dzien dobry wszystkim, odrazu na wstepie powiem zebyscie postaraly sie mnie zrozumiec, dac rade ale nie oceniac.
Wiem ze to co zrobilam, i nadal robie jest bez skrupółów.
Otóż mam(pewnie niedlugo powiem miałam), super przyjaciółkę, zawsze byłyśmy razem, wspierałyśmy sie itp. 5 lat temu wyszła za mąż, jej mąż również okazał sie super facetem i przyjacielem. Około dwóch lat temu, starałam sie o prace i okazało sie ze bedę pracowała własnie z nim - z Łukaszem. nawet sie ucieszyłam że bede mieć obok siebie jakąs dobrą duszyczkę.
Spotykaliśmy sie codziennie, chodziliśmy razem na wspolne obiady na przerwie w pracy, wszytsko było ok do momentu firmowej delegacji i co za tym idzie... imprezy! bawiliśmy sie świetnie, a po całej imprezie poszliśmy do jednego z naszych osobnych pokoi oblać "jego" sukces. Wzielismy ze sobą szampana, włączylśmy muzyke i było cudownie, nic nie wrózylo ze cos ma sie wydarzyc. Lecz po kilku lampkach szampana zaczęlismy ze sobą tańczyć i ... się całować!!te pocałunki były takie namiętne, ale myślami byłam u przyjaciółki, wiedząc ze jest sama w domu, i przypominając sobie jej słowa wypowiedziane przez naszym wyjazdem" ciesze sie ze ty tez jedziesz przynjamniej nie bede sie martwiła, ze jakaś laska zawróci Łukaszowi w głowie, pilnuj go tam" - no i przypilnowalam. Wyladawalismy w lozku, bylo rewelacyjnie, nigdy wczesniej nie kochalam sie tak jak wtedy. Trudno naawet opisac co wtedy czułam, jaką rozkosz, namietnosc...
Po powrocie na poczatku krepowalismy sie siebie, ale po okolo 2 tyg sytuacja sie powtórzyła. Łukasz powiedzial że bardzo mu sie podobam, że nie wie jak opisac to co jest miedzy nami, ale napewno nie chodzi tylko o seks. Wiedziaalam ze czasami Lukasz sie kłocil z Izą(przyjaciolka),ze oona w pewnych sytuacjach go nie rozumie. Nam zawsze sie super gadalo i rozmuielismy sie ez slow.
W skrocie mowiac nasz potajemny romasn trwa juz 1,5 roku, nie wiem co z tym robić, wiem ze to wogle nie powinno sie wydarzyc, ale teraz to juz chyba za pozno, zakochalam sie w nim a on we mnie.Kompletnie nie wiemy jak z tego wybrnąć, tym bardziej ze widze iz przyjaciolka zaczyna podejrzewac lukasza o romans, bo nieraz mi o tym mowila bym cokolwiek sie dowiedziala, nawet wynajela detektywa ale ja wiedzialam o tym wiec w tym czasie sie nie spotykalismy, no i detektyw tez nic nie znalazł. A my? chowamy sie na tyle ile mozemy, kocham przyjaciolke jak siostre ale i kocham jej meza - tak nie moze byc, musze z tym cos zrobic ale wiem ze bardzo ja zranie. Bo jesli jej powiem to Łukasz odejdzie od niej na bank!!wiem ze jestem wstretna i glupia ze pozwolilam wogole na to by to sie zaczeło ale .... czy miłosc mozna sobie wybrac? i co dalej? chcialabym znalesc tu jakies rady, moze ktos mial taka sytuacje i podpowie mi co nie co?? postarm sie wam pisac o naszej sytuacji, co sie dzieje, czy cos sie zmienia...
źle sie z tym czuje ze oszukujemy ją obydwoje, ale nie chce zostawic Łukasza kocham go a onmnie....
no nie powiem, twoj post mnie poruszyl troche...piszesz zeby cie nie oceniac...ale jak narazie nic innego nie przychodzi mi do głowy.Wiem ze takie rzeczy sie zdarzają ale pomyślałas jak Ty bys sie poczuła gdyby ta przyjaciolka to samo zrobila z twoim mezem??? moze popatrz na to odwrotnej strony i wyciagnij jakies wnioski...mowisz ze jesli jej powiesz to on odejdzie od niej... to dlaczego juz nie odszedł?? skoro wy sie kochacie i on kocha ciebie to dlaczego z nia jest? maja dzieci? cos go tzryma?? bo jakos nie wierze ze facet kocha i ciebie i ją....ja nie powiem co bym zrobiła na twoim mijescu bo nie porafie sobie wyobrazic ze moglabym zrobic cos takiego swojej przyjaciolce.Przyjazn to dla mnie swietość i dlatego kompletnie nie wiem co ci poradzic...ale moze powinnas pogadac z nim, i zapytac go wprost dlaczego nadal jest z tamta skoro ciebie kocha? a moze jemu jest tak wygodnie? w domu cieply obiadek itp a z toba upojny seks wieczorami??a moze on poprostu chce miec zone i kochanke??? zupelnie nie rozumiem ani jego, ani Ciebie...z tego co piszesz to wnioskuje ze ty nie chcesz odpuscic....ale pamietaj ze skoro zdradzil żone to ciebie tez moze kiedys zdradzic...
Blondii a ja myslę ze juz nie odpuścicie. Ty nie masz nic do stracenia,wiec czemu masz rezygnować z czegoś fajnego,On tez raczej nie opuści bo tez jest mu fajnie. Oczywiści romans moze sie wydać i pewnie zona postawi ultimatum albo ja albo ona,no i w tedy on będzie musiał podjać decyzje. Myśle ze jest Wam w tej chwili za dobrze i nie zrezygnujecie z siebie. Nikt chyba nic sensownego Ci nie doradzi,bo to Wy musicie podjąc jakies decyzje,albo i nie podejmować i zostawic wszytko tak jak jest,az umrze smiercia naturalną,albo skonczy sie z wielkim hukiem.
po zdaniu "Wiem ze to co zrobilam, i nadal robie jest bez skrupółów. " już przestałam czytać bo cisną mi się takie słowa na klawiaturę ,że szkoda gadać.
Jak możesz mówić, że kochasz przyjaciółkę...? Jak Ci na kimś zależy to nie robisz mu takich świństw. Ty nie dość, że jej nie kochasz, to nawet nie szanujesz. Zresztą nie będę dalej nic mówić, sama wiesz co powinnaś zrobić.
Witaj, twoj post rzeczywiscie wywoluje zle emocje, ja dodam, ze mnie nie spotkala taka okolicznoc ale moje kolezanki-owszem i niestety ale zawsze konczylo sie nieszczesliwie. powiem tylko tyle nie da sie zbudowac czysto dobrego zwiazku na bazie takiego nieszczecia, ktore dotyczy bliskich kochanych osob,predzej czy pozniej, kiedy wasz zwiazek juz jawny, po jakims czasie pozbawiony "pieprza" zaczna targac wami zle emocje zwlaszcza przy kazdej malej klotni, nie bedziecie mieli do siebie zaufania bo juz raz przekroczylicie granice, poza tym mysle ze jest to zludne uczucie,jestescie ze soba co jakis czas, spedzacie go na robieniu samych milych rzeczy, jestescie dla siebie zakazani i dla tego bardziej pozadani,namietni a co z reszta prawdziwego zycia gdzie sa problemy, rutyna kazdego dnia, humory, kaprysy, prasowanie koszul meza itp?
Zycze ci bys miala odwage zrobic co dobrego z tym przykrym faktem.
O matko! ale sie dzieje ... ale ze Lukasz odejdzie od niej na bank to nie sadze... To Ciebie wygnaja w swiat i to bedzie okrutna kara za cudowne chwile.. Trzymaj sie i sprobuj go zostawic zanim on to zrobi...Pozdrawiam
8 2010-09-24 12:36:57 Ostatnio edytowany przez Blizzard (2010-09-24 12:37:50)
A ja powiem co myślę omijając wulgaryzmy, ale tylko ze względu na moderatorki, którym nie chcę dokładać roboty.
Wiesz co, niedobrze mi się zrobiło. Jestem osobą która w dużo mniejszym stopniu ucierpiała tak, jak Twoja "przyjaciółka"... Cierpię już pół roku, a nie doszło nawet do pocałunku... Gdyby u mnie doszło do seksu... Zabiłabym chyba tą drugą... A Ty tu wypisujesz że było wspaniale i namiętnie... Sorry... Ale radzę Ci jedno, jeśli Twoje sumienie całkiem nie wyparowało... Przyznaj się "przyjaciółce" do tego i czekaj, aż w najlepszym wypadku da Ci w twarz i wygna ze swojego życia. To czy weźmiesz jej męża ze sobą, to już zależy od niego. Ale ja bym na miejscu tej kobiety już go nie chciała, bo jest tak ohydny, jak publiczna toaleta.
No no...Szok. Wiesz ja postaram Ci się jakoś pomóc. Jestem może nie w takiej samej sytuacji ale podobnej. Mam narzeczonego, jesteśmy ze sobą już ładne latka. I mam przyjaciela, który nie jest z nikim związany. W pewnym momencie zaczęło między nami pojawiać się uczucie. Mam wrażenie że to coś pięknego. Ale z narzeczonym jestem już tak długo że postanowiłam z nim zostać. Przyjaciel wie o wszystkim. Powiedziałam mu że tyle razem spędzonych lat nie mogę spisać na straty, za wiele razem przeżyliśmy. I po prostu postanowiliśmy być nadal przyjaciółmi. Tak jest najlepiej. Wiesz, musisz postarać się odpocząć psychicznie. Wybierz się gdzieś na urlop. Przemyśl czy tak naprawdę warto niszczyć taka przyjaźń. Bo jestem pewna że on tak jak i ja nie odejdzie od stałej partnerki choćby nie wiem jak namiętnie się działo między wami teraz. On potrzebuje tych cudownych chwil z Tobą, ale jestem przekonana że żona będzie dla niego ważniejsza. A Ty wtedy zostaniesz sama ze strasznymi myślami o sobie... Uwierz, nie warto.
... ale ze Lukasz odejdzie od niej na bank to nie sadze... To Ciebie wygnaja w swiat i to bedzie okrutna kara za cudowne chwile.. Trzymaj sie i sprobuj go zostawic zanim on to zrobi...Pozdrawiam
tez tak uwazam
jemu jest za wygodnie ma w koncu dwie kobiety nie jedną , jesli byloby tak jak piszesz ze on cie kocha itd juz dawno rozszedłby sie z zoną.
To fakt, to co między Wami sie stało jeste zarazem piękne i podłe. Rozumiem ten seks w czasie delegacji. Było dużo alkoholu i poniosło Was. Ale ty jako kobieta - bo na faceta nie można liczyc. nie powinnaś pozwolić by dalej się to rozwinęło. Nie powinno być już nic więcej, a tatmto pozostać w sferze wielkiej tajemnicy i miłych wspomnień. Zachowałaś się nieodpowiedzialnie. Na prawdę rozumiem, czasami ponoszą nas pragnienia, namiętnośc, ale poptem przychodzi zdrowy rozsądek. No u Ciebie stało sie gorzej:( Wg mnie są dwa wyjścia. Albo urwiesz to teraz i zostawisz tego faceta, niech sobie robi co chce, bo tez nie pojmuje po co jest z żona skoro tak Ciebie kocha i dlaczego Ty się na to zgadzasz. Tak więc go zostawiasz i tyle. Albo przyznajesz się przyjaciółce do tego co się między wami dzieje. Wiem, ze tak w twarz to trudne, ja nie miałabym chyba odwagi. Na pierwszy rzut napisałabym list. Z błaganiami o przebaczenie i o tym, że zdajesz sobie sprawe, że zawiodłaś ja ty i jej mąż na tyle, że pewnie emocjonalna jej sfera będzie skopana strasznie. Nie rozumiem jak mogłaś Ty i Twój kochanek tak skrzywdzić tą Izę??!! Przeciez jak ona się dowie, jej życie runie. Zdrada i utrata dwóch nabliżsyzch osób. Będziecie na sumieniu nosili jej nieszczęście! Karambol. No w kazdym razie ja napisałabym list, nie miałabym odwagi jej powidzieć to w twarz. Nie mogę zrozumieć postępowania twego. gdyby to był ten jeden raz na delegacji, to tak, ale 1,5 roku???? Nie wiem o czym wy mysleliscie...
'Mam super przyjaciółkę' raczej nie wiesz co to przyjażn. Najlepsze jest to że do łożka wiedziłas jak się wpakować i o radę nie prosiłas a teraz jak problemy to szukamy pomocy.Piwa naważyłaś wiec trzeba wypic.
wtajemniczona napisał/a:... ale ze Lukasz odejdzie od niej na bank to nie sadze... To Ciebie wygnaja w swiat i to bedzie okrutna kara za cudowne chwile.. Trzymaj sie i sprobuj go zostawic zanim on to zrobi...Pozdrawiam
tez tak uwazam
jemu jest za wygodnie ma w koncu dwie kobiety nie jedną , jesli byloby tak jak piszesz ze on cie kocha itd juz dawno rozszedłby sie z zoną.
Bardzo dobrze ujęte
Gdyby Cię kochał to by z ja zostawil. Wydaje mi sie, że on po prostu się Toba bawi. Fajnie miec 2 kobiety na raz
Ale jak juz się wszystko wyda to Ciebie kopnie w d*** i bedzie błagał swoją żonę na kolanach o wybaczenie.
A te teksty że ona jest Twoja super przyjaciółką i że kochasz ją jak siostre to mogłaś sobie darować. Bo jedno z drugim sie kloci
Śmieszne
Prosiłaś aby Cię nie oceniać... ale się nie da! ![]()
A rada: najlepiej zakończ to jak najszybciej i uciekaj gdzie pieprz rośnie bo źle sie dla Ciebie to skończy.
14 2010-09-24 15:09:50 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-09-24 20:18:12)
Przeraziło mnie zdanie, że trwa to już 1,5 roku, jak możesz w tym czasie spotykać się ze swoją przyjaciółką, patrzeć jej w oczy i udawać przed nią, że jesteś super przyjaciółką, wiedząc, że ją zdradzasz z jej mężem... I jeszcze piszesz, że kochasz ją jak siostrę, brak słów normalnie.... Żal mi twojej przyjaciółki, dwie bliskie osoby jej robią coś takiego, jakbyś jej nóż w plecy wkładała, bo przecież się nie spodziewa, że mogłabyś jej coś takiego zrobić.
Zgadzam się, że jakby ciebie kochał to by tamtą zostawił, jemu jest tak wygodnie, ma jakąś odskocznię od żony, od problemów, od rutyny.
Wydaje mi się, że gdybyś była dojrzalsza to po pierwszej takiej akcji, nie pozwoliłabyś, żeby to się dalej rozwinęło, mimo tego, że było bardzo przyjemnie, bo miałabyś na względzie, że skrzywdzisz przyjaciółkę...
DZIEKUJE za wasze opinie, wiem że jestem wredna bo przyjaciołom nie robi sie takich rzeczy....ale....wyszły na jaw nowe wiadomości.
Była dziś u mnie Iza i powiedziała mi, że jest w ciąży .... a jak oznajmiła to Łukaszowi on stwierdził, że on nie chciał mieć jeszcze dzieci i wyszedł z domu....przyszła, płakała, mówiła że sie bardzo ostatnio zmienił, ze swiata poza nim nie widzi i powiedziała, że jeśli będzie chciał odejść od niej...to wporządku ona sobie poradzi, ale bardzo sie na nim zawiedzie...
Wiecie co? jak ja ją zobaczyłam w takim stanie, z jednej strony bardzo szczęśliwa a z drugiej strony zrozpaczona to we mnie coś pękło...
Nie mogę jej "teraz szczególnie" powiedzieć ze jej mąz zachowuje sie tak, bo ma ze mną romans bo to zniszczyłoby ją i jej dziecko. A tego nie wytrzymam....postanowiłam coś...
Dziś wieczorem Łukasz ma do mnie przyjść, podobno złożył pozew o rozwód(takiego dostałam smsa od niego), musze to zakończyć...ona już cierpi przezemnie, nie moge pozwolić żeby mnie znienawidziła do końca....powiem dziś Łukaszowi że nie mozemy dalej tego ciągnąć, przeciez to świeta racja ze nie zbudujemy szczęścia na jej nieszczęściu....ja rzeczywiscie nie mam nic do stracenia, nie mam męża, własnej rodziny, ale mam pieniądze, które mi pomogą wyjechać z miasta, i zacząć życie od nowa w zupełnie dla mnie obcym środowisku...nie wiem czy to dobry pomysl ale po rozmowie z Izą dało mi to do myślenia, wiem że bedę tesknic bo ja tez go kocham, ale oni sobie przysiegali wiernosc a ja w połowie sie przyczyniłam do tego by ta obietnica sie nie spełniła...myśle że mam na Łukasza wystarczający wpływ by mu "wklepać"do głowy że Iza go kocha, teskni za nim, i że powinien odbudować ich związek na nowo.Wkoncu beda mieli dziecko - nie moge pozbawic dziecka ojca...a jesli zostane z łukaszem? - to zawsze bedę mieć poczucie winy za to co sie stało. Nie wiem ale na chwile obecna taka decyzja wydaje mi sie byc najbardziej rozsadna jesli wogole moge mowic o sobie ze mysle rozsadnie.... ![]()
Dobrze, że chociaż znalazłaś jakieś wyjście z tej sytuacji. Życzę Ci zatem konsekwencji.
Nadaj wartości swoim słowom. Powodzenia.
Nie chce dziecka? No to skad sie wzielo?Z nieba mu spadlo? Ten facet to beznadziejny przypadek .Ja na twoim miejscu spakowalabym manatki i uciekla gdzie pieprz rosnie.Bo jak ta Iza sie dowie, co robisz za jej plecami z jej facetem, to na pewno ci krzywde zrobi. Albo nie ,lepiej zostan i uwij sobie milosne gniazdko z jej mezem.Najlepiej gdzies blisko Izy. On bedzie mial blisko do dziecka ty do przyjaciolki. I wiesz co nie nazywaj sie jej przyjaciolka. 1,5 roku.....Zgroza
jak to przeczytalem od poczatku do konca....uwierzcie przezylem szok!!!dlaczego??? hmm nie wiem czy autorka tego postu podała prawdziwe imiona bohaterów i nie wiem skad są ale.... ja u siebie w pracy mam dosłownie identyczny przypadek!!!! Tez jest malzenstwo Iza z Łukaszem a ich wspolną przyjaciółką jest... Bożenka???????????? ja nie wiem teraz czy to zwykly zbieg okolicznosci czy nie...ale w moim przypadku jest tak, że ja już dawno nakryłem moich pracowników (Łukasza i Bożene)ale oni o tym do dzis nie widzą, ja mam oczy i widze co sie dzieje, a nakryłem ich w kawiarni jak sie całowali co mną wstrząsnęło, ale chciałem wierzyć ze to nie prawda....a jednak prawda!
Nie mowiłem niokomu o tym bo nie lubie sie mieszać... ale jeśli to ty Bożenko jesteś autorką tego postu, to bardzo zawiodłbym sie na Tobie...i chyba bedzie najlepiej jak zakonczysz to szybciutko!!! jesli mowimy o tym samym Łukaszu, wysokim brunecie, o ciemnej karnacji i charakterystycznym jego pieprzu na lewym łokciu!!!jesli to ten sam....to przykro mi to mowic ale nie jestes pierwsza i nie jestes ostatnia. "ten" Łukasz z mojej firmy omotał juz nie jedną dziewczyne, ale nigdy sie nie rozwiodł ponieważ ma podpisaną intercyze z żoną, a żona przed ślubem odziedziczyła duży majątek ale warunkiem jego spelnienia bylo zawarcie zwiazku malzenskiego koniecznie z intercyzą za kogo kolwiek by wyszła za mąż!!!ja mam nadzieje ze to zupelnie dwie rozne historie, chodz wydaje mi sie na 90% ze to o tę pare chodzi...
I dziwne dla mnie to ze akurat na tym portalu sie spotkalismy....nie wiem sam co o tym myslec teraz, mozesz poprostu napisz mi meila jesli "ty" to rzeczywiscie "ty"...tak bedzie najprościej
Wybacz ZDRAJCZYNI....ale słowo pusta to za mało. Przyjaźń? Czyżby nie istniała?
Juz nie będę tutaj mówiła o takich rzeczach jak związek w pracy itp..bo jak WY tam razem pracujecie..
No żal.. A jeśli to TY.. no cóż..miło,że chociaż Pan kierownik czy dyrektor nie mówił,że Was przyłapał-jesli to WY:) A świat jest mniejszy niż myślimy..
ciekay zbiek okolicznosci:P
wiesz co mysle ze nawet jesli to nie ta osoba o ktorej myslisz to trzeba brac pod uwage ze byc moze ty jako kochanka jestes jedna z wielu...
ale fakt mysle ze powinnas cos postanowiac albo odchodzisz albo z nim jestes...najgorzej ze pojawilo sie dziecko, i to mnie najbardziej dziwi, niby jest w tobie zakochany a wciaz kocha sie z zona?? zeby nie nabrala podejzen?? to chyba o to chodzi jesli zalezy mu i tak na rozstaniu??
nie uklada im sie w malzenstwie a zrobili dziecko??cos mi sie niechce wierzyc
lepiej ty sprawdz czy nie ejstes wykozystywana a wiesz mi ze z ta mysla co zrobilas koelzance nie bedziesz mogla zyc.
Jesli zdradza zony-to dlaczego ma Ciebie nie zdradzać:)
To bardzo "szlachetnie" z Twojej strony, ,mam tylko nadzieję, że konsekwentnie będziesz trzymać się swojego postanowienia, o którym tak żarliwie piszesz.
A Izie po cichu życzę, żeby nigdy nie spotkała na swojej drodze takich "przyjaciółek".
Wiecie co? To juz przechodzi ludzkie pojecie.
Ludzie niektorzy to powinni nosic jakies majtki blaszane zaspawane.
Szok! Je tego nie rozumiem jak mozna byc tak slabym, zeby nie moc powstrzymac sie przed zdrada???
A w tym przypadku to juz patologia...
A ja napisze z drugiej strony.
Facet mający kochającą żonę, która swiata poza nim nie widzi ( bo tak napisala autorka), wplątał się w romans. Ma kochanke, ma tez żonę w ciąży. I ma też bardzo mały rozumek bo wiedząc że bedzie miał dzidziusia składa pozew rozwodowy.
W tym czasie kochanka postanawia odejść, wyjechać i usunąć się niby. I co?
Kochanka odejdzie, żona zostawi a ten imbecyl zostanie sam jak palec! I dobrze bo na to zasłużył.
25 2010-09-24 17:44:41 Ostatnio edytowany przez adaa (2010-09-24 17:46:53)
wspolczuje przyjaciolce, za takie coś, nie wiem zo bym ci zrobiła. Ale jesli masz jeszcze odrobine honoru to rzeczywiscie wyjedz i nie wracaj poprostu zniknij z ich zycia....ja jestem tylko ciekaawa co ten caly Łukasz na to jak mu powiesz ze to koniec i ma wracac do zony....wróci??? zostanie z blondii??? czy zostanie z żoną i zacznie szukac kogos nowego??? bo mnie sie wydaje najbardziej prawdopodobne ze zostanie i zacznie szukac nowej zdobyczy!
Miłosc nie wybiera, wiem cos o tym bo w podobny sposob straciłam przyjaciolke, on wybrał mnie a ona została odrzucona.. Tylko rzecz w tym, ze nie byli małzenstwem. Sama nie wiem co Ci doradzic. Uwazam, ze najlepszym wyjsciem jest zmiana pracy,miejsca zamieszkania i czas zaczac nowe zycie, moze i lepsze dopoki nie spróbujesz to sie nie dowiesz. Partnera zawsze mozna zmienic, a przyjaciolke ma sie prez całe zycie... Powodzenia
Ciebie droga Autorko już tutaj oceniono szczerze...ja tylko chciałam od siebie dodać, że facet z którym sypiasz to zwykły DUPEK! Skoro Ciebie pokochał, chciał być z Tobą a nie ze swoją żoną to jak jej zrobił dziecko???? no ludzie skoro myślał o rozstaniu z nią to trzeba było się zabezpieczać a jeszcze lepiej nawet jej nie dotykać, ale tak to jest jak myśli się tylko tym co w spodniach...ja zawsze wolałam myśleć, że takie historie to w telenowelach itp. jednak niestety zdarzają się...
jeszcze jedno - co jeśli Ty z nim zajdziesz w ciąże i usłyszysz to co jego żona?
Szkoda, że stracisz przyjaciółkę przez takiego dupka...
Nie ma gorszej zdrady na tym świecie niż zdrada podwójna. Kiedy ma się tak dużo zaufania jak owa Iza to człowiek zaczyna tracić czujność, coś co zwykło się nazywać instynktem samozachowawczym. I Wy oboje doskonale o tym wiecie. Co więcej mogę do tego dodać? Największą podłością jest wykorzystać wiedzę, którą się zdobyło podczas intymnych zwierzeń przyjaciółki, a która to w wierze otrzymania wsparcia sama na siebie zarzuciła pętlę. Łukasz to facet o najgorszym morale jakie na tym świecie można spotkać- zdradził żonę, oszukiwał kochankę, a kiedy zmajstrował dzidziusia umywa od tego ręce, twierdząc, że nie jest na to jeszcze gotowy. No to ja się w tym miejscu pytam... Czy dzieci biorą się znikąd? Gdzie on ma mózg i rozum? Czy tak postępuje dojrzały i dorosły mężczyzna? Czy takiemu można zaufać, mieć przy nim poczucie bezpieczeństwa, osiągnąć stabilizację? Autorko wątku, jeśli znajdziesz w sobie na tyle siły, aby się z tego układu oswobodzić zrób to nie tylko dla Izy, zrób to głównie dla siebie, a niewątpliwie obydwie na tym skorzystacie.
Witam... no dzis mam pare informacji które pewnie troche zdziwią...mnie tez zdziwiły...
otóż pierwsza rzecz do pana tomka30, który pyta czy moj post to ta sama sytuacja co u niego w pracy...odpowiad; tak panie Tomaszu to ten sam przykład a ja jestem Bożena, rzeczywiscie pan bylby ostatnia osoba ktorej moglabym sie spodziewac na tym forum...ale stac mnie na to by sie przyznac..
Jesli chodzi o reszte to tez lekko skomplikowane....okazlo sie ze Iza, o wszystkim wie!!! tzn., domyslila sie juz dawno, napisała mi list posluchajcie;
"Lojalna przyjaciółko!"
Nie wiem od czego zacząć... może poprostu od tego ze wiem o romansie Twoim i Łukasza. Nic nie mowlam, spotykałam sie z tobą, wyżalałam itd. mam do ciebie żal, ale w zasadzie powinnam cie byla uprzedzić ze moze byc taka sytuacja.On jest (sama wiesz)przystojnym factem i zawsze koiety wzdychaly na jego widok.Łukasz już wielokrotnie mnie zdradzał, ty nie jestes pierwszą i ostatnią, takze wes to pod uwage! zapewne zakochalas sie w nim bo to widac po kobiecie ktora jest szczesliwa.
A jak prosilam cie bys pzedstawila mi swoja sympatie, zawsze mnie zbywalas mowic ze jest czesto w delegacji. I wtedy sie zorientowałam....
Łukasz nie wystąpi o rozwód bo zostanie bez niczego, bez mieszkania i pieniędzy a sama dobrze wiesz ile zarabia a ile wydaje na "swoje" potzeby i wiem ze napewno nie ma zadnej odlozonej gotówki by rozpoacząc nowe życie(...) Zastanawiasz sie teraz po co z nim jestem??
bardzo chcialam mieć dziecko, i udało mi się to. On na poczatku tez chciał ale poźniej po zasmakowaniu romansów "odechcialo mu sie". Ja juz mam co chcialam i teraz to ja złozylam juz pozew o rozód. Jest wolny. Mozecie sie dobrowolnie widywac, chociaz jak cie znam (mam nadzieje), to pewnie i Ty go olejesz.... mam do ciebie zal bo zawsze bylas mi bliska, teraz ta nasza przyjażń zawahała sie....nie wiem czy na stałe... mimo wszystko chyba nie chce tracic z toba kontaktu, bo nawet Ciebie jest mi szkoda....i w 100% jestem pewna że to Łukasz od dawna aranzowal cala ta sytuacje by miec z toba romans. Ale to niewazne juz....nie mowie ci tego w oczy bo narazie nie chce cie widziec, musze miec teraz spokoj skoro jestem w ciaży....ale napewno sie do ciebie odezwe. Może kiedys miedzy nami relacje sie poprawia ale na dzien dzisiejszy nie bedziemy sie spotykały.... życzę ci szczęścia i ... nastepnym razem jesli bedzie wisial w powietrzu jakis romans dwa razy sie zastanów, czasami nie warto....pozdrawiam cie. Izka "
Taki był list od niej... ciezko mi bylo go czytac....dostalam go dzis rano....a łukasz? mial przyjść ale nie przyszedł, nie dzwonił też, dziś wysłalam mu sms ze to koniec, że był dla mnie jednym wielkim błędem, którego bede żałowac do konca zycia! a on odpisał;"i co zamierzasz teraz robić?"nie odpisałam.... tak jak mowilam wyjezdzam na drugi koniec Polski. Poszukam pracy, mieszkania jakos to będzie, przykro mi ze tak wszystko wyszło, uważam ze to tylko MOJA wina. Czasu nie cofnę, przyjaciolke tez nie wiem czy odzyskam, nawet jesli cos sie zmieni to juz bedzie to zwykle kolezenstwo niz przyjazn. Po takim czyms traci sie zaufanie do człowieka. Dziekuje wszystkim za porady. Pewnie jeszcze sie odezwe...po przeczytaniu listu napisałam do Izy sms-a polecajac jej to forum. Domysliła sie że szukalam tu porady,nie wiem czy weszła, czy czytała ale jeśli wejdzie to napewno coś napisze...bedzie chciała sie podzielić z wami tym co ją spotkalo nie jeden raz a kilkakrotnie....Przepraszm Iza, tyle moge powiedziec....to jedno słowo bedzie najwłaściwsze do całej tej sytuacji...
Przepraszam , ale oboje jesteście siebie warci! ... i nie pisz, że kochasz przyjaciółke, bo tylko sie ośmieszasz.. jesteś głupia ze do tego dopusciłaś! nie życze wam szcześcia.. Mam nadzieje tylko ze bedziecie miec odwage się JEJ przyznać do najgorszej zdrady.
Ja pier.... Jestem dumna z Twojej przyjaciolki. Takiego zachowania sie nie spodziewałam. Jestem w szoku. Kobieta pokazała klase, nie zalezy jej na jego kasie, widocznie jest finansowo ustawiona, a jej maz to zwykly pies. Cos Ty mała zrobiła z swoim zyciem? Czy warto było? Moze otworzyłąs jej oczy, moze Ci jeszcze podziekuje, ale nie musiałas to byc Ty zeby sie w koncu przekonała z kim jest. Zycze Ci powodzenia i odnalezienia sie w nowym zyciu, Bedzie ciezko,ale pamietaj, ninja musi byc twardy!
sorry dla mnie to jakas kosmiczna sytuacja..tu romans,tu pan tomek,a tu zona ktora miala kaprys na dziecko.jestem w szoku
Dla mnie to też kosmiczna sytuacja...romans, zdrada przyjaźni, zorientowanie się o kogo chodzi przez kolegów z pracy, ciąża zdradzanej...jakaś masakra normalnie...nie dziwię się, ze autorka postu ucieka w Polskę bo spaliła mosty na całej linii...
normalnie materiał na super film ![]()
Normalnie jak w Brazylijskiej telenoweli tylko koniec smutny:(
36 2010-09-25 22:19:58 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-09-26 15:32:57)
Nie rozumiem Twojego zachowania blondiii, jak możesz mówić o tej Izie, że to Twoja przyjaciółka skoro zdradzałaś ją z jej mężem i to przez półtora roku, KOBIETO!
Jestem pełna podziwu dla tej kobiety, ma siłę zostawić męża i jeszcze pisać do Ciebie, że może kiedyś porozmawiacie..w dodatku będąc w ciąży.
Zastanawiałaś się co ona może czuć w tej chwili?
Że najbliższe jej osoby robiły ją w wulgaryzm przez tyle czasu? Jak ona kiedyś komuś zaufa? jak znajdzie przyjaciółkę? zawsze będzie miała przed oczami 'to cos'.
Uważam, że dobrze robisz-uciekając w Polskę. Zostaw ją, zostaw jego, daj jej odżyć na nowo.
Ależ obstajecie w czerni-bieli...
Się kocha - się wybacza.
Przyjaźń - ta silna niewiele różni się oddaniem od miłości. Nie ma seksu, ale jest silne przywiązanie.
Mądrą masz Przyjaciółkę blondii. Nie pali mostów. Wie, że czas zalecza rany, wie, że w swoim stanie nie może pisać co jej po głowie biega, wie... wie.. wie...
Ponadto... ten list trzepnął Ciebie bardziej niż gdyby wrzeszczała. Rzuciłaś Łukasza. Zrobiłaś dokładnie to, czego oczekiwała/chciała.
To mądra kobieta jest. Ty nie bardzo, no ale za to właśnie płacisz teraz, prawda?
38 2010-09-26 07:37:09 Ostatnio edytowany przez coffini (2010-09-26 07:40:49)
a mi sie wydaje ze ta przyjaciolka az tak poszkodowana to nie jest.niby pisze w liscie ze wiedziala ale nic z tym nie robila,pozniej zadowolona z ciazy,blondi nie byla pierwsza jak zauwazyl przewijajacy sie tomek...z drugiej strony blondi to przyjaciolka.. blondi czy to nie jest wersja testowa serialu?
i komu teraz ufac na swiecie jesli i przyjaciolka i maz potrafi wsadzic noz w plecy??
ta przyjaciolka zachwala sie z wielka klasa...ja to bym chyba oczy wydrapala lub wyzwala a tu...
zal mi ciebie ze dalas sie tak wykozystac
jedyna madra decyzja to ta ze wyjezdzasz
a i jeszcze jedno...jak widac i w internecie nie ma prywatnosci zlapal cie znajomy z pracy:P ale w gruncie czego sie wstydzisz przeciez ruch.... sie tylko z mezem "przyjaciolki"
Podziwiam tę przyjaciółkę... Musiałyście być sobie bardzo bliskie, skoro daje ona jakiekolwiek szanse tej przyjaźni. Dziwi mnie tylko, że obojętne jej jest, że ma dziecko z takim wykolejeńcem. Ale widocznie to maleństwo jest dla niej priorytetem, więc życzmy jej i dziecku zdrowia.
A Ty, blondiii, myślę, że czegoś się nauczyłaś. Okaże się, czy skorzystasz z tej wiedzy po przeprowadzce. Jeśli ona, to i ja mam dla Ciebie trochę współczucia, nie zmienia to jednak faktu, że brak u mnie szacunku do takich osób jak Ty i ten............ szkoda na niego słów.
Historia niesamowita... Ukłon w stronę "przyjaciółki", wyszło kto ma klasę. Pomimo tego, że sama nie wyobrażam sobie nawet takiej sytuacji i nie pochwalam takiego zachowania... W ogóle, to jakiś kosmos... To jednak nie jestem w stanie rzucać kamieniami w stronę autorki.
Każdy w swoim życiu walczy o pewnego rodzaju przetrwanie, każdy jest egoistą. Autorka będąc samotna pozwoliła sobie na ruch bardzo odważny i podły... Ale założę się, że w tamtej sytuacji, gdy szła po raz pierwszy do łóżka z tym facetem nie zdawała sobie w pełni sprawy z konsekwencji. I każda z nas może teraz mówić "jak to, mogła pomyśleć", ale w takich chwilach przychodzi to bardzo trudno, włącza się egoistyczna chęć posiadania za wszelką cenę, podrasowania swojej wartości.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że jednak człowiek jest samotnikiem, a i w "wieczną przyjaźń" damsko-damską trudno mi uwierzyć. Sama mam przyjaciółki, które uwielbiam, którym życzę dobrze... Ale i będąc z nimi widzę nie raz tę podłą chęć rywalizacji. wystarczy, że znajdę się z przyjaciółką singielką otoczona przez grupę facetów. Nie ważne, przystojni, nie przystojni, czy nam na nich zależy, czy nie, zaczynamy obrzydliwą rywalizację o względy... Zazdrość wylewa się wtedy wiadrami.
W przypadku gdy przyjaciółka ma rodzinę, a druga nie... Założę się, że bywają momenty lepsze i gorsze... Momenty gdy singielka zazdrości jej tego i sama chciała by sobie co nieco uszczknąć, albo w głębi siebie wcale nie życzy koleżance dobrze, choć mówi co innego... Już takie jesteśmy
... Blondiii, może zastanów się jakie emocje w Tobie na prawdę żyją... I przyznaj się do tego, nawet nie przed nami ale przed samą sobą.
Okruszka brawo.Bardzo mądrze to ujełas i jestem tego samego zdania.
Moim zdaniem zrobiła dobrze blondiii zostawiajac faceta i wyjezdzając. Wszyscy tu ją krytykuja bo za takie cos pochwały napewno nie dostanie. Ale będzie miala swiadomosc tego co zrobiła, ja wspolczuje i Izie i blondiii, wychodzi na to ze i Iza i blondii zawiodly sie na tym facecie....ale wiecie co wam powiem? ja bedac na miejscu Izy i wiedzac o licznych romansach swego męża, uprzedziłabym wszystkie kobiety do ktorych w jakis sposob zblizałby sie moj mąż....a pozatym nie uwazacie jednej rzeczy za dosc dziwnej?? no bo zastanówcie sie, są dwie przyjaciółki, ktore sie sobie żalą, wyplakują itd. mnie męczy pytanie dalczego Iza nie przyznała się wcześniej blondiii że jej mąż ją zdradza??
czyżby chciała w ten sposób sprawdzić blondiii??? bo ja myśle ze cos w tym jest.... ogólnie rzecz biorąc blondii dręczyło sumienie bo wkoncu napisała tu na forum jaki ma problem, a to tez powinnyśmy wziąsc pod uwage, nie tylko krytykować.... owszem zrobiła paskudnie ale z drugiej strony człowiek uczy sie na błędach a każdemu nalezy wybaczać...bo w przeciwnym razie jeżeli ludzie by wiecznie żyli skłóceni to jaki byłby ten świat?
)ten watek to juz jakis chory sie robi..zaraz sie okaze ze to scenariusz do telenoweli....
Bycie kochanką byciem kochanką, takie rzeczy się zdarzają, ale nie rozumiem jak mozna być kochanką męża przyjaciólki. W ogóle nie wyobrażam sobie, że mogłabym skrzywdzić którąś z moich przyjaciółek/kumpelek/bliskich koleżanek ja je traktuję jak siostry, jak rodzinę. Są dla mnie bardzo ważne, jestem im winna lojalność... Nie ryzykowałabym utraty przyjaźni na rzecz faceta, bo faceci przychodzą i odchodzą, a o prawdziwa przyjaciółka jest zawsze obok nas, czy jesteśmy szczęśliwe czy przeżywamy kryzys.
Rozumiem odbić faceta kobiecie, z którą nie wiążą nas więzy emocjonalne, ale komuś najbliższemu?
Oczywiście nie mówię, że należy dybać na mężów przyjaciółek, ale...
Prawdziwa przyjaciółka to i po zahapnięciu jej mONża zostanie ;P skoro jest zawsze obok nas ;P
<czepia się>
Własnie zdarzaja sie takie fałszywe przyjaciółki jak ty..........których trzeba sie wystrzegać jak ognia,Dlaczego piszesz,że jestes jej przyjaciołka///?powinnas raczej napisać.....ona mysli,że ja jestem jej przyjaciółka.Napewno jepiej by zabrzmiało.Ktoś wczesniej napisal,że ona pewnie postawi mu ultimatum,albo ona albo ty,,,,,,,błąd....po czyms takim nie powinno być żadnego ultimatum,a pakowanie walizek i zamknięcie przed nosem drzwi.A czy ty nie boisz się,że kiedyś zycie odpłaci ci tym samym albo czymś jeszcze gorszym?gdybys miała jakieś zasady to nie powinna byłas wogule pozwolić na ta miłosc....
Ten watek to chyba jakas sciema, pan Tomek ,pani Bozenka...., przyjaciolka,list .
no ręce mi opadły i nie będę komentować czegoś takiego ..
A mnie to wszystko rozbawiło do łez !!!
wciągnęłam się w to jak w jakiś serial, normalnie trudno uwierzyć!!
Niesamowite !!! Własnie te zbiegi okoliczności i końcowy finał. Nie wiem czy to "wyreżyserowane" ale czytało się z "gębą" otwartą ;)Co do przyjaźni to ... tu nie było żadnej przyjaźni, tak się nie postępuje !!! Dla mnie każdy chłopak czy mąż nawet koleżanki to totalnie zakazany owoc i nie ma takiej możliwości aby coś się wydarzyło. Zresztą to niesmaczne !!! ![]()
Ja bym czegoś takiego nie wybaczyła przyjacióle ani żadnej innej......... dziewczyno, Ty robisz to świadomie..... nie rozumiem takich kobiet..... Na świecie jest tylu facetów WOLNYCH a "niektóre" zajmują już tych zajętych..... Dla mnie jest to co najmniej chore......... Ty byś na pewno nie chciała żeby Twój mąż zdradzał Cię z Twoją przyjaciółką. Nie ma gorszej sytuacji niż podwójna zdrada.........
Wydaje mi się,że wlasnie niektórym os.ten zakazany owoc najlepiej smakuje..........a póżniej żalą się jakie to one są biedne i poszkodowane,bo np.mąż żony nie chce zostawić,albo to facet mojej przyjaciólki itd.itd.Jest tylu facetów na ziemi,ale nie.........poco szukać jak tutaj jest blisko,co z tego,że zajęty?co z tego,że ona jest moją"przyjaciółką"ale jak ja go mogę mieć.i co?odpuścić.??? a pózniej nagle wybucha wielkie uczucie,i pojawia się równie wielki problem,kogo wybierze.......ale on już kiedyś wybral,wlasnie twoją przyjaciółkę,a ty to uczucie zniszczylas,i jesteś godna jakiej kolwiek przyjazni??odpowiedz sobie na to pytanie.....
moim zdaniem to JEDNA WIELKA ŚCIEMA!!! za wiele zbiegów okoliczności w wogóle tu Pan Tomek tu przyjaciółka wchodzi raptem na to forum eeeeeeeeee sraty taty...
sraty taty, ale dreszczyk emocji był ![]()
Przeczytałam ten post blondi i nie wierzę . Takie rzeczy sie zdażają niestety. Jeśli to prawda a Iza wiedziała o wszystkim to w pewnym sensie Cię tez ukarala !!! Pozwoliła Ci kochać jej męża i brnąć w to wszystko ! na koniec jak juz miala to czego chciała to dała Wam obu nauczkę ale z klasą !!! Kurcze sama nie wiem czy to nie jakaś ściema !!! Ktoś tu napisal bardzo mądre slowa ,że nie buduje się szcęścia na czyimś nieszczęściu , i że jak ją zdradzał to Ciebie też będzie !!! Ja już o tym wiem , choć nie znalam mojego męża byłej dziewczyny , zrobiłam jej przyslugę biorąc go .......
Tez sadze, ze to sciema, bo:
-wszystko zdarzylo sie w ciagu 24 godzin (pierwszy post 24.09, ostatni 25.09)
-ten ''liscik'' przyjaciolki jest kompletnie niewiarygodny pod wzgledem ''psychologicznym'' (''no,mialas romans, nastepnym razem uwazaj, pozdrowki, Izka'' - dobre sobie
)
Gdzie tu jest przyjaciołka ona to jeszcze ma czelnosc pisac że jej męża uwiodła no nie tez lubię kokietować i to nawet w moim wieku ale nigdy bym takiego czegos nie zrobila komu kogo znam i napewno nie żadnej znajomej a juz nie przyjaciółce to dla mnie poprostu duze swiństwo z Twojej strony zobaczysz kij ma dwa konce i Ciebie to tez czeka z jego strony
i
wynik:
A ja tam taki list uważam za możliwy, bo sama kiedyś odwaliłam coś w podobnym tonie. Jedyne co to potem poprawiłam to po kilku miesiącach bluzgami ;P.
Pixy dobra jestes:)
tez mysle,ze to mogla byc jakas podpucha,bo autorka nagle zniknela..chyba ze wyruszyla do buddyjskich mnichow:) tak czy siak,zaluje ze nie ma ciagu dalszego
Powiem tak jeśli kochasz przyjaciółkę to na Twoim miejscu przestałabym się z nią widywać i przestała grać rolę dobrej przyjaciółki i powierniczki.Co do jej męża powinnaś się zastanowić bo póżniej on się dogada z żoną a Ciebie zrobią najgorszą a Ty będziesz cierpiała teraz może się Ciebie trzyma ale do czasu moja droga.Pozdrawiam jest tyle facetów ja wiem z początku będzie trudno ale dasz radę.
Dzien dobry wszystkim!!
cóż mam napisać, cóż chciałybyście usłyszeć?? no zostałam tu niezle obsmarowana, ale nie mam do nikogo żalu bo zdaje sobie sprawe z tego co zrobiłam....kto napisał "ze ten post to ściema", bo za szybko sie wszystko wydarzyło, otóż nie jest to ściema. Ja sama sie sobie dziwie że odważyłam sie tu napisać...ale chyba dobrze zrobiłam bo usłyszałam od was pare słów prawdy, i dużo sobie przemyślałam..
Tak jak pisałam wcześniej, wyjechałam, jestem w górach. Narazie nie stać mnie na kupno własnego "M" ale wynajęłam małą kawalerkę a od poniedziałku (11.10.2010r) zaczynam nową pracę. Nie mogłam wcześniej pisać, bo nie mialam dostępu do internetu a pozatym dużo czasu zajęło mi znalezienie jakiegoś zajęcia. Jestem w Zakopanem, a tu górale żyją zupełnie inaczej, rynek pracy też nie jest taki jak np. w Warszawie!!ale żeby sie utrzymać nie jest drogo, najpiekniejsze są widoki!! jeśli chodzi o reszte czyli o Izę i Łukasza to cóż...z Izą nie mam kontaktu, napisałam jej sms-a gdzie jestem i to wszystko ale nie odpisała. Łukasz wydzwaniał do mnie kilka razy, nie odbieralam, któryś raz zadzwonił z zastrzezonego numeru, prosil bym powiedziala gdzie jestem, ze chce pogadac, powiedzialam ze nie mamy o czym rozmawiac i sie rozlaczylam po czym zmienilam numer telefonu. Nie chce miec z nim juz nic do czynienia, w mojej poprzedniej pracy o mnie i o Łukaszu rozniosło sie błyskawicznie, w tym miejscu i mieście nie miałabym zycia. Tutaj zostane jakiś czas, nie wiem czy na stałe, narazie ide do pracy na okres próbny 3-mce. Pożniej zobaczymy, nie chce tez szybko wiązać sie z kimś nowym. Narazie jest tu zupełnie sama.Czasami pogadam z sasiadką, która jest w moim wieku, ma dziecko i jest rozwiedziona. Ale to takie sąsiedzkie pogaduchy, zadne koleżeństwo.
meczą mnie wyrzuty sumienia w stosunku do Izy, poszłam nawet do spowiedzi z tego powodu, ksiądz który mnie spowiadał to fanatastyczny człowiek, dał mi konktetne "kazanie" na temat tego co zrobiłam, ale mi ulżyło!!!Myslalam ze bede tesknic za Łukaszem, ale okazuje sie ze nie....nie chce go nigdy wiecej spotkać. To byloby chyba na tyle...bede sie oddzywac tu czasami, może jeszcze ktoś napisze coś "dobrego" o mnie chodź wątpie w to, wy też mnie skreśliłyście, i nie chciałybyscie pewnie spotkac mnie na zywo, wiedzac ze TO TA. Nie dziwie sie wam, ale czlowiek popełnia błędy by sie na nich uczyć, a mój błąd, wielki błąd duzo mnie nauczył....cdn.
like a Harlequin! Zakopane,goral,nowa praca..heh,ja chyba coraz mniej wierze w prawdziwosc tej opowiesci
A jak się zaczynał ten nowy serial o pannie na szpilkach co to utknęła w górach?
.
Nie, no żartuję.
Nie ważne, czy to ściema czy nie.
Lubię dobre zakończenia.
Wyszłaś obronną ręką i tak.
Oddałaś się emocjom - płacisz - zaczynasz od nowa
.
Naumiana przeszłością pewnie nie powielisz błędów
.