BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

Temat: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

7 lat związku (nie zawsze było kolorowo), ślub bo dziecko w drodze, 1.5 roku po ślubie żona zdradza mnie z moim "kolegą" z pracy,prawie rok walki o zwiazek. 2 tygodnie temu wyprowadziła się do mamy, bo ma dość mojego wypominania jej zdrady - często sama prowokuje mnie do rzygania przeszłością żeby pożniej żerować na moim poczuci winy "bo znowu podejmuje ten temat". Czuję sie wykorzystany, upodlony przez to że się staram, nie wiem co myśleć o jej uczuciach do mnie - na pytanie czy mnie kocha odpowiada mi szum lasu, im dalej tym więcej drzew. Gra na moich uczuciach do dziecka i niestety coraz bardziej widze że chodzi o kasę po rozwodzie. przykro mi. Gdzie jest "mój buziak" sprzed małżeństwa? Widzę że rozpędziła się i nie wiem jak ją wyhamować z tego dzikiego galopu do nikąd. Może puścić ją jeszcze raz wolną, niech biegnie. Znowu rozbije sie o jakąś przeszkodę i dogonię ją wtedy żeby pomóc pozbierać się. Autentycznie - drugi raz nie pomogę - ona teraz mnie kopie, czemu ja mam trzymać sie zasady "nie kopcie leżącego"?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Oho... obaczywszy nick spodziewałam się zupełnie innej treści posta...
No chyba po raz pierwszy jestem zdezorientowana.

A w temacie...
Możemy doradzać. Dziewczyny napiszą wiele i będą pocieszały. Ja też Ci powiem: będzie dobrze. Musisz tylko podjąć decyzję.
Męczy Cie obecne zawieszenie w niepewności.

Nie wiem co będzie lepsze. Jeżeli ona Tobą manipuluje - to puść. Niech leci. Niech się "rozbije". Tylko nie wiem czy warto ją doganiać i pomagać się zbierać. Jak to zrobisz, może się okazać, że upewniasz ją tylko w tym, że może po Tobie jeździć ile wlezie.
Ja bym puściła. Niech się potknie.

3

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Zgadzam się z Pixy, o związek powinny walczyć dwie osoby, a nie tylko jedna. Dlaczego tylko Ty masz się starać?? Może akurat sprawdzi się stara dobra zasada: Jak pokażesz, że Tobie nie zależy, to może ją coś w końcu tknie. Ale jak tak samo bym puściła i zaczęła myśleć o własnym szczęściu, zamiast ciągle patrzeć na nią...

4

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

A ja powiem tak - ona z tą zdradą pewnie też nie czuje się dobrze. Nie chcę jej oczywiście usprawiedliwiać. Chcę tylko żebyś spojrzał na to z tej drugiej strony. To, że sama zaczyna temat o zdradzie a później wpędza Cię w poczucie winy, to dlatego, że próbuje zagłuszyć swoje... Ona pewnie sama nie może się pozbierać.

Jeśli ją kochasz i jesteś pewien, że ona kocha Ciebie, to walcz. Jeśli masz wątpliwości, to odpuść, bo nie wydaje mi się żeby udało się to pozbierać jeśli nie ma między Wami szczerego uczucia.

5

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

To że Ona czuje się z tym żle, niestety doskonale wiem, ja także nie czuję sie wspaniale. gdybym to ja zdradził liczyłbym sie z każdą konsekwencją i karą a widzę że się poddała i nie chce już walczyć - w tym momencie wszelkie moje starania stają się śmieszne.Staram się, ale ... trzymam ją w "szachu" aby powrót do siebie był trochę na moich zasadach. Pozostają mi dwie drogi - wrócić do niej z sercem na dłoni, pełnym zrozumienia i wybaczenia (ryzyko ponownego zranienia) lub "olać wszystko ciepłym" i zażądać rozwodu lub separacji.kocham Ją jak głupi wariat, chyba dlatego nie potrafię "od tak" przejść do porządku dziennego nad tym wszystkim. nick taki jak się czuję. niedługo zmienie na sześcian:-/

6

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

U mnie też tak było ( tylko bez zdrady)  to ja walczyłam najpierw płaczem i obwinianiem siebie że to moja wina, że coś ze mną nietak, potem żeby nie utonąć we własnych łzach i poczuciu winy agresją aż doszłam do etapu rezygnacji " kocham, ale nie wiem czy chcę z tobą być i żyć tak dalej - bo się wypaliłam i tracę chęć do życia" i właśnie to podziałało - nagle zrozumiał, że nie jestem studnią bez dna w którą można wszystko pakować, że to już za dużo że się podałam -zrozumiał że ja już nie będę ratować tego co jest między nami wtedy On zaczął się zastanawić i postanowił walczyć o nasz związek. Nie wierzyłam w obietnice (nieraz obiecywał) dałam szansę ale zaznaczyłam jeśli będę widzieć że naprawdę zrozumiałeś i zobaczę autentyczną chęć zmian to będzie dobrze, a jeśli nie to rozstaniemy się.
Dziś mija 3 miesiąc (niby nic w stosunku do 13 lat) ale widzę, że naprawde chce że się stara nie ułatwiam mu tego, jestem wymagająca ale zawsze pokazuje że doceniam to jak się stara i myślę, że nam się uda bo wreszcie za słowami kocham idą czyny.
Myślę, że jeśli kochasz naprawdę to spróbuj jeszcze zacisnąć zęby i daj szansę ale na swoich warunkach niech udowodni że Jej też zależy żeby odbudować wasz związek, ale jeśli Ona już nie chce to niestety "nic na siłę" nie można nikogo zmusić do miłości - a niestety wiem z doświadczenia że miłości tylko jednej strony nie wystarczy na długo, ona też ma swoją granicę- i bez wsparcia drugiej wreszcie się wyczerpie.

7

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

@dupekdo2 (tak się do Ciebie zwracać?), kobieta o jakiej piszesz gra  na Twoich uczuciach, wpędza Cie w poczucie winy, poniża Cię, poniewiera...a ty jesteś gotów "zbierać ją" do kupy kiedy się rozbije....
Kiedy Cię czytam mam wrażenie, że to nie pierwszy raz-że doskonal znasz ten scenariusz. Dlatego-Odejdź od niej zanim całkowicie Cię zniszczy. Zadbaj o siebie i dejdź!

8

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

atinasarz - dlaczego pojmujesz związek jako walkę? o co? Widać że kochasz swojego męża i chcesz być kochana, tylko że miłości nie da się wywalczyć od kogoś. Ciekawe co będzie jak On postawi na swoim?

Tosia - mogę być don kichot (nie wiem jak to się pisze), niestety -jest to powtorka z rozrywki i za każdym razem posuwała sie dalej, teraz poszła za daleko. poznała moje słabostki..  iii jedzie po nich aż w d..ie mi trzeszczy!! moim błędem jest tylko to że unikam wykorzystywania świadomego jej słabostek - nie po to ( w/g mnie) jest się związkiem,  by cały czas być "czujnym jak pies podwojny" i knuć, szarpać , ranić. wymagać można, le nie za wszelką cenę !!!!

9

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

dupekdo2 - całe życie to ciągła "walka" być może że nie zrozumiałeś w jakim sensie ja walczyłam, to nie była walka z mężęm ale "walka" - zmaganie się z przeciwnościami, z problemami, z naszym wygodnictwem, egoizmem i nie chodziło tu o postawienie na swoim ale o dotarciu do kompromisu - do sytuacji w której oboje będziemy czuć się dobrze - bo czasem jest tak że nie widzimy, że to co robimy nie odpowiada drugirj stronie uważamy, że wszystko jest OK. I nie chodzi o wywalczenie miłości bo nikogo do uczuć nie można zmusić ale o to żeby w codziennym postępowaniu dawać świadectwo uczucia.
Zresztą sam napisałeś "prawie rok walki o związek" i ja to zrozumiałam jako chęć powrotu do normalności, poskładania tego co się rozsypało.
Myślę, że po prostu oboje nie umiecie sobie poradzić z zaistniałą sytuacją - ona was przerosła - biegacie , miotacie się przy okazju raniąc jedno drugia.
Kiedyś usłyszałam takie stwierdzenie że w przypadku zdrady jednego partnera to są dwa wyjścia:
1/wybaczamy a co za tym idzie nie każemy płacić drugiej stronie do końca życia za to co zrobiła , nie wypominamy, zamykamy przeszłość i budujemy od nowa ale obie strony muszą tego chcieć
2/ albo jedna ze stron stwierdza że nie potrafi z tym żyć i rozchodzimy się.
Nie ma innej drogi

10 Ostatnio edytowany przez niedobra (2010-10-16 16:17:40)

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

dokladnie nie ma innej drogi ,zgadzam sie z ATINASARZ , jezeli myslisz ,ze ciegle wracanie do tego co sie wydarzylo ,to kara dla  twojej kobiety ,zeby poczula jak Ciebie boli ,to mysle ,ze nie do konca to jest prawda ,moim zdaniem zawsze tak bylo ,ze agresja rodzi agresje ,Ty atakujesz ,ona sie broni i odwrotnie ,taka jest natura ,kazdego czlowieka ,nie bronie tutaj nikogo ,tylko sugeruje ,piszesz  dupekdo2,jak to ona wykorzystuje Twoje slabosci ,smiem twierdzic ,ze obydwoje prowadzicice wojne psychologiczna i obydwojgu wam zalezy bardzo na tym ,zeby sie zranic do zywego ,dupekdo2 ,albo ,albo ....albo postanawiacie OBOJE ,ze zaczniecie od nowa i wtedy juz nie ma prowadzenia rachunku krzywdy ,musi byc swiadomosc ,ze nie!  wracanie do tego tematu,wydarzenia ,to nakrecanie spirali tylko po to ,zeby bylo zle ,musisz miec 100 % zaufanie do niej i do siebie ,zastosowac asertywnosc ,szczerosc i sprobowac ,a jesli jest wiele watpliwosci to nie ma sensu sie zadreczac ,bo dziecko w  zaden sposob nie zasluzylo sobie na to ,zeby Wasze sprawy wplywaly na jego spokoj ,i pamietaj ,ze to musi !! byc przemyslana decyzja ,rozwazona z kazdej strony ,bez emocji ,musisz zapytac o wiele rzeczy siebie ,pogadac sam ze soba ,pozniej z zona i najlepiej  ,zebyscie mieli obydwoje czas na podjecie decyzji ,zycze podjecia madrej decyzji ,tego ,zebyscie potrafili mimo pogubienia sie odnalesc sie na nowo wink

11

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

moim zdaniem powinieneś kobitkę puścić jak najdalej. jest dorosła, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co robi. poza tym, nie oszukujmy się, z oczu można więcej wyczytać niż z płomiennego wyznania. jeśli na pytanie o to, czy Cię kocha, nie uzyskujesz odpowiedzi - to sprawa jest jasna.
trzeba iść do przodu, nie kisić się w sytuacji toksycznej, bo ani to wam na zdrowie nie wyjdzie, ani tym bardziej dziecku.
polecam wybrać się do psychologa - spojrzenie kompetentnej osoby z zewnątrz może pomóc Ci dostrzec inne aspekty tej sytuacji i podjąć odpowiednią decyzję. mi przynajmniej pomogło w pójściu naprzód.
powodzenia!

12

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?
dupekdo2 napisał/a:

To że Ona czuje się z tym żle, niestety doskonale wiem, ja także nie czuję sie wspaniale.

Czyli zrozumiała że zrobiła źle i chce to naprawić?

dupekdo2 napisał/a:

gdybym to ja zdradził liczyłbym sie z każdą konsekwencją i karą a widzę że się poddała i nie chce już walczyć - w tym momencie wszelkie moje starania stają się śmieszne.Staram się, ale ... trzymam ją w "szachu" aby powrót do siebie był trochę na moich zasadach.

Nasuwa mi się pytanie czy umiesz i chcesz wybaczyć żonie? Wiem że zawiodłeś się na niej.. i to bardzo.. ale jeśli dalej chcecie być RAZEM to nie możesz trzymać ją w "szachu" .. Nie zgadzam się z tym również że jeśli chcemy uzyskać przebaczenie to musimy liczyć się z każdą konsekwencją i karą.. To wygląda tak jakbyś chciał wpędzić ją w poczucie winy .. a Twoja żona broniąc się przed tym stosuje "mechanizmy obronne" ..wykorzystując Twoje słabości... Mogę się mylić..ale z tego co piszesz takie wnioski wyciągnęłam


dupekdo2 napisał/a:

Pozostają mi dwie drogi - wrócić do niej z sercem na dłoni, pełnym zrozumienia i wybaczenia (ryzyko ponownego zranienia) lub "olać wszystko ciepłym" i zażądać rozwodu lub separacji.kocham Ją jak głupi wariat, chyba dlatego nie potrafię "od tak" przejść do porządku dziennego nad tym wszystkim. nick taki jak się czuję. niedługo zmienie na sześcian:-/

Jeśli umiesz i chcesz wybaczyć to WALCZ o to co kochasz!

13

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?
Tosia napisał/a:

@dupekdo2 (tak się do Ciebie zwracać?), kobieta o jakiej piszesz gra  na Twoich uczuciach, wpędza Cie w poczucie winy, poniża Cię, poniewiera...a ty jesteś gotów "zbierać ją" do kupy kiedy się rozbije....
Kiedy Cię czytam mam wrażenie, że to nie pierwszy raz-że doskonal znasz ten scenariusz. Dlatego-Odejdź od niej zanim całkowicie Cię zniszczy. Zadbaj o siebie i dejdź!

w pełni sie zgadzam ......
                           zadra w sercu została  po co ci druga ,trzecia  ...........nie warto nikt ci medalu nie da

14

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

A dla mnie twoj związek nie ma już szans! tak jak ktoś tu napisał że o związek walczy sie wspolnie a nie pojedynczo.
W twoim wypadku ty cos prubójesz robić a ona nic. Sprawa jest jasna - zakończ to definitywnie bo dalsza walka uważam że nie ma już sensu. A wogóle brzydzę sie zdradą, i nie wyobrażam sobie żebym mogła wybaczyć coś takiego mężowi.
Twoja kobieta też wiedziała co robi, z kim idzie do łóżka i czym to grozi. I wydaje mi sie że to ona teraz powinna walczyć o Ciebie (jesli wogole cie jeszcze kocha), a nie ty o nią. Nie rozumem tego, jeśli w związku coś sie dzieje niedobrego to albo rozmawiamy, rozstajemy sie na jakiś czas by przemyśleć na spokojnie problemy albo mówimy sobie "dowidzenia" i niech każdy z partnerów idzie swoją drogą i układa życie od nowa, nie rozumem po co ludzie się szarpią na wszystkie możliwe strony. Na spokojnie też w życiu można dużo rzeczy załatwić. Ja jestem osobą o bardzo wrednym charakterze, i gdybym mogła to bym szpilke wbiła osobom których nie cierpie, ale wiem że to nic nie da, a jeszcze pogorszy sytuacje. I jeśli ktoś mnie wkurzy porządnie to powiem mu co o nim myśle i tą znajomość poprostu kończe. Życie mamy tylko jedno i nie warto poświęcać sie dla osoby, która tego i tak nie docenia.

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Trudna i skomplikowana sytuacja.Pytanie brnac i tkwic dalej  nie jest latwe i proste a tym bardziej jednoznaczne. Widac golym okiem , ze rozdrapywanie ran po zdradzie jest konkretnym powodem awantur i wszelkich klotni. Zadna , ze stron nie jest bez winy. , ani nie ma checi i dobrej woli na ostateczne rozwiazania. Wola sie  obie strony  bolesnie torturowac i dreczyc , tylko pytam po co przedluzac AGONIE ZWIAZKU  ktorego praktycznie juz nie ma.  Nie warto sie meczyc   w sytuacji gzie jest brak ZAUFANIA i SZCZEROSCI tak waznej prz byciu i zyciu RAZEM. Musisz wybrac . Bo tak naprawde to perspektywa przyszlosci dla was obojga  jest rowna zeru.  Ale decyzje trzeba niestety podjac WSPOLNIE. Zycze odwagi abys mogl zmienic to co ZMIENIC MOZESZ.

16

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Właśnie chyba powinieneś, ją zostawić samą sobie, bez pomocy, żeby sama mogła zrozumieć że robi zle, tylko tu jest jeszcze dziecko, a ono nie może na tym cierpieć. A nie mógłbyś, zabrać dziecka, wyprowadzić się choć na jakiś czas??? zostawić ją samą sobie.

17

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?
pauliss188 napisał/a:

tylko tu jest jeszcze dziecko, a ono nie może na tym cierpieć. A nie mógłbyś, zabrać dziecka, wyprowadzić się choć na jakiś czas??? zostawić ją samą sobie.

Dziecko cierpi teraz i będzie cierpiało jeszcze bardziej gdy będzie musiało patrzeć jak jego rodzice coraz bardziej się nienawidzą! Moim zdaniem powinieneś ją puścić, niech leci, rozbije się i pozbiera - sama. Wątpię, że coś zrozumie ale lepiej się rozstać i lizać rany, które z czasem się zagoją niż godzić się by ktoś Cię bezkarnie "kopał"...

powodzenia i mam nadzieję, że dziecko jak najmniej na tym ucierpi

18

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?
atinasarz napisał/a:

U mnie też tak było ( tylko bez zdrady)  to ja walczyłam najpierw płaczem i obwinianiem siebie że to moja wina, że coś ze mną nietak, potem żeby nie utonąć we własnych łzach i poczuciu winy agresją aż doszłam do etapu rezygnacji " kocham, ale nie wiem czy chcę z tobą być i żyć tak dalej - bo się wypaliłam i tracę chęć do życia" i właśnie to podziałało - nagle zrozumiał, że nie jestem studnią bez dna w którą można wszystko pakować, że to już za dużo że się podałam -zrozumiał że ja już nie będę ratować tego co jest między nami wtedy On zaczął się zastanawić i postanowił walczyć o nasz związek. Nie wierzyłam w obietnice (nieraz obiecywał) dałam szansę ale zaznaczyłam jeśli będę widzieć że naprawdę zrozumiałeś i zobaczę autentyczną chęć zmian to będzie dobrze, a jeśli nie to rozstaniemy się.

atinasarz a nie tkwi to w Tobie , nie dreczy itp ze przez jakis czas to tylko Ty staralals sie o zwiazek aby bylo dobrze ? poradzilas sobie z tym , zapomnialas? jak to teraz jest ?
smile

ps.co do tematu to rowniez uwazam ze nalezy kobiete puscic niech robi co jej sie podoba, i jak sie noga powinie, nie pomagac, wtedy bedzie konsternacja.

19

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

orbitka26 - przypuszczam że gdyby moje małżeństwo w tamtym momencie się rozpadło to napewno zadręczałabym się żę moje starania poszły na marne , ale przez to jakie zmiany zaszły w naszej rodzinie stwierdzam warto było - jest naprawdę dobrze tak jak powinno być. Czy zapomniałam?? Pewnie nie bo jest to kawał naszego wspólnego życia ale nie jest to problemem który nie daje mi spać - po prosty pewien etap do porozumienia.
A wiesz co jest najlepsze że jakiś czas temu mój mąż stwierdził że postępował tok a tak dlatego żebym nie pomyślała że jest :"pantoflarzem", że jest nie męski itd... dziwne prawda??? Wiem że taki wzorzec wyniósł z domu a ja chcąc być "idealną żoną" od początku powielałam błędy setek kobiet żon i matek. Dlatego od jakiegoś czasu mocno wzięłam się za mojego 13 letniego syna żeby kiedyś nie stwierdził że coś jest nie męskie.

20

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

zamieszkałem z żoną u jej rodziców, dogaduje sie z tesciową, cięzko pracuję, ile mam sił po pracy zajmuje sie dzieckiem i żoną (kawka? herbatka? obiad? spacer? film? rozmowa? knajpa?wyjazd? wszystko było) dalej kłócimy się, raz spytałem się: dlaczego nie zostawisz mnie, skoro nie pasuję Tobie, dlaczego mnie dręczysz? wtedy trzymając płaczace dziecko na rękach dostałem w twarz i coś mi pękło w sercu. Teraz mieszkam dalej u jej rodziców i "jadę jak walec po wsjom! Aż żal mi sie ich wszystkich robi, chyba czas się wyprowadzić do swojego mieszkania i złożyć pozew. psycholog? Wysłała mnie do psychiatry po tym jak mnie uderzyła. po rozwodzie pojdę do psychologa sam się wyleczyć. i nigdy wiecej kobiet (oprócz córki ) wszystkie choroby są uleczalne, łącznie ze smiercią!!! Trzeba tylko- jak ktoś, kiedyś powiedział - zaakceptować je w sobie.

21

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

czyzby ktos nie spał krotka ta twoja historia

22

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

lady - trzymanie "w szachu" rozumiem jako nie poddawanie sie jej woli, bycia "pantoflarzem" i rezygnowania z tego na czym MI zależy - czyli bycia zrozumianym i kochanym- za to że tego chcę, dostaje w twarz?, bo jak mi sama powiedziała - nie jestem w stanie ci tego dać? . co mam jeszcze znieść? wybuch bomby atomowej???? po tym wszystkim powiedziałem co do niej czuję (ogólnie nic! jest dla mnie szmatą) i spłyneło to po niej jak woda po kaczce.

23

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

alinka636 - nie mam czasu na spanie, a życie toczy sie szybko. obecnie miesiac to dla mnie jak tydzień. Ty tez nie spisz?

24

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

No więc spadaj stamtąd. Nie daj się więcej poniżać! Czego Ci jeszcze potrzeba, żeby uwierzyć, że dla niej nie istniejesz? Zdradziła Cię - to może być sygnałem, że w związku czegoś brakuje lub informacją, że związek jest już fikcją. W Twoim przypadku widocznie jest to drugie. Postępując w ten sposób niczego nie osiągniesz, oprocz dokumentnego schrzanienia swojej psychiki. Zresztą to już nastąpiło moim zdaniem. Bądź facetem, odejdź z honorem. Kobiety potrzebują facetów a nie ciapowatych kapciuszków. Zachowując się jak kapciuszek nie sprawisz, że jej zacznie zależeć na Waszym związku. Zachowując się jak facet - masz nikłą szansę. Ale nawet jeśli tej szansy nie dostaniesz - nie pozwól, żeby ona Cię niszczyła!

25

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

myslałam ze tylko kobiety maja przerabane.strasznie pogmatwało ci sie zycie na pocieszenie powiem ci ze wiele par ma problemy sprobuj troche przeczekac chociaz nie zawsze jest warto.przeczytałam gdzies ze kobiety kochaja uszami sprobuj tego

26

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Ja ja wyczytałam z Twojego postu jedna istotną rzecz: obydwoje pchaliście wózek w którym żadne z was już nie chciało jechać....Żona zrobiła krok w przód, powinieneś tak samo zrobic krok w przód a nie cofac się po wózek który i tak juz jednego kółka nie ma nie da rady być dwoma kółkami na raz..... wiem.. życie jest do dupy ale sytuacje takie właśnie sa nam potrzebne by uczyć...
Postaraj się odciąć o gorszego etapu w Twoim życiu i obiecaj sobie, ze w życiu już nigdy nie doprowadzisz do takiej sytuacji, bo niestety nie tylko zona jest tutaj winna ale i ty sam bo przyzwolenie na jej zachowanie właśnie dałeś jej ty!Koniec stało się zadbać o dziecko i znajdź pasje w życiu która będzie na razie zastępować Ci adrenalinę...Bo właśnie wszystko rozchodzi się o adrenalinę - (prawda co?) kłótnie do których sami żeście dążyli to było nic innego jak szukanie adrenaliny w związku która tylko powodowała że jeszcze istnieliście ( bo za adrenalina idą wyrzuty sumienia idą głupie wypowiedziane słowa, przeprosiny hm.. masę rzeczy)
Kolejny toksyczny związek , ciekawe co przeżyło z wami dziecko....spójrz prawdzie w oczy i zacznij żyć normalnie....
A i podbuduj trochę swoją osobowość bo z niku wynika że masz totalnie niskie mniemanie o sobie.

27

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?
dupekdo2 napisał/a:

zamieszkałem z żoną u jej rodziców, dogaduje sie z tesciową, cięzko pracuję, ile mam sił po pracy zajmuje sie dzieckiem i żoną (kawka? herbatka? obiad? spacer? film? rozmowa? knajpa?wyjazd? wszystko było) dalej kłócimy się, raz spytałem się: dlaczego nie zostawisz mnie, skoro nie pasuję Tobie, dlaczego mnie dręczysz? wtedy trzymając płaczace dziecko na rękach dostałem w twarz i coś mi pękło w sercu. Teraz mieszkam dalej u jej rodziców i "jadę jak walec po wsjom! Aż żal mi sie ich wszystkich robi, chyba czas się wyprowadzić do swojego mieszkania i złożyć pozew. psycholog? Wysłała mnie do psychiatry po tym jak mnie uderzyła. po rozwodzie pojdę do psychologa sam się wyleczyć. i nigdy wiecej kobiet (oprócz córki ) wszystkie choroby są uleczalne, łącznie ze smiercią!!! Trzeba tylko- jak ktoś, kiedyś powiedział - zaakceptować je w sobie.

Myślę że pomysł z wyprowadzką do drugiego mieszkania byłby dobrym rozwiązaniem.. Pozew zawsze zdążysz złożyć.. A może okaże się że Twoja żona po tym jak odejdziesz coś sobie przemyśli.. w końcu przejrzy na oczy.. bo najwidoczniej nie docenia tego co ma.. A jeśli nawet Twoje odejście nie zrobi na niej wrażenia.. To utwierdzisz się tylko w przekonaniu że nie ma o co walczyć..  Na pewno nie jest to łatwa decyzja, ale nie bój się powiedzieć w końcu dość... Masz prawo do szczęścia i tego Ci życzę.. Pozdrawiam:)

28

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

dupekdo2 - daj sobie spokój, bo widać, że tylko tobie zależy! Rozwód to nie koniec świata! Dla dziecka też nie jest dobrze, gdy widzi sceny między rodzicami.

29

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?
voxi napisał/a:

Na spokojnie też w życiu można dużo rzeczy załatwić. Ja jestem osobą o bardzo wrednym charakterze, i gdybym mogła to bym szpilke wbiła osobom których nie cierpie, ale wiem że to nic nie da, a jeszcze pogorszy sytuacje. I jeśli ktoś mnie wkurzy porządnie to powiem mu co o nim myśle i tą znajomość poprostu kończe. Życie mamy tylko jedno i nie warto poświęcać sie dla osoby, która tego i tak nie docenia.

kończysz znajomość...a skąd masz pewność że źle nie odczytałaś czynów bądź słow danej osoby?czy nie warto dawać drugiej szansy?przeciez każdy człowiek popełnia błędy i powinien się na nich uczyć,może wystarczyło by upomnienie?

zycie...mamy jedno i nie można go zmarnować bo czasu niestety nie da się cofnąć.. lecz może warto czasami się poświęcić nawet dla tych którzy tego nie szanuja?może kiedyś przyjdzie taki czas że uderzą się w piersi i stwierdzą iż twe słowa miałby sens i pomoże im to zrozumieć zycie,jego sens? pomoże w pozniejszych działaniach.


Nie można odrazu "na starcie" się poddawać,jeśli komuś na kimś zależy to należy o to walczyć. no fakt,miłość jednostronna długo nie przetrwa,lecz ma wielką siłę. Jeśli się naprawde kocha przetrwa się wszystko.
"dupekdo2" sądzę że już dużo walczyłeś o wasze wspólne dobro, o miłość. Ty pokazywałeś że kochasz,że ci zaleczy i że jestes w stanie poświęcić wszystko by tylko do ciebie wróciła,byście byli znów szczęśliwi,z jej strony nie było żadnej reakcji.

mówią że milczenie jest złotem,więc może jednak warto dac czas? może wkoncu "zmądrzeje" i dojdzie do wniosku że to ona powinna walczyć o ten związek że to ona raniła? zawsze jest nadzieja,jeśli nie pomaga ciągłe okazywanie uczucia trzeba dać poprostu czas. Często przynosi to efektywne skutki. A teraz gdy tak wokół niej "latasz" wie że moze sobie pozwolic na wszystko że wszystko czego by tylko nie zrobiła Ty i tak wybaczysz...

Zastanów się nad tym,bo życie płynie,czas ucieka,pomyśl o sobie,teraz Ty idź sie ciesz zyciem korzystaj z jego uroków dopóki się da. Zadbaj o siebie o swoje serce o swa duszę,zadbaj o swoją godność !
trzymaj sie,powodzenia:)

30

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

moja samoocena ?- jestem przy dziecku i z nią = 0 normalny placek , wracam "na stare śmieci" = 110% normy, jak ruski karabin - gniotjsja nie łamiotsja !
adrenalina, w związku? ona ją znalazła (niestety nie ze mną), fakt pozwoliłem na to, ale jest "ale". jeśli nie chciała szukać rozrywki ze mną tylko z kimś innym ? jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o du..pę albo o peniądze. bo uczucia - coś mi się zdaje - próżno tu szukać.
choćby dzisiaj - usypianie dziecka - dziecko chce do babci, to poszło spac z bacią. ona - muszę rano wstać ( o 07.00) to idę spać i moje prośby i grożby jak krew w piach! na każdy kroku dowiaduję się - ty i twoje zdanie znaczy tyle co zeszło roczny śnieg. a ten co teraz pada to jest ona!!!!
adrenalina, w związku? chciałem poczuć sie młodziej, poszaleć, kupiłem motocykl (zawsze miałem moto, dopóki jej nie poznałem i zajoba na tym punkcie, podróże w siną dal itp , itd)stwierdziła że "przegrała z rzeczą", sprzedałem maszynę. Adrenalinę znalazła (niestety nie ze mną), fakt pozwoliłem na to, ale jest "ale". jeśli nie chciała szukać rozrywki ze mną tylko z kimś innym ? jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o du..pę albo o peniądze. bo uczucia - coś mi się zdaje - próżno tu szukać.
choćby dzisiaj - usypianie dziecka - dziecko chce do babci, to poszło spac z bacią. ona - muszę rano wstać ( o 07.00) to idę spać i moje prośby i grożby jak krew w piach! na każdy kroku dowiaduję się - ty i twoje zdanie znaczy tyle co zeszło roczny śnieg. a ten co teraz pada to jest ona!!!!
Wczesniej , zanim doszło do rozłamu, narzekała że siedzi w domu i się nudzi , kupiłem jej nowe auto, masz, jedz na zakupy, do koleżanek, wiem że lubi podróże, jedziemy tam, tu. Dawałem jej możliwości i zrobiła z nich użytek na własny sposób - w/d mnie to jak dać dziecku zapałki , zamiast rozpalic ognisko spaliła firanki, dom. ja nie chciałem wychowywać prawie 30 letniej kobiety która okazała się dzieckiem, zawiodłem się trochę.

31

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

przepraszam - powtórzyłem zdanie z adrenaliną, niestety post "gaśnie" jak zmieniam stronę, kopiowanie i wklejanie to nie jest moja najmocniejsza strona.

32

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Witaj
nie wiem jaka teraz jest u ciebie sytuacja bo mineło kolejne pare dni...
hmm...ja też nie sypiam sad
najgorsze są samotne wieczory i noce...ale wracając do twojego problemu

Mam prośbę-
odpowiedz sobie na pytanie najwazniejsze- czy ją kochasz? czy chcesz z nią być?
i potem zadaj jej to samo pytanie.Porozmawiajcie szczerze aż do bólu.

Ja cos przezyłam i powiem ci jak to widzi kobieta, kobieta która to zrobiła ale której zależy -

Jeżeli zdradziła to jak to się mówi czegos tam szukała czego nie znalazła w waszym związku, jednak /nie wiem jak było/ okazało się że to nie jest miłość, że zbyt wiele rzeczy ją denerwuje , że nie chce się z Tą osobą związać.
wraca bo uświadamia sobie że tak naprawdę kocha Tylko swojego męża.
jednak zdrada siędzi również w jej sercu, wie że cię skrzywdziła, stawia się na twoim miejscu i myśli- jak On to zniósł. Płacze.
Boi się że ty zrobisz to samo...ona już wie jak można okłamywać...nie wierzy sobie wiec jak może ufac Jemu???

i to wszystko..nie wiem czy zrozumiesz coś z tego co tutaj napisałam, nie bronie jej, nie znam dokładnie waszej sytuacji.
Być może ona już cię nie kocha, bo z tego co czytałam-Ty naprawdę sie starasz, naprawdę bardzo....

Powodzenia....
ja często siędze nocami więc pisz jeżeli chcesz...

33

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Karzdy chce być szczęśliwym, karzdy chce kochać i być kochanym! nie pozwól sie tak traktować, puść ją niech leci, nie możesz tak żyć a gdyby jej zależało to by starała sie naprawić to wszystko a nie tak postępować. Będzie Ci trudno ale będzie lepiej wink nie martw sie to nie koniec świata smile smile smile

34

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

DORIS2727 - rozumiem to co napisałaś. Doszedlem do tego już dawno i  dlatego że ją kocham i chcę jej pomóc tak postępuję. tylko chyba nie tędy droga. chciałem być jej podporą, dać poczucie bezpieczeństwa (bo, to że poszła szukać czegoś innego, u innego to po części moja wina), chciałem żeby była pewna że jej nie zdradziłem i nie wezmę odwetu na niej, szukałem drogi do naprawy związku a tymczasem stałem się polem doświadczalnym do jej wybuchów. z tego co robi widzę ,że ją strasznie boli to ,że mnie nie kocha, szuka na siłę w sobie jakiegoś uczucia do mnie, żeby móc się odwzajemnić - a tu nie ma nic, i to doprowadza ją do złości na samą siebie, ktorą wylewa na mnie. co gorsza nie jestem pewien czy nie tęskni za "nim" i nie planuje powrotu do niego - zamyka się i ucieka przede mną zeby to ukryć.
od 3 dni jestem na starych śmieciach i jest mi dobrze, olewam jej smsy, telefony, robię co chcę, nie wnikam w to co ona robi. trzymam kontakt z dzieckiem. dam sobie i jej czas na to żeby się przekonać o swoich uczuciach.
doris, rozmowa szczera, do bólu, to nie wychodzi. im bardziej szczerze mówię tym większe cięgi dostaję.

35

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

dupekdo2
witaj ! jak minęły święta? czy coś się zmieniło w twoim związku...?
jak kontakt z dzieckiem?
pozdrawiam:)

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Człowieku! Ty nie jesteś "dupkiem", tylko żałosnym idiotą... Kogo Ty chcesz "doganiać"...?! Kogo Ty tak usilnie "szanujesz"...?! Człowieka, który nawet na chwilę nie powstrzyma się przed "plunięciem Ci w twarz"...?! Mówisz, że "nadstawiasz drugi policzek"...?! Heh... Człowieku! Jesteś w błędzie! Czy orzeł "kocha" orlicę...?! Nie. One SZANUJĄ SIĘ NAWZAJEM I DZIELĄ OBOWIĄZKAMI! SZACUNEK! SZACUNEK! Zakodowany przez JEDYNEGO BOGA - MATKĘ NATURĘ -  SZACUNEK POZWALAJĄCY NA TRWANIE GATUNKÓW, UŁATWIAJĄCY PODRÓŻ PRZEZ ŻYCIE I CHRONIĄCY PRZED NIEBEZPIECZEŃSTWAMI!!! MIŁOŚĆ TO "MATRIX" - WYTWÓR kontrowersyjnych poetów, do którego człowiek zamiast refleksyjnie i z zachowaniem zachwytu nad walorami estetycznymi, podszedł niestety jak zawsze - PRAKTYCZNIE - i kierując się LENISTWEM, UZNAŁ go za ŻYCIOWY WYZNACZNIK WSZYSTKIEGO... Swój wielki jak "stodoła" mózg, zagospodarował poczuciem: dobra i zła! Miłości i nienawiści! Człowiek to nie jest istota mysląca! CZŁOWIEK TO ISTOTA "NAUMIANA WZORCÓW I ZACHOWAŃ NICZYM SZYMPANS", choć nawet ten kieruje się przy swoich decyzjach szybszą, bardziej ANALITYCZNA POMYSŁOWOŚCIĄ...

"MIŁOŚĆ"
Przedstawiciele odmiennych płci wydzielają feromony do atmosfery, by zwabić się w celach WYMIANY GENOTYPU! Jedne gatunki, np. ptaki, wabią się cudownym śpiewem i tańcami godowymi. Jelenie porykują na rykowisku i ocierają o samicę. A człowiek...?! Czyta na ucho bzdetne sentencje "miłosne", zwabia samicę bogatym (zapewniającym przetrwanie gatunku) stanem majątkowym, urządza nastrojową, przepełnioną erotyzmem ucztę, poczym "zwala się do łożnicy celem dopełnienia rytuału/biologicznego spełnienia"... Miłość... Dwa tysiące lat temu pewien żałosny idiota zwany Chrystusem wskazał Wam droge donikąd, a Wy nią tak brniecie i brniecie, i brniecie... W ręku dzierżycie piękny złoty klucz i szukacie drzwi... których nigdy nie było, nie ma i nie będzie! Pokierował Was idiota, który przemawiał językiem Sokratesa, myśląc zaś rozumem "syna cieśli"... Z tego miejsca mogę Cię zapewnić, że nie spocznie, nim sąd nie orzeknie rozwodu z Twojej winy, a jeśli juz orzekł, to zrobi wszystko, by "wydoić" Cię na gigantyczne alimenty nie dla WASZEGO DZIECKA! Dla niej! Z tego, co piszesz, to osoba EGOCENTRYCZNA, a taki typ człowieka kieruje się w życiu jedynie WŁASNYM SZCZĘŚCIEM... Taki człowiek w skrajnym położeniu losowym, byłby nawet w stanie ODEBRAĆ TOBIE ŻYCIE, RATUJĄC WŁASNE! Dlatego powinieneś jak najszybciej WYMAZAĆ JĄ Z PAMIĘCI I UKŁADAĆ SOBIE ŻYCIE NA NOWO - UWAGA - Z ZACHOWANIEM WIĘKSZEJ ROZWAGI NIŻ DOTYCHCZAS. Natury człowieka nie zmienisz NIGDY! Człowiek nie zmieni się NIGDY! Ona może do Ciebie przyjść mówiąc: "to ostatni raz", albo: "byłam głupia - zmądrzałam", niestety - NATURY ISTOTY NIE ZMIENISZ...

Znasz bajkę o żabie i skorpionie?

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Myslalam ,ze juz wreszcie uporzadkowales swoje zycie. Pisze tak ,bo dosc dawno mnie nie bylo na forum. Wracam i co widze, dalej ciagniesz i rozdrapujesz temat zadajac pytanie Brnac i tkwic dalej czy nie ? Uwazam , ze tak naprawde to wylacznie SAM i tylko SAM musisz podjac konczace WSZYSTKO  DECYZJE.  A moze jestes tym czym sam siebie NAZYWASZ czyli...

38

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Piszę o sobie dupek bo wiem, że dałem się jej nabrać i przerobić, tym samym zdaję sobie sprawę że to też moja wina( nie zadbałem o siebie).
aquarius - jestem ateistą, ale nie chcę zmałpienia w życiu. mam swoje zasady i widocznie trafiłem na osobę która ich nie podziela.

W te święta dowiedziałem się o sprawie z okresu przedmałżeńskiego - ponoć impreza była taka, że dobrze że dziecko jest białe!
W mojej głowie decyzje już zapadły.

39

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Może ona wcale nie chce, żebyś jej wybaczał? Człowieku! (dupku???) wydaje mi się, że ona Tobą gardzi. Dlaczego, nie mam pojęcia. Ale, może Ty za dobry byłeś? Trzeba dawać, ale trzeba też mieć oczekiwania. Nie da się uciągnąć związku, kiedy tylko jedno "ciągnie". Też tak miałam, wybaczałam, wierzyłam w obietnice poprawy. Aż nagle zdałam sobie sprawę, że już tyle obrzydlistwa po mnie spłynęło, że już nie ma g...a, którym nie ośmieliłby się mnie obrzucić. Wycofałam się, nie żałuję. Mam niezachwianą pewność, że jeśli teraz nie żałuję, to już nigdy nie będę.

40

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Panie Dupku smile wyjscie jest jedno, ale to musi byc Twoja decyzja, nie daj sobą pomiatać, bo im dłuzej to trwa to utwierdzasz ją i wszytskich w przekonaniu, ze zasługujesz na to mino Pana d. przykro mi, ale ja tak to widzę.
Wiem, ze to trudne, ale najwyzsza pora wziąź sprawy w swoje ręce i zrobic to co jest nieuniknione, niestety taka sytuacja co jest teraz wykancza Was wszystkich, nie pozwol sobie na to, szanuj siebie, takie zawieszenie do niczego dobrego nie prowadzi.
Wiesz czasem milosc nie wystarczy, niestety taka jest prawda, bo potrzebne sa dwie osoby do tego i one musza sie starac rownie mocno!!

jednego nie rozumiem, ona zdradzila, a Ty musisz sie starac odbudowac to co bylo miedzy wami hmm

no coz, trzymam kciuki za podejcie dobrej decyzji cokolwiek
i przepraszam, jesli czyms Cie urazilam

41

Odp: BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Również uważam,że powinieneś odpuścić sobie taki związek.Po co ci ktoś,kto cię nie szanuje? Mam wrażenie,że jej nie zależy na Tobie. Pozbieraj się jakoś i zawalcz o siebie i swoje życie. Walcz o dobre relacje z dzieckiem i jak najczęstsze  z nim spotkania.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » BRNĄĆ I TKWIĆ DALEJ CZY NIE - OTO JEST PYTANIE?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024