Witajcie,
Mam pewien dylemat. Otoz moj maz od urodzenia naszej coreczki byl na kazdym szczepieniu. Zawsze wchodzil zemna do gabinetu i mi pomagal. Dzisiaj corka me miec bilans dwulatka i maz chce zemna wejsc do gabinetu. Czuje sie troszke dziwnie, ze on tak zemna chodzi. Czy moze tylko dla mnie jest to dziwne? Jak bylam z mezem na szczepieniach to moze to zle nie wygladalo, ale na bilans chyba juz nie musi isc? Co o tym myslicie. Dodam tylko ze maz chodzi zemna z checia, bez przymusu.
A to tylko Twoja córka, czy wasza wspólna w końcu?
Ależ masz dylematy.....
Ty się ciesz, że maż chce czynnie uczestniczyć w wychowaniu dziecka, że się nią interesuje a nie patrzysz jak będzie wyglądało.... zapewniam Cie , że co najmniej połowa kobiet z dziećmi w kolejce do lekarza Ci tego zazdrości.
Jeśli Ci takie wspólne "łażenie" przeszkadza to wyślij męża samego. Myślę, że nie będzie protestował, a Ty nie będziesz się "dziwnie czuła" ![]()
z naszymi dziecmi mnój nie chodził na szczepienia,bilanse itp,dlaczego? bo ja nie widziałam potrzeby go ciągnąć ze sobą
Witajcie,
Mam pewien dylemat. Otoz moj maz od urodzenia naszej coreczki byl na kazdym szczepieniu. Zawsze wchodzil zemna do gabinetu i mi pomagal. Dzisiaj corka me miec bilans dwulatka i maz chce zemna wejsc do gabinetu. Czuje sie troszke dziwnie, ze on tak zemna chodzi. Czy moze tylko dla mnie jest to dziwne? Jak bylam z mezem na szczepieniach to moze to zle nie wygladalo, ale na bilans chyba juz nie musi isc? Co o tym myslicie. Dodam tylko ze maz chodzi zemna z checia, bez przymusu.
No i co? Jesli to tylko nie przeszkadza lekarzowi i pielegniarce (bo nie w kazdym gabinecie jest miejsce dla calej rodziny) to zaden problem. Za pare lat bedzie chodzil na wystepy do przedszkola, na wywiadowki - tez dziwne?
Swoja droga jakis dziwny ten Twoj nick:)
Witajcie,
Mam pewien dylemat. Otoz moj maz od urodzenia naszej coreczki byl na kazdym szczepieniu. Zawsze wchodzil zemna do gabinetu i mi pomagal. Dzisiaj corka me miec bilans dwulatka i maz chce zemna wejsc do gabinetu. Czuje sie troszke dziwnie, ze on tak zemna chodzi. Czy moze tylko dla mnie jest to dziwne? Jak bylam z mezem na szczepieniach to moze to zle nie wygladalo, ale na bilans chyba juz nie musi isc? Co o tym myslicie. Dodam tylko ze maz chodzi zemna z checia, bez przymusu.
A co w tym dziwnego, że chce być przy dziecku podczas badań? Ojciec mojej córeczki gdy tylko ma czas to też chodzi ze mną na szczepienia . Wolała byś gdyby nie miał ochoty na chodzenie z wami i jeszcze okazywał niechęć? Bo ja nie ![]()
Wiem ze ten moj problem to blahostka, ale mimo wszystko zalezalo mi na opini innych osob. W przychodni tej znaja dobrze mojego meza bo moja tesciowa kiedys tam pracowala i pewnie wiedza tez sporo o mnie czyli ze nie pracuje itd. Boje sie ze jak maz mi towarzyszy to pomysla ze jestem nieporadna i dlatego go ciagne do lekarza za kazdym razem. Oczywiscie maz jest mi pomocny, tylko boje sie ze inni zle mnie ocenia. Czy widzialyscie zeby oboje rodzicow chodzilo z dzieckiem na szczepienia i bilanse?
Jesli chodzi o.moj nick to nie widze w nim nic dziwnego. Zak.adalam go ponad 2 lata temu bedac w ciazy z moja coreczka, ktora ma 2 latka. Pozdrawiam i dziekuje za cenny rady. :-)
Czy widzialyscie zeby oboje rodzicow chodzilo z dzieckiem na szczepienia i bilanse?
My z mężem wszędzie, gdzie tylko coś dotyczy naszej córki, chodzimy razem. Nie widzę w tym nic dziwnego.
10 2014-01-15 15:33:19 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-01-15 15:33:34)
widuję czasami kobiety które przychodzą z dzieckiem i mężem do lekarza ale to jest może 1 para na 20
widuję czasami kobiety które przychodzą z dzieckiem i mężem do lekarza ale to jest może 1 para na 20
ale to o niczym nie swiadczy, jedno moze pracowac w tych godzinach i nie zawsze moze sie zwolnic. Ale jesli oboje moga i sa chetni isc razem, to dla mnie bardzo fajne.
lena812 napisał/a:widuję czasami kobiety które przychodzą z dzieckiem i mężem do lekarza ale to jest może 1 para na 20
ale to o niczym nie swiadczy, jedno moze pracowac w tych godzinach i nie zawsze moze sie zwolnic. Ale jesli oboje moga i sa chetni isc razem, to dla mnie bardzo fajne.
a czy ja napisałam że świadczy o czymś? ja nie mam potrzeby ciągania męża ze sobą jak idę z dzieckiem do lekarza to raz,a dwa nawet nie miałabym takiej możliwości bo go zazwyczaj nie ma,a zwalniać się specjalnie kiedy ja sama mogę coś załatwić nie ma dla mnie sensu
jak ktoś chce z mężem chodzić i sam mąż chce,to niech chodzą razem,i jak lekarzowi to nie przeszkadza
Boje sie ze jak maz mi towarzyszy to pomysla ze jestem nieporadna i dlatego go ciagne do lekarza za kazdym razem. Oczywiscie maz jest mi pomocny, tylko boje sie ze inni zle mnie ocenia.
A jesteś nieporadna?
Jeśli nie jesteś to co Cię obchodzi co sobie pomyśli ktoś obcy?
Życie Twojej rodziny ma spełniać TWOJE oczekiwania, nie obcych ludzi!
Czy widzialyscie zeby oboje rodzicow chodzilo z dzieckiem na szczepienia i bilanse?
Owszem. I nigdy nie pomyślałam, że matka jest nieporadna. Raczej pomyślałam, że fajnego ma męża, który interesuje się dzieckiem i chce być pomocny.
Myślę, że dużo więcej par chodziłoby wspólnie do lekarza z dzieckiem gdyby nie fakt, że zwykle któreś z rodziców musi w tym czasie pracować. A skoro obecność obojga nie jest niezbędna to głupio zwalniać się z pracy, żeby iść we dwoje na szczepienie.
ja nie mam potrzeby ciągania męża ze sobą jak idę z dzieckiem do lekarza
no i teraz juz rozumiem obawy autorki. Ciekawe ile kobiet w jej przychodni tak wlasnie ocenia obecnosc jej meza - zostal przyciagniety.
Nie wiedzialam, ze meza mozna dokadkolwiek "ciagac". Zazwyczaj dorosli sami chodza tam, dokad maja ochote. A jak ktos czuje sie "ciagany", to lepiej niech nie idzie.
ja powiem tak, pozazdrościć ;-)
Autorko jeśli mąż na wewnętrzną potrzebę uczestniczenia w życiu dziecka tomu tego nie zabraniaj, bo kiedyś będziesz będziesz żałować. A do drugie jak ktoś tu radził, niech mąż idzie sam. Ty będziesz mogła w tym czasie zrobić coś dla siebie.
To nic dziwnego ciesz sie z tego moj tez chodzi ze mna na szczepiania z mala ba a nawet z moim synem a nie jest jego ojcem przebywal 2 razy w szpitalu z powodu astmy malego...gdzie ja nie moglam byc z dzieckiem poniewaz nasza mala karmilam piersia w nocy...takze ja tez mam to szczescie i rzeczywiscie jest tak jak piszecie ze kobiety same targaja te foteliki z dziecmi na szczepienia bilanse i widze jak niektore patrza z zazdroscia...no a lekarze i pielegniarki chwala mojego no a ja czuje sie taka dumna hihi