nie uprawialam juz seksu 3 mies... wydaje sie malo ale przed wyjazdem partnera zagranice bardzo czesto to robilismy... teraz zerwal ale mam nadzieje ze jak wroci to ze moze seks znow wzbudzi w nim emocje i wroci... bardzo za tym tesknie bo byl doskonaly... oboje bylismy jak wulkan. dodam ze bardzo dzialalam na niego erotycznie...co o tym myslicie? byl ktos w takiej sytuacji? i jakie byly skutki?
Ja nie uprawiałam seksu prawie rok... i okropnie tęsknie i za tym partnerem z którym to robiłam (ale wiem ze już raczej nie wróci) ale tęsknie tez za ta namiętnością bliskością po prostu za zbliżeniem.
Ale podobno przerwa w seksie ma pozytywny wpływ na późniejsze życie erotyczne.
Ale na pewno nie na doczesne doznania fizyczne związane z brakiem jak i psychiczne.
A i nie polecam usidlania faceta seksem i seksem zatrzymywania go przy sobie, na tym można się przejechać, bo to nie miłość a pożądanie.
3 2010-09-19 23:15:33 Ostatnio edytowany przez elmischael (2010-09-19 23:19:26)
Jak mam być szczery to waś moje drogie panie nie rozumiem jesteście młode napewno też atrakcyjne, nie związane, nie uwikłane w dzieci małżeństwa i tak się mordujecie. Zamiast kożystać z życia. Ja mając 20lat jeszcze przed poznaniem, żony kożystałem z życia, żeby świadomie wiedzieć z czego będę rezygnować biorąc ślub w przyszłości nie świadom że to nastąpi już 2 lata później ![]()
Jednym słowem masakra i to w dodatku piłą mechaniczną, w dodatku na własne życzenie tak się umartwiacie.
Ja np. mam już przerąbane jestem, żonaty i kocham jedną kobiętę mam 2synów i nie mam wyjścia. W dodatku od 2 lat klękło mi życie erotoczne mam nie całe 28 lat moja żona 26, jesteśmy młodzi ale ona nagle stwierdziła że dla niej życie erotyczne mogło by nie istnieć. I dopiero jestem w przysłowiowej czarnej d...ziurze. Od stycznia tylko 5 stosunków i to takich pojedyńczych na odczep się. W pracy jak opisywałem w innym wątku z tych flustracji prawie przespałem się z koleżanką która ma męża i dzieci. Zaczynam na nowo świrować i flirtować z byłą dziewczyną, która mi powiedziała że zawsze będzie czekać na mnie nawet jak wyjdzie za mąż. Właśnie się dowiedziałem że wzięła ślub i ma roczną córeczke ale w rozmowie wyczułem że nie wiadomo jak by to było po naszym spotkaniu.
Dla samego zaspokojenia seksualnego nie będę ani zdradzał żony ani rozwalał czyjegoś małżeństwa.
To dopiero się nazywa flustracja i tęsknota za seksem 2-3razy dzienie.
elmischael- wiesz co, tyle czasu jestem sama, nie jestem brzydka ani głupia(tak mi się wydaję i grono ludzi tez tak sądzi, nie żebym była zadufana w sobie), ale jakoś nie ustawia się do mnie sznur facetów.
Gdyby tak było to pewnie nie żyła bym tyle czasu w abstynencji lub nie była bym sama ![]()
Cóż mam pecha do facetów ![]()
hehehe Kami90
Może nie umiejętnie uwodzisz
nie umiejętnie wysyłasz sygnały, albo jesteś tak atrakcyjną kobietą że onieśmielasz mężczyzn nawet tych na których ci zależy i są przekonani że nie mają u ciebie szans dla tego nie podejmują wyzwania. Ja wiem jak to było puki nie odkryłem, że ja taki sobie facet mogę być przedmiotem fascynacji kobiet. Nie byłem świadom siebie przez to miałem ogromne problemy z kobietami wszystko się zmieniło jak kiedyś przypadkowo podsłuchałem dwie dziewczyny które mi się podobały a na jednej z nich bardzo mi zależało i w życiu bym do niej nie podszedł patrząc z perspektywy czasu, bo tak mnie onieśmielała. Pamiętam to jak dziś miałem z 16-17lat i od zawsze nie miałem dziewczny myślałem, że zemną coś jest nie tak wszyscy koledzy już się przynajmniej całowali mieli swoje dziewczyny. Po tym trochę nabrałem odwagi nabierając wiary w samego siebie i już 3miesiące później nie dość że miałem najpiękniejszą dziewczynę w szkole to byłem 1 chłopakiem w klasie który miał już okres rozdziewiczenia za sobą to była moja pierwsza dziewczyna i moja pierwsza miłość do dnia dzisiejszego czujemy mięte do siebie. Byliśmy 2lata razem i sam do końca nie wiem dla czego się rozstaliśmy. Po tym okresie już nie miałem problemów z kobietami do mometu w którym na 3roku poznałem żonę
Ohh to potrafi być gorąca kobieta dopiero jak zechce, problem w tym że jak pisałem w innym temacie od ok 1,5roku sex mógłby dla niej nie istnieć. W każdym razie po pierwszej wielkiej miłości zaczęła się matura pierwsze lata studiów to były czasy zwłaszcza na studiach w akademiku bo po nieudanym 3związku gdzie dziewczyna zraniła mnie dogłębnie zdradzając z byłym facetem od kilu mięsięcy ciągnąć ze mną związek i pożycie i z nim. No cóż zawsze znajdą się osoby które coś doniosą w dobrej wierze. I ich przyłapałem, no cóż przykry widok. Po tym był okres kiedy w związkach nie angażowałem się nie chciałbym nazywać tego że instrumentalnie traktowałem dziewczyny bo tak nigdy nie było ale nie pokładałem wielkich nadzieji w to że jeszcze kogoś obdaże uczuciem. Ale się naciołem bo zarwałem swoją żonę i wpadłem po uszy, owinęła mnie wokół palca
hehe
Dla tego tym bardziej trudno mi się pogodzić z takim brakiem sexu jak dawniej.
Więc wybacz ale nie rozumiem dla czego jesteś tak nieświadoma swoich wdzięków i urody skoro znajomi ci to powtarzają, a sama odczuwasz wielką potrzebę tego. I nie zrozum mnie źle, że namawiam Cię do tego żebyś odrazu zaczeła uprawiać to z każdym bo to było by bardzo niedojrzałe podejscie do współżycia. Tylko powinnaś owinąć wokół palca jakiegoś księcia z bajki ![]()
hehehe choć ja przestałem wieżyć w bajki już dawno dawno temu, za górami za lasami.....
6 2010-09-20 01:41:53 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2010-09-20 01:44:49)
elmischael- wiesz co, tyle czasu jestem sama, nie jestem brzydka ani głupia(tak mi się wydaję i grono ludzi tez tak sądzi, nie żebym była zadufana w sobie), ale jakoś nie ustawia się do mnie sznur facetów.
Gdyby tak było to pewnie nie żyła bym tyle czasu w abstynencji lub nie była bym sama
Cóż mam pecha do facetów
Hmm odniosłam dziwne wrażenie,że Twoim zdaniem wystarczy mieć powodzenie,żeby mieć partnera, a to nie zawsze tak działa.
Moim zdaniem ważne jest to do kogo Ty coś czujesz ,choć oczywiście zainteresowanie facetów ułatwiłoby Ci poznanie kogoś fajnego.Tylko ,że ja tu o uczuciach , a nie każdemu do seksu potrzebne są uczucia.Jeśli odniosłam mylne wrażenie to z góry przepraszam!:)
Frytko do Ciebie też mam "kilka "słów i przepraszam , że w drugiej kolejności ![]()
Rozumiem,że brakuje Ci bliskości,namiętności,to jest normalne,ale dla mnie nienormalne jest to,że chcesz zachęcić chłopaka do siebie poprzez seks.Czy to nie jeden z podstawowych błędów , które popełniają kobiety po rozstaniu z facetem?;)
Moim zdaniem finał będzie następujący : chłopak stwierdzi,że mimo ,iż nie jesteście razem , może Cię mieć kiedy chce,będzie to dla niego wygodne , ustawki na seks bez zobowiązań,bo tym,że do Ciebie wróci po seksie nie łudziłabym się.
Ty będziesz popadała w coraz większą frustrację z powodu toksycznej relacji z byłym, a on straci do Ciebie szacunek(i wcale bym mu się nie dziwiła).
To tyle,nie jestem jednak wyrocznią,tylko takie jest moje zdanie.Ostatecznie Ty zrobisz jak zechcesz,powodzenia.
7 2010-09-20 04:01:45 Ostatnio edytowany przez elmischael (2010-09-20 04:03:32)
Hmm odniosłam dziwne wrażenie,że Twoim zdaniem wystarczy mieć powodzenie,żeby mieć partnera, a to nie zawsze tak działa.
Moim zdaniem ważne jest to do kogo Ty coś czujesz ,choć oczywiście zainteresowanie facetów ułatwiłoby Ci poznanie kogoś fajnego
Moja droga fammefatale zgodzę się z Tobą, że to nie zawsze tak działa i zależy od punktu widzenia co się chce osiągnąć czy partnera na stałe / całe życie czy partnera seksulnego. Zgodzę się też z Tobą że w związku powinno być najważniejsze to co do danej osoby się czuje, a na drugim miejscu sfera intymna. Przynajmniej jeszcze się zgadzam
bo coraz bardziej odczuwam na własnej skórze, że zgranie seksualne jest równie ważne jak dobranie harakterami. Utrzymanie pogladu seksualności w związku jak i w społeczeństwie jako nie istotnego dodatku do związku jest wielkim błędem który na dłuższą metę może być krzywdzący jedną ze stron, i może stać się przyczyną rozpadu.
Jednak teraz nie wiem czy ja hmmm nie odniosłem dziwnego wrażenia że w tym temacie dziewczyny tęsknią w mniejszym stopniu za partnerem jako emocjonalnym związkiem czy za samym sexem cyt."bardzo za tym tesknie bo byl doskonaly" więc jeśli moja konkluzja jest prawidłowa tęskni za samym seksem. Nie chodzi tu o osobę tylko o jego technikę (w której był doskonały) i o to mi się rozchodziło, że puki nie są związane małżeństwiem, dziećmi to wystarczy wiara w siebie i powodzenie odpowiednio wykorzystane. Niepotrzebnie tęskniąc, umartwiając się i tkwiąc w złudzeniach, bo niestety gorszą rzeczą będzie i tu się z Tobą zgodzę na siłe gościa przetrzymywać za pomocą seksu. To może mieć dość poważne skutki w przyszłości. Już lepiej będzie wyjść z dołka i rozejrzeć się do okoła za nowym chłopakiem doświadczając po drodzę różnych doznań erotycznych(jeśli to jest też przyczyną frustracji), a nuż przy okazji trafiając na idealny materiał do długoletniego związku.
Chociaż wy kobietki jesteście bardziej skomplikowane od nas facetó i faktycznie mogłem czegoś nie wyłapać. Więc zgóry przepraszam jak się wcinam nie na temat ![]()
Kami90, nie martw sie ! Jak wytrzymasz jeszcze 12 miesiecy, to mozesz smialo wbijac do zakonu ;]
I to, ze jestes ladna nie zalatwia calej sprawy, bo byc moze zachowujesz sie po prostu sztywno, czym odstraszasz facetow. Mam dwie bardzo ladne kolezanki (znam je, bo chodzilismy razem do szkoly, gdyby nie to, to nigdy by im sie nie udalo zaprzyjaznic ze mna), ktore tez maja gigantyczne problemy z facetami, wszystkie kolezanki juz zamezne, a czasem dzieciate, a te nic, bo "faceci nie potrafia ich uwiesc". A prawda jest taka, ze laski sa zwyczajnie dziwne, gdy czasem dosiadzie sie jakis znajomy do stolika i probuje flirtowac z nimi, to sie odcinaja z miejsca, sa powazne i niedostepne. Moze to ich strategia, ale tego kwiatu jest... i nikt za nimi biegac z serenadami nie bedzie.
Jak zagaduje do Ciebie chlopak, to daj mu sygnaly, ze dobrze mu idzie, to na pewno zaden nie bedzie sie poddawal.
fammefatale
Co jest zlego w seksie z bylym ? Chcesz powiedziec, ze nigdy nie mialas bonusowej nocy z ktoryms bylym chlopakiem ? I zawsze mnie smieszy tekst o utracie szacunku. Tak na mojk prosty rozum, bo IQ mam tylko ponad przecietne, ma to oznaczac cos takiego: jak przespie sie z chlopakiem z ktorym juz spalem 50/100/200 razy, to przestanie mnie szanowac, bo juz nie jestesmy w zwiazku i pomimo, ze obydwoje mamy cholerna ochote na seks zacisne zeby i skocze do domu myslac o tym, jak moglo byc fajnie. no offence, ale serio tak myslisz ? Kiedys od bylej uslyszalem, ze nie moze "tego teraz ze mna zrobic", bo kiedys bylismy para, mamy paru wspolnych znajomych i blablabla, ale ona to by bardzo chciala, ale nieeeeeeeee, ale nie przestawaj, ale tak nie mozna, dobra jednak nieeeee. I teraz powiem tak z meskiego punktu widzenia. Dynamika naszej znajomosci w zaden sposob by sie nie zmienila, gdybysmy wtedy przespali sie jeszcze raz. Szacunek bym do niej stracil, gdyby ukradla mi 100zl z portfela lub rozeslala moje nagie foty na facebooku, chociaz moze zrobilybymi tylko darmowa reklame ![]()
Jako osoba o bardzo liberalnym podejściu do seksu uważam, że seks z byłym to nic złego, pod warunkiem, że obie strony uporządkowały swoje uczucia. Niestety w Twoim przypadku, frytko, tak nie jest. Ty liczysz na to, że seks pozwoli Ci odzyskać uczucia partnera i odbudować Twój związek. Błąd. Seks jest niesamowicie ważnym elementem już istniejącego związku, ale nie buduje się na nim związku.
Jeżeli chodzi o "powodzenie" wśród mężczyzn - to niekoniecznie zależy od wyglądu. O ile się posiada aparycję odrobinę atrakcyjniejszą od krokodyla - wszystko staje się kwestią nastawienia, zachowania i osobowości... I zazwyczaj kobiety tę prawidłowość odkrywają wraz z wiekiem ![]()
Zgadzam się z Vinngą. Frytko, to nie jest dobry pomysł. Na forum jest multum opowieści kobiet, które seksem chciały nakłonić faceta do powrotu, a po fakcie miały tylko obrzydzenie do siebie, lub facet je wykorzystywał, a one przystały na te ochłapy uczuć.
11 2010-09-20 11:04:22 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-09-20 11:06:21)
Nie będę odnosić się do każdej wypowiedzi osobno bo się pogubię
ale dzięki.
Co do uczuć, powodzenie ułatwiło by mi na pewno znalezienie chemii, zauroczenia jakiś chodź najmniejszych uczuć. Bo póki co to niestety brak i kandydatów i uczuć .
Przerażające jest to że nie mam znajomych(a jeśli ich mam to nigdy czasu nie mają, lub są tylko raz na jakiś czas) więc ciężko mi szukać w jakimś gronie, a uwodzenie na ulicy zazwyczaj a praktycznie zawsze kończy się fiaskiem.
Powodzenie mam u facetów w wieku moich rodziców, podchodzą do mnie faceci pod 40, a ostnio na mieście zaczął podbijać do mnie jakiś facet po 50(taki zdziadziały z deka nie żaden elegancki starszy pan)
![]()
Mam nawet konto na sympatii bo niestety samotność mocno mi doskwiera a tam piszą Ci którzy nie kręcą mnie fizycznie a nawet umysłowo no i wiek przedział 33-43 nie wiem skąd u mnie powodzenie wśród takich. Rozumiem że nie jestem mała i filigranowo tylko wysoka i o kobiecych kształtach no ale kurde ![]()
To takie małe sprostowanie ![]()
PS a jak już ktoś mnie baaardzo kręci i jest super i nawet wydawać się mogło zainteresowany to żonaty w dodatku oboje znam ![]()
SexyHero z moim tempem to możliwe
tylko że ja zakon bym zdemoralizowała
a sztywna nie jestem, należę do osób wiecznie uśmiechniętych gdy jestem wśród ludzi, nawet wtedy kiedy nie jest mi jakoś super w życiu
i lubię gdy ktoś miły zagaduje itp. Tylko do mnie nikt nie zagaduje ![]()
Jeny sorry że się tak rozpisałam
fammefatale
Co jest zlego w seksie z bylym ? Chcesz powiedziec, ze nigdy nie mialas bonusowej nocy z ktoryms bylym chlopakiem ? I zawsze mnie smieszy tekst o utracie szacunku. Tak na mojk prosty rozum, bo IQ mam tylko ponad przecietne, ma to oznaczac cos takiego: jak przespie sie z chlopakiem z ktorym juz spalem 50/100/200 razy, to przestanie mnie szanowac, bo juz nie jestesmy w zwiazku i pomimo, ze obydwoje mamy cholerna ochote na seks zacisne zeby i skocze do domu myslac o tym, jak moglo byc fajnie. no offence, ale serio tak myslisz ? Kiedys od bylej uslyszalem, ze nie moze "tego teraz ze mna zrobic", bo ki
Tak ,właśnie chcę Ci to powiedzieć , ale przecież nie o mnie tu chodzi.
Jak już dziewczyny wspomniały seks z byłym może być ok , jeśli dwie strony mają uporządkowane uczucia, a autorka wątku ma nadzieję ,że chłopak ,który z nią zerwał wróci , więc nie widzę tu równowagi w uczuciach.Będę się upierała przy tym ,że są małe szanse , iż chłopak po seksie z byłą do niej wróci.Jest też druga sprawa , Wy faceci podchodzicie do tego nie co inaczej , dla Was seks nie musi łączyć się z zaangażowaniem , ale widzisz ona coś nadal do niego czuje , więc pomyśl sam .
elmischael to współczuję Ci szczerze .. Ja nie wyobrażam sobie małżeństwa bez seksu. Raz na tydzień to jest zdecydowanie mało.
Ale kobiety nie mogą korzystać z życia jak to robią mężczyżni. Ja miałam wcześniej za dużo tych facetów w łóżku i teraz tego żałuję, bo aż mi wstyd jest się przyznać do tego swojemu obecnemu facetowi. Na szczęście nie pyta mnie o to z iloma spałam.
A facet to normalne jeśli prześpi się z przynajmniej 10 dziewczynami. Oni tak mogą ..
Ja też tęsknie bardzo za seksem gdy wyjeżdzam od faceta na 3 tygodnie, wtedy po tygodniu rozłąki mnie nosi .. nie radzę sobie z brakiem seksu. Nie lubię się sama zaspakajać .. bo jestem wtedy sucha, brakuje jego bliskości i dotyku. No ale cóż gdy do niego wracam już w progu się rzucam na niego
. I jest normalnie czadowo
.
W każdym razie współczuję tym którzy nie mają w ogóle seksu i trzymam kciuki żeby wkrótce się to zmieniło
.
Pozdrawiam wszystkich.
jak sie z nim spotkam to sie okaze... myslalam o tym za i przeciw... wiecej jest przeciw ale jest zawsze 1 % nadzieji ze byc moze zblizy sie do mnie i ulozy sie. on jest honorowy i jezeli naprawde do mnie nic nie bedzie czul to nie dopusci do tego...a jezeli dopusci to cos musi byc... osobiscie bede cieszyc sie chwila bo byc moze bedzie ostatnia... potem albo sie skaplikuje i wyjdzie dobrze albo bede zalowac tego...
ja tez jestem ladna i nie glupia jakas (tylko czasem naiwna) ale tak to jest ze slepa jest milosc i nie widzi sie nikogo fajnego obok siebie. moze otworza mi sie oczy w koncu i zaczne etap w swoim zyciu konkretny....
15 2010-09-20 22:46:05 Ostatnio edytowany przez elmischael (2010-09-20 23:01:02)
- rybka 28
A ja chyba też miałem za dużo partnerek bo przyzwyczaiłem się, że ten sex zawsze jest. Ehhh żona na początku też mnie tak rozpieściła jak nigdy, aż tu nagle zonk...brak wody wstudni
Ehh to żaden wsty minęły ortodoksyjne czasy gdzie by cię ukamieniowali za to, po prostu są kobiety które lubią seks i lubią zaliczać facetów, nie dokońca licząc się z ich uczuciami, są kobiety które chcą się oddać uczuciu i każdemu partnerowi w pełni, bez względu przez ile związków bedzie przechodzić z każdym chce doświadczać w pełni związek, a w dodatku czerpać przyjemność i są kobiety które się boją bardziej co powiedzą sąsiedzi od życia w zgodzie z własnym ciałem i potrzebami.
-fammefatale
"Wy faceci podchodzicie do tego nie co inaczej , dla Was seks nie musi łączyć się z zaangażowaniem"
I tu jako facet muszę się z tobą zgodzić że tak właśnie jest, że nie zawsze musi się łączyć, zwłaszcza gdy się nie jest w formalnym związku z kimś. Poprostu F&F (fire and forget) next please. Choć nie dokońca tak jest już w związku. Dla mnie gdyby nie ta moralna otoczka gdyby nie ta presja środowiska, oraz świadomość że takim "seksem bez zaangażowania" mógłbym zranić bliską memu sercu osobę, narażając tym samym na rozpad związku na którym mi zależy to pewnie tak by było że nie widziałbym nic wspólnego między miłością, a niezobowiązującym seksem z inną osobą. Problem polega jednak na tym i tu muszę się szczerze przyznać, że zupełnie sprawa wygląda w odwrotnej kolejności kiedy sobie pomyślę że moja parterka mogła by mnie zdradzić. Wtedy tak miło i kolorowo już nie wygląda. Z jednej strony ta wizja mnie trochę podnieca a zdrugiej gotuje mi się krew w żyłach. Już się nauczyłem że jeśli takie odczucie zazdrosci mi toważyszy to nie jest źle cały czas mi na danej osobie zależy. Natomiast z doświadczenia też wiem że jeśli takie uczucie nie występowało to patrz punkt 1
Zresztą pomimo tego iż czasami rozważam to czy będąc teraz w związku zangażowanym bardzo emocjonalnie mógłbym powrócić do starych czasów, gdzie to nie stanowiło problemu? Cały czas mam świadomość, że tym mógłbym nie odwracalnie skrzywdzić moją połówkę, i tu jakaś wewnętrzna duma/honor nie pozwala na to. Każąc strzec tego co mam za wszelką cenę i wszelkimi dostępnymi środkami, nawet kosztem siebie i swoich potrzeb.
Myślę że to jest gdzieś głęboko zakorzenione w genach, faceci są myśliwymi lubią polować, zdobywać ale już nie lubią się dzielić zdobyczą. Może to wynika z czego innego po prostu z egoizmu męskiego. Może to jakaś podświadoma erotyczna wizja, że w kobiecie jednak coś zostaje po poprzedniku, a na facecie nic i to jest tak drażniące fecetów. Bo ja wiem, nigdy się nad tym tak dogłębniej nie zastanawiałem. Niestety tak czy siak jest to gdzieś głęboko zakorzenione w każdym facecie.
Skoro już jest ten temat to ja mam też do was pytani moje drogie panie
Czy Wy kobiety zawsze musicie podchodzić do tego inaczej i dla Was seks zawsze musi łączyć się z zaangażowaniem?
Czy są jakieś wyjątki i czy jesteście w stanie bez emocji związanych z uczuciem zaangazowaniem w związek odbywać stosunek seksualny z facetem, od tak poprostu bo macie potrzebę, albo bo słyszałyście od koleżanki że jakiś facet jest niesamowity i chciałbyście się o tym przekonać?
ja bym nie mogla tego zrobic tak dla zabawy... dla mnie to wazna sprawa i uwazam ze nalezy sie tylko osobie ktora kocham... ale w moim przypadku juz nikomu sie nie nalezy po mimo mojego uczucia.... nie wiem czulabym sie jak szmata jakas jakym do lozka poszla z kims obcym... a nawet jak nie to pewnie bym sie zakochala... ja nie umiem tak bez zobowiazan... nie potrafie
U mnie jest tak ze musi być chociaż silna chemia, chodź mama zasady i często one i jakieś słowa które usłyszałam od mamy tkwią mi trochę w głowie i blokują- a po za tym ktoś by musiał się pojawić. ![]()
W sumie i taka mama wpaja mi postępowe rzeczy, więc być może po prostu nie miałam okazji spotkać kogoś z kim chciała bym od tak po kilku randkach się przespać.
ale jednak wolała bym związek i w tym seks
18 2010-09-20 23:14:32 Ostatnio edytowany przez elmischael (2010-09-20 23:15:03)
No to Ciekawa sprawa z Wami ![]()
Bo dajmy na to że jakiś przystojny facet wszedłby do damskiej szatni/pokoju i powiedział która mnie przeleci to od połowy by czymś dostał, druga połowa by się darła ham/zboczeniec itd. A jeszcze jakaś jedna w tłumie by dzwoniła na policję. hehehe
Natomiast odwrotnie gdyby w drzwiach stanęła ekstra laska i powiedziała który mnie przeleci. To długo by nie musiała czekać na reakcję. Wszyscy by się rzucili do drzwi napażając się z konkurencją.
I tu nasuwa się konkluzja większość kobiet chce nas zmieniać, usidlać w związki, a my po prostu z natury jesteśmy inni. Prości nie skomplikowani !!! Nie utrudniamy sobie życia, a wszystkie utrudnienia wychodzą z inicjatywy kobiet. ![]()
elmischael, nie uogólniaj, bo nie każdy facet, tak jak TY, gotów jest na seks bez zobowiązań i bez zaangażowania uczuciowego.
No fakt, tej sprawy nie da się uogólnić... Wprawdzie większość facetów jakich znam byłaby chętna na seks bez zobowiązań (zwłaszcza jeśli nie są akurat w związku), ale są wyjątki. Np mojemu obecnemu partnerowi zaproponowałam luźny układ przyjacielsko-erotyczny a on nie chciał i musiałam się z nim związać
Natomiast oprócz mnie znam jeszcze kilka dziewczyn, dla których seks nie musi łączyć się z uczuciem i mają za sobą "seks dla seksu".
21 2010-09-21 12:01:08 Ostatnio edytowany przez _Ramzes_ (2010-09-21 12:20:30)
To ja w takim razie jestem ten inny. I nie uważam się za popierdółkę z tego względu. Dla wielu jest to nie do przyjęcia ale to już ich problem.
A dzięki takim twierdzeniom jak tego Pana powyżej, mężczyźni mają opinię taką jaką mają. Każdy jest inny. Dziękuję, skończyłem.
22 2010-09-21 12:44:20 Ostatnio edytowany przez DrugaJa (2010-09-21 12:45:34)
Elmischael rozumiem Cię doskonale, wiem o co Ci chodzi
Świetny przykład podałeś z tą damską szatnią.
Ogólnie zazdroszczę facetom braku "komplikatorków" w głowach. O ile łatwiejsze byłoby życie, gdyby człowiek myślał w prostych kategoriach, a nie wszędzie doszukiwał się jakiś utajonych podtekstów i rzeczy, których zwyczajnie nie ma :]
Myślę, że duży wpływ ma tutaj norma społeczna w jakiej przyszło nam żyć. Kobieta, która lubi seks i nie ma oporów aby z tego korzystać zostanie nazwana "dziwką", o mężczyźnie natomiast powie się, że ma ognisty temperament. Tak, tak....u mężczyzn będzie to odebrane jako zaleta.
Druga sprawa...Panowie dziwią się Paniom, że są takie niedostępne w tych kwestiach, a który z was chciałby za przeproszeniem taką "przerobioną" kobietę na stałę, hę?
Każdy kij ma dwa końce...
Żeby nie odbiegać w temacie....też mi tego brakuje. Był to istotny element moich dotychczasowych związków. Na tyle istotny, że nie potrafiłabym bez tego stworzyć dobrych relacji. Ale moja obecna sytuacja zmusza mnie do "niemyślenia", choć ciężko mi to przychodzi...........
hmmm ja jestem w zwiazku od dwoch lat a seks uprawiamy raz na pol roku, choc bardzo sie kochamy. nie wiem dlaczego.
kiedys bylam wulkanem seksu, on zawsze mial jakies opory problemy (przez stulejke).
ja juz przywyklam, ze jest jak jest.... mam nadzieje, ze nasz zwiazek nie zacznie pomalu umierac, nie wiem co robic
Scarlet po pierwsze - trzeba się rozprawić ze stulejką. Gdy się z nią upora na pewno dużo częściej będzie się do Ciebie dobierał
)
alaclaudie wlasnie chodzi o to ze mial zabieg juz w kwietniu tego roku, wiec juz jest niby spoko, ale nic sie nie polepszylo... on dalej musi sobie "recznie" zrobic dobrze, zeby dojsc i mnie to w jakis sposob upadla, wiec z tegoz chyba powodu kochalismy sie w ciagu ostatnich 6 miesiecy moze 5 razy, a ostatni raz byl 3 miesiace temu...
nie wiem jak sobie poradzic z tym wszystkim, boje sie, ze uczucie miedzy nami sie wypali, bo wiem ze seks jest wazny
Scarlet, już o to pytałaś i pisałam ci, że to nie wina stulejki, że nie może dojść podczas seksu. Mój narzeczony też ma stulejkę (niepełną) ale nigdy nie miał z tym problemów. To kwestia bodźców do których facet się przyzwyczaja i inaczej już nie potrafi dojść.
czytalam Twoja historie bo ja pisalas ale w innym temacie. przykro mi ze tak to przezywasz, ze tak jest... moze powinnas wymyslic cos nowego, urozmaicic seks... bo taka rytyna to naprawde zabija zwiazki. ja bardzo urozmaicalam i partner tez. i jestem pewna ze jak wroci to zacznie sie od nowa wszystko ale sama nie wiem juz....musialoby dojsc do ladu wszystko ... ale ja z kazdym dniem nie wiem czy chce juz z nim byc... po co mi taki chlopak... kocham go ale ja nie bede z kims z laski...
ale tez myslalam o zwiazku bez zobowiazan. nigdy w zyciu nie bylam w takim...mam za slaba psychike zeby wytrzymac takie cos chyba ... tak sadze ze po czasie bym wymagala to co nie powinnam . traktowalabym jak chlopaka... a to przeciez nie powinno byc zobowiazan tylko jedynie seks... to chyba nie dla mnie i mam nadzieje ze mi nie odbije :> ale... no zobaczymy ![]()
chodzi o to, ze mnie dobija kilka rzeczy. wlasnie to, ze nie potrafi dojsc "normalnie". to ze drapie sie przy mnie po jajkach i opowiada za duzo zbereznych kawalow- o kupach, pedofilach... jestemy obydwoje inteligentnymi ludzmi, mamy akurat takie a nie inne poczucie humoru, ja to lubie. ale jak slysze po raz tysiac dziewiecset piecdziesiaty jeden i ten sam dowcip i slysze jak on z niego rechota to po prostu on mi siebie obrzydza doszczetnie... wiele razy rozmawialam z nim na ten temat, ale niestety wielkich efektow to nie przynosi. on to troszke bagatelizuje.
no i on sie czuje troche zbyt swobodnie przy mnie- wlasnie jesli chodzi chocby o to drapanie po jajkach czy puszczanie bakow. ja ogolnie nie mam nic przeciwko, ale jezeli on zaczyna sie cieszyc jak dziecko jak zrobi dlugiego pierda,albo jak wybeka pierwsze 10 liter alfabetu to ja naprawde wymiekam i nie mam ochoty na milosne uniesienia...
chlopak czuje sie przy Tobie swobodnie... ile jestescie ze soba ????wiesz co takie zachowanie to przy kolegach zazwyczaj maja faceci. chyba zapomnial sie i troche traktuje Cie jak nie dziewczyne .ale ma tez to plusy. swobodny jest przy Tobie i nie udaje kogos zupelnie innego tylko jest soba...
ten Twoj post pasuje raczej do tematu "kultura osobista mezczyzn"....a tu poruszamy temat o tesknocie za seksem.
frytka w tamtym temacie takze pisze, bo w sumie to lubie ta swobode miedzy nami. ale czasem tego jest juz za duzo, czuje przesyt tych zachowan...
on traktuje mnie jak kobiete- mowi komplementy, daje prezenty, traktuje mnie jak ksiezniczke.
a co do tesknoty za seksem- mi tego brakuje i to bardzo. kiedys bylam wulkanem seksu. doszlo do tego, ze czesciej uprawialam seks bedac sama a nie w zwiazku... i to duzo czesciej. ale to wszystko jest powiazane ze soba
Ja najdłuzej niekochałam się 4 miesiące,ale musze powiedziec,że seks po tak długim czasie jest cudowny.Jeśli się kochamy często np.4 razy w tygodniu to prędzej czy pużniej moze nam się wydawać nudny.teraz miałam przerwe 3 tygonie,ponieważ mój chłopak nie miał ochoty i musze powiedzieć ze było cudownie jak powiedzenie mówi:trzeba coś stracić by coś docenić:))więc moim zdaniem lepiej żadko a napewno będzie cudowniejszy.
ja z tym nie mialam problemu
akurat mialam tyle energii, fantazji, namietnosci i zadzy ze po prostu za kazdym razem bylo super nawet jak dzialo sie to 6 razy w tyg. wiec uwazam ze nie zalezy tez to od czestotliwosci ale bardziej od potencjalu kochankow
Mi też się nigdy nie nudziło a było często. Zawsze miałam jakiś pomysł, zawsze pełno namiętności gierek czegoś co pobudzało. Ale faktycznie przerwy dobrze robiły miałam w związku jedną dłuższą przerwę spowodowana naszym lekkim strachem początkowym gdy było trzeba zażyć tabletki po bo prezerwatywa pękła, no i wtedy potrzebowałam czasu a on jak najbardziej mnie poparł, daliśmy sobie czas coś koło półtora miesiąca może mniej, po to bym trochę ochłonęła, oczywiście pożądanie nie spadało, a ciągle rosło, więc jak nadszedł dzień gdy juz było po wszystkich naszych wyjazdach (bo będąc nad morzem z rodzinką moją to nie było nic i tez nie chciała bo w razie co to do lekarza juz nie tak blisko) to jak stanęłam w nowej bieliźnie od niego to było naprawdę świetnie.
A to były początki, więc teraz po takiej przerwie to aż trudno mi sobie wyobrazić... ale strasznie mi już tego brakuje, rok to naprawdę spory okres czasu.... i niestety ale samej chęci masturbacja na pewno nie zabije ![]()
34 2010-09-21 20:18:08 Ostatnio edytowany przez elmischael (2010-09-21 20:28:37)
- DrugaJa
"Panowie dziwią się Paniom, że są takie niedostępne w tych kwestiach, a który z was chciałby za przeproszeniem taką "przerobioną" kobietę na stałę, hę?"
Hehehe no wiesz to zależy jak bardzo przerobioną?
no nie wiem czy chciałbym się dowiedzieć że moja dziewczyna dla sportu staje np. przy drodzę. No bo wiesz trudno by to nazwać nawet ryzykiem zawodowym... ale to już w jakąś skrajność popadamy.
Ale jak bym się dowiedział że miała z ok.20 partnerów przedemną i zapewniała, że do nich nic już nie czuje i nie myśli o nich no to czemu miałbym ją potępiać? Zawsze jakaś wątpliwość może by była że może myśleć o którymś z nich kwalifikować mnie według jakiegoś własnego rankingu. No ale ostatecznie ja też nie jestem bez skazy i swoje też przeszedłem.
O i tu bym też zadał kolejne pytanie
Panie dziwią się samotnym Panom, że są tacy dostępni w tych kwestiach (z wykluczeniem kolegi powyżejj
), ale dla czego Wy to akceptujecie i wchodzicie w związki gdzie macie pewność, że wasz partner jest za przeproszeniem "przerobiony"(czasem przez wasze koleżanki lub siostry) i pomimo wszystko chcecie nas na stałe?
Bo mi się wydaję że tu chyba nie chodzi o przerobienie prawda?
Osobiście uważam, że to nie chodzi o świadomość lub nie świadomość tego z kim była partnerka przede mną i co robiła, jak to robiła, z jaką częstotliwością i w jakich pozycjach tylko o uczucie które nas Tu i teraz łączy, oraz zapewnienie że teraz Ja jestem tym jedynym. Jesteśmy sobie oddani, wierni i poza sobą nie widzimy świata.
Zresztą moje zdanie jest takie prawdziwa miłość wybacza bo jeśli nie to nie jest miłością.
- _Ramzes_
Wiesz kolego bardzo ładnie to o Tobie świadczy wbrew nawet Twojej własnej krytyki do siebie samego o to co napisałeś.
Z tym, że wybacz ale jakoś nie wierzę w bajki o pięknych szlachetnych i w dodatku cnotliwych księciach z bajki ujeżdzających lśniące i groźne smoki z rycerskim kodeksem singla/kawalera
Za stary jestem na takie bajeczki. Owszem są aseksualni mężczyźni i kobiety, ale ty chyba do nich nie należysz?
Dla tego wybacz, ale trudno mi uwierzyć w to, że któryś facet będący singlem, nie mógłby się powstrzymać przy pięknej kobiecie, która go uwodzi na pokuszenie. Chyba naprawdę musiałby być nie wrażliwy na kobiece piękno, albo wyjątkowo wierzący i wstrzemięźliwy. Nawet jeśli potrafi się powstrzymać to nie wierzę w to żeby sobie nie robił wyrzutów, że tak zaprzepaścił szansę poznania wymażonej laski, a nóż później by się coś z tego rozwinęło. Choć osobiśnie nie wiem czy jest to dobry sposób zaczynanie związku od seksu, ale ostatecznie co za różnica czy na pierwszej, trzeciej, dziesiątej randce albo po 2miesiącach czy 2latach jeśli od początku zrodzi się jakieś uczucie, chemia, pożądanie. Ile ja znam par gdzie w związkach byli po rok dwa zaczynając dopiero po 6-12 miesiącach od chwili poznania, w chwili gdzie między nimi było "ogromne uczucie miłości", a tak na prawdę było to pożądanie połączone z zauroczeniem. Lepej to przejść zanim się pobierze i nie na zasadzie związku gdzie ja wracam do domu do mamusi na obiad a ona do swojego domku. Tu chodzi o wspóne życie, na tych samych zasadach jak po ślubie czyli te same zmartwienia, te same problemy, te same uczucia i troski. Najgorsze jak się w takim stanie tkwi do ślubu i po ślubie jest wielkie rozczarowanie jak się mieszka razem. To nie ma sensu.
Wstrzemięźliwość ma Tylko jeden sens jeśli ktoś chce zachować czystość, aż do ślubu w zgodzie z własnym sobą i regligią.
Ja znam kolege owszem który jest prawiczkiem i chce nim zostać aż do ślubu, z tym że z takim przegięciem, że on też chce dziewicę, bo uważa że skoro on się tak męczy i "szanuje" dla tej jedynej to oczekuje tego samego. Problem jednak w tym, iż z każdym rokiem ogranicza mu się wybór bo coraz mniej dziewic i wolnych kobiet wokół, a on się starzeje. Co więcej chyoćby nie wiem jak ekstra laska przednim stała "przerobiona", nie ruszy jej bo już nie zasługuje ona na niego. Niby w czym od niej jest lepszy? studia skończył ledwo co, bałaganiaż jak nic i niby tylko tym,że jest prawiczkiem mają go nosić wszyscy? Sorry! I czy to jest normalne i zdrowe podejście do związku??? Z jedną dziewczyną naprawde ładną i inteligętną mu się układało, że nawet ona chciała poczekać z Tym wszystkim do ślubu, jak mu zdradziła powód dla którego chce poczekać, że raz się sparzyła i z kimś była. To wręcz ją pogonił, to jest już wręcz obsesyjna choroba kawalerka. Tego już nie dokońca można tolerować to czeba leczyć, bo niech będzie se prawiczkiem do ślubu, ale niech innych nie potępia. No i w dodatku zapytany o masturbacje to w tym nie widzi nic złego. Szanuje jego poglądy i jego decyzje, ale wybacz nie wdrożyłbym ich w życie i nie zgodziłbym się zwłaszcza jak bym był dalej singlem bo to chore podejście.
Taaak poza tym kolego już widzę jak bijesz się z myślami, gdyby tak nagle na jakieś imprezce kleiła by ci się rozmowa z jakąś laską. Czyt. inteligętna, w twoim typie, z poczuciem humoru itd. zależy kto co lubi.
Dajmy taka Liv Tyler, Melina Kanakaredes, Jessica Alba bądź Biel albo Patricia Arquette w polskim wydaniu, mówi do Ciebie bez ogródek : ....wiesz co podobasz mi się, naprawdę podoba mi się to jaki jesteś, twój temperament, poczucie humoru, czuję się przy tobie kobietą, itd. i w ogóle nie powinnam ci tego mówić ale mnie kręcisz... co byś powiedział na to jakbyśmy teraz poszli do ciebie albo do mnie....
...A Ty na to: ....eeee no wiesz aleee.... pożądny jestem ....eee ja muszę cie poznać, no wiesz dażyć uczuciem ...no coś poczuć do ciebie.... no bo wiesz z chemi zawsze byłem słaby ....ooo a tak w ogóle to muszę pochodzić z Tobą kilka mięsięcy .... nie tak odrazu bo co jeszcze sobie o Tobie pomyśle.... aleee ja mieszkam z rodzicami
![]()
- DrugaJa
O i tu bym też zadał kolejne pytanie
Panie dziwią się samotnym Panom, że są tacy dostępni w tych kwestiach (z wykluczeniem kolegi powyżejj), ale dla czego Wy to akceptujecie i wchodzicie w związki gdzie macie pewność, że wasz partner jest za przeproszeniem "przerobiony"(czasem przez wasze koleżanki lub siostry) i pomimo wszystko chcecie nas na stałe?
Wiedziałam, że o to zapytasz :]
Ale zupełnie niepotrzebnie, bo wyjaśnienie tego zdumiewającego faktu wyjaśniłam w poprzednim poście.
Panowie z tzw. "duuużym doświadczeniem", są uznawani przez kobiety jako bardziej atrakcyjni. Taka już nasza kultura, że to zazwyczaj od mężczyzny wychodzi propozycja wspólnego tete-a-tete. Rzadko która kobieta decyduje się przełamać ten schemat, z uwagi na negatywną ocenę nie tylko otoczenia, ale i samego partnera. W imię hasła "szanuj siebie, a będziesz szanowana".
Kobiety z reguły (choć zdarzają się wyjątki) myślą w tych sprawach długofalowo-powiedziałabym nawet, że budują sobie w głowach pewną strategię. Łącznie z wizją ożenku i posiadania wspólnego potomstwa. Choć niewiele się do tego przyzna, to prawie każda na pierwszym spotkaniu wyobraża sobie, jakim mógłby być mężęm i ojcem.
Za to mężczyźni nie myślą, Oni działają( wcielają w życie fazę operacyjną)! Dla nich się liczy TU I TERAZ. Taki już ich urok ![]()
36 2010-09-21 23:26:37 Ostatnio edytowany przez elmischael (2010-09-21 23:34:11)
Noo i tu znowu wracamy do konkluzji, że większość kobiet chce nas zmieniać, usidlać w związki, a my po prostu z natury jesteśmy inni-Prości nie skomplikowani !!! Nie utrudniamy sobie życia, a wszystkie utrudnienia wychodzą z inicjatywy kobiet. hehehe
"Panowie z tzw. "duuużym doświadczeniem", są uznawani przez kobiety jako bardziej atrakcyjni"
..... Ale, żadna z was już nie uznaję, że my też lubimy doświadczone kobiety z duuużym doświadczeniem i też są dla nas atrakcyjne, nawet te w "kwiecie wieku MILF'y" ![]()
A to dowodzi tylko tego że kobiety lubią duże doświadczenie tylko nie we własnym wykonaniu. Na zasadzie fajnie się mówi ale trudniej zrobić ![]()
Wydaje mi się też, że w większych miastach ten pogląd który też przedstawiłaś, że wyzwolona kobieta musi być odrazu "kurwą, ździrą, puszczalską" w oczach otoczenia powoli się zatarł. Kiedyś nie dopomyślenia było, żeby kobieta samotnie wychowywała dziecko/dzieci. Graniczyło to nawet ze swoistym potępieniem typu: wpadła, zostawił ją, nie była widocznie dobra dla niego itd. itp. Dziś wręcz na TOPie są samotnie wychowujące matki. Rozumiane i wspierane przez społeczeństwo, a tacy mężczyźni potępiani.
Dajmy taka Liv Tyler, Melina Kanakaredes, Jessica Alba bądź Biel albo Patricia Arquette w polskim wydaniu, mówi do Ciebie bez ogródek : ....wiesz co podobasz mi się, naprawdę podoba mi się to jaki jesteś, twój temperament, poczucie humoru, czuję się przy tobie kobietą, itd. i w ogóle nie powinnam ci tego mówić ale mnie kręcisz... co byś powiedział na to jakbyśmy teraz poszli do ciebie albo do mnie....
...A Ty na to: ....eeee no wiesz aleee.... pożądny jestem ....eee ja muszę cie poznać, no wiesz dażyć uczuciem ...no coś poczuć do ciebie.... no bo wiesz z chemi zawsze byłem słaby ....ooo a tak w ogóle to muszę pochodzić z Tobą kilka mięsięcy .... nie tak odrazu bo co jeszcze sobie o Tobie pomyśle.... aleee ja mieszkam z rodzicami![]()
![]()
Ty chyba rzeczywiscie nie wiesz jak to dziala ![]()
Na poczatku znajomosci czlowiek nie bedzie odczuwal wiezi emocjonalnej, wiec po prostu nie bedzie tez czul pociagu do danej osoby. Sama tak mam - moge uznac kogos za atrakcyjnego dla mnie, inteligentnego, ciekawego - ale gdy nie majac wiezi z nim, pomysle o seksie z kims takim, to mnie odrzuca. Nawet moj chlopak (rzadki okaz) tez tak mial - kiedy koledzy podiecali sie jakas laska na ulicy, on jakos nie umial tak wobec kogos obcego, nie wiedzac jaki ma charakter itd.
Co do samego tematu, to ja juz zaczynam tesknic za seksem po 1 dniu bez niego
A moglabym tak czesto ze hoho. Nawet kilka razy dziennie, zalezy od rozbudzenia
Teraz robie to 3-6/tydz i jest ok. Mam faceta ze srednim temperamentem. Poczatki byly najtrudniejsze dla mnie, bo bylam niewyzyta (w koncu 19 lat ''celibatu'' - tu do elmischaela - nie mialam z kim, bo bylam niesmiala). Potem on sie rozbudzil,ja uspokoilam i jakos jestesmy zgrani^^
ja mam jakis zryty beret bo najwiekszy pociag do mezczyzny odczuwam jak nie laczy nas zbytnia wiez emocjonalna... wtedy to normalnie powodz w majtach- jak to sie mowi...
ale to ma chyba zwiazek z moimi zaburzeniami hormonalnymi, lecze sie na to, dlatego w sumie tyje. problem wyglada tak, ze mam dwukrtonie przekroczona norme testosteronu niz u faceta jest dozwolona. chyba nie musze pisac ze kobieta powinna miec ten hormon w sladowych ilosciach...
no i zenskich hormonow mi brak- estrogenow.
Ty chyba rzeczywiscie nie wiesz jak to dziala
Na poczatku znajomosci czlowiek nie bedzie odczuwal wiezi emocjonalnej, wiec po prostu nie bedzie tez czul pociagu do danej osoby. Sama tak mam .........
.......Nawet moj chlopak (rzadki okaz) tez tak mial - kiedy koledzy podiecali sie jakas laska na ulicy, on jakos nie umial tak wobec kogos obcego, nie wiedzac jaki ma charakter itd.
No cóż każdy rzeczywiście nie wie jak to działa w przypadku innych
, a to że sama tak masz to nie znaczy że większość kobiet ma tak samo podobnie jak nie wszyscy faceci będą podpisywać się pod tym co napisałem, bo albo będą inaczej to odczuwali albo nigdy się do tego nie przyznają. W tym temacie wydaje mi się, że nie dokońca chodzi o więź emocjonalną, bardziej o chemię i pożądanie, tęsknota za seksem który nie dokońca musi wynikać z głębokiej i przemyślanej miłości ![]()
I trudno mi uwierzyć, że spotykając własnego odpowiednika przystojnego faceta np. typu Brad Pit, Colin Farrell, Johnny Depp nie pomyślałabyś przez chwilę na pierwszej randce o seksie z nim i wręcz miałabyś obrzydzenie jak to opisałaś na samą myśl.
Niestety szanuje to co napisałaś i jestem zmuszony w to siłą wierzyć ![]()
Hehehe dobre... dobre... z tym że nie każdy facet się przyzna swojej kobiecie, że jakaś laska odziałowuje na jego zmysły, zwłaszcza gdy ona jest w pobliżu. Hmmm koledzy.... no unas jest większa solidarność w tych sprawach i by ci wszystko powiedzieli, że oni tak owszem ale ON nie bo nie widzi świata za tobą.
Wy myślicie że nas dobrze znacie a tu pyk... i zonk po 40latach małżeństwa
twój mąż się przyznaje że lubi się np. popatrzeć na zgrabne dziewczyny od czasu do czasu, ale nic poza tym.
I co to będzie powód do tego żeby go nazwać że jest inny po tylu latach albo się zmienił?
... kobiety bardzo często widzą to co chcą widzieć i wywierają taki a nie inny nacisk na partnera.
elmischael- wiesz co, tyle czasu jestem sama, nie jestem brzydka ani głupia(tak mi się wydaję i grono ludzi tez tak sądzi, nie żebym była zadufana w sobie), ale jakoś nie ustawia się do mnie sznur facetów.
Gdyby tak było to pewnie nie żyła bym tyle czasu w abstynencji lub nie była bym sama
Cóż mam pecha do facetów
Czasami sznur facetów się nie ustawia gdyż kobieta wymaga zadużo. Faceci poprostu się boją kobiet lepszych od siebie. Takich zbyt wymagających we wszystkich sferach nie mówiąc przedewszystkim o wyglądzie. Może zbyt wiele oczekujesz. SUper fura. Dom. Członek na 20 cm. KOnto w 4 bankach.
Kami90 napisał/a:elmischael- wiesz co, tyle czasu jestem sama, nie jestem brzydka ani głupia(tak mi się wydaję i grono ludzi tez tak sądzi, nie żebym była zadufana w sobie), ale jakoś nie ustawia się do mnie sznur facetów.
Gdyby tak było to pewnie nie żyła bym tyle czasu w abstynencji lub nie była bym sama
Cóż mam pecha do facetówCzasami sznur facetów się nie ustawia gdyż kobieta wymaga zadużo. Faceci poprostu się boją kobiet lepszych od siebie. Takich zbyt wymagających we wszystkich sferach nie mówiąc przedewszystkim o wyglądzie. Może zbyt wiele oczekujesz. SUper fura. Dom. Członek na 20 cm. KOnto w 4 bankach.
Wymieniłeś (niemal) tylko materialne wymagania. Jeśli miałaby tylko takie, to wciąż strasznie mało
Swoją drogą, konto w 4 bankach może założyć kazdy.
Ja niestety już ponad rok bez seksu.
Nie czuję się z tym najlepiej, jednak każdy potrzebuje bliskości ![]()
Czy Wy kobiety zawsze musicie podchodzić do tego inaczej i dla Was seks zawsze musi łączyć się z zaangażowaniem?
Czy są jakieś wyjątki i czy jesteście w stanie bez emocji związanych z uczuciem zaangazowaniem w związek odbywać stosunek seksualny z facetem, od tak poprostu bo macie potrzebę, albo bo słyszałyście od koleżanki że jakiś facet jest niesamowity i chciałbyście się o tym przekonać?
Dla mnie seks z kimś na kim mi zalezy jest po prostu lepszy.
Najdłuższą przerwę w seksie miałam rok. Przez ten rok dwa razy miałam okazję, ale skończyło się tylko na obmacywankach na imprezie, bo nie czułam chemii.
Potem spotkałam chłopaka, który mnie w jakiś sposób zaintrygował, poza tym byłam już mocno "wygłodniała". Po paru przegadanych godzinach przespałam się z nim - niestety, ale nawet nie mogłam dojść, mimo, że atmosfera była świetna, wiedział co robi i był w moim typie. Odbierałam to mechanicznie, ciężko było mi się skupić na samej fizycznej przyjemności.
Gdy poznałam mojego obecnego chłopaka mimo, że od początku nie mogliśmy się od siebie odkleić i marzyłam, aby w końcu wylądować z nim w łóżku, pierwszy raz był raczej kiepski. Doszło do niego bardzo szybko, bo oboje bardzo na siebie lecieliśmy, ale nie było między nami jeszcze więzi emocjonalnej.
Teraz zaś seks jest nieziemski. Niesamowicie podnieca mnie sam fakt, że to mój ukochany: uwielbiam na niego patrzeć i widzieć ile daję mu przyjemności. Wystarczy słowo lub gest a zmieniamy pozycję, on od razu wie jak mnie dotknąć, ja jego, i potem sąsiedzi walą w ścianę ![]()