.. i za to mogl mie zabic .....
jezeli kogos sie kocha..nigdy sie go nawet pod wplywem alkoholu nie uderze......
spakowalam sie i wyprowadzilam juz na dobre... w piatek dowiaduje sie jak wyglada sprawa alimentacyjna


ale wiecie co jest w tym najsmiejszniejsze...powiedzial ze mnie kocha;)


dzieki wsparciu rodzicow...daja mi pokoj opieke psychiczna i przedewszystkim spokoj dla malego mam sile to zrobic.......


mozna kogos kochac ale nie da sie byc z ta osoba;(

10

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

EMILKO to smutne co piszesz.
Na pewno pochwalę cię za to że dobrze zrobiłaś. Zobaczysz sama czy z nim jeszcze będziesz czy juz nie ale to że spakowałaś sie i jesteś teraz u rodziców było na pewno dobrą decyzją.

11

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Emilko nigdy więcej nie pozwól mu na to-i czy to ten sam co miał wypadek-bo piszesz,że zgubiłaś hasło.
Nie wracaj do niego bo kiedy znów wypije to podniesie na ciebie rękę-sama widzisz ,ze mógł Cię zabić-dziecko tym bardziej!w napadzie szału są zdolno do wszystkiego.
Nie wierz w to co mówi-oczywiście napewno Cię kocha ale nigdy nie będziesz z nim bezpieczna,
Jesteś mądra teraz tylko walcz o siebie i synka.

12

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

tak amis to ten sam.. to ta sama beznadzijna historia..ten sam beznadziejny przypadek

13

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

nic nie jest beznadziejne-wiem,ze jest Ci bardzo żle i przeżywasz coś strasznego,myślisz ,że już nie może być inaczej.
Wierz w to ,ze może być inaczej, możesz się cieszyć życiem i nikt nie ma prawa Ci tego zabierać.
Alimaenty to całkiem prosta sprawa,
Myślę o Tobie -niepoddawaj się

14

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

powiedzcie mi jak to jest w tym zyciu...chcialam miec rodzine dazylam do tego by z kazdego pobytu w szpitalu wyjsc jak najszybciej z jak najlepszymi wynikami..urodzilam dziecko sama juz tyle wycierpialam. a teraz ono choruje...tak mi go szkoda;( i kiedy czlowiek tak liczy na ta druga osobe pokazuje sie jego prawdziwa twarz...jak mial w niedziele wypadek samochodowy gdy zobaczylam samochod i go nie podbieglam do niego mowiac kochanie nic ci nie jest!tylko zaczelam go wyzywac- czy ty nazywasz siebue ojcem i mezem?mogles spieprzyc zycie swojego syna zostawic go lub byc przykuty do lozka? jak bys uczestniczyl w jego sukcesach rozoju? a on ---kupimy nowy samochod;p nie dociera do niego to co moglo sie stac..na tym zakrecie wielu ludzi juz zginelo. wcoraj i przedwczorajmial wolne z powodu wypadku...mowie mu ze ma czas zajac sie dzieckiem ...zajmowal...ale pojawil sie alkohol i mogla wydarzyc sie tragedia...


juz teraz wiem ze nie mam do niego powrrotu..ale nie wiecie jak mnie to wszystko boli...mialam plany dekorowalam dom kupowalam to i tamto...wszystko dla nas...a teraz wynajmuje busa i jad po to co uwazam nalezy mi sie i dawdkowi.

on nigdy nie zrozumie ze zle zrobil bo w rodzinie swojej ma sprzymiezencow. wykonalam dzis do nich dwa telefony i zostalam skarcona ze wyjechalam i ze odchodze..wiecej do nich nie zadzwonie

dawidek od rana chociaz ma 4 mc uwierzcie ze sie nie usmiecha..jest caly dzien taki smutny..z tego co wiem niewiadomo gdzie jest moj byly maz bo nie wrocil do domu..czuje ze dziecko wie ze cos jest z nim nie tak


przed chwila dostalam telefon ze jeszcze w domu sisie nie pojawil..mam wewnetrzny niepokoj ze cos sie z nim stalo...nie zal mi go ale wolalabym wiedziec

bo jesli kogos sie kocha nie zrobisz mu krzywdy: jest taka piosenka moze ja znacie:

nów nie jest tak jak miało być
Ogarnij sie i nie patrz w tył
Jesteś zbyt dobra
Słuchaj
Jesteś zbyt dobra
Znów nie jest tak jak miało być
Ogarnij się

Dziewczyno, po co ci to? On cie wcale nie kocha
Woli chłopaków z bloku i wyjśc na jointa
Ty siedzisz znów w domu. Kto zapłaci rachunek?
Raz pokieruj się głową, a nie tym co czujesz
Wiem, to musi być gorzkie; zostawić tak osobe
Z którą dzieliłaś pościel a w niej sny
I kto wie..
Może miałaś już plany, może tylko marzenia
Może typ nie jest zły, ale to jeszcze szczeniak
Dałaś mu szanse. Zmarnował i następne kolejne
I wiesz komu prędzej to serce pęknie
Wiesz kto będzie cierpieć, a kto nawet nie tęskni
Kto będzie znów łykał nasenne tabletki
Świat jest mały i wielki zarazem
Masz niefart
Zamknęłaś sie w świecie bez świeżego powietrza
Otwórz oczy i umysł. Miłość to artystka
Jesteś diamentem w piasku, różą na blokowiskach


Znów nie jest tak jak miało być
Ogarnij sie i nie patrz w tył
Jesteś zbyt dobra
Słuchaj
Jesteś zbyt dobra
Znów nie jest tak jak miało być
Ogarnij sie i nie patrz w tył
Jesteś zbyt dobra
Jesteś zbyt dobra


Jesteś księżniczką i traktuj siebie w tych kategoriach
Jesteś piękna niezależna młoda i dobra
Ale czasem przesadzasz, musisz naiwność tłumić
Bo uderzył cię raz to uderzy po raz drugi
Nie musisz robić tego czego robić nie chcesz
Stanowisko nie jest warte osobistych wyrzeczeń
Stać cie na to by osiągnąć sukces ciężką pracą
Masz rozum i talent trzymaj fason
Nie daj się pokonać tym co w ciebie nie wierzą
Nie widzą zdolności ,tylko że jesteś kobietą
Masz piersi, rodzisz dzieci, sprzątasz i gotujesz
I robią z ciebie suke jakby nie mieli córek
I gardzą twym pomysłem ostatnim na liście
I nawet jak jest dobry to przyjmą opozycje
I gdy wszystkie twe plany zaczną się krzyżować,
Pamiętaj jesteś promieniem słońca



Znów nie jest tak jak miało być
Ogarnij sie i nie patrz w tył
Jesteś zbyt dobra
Słuchaj
Jesteś zbyt dobra
Znów nie jest tak jak miało być
Ogarnij sie i nie patrz w tył
Jesteś zbyt dobra
Jesteś zbyt dobra


Byłam taka jak Ty
I czas się przyznać, bo czas wcale nie zna sie na bliznach
Żadna feministka, chociaż czasem walcze
Połowa serca zgubiła się gdzieś na marsie
I jedynym lekarstwem jest umysłu trzeźwość
I sobą też gardze, bo cierpie przez to że:
Nie potrafie czasem odwrócić się plecami
Od tych ludzi którzy ranią mniei mają mnie za nic
Nie umiem sobie radzić, nie jestem aż tak twarda
Z najprostrzymi sprawami potrzebuje oparcia
Potrzebuje miłości i uczuć prawdziwych
Ale wole nic nie mieć niż mieć coś na niby

15

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

przepraszam za bledy ale mam problem z klawiatura i Dawidka na rekach trzymam takze slaba mam koordynacje

16

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

mam dla ciebie dobrą rade emiko nie wracaj do niego bo to nie życie z takim człowiekiem. Ja wróciłam bo nie miałam gdzie iść ty przynajmiej masz rodziców którz ciebie i dziecko przygarneli a moi nie mają miejsca żebym unich zanieszkała. Teraz moj małżeństwo jest na skraju rozpadku i jest mi bardzo ciężko z tym. gg 28904863

17

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Emiko nie płacz  skonsentruj się na dziecku widzę,ze jesteś niezwykle uczuciowa takie dziewczyny łatwiej wykorzystać.
Wiedz o tym że kiedy minie trochę czasu nie będziesz niczego żałować, będziesz dekorować inny dom w którym będziesz szcześliwa,
Staraj teraz skupić się na kolejnych czynnościach, musisz trzeżwo myśleć a twoje dobre serduszko łatwo może ulec minie zbitego psa oni to potrafią!

18

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

jak czytam to wszystko to placze i mysle sobie ile ludzi jest co cierpia chciala bym jakos pomuc ale nie mam jak bo sama mam tez ten problem moge tylko wyrazic zrozumienie i kazda taka osobe przytulic w myslach by wiedziala ze gdzies jest osoba OBCA ale bliska waszym serduszka mam szkole podstawowa tylko i jestem prosta dziewczyna przepraszam za bledy modlic sie bede o milosc wsparcie dla tych ktozy jej nie maja czyli takich kobiet jak my  pozdrawiam

19

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Kiedy czytam te straszne hisorie -straszne bo spotykają nas od osób ,które powinny być naszymi podporami.
Wiem jednak w żadnym wypadku do póki mamy siły bo możliwości zawsze są trzeba walczyć o godność,prawo do szczęscia-życie jest jedno i trzeba ryzykować mimo srachu,bólu i obaw.
Jesteśmy bardzo silne,siły odbierają nam Ci chorzy faceci-
Tylko się nam tak wydaje ,ze nie ma szans na zmianę
Dziewczyny drogie nie możecie tracić życiea płacząc-w imię czego?lojalności, miłości?strachu?
ulap zawsze możesz skończyć kursy,iść do szkól dla dorosłych-w powiatach są zawsze przy OHP za darmo-rozwijaj się ,módl bo to pomaga ale uwierz w siebie-ściskam mocno

20

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

EMILKO trzymam kciuki,nie poddawaj się. Dasz sobie radę,masz synka i zrób to dla niego. Jak do niego wrócisz to pokarzesz mu że nie masz dla siebie szacunku,pokarzesz mu że nie masz swojego zdania.

21

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

hi kobity

20 min temu wrocilam z przprowadzki...spotkala mnie taka przykrosc czego sie nie spodziewalam..poinformowalam ex byc moze niedlugo meza ze zabieram swoje i dawidka rzeczy wiedzial o tym. i wiecie co zrobil? pakuje sie wynosza moje rzeczy znajomi a ty wchodzi policja...slabo mi padam na regal obok stojacy i zaczynam sie tlumaczyc..nie chca wyjsc..mialam problem zabrac z domu swoje majtki i skarpety. zablokowali mi samochod. opowiedzialam wszystko i zgodnie z prawem oposcili lokal i poscili mnie...moj maly synek trzymany na rekach patrzyl na to...to mnie tak najbardziej ku....boli.

bylam z nim u lekarza u kresu sil psychicznych-wszystko ok---wizyta kontrolna

i co dostalam sma od ex-kocham cie na zawsze twoj:PPPPP

a dlaczego tak napisal? bo zobaczyl pusty dom bo wiekszosc rzeczy byla moja i moze w koncu zrozumial ze nie zartuje


a co do pobicia----powiedzial ze nic mi nie zrobil;p mam twarde cialo zadko mam siniaki ale jeden akurat mam i to wyrazny;p


zaczynam sadzic po jego zachowaniu ze ma schizofrenie---albo nie to moze ja ja mam;p

22

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Nie myśl tyle o nim -to niezrównoważony człowiek więc zachowuje się irracjonalnie,
zawsze mówią ,że nic nie zrobili ale o tym przestań myśleć.
W tej chwili musisz być trzeźwo i rozsądnie myślącą osobą,Twojemu dziecku nie potzrebne są takie sceny.
Jeszcze niejedna przykrość pewnie spotka Cię z jego strony ,musisz być na to przygotowana.
Jeżeli jesteś w kiepskiej formie psychicznej a masz ku temu powody zwróć się do lekarza,czasem warto wspomóc trochę się lekami-musisz przecież spać,myśleć a stres daje się we znaki całemu organizmowi.
pa smile

23

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

życie 5 liter które trzeba przeżyć

jednakże jest tak podle.....

24

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

cóż się dzieje emiko- pewnie ciężko i boli .
cały czas Ci kibicuje i czekam, na dzień kiedy będziesz mogła powiedzieć ,ze życie to też radość.:)

25

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Kochane kobietki jestem z Wami...Nie dajcie się podłości męzczyzn...

26

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

dzis skladam wniosek o alimenty...mo maz( byly partner)  wymysla i cos knuje bo jak to napisal mi nie badz taka pewna siebie. wiec czekam na atak. wku...sie bo ida swieta. wszedzie juz sa widoczne i te slodkie reklamy o rodzinnej atmosferze


a mialam takie plany co do pierwszych swiat dawidka... mialy byc tak cieple i wesole

ale nie wroce do niego. za duzo sie wydarzylo

27

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

nie martw się tym knuciem-zawsze próbują straszyć jak nic inego ne skutkuje,nie bój sie albo tego nie okazuj-szybciej da sobie spokój
pa emiko swięta beda mile dla Dawidka -ty o to zadbasz !

28

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Już sama nie wiem co mam robić.... tzn wiem ale nie mam na to siły...
Jestem w podobnej sytuacji.... Siedze i rycze przed tym komputerem z bezsilności, nerwów i pogardy - pogardy przede wszystkim dla siebie, że daję się tak wykorzystywać, traktować jak ostatnią szmate. Znowu ważniejsi są koledzy, picie zabawa... a ja jak kołek siedze w domu z dzieckiem...

29

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie
maciulka26 napisał/a:

Już sama nie wiem co mam robić.... tzn wiem ale nie mam na to siły...
Jestem w podobnej sytuacji.... Siedze i rycze przed tym komputerem z bezsilności, nerwów i pogardy - pogardy przede wszystkim dla siebie, że daję się tak wykorzystywać, traktować jak ostatnią szmate. Znowu ważniejsi są koledzy, picie zabawa... a ja jak kołek siedze w domu z dzieckiem...

Współczuję... To co miało być tak piękne obróciło się w koszmar... Chyba nie zdaje sobie sprawy co ma... Jaki skarb to rodzina, żona, dzieci... Co ja bym dał za kochającą żonę i rodzinę... sad Tylko coraz bardziej zdaję sobie sprawę że to nieosiągalne dla mnie... sad

30

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

maciulka ja tez siedze calymi dniami z dzieckiem i niestety nie moge liczyc na jakakolwiek pomoc ze strony partnera... opiekuje sie dzieckiem, dbam o to zeby mial zawsze cieply obiad na stole po pracy.. gdy chce wyjsc z nim na spacer i z dzieckiem to mu sie nie chce ale z kolegami zawsze pojdzie. ktoregos dnia to ja nie bede miec czasu dla niego i wtedy zrozumie co to znaczy RODZINA...

31 Ostatnio edytowany przez samotnik_1234 (2010-11-20 15:39:45)

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie
malinka90 napisał/a:

maciulka ja tez siedze calymi dniami z dzieckiem i niestety nie moge liczyc na jakakolwiek pomoc ze strony partnera... opiekuje sie dzieckiem, dbam o to zeby mial zawsze cieply obiad na stole po pracy.. gdy chce wyjsc z nim na spacer i z dzieckiem to mu sie nie chce ale z kolegami zawsze pojdzie. ktoregos dnia to ja nie bede miec czasu dla niego i wtedy zrozumie co to znaczy RODZINA...

Dbam o to żeby miał ciepły obiad ? Chcesz wyjść na spacer z dzieckiem ? Ja to jak sobie kanapek do pracy sam nie zrobię to nic przez cały dzień nie jem albo jem jakieś badziewie aby tylko coś zjeść. Czemu Wy jesteście takie niedowartościowane ?! Kobiety, jesteście SKARBEM !!! Ja ciepłego słowa nie usłyszałem od żadnej bo nawet nie miałem żadnej od prawie 4 lat ! Co to za faceci ? Nie wiedzą co mają !!! Ludziom to się w głowach przewraca ! Najpierw latają, cudują, kwiatki i inne duperele a po ślubie to świata nie widzą poza swoim czubkiem nosa ? Przepraszam jeżeli kogoś uraziłem ale to są moje twarde fakty, jak się mówi A to i potem trzeba sobie zdawać świadomość z powiedzenia B czyli jako facet dać z siebie wszystko żeby było tak jak być powinno ! Powiem Wam tylko tyle, jestem kierowcą zawodowym, wiem co to znaczy być skazanym tylko na siebie i to nie w ciepłym domku, tylko 4,500 km od domu gdzie nawet nie ma jak z kim pogadać, a co dopiero ciepły obiad.... Na razie pracuję na miejscu, choć z tego co widzę chyba nie zaznam już szczęścia w życiu z Kobietą i za jakiś czas znowu tułaczka w samotności po świece...

32

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie
samotnik_1234 napisał/a:
malinka90 napisał/a:

maciulka ja tez siedze calymi dniami z dzieckiem i niestety nie moge liczyc na jakakolwiek pomoc ze strony partnera... opiekuje sie dzieckiem, dbam o to zeby mial zawsze cieply obiad na stole po pracy.. gdy chce wyjsc z nim na spacer i z dzieckiem to mu sie nie chce ale z kolegami zawsze pojdzie. ktoregos dnia to ja nie bede miec czasu dla niego i wtedy zrozumie co to znaczy RODZINA...

Dbam o to żeby miał ciepły obiad ? Chcesz wyjść na spacer z dzieckiem ? Ja to jak sobie kanapek do pracy sam nie zrobię to nic przez cały dzień nie jem albo jem jakieś badziewie aby tylko coś zjeść. Czemu Wy jesteście takie niedowartościowane ?! Kobiety, jesteście SKARBEM !!! Ja ciepłego słowa nie usłyszałem od żadnej bo nawet nie miałem żadnej od prawie 4 lat ! Co to za faceci ? Nie wiedzą co mają !!! Ludziom to się w głowach przewraca ! Najpierw latają, cudują, kwiatki i inne duperele a po ślubie to świata nie widzą poza swoim czubkiem nosa ? Przepraszam jeżeli kogoś uraziłem ale to są moje twarde fakty, jak się mówi A to i potem trzeba sobie zdawać świadomość z powiedzenia B czyli jako facet dać z siebie wszystko żeby było tak jak być powinno ! Powiem Wam tylko tyle, jestem kierowcą zawodowym, wiem co to znaczy być skazanym tylko na siebie i to nie w ciepłym domku, tylko 4,500 km od domu gdzie nawet nie ma jak z kim pogadać, a co dopiero ciepły obiad.... Na razie pracuję na miejscu, choć z tego co widzę chyba nie zaznam już szczęścia w życiu z Kobietą i za jakiś czas znowu tułaczka w samotności po świece...

Czemu uwazasz ze nie spotkasz Kobiety w swoim życiu??? Na pewno jeszcze spotkasz i życze Ci tego bardzo mocno bo widac że jestes super Facet! Niestety teraz faceci podobna dojrzewaja po 30stce i dlatego tyle rozstań itd.Ja w swoim zwiazku przezylam juz wiele przeklenstw w moja strone, uderzenie nawet jak bylam w ciazy nie wiem co mnie jeszcze spotka... boje sie czasami odezwac, zwrocic mu uwage bo wiem że będzie mnie wyzywał itd. Musze byc mocna tylko dla swojego dziecka. Mój facet równiez ma bardzo duze zainteresowanie Kobietami.. nie przejmuje sie ze siedze obok a on włacza sobie w internecie prawie nagie babki jak tancza itp. a komentarzy do takich filmów tez nie brakuje.. Szkoda ze nie widzi ze mnie rani takim czyms ale nauczylam sie z tym życiem i juz tak bardzo sie nie przejmuje tym..

33

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Malinka90 obawiam się, że ten typ facetów nigdy nie dojrzeje...... Wszystko mają podane na tacy, obiad, czyste pranie,żonę dzieci a i tak zawsze ważniejszy będzie ktoś inny. Wystarczy jeden telefon kumpla by rzucił wszystko i poleciał jak na skrzydłach na browara... Już nawet nie wspominam o sobie ale dziecko potrzebuje tej miłości, bliskości z ojcem, zabawy, wygłupów.... No i co z tego jak tatuś woli towarzystwo kogoś innego.
Ale mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki piękny dzień, że wszyscy się od niego odwrócą i wtedy przekona się na własnej skórze co to samotność i jaki skarb stracił...

34 Ostatnio edytowany przez malinka90 (2010-11-20 16:50:42)

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

ja mu powiedziałam że koledzy są na chwile... ja rozważam coraz bardziej myśl o rozstaniu bo to nie ma sensu ja sie męcze, dziecko sie będzie męczyło tym wszystkim.. takze ja spełniam dla małego role i matki i ojca ktoś bawić sie musi z dzieciakiem a przeciez tatuś nie ma siły bo zmęczony jest wiecznie, szkoda ze zmęczenie go nie łapie jak kumple dzwonią...ehh..

35

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Dokładnie... Żadne prośby, groźby nie pomagają...
Czasami mam ochotę rzucić to wszystko w diabły...Ale teraz jestem w takiej sytuacji że nie mogę... Gdybym tylko mogła mieć czarodziejską różdżkę... byłoby zupełnie inaczej... Najgorsze jest to że go kocham, wiem, że to bez sensu, ale oddałabym wszystko żeby się zmienił...:(

36

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

mmm....to znow ja..i jak zwykle zapomnialam hasla.. dziewczyny jak czytam to co piszecie to ogarnia mnie taki zal wewnetrzny...bo kazda z nas chciala mniec po prostu dom...dziecko..dom..rodzine..ceple ognisko domowe..zajebiste swieta..wieczorem meza co wykapie dziecko nakarmi polozy spac i zajmie sie nami..jak ma dzien wolny spedza go 100 procentowo go z nami i dziecmi..jest nam oddany.. czy tak wiele chcialysmy? czy moze az tak zawiele?

zlozylam wniosek i od tego czasu zle stoje psychicznie..jezeli tak dalej bedzie musze szybko szukac pomocy odpowiedniego lekarza;( oposcilam sie w obowiazkach domowych( mieszkam u rodzicow i pomagam im) przesolilam zupe, odkurzenie pokoju malutkiego zajelo mi 30 min? w bani meksyk.

wczoraj napisalam mu wiadomosc ze nie chce sie klocic ze chce jak najlepiej dla dziecka by bylo szczesliwe. potrzebuje pieniedzy na mleko i jego utrzymanie . ida swieta i mimo to chce dac mu wspaniale swieta jezeli dotrwam zdrowa do nich ze tak samo go jak i mnie potrzebuje mowiac mu by do niego przyjechal... zadzwonil ja w tym czasie zalalam rodzicom lazienke woda..tak mylse na dzien dzisiejszy.. powiedzial ze nie przyjedzie ze tu nie ma atmosfry ze wyjdzie awantura ... masakra nigdy w zyciu nie bylo mi tak zle..Bog jeden wie ile dam rade isc do przodu

oczekiwalam od niego szczerych przeprosin postanowien rozmowy z moimi rodzicam i przedewszystkim zaproponowania wizyty w poradni rodzinnej i to nie jednej...

patrze tak na Dawidka i jest mi tak zle ze ma i nie ma ojca.. kamil w styczniu jedzie na miesiac do anglii pozniej szkolenia na afganistan..jak pojedzie i nie wroci? kiedys w klotni zyczylam mu tego..czego zaluje najbardziej na swiecie..bo majac swiadomosc ze moze go niebyc jest przerazajaca...

37 Ostatnio edytowany przez samotnik_1234 (2010-11-20 18:04:55)

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Jest tylko jedno wytłumaczenie tego zachowania, być może nigdy żadna go porządnie nie skrzywdziła, nie wie jak to cierpieć, nie wie jak to jest po tej drugiej stronie, myślą że mogą mieć każdą, zdradzają, chcą być zawsze najlepsi, popisy przed kolegami uznają za wyższość, chcą się pokazać że co to nie oni. Niestety widzę nie raz takie sytuacje, tylko nie pokażą innym że potrafią prawdziwie Kochać, potrafią być czuli, bo to by się spotkało z negacją kolegów, taki typ człowieka zawsze będzie chciał pokazywać że jest lepszy, wręcz niedościgniony tylko że w tym całym pokazywaniu, wyścigu ( bo tak to też można nazwać ) nie widzą przy tym jak krzywdzą drugą stronę, nie widzą gdzie jest prawdziwe szczęście. Współczuje Wam, tu bardzo jest potrzebna szczera rozmowa, choć od razu Wam powiem że dosłownie jeden na 100 będzie taki że porozmawia. Cóż... chyba mogę tak to powiedzieć bo przyznam się że dzięki takiemu zachowaniu straciłem ukochaną osobę po 7 latach razem, obecnie mija już około 4 lata od tego wydarzenia, mam prawie 30 lat, duży bagaż doświadczeń, wciąż o niej myślę, wiem tylko że jest z nim już w ciąży, jest szczęśliwa a ja na to patrzę z boku...

38

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie
samotnik_1234 napisał/a:

Jest tylko jedno wytłumaczenie tego zachowania, być może nigdy żadna go porządnie nie skrzywdziła, nie wie jak to cierpieć, nie wie jak to jest po tej drugiej stronie, myślą że mogą mieć każdą, zdradzają, chcą być zawsze najlepsi, popisy przed kolegami uznają za wyższość, chcą się pokazać że co to nie oni. Niestety widzę nie raz takie sytuacje, tylko nie pokażą innym że potrafią prawdziwie Kochać, potrafią być czuli, bo to by się spotkało z negacją kolegów, taki typ człowieka zawsze będzie chciał pokazywać że jest lepszy, wręcz niedościgniony tylko że w tym całym pokazywaniu, wyścigu ( bo tak to też można nazwać ) nie widzą przy tym jak krzywdzą drugą stronę, nie widzą gdzie jest prawdziwe szczęście. Współczuje Wam, tu bardzo jest potrzebna szczera rozmowa, choć od razu Wam powiem że dosłownie jeden na 100 będzie taki że porozmawia. Cóż... chyba mogę tak to powiedzieć bo przyznam się że dzięki takiemu zachowaniu straciłem ukochaną osobę po 7 latach razem, obecnie mija już około 4 lata od tego wydarzenia, mam prawie 30 lat, duży bagaż doświadczeń, wciąż o niej myślę, wiem tylko że jest z nim już w ciąży, jest szczęśliwa a ja na to patrzę z boku...

39

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Przykro mi -ale teraz widzę w twoim postępowaniu brak konsekwencji-dlatego jest Ci tak trudno.
Chcesz mimo wszystko aby stał się cud i mąż stał się takim jakim ty chcesz by był.
Skoro jednak tak nie jest to albo musisz przyjąć do wiadomośći ,ze nigdy z nim nie będziesz albo żyj i płacz z nim.
emiko uważasz ,ze facet ,który miał wszystko w nosie nagla się zmieni i będzie dalej jak w bajce???
nie możesz chcieć za was dwu-czasem lepiej gdy syn nie ma ojca w domu.
Dalej takie gdybanie co będzie jak zginie?-uważam ,ze jeszcze nie podjęlaś ostatecznej decyzji o rozstaniu.
Nikt nie życzy nikomu świadomie śmierci -choć czasem też tak bywa
Skoro tak boli Cię to że może go nie być to nie dojrzałaś do bycia samotną matką-kochasz go poprostu
Wspólczuję Ci -bo podjęcie takiej decyzji jest bolesne a tobie jest trudno skoro jeszcze Ci na nim tak zależy. smile

40

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

na dzien dzisiejszy decyzja zostala podjeta...zostaje sama z Dawidkiem. bo juz wiem ze to nie ma sensu... potrzebowalam tylko jeszcze jednego kopniaka..ten zabolal ostatecznie.

paczka szlugow
10 kaw
i tabletki uspakajajace ...

ale przetrwam...

41

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

musimy sie wziasc w garsc bo dłuzej tak nie pociagniemy.. musimy zrobic to dla naszych dzieciaków..musza miec w nas wsparcie, wiem to trudno bo same nie mamy wsparcia.. jestesmy tylko wyzywane od głupich itd. jest mi smutno i przykro gdy widze zakochane pary na przystanku, w parku gdy eksploduje w nich Miłość, aa ja??? ja wciaz sama chodze po tym parku jak zabłąkana dusza.. partner nie wie co dla mnie znaczy czas spedzony razem on twierdzi że nie mozemy cały czas spedzac czasu razem,w tym problem ze on nie spedza wogole ze mna czasu a co dopiero cały czas... Ja wiem ze czasami potrzebuje spotkac sie z kolegami ale czemu kazdego dnia??? czemu nie pomoze mi troche przy małym??? gdyby mial jeszcze fajnych kolegów, ale on ma szczeniaków co maja jedno w głowie.. moj zreszta tak jak pisalam tez uwielbia kobiety tylko ze sztucznymi cyckami i z gołymi tyłkami na mtv czy tam w internecie... co chwile rozmawia z kolegami o tej czy o tamtej ta fajna , tą by ...**** wiecie o  co chodzi. jak ja mam sie czuc??? czuje sie podle, zwracam mu uwage, on przeprasza za te słowa ale co z tego??? co z tego ze przeprasza skoro mowi takie rzeczy i to nawet przy mnie!! coraz bardziej jestem mysla o rozstanie , zobaczymy jak to sie wszystko potoczy.. ale ja jestem tylko człowiekiem, człowiekiem który potrzebuje Miłosci i szacunku..

42

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

emiko-wszystko bedzie dobrze tylko z tymi kawami i szlugami daj sobie spokój-wypłuczesz resztę magnezu ! smile
malinko Twój facet sądząc po zachowaniu to też szczeniak dlatego dobrze  mu z kolegami-Tobie potrzeba juz dużo więcej a jego zainteresowania i potrzeby są płytkie .
Nie dorósł do tej roli -pytanie czy kiedyś dorośnie?
Jesteś aż człowiekiem i potrzebujesz miłośći -trzymam za Ciebie kciuki

43 Ostatnio edytowany przez zagubionaMATKAiZONA-21 (2010-11-24 00:43:53)

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

.

44

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Witam. Pierwszy raz czytam takie forum i jestem niestety zdumiona ile kobiet jest w podobne sytuacji. U mnie było podobnie- przed ślubem było super( jesteśmy 10 lat razem). Obecnie mamy dwoje dzieci i chyba na tym się kończy co co nas łączy. Uczucie miłości jest jeszcze, ale to nie wystarczy. Mój mąż nie prawi mi w ogóle komplementów, nie kupuje mi żadnych prezentów z okazji urodzin, imienin, świąt itd. Ostatnio miałam urodziny, ale mój mąż oczywiście nie pomyślał o tym, żeby mi zrobić jakąś przyjemność- wręcz było jak zawsze- on po pracy zmęczony, a ja: gotowanie, sprzątanie, prasowanie i w kółko to samo.  Natomiast sobie piwko- zawsze kupi- o tym nigdy nie zapomni. PO urodzeniu pierwszego dziecka mąż nie stanął na wysokości zadania i nie pomyślał aby mi za to podziękować, ze urodziłam mu dziecko. W drugiej ciąży cały czas powtarzałam, ze chciałabym aby mnie docenił, aby mi sprawił drobny upominek  z okazji urodzenia syna- niestety nawet rozmowy wprost nie pomagają. Nie chodzi tutaj o prezenty, ale o dobre słowo, o komplement o docenienie mnie jako kobiety przez pryzmat kobiety anie jako kobiety przez pryzmat kury domowe. Czasami się boję, ze spotkam kogoś kto mnie doceni i odejdę od męża, bo w innym przypadku to czuję, ze wypalę się do końca.  Tak jak wiele z Was pisało, że dużym budulcem w takich sytuacjach są dzieci-...

45

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

blondynko faceci to taki typ często-mój mąż niegdy nie pamięta dat,nie kupuje prezentów-bo taka umowa!
Przy urodzeniu syna był ale nie oczekiwałam podziękowań-z komplementami jest lepiej.
może ma takie usposobienie i nic złego za tym nie stoi?
Może uważa ,ze skoro jesteście małżeństwem to wszystko jasne-taki twardziel -
Skoro innych problemów nie ma to może wystarczy rozmowa -powiedz jakie to dla Ciebie ważne i co by Ci dało -może zrozumie i czasem kupi kwiatka.
pozdrawiam

46 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-11-30 15:34:58)

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Samotnosc we dwoje jest najgorsza.Zabija dzien po dniu i niszczy nie rozerwalnie.Trafilam kiedys na spam Duzo tam samotnosci ale i checi wyjscia z takiej sytuacji.Jedna druga podtrzymuje i tak razem latwiej pokonac strach przed zmiana swojej sytuacji.Sam tez daje rade powoli,mimo ze mieszkam za granica i nie jest mi latwo o nowe znajomosci.Ale na ogol wszystko mozna zrobic.Czas jest tego sprzymierzencem.

47

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

mmmmmmmm.... wrocilam dzis ze szpitala . diagnoza Dawidu - rota wirus;( zycie ach zycie

48

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

malutki  w lozeczku ...kroplowka za kroplowka...samotnosc w szpitalu...zimna podloga twrde krzeslo..

sprzedalabym dusze diablu w zamian za jego zdrowie i szczesliwe zycie

malzenstwo? fikcja czy nieustanna pogon za...

pozdrawiam kobity;p damy rade

PAMIETAJCIE-KOBIETA JEST NIEZNISZCZALNA

49

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

emiko Dawidek w szpitalu ale mogę Cię pocieszyć ,ze po rotawirusie szybko się wraca do zdrowia.
Kiedyś byłam z córką w szpitalu-wymioty,biegunka,kroplówki-za dwie doby biegała po całym szpitalu w super kondycji.
Nie martw się wszystko będzie dobrze ,choć wiem jak trudno patrzeć na chore dziecko.
pozdrawiam i życzę zdrowia synkowi

50

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

witajcie
mam pytanie -skąd jestescie? moze mieszkamy blisko i mozemy sie spotkac,pogadac...bedzie nam łatwiej????

51

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

niestety ja też odczuwam samotność, jestem cały czas z dzieckiem, z mężem nie rozmawiam,a zresztą o czym, jak on jest zamkniętym w sobie narcyzem. Z rodzicami rzadko, też zbytnio nie mogę liczyć, koleżanki powyjeżdżały, także nie czuję się szczęśliwa, sama zamykam się w sobie.

52

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

ełk
;p

53

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Ok, przeczytałem parę waszych wypowiedzi i żalenia się i z początku miałem mętlik w głowie i różne teorie na temat dlaczego tak jest, co jest źle itp. Po dłuższych przemyśleniach i rozmowie z koleżanką wysuwam następujące wnioski. Wina za taki stan rzeczy nie leży jedynie po stronie waszych facetów. Tak więc większość z was zanim weszła w związek i podjęła decyzję o ślubie itp. poświęciła czas na to, żeby poznać tą osobę, z którą stwierdziłyście, że chcecie spędzić życie, urodzić mu dzieci itp. W tym czasie powinniście poznać go na tyle dobrze, żeby wiedzieć na czym mu zależy i co napędza go do starania się dla was. Ta wiedza powinna wam również służyć w dalszej części związku. Facet spoczął na laurach? Nie stara się? A nie pomyślałyście o tym, że może Wy drogie panie też się przestałyście starać? Powiecie, że jak to nie, przecież robicie to, tamto, obiadek, zajmowanie się dzieckiem i takie tam. To jest pójscie na łatwiznę, zamykacie się w standardzie prac domowych i wydaje wam się, że to staranie się, że tyle robicie a facet nie docenia. To nie jest staranie się. Staraniem się jest doprowadzenie do tego, żeby facet nie znudził się i nie przestał się starać. To wasza dola. Staracie się o to, żeby być atrakcją przed ślubem, a po ślubie koniec. Oddajecie się całe i zadowolone. Z facetem powinno się postępować jak z dzieckiem. Pomaga, stara się to będzie obiadek, kochanie się, spokój i cisza. Nie stara się, to foch, zrób sobie sam obiad, czy upierz, kłutnia i tak dalej. Ale oczywiście bez przesady. Myślę, że takim czymś również można zamęczyć. Ale warto próbować i eksperymentować. Jeżeli facet wychodzi gdzieś z kolegami... czemu nie zostawić dziecka u rodziców i samej gdzieś nie wyjść? Trochę zazdrości nie zaszkodzi. Jednym słowem różne fortele jakie kobiety (mężczyźni też) stosują przed zdobyciem - dobre są również w związku. Facet nie może się nudzić, powinien mieć wrażenie, że kobieta nie jest na 100% zdobyta, że może ją stracić, że gdzieś tam jest jakiś może inny facet, który skorzysta gdy on się nie będzie starał. Niech nie czuje się za pewnie. Kobieto, kochasz faceta to rusz głową ani Ty, ani on nie będzie zadowolony jeżeli w związku nie będzie po ok. 50% starania się z obu stron. I nic nie zyskacie trwając w tym samym i w strachu przed utratą go. Zaryzykujcie a możecie dużo zyskać. Wiem, że są różne sytuacje i nie wszystkie rady pasują do każdej z nich, ale najważniejsze to próbować coś zmienić, a jak zbyt długo nic nie wychodzi, to może pomyśleć o zmianie partnera.

54

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Witam! Przeczytałam post powyżej i kilka wcześniej. Widać z nich, jak trudno czasami porozumieć się z najbliższą wydawałoby się osobą. Ja również jestem żoną, matką i tak, jak dziewczyny powyżej wierzyłam że mój związek będzie udany. Osoba z postu wyżej pisze,że powinniśmy się starać, zaskakiwać itp. U mnie jednak jest tak,że im więcej uda mi się osiągnąć, dawniej na uczelni , czy teraz w pracy, jestem osobą kreatywną, pomysłową, obrotną ale moje ,, sukcesy są dla mojego mężą jakby największą moją wadą. Nigdy mnie nie pochwalił, przeciwnie, obrone pracy magisterskiej z wyróżnieniem skwitował- teraz to same magistry też mi sztuka-   albo wysiłek urodzenia dzieci- ,, co Ty pierwsza?, wszyscy rodzą  itd. On odbiera mi radość z każdej miłej dla mnie sytuacji, pomniejsza moją wartość. Czasami jest mi tak bardzo żal, jakby coś dusiło mnie od środka po jego słowach i tak już 10 lat. Ja staram się doceniać to co robi, chwalić go , ale mam już na to z każdym dniem mniejszą ochotę. Myślę, że on podcina mi skrzydła

55

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Seki - Twój przypadek nie jest odosobniony, wiele kobiet ma podobne sytuacje w domu. W związkach między ludzkich zawsze musi być jakaś hierarchia. Wydaje mi się, że Twój mąż ma problem z poczuciem własnej wartości, czuje się gorszy od Ciebie, czuje się niedowartościowany jako facet, gdzie prawdopodobnie w jego wyobrażeniach to on powinien osiągać większe sukcesy niż tyk, a tak widocznie nie jest. I teraz to co robi w stosunku do Ciebie wydaje mi się, że być może robić z dwóch powodów. Albo poprzez umniejszanie Twoich sukcesów dowartościowywuje sam siebie, lub też uważa, że gdy będziesz zbyt pewna siebie zostawisz go. Możliwe również, że jego matka była jakąś cichą myszką i próbuje Cię podporządkować do tego wzoru. Spróbuj szczerze porozmawiać z mężem, być może udać się do jakiejś poradni małżeńskiej, chociaż wiem, że nie zawsze tak się da. Jeżeli nici z tego lub po krótkiej poprawie wszystko wróci do starego porządku powinnaś poważnie zastanowić się nad zmianami, bo jeżeli sama nic z tym nie zrobisz to pozostanie Ci jedynie przyzwyczajenie się do takiego traktowania aż w pewnym momencie wypalisz się całkowicie i zobojętniejesz. Pamiętaj, że z problemami nie musisz być sama i zawsze możesz odwiedzić psychologa aby podzielić się z nim swoimi problemami, wyrzucić to z siebie i otrzymać radę jak dalej postępować.

56

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

DZIEWCZYNY możemy sobie przecież wspólnie pomóc...
czy ktoś jest z Krakowa?
zresztą pisanie też dużo pomaga, wymiana wspólnych doswiadczeń, bardziej obiektywne spojrzenie innych osób na dany problem.

57

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Witajcie
myślę iż możemy sobie pomóc, wspólnie damy rade.Obiektywne spojrzenie innych osób, wymiana doświadczeń.
ja jestem z Krakowa...
mam 37 lat...
czy ktoś też moze jest z tych okolic?

58

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Witajcie
ja jestem z Krakowa...ktoś moze z was również?
mam 37 lat , 15 letniego syna...

59

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Witaj DORIS2727- ja jestem z Krakowa. Mam 36 lat i prawie 14 letniego syna.
Pozdrawiam.

60

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Witaj Atinasarz
super
jesteś tutaj od dawna?
czy spotkałaś się z kimś z tego forum?
napisz coś o sobie....
i czy wogule jesteś chętna się spotkać jak już po pisaniu stwierdzimy że ok....

61

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Mozna powiedzieć że dłuższą "chwilę" resztę napiszę na priva.
Pozdrawiam

62

Odp: samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

witam wszystkie kobietki ;*
jestem tu nowa - przez przypadek znalazłam to forum i coś mnie tknęło, żeby poczytac dzisiaj o samotności...
jestem zdumiona, że tyle kobiet ma taki sam problem, że tyle wspaniałych, czułych i wrażliwych osób, tak cierpi...
ja czasem myślałam, że to przez moją głupotę, że to ja zrobiłam jakiś błąd, że to przeze mnie taki jest..... strałam się jak nie wiem, żeby między nami zawsze było dobrze, ile razy sie posprzeczaliśmy zawsze ja wyciągałam rękę, bo nie potrafiłam się długo gniewać. a płakałam dużo. może jestem nadwrażliwa, może za bardzo podchodze e mocjonalnie. ale najbardziej boli mnie to, że kiedyś między nami  było wspaniale, wszędzie chodzilismy razem, nigdy się o nic nie kłóciliśmy, byłam najszczęsliwaszą osobą pod słońcem!!!!

wszystko zmieniło się kiedy zaszłam w ciążę, zaczely sie klótnie, zaczęło się nie ukladac, zeczelam być nieszczesliwa.
nie mial dla mnie juz tyle czasu. w weekendy siedzial z kolegami nie ze mna. a teraz? mala ma 4 miesiace ja nie wychodze z domu zeby zobaczyc sie z jakakolwiek dana znajoma, wszystkie nagle nie maja czasu dla mnie....
jestem zamknieta w czterech scianach... czasem sie przejde do mamy, nawet nie mam ochoty sie widziec z kimkolwek innym, jestem taka przytloczona, ktoras z dziewczyn juz wspomniala wczesniej, najgorsze jest to, że marzyłam o kochającym mężu, cieplym domu wspanialej rodzinie.... mieszkam u tesciow, siedze calymi dniami sama z mala a osoba ktora najbardziej kocham, dla ktorej zmienilam cale swoje dotychczasowe zycie, nie chce mi pomoc sad

oczywiscie powtarza ze mnie kocha ze mnie rozumie..... itp itd.
ostatnio jak mu powiedzialam ze zle sie czuje zamknieta w domu to mi powiedzial zebym wyszla do znajomych, jak mu powiedzialam ze stracilam wszystkich jak urodzilam dziecko to mnie jeszcze bardziej dobijal i mowil ze nikogo nie mam bo to nie byli moi prawdziwi znajomi itp...
on nic nie stracil bo dalej chodzi sobie do kolegow... z nikogo nie zrezygnowal, a ja zrezygnowalam z wszystkiego, zeby poswiecic sie dziecku... i bardzo kocham moja coreczke i zrobie dla niej wszystko, ale chcialam tylko zeby okazal mi troche zrozumienia i czulosci w tym momencie, a ja przeplakalam pol nocy i nawet mnie nie przytulil sad

.. ojej rozpisalam sie strasznie smile piszcie kochane bo ja choc bardzo mi ciezko bede was wspierac!
MUSIMY BYC SILNE DLA NASZYCH MALUSZKOW!!!!!!!!!!!!!!

jeden ich usmiech i wszystko znika ;*
heh pomyslec ze tacy faceci dali nam takie wielkie szczescie ! ;]
buziaczki ;***  odzywajcie sie i piszcie do mnie ;* bo niedlugo zaczne chodzic po scianach big_smile
rzeczj asna z samotnosci smile))

Posty [ 63 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotnosc w malzenstwie...macierzynstwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024