CAŁKIEM SAMA..
CZEŚĆ. mam 20 lat córke która skończyła 8 miesięcy i przykrą historie z która chciałabym się z wami podzielić. Moje życie nigdy nie było łatwe pochodzę z biednej rodziny gdzie ojciec od rana do wieczora tylko pił i bił moją mame. Dlatego szukałam odskoczni aby jak najmniej przebywać w domu...
Od dwóch lat spotykałam sie z Michałem 4 lata ode mnie starszym. Początki były naprawde piękne on kochał mnie ja go!!!
Byliśmy tacy szczęśliwi.Bardzo pragnął dziecka... Zaszłam w ciąże, zamieszkałam u niego i spełniło się moje marzenie_ miałam wkońcu normalną rodzinę. Jak nikt opiekował się mną przez cała ciąże, choć nie układało się już między nami tak jak kiedyś. ja stałam się bardziej oschła może przez natłok spraw i obowiązków... Lecz wszystko dało się przetrwać. Był taki dumny że będzie miał dziecko, był przy porodzie, na początku lepiej zajmował się dzieckiem ode mnie. Póżniej z dnia na dzień było między nami coraz gorzej, ciągłe kłotnie i nieporozumienia... Dwa tygodnie temu nastał przełomowy dzień to był początek końca odezwał się do mnie były chłopak to była tylko jedna rozmowa telefoniczna a Michał zrobił z tego taką awanture.
przez kolejny tydzień nie chciał wracać do domu przebywał u kolegów ja czekałam u niego w domu z jego rodzicami i miałam nadzieję że będzie dobrze. Ciągle zarzucał mi że go zdradziłam. Cała sytuacja narastała w szybkim tempie robił mi na złość i imprezował całe noce z kolegami po powrocie mówił że nie poowinno mnie to obchodzić gdzie był. miałam tyle zarwanych nocy, nie byłam wstanie zajmować sie dzieckiem. W niedziele kazał mi się wynosić do domu.... teraz jestem u mamy... i mieszkam znów w tych okropnych warunkach!! Czuje że jestem zła matka bo nie potrafie zapewnić dziecku godziwych warunków:( Wczoraj byłam u niego błagałam żeby pozwolił mi wrócić. Ja tak go kocham. wykrzyczał mi w twarz że nas już nie ma!! i że spotyka się z kimś. Zostawił mnie bez niczego... Nie mogę znieść wspomniej w których widzew go jak się bawi z nasza córeczka jaka ona wtedy była szczęśliwa. mieliśmy takie plany..., Miał być Ślub... Teraz nie ma już nic. jestem załamana jak wytłumaczyć tak małej kruszynce że tatusia już nie ma:(((
Nie pisz, proszę, posta pod postem, a jeżeli chcesz coś dopisać to użyj opcji "edytuj", o czym mówi pkt 10 naszego Regulaminu. (Moderatorka Olina)
